Są takie noce
od innych łaskawsze,
kiedy się wolno wygłupić,
wolno powtarzać „nigdy” i „zawsze”,
wolno słowami się upić,
tylko nie wolno tej nocy pod różą
okraść, okłamać, oszukać,
bo się już będzie
odtąd na próżno
bezsennej nocy tej szukać…
Szukam wiatru w polu,
zapomnianych słów,
śladu łez w kąkolu,
przedwczorajszych bzów.
Szukam wiatru w polu,
jak to trwa i trwa,
chociaż oczy bolą,
szukam w niebie dna…
Są takie noce
od innych ciemniejsze,
kiedy się wolno rozpłakać,
wolno powtarzać słowa najświętsze,
mówić o wróżbach i znakach,
tylko nie wolno tej nocy pod różą
okraść, okłamać, oszukać,
bo się już będzie
odtąd na próżno
bezsennej nocy tej szukać…
Szukam wiatru w polu,
zapomnianych słów,
śladu łez w kąkolu,
przedwczorajszych bzów.
Szukam wiatru w polu,
jak to trwa i trwa,
chociaż oczy bolą,
szukam w niebie dna…
(z tomu „Sentymenty”)




Oby i nam się przydarzały tak łaskawe noce 🙂
Takie noce kiedy wolno WSZYSTKO?
I oby przydarzały się nie we śnie, ale …chyba się rozmarzyłam, bo wyobraźnia podsunęła mi taką noc…
Eh ta moja wyobraźnia, eh te moje wspomnienia, eh te moje marzenia…
Dobry wieczór. Miałem branżowe spotkanie, zwykle trwające nie dłużej niż godzinę-półtorej… a dzisiaj wyszło 2 godziny 10 minut
Zaraz znajdę dobranockę i wrzucę… jeszcze piętro niżej.
Dzień dobry
Szukam wiatru w polu a znalazłam mróz…
Witajcie!
Mroźno, ale miło! I już jest jasno!
Tu jeszcze niezupełnie.
U mnie jeszcze całkiem ciemno, chociaż to mało dziwne… jest dopiero trochę po 5… słoneczko wstanie za niecałe 2 godziny
Dzień dobry, tutaj sypie!
Witajcie!
Tu teraz wychodzi słońce.
Oj, przydałoby się coś na rozgrzewkę. Może…
A może…
?
Racja!
Bo słońce wyszło na chwilę i poszło sobie.
Tu cały czas ponuro
Pociesz się Makóweczko, że słońce cały czas jest, tylko za chmurami


A na rozgrzewkę – czemu nie?
Chociaż wcale mi zimno nie jest
Dzień dobry

Dlaczego oni mają mieć lepiej niż my?!!!

Szukałam wiatru w polu, ale nie znalazłam… widocznie poleciał już dalej…
Za to przekonałam się, że w Libertyville spadło dużo mniej śniegu niż tutaj… to niesprawiedliwe
Masz rację Mireczko, życie jest niesprawiedliwe. Pogoda też
Coś jednak z tej sprawiedliwości zostało
Ci na południe ode mnie „dostali” jeszcze więcej śniegu, czyli my jesteśmy pośrodku 
Ale za to w Waszyngtonie i okolicach bardzo przyzwoicie sypnęło (jak na tamte możliwości).
Znalazłem w internetach, że tomik „Sentymenty” był ostatnim, wydanym tuż przed śmiercią poetki. Czuć w tym wierszu ciężar doświadczeń, i przemożną chęć przywoływania pozytywnych wspomnień…
Szukasz wiatru w polu ? A masz blisko , bo : ” Na szczytach Tatr , na sinej ich krawędzi – króluje w mgłach świszczący wiatr i ciemne chmury pędzi „. (Tetmajer)
Witaj, Tetryku:)
„Dokąd poleciał ten szaleniec?
Na czyich liściach szumi, gdzie jest?
Czemu nie wraca srebrny wariat?
Ciepły i srebrny jak latarnia.”
(„Wiatr…” – T. Kubiak)
Pozdrawiam:)
Przyprószające dzień dobry, Wyspo:)
A. Osiecka to mistrzyni uczuć i emocji:
„Już wieczorna godzina
zeskakuje z komina,
zaraz lampę słoneczną punktualny zgasi wiatr…”
I chociaż nie wszyscy lubią pędziwiatry, to każdy ma gonitwę myśli napędzaną przez wyobraźnię wspomnień, czyli jakieś ciemniejsze (przepłakane) noce, słowa (poranione), choć święte oraz tę noc pod różą, która wydobywa z wnętrza cierpienie i niespełnienie.
Pięknie to Ultro napisałaś. Każdy ma takie wspomnienia.
Każdy bywał poraniony, a potem zapomina się o poranieniu, a życie idzie dalej.
Zawsze sobie wtedy mówię, że „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy” i wierzę, że będzie w nich więcej chwil miłych, a mniej zranienia.
Ważne są też chwile minione, te, które wspominamy z radością, rozmarzeniem etc.
Oby jak najwięcej takich chwil…
Bardzo ważne są te minione chwile, bo one nas kształtują.
Wśród nich te wspominane z radością, ale i te „kolce” również, bo dzięki nim stajemy się mądrzejsi, silniejsi, bardziej empatyczni i wrażliwi.
Dobry wieczór. Dzisiaj żadnych spotkań, tylko „normalna” przerwa. Ale najpierw oczywiście fajrant.
Czym się różni „normalna” przerwa od fajrantu?
Tak tylko pytam dla kolegi…
Hm. Używam słowa „fajrant” na określenie końca pracy. A potem następuje przerwa jako taka.
Dopiero teraz widzę, że „fajrant” mówi się też na samą przerwę. Ale nie kojarzyłem tego znaczenia.
Zażartowałam, bo myślałam, że świadomie robisz takie „masło maślane”.
fajrant
rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy
pot. koniec dnia pracy lub przerwa w pracy.
A tu niespodzianka, wcale nie
Kojarzy mi się to słowo z filmów, kiedy gwizdał gwizdek fabryczny na koniec zmiany.
Zapytałem wujka Google’a i taką oto odpowiedź dostałem:
„Fajrant”
Etymologiczny dziadek śląskiego „fajrantu” to niemieckie słowo „Feierabend” (die Feier – święto, der Abend – wieczór) oznacza po prostu koniec dnia pracy – a więc pada z ust statystycznego Niemca przynajmniej raz dziennie.
Odbyłem spotkanie, zjadłem kolację, teraz trochę poczytam książkę na klubowe spotkanie w czwartek.
A ja cały dzień potykam się o własny nos tak jakoś się czuję …
Ale kolację już zjadłam i robię obiad na jutro.
Nawet marzyć ani szukać wiatru w polu nie mam siły.
I ja wróciłam ze spotkania na zoomie. Było bardzo miło. Teraz kolacja…
Dzisiaj już żadnych spotkań ani nic. Tylko Wyspa.
A dla mnie już nawet nie Wyspa, tylko
,
i 
Spokojnych snów! Mogą być rozmarzone…
To ja już zaliczyłam
.
, ale jeszcze nie spać.
Obiad na jutro gotowy.
Teraz pakowanie i
Śpij dobrze Bożenko!
Ty znowu się pakujesz? W co?
W plecak.
Rano jestem tak kompletnie nieprzytomna, że zawsze muszę przygotować wszystko dzień wcześniej.
A tymczasem deszcz pada, więc to chyba kalosze i parasol się przydadzą?
Spokojnej!
No i następna rakieta Elona się rozbiła w locie testowym. Komentarz człowieka ze SpaceX: „lądowanie musimy jeszcze dopracować”.
Dobranocka.
Improwizacja Milesa Davisa do filmu Louisa Malle z Jeanne Moreau „Windą na szafot” (1958), ponoć zagrana kompletnie z głowy do zaprezentowanego fragmentu filmu.
Snów kompletnie improwizowanych!
W ślad za improwizacją Milesa podejmę próbę własnej: zaimprowizuję spanie… Dobrej nocy!

Dobrej Ukratku!
Spokojnej!
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Co to się stało, że nocnej zmiany nie było?!
A dzisiaj dzień będzie dłuższy już o półtorej godziny. Wiosna coraz bliżej!
Dzień dobry
Jedyna dobra wiadomość ostatnich dni, że dzień robi się coraz dłuższy a zima minie jak pis!
Nie podoba mi się to porównanie, bo zima po roku wróci…
Witajcie!
Witajcie!
Ja wczoraj padłem jak przysłowiowa strucla. A i obudziłem się z poczuciem nieznośnej krzywdy ze strony budzika…
A ja przed budzikiem nie wiem czemu.
A ja budziłam się dosłownie co godzinę.
Jak pada strucla?
Na płask?
Generalnie dosyć bezwładnie, i o to chyba chodzi w tym powiedzeniu. Mawiało się też „padł jak chleb za 8” – ale czy ktoś z was pamięta, jak długo utrzymywała się taka cena bochenka chleba?
Nie pamiętam takiego powiedzenia z chlebem za 8.
A wydawało mi się, że jesteśmy z tego samego pokolenia Tetryku…
Ale ślisko!
Nie lepiej zawczasu przejść na czworaki?
W Poznaniu mgła jak mleko.
Tu już jest ok.
Ale chodzę na 4 kończynach,bo z kijkami.
Była taka zagadka sfinksa o istocie chodzącej na czterech, dwu a na koniec trzech nogach…
Czyżbyś wracała do dzieciństwa?
Ależ to już od jakiegoś czasu odkrywam w sobie dziecko i robię rzeczy, które nie przystoją starszej pani.
Dziś w autobusie młody chłopak popatrzył na nas z plecakami, kijkami, rozbawionych i powiedział „Podoba mi się energia, jaka od Was bije oraz radość życia w tych trudnych czasach”.
Dzień dobry przelotne, zaraz muszę coś załatwić. A potem wiadomo.
Czyżbym był jedynym, który właśnie pije kawę na wyspie?


Gieniu! Obudź towarzystwo!
Dzięki za Gienię, proszę ją też o kawę…
Wyspacerowana wracam do domu.
Już wyciągnięto cię z plecaka? 😉
Tak jest!Wyciągnięto!
Plecak częściowo wypakowany stoi sobie pod telewizorem.
Makówka po obiedzie, herbacie i ciasteczku leży sobie na wersalce.
Deszcz pada rozpaczliwie, ale w czasie spacerku nie padało, a nawet były momenty słoneczne.
Wbrew zamierzeniom był to dość burzliwy dzień, dlatego jeszcze nie skończyłem pracować… zapewne do przerwy skończę, a po przerwie się pojawię.
Wspomnienia sprzed lat : Po ile polędwica ? Po plasterku … A na ile ? Na tydzień ! Mimo Pandemii w sklepach nie brakuje polędwicy . Może nie jest tak zle ?
Pod tym względem nie jest źle, tylko ludzie tracą pracę i nie mają czasem za co tej polędwicy kupić
A no właśnie -praca . Mieszkam w warszawskiej dzielnicy robotniczej Wola . Mieliśmy w Dzielnicy kilkanaście zakładów zatrudniających po kilka tysięcy osób , w tym Gerlach producent światowy drogich sztućców . Zakłady rozebrano do fundamentów i zbudowano kilkanaście wielopiętrowych banków , które w żaden sposób nie pasują do dzielnicy robotniczej . Bankierów na ulicach nie widać , a biedą nikt się nie chwali , ale ona niestety jest .
To smutne… za taką decyzję, bym kogoś powiesiła za …
Jestem po przerwie.
I już zostaniesz na Wyspie?
Ależ tak
Idę szukać dobranocki.
Dobranocka.
Taki spokojny utwór z Kosmosem w tle. Może pod wpływem tej wczorajszej próby?
Snów z odległych krain.
Po takiej dobranocce, będzie się dobrze spało. Będę liczyć gwiazdy.
Dobranoc
Jestem tak padnięta, że umykam.
Spokojnej wszystkim spaćidącym! Odpoczywajcie.
Licznych gwiazd, dziewczęta! 😉
Po kosmicznej pieśni nie pozostaje nic innego, jak dodać migotanie lampki do migotania miliardów gwiazd…

Lampka niby mniejsza, ale i bliższa. Dobranoc!
Dobry wieczór.
Zerkam za okno i „na mojej wyspie pada deszcz”. Tu zaś, u „zielonej Agnieszki”, dużo gwiazd. Jedną sobie obieram, śpij świeć moja gwiazdo, a ja chwilkę pomyślę. Dobranoc Wyspo. 🙂
Piękna piosenka w pięknej interpretacji.
Słuchając można patrzeć na kolorowe niebo.
Zadumam się wraz z Wami, choć Jaśminkę znam tylko z Waszych opowieści.
Witaj Lordzie!
Dzień dobry
Dzisiaj już 4 luty, a ja zapomniałam wczoraj o smutnej rocznicy… To przecież już 7 lat jak odeszła od nas na zawsze nasza droga Jaśminka… A tak chciałam pamiętać… czas tak szybko płynie 
Dzień dobry. W nocy dosypało.
Tu prószy cały czas.
Deszczowo witam!
Kawy, herbaty?
Poproszę.
Witajcie!
Smutna rocznica…
Dzień dobry. 🙂
Wybaczcie, pozwolę sobie na odrobinę prywaty. 🙂
Nie wspominałem, wczoraj za dnia, o tej rocznicy, nie chcąc wywoływać niepotrzebnego zamieszania. Niezmiennie, odnoszę wrażenie, że taka informacja „robi dzień” tym, którzy są jej adresatami. To znaczy, stają na baczność i zaczynają się smucić. Bo nawet, jeżeli nie ma powodu, to najzwyczajniej, tak właśnie wypada. Taka całodniowa „zawiesina”, jest nad wyraz męcząca, dla wszystkich.
Smutna rocznica ? Tak, smutna. Sam dzień, już nie taki smutny, co raz to więcej w nim uśmiechu, na takie czy inne wspomnienie. Wpływ czasu, zauważalny niemalże gołym okiem. Gorycz jest i zapewne pozostanie, bo „człowieczy los, nie jest bajką ani snem). Niemniej, jak ma się ona, do salwy śmiechu, która wybuchła nieopatrznie, na widok tego czy tamtego zdjęcia, gdzież ten smutek tegoż dnia? Ten, co to na baczność stawia… Idąc za: „Uśmiechaj się, do każdej chwili uśmiechaj”, na wspomnienie o kolejnej rocznicy, uśmiechnijmy się do niej, Ona na pewno by tego chciała.
Bardzo ładnie to napisałeś Lordzie. Ładnie i mądrze.
Zmarłych powinno się wspominać z uśmiechem przypominając miłe chwile.
Miłe, wesołe, zabawne.
Oni tak by chcieli.
Trudno to robić, gdy ból jest świeży, ale po czasie można starać się widzieć o ile jesteśmy bogatsi wewnętrznie dzięki tej osobie, którą wspominamy.
Witaj Lordzie W.


Według mnie, na Wyspie mamy głównie „prywatę”, więc Twoja nie rzuca się w oczy
Wspominanie tych co odeszli, zawsze niesie ze sobą pewną nutkę smutku… żal, że nie ma tych, którzy byli nam bliscy…
Nie jest to jednak taki smutek jak bezpośrednio po samym wydarzeniu… czas zatarł ból, zostały wspomnienia…
Wiem o czym mówię, bo niedługo będzie 7 rocznica śmierci mojej mamy. Wspominamy ją nie tylko w rocznicę, znacznie częściej… i nie ma w tym takiego smutku jak na początku…
Uśmiechamy się do wspomnień…
Zgadza się, lepiej wspominać dobre chwile spędzone razem, niż się smucić. Dobrze napisałaś, Mireczko, uśmiechajmy się do wspomnień
Dzień dobry
I z tego co obiecują media, ma być go bardzo dużo… ciekawe co z tych zapowiedzi wyniknie 
Jeszcze się poprzedni śnieg nie roztopił, a dziś ma spaść nowy
W Stolicy , w ciągu doby szlag trafił prawdziwą zimę i została szara ,bura kalendarzowa rzeczywistość . A wspomnienia o Jaśmince ? Pamiętamy niezależnie od rocznicy , bo Madagaskar to prawdziwy lekarz pierwszego kontaktu na wszystkie nasze dolegliwości doświadczane na tym świecie . Pozdrowionka Wszystkim 🙂
Miło mi i też pozdrawiam
Czy Agnieszka była (jest jakby nadal)częścią pejzażu polskiego?
Ten film o Agnieszce jakoś pasuje mi i do wiersza na tym pięterku i do wspomnień o Jaśmince.
Dzień dobry. Norma wykonana, sprawy poza tym załatwione, zakupy zrobione.
Gwizdek i przerwa.
Dotarłem do domu i zaraz udaję się do Klubu Książkowego…
Miałeś czas na odpoczęcie po pracy czy działasz w takim kieracie obowiązków, pracy i przyjemności?
Nasi Panowie są cały dzień zapracowani 😉
Byłem u mamy…
W jakiej mama jest formie psychicznej, fizycznej?
Trochę już chodzi z balkonikiem…
To bardzo dobrze i rokuje pomyślnie.
W takim wieku często siada psychika i starsza osoba już nie ma motywacji (a potem już sił), aby wstać z łóżka.
I w ogóle spora część tego jest w głowie. Teściowa (82 lata) upadła i mocno się potłukła, na szczęście obyło się bez złamań (tylko jakieś pęknięcie, zaleczone), teraz też chodzi z chodzikiem albo o lasce… chyba że się zapomni, to potrafi całkiem sprawnie chodzić i bez. I nie to, że udaje, po prostu się boi, co całkiem zrozumiałe.
Z moją mamą było inaczej. Miała ogromną chęć SPRAWNEGO życia.
Jak jeszcze chodziła sama na różne spotkania, do Lwowiaków, do kina itd. uparcie nie chciała nosić laski i co chwilę się wywracała.
Stale była potłuczona, ale „nie będę przecież nosić laski, bo to postarza!”. Dotyczyło to osoby dużo po osiemdziesiątce.
A potem…złamała obojczyk, dalej próbowała chodzić i dalej stale coś sobie robiła.
A potem…ja musiałam jechać do IO, do Gliwic.
W każdym razie bardzo długo jeszcze ambitnie próbowała, ale sił nie starczało i groziło upadkiem, potłuczeniem, połamaniem.
Więc czasem chyba lepiej, jak ktoś się boi i jest ostrożny. No i słucha opiekującej się nim osoby.
Dobry wieczór. Jestem. Idę po dobranockę.
A ja już na dobranockę nie czekam, tylko idę spać. Patrzałki same mi się zamykają.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze, bez budzenia się w nocy.
Dobranocka.
To będzie instrumentalnie i melancholijnie, chociaż Sting.
Snów z refleksją.
Sympatyczne.
Wysłuchałam z przyjemnością, ale na sny z refleksją jeszcze poczekam. Dziś jestem wyspana, więc jeszcze trochę posiedzę.
Ja pewnie też. Do wpół do dwunastej na pewno.
Ja pewnie też.
Choć ta pogoda taka zwariowana, że sama nie wiem kiedy zechce mi się spać.
Dzisiaj wstałem wcześniej niż zwykle, bo trzeba było coś załatwić telefonicznie, potem jeszcze dospałem, ale to już nie to samo.
Na mnie pora, dobranoc.
Na mnie też. Spokojnej nocy!

Śpijcie dobrze Panowie Mistrzowie!
Dobranoc!
(korzystam, że się da, bo znów coś Wyspa wierzga)
Dzień dobry
Mamy piątek, piątego. Sucho dziś i mroźno.
Witajcie!
Za chwilę następny…
ale pośrodku weekend! 
Kończymy tydzień!
Dzień dobry. Udało mi się wstać (jutro zamierzam jednak spać od oporu).
Wczoraj na podwórku po raz pierwszy przydybałem panią kos. Pan kos przylatuje względnie często (nawet przed chwilą był, ale b. przelotnie), ale pani jeszcze u nas nie widziałem. Światło było paskudne, ale widać, kto zacz.
Gratuluję! Ja nie rozróżniam tych ptaków, absolutnie nie znam się na nich. Odróżniam tylko wróbla od gołębia…
Kłaniam się nisko i chylę czoła, bo żeby odróżnić panią kos od pana kosa i to wysoko na gałęzi, trzeba mieć sporą wiedzę i do tego osobistą pasję w stosunku do fruwających braci.
Najmocniej przepraszam, ale akurat u kosów to względnie proste, pan kos jest czarny z wyraźnie żółtym dziobem, a pani – jak na zdjęciu. Link powinien się otworzyć w sam raz na stosownych zdjęciach – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Kos_(ptak)#Charakterystyka
Względnie, dla niektórych względnie, a ja chylę czoła jak Ultra, bo to dla mnie zupełnie i wcale proste nie jest.
Ale napijmy się kawy? Herbaty?
Herbatki. Zieloną poproszę
Zielona to moja ulubiona
Dzień dobry
Czy zdążę z moją filiżanką?

Witam, filiżankę podstawiam!
Znikam, odezwę się jak wrócę, paaaaaaaaa
Zawsze zdążysz. Gienia częstuje przez cały dzień
Jeszcze przed wyjściem szybko wypiłam.
Czy ktoś coś buduje?
Bo gdyby nie było lepszych pomysłów mogłabym zabrać Was na jakichś grudniowy spacerek tzn. zacząć coś budować jak wrócę.
Ja nie mam nic przeciwko…
Jest dość zimno i paskudnie, więc raczej długo spacerować nie będę.
Ja w ogóle nie wyjdę dziś za próg…
Oglądałem ostatnio w sieci parę filmików nakręconych przez dziennikarza z Federacji Rosyjskiej z małych miejscowości blisko Poznania . Jestem zachwycony tym , co obejrzałem . Elegancka , różnorodna architektura , doskonałe drogi , porządek -tylko przyklasnąć . W Poznaniu byłem wielokrotnie , ale wspominam najwcześniejszą wizytę jaką złożyłem jako uczeń gimnazjum . Odbyliśmy wtedy rajd wycieczkowy z Kętrzyna do Krakowa , Poznania i Gdańska . W Krakowie w Kościele Mariackim rozdarłem sobie eleganckie spodenki , a w poznańskim ZOO dostałem od małpy w łeb kamieniem . Byłem winien , bo wcześniej rzuciłem małpie kamyk owinięty w papierek po cukierku . W Gdańsku nie było już przygód z młodzieżowej wycieczki . Obejrzałem również film o Poznaniu . Naprawdę jest czym się chwalić i co zwiedzać .
Ubawiłeś mnie Maxiu Twoim wspomnieniem z ZOO. Widać, że mamy tu mądre małpy
A winić małpy nie można, bo małpa, jak to małpa, zmałpowała Ciebie 
Wiadomo – małpa nie głupia, sobie poradzi…
Brawa dla małpy.
Wiedziałem , że Cię to ucieszy . Małpę przeprosiłem posyłając jej prawdziwego cukierka . Zatem z małpą jestem kwita . Pozdrowionka 🙂
Oczywiście, że się solidaryzuję z małpą, dobrze, że ją przeprosiłeś.
Spośród moich licznych przezwisk (makówka, mak, czarownica itd.) była również małpa.
Tak mnie nazywał pewien kolega co budziło nieraz wesołość na szlaku „Małpa ! Gdzie jesteś?”
„Tu jestem, idę!”
Pospacerowałam, wróciłam do domu, zrobiłam coś na kształt obiadu, zjadłam, pozmywałam po obiedzie.
Teraz ciasteczko, herbata i budowanie.
Zanim zbuduję Tetrykowi akurat wystarczająco urośnie.
Czy spacerując, można się realizować artystycznie?
Jak widać można.
Cóż…zawstydziłam się, a ja sobie tylko tak zwyczajnie człapię.
A co tu jest do wstydzenia się? Nie masz powodu!
No, że tak człapiemy „bez wzorków”
No to na dzisiaj, jutro i pojutrze dość.
Przerwa, proszę ja Was.
Mistrz Q przerywa, a ja zapraszam piętro wyżej.
A ja idę spać, jeszcze tutaj.
Dobrej nocy życzę
Śpij dobrze.
Spokojnej!
Skoro dzisiaj się tak przenikają stare z nowym, to dobranocka na starym pięterku, ale inspirowana moim własnym komentarzem z nowego.
Po polsku, więc komentarza chyba nie trzeba? Może tylko tyle, że wycieczki Makówki w towarzystwie, zwłaszcza te opisane piętro wyżej, to dla mnie właśnie „robienie swojego”. I pewnie, że to coś da.
Snów krzepiących.
Piękne podsumowanie moich spacerków i wycieczek.
One są faktycznie „robieniem swojego” i ucieczką od problemów.
To ja już biegnę za Bożenką… robić swoje 😉

Spokojnej.
Śpijcie spokojnie!