Posłuchajcie, o dziatki,
bardzo ślicznej balladki:
Był sobie pewien pan,
na twarzy kwaśny i wklęsły,
miał portek z piętnaście par
(a może szesnaście)
i wszystkie mu się trzęsły:
włoży szare: jak w febrze;
włoży granatowe: też;
od ślubu: jeszcze lepsze!
marengo: wzdłuż i wszerz.
Krótko mówiąc, w którekolwiek portki
kończyny dolne wtykał,
to trzęsły mu się one
jak nie przymierzając osika.
W ten sposób, przez trzęsienie,
pan żywot miał bardzo lichy,
bo wszędzie, gdzie wszedł, zdziwienie,
a potem śmichy i chichy.
W końcu babcia czy ciocia,
już nie pamiętam kto,
powiedziała do tego pana:
„Chłopcze, ty uschniesz, bo
nad portek sprawą przedziwną
wylałeś trzy morza łez,
a znowu nie jest tak zimno,
więc spróbuj chodzić bez.
Toć są materiały urocze.
Toć są, kochanie. Toć.
Ty kup sobie jakiś szlafroczek
i w tym szlafroczku chodź;
lub od razu na zadek
kup sobie spódnic troszkę,
a na wszelki wypadek
parasolkę. I broszkę;
też innych rzeczy mnóstwo,
kociackie ochędóstwo,
rzęsy z drutu, najlony –
i już będziesz urządzony,
a wąsy sobie wyskub.
I tak wyglądasz jak biskup”.
Kupił pan sobie szlafroczek,
chodził w szlafroczku roczek,
ale tylko w ciemności,
bo i szlafrok trząsł mu się cości;
A portki schowane w kredensie
też się nie zrzekły tych trzęsień;
trzęsło się całe mieszkanko,
kanapy i futryny,
bo to był dom melancho
i bardzo cyko ryjny.
Tutaj się kończy ballada
o portkach się trzęsących,
z ballady morał gada,
morał następujący.
GDY WIEJE WIATR HISTORII,
LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST
TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM.
Konstanty I. Gałczyński, 1953




Skojarzenia to przekleństwo, ale trzeba przyznać, że wiersz z 1953. roku znakomicie pasuje do obecnej sytuacji…
Świetny wybór, Bożenko! 🙂
Racja.Tak więc to raczej Bozence należą się brawa.



Żeby było sprawiedliwie teraz będą brawa dla tego co wiersz napisał
oraz tego co pięterko zbudował
Zapomniałam o sympatycznych wykonawcach,im też należą się brawa.
A teraz zróbmy wszystko,aby nam te skrzydła urosły.
Dobranoc!

Witaj, Tetryku:)
Ponadczasowość niektórych tekstów zadziwia mnie nieustannie.
Że tak sobie zauważę z doskoku.
Pozdrawiam:)
Witaj, Leno!
Nieustającym źródłem tego zadziwienia jest dla mnie blog Bobika – zmarłej w 2015 roku poetki Kingi Zygmy, zasilany do dziś przez jej męża jej wierszami z szuflady. Wiele z nich sprawia wrażenie napisanych wczoraj, albo i przed godziną!
Zgadzam się w 100% – ten wiersz jak nic pasuje do dzisiejszych czasów

Wielkie brawa temu co napisał, temu co wybrał i temu co zamieścił
A mnie za moment coś trafi
Kanonada jak na wojnie, a właściwie na froncie…

Potem będą jęczeć, że na chleb im nie wystarcza…
Od południa strzelają jak wariaty (może te „jak” niepotrzebne?). Już łeb mnie zaczął nasuwać od tego huku
Nawet w Sylwestra tak nie było…
Syn mówił, że duża część dostała kasę od rządu, za to, że nie pracują. W wielu przypadkach jest to znacznie więcej niż zarabiali. No to mieli kasę na fajerwerki
Kretyni nie rozumieją, że te pieniądze, które dostali, to z ich podatków i kto wie, czy nie podniosą nam ich w następnym roku, żeby wyrównać straty. A oni puszczają w niebo tysiące
Dzień dobry
Co za miła niespodzianka! Wiersz, który wybrałam, Tetryk zamieścił w pięknym stylu na Wyspie
Bardzo dziękuję! Nareszcie KIG doczekał się swojego pięterka 
Dzień dobry. Aktualność tego wiersza jest o tyle niepokojąca, że to tak, jakby ludzie nie uczyli się na błędach (w sensie: tak jakby historia się powtarzała).
Obawiam się, że tak jest
Reszta jeszcze śpi? Może Gienia ich obudzi…
Dziękuję, chętnie skorzystam.
Od 10.00 mam spotkanie na Zoomie.
A moje właśnie się skończyło
Słonecznie witajcie!

Podstawiam filiżankę na herbatę!
Witajcie!
Quackie już od godziny na spotkaniu, a ja dopiero po śniadaniu i powoli myślę o kawie…
Około gdzinę temu przechodził jakichś grzybiarz obok chatki.Po chwili rozmowy zgadalo się,że to starszy brat kolegi mojego starszego syna.
Mówię mu,że po śniadaniu planujemy jechać nad Rabe,ale jeszcze nie jedliśmy śniadania.A on już wracał z grzybów! Południe wszak już było
Nie dziw się, na grzyby chodzi się wczesnym rankiem.
Wiem.Dlatego ja nie zbieram grzybów!

Jestem po spotkaniu. Trochę pobędę tu, a trochę w realu.
To tak jak ja
Ale Twoje sprawy są na pewno ważniejsze…
Tam od razu ważniejsze… Parę kwestii wyjaśniono, inne przeprocedowano do dalszej obróbki.
A ja zjem obiad i jadę poknuć na świeżym powietrzu 🙂
Smacznego i powodzenia… 🙂
Dzięki! 🙂 Zmykam…
Poknuj Tetryku za mnie również,a ja za Ciebie powchodze do Raby.Woda hm rzezka,ale da się wejść.
No, jeżeli chcesz wyrównać, to musisz siedzieć w tej wodzie przynajmniej 2 godziny…
W tej chwili wyszłam (z wody). Byłam tyle razy, że pewnie by się uzbierało. W przerwie nawet trochę knułam.
Ba,ja knułam nawet stojąc w wodzie.
Dziecko do mnie”to jakaś znajoma?”
„Nie!”
„30 minut gadałaś z obcą osobą?”
„A bo to pierwszy raz!”
Drugie spotkanie, w realu, przede mną. Powinienem być na dobranockę. Albo i trochę wcześniej.
Ale cisza… Jedni knują, inni obradują…
A jeszcze inni piją herbatę po obiedzie,bo dopiero wrócili z Zarabia.
Chyba raczej po obiadokolacji
Przed chwilą była licytacja kto zjadł wcześniej więcej ciasta,ale ostatecznie to co zostało dzielimy po połowie.Teraz więc podwieczorek,a kolacja kiedy?

O północy?
Raczej tak.Choc o północy to pewnie będziemy jechać.
Moja godzina nadeszła, idę spać. Dobranoc
Spokojnej.
Spokojnej!
Jestem. Teraz już będzie…
A niee, skąd, nowa dyskusja się szykuje, ciekawe, co wyniknie. Nowa robótka wieczorna?
Dobranocka.
Taki Bajm, sprzed 40 z górą lat. Do lata? Noale przecież już jest lato.
Snów o lecie sprzed lat.
Zapowiedziała – no i doszła… 😉
Tak jest. Podziwu godna słowność!
Dziś lato w pełni.Az żal wracać do Krakowa.
A ja byłem w Sopocie i troszeczkę mnie pokapało podczas drogi powrotnej, ale doprawdy niedużo.
ALE widziałem na drzewie na tzw. Małym Monciaku (odcinku ul. Bohaterów Monte Cassino między torami kolejowymi a Al. Niepodległości) sójkę. Autentycznie. W środku miasta, że trudno wymyślić bardziej ruchliwe miejsce (no, może właściwy Monciak niżej). Coś tam wsuwała na lipie, tak jakby owoce.
A zdążyłeś ja upolować fotograficznie?
Niee, w ogóle nie miałem przy sobie aparatu, poza tym byłem na spotkaniu, nie wypadało się zrywać i biec robić zdjęcia (powiedzmy komórką, chociaż dokumentacyjnie).
Nas historia niczego nie uczy. Powielamy te same błędy i jeszcze mamy być z nich dumni. Cóż dziwnego, skoro wybieramy patałachów i pętaków trzęsących portkami przed takim, bądź innym wodzem. KIG przewidział, że to niekończący się proces. I tylko ludzi żal.
Ale niektórzy (z tych ludzi) sami są sobie winni.
Myślę, że Ultrze żal przede wszystkim tych innych…
Też tak myślę. Mnie -też.
Jeszcze siedzimy na tarasie.Obawiam się, że nie uda mi się wrzucić coś między między,bo zanim dotrę do domu Tetryk zapali lampkę i pójdzie lulu.
Z komórki nie umiem wrzucać pstryczkow na Wyspę, potrafię tylko na FB,maila itd
Zapalmy lampkę i poczekajmy na Makówczyne poza-poza…

Dobranoc, Wyspo!
Ten pomysł mi się podoba!

Umykam. To był niełatwy tydzień i męczący mimo wszystko weekend.
Jestem w domu!
Żeby po północy był taki ruch na Zakopiance to dawno nie było!
I to w obie strony!
Małe szanse na nocną zmianę, ale zanim pójdę spać poszukam jakichś pstryczek z dziś skoro Tetryk tak ładnie to wymyślił.
Czy Wy widzicie jaki piękny księżyc?
Makówczyne poza-poza.
Takie dwa pstryczki z niedzieli na Zarabiu.
Gdybym w coś takiego trafił, uciekłbym z krzykiem!!!
Aż poza Wyspę byś uciekł Tetryku?
A ja bym go wygłaskała… Psów się nie boję, tym bardziej dużych.
Nie miałem na myśli psa, tylko tłum powyżej!
A, to co innego. Od tłumu też stronię.
Toteż ja byłam tuż obok tego psa i tam tłumu nie było.
Dobre miejsce wybrałaś, Maczku
Na kolorowy tłum lubię popatrzeć z daleka, zrobić pstryczek, przejść obok (nie ma innej drogi jak przez ten mostek!) i rozłożyć się kawałek dalej, gdzie mało ludzi.
To szare obok psa to miejsce, gdzie nawieziono piasek i zrobiono plażę. Ostatnie ulewy wszystko zmyły.
Tak jak Ukratek, też bym wiała gdzie pieprz rośnie
I to nie tylko w dobie pandemii… organicznie nie znoszę tłumów. Może niekoniecznie uciekałabym z krzykiem, ale pewne, że nawet bym bliżej nie podeszła…
Piesek jest cudny
DOBRANOC!
Dzień dobry
z rana pochmurny, ale myślę że się wypogodzi. Najważniejsze, że nie ma być upału…
Witajcie!
Weekend się skończył, czas do pracy wrócić,
chociaż niejednemu żal łóżeczko rzucić!
Witam!
Jaka ja jestem niewyspana!
A ja dziś dospać nie mogłam, już zrobiłam zakupy i teraz czas na Gienię…
No koniecznie, kawa dla energii!
Cześć.
To dzisiaj będzie grane:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/Jjq6e1LJHxw
Ach!

Witaj jaerk1!
Miło Cię znów widzieć!
Tylko szkoda, że przy takiej okazji, bo to link do muzyki Ennio Morricone, który nas dzisiaj opuścił, w pięknym wieku 91 lat.
Nie bez powodu przecież ten link akurat dziś.
Tak tak. Znaczy nie mam pretensji, tylko niechby Zoe przychodził nie tylko przy takich okazjach…
Niechby! Przychodził:)
Dobry wieczór.
Zapewne pożyłby jeszcze dłużej, gdyby nie złamanie szyjki głowy kości udowej. Mało kto zdaje sobie z tego sprawą, że akurat ta jednostka, mimo swej niepozorności, zbiera potężne żniwo wśród osób starszych. Tak też i stało się w tym przypadku. Tym bardziej przykro, że E.M. mimo słusznego wieku, nie był jeszcze na kompozytorskiej emeryturze.
Wiedziałam o tym, ale zawsze mi się wydawało, że dotyczy to głównie kobiet.
Lordzie co było w tym komentarzu co był i już go nie ma?
Owszem, u kobiet występuje częściej, z racji częstszego występowania osteoporozy. Niemniej, żniwo niestety takie samo. Najczęściej niemożność poruszania się, nawet po operacji. Bezruch = „łóżko, które zabija”. Lub po prostu powikłania pooperacyjne a nawet niemożność wykonania zabiegu „endoprotetyki”, z racji chorób współistniejących (to teraz takie na czasie). Może dojść też do uszkodzenia t.udowej ale to jeszcze inny przypadek.
Coś podobnego. Tak szczegółowo to nie wiedziałem.
Teściowa się o mało nie załatwiła w ten sposób. Na szczęście skończyło się na pęknięciu i nie kości udowej, tylko miednicy z jednej strony.
Dobrze, że było to „tylko” pęknięcie. Kość udowa, to też jeszcze nie taka „bida”. Trzon można zespolić, jest to łatwiejsze i nie obejmuje st. biodrowego. Co ma duże znaczenie przy ponownym uruchomieniu pacjenta. Nawet przy balkoniku, pacjent pionizowany to pacjent dłużej żyjący.
A pacjent już tylko leżący to… niestety wiem jak to było i ojcem i z mamą.
Teściowa co prawda spędziła, hm, ładnych kilka godzin na podłodze łazienki (sąsiadka ją znalazła), ale teraz już jest całkowicie spionizowana, chociaż posiłkuje się czasem balkonikiem.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Udało mi się, wyprowadzić mojego dziadka ze złamania trzonu k.udowej, poprzez książkową ścieżkę balkonik-kule/kula-laska, do pełnej sprawności. Oczywiście to nie tylko moja zasługa. Geny, upór i chęć współpracy (co nie jest tak oczywiste w relacji terapeuta – pacjent, a w rodzinie to już w ogóle). Wiele tygodni, nierzadko bolesnej pracy i zaskakujący efekt, biorąc pod uwagę, że wstępnym założeniem była pionizacja a dość odległym pójście do WC. Cieszyłem się, że to nie była szyjka… 🙂
Dzień dobry z lekkim opóźnieniem, ale są pewne widoki na animusz
Dzień dobry
Mąż mnie pocieszył, że idzie ochłodzenie na ten weekend… nie będzie 34-35C, a tylko 29-30C
Małe pocieszenie… bo i tak za gorąco!
A u mnie dalszy ciąg gorąca i suszy
Muszę przyznać, że z tym strzelaniem trochę się uspokoili. Wczoraj nawet dało się iść spać o przyzwoitej godzinie

Może towarzystwo było już zmęczone? Ostatecznie kanonada na 4 lipca skończyła się tak gdzieś o 4 nad ranem (5 lipca)
Wczoraj, 5 lipca, mój mąż miał urodziny

Pojechaliśmy raniutko do Greenbelt w North Chicago, bo tam duża część ścieżek jest w cieniu. Zawsze to trochę zasłania…
Oczywiście nie było wielkiej imprezy… byliśmy za to na wycieczce
Nie zdecydowaliśmy się pojechać na prerię, bo jak pomyśleliśmy o tym palącym słońcu, to aż nas ciarki przeszły
Stwierdziliśmy że poziom wody w rzeczkach i jeziorkach jest bardzo niski. Na terenach gdzie zawsze stała woda, rośnie trawa…
Spotkaliśmy też mężczyznę, który jak my, robił zdjęcia ptakom. Z tym, że on ustawił się w cieniu i korzystając z aplikacji na YouTube przywoływał ptaki, żeby je obcykać. Nigdy wcześniej na to nie wpadliśmy…
Najlepszego dla Jubilata!
Dołączam do życzeń.Wszystkiego Najlepszego!
O, to fajnie ma, urodziny dzień po USA 🙂
Najlepszego, zdrowia i pogody!
Dziękuję Wam w imieniu małżonka za życzenia
Na zdrowie!
Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego dla męża!
Czekaj czekaj, jak? Korzystając z czego? Jak to się robi?!?
Wyszukujesz na YT filmik z nagraniem napalonej pani pliszki, odtwarzasz go (dostatecznie głośno) pod krzaczkiem, a panowie pliszkowie z całej okolicy zlatują się jak rolnicy szukający żony do telewizji…
Ha!
Tylko muszę wiedzieć, że w danej okolicy są pliszki, a nie np. wilgi, żołny albo inne żurawie.
To działa na zasadzie domyślności lub jeśli zobaczysz jakiegoś przedstawiciela gatunku, ale bardzo szybko Ci spryszczy…
A zasada domyślności… na każdym terenie są pewne gatunki ptaków, nie wszędzie takie same. Można je przywołać stosując tę metodę. Z resztą myśliwi stosują przecież metodę przywabiania kaczek, czy innych pierzastych. Co prawda nie stosują YT, a jakieś tam swoje wabiki, ale zasada jest podobna
Według tego mężczyzny jest na YT specjalny kanał z tego typu nagraniami. Nigdy nie próbowaliśmy, więc nie znam linku
Zbieram się do pracy… czas zacząć nowy tydzień

Kolejny upalny i męczący…
Miłego dnia Wyspiarze
Miłego tygodnia i serdeczne życzenia dla Małżonka
Dziękuję, Bożenko
Fajrant i przerwa, tak generalnie.
Czy mnie wzrok myli, czy Lord znowu „się zniknął”?
Nawet nie zdążyłem posłuchać…
Też go szukałam i nie widzę…
Na Bagrach zerknęłam z komórki i nawet nie zdążyłam zareagować, a potem szukam i nie widzę.
Na słońcu, w miłym towarzystwie, eh pomyślałam -napiszę i posłucham potem.
Lordzie! Proszę, co to było?
To było tylko, wszystkim znane Chi Mai, więc żadna strata…
Co znaczy żadna strata?
Wyspiarze lubią gdy wychodzisz z krzaków! Stratą jest gdy, z czymś wyjdziesz, a potem to coś zabierasz z powrotem w krzaki!
No!
Nooo dobrze… oddaję !
Przepraszam, że po dobranocce.
Grzeczny Lordzik!
Dobry wieczór 🙂 Trzęsące się portki , to codzienność w życiu społecznym ,bo niestety zawsze prawdziwych bohaterów możemy policzyć na palcach jednej ręki . Chęć pokazania się i zdobycie poklasku otoczenia to zwykła codzienność w , nie tylko w naszym społeczeństwie . Przypominam sobie pewne wydarzenie w moim życiu , które jest przykładem ludzkich zachowań . Zostałem powołany do wojska . Zjawiłem się w koszarach w gronie kilkuset młodych poborowych i pierwszą przygodą poza fryzjerem była zbiorowa kąpiel w wojskowej łazni . Szef kompani przed wejściem pod prysznice powiedział : Kto najszybciej się wykąpie , dostanie pochwałę . I znalazło się pięciu szybkich , którzy prawie na sucho przebrali się w mundury i oczekiwali na kąpiących się maruderów . Kiedy ostatni rekrut opuścił prysznic , szef kompanii zebrał oczekujących na pochwałę i wydał im rozkaz posprzątania łaźni . Była to dla mnie pierwsza życiowa nauczka , jak trzeba zachowywać się w większej grupie społecznej
No tak
znaczy nie wychylać się.
I nie być przesadnie włażącym do d…przełożonym?
A to już na pewno.
Jak wyszłam o 9 tak o 21 wróciłam do domu.
Lekko zmoczona. Był i upał i pływanie w Bagrach i ulewa.
A tu ani kropli…
W Gdyni burza z polewaniem, ale niewielka.
Ja już się pożegnam, czuję się nie najlepiej.
Dobranoc
Spokojnej, Bożenko, i uzdrawiającej.
Śpij dobrze i jutro poczuj się lepiej!
Czyli że po przerwie.
Dobranocka.
Może i oczywista, ale ten utwór zawsze kojarzył mi się z dobrą nocą.
Snów z misją.
Makówczyne poza poza uzupełnienie, a równocześnie między między nie na temat.
Jeszcze jeden pstryczek z niedzieli na Zarabiu -tu na jazie trudno mówić o porządnym pływaniu, ale jest to miejsce naturalnych biczy wodnych połączone z jacuzzi.
Jaz zbudowano jeszcze przed wojną dla celów przemysłowych i oczywiście nie w celach rekreacyjnych, ale jedno drugiemu nie przeszkadza.
Wygląda zupełnie jak w Żywcu na Koszarawie pod Grojcem, koło amfiteatru, tylko tam jest jeszcze kładka i nie ma takich kaskad (biczów).
A te cele przemysłowe nie wpływają na czystość wody?
Tyle znalazłam:
Betonowy jaz, dzięki któremu powstało spiętrzenie wody umożliwiające urządzenie kąpieliska, uformowano w 1928 r. w miejscu drewnianego jazu, zbudowanego siedem lat wcześniej. Koryto Raby, w którym spiętrzono wodę jazem, przesunęło się na to miejsce w wyniku powodzi w 1813 r., gdyż wcześniej płynęło znacznie bliżej zboczy Uklejny i Chełmu.
Natomiast od siebie dodam, że bardzo lubię się tam „biczować” oraz wchodzić do środka, czyli „pod wodospad”.
Tak, taki masaż jest fajny. Dobrze robi na ramiona, przynajmniej mnie.
Jako między między jeden pstryczek z Bagrów. Zrobiony dziś tuż przed ulewą.
Te kaczuszki wyraźnie zachowywały bezpieczne odległości uciekając w szufary. Mądrale, prawda?
No, zachowują dystans społeczny!
A ja udaję, że też potrafię zrobić pstryczek pierzastym!
No co się śmiejecie? Kiedyś pokazałam rodzinę łabędzią!
Hm chyba kurczaczka wielkanocnego było, że pokazałam!
Jaki pstrykacz takie pierzaste, a co?
Widzę, że już pora na lampkę. Dobranoc, Wyspo!

Umykam!
Panowie Mistrzowie śpijcie dobrze!
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Dzisiaj nieco chłodniej, ale słonecznie. To mi odpowiada 
Witajcie!
na miły początek dnia!
Kawa? Herbata?
Kawa, koniecznie!
Dzień dobry, chłodno, lekki przewiew, do pracy b. dobre warunki!
A tu zanosi się na deszcz, chociaż nie zapowiadali.
Witajcie!
W Krakowie też chłodno; idealne warunki do ulicznego knucia.
Jeden kandydat od roznoszenia ulotek ma Pocztę polską (jeszcze polską, czy już partyjną?), drugiemu będą więc pomagać uliczni wolontariusze.
Uliczny test jak suweren będzie reagował na bezpłatny egzemplarz Gazety Wyborczej.
„Komu gazetę? komu?”
Uliczny gazeciarz warszawski.
Jakie czasy taki gazeciarz -nie chłopiec, nie boso, ale jak trza to trza to i Makówka w butach dobra.
Cześć.
Pracujemy.
Witaj Zoe!
Może mała przerwa w pracy na kawę/herbatę?
O godzinie 11.38.
Tak dokładnie?
Będę punktualnie z filiżanką z makiem.
Kto dołączy?
Ja już dawno po kawie
Zoe!
Ja już piję moją herbatę!
Bożenko usiądź do towarzystwa! Z sokiem, wodą mineralną…
Niestety, brak czasu, jestem tu z doskoku…
Dzień dobry
Brawa za przypomnienie

Był czas, że znałem ten wiersz na pamięć ale od lat go nie mówiłem
Może ludziom skrzydła opadły a trzęsących się portek przybyło?
KIG dobry na wszystko!
Witaj Krzysztofie!
Miło, że kuknąłeś!Niestety ludziom trochę skrzydła opadły, ale
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali
Jeszcze się nam pokłonią Ci, co palcem wygrażali
My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie
Jeszcze nie, długo nie.
Jest dużo tekstów (nie tylko KIGa), które nic nie tracą na aktualności.
Całego wiersza KIGa na pamięć nie znałam, jedynie ostatnie 4 linijki.
Niech nam wszystkim te skrzydła urosną, jeszcze się zmobilizujmy! To może być ostatnia szansa.
Oby

Bo w przeciwnym razie beznadzieja i wielka smuta…
Pielęgnujmy więc nasze skrzydła, namawiajmy niezdecydowanych, przekonujmy tych, którym się nie chce iść, bo przecież „mój JEDEN głos i tak nie ma znaczenia!”.Ma!KAŻDY głos jest teraz ważny!
Kto może niech zgłasza się do „patrzenia na ręce” (jeszcze teraz zgłaszają się chętni, którzy zrozumieli, że „wszystkie ręce na pokład!”).
Lepiej działać TERAZ niż potem wpaść w beznadziejną smutę!
Dzień dobry


Ale bez niej byśmy się chyba ugotowali przy takiej pogodzie 
Zazdraszczam ochłodzenia
U mnie się nie zanosi…
W nocy temperatura jest taka, jaką chciałabym w dzień (ok. 24C)…
Klimatyzacja chodzi 24/7 i jak pomyślę o rachunku za prąd, to też robi mi się gorąco
Dzień dobry

Moja koleżanka mieszkała w Cincinati (Ohio) ale uważała, że tam jest za gorąco więc po pewnym czasie przeniosła się do Vermont.
Teraz jest zadowolona
Może to jest myśl?
Jak zaobserwowałam w USA to częste zjawisko. W Polsce nadal rzadziej.
Mieszkanie, praca zazwyczaj wiąże ludzi z miejscem. Choć młodzi już myślą inaczej.
Zbieram się pomału do pracy…
Miłego dnia Wyspiarze
Spokojnej pracy Miralko!
(U mnie na termometrze 21 stopni)
Chciałabym dziś dotrzymać obietnicy. Zanim Q wyjedzie.
Mogę? Już zaczęłam pichcić tzn. budować.
Myślę że nikt nie ma nic na przeciwko
Jestem za, choć za chwilę wybywam 🙂
Knuć?
Jane! Graficznie…
Powodzenia
A ja odebrałam materiały do knucia, postawię pięterko i biegnę na uliczne knucie.
W butach, nie boso, ale wołać będę „komu gazetę, komu?”.
A przy okazji, mimochodem może uda się porozmawiać z suwerenem?
Więc też owocnego knucia
Dziękuję Bożenko!Już pędzę!
Zapraszam na nowe pięterko. Potem zniknę na chwilę knuć, ale później już będę grzecznie gospodarzyć na pięterku.