« Uwertura „Nocne niebo” Juromania i Góry Lewockie. »

Sierpniowe wycieczki.

Sierpień już dawno minął… wiem o tym, ale jeszcze Wam nie opowiedziałam gdzie byliśmy w weekendy. Opowiem krótko, bo zdjęcia mówią same za siebie…

W parku w Zion byliśmy dwa razy. 1 i 23 sierpnia…

Już 2 sierpnia wybraliśmy się do Moraine Hills…

Kolejny weekend i kolejna wycieczka… tym razem nad Mallard Lake…

W Crabtree Nature Center też byliśmy dwa razy. 16 i 29 sierpnia…

I w ostatni weekend sierpnia wybraliśmy się do Greenbelt…

I to by było na tyle…

188 komentarzy

  1. miral59 pisze:

    Zapraszam na wędrówkę po parkach w północnej części Illinois Delighted
    Nogi nie zabolą i chodzić z nami można nawet dość długo Happy-Grin

  2. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękne pięterko, które tematem trafia w dzisiejszy dzień. Dziś mamy Światowy Dzień Dobroci Dla Zwierząt, a przecież ptaki się do nich zaliczają.

  3. Bożena pisze:

    Chyba czas na Gienię? Koffie

  4. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Piękne spacery! Wczoraj widywałem prawie jedynie osobniki gatunku homo sapiens(?), jeden czy dwa razy słyszeliśmy ptaka… Właściwie dopiero twoje fotoreportaże uprzytomniły mi ten brak.

    • miral59 pisze:

      Witaj Delighted
      Dziękuję Cmok
      Zwykle omijamy zbyt zatłoczone miejsca… nie lubimy gdy jest za dużo ludzi.
      A to, że teraz ptaki nie śpiewają i nie tak często się je słyszy… jesień, młode odchowane, dla niektórych czas zbierać się do odlotu… milknie wszystko i nie śpiewa. Trudniej zobaczyć ptaki, bo są cicho i między listowiem ich nie widać. Dopiero wiosną się ożywią… Pleasure

  5. Tetryk56 pisze:

    A ten „poszarpany” motylek to mógł być ten sam, który był nadgryzany przez dzięciura kilka zdjęć wczesniej Wink
    Smutne wrażenie (mimo ewidentnego „oczka”) sprawiają sowy w klatkach. To oczywiście dla ich dobra, ale puchacz, król puszczy, dożywotnio za zbawiennymi kratkami? Brrrr….

    • miral59 pisze:

      Nie pomyślałam, że to może być ten sam motylek Wink
      Ptaki, ale też i zwierzaki w klatkach na pewno nie są miłym widokiem. Z drugiej strony… dobrze, że ktoś się nimi zaopiekował. W naturalnym środowisku dawno by nie żyły. Tutaj mają opiekę medyczną, „wikt i opierunek”. Są bezpieczne.
      W jeszcze jednej klatce był myszołów rdzawosterny, mój ulubiony „Ruduś”. Też kontuzjowany. Nie robiliśmy mu zdjęcia, bo siedział blisko krat i na dodatek w głębokim cieniu. Zdjęcie byłoby do kitu.

  6. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dopiero wstałem, bo byłem w domu dość późno po imprezie.

    Zaraz się spróbuję ogarnąć i skomentować rzeczowo.

  7. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie dochodzi 5 rano. Nie wiem, czy gdzieś się wybierzemy, bo pada Sad A to nie jest dobra pogoda na wycieczkę Wink

  8. Quackie pisze:

    Owadzie zdjęcia z pierwszej galerii przepiękne, zwłaszcza ważka w nietypowym ujęciu, widać dwie pary skrzydeł jak dwa wirniki w helikopterze.

    Z kolei dwa młode drozdy się ustawiły trochę jak małpy na słynnym obrazie Breugla (mimo że małpy na łańcuchu, a drozdy na wolności), albo jak w lustrzanym odbiciu.

    Druga ważka, ta jedząca, siedzi nad pajęczyną: może coś z niej podkradła?

    Dzięcioł z wygiętą głową wygląda, jakby się rozglądał po okolicy, bo chyba to nie żaden heksenszus (czy ptaki też miewają coś takiego?).

    Czy tyrany i jaskółka były na tym samym drzewie? Tak to wygląda, a takie bezlistne gałęzie to raj dla ptakolubów.

    A zielona ważka przypomina kępkę takich samych roślinek, jak powyżej i poniżej jej na zdjęciu – znakomity kamuflaż!

    W Moraine Hills: niesamowita ta czarna ważka. I w ogóle robi wrażenie rozmaitość kolorów i odmian tych owadów.

    Ten żółtawy motyl z czarnym (przepiękne zdjęcia) to będzie jakiś paź, ale nie mam pojęcia, jaki konkretnie gatunek – może papilio rutulus (ang. Western Tiger Swallowtail, polskiej nazwy nie widzę)?

    Przepiękny czyż złotawy! Ta żółć, taka „rzepakowa”.

    A gniazdo jemiołuszek, cóż, może to ocieplenie klimatu rozregulowuje mechanizmy?

    Z tymi listkami, co wyglądają jak ptaki, też się spotykam. Ostatnio nawet taka „kiść” kilku zeschniętych listków na drzewie mnie zmyliła (ale nie robiłem zdjęcia akurat).

    Reportaż o młodych dymówkach świetny. To w końcu ktoś je nakarmił, czy nie?

    Gniazdo os znakomite, trochę brakuje skali, to na pewno nie były szerszenie?

    Czapla z daleka wygląda jak dalszy ciąg tej gałęzi, świetny kamuflaż!

    Mnie ten puszczyk wygląda nie jakby puszczał oko, tylko jakby patrzył na was ledwo obudzony, tak jakby otwierało mu się na razie tylko jedno oko Wink

    Żurawia rodzinka wspaniała. I tak sobie łażą na piechotę, nie boją się ludzi?

    Modrosójka wygląda z tą gołą głową jak jakiś ścierwnik!

    Kowalika na karmniku normalnie jakby grawitacja nie dotyczyła.

    Z tą żabą „przy okazji” skojarzyło mi się, jak czasem trzeba dokładnie oglądać zdjęcia – z tej sesji z żurawiami z Kaszub znalazłem na jednym zdjęciu oprócz żurawi również pliszkę, i chyba, chyba szczygła (ale bardzo daleko, więc nie jestem pewien).

    Jemiołuszki w Greenbelt wyglądają jak przyłapane na knuciu czegoś, np. napadu na bank. Wysunęły się zza listków z minami „a kto nam tu przeszkadza?”, a jeszcze te czarne maski na oczach, jak u stereotypowych złoczyńców!

    Czapla zielona wygląda na szarozielonkawą od tyłu trochę, może stąd nazwa?

    I znakomita fotka żaby zaraz potem, widać część nawodną i podwodną naraz!

    Gniazdo os jak z innej planety, albo jak dzieło sztuki z „marmurkowymi” motywami.

    Mocna paczka dzisiaj!

    • miral59 pisze:

      Jak zwykle szeroko i konkretnie Happy-Grin Postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania Pleasure
      Ważka raczej nie podkradła niczego z pajęczyny. One łapią różne owady w locie, a taki owad z pajęczyny ma w sobie „pajęczy jad”. Widziałam jedynie kolibry wyjadające małe muszki. Pająkowi to nie szkodzi, bo nie jest zainteresowany takimi owadzimi maluchami.
      Dzięciury krasnogłowe są coraz rzadsze (i to dzięki człowiekowi). W Zion jest ich trochę, bo mają gdzie budować gniazda (wykuwać dziuple). Nie wiem czy ptaki chorują na lumbago, pewnie nie pożyłyby z tym schorzeniem za długo… padłyby ofiarą różnych drapoli. Prawdopodobnie ten dzięciur rozglądał się po okolicy…
      Tyranki i dymówka nie siedziały na jednym drzewie. W parku w Zion (jak w większości odwiedzanych przez nas parków) nikt nie usuwa starych, bezlistnych drzew. Są doskonałym siedliskiem różnych ptaków i zwierzaków. Usuwa się je jedynie ze ścieżek, żeby nie przeszkadzały chodzącym po nich ludziom. Z tymi bezlistnymi drzewami masz rację. Ptaki na nich doskonale widać… dlatego tak lubimy wiosnę Happy-Grin Ptaki są rozśpiewane, a liście jeszcze nie urosły…
      Z młodymi dymówkami, tak mi się wydaje – rodzice chcąc zmusić młode do samodzielnych łowów nie karmią ich wystarczająco. Głodne młode zaczynają same polować. Ptaki na ogół są dobrymi rodzicami i dbają o swoje dzieci. Ale jaskółki wiedzą, że czeka je długi lot na południe. Młode muszą się do niego przygotować. I na pewno nie sprzyja temu zbyt długie siedzenie w gnieździe. Sierpień to czas, żeby młode same o siebie zadbały. Nie zauważyliśmy ani jednej karmiącej jaskółki.
      Gniazdo os było średniej wielkości – trochę większe niż przeciętna ludzka głowa. Czy to szerszenie? Nie wiem. Może… Thinking
      Żurawie są jak oswojone. Łażą między ludźmi i nie boją się. Może te tablice rozmieszczone w miejscach ich żerowania trochę pomagają? Nikt nie goni tych ptaków, a że od ludzi nie spotyka ich nic złego, przyzwyczajają się. Jak zauważyłam, wszyscy spacerujący zatrzymują się, dając pierwszeństwo żurawiom Pleasure
      Z tym uważnym oglądaniem zdjęć, to prawda. Często łapie się w kadr coś, co tylko śmignęło i normalnie nie widzimy tego…
      Paczka zdjęć dziś trochę rozbudowana, to fakt. Ale i tak miałam problem z wyborem. Z każdej wycieczki mamy ok. 600 zdjęć i sprawia trochę problemu, które pokazać. Małżonek robi zdjęcia „seryjne”. Każde naciśnięcie spustu migawki, to ok. 10 zdjęć. Nic dziwnego, że jest tego tyle Delighted

      • Quackie pisze:

        Tak, też czasem stosuję opcję seryjnych zdjęć, nie zawsze, ale czasami. Wtedy wychodzą fajne efekty, jak z tymi kąpiącymi się nurogęsiami.

        • miral59 pisze:

          Tak, przy seryjnych zdjęcia czasami wychodzą ciekawe efekty. Ale ma to też i swą złą stronę. Często, gdy ptak siedzi spokojnie na gałęzi, mam 20 takich samych zdjęć… a przynajmniej bardzo podobnych. Po co mi aż tyle? Amazed
          Też fakt, że nigdy nie wiadomo, czy taki ptak będzie siedział spokojnie, czy odleci… parafrazując znany hit – „… bo z ptaszętami nigdy nie wie, oj nie wie się…” Wink

          • Quackie pisze:

            No to zostawiasz sobie na dysku 1-2 najlepsze, z pozą, kadrowaniem, światłem, ostrością. Fakt, że potem wymaga to czasu na przesianie…

            • miral59 pisze:

              Właśnie o to przesiewanie mi chodzi. Gdy muszę przepatrzyć parę tysięcy zdjęć, to zabiera mi masę czasu. Bo przecież mąż tym się nie zajmie Wink On jest tylko od pstrykania… Overjoy

  9. miral59 pisze:

    Miałam nadzieję, że z szyciem już koniec… nawet zapakowałam swoją maszynę do szycia. A tu się okazuje, że jeszcze synkowi muszę uszyć woreczek z gorczycą Weary
    Coś ta gorczyca robi się popularna Wink
    I to dzięki Maksiowi Happy-Grin

    • Bożena pisze:

      Ja kupiłam sobie gotową taką poduszkę. Jestem wygodnicka…

      • miral59 pisze:

        Tutaj nie ma gotowych poduszeczek z gorczycą, więc chcąc nie chcąc muszę szyć sama Weary
        A nie powiem, żeby to było moje ulubione zajęcie Worry
        Na dokładkę, nie ma większych opakowań. Są tylko takie po 20-30g. Zanim to wszystko powysypuję… Conceited
        No cóż… powiem stare przysłowie – „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma” Wink1

        • Max pisze:

          Przepraszam ,ale uszycie poduszeczki jest bardzo proste : Przygotuj kawałek materiału o wymiarach np 100 x 50 centymetrów . Złóż ten dłuższy koniec na pół . Będziemy mieli kwadrat 50 x 50 . Zszyj na maszynie dwa boki ,zostanie nam otwarta z jednej strony torebka o wymiarze 50 cm . Taką torebkę od otwartej strony przeszywamy co 10 centymetrów i mamy pięć podłużnych woreczków . W tak uszyte woreczki poduszeczki wsypujemy gorczycę i po napełnieniu całości RĘCZNIE zaszywamy otworki i siedzisko gotowe . Można oczywiście zdecydować sie na inne wymiary , ale przebieg prac jest podobny Thinking

          • miral59 pisze:

            Samo uszycie poduszeczki jest bardzo proste Pleasure
            Szyłam już o wiele bardziej skomplikowane rzeczy…

            • Max pisze:

              Nie chciałem Ciebie pouczać . Napisałem ogólnie dla tych , którzy chcieli by coś takiego uszyc . Przepraszam zkwiatkiem

              • miral59 pisze:

                Och! Nie przyjęłam tego, jako pouczania, Maksiu Pleasure
                Rozumiem, że starasz się być jak najbardziej pomocny, w razie gdyby ktoś zdecydował się na samodzielne uszycie poduszeczki Happy-Grin
                Także przepraszać nie masz za co Buziaczki
                A za kwiatka pięknie dziękuję i odwzajemniam całym bukietem Bukiet

  10. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Miralko:)

    Ptaszki i widoczki pełne uroku, a „ptasie menu” zachwyca różnorodnością.
    Aż się wierzyć nie chce, że już październik. Fajnie, że wciąż jeszcze „złoty”:)

    Pozdrawiam:)

  11. Lena Sadowska pisze:

    Piękno-październikowe, słoneczne dzień dobry, Wyspo:)

  12. miral59 pisze:

    No i nie pojechałam na wycieczkę Sad
    Zmieniałam zawieszenie obrazków (muszę „dostawić” nowo ułożone puzzle) i jak mnie coś walnęło Amazed Jakby ktoś mi wbił rozżarzony gwóźdź w pośladek. Bałam się, że daleko nie zajdę z tym bólem… i oczywiście musiałam zostać w domu Weary
    Wcale mi się to nie podoba… Disapproval

  13. Tetryk56 pisze:

    Ciekawe, jaka pogoda trzyma Makówkę za granicą…

  14. Quackie pisze:

    I po przerwie. A tymczasem w padającym deszczu zachodziło słońce. Tu w wersji z oknem zamkniętym, żeby było widać deszcz, i otwartym, żeby było widać kolor.

    • Tetryk56 pisze:

      Niesamowity kolor. Byłeś na Marsie?

      • Quackie pisze:

        Jeszcze nie. Co ciekawe, z drugiej strony całkiem normalnie, a nawet tęcza (ale słabo wyszła, chyba bym musiał podbić kolory, żeby to było ładnie widać).

    • miral59 pisze:

      Niezwykle ciekawe In Love
      Faktycznie, bardzo nietypowe kolory…

    • Lena Sadowska pisze:

      Jaki smakowity zachód słońca:)
      Miodowo-melonowy…
      U nas gwiezdnie, a kolor zza Twojego okna znalazł się na biżuterii, którą dziś robiłam. Razem z turkusem i kleksikami czerni:)

      Pozdrawiam:)

      • Makówka pisze:

        Leno zrób zdjęcie i pokaż proszę Twoje dzieła.

        Please

        • Lena Sadowska pisze:

          Dobry wieczór, Makówko:)

          Niestety nie umiem wstawiać zdjęć na Wyspę:)
          Ale jeśli masz np.: Messengera, to mogę się pochwalić prywatnie:)

          Pozdrawiam:)

          • Tetryk56 pisze:

            Witaj, Leno!
            Jeżeli masz problem z umieszczaniem zdjęć na Wyspie, możesz je przesłać np. mailem do mnie, Quacka lub Makówki. Stosowne maile znajdziesz oglądając komentarze w kokpicie 😉

            • Lena Sadowska pisze:

              Dobry wieczór, Tetryku:)

              Nie umiem wysłać zdjęcia z komórki na maila, a przeniesienie fotek do laptopa trwa u mnie coś około tysiąca lat:)

              Pozdrawiam:)

          • Makówka pisze:

            Leno!

            Mam Messengera. Na fb znajdziesz mnie pod moim imieniem i nazwiskiem-Ewa Łukasik, Kraków.

            Aktualnie (zmieniam co jakiś czas) moim zdjęciem profilowym jest zdjęcie ze statku, czyli z Wawelem w tle, a ja w biało-czarnej bluzce i czerwonymi koralami, bransoletką, kolczykami i pierścionkiem.

            Opisuję, bo na fb jest dużo różnych osób o tym samym imieniu i nazwisku.

            Jak zechcesz mogę skopiować z Messengera zdjęcie do biblioteki i pokazać na Wyspie w komentarzu.

    • Makówka pisze:

      Zrobiłabym z tego (mam na myśli „quackowy zachód słońca”) letnią sukienkę. Taką na upały, na ramiączkach i długą do kostek.
      Z tej wersji z deszczem i z zachowaniem na dole ciemnego akcentu.

      • Quackie pisze:

        Oooo Amazed

        To jest znakomity pomysł.

        Jeżeli znajdziesz kogoś, kto Ci to przełoży na materiał na sukienkę, częstuj się.

        Na razie wiem, że niektórzy zrobili sobie z wersji z kropelkami tapetę na pulpit.

        • Makówka pisze:

          Nie znam nikogo takiego, sama nie szyję, krawcowej nie mam.

          Jeśli już muszę kupić coś do ubrania idę na plac albo do „taniego ciucha”.

          W sklepie kupuję jedynie takie rzeczy jak spodnie narciarskie, kurtka narciarska albo buty turystyczne, albo zimowe, bo tu jednak ważna jest jakość.

          Elegancka kobieta to nie ja. Kobieta lubiąca robić zakupy to jeszcze bardziej nie ja.

  15. Bożena pisze:

    Tak minęła niedziela, zbyt prędko…
    A mnie się spać chce… Dobranoc lulu

  16. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Sierpień na zdjęciach wywołał u mnie jak najlepsze wibracje. Dlatego na dobranoc The Beach Boys i ich piosenka, ale bez instrumentów, żeby docenić kunszt wokalny.

    Snów wibrujących pozytywnie.

    • Makówka pisze:

      Wróciłam! Pół żywa i bardzo, bardzo zachwycona!
      Piękne widoki, dobra pogoda i przedzieranie się przez krzaki między zwalonymi drzewami, krzakami jeżyn „łapiących za nogi”, śliskimi kamieniami.
      Bez szlaków, bez dróg czy ścieżek nawet. Przez cały dzień nie spotkaliśmy ani jednego człowieka.
      Nasza 19 osobowa grupka i Góry Lewockie = cudo!

      Ale i niezła szkoła przetrwania.

      Oczywiście było i błądzenie i skakanie po kamieniach, aby przejść przez strumyk.
      Na nogach tak umęczonych, że z trudem utrzymywały pion.

      • Quackie pisze:

        Rozumiem, że komentarze pisze to żywe pół? Wink

        • Makówka pisze:

          To już umyte, jedzące obiad / kolację i bardzo, bardzo szczęśliwe mimo zmęczenia.

          To żywe pół spróbuje jeszcze zachwycić się ptaszkami, zanim padnie całkiem.
          Ten komentarz wyżej niech będzie jako dzisiejsze m-m.

      • miral59 pisze:

        Aż zazdraszczam. Lubię bezdroża i brak ludzi dokoła (oczywiście mam na myśli obcych, a nie doborową paczkę) Delighted

        • Makówka pisze:

          Cudnie było. Pięknie widoczne i Tatry i Pieniny i inne góry i obłoczki jakby u stóp. Zmęczenie, pustki wokół i takie poczucie jakby się „dotykało nieba”.

          Były momenty gdy chciało mi się płakać ze zmęczenia i strachu, aby się nie zgubić, ale dziś jestem dumna, że dałam radę.

          Choć dziś bolą mnie nogi, ręce i kręgosłup to dusza fruwa jak te Twoje ptaszki i motylki Miralko.

  17. Tetryk56 pisze:

    Ze swojej strony, jako to jeszcze przytomne pół zapalę lampkę i pożegnam się do jutra. Dobrych snów i wypoczynku!

  18. Makówka pisze:

    Obejrzałam pierwszą galerię -zachwyciłam się motylkami, ptaszkami, żuczkiem i resztę zostawię sobie na jutro.

    To żywe pół też już padło całkiem.

    DOBRANOC!

  19. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nowy dzień, nowy tydzień…co nam przyniesie?

  20. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Prawie całkiem okrągły księżyc wysoko na niebie, a ja już w pracy! Tears

  21. Quackie pisze:

    Dzień dobry, miałem potworny sen, przy czym miał on spójną konstrukcję, jak film (ale z gatunku tych, których bardzo nie lubię), przy czym skończył się idealnie tuż przed budzikiem, gdyby to był prawdziwy film, potem byłyby już tylko napisy. Mam nadzieję, że szybko go zapomnę.

  22. Bożena pisze:

    Na skuteczne zapomnienie niemiłych snów, dobra jest kawa, a może herbata? Koffie

  23. Makówka pisze:

    Cała Makówka (obie połówki) wita Was słonecznie!

    • Tetryk56 pisze:

      I ta żywa, i ta mniej? Wink

      • Makówka pisze:

        Obie po wyspaniu są żywe i bardzo dumne z siebie.

        Na fb dałam zdjęcie z komórki z wczoraj. Organizator wycieczki napisał w komentarzu -skopiowałam i wklejam tu:

        Brawo dzielna Istoto.

        Pstryczków z aparatu jeszcze nie oglądałam, ale, ale…może i pięterko z tego zbuduję. Kiedyś. Hm?

  24. Makówka pisze:

    Cała Makówka (obie połówki) wreszcie znalazła czas, aby zachwycić się zdjęciami Miralki.
    Czego tam nie ma? Bo to nie tylko ptaszki, ale i kwiatki, motylki, osy, ważki, żółwie…
    I jeszcze pręgowiec amerykański.

    No i zachwycający błękit nieba i jeziora.

    Wielkie brawa Miralko!
    Brawo!

  25. Tetryk56 pisze:

    Dziś zaufałem prognozie, obiecującej niewielki deszcz jedynie między 13. a 15., i pojechałem do pracy na rowerze. O wskazywanej godzinie deszcz nie spadł, natomiast gdy wychodziłem ok. 16., pojawiły się pierwsze, rzadkie krople. 300 metrów dalej zaparkowałem pod KFC, bo lunęło.
    Wszedłem do środka napić się gorącej kawy – skoro już muszę przeczekać… Niestety zakład oferował kawałki kurczaka i inne buły, kawy w rozkładzie nie znalazłem, więc wyszedłem.
    Nie padało. Wielka i groźna czarna chmura powoli oddalała się na północny zachód, zatem ruszyłem za nią. Gdzieś się nasze trasy rozeszły, bo nad Wisłą spory kawałem jechałem po suchym asfalcie. Bliżej domu był znów mokry, ale więcej deszczu mnie nie trafiło.

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry po południu również. Nawet pojawiło się trochę słońca, ale nie padało w ogóle…

    Fajrant oczywiście, i przerwa takoż.

  27. Bożena pisze:

    A tu przez cały dzień ani kropli deszczu, choć się zachmurzyło.

  28. Lena Sadowska pisze:

    Wciąż ciepłe i rozgwieżdżone dobry wieczór, Wyspo:)

    • Tetryk56 pisze:

      Niestety, nie mogę spojrzeć w te same gwiazdy z bardzo prozaicznych powodów: chmury… Ale od czego wyobraźnia?

      • Makówka pisze:

        Gwiazd faktycznie teraz nie widać, ale parę godzin temu były bardzo fantazyjne chmury. Oglądałam je przez szybę samochodu, więc nie pstryknęłam.
        A w planach miałam dziś leżeć i dawać odpoczywać nogom.
        Teraz zastanawiam się jak ja wylezę po schodach do domu i marzę o wersalce.

      • Lena Sadowska pisze:

        Teraz i ja muszę zdać się na wyobraźnię:):

        „Tej nocy niebo w dreszczach od gwiazd mrugawicy
        Kołysało swój bezmiar w sąsiednie bezmiary,
        To w próżnię swe radosne unosząc pożary,
        To zbliżająca je znowu ku mojej źrenicy

        Patrzę, niby przez nagły w mej ślepocie wyłom,
        A światy roziskrzone – zaledwo na mgnienie
        Odsłaniają mym oczom, jak nieba mogiłom,
        Dalekie, zatajone w srebrze ukwiecenie.”
        („Gwiazdy” – B. Leśmian)

        Mamy cudną burzę. Taką z piorunami i wichurą:)
        Właśnie zrobiłam sobie grzane wino, zgasiłam światła i zamierzam podziwiać:)

  29. Bożena pisze:

    A jednak się rozpadało i to niemało.

  30. Quackie pisze:

    I po przerwie. Kierunek, rozmiary i intensywność przesuwania się burz wskazują, że do nas nie zawitają dzisiaj, wszystko przechodzi na wschód od linii Trójmiasto-Toruń-Częstochowa.

  31. Quackie pisze:

    To ja dobranockę.

    Właśnie odkryłem wiolonczelistę Petera Gregsona, który interpretuje Bacha w mocno niekanoniczny sposób. Dlatego na dobranoc taka giga.

    Snów barokowych!

    • Makówka pisze:

      Moje nogi (wraz z kręgosłupem) się na mnie obraziły, że obiecywałam rano siedzenie w domu i „dawanie” im odpocząć.

      Za karę dogadały się z głową, która w geście solidarności z nimi oświadczyła, że nie będzie pomysłu na makówczyne m-m.

      • Quackie pisze:

        Ja zaś mam głowę pełną Bacha w interpretacji Gregsona, bo przesłuchałem całą płytę, o, stąd – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=CMh5SDSiHPo&list=OLAK5uy_lj-0Rt1Q-r_OIToN3p74BnuiQEEMnexBY

  32. Tetryk56 pisze:

    To ja szybko zapalam lampkę, aby wszyscy zdążyli zostać ukojeni – Q. od huczącego w głowie Bacha/Gregsona, M. od konfliktu głowy z nogami, a wszystkim od wszelkich trosk!

  33. Makówka pisze:

    Wczoraj po północy Lena napisała do Q kolor zza Twojego okna znalazł się na biżuterii, którą dziś robiłam. Razem z turkusem i kleksikami czerni.

    Gołąbkiem messengerowym od Leny przyleciało do mnie zdjęcie owej biżuterii.

    Uwielbiam tego typu biżuterię, pasowałaby do tej sukienki, o której wcześniej pisałam.

    A tak serio -kto mnie zna, wie, że nie noszę ani złota, ani srebra, ale właśnie takie ozdoby.

    Uwielbiam te kolory, bardzo mi się to podoba!

    • Lena Sadowska pisze:

      Dziękuję, Makówko, za pomoc:)
      Nie pisałabym do Quackiego, ale wydało mi się troszkę zabawne, że kolory, które chodziły za mną przez ostatnich kilka dni, objawiły się na Quackowym niebie:) Kiedy opublikował swoje zdjęcie, moje koraliki właśnie się suszyły:)

      Bardzo cieszę się, że Ci się spodobały, Makówko.
      Zwłaszcza, że wszystko, prócz zapięcia i bigli, zrobiłam niemal z proszku „tymi ręcyma” a nawet „palcyma”:)

      Na tym chyba poprzestanę, bo o rękodziele mogłabym opowiadać z taką samą przyjemnością jak o kucharzeniu, a obawiam się, że mogę być jedyną osobą, którą to bawi:)

      Miłej nocki, zatem:)

      • Makówka pisze:

        Leno!

        Lubię jeść (dlatego jem RAZ DZIENNIE- zaczynam jak się zbudzę, a kończę jak idę spać). Natomiast nie lubię kucharzyć, robię to tylko tyle, co muszę, byle szybko.

        Podobnie jest z rękodziełem; podziwiać czyjś talent, zachwycać rezultatem no i ubierać na siebie kolorową, nietuzinkową biżuterię (taką jak Twoje wyroby) -owszem. Mam np. całą kolekcję biżuterii z wełny wykonaną własnoręcznie przez koleżankę. Kiedyś pokazywała jak to robi -nie na moją cierpliwość tzn. jej brak. Brak cierpliwości mam na myśli.

        • Lena Sadowska pisze:

          Witaj, Makówko:)

          Lubię eksperymentować:)
          Jak już opanuję jakąś technikę (którą przeważnie sama wymyślam, bo to mnie bawi), zaraz mnie kusi, by spróbować czegoś innego.
          Też miałam etap tkaninowej biżuterii (w różnych odsłonach: od materiałowych korali, przez dziergane i haftowane koralikami, aż po formowane z kumiaczków filcu), a że jestem z tych dokładnych, samo przygotowanie materiałów zabierało mi mnóstwo czasu. Efekt bez niedoróbek był zadowalający (mnie:)), ale ile można robić to samo:)

          Makówko, komplet, który Ci wysłałam, już „poszedł w ludzi”, ale jeśli chcesz, mogę coś zrobić dla Ciebie. Z tym wzorkiem mam jeszcze dwa inne komplety (wspomniane kolorki szalały we mnie dość intensywnie, a to zawsze przekłada się na ilość materiału, z którego mam zamiar „produkować:)).
          Albo coś zupełnie nowego – decyduj:)

          Pozdrawiam:)

  34. Makówka pisze:

    Miodowo-melonowo -turkusowe DOBRANOC WYSPO!

  35. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Coraz później dzień się budzi i coraz chłodniej za oknami… no cóż, jesień Wink1

  36. Makówka pisze:

    Słoneczne witajcie!

  37. Quackie pisze:

    Dzień dobry, bardzo słoneczny.

    Oczywiście kawa, bardzo poproszę!

  38. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Na razie nic nie mam czasu dodać Conceited

  39. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Na ile u mnie będzie słońce – jeszcze nie wiem, bo za oknem ciemno (jak zwykle jesienią o tej porze), ale coś zapowiadają ciepły i słoneczny dzień Delighted
    A ja, niestety, muszę zbierać się do pracy Sad
    Miłego dnia Wam życzę Delighted

  40. Makówka pisze:

    Cisza na Wyspie, za oknem pogoda jak w środku lata, wytłumaczyłam moim nogom, że to, co mówiłam, że dziś nie wychodzę z domu to ja tylko Ozorek …żartowałam. Przecież nie przy TAKIEJ pogodzie!

    Do popotem więc, odezwę się jak wrócę.

  41. Quackie pisze:

    Fajrant, szybciej niż zwykle, ale znowuż zaraz wybywam, z powrotem zapewne wieczorem.

  42. Tetryk56 pisze:

    Nareszcie w domu! Garnek herbatki z miodem (komu, komu? mam sporo…), lektura bloga i maili… a potem się zobaczy. Wink

  43. Quackie pisze:

    No więc jestem, mam nadzieję, że wycieczka do czerwonej strefy (do Sopotu) mi nie zaszkodziła, bo czuję się trochę niewyraźnie, ale może to tylko autosugestia.

  44. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Skoro sierpień we wpisie, to i na dobranoc będzie. Taka pani, co śpiewa o dawaniu buzi, całkiem ładnie, chociaż poza tym nic, czym by się należało przejąć (w sensie istotności muzyki). Poza tym w opisie stoi, że to kompozycja tej pani i Gorana Novakovicia, a mnie to zupełnie brzmi jak „Just the Two of Us” Billa Withersa i Grovera Washingtona.

    Snów znajomo brzmiących!

    • Makówka pisze:

      Dziś, zanim zaszło słońce pogoda była faktycznie sierpniowa.

      Ale po zachodzie już czuło się, że to jesień.

      Moje nogi to jakoś wytrzymały, cała Makówka -też.

      Zamiast m-m mam pytanie czy ktoś coś buduje i czy chcecie z sierpniowych wycieczek przejść na wycieczki jesienne? A jeśli tak to kiedy?

  45. Tetryk56 pisze:

    Północ się zbliża, pora iść spać. Niech wam się przyśnią sierpniowe buziaki 😉

  46. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  47. miral59 pisze:

    Zdrówka naszemu kochanemu jubilatowi życzę
    Roses Serducho Roses
    Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka!!! Jak ono będzie, będzie wszystko zkwiatkiem
    Twoje zdrowie Maksiu!!! Cheers

  48. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zdrówka dla Maksia i pogodnego dnia dla wszystkich!

  49. Makówka pisze:

    Witajcie!
    Maksiu!
    Rose
    Cheers

    Maksiu wybrałam dla Ciebie piosenkę ilustrowaną kwiatkami, które bardzo lubisz. Nie zabrakło róż, ale i też…maków.

  50. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Zdrowia, szczęścia i spokoju Jubilatowi!

    Roses

  51. Bożena pisze:

    No to chyba czas na mały poczęstunek? Kelnereczka PofCooks Praliny

  52. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa! I zakończenie bieżącego zlecenia, tzn. wysyłka do klienta!

  53. Lena Sadowska pisze:

    Ogólne dobry wieczór, Wyspo:)

  54. Tetryk56 pisze:

    Chyba się starzeję… Drzemka po południu dobrze mi robi 😉

  55. Makówka pisze:

    Tetryk kiedyś dał zielone światło, Gospodyni pięterka wyraziła zgodę …zapraszam więc nie do drzemki, ale piętro wyżej.

  56. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    O dobrych czasach od Eddie Brickell i jej zespołu.

    Snów o dobrych czasach, a w każdym razie lepszych.

  57. Tetryk56 pisze:

    Skoro już o snach mowa, to ja się już wycofam na z góry upatrzoną pozycję… Good times to you!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)