« Długi weekend w Kettle Moraine. UPRZEJMOŚĆ »

Bajeczka.

JAŚ I MAŁGOSIA
Raz Baba Jaga, w silosie
Miała Jasia i Małgosię
I tuczyła ich jak świnki
Żeby z nich porobić szynki
I codziennie zła starucha
Brała Jasia za palucha
Żeby sprawdzić czy Jaś tyje,
A potem mu urżnąć szyję.
Ale ten zepsuty chłopak
Pokazywał jej na opak,
Wpierw kosteczkę, potem korzeń
A potem to jeszcze gorzej…
Nawet nie będę nazywał
Tego, co jej pokazywał
I wtykał jej to do rączki
Że aż dostała gorączki,
Ponad czterdzieści dwa stopnie!
Rozpaliła się okropnie,
A potem się całkiem wściekła
I zupełnie się upiekła.
Wtedy dzieci grzecznie siadły
I tę Babę Jagę zjadły.
Wniosek: Gdy żyjesz w kryzysie,
Nie przebieraj w jadłospisie.

281 komentarzy

  1. Bożena pisze:

    To oczywiście jest tekst Andrzeja Waligórskiego. Spodobał mi się, bo niezbyt długi i z humorem.

  2. Jo. pisze:

    Omatkoboska! Ale przywaliłaś z grubej rury!
    FAJNE!

  3. Rena pisze:

    No i bardzo fajne!! Wreszcie się dziś uśmiechnęłam .Nie ma to jak zajrzeć na wyspę Star Struck

  4. Quackie pisze:

    Dzień dobry na nowym. Ja to dzisiaj mam jak w tej piosence w „Lecie leśnych ludzi” Rodziewiczówny:

    Oj dydy oj dej dydy
    Zagnali mnie do bidy
    Do bidy, oj do jakiej
    Dali łatać przetaki.

    Znaczy nawet jak nie mam roboty, to i tak się znalazła

    Wink1

    A tekst Waligórskiego zacny, a treściwy. Jak dobra grochówka, nie przymierzając.

  5. Quackie pisze:

    BTW, Panie Z. – molo w Sopocie zamkli około 11:00. Całe, nie tylko tzw. dolny pomost. A do czwartku rano ostrzeżenia meteo przed cofką.

    Tak wygląda Piaśnica (uchodząca do morza w Dębkach, na zachód od Jastrzębiej Góry) w trakcie cofki. Generalnie chciałaby ujść do morza, ale nie może, bo wieje od północy, więc się rozlewa na boki (foto: Fajne Miejsce Dębki):

    • Gimi**** pisze:

      Ojej!
      Widziałam dziś filmik jak Bałtyk sprawnie przeprowadzał demolkę dolnego pomostu. Generalnie to nie udało mi się jeszcze widzieć sztormu na morzu, zawsze nie w tym terminie jesteśmy, ale chylić czoła należy przed tą siłą.
      Podejrzewam, że kiedy cofki nie ma, to co na zdjęciu to jest w większości plaża?

      • Quackie pisze:

        Tak jest. Tutaj zdjęcie tego samego miejsca z nieco innego ujęcia, z lotu drona, jak sądzę (zdjęcie z panoramio.com) Edit: no i oczywiście NIE w czasie cofki:

      • miral59 pisze:

        Sztormu na morzu też nie widziałam, ale wysoką falę na Lake Michigan udało mi się kiedyś zobaczyć. Pięknie było Approve Ryk fal walących o nabrzeże i bryzgi piany wyskakujące na parę metrów w górę… Delighted

        • Quackie pisze:

          No tak, te jeziora to się różnią od morza tylko tym, że woda nie jest słona, a poza tym pogodowo nic nie gorsze.

          • miral59 pisze:

            Niektórzy twierdzą, że Lake Michigan ma lekko słonawą wodę. Nie wiem, bo nie próbowałam Wink Faktem jest, że tak ogromne jezioro zachowuje się jak morze i sztormy na nim też potrafią dać w kość Pleasure Całe szczęście mam do niego kawałek i zalanie mi nie grozi Wink Delighted

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry
      W Gdańsku, na Motławie, też cofka… Pondering
      Ale chyba nic nie zaleje, bo do szczytu wałów jeszcze trochę zostało…
      Muszę sprawdzić jak tam Strzyża, bo od tego zależy poziom wód gruntowych… w mojej piwnicy! Wink

      • Quackie pisze:

        O. Sprawdź koniecznie. W Sobieszewie i Porcie Północnym – stan ostrzegawczy, w Nowym Dworze i okolicach Zalewu Wiślanego – alarmowe.

        http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/monitor.pogodynka.pl/#map/19.0887,54.3617,11,true,false,0

    • Zoe pisze:

      Słyszałem, że mieszkańcy wybrzeża prawie w ogóle nie chodzą nad morze. Prawda to?

  6. Gimi**** pisze:

    Bajka fajna, a wniosek trafny.
    Od razu mi się dowcip o babci skojarzył, ale tu takich dowcipów pisać nie wypada;-)

  7. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Co prawda witałam się już na prywatnym wątku, ale to jest bardziej publicznie Happy-Grin
    Jak zwykle AW niezawodnie świetny Brawo! Overjoy
    To wspaniale, że Bożenka zawsze coś dla nas nowego znajdzie Buziak

  8. miral59 pisze:

    A tak wiwogle, to wczoraj miałam trochę… sama nie wiem jak to nazwać…
    Wróciłam po pracy do domu i od razu zauważyłam siano rozrzucone po naszym podwórku. Zmieniali „mufę” na kablach i ten który to robił wywalił gniazdo wróbli na ziemię. Nie mam pretensji, bo po pierwsze rozumiem, że to siano może powodować zakłócenia, po drugie, wróbelki już dawno odchowały młode i gniazdo było puste. Rozumiem też, że pracownik nie zabrał gniazda do domu… tylko dlaczego wywalił to wszystko na nasze podwórko?!!! Wystarczyło otworzyć klapę śmietnika i tam wrzucić! Część siana wylądowała na klapie, a reszta tuż obok pojemnika Angry Nie wiem jaka firma zajmuje się konserwacją tych urządzeń, a szkoda. Gdybym wiedziała, zadzwoniłabym ze skargą. Co to do pioruna ma być?!!! Robić komuś śmietnik w obejściu? Angry

    • Bożena pisze:

      No to Ci roboty dołożyli. Może myśleli, że jej masz za mało i nie chcieli żebyś się nudziła? Wink1

      • miral59 pisze:

        Pewnie tak… ale wkurzyli mnie, to może teraz ja powinnam im trochę tej roboty dołożyć i coś w tej „mufie” zmajstrować? Wink Byłby wet za wet Wink Overjoy

    • Quackie pisze:

      Niektórzy, osobliwie faceci, w ogóle nie myślą w tych kategoriach. Ze skruchą przyznaję, że czasem należę do takich niemyślących.

      Pondering

      • miral59 pisze:

        Ale chyba nie śmiecisz komuś w obejściu Wink A jeśli zrobisz bałagan w swoim własnym domu, bo coś tam nie położysz na miejscu, czy coś rozsypiesz, to potem (często) i tak sam to musisz posprzątać, względnie Twoja żona… ale to nie jest to samo Worry

        • Quackie pisze:

          Chodzi mi raczej o to, że jak się zafiksuję na jakimś zadaniu (vide kable), to już w ogóle nie myślę o dalszych konsekwencjach (=np. śmieceniu).

          • miral59 pisze:

            To akurat nie wydaje mi się niczym nowym, ani nadzwyczajnym Wink Często jak sprzątam, to najpierw zrobię większy bałagan, a dopiero potem doprowadzę do porządku. Czy jak się gotuje w kuchni, to też się śmieci. Mój małżonek lubi gotować, ale po jego „urzędowaniu” to kuchnia wygląda jak po wybuchu „bomby śmieciowej”, czy „spożywczej”. W większości sam potem to sprząta, resztę doczyszczam. Tylko to jest w naszym domu. Nie interesuje mnie co ten gościo ma u siebie! Może mieć bajzel na kółkach! Tylko dlaczego ten bajzel robi u nas? Małżonek zakłada/naprawia klimatyzacje w domach. Też naśmieci… ale gdyby zostawiał po sobie taki bałagan, to szybko potraciłby klientów. Musi po sobie posprzątać…

            • Quackie pisze:

              No właśnie bywa tak, że po wykonaniu zadania o całej reszcie się już niektórym panom nie myśli.

              Chociaż oczywiście posprzątać należy.

  9. miral59 pisze:

    A druga rzecz, która mi się wczoraj przytrafiła…
    Gotowałam obiad. Doszłam do wniosku, że mam w ogródku paprykę, to ją dodam do gulaszu (oczywiście nie wszystką 😉 )Gdy kupowałam nasionka, kupiłam paprykę habanero, bo wydawała mi się mniej ostra niż jalapeno… tak to jest jak człowiek coś kupuje, a się na tym zupełnie nie zna Wink
    W każdym bądź razie, pokroiłam jedną malutką papryczkę… Moja wina, że nie umyłam potem dokładnie rąk… Dzień był śpiący, pochmurny… oczy same mi się kleiły… potarłam i myślałam, że zwariuję Amazed Nie mogłam otworzyć oczu tak mnie szczypało. Poza tym widziałam wszystko jak przez mgłę. Wiem, że na takie szczypanie, gdy się zje coś bardzo ostrego pomaga mocny alkohol, ale przecież nie przemyję oczu spirytusem czy wódką! Dobrze, że syn był w domu. Nalał mi do szklaneczki mleka i porobił okłady na oczy. Pomału przestawało szczypać. Jeszcze raz przemyłam twarz wodą i już mogłam otworzyć oczy Happy-Grin
    Od tej jednej malutkiej papryczki gulasz był tak ostry, że ciężko było mi to zjeść, za to moi chłopcy „wylizali” talerze do czysta. Oni lubią takie pikantne jedzonko Delicious Overjoy
    A ja mam nauczkę, że jak się coś gotuje, to nie wystarczy umycie rąk przed przygotowywanie posiłku… nawet jak wydają się czyste, to trzeba je myć również w trakcie Pleasure Overjoy

  10. Rena pisze:

    Na ostatnim gotowaniu w Maximinie miałam podobnie. Po obraniu i poszatkowaniu 2 kilo cebuli oraz całego czosnku otarłam ręką plynące łzy.
    Higiena przede wszystkim!!! Dlaczego ja zawsze do tej cebuli?? Sick

  11. Rena pisze:

    ALe jak miałam „czyste” oczy Happy-Grin

  12. Jo. pisze:

    Długi ten dzień. Pora na mnie.
    kordelka

  13. Quackie pisze:

    Kochani, na bulwar osobiście się nie wybrałem, nie bardzo mogłem, ale od czego media społecznościowe?

    Edit: Tak wygląda sztormowa pogoda z lądu

    Zdjęcia z dzisiaj, z bulwaru, autorstwa Michała Puszczewicza (www.a-tv.pl)

  14. Quackie pisze:

    Dobranocka

    Jakoś wpadła mi w ucho Dorothy Ashe, bluesowa harfiarka (harfistka?) sprzed paru dni. Okazuje się, że wiele czarnych pań wykorzystywało harfę, grając muzykę z harfą się zgoła nie kojarzącą. W tym np. Alice Coltrane, żona, matka i siostra jazzmanów. Dzisiaj utwór pod egzotycznym tytułem „Turiya And Ramakrishna”. Spokojny, powoli tętniący sobie do celu, chwilami może nawet monotonny?

    Snów przytulnych przy tej pogodzie.

  15. Rena pisze:

    Macie wesoło tam na wybrzeżu. U mnie też coś wieje…I moje „niewiadomoco” troszkę przycichło jakby.Tak zwykle mam jak tylko pomyślę o panu doktorze. Co nie znaczy, że nie myślę o spanku lulu .

  16. Tetryk56 pisze:

    Spokojnej i cichej nocy – na całej Wyspie!

  17. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Cały czas leje i wieje… i jak tu żyć? Wink1

  18. Bożena pisze:

    Wstawać, kawa stygnie! expresso

  19. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jesienna herbatka trzyma przy życiu 🙂

  20. Jo. pisze:

    To ja herbatkę serwuję. Kawa1
    Czajniczek by się przydał.

  21. Gimi**** pisze:

    Podstawiam filiżankę na kawkę.
    Dziś córka o 5 zarządziła pobudkę i obowiązkowe pranie, a pogoda taka że schnąć będzie ze trzy dni:(

    • Jo. pisze:

      Dwa lata temu zrujnowałam się na suszarkę. I nie ma dnia, żebym tego żałowała. Kiedyś wydawała mi się niepotrzebną fanaberią, ale po tygodniu deszczu latem, kiedy normalnie nic nie schło, a ja codziennie miałam wszystko wyprane i wysuszone, zakochałam się w niej na zawsze.

      • Gimi**** pisze:

        i to chyba jest do rozważenia, kiedy w CO palimy, to schnie szybko, ale kiedy się nie pali to niestety albo wieszać trzeba na podwórku, albo w domu i jeszcze w piecyku przepalać:(
        chyba wieczorem trzeba zacząć przekonywać Połówkę…
        A pralka z suszarką, taka „razem”?

        • Quackie pisze:

          O ile mi wiadomo, w Polsce chyba najpopularniejsze są 2 w 1 – pralkosuszarki. Kuma w USA ma dwa osobne urządzenia, co jest o tyle korzystne, że jak w suszarce suszy, to w pralce w tym samym czasie może prać następną partię.

          • Jo. pisze:

            O. Pisaliśmy w tym samym czasie.
            Pralko-suszarki mają też mniejszą pojemność. Ale gdybym mieszkała w bloku i miała miejsce na jedno tylko urządzenie, brałabym i pralko-suszarkę!

            • Quackie pisze:

              Mamy pralko-suszarkę właśnie, aczkolwiek na szczęście miejsca do suszenia jest pod dostatkiem, więc funkcji suszenia się używa raz na ruski rok, a nawet rzadziej.

        • Jo. pisze:

          Ja mam oddzielnie, bo mój mąż ma fobię 😉 że jak się zepsuje, to jedna 😀
          Często robię dwa-trzy prania i równolegle suszę. A przy 2w1 musiałabym czekać.

          Mam maleńką pralnię wydzieloną na poddaszu i suszarka stoi na pralce. A, ta moja jest z tych tańszych, co to się wodę wylewa po suszeniu ze zbiornika, ale są też z odprowadzeniem wody (jak w pralkach).

  22. Quackie pisze:

    Dzień dobry mocno spóźnione, ale wyjątkowo nie z zaspania, tylko z dość nieoczekiwanego dzisiaj i o tej porze zabiegania O_o żeby było śmieszniej, kawę piję dopiero teraz. Się dosiadam do Państwa.

  23. Bożena pisze:

    Jesień długo czekała na swoje przyjście, to się teraz wyładowuje. Wink1

    • Quackie pisze:

      Chyba tak. Wbrew twierdzeniom, że klimat się zmienia w kierunku dwóch pór roku.

    • Gimi**** pisze:

      a tak mi się dziś kojarzy, zwłaszcza z tym jesiennym śniegiem w górach:

      • Quackie pisze:

        Pozwoliłem sobie wyedytować i zamienić link na osadzony film.

        • Gimi**** pisze:

          dziękuję bardzo, dla mnie to by było nie do przejścia

          • Quackie pisze:

            Naprawdę prosta rzecz, gotowe kody do wklejenia są na YouTube, a nawet jak trzeba dopasować szerokość, to też nie problem.

            • Gimi**** pisze:

              czy trzeba kliknąć „udostępnij” i ten kod, który się pojawi przekleić?

              • Quackie pisze:

                Najpierw „Udostępnij”, potem „Umieść na stronie”.

                I teraz będzie sporo informacji, niech Cię to nie zraża:

                Szerokość wklejanego filmu zależy, w którym miejscu „drabinki” komentarzy go udostępniasz. Jeżeli bezpośrednio pod wpisem (czyli komentarz taki jak na początku tej tu drabinki – Bożenki, zaczynający się od słów „Jesień długo czekała na swoje przyjście”), to właściwą szerokością będzie 540 pikseli. Tymczasem większość teledysków ma automatyczną szerokość 480 pikseli (w bezpośrednim komentarzu ujdzie), albo 560 pikseli. Przy tej drugiej szerokości film będzie „wystawał” z prawej strony komentarza.

                W tej sytuacji trzeba kliknąć „Pokaż więcej” pod kodem.
                Wtedy pojawi się widok filmu, a pod nim sekcja „Rozmiar filmu”. Pierwsze okienko automatycznie powinno mieć zawartość „560 x 315” albo coś w tym rodzaju. Z prawej strony tego rozmiaru masz strzałkę do listy rozwijanej. Klikasz tę strzałkę, pojawia się lista innych rozmiarów, a na końcu hasło „Rozmiar niestandardowy”. Wybierasz tę opcję. Dwa kolejne okienka po prawej stronie od tej opcji to szerokość i wysokość. Do pierwszego z nich wpisujesz pożądaną szerokość – 540. Po kliknięciu w drugie okienko YouTube automatycznie dopasuje wysokość, zachowując proporcje filmu.

                Zauważ, że w tym momencie sam zmieni się również kod do wklejenia nieco wyżej, ten pod „Umieść na stronie”. Przeklejasz go tutaj i sprawa rozwiązana.

                Jeżeli chcesz wkleić film gdzieś niżej w drabince, pamiętaj, że szerokość komentarza zmniejsza się o 40 pikseli z każdym schodkiem. Czyli – zaczynając od komentarza bezpośrednio pod wpisem:
                540
                500
                460
                420
                380

                i tak dalej, nie pamiętam, jaką szerokość ma najwęższy możliwy komentarz (Mistrz Tetryk zapewne pamięta).

                Chyba tyle? Teraz tylko popraktykować.

              • Wyimaginowany pisze:

                Dzień dobry 🙂

                Udostępnij —> Umieść na stronie —> Skopiować link i wkleić go do komentarza. Aby mieć pewność, że rozmiar playera będzie dobry, przed skopiowaniem linku poniżej w okienku przy napisie Rozmiar filmu ustawić Niestandardowy rozmiar, pojawią się dwa okienka do wpisania i w pierwszym wystarczy wpisać 500. Druga wartość dopasuje się automatycznie.

                Edit : Jak słusznie zauważył Mistrz Q, rozmiar 500 to pełny rozmiar naszej strony, Rozmiar w odpowiedziach musi być dopasowany w zależności do ich szerokości.

                • Bożena pisze:

                  Witaj Wyimaginowany… ufff. Ty jak zwykle śpieszysz z pomocą. Ale mógłbyś częściej tu bywać Delighted

                • Wyimaginowany pisze:

                  A może pomoże taka to oto grafika.

                  http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pics.tinypic.pl/i/00826/i7uky77r3npo.jpg

                • Quackie pisze:

                  Lordzie, pozwoliłem sobie wkleić niżej we własnym komentarzu podlinkowany obrazek – bardzo dobry pomysł, bo jeden obraz wart tysiąca słów.

  24. Rena pisze:

    Dzień dobry. Informuję,że niewiadomoco mnie popuszcza ale bez przekonania. Herbatka z cytrynką to jest to. Kawa mi jakoś nie smakuje Pondering
    Boję się wręcz na onet wchodzić.I coś poczytać . Wyspa jednak mi się kojarzy bardziej przychylnie.
    Wygląda na to ,że będę musiała do Polski przyjechać Sad W celu powalczenia z ZUSEM… ooo matko i córko Cry-Out

    • Quackie pisze:

      Ojej. Dobrze by było mieć jakieś wsparcie na miejscu, nie wiem, księgową zaprawioną w bojach z ZUS-em albo w wariancie skrajnym takąż kancelarię prawniczą.

    • Gimi**** pisze:

      współczuję:(
      ale z zusem da się wygrać, to tak na pocieszenie, tylko trzeba duuuużo cierpliwości;-(

  25. Quackie pisze:

    Przepraszam, chwilę pośmiecę w celach edukacyjnych. Potem można usunąć całą tę gałąź komentarzy (może Mistrz Tetryk, tak, żeby się nie posypała chronologia?). Chodzi mi o te rozmiary filmów, żeby to przedstawić poglądowo.

    Rozmiar 514 pikseli szerokości na 304 – wysokości

  26. Quackie pisze:

    W uzupełnieniu powyższej gałęzi, dzięki Lordowi Wyimaginowanemu – pomocnicza grafika, na której to wszystko wyłożono (wklejam raz jeszcze ze względu na obrazek, żeby nie umknęło!):

  27. Gimi**** pisze:

    jesteście nieprawdopodobni!

  28. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ciepło (ma być 25C), ale leje Weary Z jednej strony dobrze, bo wszędzie sucho, ale z drugiej strony, przy takiej pogodzie przewracam się i zasypiam nawet na stojąco Pondering A tu trzeba się zbierać do pracy Sad
    Miłego dnia życzę Delighted

  29. Quackie pisze:

    Ach, cały jestem w skowronkach. Przyszła właśnie książka, z której potrzebowałem jednego cytatu (ok. 3 linijki), a nie było jej w żadnej bibliotece w pobliżu. Właściwie jakbym tak chciał być akuratny co do literki, to ten pierwszy etap zakończyłem właśnie dzisiaj.

    Pleasure

  30. Jo. pisze:

    Delikatnie mówiąc wpadam w lekką histerię.
    Filizof miał wczoraj operację. Madre miała dać znać jak dziś wygląda sytuacja i cisza. Na dodatek nigdzie jej nie mogę złapać!

  31. Max pisze:

    Spotykałem często ” No” na Wyścigach na Służewcu . Nie grał ostro , zawsze z klasą przy przegranych typach , cholera łza się kręci na te wspomnienia …. Cry

  32. Max pisze:

    Wczoraj podano informację o zatrzymaniu przez CBA byłego rektora WAT-u , dwugwiazdkowego generała Zygmunta R . Pracowałem przez wiele lat w Instytucie z Zygmuntem , który do bólu jest uczciwym człowiekiem , a jakaś swołocz z ” dobrej zmiany ” chce Go po bandycku przetrącić . Jest mi przykro i jestem wściekły . Disapproval

    • Quackie pisze:

      Śmiem podejrzewać, że to jakiś efekt uboczny – Metro Warszawa pisze, że wcześniej w tej samej sprawie zatrzymano innych pracowników WAT, w tym byłego ministra rządu Leszka Millera. Może o to tu chodzi? Polityczne rozgrywki?

      Bo jeżeli Twój znajomy jest BYŁYM rektorem, to jaki interes w przetrącaniu go?

    • miral59 pisze:

      Współczuję Maksiu Misio
      Rozumiem, że gdy kogoś lubisz, a jakaś swołocz próbuje przykleić mu łatkę, to szlag jaśnisty trafia… ale jesteś bezsilny Angry Czy oni, w tym WAT, nie robili jakichś badań materiałów z katastrofy pod Smoleńskiem? Wiem, że niemal wszystkich teraz prześladują. Szukają do czego można by się przyczepić, a jak ktoś tylko rzuci pomysł, od razu pakują do aresztu „wydobywczego” i szukają dalej. Może coś uda się udowodnić, albo „znaleźć” świadków. Już kiedyś to robili, to mają wprawę… Disapproval

      • Max pisze:

        Zygmunt fizyk, w dziedzinie cienkich warstw (nanotechnologia ) tyrał dnie i noce , zdobywał tytuły ku chwale Ojczyzny i za to został wreszcie Rektorem WAT-u . Firma wielotysięczna , do kierowania której potrzebny jest tzw. menager , a nie uczony fizyk . Być może , że jakiś cwaniak wsadził Go na minę o której Zygmunt nie ma bladego pojęcia i teraz jest z tego afera . Nie miejsce tu na głębszą dyskusję , ale powiem tylko niech tą ” zmianę ” szlag trafi Tears

        • Tetryk56 pisze:

          Trafi – prędzej czy później, oby jak najprędzej! – ale ile do tego czasu napsują, to nasza strata! Angry

        • miral59 pisze:

          Jak nasz Ukratek, też mam nadzieję, że trafi i to jak najprędzej… Weary Często aż się czytać nie chce tych wszystkich „rewelacji” z Polski i człowiek się zastanawia „co jeszcze znajdą do spieprzenia?”
          I od razu przychodzi na myśl piosenka „Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? Co by tu jeszcze…” Niby stare, ale jakże na czasie… Worry

  33. Jo. pisze:

    Właśnie wróciłam ze szkolenia i padam na dziób.
    Dobranoc i do jutra.
    kordelka

  34. Quackie pisze:

    Dobranockę by może.

    Ten utwór w oryginale już był, i to chyba nie raz. „Nightswimming” R.E.M., dzisiaj w wykonaniu symfonicznym – Royal Philharmonic Orchestra.

    Rytm, melodia i aranżacja chwilami nasuwają myśl o jakimś klasycznym utworze. A jeszcze tak niedawno to była alternatywna muzyka!

    Snów pokrzepiających, kochani.

  35. Gimi**** pisze:

    Dobrej nocy Wyspiarze….

  36. Tetryk56 pisze:

    Dziateczki w łóżeczkach, chyba już można zapalić lampkę…

  37. Zoe pisze:

    Wstajemy, wstajemy. Piątek. Dzień dobry.

  38. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kiedyś w Bieszczadach, konkretnie w Zubercu, jadłem taki świeżutki biały ser w grubych plastrach polany miodem z miejscowego ula i popijałem to herbatką z miejscowych ziół i owoców. Ech…

    • Bożena pisze:

      I to wszystko bez konserwantów? Wierzyć się nie chce…

    • Jo. pisze:

      O rany. Bajka!
      Ja za zwykły polski świeży chleb to dam się pokroić!

    • Quackie pisze:

      Ja z kolei pamiętam kolację po pierwszym dniu pielgrzymki, u znajomych znajomych – grube pajdy lokalnego chleba, takiego wiejskiego, z bochnów po 2 kg albo coś koło tego, na tym właśnie biały ser, ugnieciony ze śmietaną i siekanymi liśćmi mięty (czyli coś w rodzaju gziku, ale specyficznego) i owszem, miód w wielkim słoju.

      Mon Dieu, ależ to smakowało po ponad trzydziestokilometrowym spacerze!

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      … ale to chyba dawno było…
      Bo „w moich stronach” (Żuławy) ostatnią krowę w wiosce pożegnano kilka lat temu i obecnie gospodarze mają ser „z biedronki” Wink

  39. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Komputer miałem zajęty, dlatego dopiero teraz się zgłaszam.

  40. Gimi*** pisze:

    Dzień dobry.
    Kawka koniecznie.
    Kawa2
    Że też człowiek nie może się wyspać na zapas, ten czas co śpią niemowlęta powinien być zaliczony na poczet późniejszych niedospań!
    A czy to się człowiek kiedy nauczy: siedzi i gada, gada i siedzi do 1-2 chociaż wie, że o 6 zadzwoni budzik? a przed budzikiem może jeszcze wstanie dziecko?
    Zzzzzz

    Piątek, piąteczek!
    Fala
    U nas dziś słońce przebiło się w końcu przez mgły, a mgły podniosły się pomimo białego szronu na wszystkim, uwielbiam to zjawisko, kiedy temperatura poniżej zera a mgła „wisi” i nie zamarza.

    • Quackie pisze:

      Dobry! Też bym chętnie pospał na zapas. Sęk w tym, że nawet jak pośpię dłużej (a zdarzają się takie weekendy, kiedy to jest możliwe), to zdarza się, że czuję się od tego gorzej – ospały, z pobolewającą głową, drażliwy etc.

      W moim przypadku już lepiej – w miarę możności – działa krótka drzemka w dzień – 15-20 minut. No ale wiadomo, że np. „w pracy” tak się nie da (a przynajmniej ja nie znam firmy, w której by na to pozwalano).

  41. Tetryk56 pisze:

    Uważaj, Gimi! Zamienisz kołdrę na kordełkę! Wink

  42. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Dziś mam biegający dzień i chociaż do pracy nie idę, podejrzewam, że nie będzie lepiej. Jutro mam gości, więc moich „ulubionych” zajęć mi nie zabraknie Weary Ostanie zakupy i gotowanie, to coś czego miralki nie lubią najbardziej Sad

    • Quackie pisze:

      Oj oj. A nie macie możliwości zakupu przez sieć z dostawą do domu? My tak robimy, co przy wnoszeniu na nasze czwarte piętro bez windy ma swoje znaczenie.

      To chociaż jedno z dwóch by Cię ominęło.

      • miral59 pisze:

        Nigdy z tego nie korzystałam… poza tym małżonek jak nie obejrzy kilka razy i nie pomaca towaru, nie kupuje. On zakupy lubi Pleasure najgorzej, że lubi też jak mu towarzyszę. Mam tylko nadzieję, że w związku z rozlicznymi zajęciami, uda mi się wypchnąć go do sklepów samego Wink Delighted Zostanie mi tylko gotowanie i inne zajęcia domowe Happy-Grin

        • Quackie pisze:

          I to jest koncepcja. Małżonek bez Ciebie zakupy zrobi, ale to, co jest do ugotowania, samo bez Ciebie się nie ugotuje.

        • Bożena pisze:

          Przekonałam się, że towar zakupiony przez internet jest często tańszy niż w sklepach i nie trzeba za nim biegać. Sami przyniosą i jeszcze się na nim nie nacięłam,

          • Quackie pisze:

            Jedna rzecz, którą zauważyłem, to to, że zdarza im się proponować zamienniki (masło Y zamiast zamawianego masła X, sok o smaku owakim zamiast zamawianego takiego) i CZASEM miałem wrażenie, że próbują w ten sposób wpychać towar niechodliwy zamiast zamawianego. Od jakiegoś czasu wszakże to się nie zdarza. A rzeczy znacząco różniące się jakością (np. wędliny) i tak kupujemy w pobliżu domu.

          • miral59 pisze:

            Czas mi chyba brać się za robotę Sad Ale jak mi się strasznie nie chce Shout
            Podejrzewam, że macie rację. Towar zakupiony przez internet może być tańszy i wcale nie gorszy. Tylko mój małżonek jest tradycjonalistą i preferuje łażenie po sklepach. Chociaż różne towary zamawiał już przez internet, to nigdy spożywczych.

          • Gimi**** pisze:

            i lepszej jakości, bo nie są zainteresowani zwrotami;)

            Ja kiedyś pomyliłam jednostki miary, chciałam miedzy innymi kupić 2 kg mandarynek, a nie zauważyłam że były liczone na sztuki… musiałam mieć ciekawą minę kiedy kurier wypakowywał zakupy i w jednej małej torebce były 2 malutkie owoce, już nie mówię o tym co sobie pomyślał pakujący

  43. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to wczoraj uśmiałam się do łez. Jakaś kobitka usiłowała mi wcisnąć, że nie mieszkam w USA i że jestem oszustką Overjoy Nawet mnie straszyła, że wyśle po mnie służby specjalne. Z Łodzi. Nie wiem czemu akurat z tego miasta, bo nigdy w nim nawet nie byłam Overjoy Odpisałam jej, że niech te służby dadzą mi znać kiedy przylecą, to wyjadę po nich na lotnisko O’Hare Overjoy Też fakt, że zgłosiłam jej wątek do admina, bo założyła go na stronie mojego znajomego. Napisała w nim ostrzeżenie, że jestem oszustką i żeby na mnie uważać. To już nie było śmieszne, bo podważyła moje dobre imię absolutnie bezpodstawnie. Disapproval Niech wskaże chociaż jedną osobę, którą oszukałam…

  44. Quackie pisze:

    Oj.

    Proszę państwa, wracają, że tak powiem, duchy przeszłości z początku tygodnia. Muszę się oddalić. Mam nadzieję, że dzisiaj wrócę.

  45. Tetryk56 pisze:

    Czy wiecie, co dziś świętujemy? Jak co roku:

    [Edit]: No dobra, nie za szczęśliwie dobrałem rysunek, ale w tym roku to ponoć dzisiaj Wink

    • Bożena pisze:

      Więc trzeciego czy siódmego? I dlaczego tak?

      • Tetryk56 pisze:

        A szczerze mówiąc, nie wiem. Co roku trochę inna data – może powiązane z piątkiem jak Boże Ciało z czwartkiem?

        • Bożena pisze:

          Poszłam zapytać ciotkę Wiki i dowiedziałam się: Radosne święto obchodzone w pierwszy piątek października od 1999 roku. Pomysłodawcą tego dnia był Harvey Ball, autor znanego na całym świecie symbolu żółtej uśmiechniętej buzi, tzw. „smiley face”, stworzonej w 1963 roku.

          • Bożena pisze:

            Przy okazji dowiedziałam się jeszcze, że:
            W roku 2016 Dzień Wychodzenia z Szafy przypada na 11 października

            Do Dnia Wychodzenia z Szafy pozostały jeszcze 4 dni.

            Wiadomo, że do szaf wchodzą żyrafy, ale co mogliby robić w nich ludzie? Wychodzenie z szafy to niezbyt zręczna kalka anglojęzycznego sformułowania „come out of the closet”, które popularnie oznacza publiczne przyznanie się do homoseksualizmu, biseksualizmu lub transseksualizmu – zwykle rodzinie i znajomym, niekiedy także w miejscu pracy. Dzień Wychodzenia z Szafy ma więc dodać odwagi gejom i lesbijkom i zachęcić ich do przełamania strachu przed ujawnieniem swojej orientacji.

  46. Jo. pisze:

    Idę na szkolenie. Się kształcić.

  47. Bożena pisze:

    Na mnie czas, więc powiem dobranoc i idę pod kordełkę. kordelka

  48. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, jestem, ale tylko na chwilkę.

    Z upiorami się wyjaśniło, wylazły, ale tylko na chwilkę i od razu okazało się, że jest sporo czosnku i srebra, żeby mieć je w miarę pod kontrolą (upiory, wampiry, jeden pies i źródłosłów, o ile mi wiadomo).

    Zaraz zaanonsuję dobranockę.

  49. Quackie pisze:

    To dzisiaj na dobranoc będzie to.

    Nie mogłoby być inaczej, taki to dzień. Zresztą nie ma to nic wspólnego z upiorami.

    Snów całkiem, ale to całkiem oderwanych od rzeczywistości, a może po prostu pokazujących ją znacznie lepszą, co w tym wypadku na to samo wychodzi.

  50. Tetryk56 pisze:

    Zanim jeszcze tu zapalę lampkę, zapraszam Państwa piętro wyżej na spojrzenie MEGANa na życie towarzyskie 😉

  51. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc i kolorowych snów – tak jak w kinie 😉 (horrory wykluczone!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)