Gołębie ze wszystkich ptaków budzą się najpóźniej
w miesiącu maju;
wiatr południowy je budzi;
gołębie na gzymsach siadają;
zapatrzone w siebie, parami,
jęczą i to jest skarga,
której nad Florencjami i Awinionami
nie wzniósł żaden Dante i żaden Petrarka.
Przeciągły jest jęk gołębi,
jak harf chromatycznych, co strun mają sto,
jak lament rodzącej ziemi
O
O
O
Siedzą gołębie na gzymsach
zakochane na śmierć, na tysiąc lat.
Z minuty na minutę ulica Chocimska
wzbogaca się o zieleń, o słońce i o wiatr.
Południe już tak blisko,
potem wieczór od wzgórza wiślanego –
ciemnieją wikliny nad Wisłą
i zaczyna się nocne niebo.
Konstanty I. Gałczyński
„Przekrój”, nr 480/1954




W ptasie święto przypomnijmy sobie, że KIG mieszkał czas jakiś (po wojnie) w gołębiami brukowanym Krakowie 😉
Ładny wiersz, jak z resztą wszystkie wiersze KIGa
Międzynarodowy Dzień Ptaków, wiersz ptaszkom poświęcony to dopiero gratka, dla tych Wyspiarzy co kochają ptaki fotografować.
Przechodziłam dziś przez Duży i Mały Rynek gdybym wiedziała, że będzie wiersz poświęcony gołębiom mogłam sfocić jakiegoś gołąbka.
gołębie na gzymsach siadają;
zapatrzone w siebie, parami,
Gołębie ponoć są wierne i chyba dlatego mówi się o gruchaniu jak zakochane gołąbki?
W Krakowie dodają kolorytu, ale i są plagą, bo brudzą i roznoszą choroby.
Witaj Tetryku 🙂 Znalazłem fotografie gołębi pasujące do treści KIG-a . Biblioteka mi odrzuciła , to przesłałem mailem na Twój adres . Pozdrowionka 🙂
Cudne te fotografie…
Piękne ilustracje, Maksiu!
Przesłałem jeszcze cztery oryginalne single , jako uzupełnienie
Ładne te single, ale aktualna władza singli nie lubi. Podobno.
Dobry wieczór, jestem już.
Te gołębie „zakochane na śmierć, na tysiąc lat” to trochę kontynuacja postaci z wystawy o Wyspie Lotofagów.
W ogóle ten wiersz to się czyta tak, jakby to był obraz impresjonisty przeniesiony do innego medium, poezji. Szukałem jakiegoś ładnego obrazu a propos, ale nie znalazłem, niestety.
Też sobie pomyślałam, że to pięterko jest jakby kontynuacją poprzedniego, ale nie wypadało mi tak napisać.
Pięknie to jakoś wyszło, prawda?
Szczególnie z uzupełnieniem zdjęciami podesłanymi przez Maksa.
Tak! Zupełnie inne te zdjęcia od tamtych obrazów, kolorystyka, technika etc., ale intymność… ta sama.
Intymność i czułość. Szczególnie na fotografiach gołąbków jest wiele czułości.
Tak mi się przypomniała Olga Tokarczuk i jej „Czuły narrator”.
To czułość sprawia, że imbryk zaczyna mówić.
Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości. To ten jej rodzaj, który nie pojawia się w pismach ani w ewangeliach, nikt na nią nie przysięga, nikt się nie powołuje. Nie ma swoich emblematów ani symboli, nie prowadzi do zbrodni ani zazdrości.
Pojawia się tam, gdzie z uwagą i skupieniem zaglądamy w drugi byt, w to, co nie jest „ja”.
Piękne. Nawet jeżeli niekoniecznie o gołębiach
Ale na pewno o tym, co sobie wyobrażamy, oglądając je!
Ja oczywiście wyobrażam sobie jednak ludzi, łączę z Wyspą Zapomnienia i moimi odczuciami czułości, miłości itd.
Pożegnałam się jeszcze na starym pięterku. Pa!
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj impresja na temat nocnego nieba, mimo że w tytule błękitna woda
Snów płynnych i podniebnych.
Jako m-m miało być o Sokole, ale napisałam już o tym na tamtym pięterku odpowiadając Tetrykowi.
Czyli dzisiejsze makowczyne m-m niech będzie nieco wyżej -fragment z „Czułego narratora”.
Bardzo ładne m-m
Oj, to dobrze! Sokół mógłby wystraszyć gołębie…
Ten sokół wystraszyć gołębie? Taki staruszek?
Stary, ale jary.
Skoro dźwiga takie ciężary.
Mam nadzieję, że „dogadają się ” z gołębiami na jednym pięterku?
.
Na Wyspie – musowo. Tutaj lew koło jagnięcia i tak dalej
Tym bardziej że to Sokół, któremu przyświeca zasada „Mens sana in corpore sano” czyli hasło, w którego imię Sokół dąży do rozwoju sił fizycznych; brutalną zaś siłą, używaną w celach przemocy nad słabszym Sokół pogardza.
Lew powiadasz? Lew też dziś był obok Sokoła.
To jest Sokół z ideałami!
Oczywiście, że z ideałami dlatego nie zrobi krzywdy gruchającym gołąbkom. Nawet singlom -też nie!
A i lew (Semper fidelis) też nie zrobi.
Snów o gołębiach na nocnym niebie! 🙂

Spokojnej wszystkim. Umykam!
Ja chyba zaraz też.
DOBRANOC WYSPO!
Dobry wieczór

A że żyją w środowisku ludzkim, to i bardziej rzucają się w oczy. Ciekawe co by to było, gdyby tak ludziom zabrać łazienki…
Jak wtedy byłoby nabrudzone 

Było co poczytać
I od razu powiem Makóweczce, że gołębie roznoszące różne choroby to mit wymyślony przez ich przeciwników. Według badań, odsetek chorych ptaków, mogących zakazić czymś ludzi jest bliski zeru. Jedynie prawdą jest, że brudzą. Tak jak wszystkie inne ptaki
Gołębie podane przez Maksia – cudne
Miralko ja się opieram jedynie na tym co czytam, nie znam się ani na gołębiach, ani na chorobach, więc spierać się nie będę i też lubię ptaki, zwierzęta …
Gołębie mogą być źródłem zakażeń dla ludzi i nieść zagrożenie rozwojem chorób. Ich odchody, pióra i gniazda są idealnym siedliskiem dla bakterii, wirusów i grzybów.
Choroby przenoszone przez ptactwo to m.in.:
Ornitoza – choroba wywołana przez drobnoustrój Chlamydia psittaci, przebiega jako zakażenie dróg oddechowych. Aby się nią zarazić nie trzeba mieć bezpośredniego kontaktu z gołębiami, szerzy się ona drogą kropelkową i dostaje do organizmu człowieka przez wdychanie powietrza zawierającego drobiny wysuszonego kału. Choroba przenosi się także z człowieka na człowieka.
Salmonelloza – bakterie Salmonelli bytują głównie w odchodach ptaków i zwierząt. Zakażenie może przybierać różne postacie kliniczne, zależne od właściwości zarazka, dawki zakażającej i stanu ogólnej odporności zakażonego człowieka. Objawy można zauważyć po 12-24 godzinach od kontaktu z zakażonym materiałem. Objawy chorobowe to biegunka, bóle brzucha, ostrą biegunką, wymioty i gorączka. Salmonella niesie za sobą zwykle zagrożenie w postaci odwodnienia organizmu. Zagrożenie rośnie w przypadku dzieci, osób o upośledzonej odporności oraz w podeszłym wieku.
Robaczyce – to choroby wywoływane przez pasożyty. U gołębi najczęściej występują glisty i tasiemce. Glistnica to choroba inwazyjna jelita, może przebiegać bezobjawowo lub powodować liczne zaburzenia ze strony przewodu pokarmowego. Tasiemczyce przewodu pokarmowego przebiegają często bezobjawowo lub dają objawy nietypowe, takie jak: bóle brzucha, biegunka, wzmożone łaknienie lub anoreksja, ogólne osłabienie. Robaczyce są niebezpieczne szczególnie u małych dzieci, osób starszych i wszystkich, którzy mają osłabiony układ immunologiczny.
Ptaszyniec – ptaszyńce to pasożyty ptaków, które łatwo przenoszą się na ludzi. Pasożytują na skórze, przekłuwają skórę w nocy i karmią się krwią. Rano na skórze pojawiają się zaczerwienienia i opuchlizna, a także swędzenie, po 40 godzinach widać ropny pęcherz, powiększają się też okoliczne węzły chłonne jako reakcja na zapalenie. Alegreny ptaszyńca są też przyczyną astmy, na którą często chorują osoby zatrudnione przy pracy na fermach drobiowych.
(Choroby zakaźne i pasożytnicze – epidemiologia i profilaktyka – red. Anna Baumann-Popczyk, Małgorzata Sadowska-Todys, Andrzej Zieliński)
Sama widzisz Makóweczko, że tu chodzi ogólnie o ptactwo, a nie w szczególności o gołębie. Ptaki mają różne choroby, które mogą przenieść na ludzi (tak jak każde zwierzęta). Między ludźmi też się przenoszą wirusy i bakterie… jak choćby ostatnio wirus w koronie
Dzień dobry
uśmiechnięte, bo dziś mamy Światowy Dzień Uśmiechu 
Witajcie!
Uśmiechajmy się dziś i nie tylko dziś!
Dzień dobry, jeszcze przed chwilą słoneczny dość.
Nieco zaspałem, ale, że tak powiem, planowo. Potrzebowałem chwili snu dłużej.
…i kubka kawy?
Uśmiechnięte (mimo deszczu) witajcie!
Dzień dobry

Czy słoneczny? Jeszcze nie wiem, bo za oknem ciemno
Dzień dobry
Skoro światowy dzień uśmiechów, to załączam uśmiech z czekoladką na dzień dobry

Witaj Krzysztofie!
Ja poproszę czekoladkę z jakimś dobrym nadzieniem.
A uśmiech odwzajemniam.
Wprawdzie w domu, ale za chwilę wychodzę na wieczór autorski znajomej debiutantki.
Przyjemności
Fajrant i przerwa.
Soaaać

Spokojnej!
Czyli że po przerwie, nieco dłuższej, bo pełnometrażowej dzisiaj.
Wróciłam do domu. Byłam na wieczorze autorskim pewnej debiutantki, żony kolegi ze Stowarzyszenia.
Makówko, Tetryk też był na wieczorze autorskim!
Też, też, bo to ta sama debiutantka!
Debiutantka z mikrofonem odpowiada na pytanie zadane przez prowadzącego. Mąż debiutantki czuwa i robi zdjęcie. Miejsce Kawiarnia Literacka, kiedyś bardzo kultowe miejsce, teraz trochę mniej z powodu remontu ulicy Krakowskiej, a potem wirusa w koronie.
Więcej pisać nie będę, bo lepiej zrobi to Tetryk.
Debiutantka poetka? Debiutantka piosenkarka? Debiutantka malarka może?
Katarzyna Kalista -szkatułkowa powieść pt. „Ostatni rozdział”.
Kupiłam, jeszcze nie czytałam.
Ha, do skonstruowania dobrej powieści to trzeba mieć głowę! Niestety nie mam, ale zdaję sobie sprawę ze skali trudności.
Masz, masz. To kiedy piszesz powieść?
Wiem, wiem na to trzeba jeszcze mieć czas, taki niewyrywany po kawałkach, ale spokojny.
Wszystko przed Tobą Mistrzu…w swoim czasie:)
Może dobranocka od razu.
Charlie Haden i Pat Metheny grają kawałek o tym, co kryje się za niebem nad Missouri. Ja tam słyszę trochę schowanego bluesa.
Snów niebiańskich.
Makówczyne m-m wyszło wyżej i o tej samej godzinie co Dobranocka.
Cóż bywa i tak.
Wróciłem do domu nieco później niż Makówka, też zaopatrzony w książkę z autografem. Zobaczymy, co w niej wyczytam 😉
Skoro już po m-mie, to zapalam lampkę i idę spać. Dobranoc!

Spokojnej.
Kochani, dzisiaj też się nie popiszę. Wynikła dość nieprzyjemna sytuacja, rozpakowałem pewną ważną przesyłkę i zawartość jest uszkodzona. O tej porze w piątek co prawda nic z nikim nigdzie nie załatwię, ale nastrój mi kompletnie siadł
dobranoc.
Śpij spokojnie Q, nie myśl o przesyłce a jutro mam nadzieję uda się wszystko załatwić pomyślnie.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Sobota ładnie się zapowiada…
Dzień dobry, tu wbrew prognozom zachmurzenie, a ja muszę lecieć dalej, dam znać po powrocie…
Nawet kawy się nie napijesz?
Zdążyłem się napić, ale już nie napisać o tym
Witajcie!
Spałem dziś prawie 8 godzin. Miły początek dnia
Witam i ja słonecznie i również dobrze wyspana!
A to śpiochy…
Dobranoc mówiłam o 1:42, przywitałam się o 11:07, cóż to „tylko” lekkie przestawienie dnia z nocą.
A ja nie śpię od 5 rano, dłużej nie mogłam. To mi zostało od czasu gdy pracowałam od 7-mej. Już tyle lat, a jednak…
Też pracowałam tak, że dużo przed 6 musiałam wychodzić z domu. Był ruchomy czas pracy, należało przyjść między 6-8, ale przychodziłam na około 6.30 lub wcześniej, aby potem wcześniej wyjść i odebrać dzieci ze żłobka, przedszkola itd.
Dojazd przez całe miasto zajmował trochę czasu.
Ja pracowałam blisko, dojeżdżałam rowerem, lub służbowym autobusem.
Ale przed wyjściem z domu lubiłam sobie trochę poczytać żeby się dobrze rozbudzić. Ot, takie przyzwyczajenie i tak mi to zostało.
Przed wyjściem z domu musiałam jeszcze zająć się dziećmi, które często zbudziły się i płakały „mama !”.
Starszy syn miał 3 miesiące, gdy musiałam wrócić do pracy.
Z młodszym byłam dłużej w domu, ale też był malutki i bardzo płakał gdy wychodziłam; starszy go pocieszał. Potem wkraczał dziadziu i płaczące towarzystwo zaprowadzał jednego do żłobka, drugiego do przedszkola.
Na tamte czasy to było atrakcyjne miejsce pracy, a ja (durna!) miałam jakieś ambicje i nie chciałam go stracić. Usiłowałam godzić bycie matką z tymi ambicjami i …niestety kiepsko to wyszło.
Dziadkowie pracowali, drudzy byli daleko, dzieci chorowały i ja w ten sposób nie byłam ani dobrym pracownikiem, ani dobrą matką.Eh!
Ja poszłam do pracy, gdy dzieci chodziły już do szkoły. Nie miałam więc takich problemów..
A ja wróciłem, zjadłem obiad i teraz czuję, że potrzebuję sjesty.
Bierz co potrzebujesz. Spokojnych snów.
Dzień dobry
Ale jestem wyspana i gotowa do działania 
Spałam jak zabita do 6:30, czyli jak na mnie bardzo długo
Wczoraj poszyłam woreczki z gorczycą i już na jednym z nich siedzę
Na ile pomogą – zobaczymy 

Małżonek doszedł do wniosku, że co tam kasa, zdrowie ważniejsze i kupił sporo tych malutkich paczuszek (w sumie mieliśmy ich 70)… takich po 30 gram.
Dzięki Maksiu za podpowiedź
Mam nadzieję, że pomogą…
Mam nadzieję , że pomogą Warunek jest tylko jeden ,aby to były ziarnka białej gorczycy . Czarna gorczyca ma inny zakres promieniowania . Powodzenia Miralko .
Wiem Maksiu. Jest jeszcze gorczyca brązowa i też jej zakres jest inny. Mąż kupił gorczycę białą, tak jak mówiłeś
Przygotowałam nowe pięterko, ale poczekam aż Ukratkowe trochę podrośnie
To już Tetryk musi zdecydować czy i kiedy ” mu urośnie” wystarczająco.
Dlatego czekam
Rany boskie, nie zwalajcie wszystkiego na Tetryka! Nie wszystkie panie o tym wiedzą, więc oświadczam, że mi już dawno urosło!
Ja pisałam tylko o pięterku!


Nie sprawdzam co, komu i na ile rośnie… czy może urosło
Jak to się u nas mówiło – „nie wnikam, bo wsiąknę”
Ależ my też o pięterku, a co Ty miałaś na myśli?
Na takie oświadczyny to chyba lepiej
zanim zaczniemy rozmawiać o ….
…ptaszkach zapewne.
Dzień dobry, wstałem wyspany. Wieczorem wychodzę na jedną imprezę, ale na razie jestem
84 komentarze.
Żeby Tetrykowi „szybciej rosło” napiszę co dziś robię tzn. jak leniwie spędzam sobotę.
Zakupy, obiad, pranie, sprzątanie =nudy.
No to jeszcze -balkon i patrzenie na obłoczki i liście brzóz kiwających się na wiaterku (delikatnym, nie takim jak w Tatrach, gdzie wiatr zdmuchnął turystkę).
Jeszcze podczytuję książkę wczoraj zakupioną. Na wczorajszym spotkaniu (w tzw. kuluarach) usłyszałam różne skrajne opinie od tych, co już czytali. Od chwalących do …wręcz przeciwnie.
Postanowiłam więc przeczytać.
Jutro w planach mam „wyjechać za granicę” o ile się uda.
My byliśmy bardzo przelotnie w Pucku, tylko wpaść i wypaść (@Krzysztof – niestety bez szans na kawę), potem na zakupach, teraz właściwie przygotowuję parę rzeczy na wieczór. A poza tym luz tak ogólnie.
Za granicę czeską, czy słowacką?
Góry Lewockie, Słowacja.
A skąd wiedziałaś, że nie jadę gdzieś dalekooooo i na długoooo?
Bo słowa – wyjechać za granicę ujęłaś w cudzysłów
Punkt dla Ciebie za właściwe odczytanie „przymrużonego oka”.
Zaraz wybywam, proszę państwa!
Q z domu, a ja do domu. Z
…balkonu.
Zimno i ciemno się zrobiło. Dopóki patrzyłam na obłoczki (przed chwilą pięknie różowiutkie) i żółciejące listki brzóz mogłam spokojnie czytać.
Weszłam do środka i z każdego kąta mojego mieszkania zaczęły krzyczeć miejsca i przedmioty „do uprzątnięcia w planach”.
W tym ich „krzyku” trudno się skupić, bo podgryzają mnie wyrzuty sumienia.
Wskoczyłam więc „na chwilkę” na Wyspę. Potem „tylko” parę maili, felietonów, sprawdzić co tam na fb, jakiś artykuł…muszę zatkać uszy chyba?
A ja wróciłem właśnie z zaimprowizowanej wycieczki do Ojcowa. Na zboczach wzgórz powoli zaczyna się znaczyć kolorami jesień. Było bardzo miło, choć – niestety – ludzi dzika kupa…
Takie wzgórza jesienią są bardzo piękne, kolorowe. Nie zapomnę tego widoku…
OPN jest piękny o każdej porze roku. W ogóle wszystkie dolinki podkrakowskie.
Pokaż jakieś zdjęcia Ukratku!
Ja wspominam Karkonosze jesienią, oczywiście też są piękne o każdej porze roku.
U mnie buro i ponuro, więc połaziliśmy tylko po sklepach… ale jestem utuptana

Nienawidzę zakupów
Czy to nie zabawne? Jak po parkach, to mogę łazić i łazić i nie czuję takiego zmęczenia… byliśmy dziś w pięciu sklepach i jestem padnięta… ciekawe dlaczego?
Zupełnie oczywiste i zrozumiałe. To, co przyjemne nie męczy.
Dobranoc Wyspo
Dobrych snów, Bożenko!
Kilka obrazków z dzisiejszego dnia:
Chyba te same miejsca co odwiedzałam dwa tygodnie temu ?
I obiecywałam zrobić pięterko gdy przyjdzie moja kolej pokazując jedynie zdjęcie starej chałupki w pobliżu młyna.
Okolice Ojcowa są na tyle ciekawe, że jedno drugiemu nie przeszkadza myślę? Chyba że planujesz zrobić z tego osobne pięterko i też byłeś we młynie?
Nie, nie planuję z tego pięterka…
To jak będzie ten moment „kto chciałby coś zbudować?” zrobię to pięterko, które obiecałam na Lotofagach i będzie miał kto dopowiadać i współtworzyć.
Choć okolice Ojcowa były już parę razy obecne w moich wpisach, komentarzach itd.i choć każdy krakus był tam miliony razy.
Masz zielone światło…
Quackie imprezuje, więc zaproponuję na dobranoc fragment „Kronik Olsztyńskich” KIGa, w wykonaniu Tomka Opoki – łączący poezję Mistrza Konstantego ze skłonnościami do szwendactwa 😉
Wędrowałeś dziś wśród skałek OPN, ale dusza rwała się do żeglowania jednak? Czyli tego co lubisz najbardziej:)
Pora na lampkę – przynajmniej moim zdaniem. Dobrych snów – obojętnie, o gołąbkach, o złotej jesieni czy o odpływaniu…

Dla mnie jeszcze za wcześnie, ale dobrych snów tym, co już śpią, tym co spać idą oraz TYM CO JESZCZE BALUJĄ (ale kiedyś wrócą).
DOBRANOC WYSPO!
Zapraszam na nowe pięterko

Tym co rano tu zajrzą może przyda się taki spacerek po parkach… na rozbudzenie