Taki czas. Krótkie dni, mało słońca. Nawet nie bardzo jest co fotografować. Ale w ostatnią niedzielę udało się wyjść na słoneczny spacerek po najbliższej okolicy. Poniżej kilka fotek:
W tym stawku pływały karpie. Już nie pływają:

Poniższa fotka wskoczyła bez kolejki – to wczorajszy (czwartkowy) zachód słońca

Do poniższej fotki nie mam żadnego komentarza. Zdjęcia nie oddają fajnego klimatu słonecznej ciszy..

Do tego paśnika przychodzą sarny. Chwilę wcześniej uciekły

A to powód uczieczki saren:

I znowu pustka i cisza z dala od ludzi:

A to jakieś porzeczki czy inne tam;-)






Taka krótka notka. Ale jest.
Bardzo mi się podoba to pięterko, krótkie ale treściwe. Zdjęcia piękne, tylko szkoda, że te sarenki uciekły.
Zające też dały dyla…
Szkoda, ale sama okolica też jest piękna. A te „porzeczki”, to chyba jemioła?
Bardzo smakowite pięterko

Co do „porzeczek” to bardziej przypominają mi owoce kaliny (uwaga, niejadalne) ale bez liści za dużo na ten temat nie powiem.
Czy „porzeczka” rosłą na drzewie czy na krzaku?
Tak poważnie to rzeczywiście chyba była kalina.
Mnie ta „kalina” wygląda na trzmielinę i to jest silnie trujący owocek – kilkanaście szt. dla dziecka może być śmiertelne. Dorosłego też może sponiewierać. Ale jest śliczna!
Może być…
Powód ucieczki saren i zajęcy, potwór w akcji:

No to się nam „przysłużył” 🙂
Buszujący w paśniku:

Poszłabym na taki spacerek! Ale to jeszcze nie dzisiaj. Dzisiaj ogarniam to, co „się porobiło” w domu podczas mojej ostatniej niedyspozycji. Hm… tym razem jakoś nikt nie mówi, że spokojnie sobie poradzi beze mnie… Średnia pociecha, ale z drugiej strony powinnam się cieszyć, że wreszcie mój udział w utrzymaniu funkcjonowania domu został zauważony?
To ja do roboty, a Potwór niech się wstydzi, że sarenki wypłoszył!
To ja mam plan Ciebie:-)




Do świąt codziennie 50 gram
W czasie świąt 150 gram
Po świętach cztery dni nie pijemy
Sylwester i Nowy Rok 300 gram
Piszę oczywiście w przeliczeniu na 96% alkohol
I po tym wszystkim wszelkie dolegliwości znikną
A tak poważnie to wszystkiego dobrego.
No, ładnie! Alkoholiczkę chcesz z niej zrobić? Jo, nie słuchaj tych rad!
Ale rzeczywiście, wszelkie dolegliwości by zniknęły…
Śmiej się, śmiej.
Wczoraj wzniosłam toast odwrotny za naszego dewelopera i od razu serce mnie przestało boleć!
PS.
Toast odwrotny zwany również „na pohybel!”. Zamiast „na zdrowie!”.
A czy nie jest to angina pectoris? Mój szwagier na to chorował i nawet przez lekarza miał zalecany niewielką ilość alkoholu, ale on przedobrzył i już go nie ma…
Nie wiem. Czeka mnie diagnozowanie kardiologiczne, więc mam nadzieję, że mnie przebadają na wszystkie strony, bo lekarza mam podobno the best! Znaczy mam mieć – jestem zapisana na wizytę.
A to na te dolegliwości to tylko czerwone wino bo zawiera coś tam i czysta bo nie zawiera czegoś tam. Inne alkohole odstawiamy bo zawierają takie inne coś tam, które szkodzą właśnie na to na co mają Cię przebadać i zdiagnozować


Ale poza tym to trzymaj się
A ja słyszałam, że pomaga koniak, bo zawiera coś tam. Ale lepiej niech się wypowie kardiolog.
Zawsze można poszerzyć receptę o koniak. Koniak w tym przypadku zażywamy rano, wódkę w południe a wino wieczorem. Ewentualnie na odwrót
Nie. Sorry, ale koniak smakuje mi mydlinami. Nawet najlepszy.
Mąż kiedyś sprawdzał, bo posiada takie z najnajwyższej półki.
Mnie kardiolog zalecił lampkę czerwonego wina, ale tylko raz na tydzień,
To jest SADYZM.
Za często dla Ciebie?
No pliiiiz…
Najbardziej z tego pięterka podoba mi się Potwór. Ale i „porzeczki” są urokliwe…

W poszukiwaniu czegoś:

Wszystkie fotki z tego samego spaceru oczywiście.
Zimowo, potworkowo i alkoholowo na pięterku. Podoba mi się…
Dobra. To nadszedł. Ten czas. Czas na kawę w południe…
Dzień dobry

Co prawda bez potwora, a tylko z mężem i aparatem, ale zawsze to przyjemnie tak się przejść

U mnie co weekend, to śnieg, albo inne opady, co całkowicie wyklucza spacery z aparatem. Nie tylko zdjęcia do kitu, ale jeszcze można zamoknąć 
Jakie piękne pięterko
Uwielbiam spacery po lesie
Zazdraszczam
U nas również ostatnie 80% dni jest pochmurnych. Dlatego staram się łapać te nieliczne, słoneczne dni.
To masz tak jak u nas. Większość dni jest pochmurna
A w tygodniu, to nie za bardzo mamy jak się gdzieś wybrać. Po pracy jest już ciemno… przed pracą też. A jak mamy wolne, to pada 
A Ty jak myślisz dlaczego przewija się motyw alkoholu w tych naszych pogadankach
No cóż… tak zwana „butelkowa pogoda” nastraja nas do używania, czy nawet nadużywania
Każdy motyw jest dobry, żeby sobie wypić (wychlać?)
I oczywiście móc się z tego jakoś wytłumaczyć… 
A tu znów pada i robi się szarówka. W oknach niektórych już zapaliły się światła, ja chyba też zaraz zapalę
Dzień dobry 🙂 Widzę ,że Zoe ukrywał swój talent reporterski , a tu proszę , materiał na pierwsze strony kolorowych wiadomości . Lubię przyrodę pod każdą postacią . Patrząc na zamieszczone fotografie , zawsze można poświęcić chwilkę czasu , aby dołączyć w marzeniach swoją osobę do oglądanej sytuacji . Innymi słowy , ciekawa wycieczka przyrodnicza dzięki uprzejmości Zoe i serdecznie za to dziękuję .
Właściwie to tylko spacer, który uskuteczniam ze dwa razy w tygodniu. I tyle.
Spacer Zoe , to tak czy siak , jest tylko czasem który możesz poświęcić np. na nic nie robienie . Jeśli jednak robisz coś , co może również zainteresować inne osoby , a tak jest , to jesteś społecznikiem , osobą dzisiaj rzadko spotykaną . Jeszcze raz dziekuję..
Przepiękne zdjęcia, a te wysokie drzewa przywołały na myśl sonet Asnyka.
Max ma rację, przyroda zawsze dobrze działa na samopoczucie i nigdy nie znudzi się patrzenie na te uroki natury.
No właśnie , patrząc , odbieramy wrażenia nie tylko zawarte w sonecie Asnyka , ale głownie zapisane w naszej pamięci . Może będę niegrzeczny , ale warto pamiętać czasami, o tzw. efekcie Pawłowa , który nie jest obcy także wśród ludzi . Znałem osobę , która na widok pustej butelki , ale z nalepką po wódce , wykazywała wszystkie objawy nietrzezwości .W tym wszystkim jest sęk , aby nasze skojarzenia dotyczyły głownie miłych , sympatycznych wydarzeń z naszego :być , albo nie być …
To by było najlepsze, ale nie zawsze się udaje. Czasem skojarzenia są bolesne…
Nawiązując do wcześniejszego tematu, coś jeszcze o piciu wina…
To nie jest obraźliwe, Maksiu, ani nie jest niegrzeczne. Co prawda Pawłow robił doświadczenie na psach, ale dotyczy ono niemal wszystkich gatunków. W tym i człowieka… tylko przyzwyczailiśmy się do wyróżniania własnego ego i nazywamy takie zachowania odruchem warunkowym


Bezpośredni kontakt z Matką Naturą uspakaja i wycisza… dodaje energii i siły
Patrząc na drzewa, w każdej porze roku, łatwiej jest zrozumieć nasz, ludzki byt na tej ziemi. Od wiosny do jesieni i potem zimy, gdy wszystko wygląda jak umarłe… a jednak żyje… 
A Matka Natura jest piękna, ciągle tajemnicza i niepowtarzalna. Szkoda tylko, że tak często człowiek w nią ingeruje i psuje, uważając w swojej zarozumiałości, że naprawia
Może dla niektórych prawa natury (nie mylić z „prawem naturalnym”, tak często używanym przez niektórych dla własnych korzyści)są okrutne, ale to tylko w naszym pojęciu. Wszystko ma swój sens (nawet jeśli go nie widzimy) i jest niesamowicie logiczne.
Uwielbiam spacery po lesie, nad wodami rzek i jezior. Szczególnie gdy nie ma za dużo ludzi… jest cicho i przyjemnie
Miralko , Ty masz dar artystycznego opisywania przyrody i z wielką przyjemnością czytam wszystkie Twoje wpisy ,bo są rzeczowe i do bólu grzeczne .
Dziękuję Maksiu
Kocham wszystko co z nią związane, nawet komary, chociaż je tłukę jeśli mnie gryzą
Rozumiem, że też są potrzebne, chociaż gdy tak gryzą, wydaje się, że są zbędne

W sumie tu, na Wyspie, nawet nie ma okazji, żeby być niegrzecznym dla innych. Mam wrażenie, że skupili się tu sami grzeczni i mili

Moje opisy są takie, jakie są, bo naturę opisuję sercem
A grzeczna bywam często, bo staram się traktować innych tak, jakbym sama chciała być traktowana. Bez chamstwa i jadu
Boże! DEPORTUJĄ NAS Z RP!!!

No, chyba że podpiszesz pieluchę…
Za Chiny niczego nie podpiszę! Wolę być deportowana
Jakby co, to zapraszam do siebie

Tylko jakby Was chcieli deportować, to żądajcie najpierw jakiejś konkretnej odprawy, żeby było coś na początek
Ja już się pożegnam, do jutra

Ja też.

I ja też
Dwunasty już z komentarz na Wyspie, wzorem poprzedniego czyli jedenastego, również nie sprawia kłopotu. Ułatwia to brak karpi i saren, bo ani na jednych, ani na drugich się nie znam. Zatem pozostawiam pozdrowienia dla Szanownych Bywalców, a zarazem miłośników ostępów leśnych, do których nieskromnie również byłbym skłonny się zaliczać.
Bardzo ciekawy reportaż, miłe i chwytające za gardło komentarze
Pora zatem na dobranockę. Proponuję Melę Koteluk…
Spokojnych snów!

Dobranoc. Udanego weekendu.
Dzień dobry
No to mamy sobotę i znów miesięcznica… Oj, będzie się działo 
Dzień dobry.
Pada.
Leje.
A ja mam w programie zakupy 🙁
To najpierw może śniadanie?

Ja już po śniadaniu, ale kawy chętnie się napiję
Zakupy zrobiłam wczoraj 
Dzien dobry. Lecę sobotnio
Masz skrzydła?
czy miotłę?
Ludzie… koniec świata blisko…
Wyszedł mi zakalec w PIERNIKU.
Piekę piernik dojrzewający od tylu lat, że ludzie tyle nie żyją. Zawsze według tego samego przepisu. NIGDY nie miałam z nim najmniejszych problemów. Aż do dzisiaj…
Pora odejść z kuchni.
Pora umierać.
W żadnym wypadku!
Do dziś najlepiej wspominam smak tych pierników, które wyszły zakalcowate, choć było to lata temu (teraz nie pieczemy…)!
Ale one były do przełożenia 🙁
Nic to – panowie są przeszczęśliwi, bo MUSZĄ teraz ten zakalec zjeść, „żeby się nie zmarnowało tyle dobra”.
Nie umieraj, Jo! Zakalec też dobry 🙂 Ale może zmienisz mąkę? Może to wina mąki? Bo na pewno nie Twoja. 🙂
Ja myślę, że… eee, nie – będziecie się śmiać. To wolę zwalić winę na piekarnik.
Nie zawsze zakalec jest niedobry
Mojej mamie raz taki wyszedł. Wiele lat temu. Młodszemu synowi siostry tak smakowało, że zapytał babci, czy mogłaby upiec takie samo ciasto jeszcze raz, bo jest bardzo dobre. Lepsze niż zwykle 
Ja też lubię zakalec
No widzisz? Vox populi…
No tak, ale zakalcowego piernika nie przełożę masą i nie zostawię na święta za dwa tygodnie!
Upieczesz nowe… bez zakalca


A to będzie na teraz, a nie za dwa tygodnie
No właśnie! Pamiętam jaka mama była wściekła, że to ciasto jej nie wyszło. Tym większe było jej zdziwienie, że znikło jako pierwsze


To był jedyny raz, kiedy udało jej się upiec ciasto z zakalcem… nigdy przedtem, ani nigdy potem… siostrzeniec był niepocieszony
Witajcie!
Po zakupach. Po śniadaniu. Pić kawę czy iść spać? Oto jest pytanie…
Ja bym poszła spać.
Ale mam za dużo roboty.
Pozwolę sobie dodać ko-referat do reportażu Zoe: dwa zdjęcia robione w środę i w czwartek przed wyjściem z pracy


Środa:
Czwartek:
Przepiękne niebo!
Zgodzę się z Bożenką w 100%. Przepiękne niebo…
Dzień dobry
Chętnie miałabym je za sobą, ale w soboty nie otwierają ich tak wcześnie
Wstałam przed piątą…
Wy już po zakupach, a mnie one jeszcze czekają
No to współczuję, bo wiem, że ich nie lubisz. Życzę Ci żebyś się z nimi prędko i pomyślnie uporała i wróciła do domu wypocząć.
Nie lubię, a nawet nie znoszę

Jak zwykle postaramy się zrobić te zakupy jak najszybciej (między innymi dlatego lubimy je robić rano, gdy nie ma za dużo ludzi) i mieć to z głowy. A jak czegoś zapomnimy, to już potem małżonek sam pojedzie. Ja nie muszę

Tylko jak się nie ma wyboru, to się robi to… z wielką niechęcią
Za życzenia dziękuję
Obiad zjedzony, dzień zaliczony. Teraz trzeba zabrać się do pracy…
I znów wieczór, idę pod kordełkę. Dobranoc
Padam na dziób. Jutro muszę zrobić sobie wolne, bo się wykopyrtnę.

Dobranoc.
Spokojnych, dziewczęta!
Zbliżają się święta. Zatem dzisiaj, na dobranoc – Karp, odsłona dwunasta…
Spokojnych, przedświątecznych snów!

Nie wiem jak Wy ale ja idę spać. Dobranoc.
Dzień dobry
Czy to znów niedziela? Więc niedzielmy się 🙂
Dzień dobry.
Witajcie!
Dzielmy się radością niedzielenia się!
Dzień dobry. Że tak obcesowo zapytam a gdzie jest kawa???

Że tak powiem, dopiero weszłam do domu. Kiedy byłam na Wyspie, wszyscy spali, więc by wystygła…
Dzień dobry Państwu. Wróciłem. Mam pomysł na tytuł reracji i częściowo na treść, dokumentacja foto również zgrana na komputer, tylko tak: za mną noc w autobusie (przyjazd ok. 5:00 rano), nie mogę powiedzieć, żebym odespał, poza tym rozpakowywanie, pranie itp. działania.
Biorąc pod uwagę całokształt, pisanie i publikowanie może przedłużyć się do jutra.
A poza tym będę na Wyspie w miarę możności i przytomności.
Witamy na Wyspie, miło Cię widzieć
Dzięki i nawzajem!
Witaj, Powrócony! Jak zdrówko?
No więc trochę lepiej niż przed, ale niewiele. Jeszcze pozawracam głowę lekarzom, niestety.
Najpierw odpocznij po tym wypoczynku
No właśnie, przydałby mi się teraz jakiś urlop!
Pogadaj z szefem – przecież się dobrze znacie!
Może chociaż jeden dzień. To nawet dość prawdopodobne.

Witaj Powrócony! Miło znowu Cię widzieć
Mam tylko nadzieję, że nasze dobre życzenia i pozytywne emocje pomogły i chociaż trochę pojeździłeś na nartach 
Odpoczywaj!!! Zapowiedź relacji na jutro, czy nawet pojutrze jest miła i na pewno poczekamy
Pomogły i pojeździłem! 🙂
Dzień dobry

Pada śnieg, pada śnieg… i to już od wczoraj… Wszystko pod białą pierzynką
A tu pada deszcz i jest ciepło, bo 10*C
A u mnie ciągle sypie i jest trochę poniżej zera (-3C). Synoptycy zapowiadają, że ten śnieg może poleżeć nawet do świąt Bożego Narodzenia. Sama nie wiem, czy się cieszyć, czy nie
ale z drugiej strony, latanie z łopatą i odkopywanie samochodu wcale aż tak miłe nie jest
Na razie się cieszę i podziwiam piękno za oknem 
Z jednej strony, zrobiło się pięknie biało,
Ha. Tutaj też plus i mży. Właściwie miałem przekrój pogody od Włoch do Polski i jak koło Berlina zaczęło mżyć lub padać, tak już do końca podróży do Gdyni tak było.
A tak w ogóle, to powinnam posłuchać wiadomości. Wczoraj ok. północy słyszałam strzały… i to całkiem blisko. Czyżby jakaś bitwa pomiędzy policją a bandytami? Czy porachunki gangsterskie? Jedno i drugie by mi nie pasowało, bo za blisko domu…
Poszukaj w necie wiadomości. Od północy już powinni napisać, co się działo (jeżeli wiedzą).
Często, gdy nie ma trupów, to nawet nie wspominają o takich „drobnych” potyczkach. Za dużo jest tych z ofiarami śmiertelnymi i rannymi, żeby się do każdego takiego „głupstwa” odnieść. A niestety Chicago znowu się wysuwa na prowadzenie w przestępczości. Szczególnie południowe przedmieścia… głównie w dzielnicach murzyńskich. Nie ma dnia, żeby kogoś nie odstrzelili. I nie mówię tu o policji, która też czasami przesadza w swojej agresji, ale o samych mieszkańcach tych dzielnic. Różnej maści gangi tłuką się między sobą, a przy okazji giną ludzie zupełnie z nimi niezwiązani. Tacy, którzy znaleźli się na linii strzału zupełnie przypadkowo, czy też dzieci bawiące się w przydomowych ogródkach. Zdarzało się nawet, że bandzior strzelał do bandziora i nie trafił. Kula przeleciała przez okno i zabiła dzieciaka siedzącego w domu, przed telewizorem… Między innymi dlatego tak rzadko oglądam wiadomości, bo mam serdecznie dość tych codziennych strzelanin, słuchania o zabitych i rannych, o napadach na sklepy i stacje benzynowe. To bardzo dołujące. A przy okazji do serducha zaczyna się wkradać strach. Przecież każdy z nas może być kolejną ofiarą. Taką przypadkową, bo przecież żadne z nas do gangu nie należy.
No i jeszcze te cykliczne strzały do samochodów na autostradach… Czasami tylko dziura w samochodzie, a czasami trup na drodze. I jadąc do, czy z pracy też nie wiem, czy nie spotkam na drodze idioty, który będzie chciał się „zabawić”, albo że nie wkurzy go moja tablica rejestracyjna 
No więc fakt, że dostęp do broni to wszystko szalenie ułatwia. U nas też się różne porachunki zdarzają, i też krwawe, ale jednak rzadziej z bronią palną.
Hurrraaaa!
Stoch prowadzi, oby tak dalej 
No i stało się, dwa pierwsze miejsca należą do Polaków
Niesamowite. Nareszcie Polacy są dobrzy w skokach W PRZÓD!
Ale Mazurka Dąbrowskiego nie było… Czyżby organizatorzy nie byli przygotowani na taką ewentualność?
Patrz, nawet nie zwróciłem uwagi. A zwykle jest hymn kraju, z którego pochodzi zwycięzca? Bo ja podczas ceremonii dekoracji zwykle oglądam już coś innego.
Nic tylko pogratulować polskiej drużynie i naszym skoczkom
To miłe, gdy się widzi polskie sukcesy
Miło jest też słuchać naszego Mazurka Dąbrowskiego. Na prawdę go nie było? Nie rozumiem dlaczego?
Też byłam zaskoczona, gdy po dekoracji skoczkowie zeszli z podium. Oczywiście Quacku, zawsze grają hymn kraju, z którego pochodzi zwycięzca.
Ha. No proszę, a nie wiedziałem.
Faktycznie, gazeta pe el pisze o kompromitacji.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.sport.pl/skoki/1,65074,21104155,ps-w-skokach-narciarskich-kompromitacja-organizatorow-w-lillehammer.html#MT2
Faktycznie! To jacyś idioci, a nie organizatorzy!!! Ostatecznie nie jest chyba tak trudno mieć taśmę z hymnami wszystkich państw biorących udział w zawodach. Przecież każdy może wygrać… a potem tak głupio wychodzi
Obciach na cały świat. Pocieszające, że to nie w Polsce 
Czasem i inni się wygłupią 😉
Norwegów rozzłościła Justyna Kowalczyk,
wyzywano ją publicznie od K…w , a nawet sponiewierano jej matkę . Wpadka Norwegów na konkursie skoków narciarskich , nie jest więc przypadkowa .
To skandal, myślałam że są inni…
I w sumie całe szczęście, że i inni mają wpadki. Może to mizerne pocieszenie, ale dobrze, ze nie tylko nasi 😉
A tego też nie wiedziałam, Maksiu. To faktycznie Norwegowie się nie popisali. Żeby wyzywać zawodników obcego państwa, to już kompletny brak kultury.
Każde zawody sportowe przestają być przyjemne, jeśli zawodnicy, ich ekipy i kibice (w tym rodziny) muszą mieć ochronę, żeby jacyś chuligani nikogo nie pobili. Szlachetna rywalizacja między najlepszymi z najlepszych z wielu krajów traci swój sens 
A tak w ogóle, to nie wiem co się z tymi ludźmi teraz dzieje? Skąd ten wzrost agresji na niemal całym świecie? Normalną rozmowę zastąpiły wyzwiska, a zwykłe dobrosąsiedzkie stosunki jakaś taka nienawiść… Skąd to wszystko się bierze?
Jakoś tak się zbiera na świecie.
Ja się dziś odmeldowuję.
A jutro – zobaczymy 🙁
Spokojnej!
Ja też się pożegnam. Dobranoc
No to też spokojnej 🙂
Dobranocka
Dzisiaj melodia popularna, nieco może naiwna, ale jednocześnie klasycznie włoska (mam na myśli oczywiście te bardzie popowe klasyki), no i towarzysząca nam podczas wyjazdu. Eros Ramazzotti trochę jak Zucchero albo i Joe Cocker? „Se bastasse una canzone”. Wystarczy na dobranoc? Nie za głośno? 😉
Snów włoskich.
Idę spać. Rano trzeba wstać. Dobranoc.
No to śpimy!

Dzień dobry
Nowy dzień, nowy tydzień 
Zapraszam na kawę
lub herbatę 
O tej porze u mnie herbata.
Kawa w południe?
No oczywiście. Druga pomiędzy szóstą o siódmą wieczorem.
No to wstaliśmy. Dzień dobry
Witajcie!
Dziś ciąg dalszy szkolenia = poza siecią 🙁
Dzień dobry, melduję się na pokładzie, a właściwie na brzegu.
…bry
Źle ze mną. Chciałam się tu przywitać. Wpisuję w okienko „w”. Czekam. Nie podstawia reszty. Cholera, myślę, wpiszę dalej „y”. Nadal nie podstawia. No co jest do czorta?!
A… powinnam „m”…
Podstawiło resztę.
To ja może wrócę do łóżka?
wym…?
wyspa… no błagam… a podstawia pod „madagaskar” przecie…
Aha, już rozumiem.
W sumie sam bym wrócił, ale dzisiaj przede mną jeszcze jedna smutna uroczystość. Jak mnie nie było, jedna starsza sąsiadka przeniosła się na Tamtą Stronę…
Jedni się rodzą, inni odchodzą. Taka kolej rzeczy. Ale tej uroczystości nie zazdroszczę.
Dzień dobry! Nareszcie mogę się z Wami kawy napić!
Kawa na wyspie jest serwowana co dwie godziny (parzyste). W nieparzyste herbata

I na dzień dobry o dowolnej godzinie to i to
Mocno to zagmatwane…
Może być i herbata i kawa, cokolwiek, towarzystwo się liczy:)
Boszzzz jak mi tego brakowało;)
Co tu jest zagmatwane. W godziny parzyste kawa, w godziny nieparzyste herbata. U mnie herbata wychodzi o 7.00 a kawa o 12.00.

A oprócz standardowych godzin podawania napojów na dzień dobry o którejkolwiek godzinie wejdziesz to masz do wyboru a marszu kawę i herbatę.
W twoim przypadku:
1. Pojawiłeś się na wyspie o 8.40 – mogłeś wypić co chciałeś od razu. Nie wypiłeś nic – twoja decyzja
2. O 12ej jest kawa – wypijasz, to wypijasz. Czarną, białą, z cukrem, bez cukru. Jaką chcesz Jeśli nie pijesz kawy to sorry czekasz na herbatę do 13ej. Albo czekasz na kolejną kawę o 14ej
3. Jako, że zbliża się południe grzeję ekspres, stawiam czajnik gazie, rozpalam ognisko i powoli parzę kawę (zapraszam wirtualnie wszystkich chętnych)
4. PS. Muszę się zastanowić nad godzinami serwowania różnych alkoholi. Myślę, że prohibicja jak za komuny do godz. 13ej to nie jest zły pomysł
Alkoholu nie piję, ja już swój przydział życiowy wypiłam. Kawę, jak najbardziej, bez cukru, z mleczkiem poproszę
No mam nadzieję, że Pani sobie nalała bo ja tę kawę to wypijam w pomieszczeniu obok…:-)
do tej kawo-herbaty wrzuciłam zdjęcie rysunku. jak ktoś ciekawy, kiedyś ktoś mnie prosił, żeby pokazać tego konia co to go miała córka Starsza narysować- tamten koń jest niezmiennie na etapie szkicu i skończyć go nie chce, ale (tamtego) pomagała jej pani prowadząca zajęcia, wiec trochę bez sensu się chwalić, bo widać rękę zawodowca, ostatnio jednak dziecko coraz częściej chce rysować z natury (na zajęciach rysują najczęściej ze zdjęcia/obrazu) i taki też rysunek z natury właśnie wrzuciłam do galerii czy jak to się tam ten zbiór obrazków nazywa, Starsza rysowała absolutnie samodzielnie, niestety widać też rękę Młodszej siostry, ale tak to wygląda,że jedna zaczyna a druga natychmiast kończy nie pytając autora o przyzwolenie nawet;-P
Dla porównania te kolorowe rysowane z wyobraźni.
Gdzie wyście takie stadko Pegazów spotkali w naturze?
Jak to?! To u ciebie nie latają Pegazy?! A nas całe stada, dzień w dzień…
A z natury jest ten drugi rysunek: rysunek a obok natura stoi:-)
No nie wierzę. Sypie śnieg, gęsto jak nie wiem co.
Edit: bieżący stan – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/task.gda.pl/uslugi/stream/kamera-gdynia-skwer-kosciuszki
Przyjedź do Poznania, tu pogodne niebo
Sypnęło i przestało.
A ja się powoli zbieram żegnać sąsiadkę.
Dam znać, jak wrócę.
PS. Relacja się pisze, w związku z urlopem okolicznościowym, udzielonym mi przez samego siebie.
No to czekam…
Dzień dobry


Popatrzyłam na ten sypiący śnieg u Mistrza Q, a tu ani śladu, ani popiołu
Dopiero później przyszło mi do głowy, że skoro to jest na bieżąco, to pewnie już przestał, a że nie ma konkretnego mrozu, to od razu zlazł… Koniecznie muszę dopić kawę i zaczekać aż zacznie działać, bo chyba mój mózg jeszcze się nie obudził
Przestawał, posypywał, przestawał, posypywał i tak na zmianę. Akurat w tej chwili jest błękitne niebo.
To ja zapraszam na nowe, włoskie pięterko (z odrobiną Austrii i Szwajcarii).