Kochani, mam prośbę. Grupa miłych mi studentów rozważa koncepcję firmy usługowej, wspomagającej ludzi w opiece nad starymi a oddalonymi bliskimi.
Jeżeli ktoś z was potrafi wyobrazić sobie siebie w roli klienta takiej firmy, albo zna kogoś, kto mógłby być zainteresowany, proszę o zajrzenie pod adres http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.ankietka.pl/ankieta/196859/senior-concierge-services-uslugi-dla-seniorow.html i anonimowe wypełnienie ankiety – to zaledwie parędziesiąt kliknięć. Przekazanie adresu dalej mile widziane!
Wszystkim, którzy zechcą pomóc, bardzo dziękuję! ![]()
| « Przeznaczenie ? | To też Jan Sztaudynger » |
10
sie 2015





Mam nadzieję, że nie pogniewacie się za wstawienie tej prośby…
Prześlę ten link dalej, ale mam uwagę: czy nie byłoby dobrze zrobić taką ankietę adresowaną do seniorów i to ich zapytać czego potrzebują ? Wielu z nich, jak sądzę, chciałoby w miarę możliwości zachować pewną samodzielność bez angażowania potomków czy też krewnych.
Nie ma mowy o obrazie, to jest temat ważny i będzie coraz ważniejszy.
Prawda. Można zebrać informacje od obu stron.
Mogę się tylko podpisać pod wypowiedziami moich przedmówczyń. I nie ma mowy o obrażaniu się, czy gniewaniu.
Dobry wieczór. Otóż dwie sprawy: po pierwsze, ciocia wyszła na prostą, i to do tego stopnia, że jutro wychodzi ze szpitala. Prawdopodobnie jej stan z piątku i soboty był efektem nadużycia przez szpital leków uspokajających. Po drugie, jesteśmy poza domem, stąd moja nieobecność na Wyspie. We środę wracamy, do wieczora powinienem się zjawić. Dobranoc
Dobranoc Kwaku, cieszę się, że Twoja Ciocia zdrowieje! O jedno wielkie zmartwienie mniej.
I ja się cieszę Quacku, że pozbyłeś się tego zmartwienia bo Ciocia zdrowieje.
DzieńDobry :)) W nocy potężnie lało, rano było już sucho, tylko gdzieniegdzie małe kałuże. Liście opadają jak w pod koniec października.
Ps. Oddaleni bliscy, jakie to smutne….
Dzień dobry. Chociaż nie wiem, czy taki dobry. Krótko, bo muszę jechać do warsztatu. Wczoraj, gdy wracałam z pracy samochód rozkraczył mi się na autostradzie. Nie dam rady nim nigdzie jechać. Całe szczęście do warsztatu blisko… Na dokładkę, gdy już mąż pomógł mi dojechać do naszego parkingu, zobaczyliśmy samochód synka… stuknięty. Syn przysnął na autostradzie i przywalił w inny samochód… Jak tak porównałam godziny, to mniej więcej w tym samym czasie, co mój się rozkraczył. Małżonek załamany… a i mnie do szczęścia daleko. Takie życie…
Nieszczęścia kroczą parami. My w Polsce świetnie o tym wiemy :))
Całe szczęście, że to przyśnięcie skończyło się tylko stuknięciem!
Prawda, mogło być gorzej…
W sumie, to wiedzieliśmy, że syn żyje, bo samochód stał na parkingu. Całe szczęście puknięcie nie było zbyt mocne. Jechał autostradą w strasznym korku i głównie dlatego przysnął. Powiedziałam mu, że to ostrzeżenie. Za późno chodzi spać, a że wcześnie wstaje, potem pracuje 10 godzin, to i zmęczony. Małżonek doradził mu też, że jak jest korek, a on czuje się coraz bardziej śpiący, powinien zjechać i jechać ulicami. To budzi… Mam nadzieję, że to będzie dla syna nauczka. Pomyśli, zanim zadecyduje, że może dłużej posiedzieć. Mogę się mądrzyć, bo w zasadzie nic się nikomu nie stało, a jedynie samochód uderzony

Szczęśliwie nic strasznego się nie zdarzyło, Mirelko…
Kochani – idę sobie, bo z nerwów mi się paluszki plączą po klawiaturze i generalnie strasznie bredzę.

Jak przeżyję to wrócę, ale może być, że dopiero pojutrze.
Okropna ze mnie histeryczka, obawiam się.
Jo, trzymam kciuki i ślę Ci tą z najbardziej pozytywnych energii
Dzięki Kochani!!!
), ale u mnie to cały tabun takich drobnostek…
Wymiana będzie trwała trzy godziny (mniej więcej) i będzie kosztowała prawie osiem stów
Facet zapytał, czy chcę poczekać, czy wrócić do domu… od siedzenia i czekania mam już odciski na tyłku, więc wyraziłam chęć powrotu do domu
Odwieźli mnie, a ja już pod domem przypomniałam sobie, że razem z kluczykami od samochodu mam klucze od domu…
Palcem raczej drzwi nie otworzę… Zadzwoniłam do małżonka, żeby go poinformować o diagnozie i kosztach, a przy okazji wspomniałam, że zostawiłam klucze. Powiedział mi, że powinnam zadzwonić do warsztatu, to mi te klucze przywiozą, albo on przyjedzie i mi przywiezie… Odmówiłam kategorycznie. Będę stała w tym słońcu i czekała? NIE!!! Powiedziałam, że wlazę przez okno w kuchni. Co prawda jest zakłapnięte, ale nie zabezpieczone i na pewno jakoś otworzę
Małżonek się wystraszył. Starał się mnie przekonać, że mogę się zwalić i coś sobie zrobić. Zapytałam tylko jak długo mnie zna… w odpowiedzi usłyszałam tylko ciężkie westchnienie. Do okien parteru nie jest aż tak strasznie wysoko… do parapetu jakieś dwa metry. To nie czwarte piętro!!!
Podstawiłam stół ogrodowy pod samo okno, na to ustawiłam pieniek do rąbania drzewa i weszłam jak po drabinie
Zadzwoniłam do małżonka, żeby się nie niepokoił, bo już jestem w środku
Teraz siedzę i czekam, kiedy przyjadą po mnie z warsztatu, żebym odebrała gotowy samochód 
Nieszczęścia chodzą parami (chociaż w Polsce już raczej pojedynczo
W warsztacie odsiedziałam prawie 1,5 godziny i w końcu dowiedziałam się, że to wysiadł nawiew i dlatego płyn w chłodnicy się gotował
A ja dzisiaj czuję się wyjątkowo zmęczona, więc idę spać. Od rana będę trzymać kciuki za Jo.

Wszyscy będziemy trzymać kciuki

Spokojnego odpoczynku
Spokojnej nocy. Wszystko będzie dobrze, Jo obudzi się w dobrym nastroju i cała zdrowa .
A śpiewa Maryla cos, co bardzo lubię
Dzień dobry
Następny upalny 
Dzień dobry
Co powiecie na filiżankę aromatycznej kawy?

Aromatyczna kawa z rana – pyyychota
Dzisiaj nie miał kto z Krzysiem nawet kawę wypić. Mało nas
Uprzejmie donoszę, że żyję. Fajnie się spało, ale krótko.
Kciuki i pozytywna energia pomogły?
Bardzo się cieszę.
Ja też

Czy to znaczy, Jo, że już po wszystkim?!!! Jeśli tak, to bardzo się cieszę

Dzień dobry
Witaj
Dzień dobry. Jesteśmy już w domu, przynajmniej do soboty włącznie, oczywiście jak miałem czas, to nic się nie działo, jak tylko zacząłem go nie mieć, to praca się pcha drzwiami i oknami, a na dodatek, jak widać tu – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.blitzortung.org/Webpages/index.php?lang=pl&page_0=15 – zaraz będziemy mieli burzę, może nawet z gradem.
Tak na szybko to jeszcze chciałem dodać, że ankieta się pojawiła jak na zawołanie, bo wyjście cioci ze szpitala wiąże się z opieką, docelowo zdaje się całodobową, której my nie jesteśmy w stanie zapewnić (tzn. jesteśmy częściowo i w wakacje, jak nie mamy chwilowo pracy).
Wyłączam się, aż przestanie grzmieć.
A co tu tak cicho?!
No to ja też już się pożegnam… 

Spokojnej!
Póki jestem – dobranocka.
Już zacząłem myśleć jak mój Tata, że nihil novi sub sole i w ogóle najlepszym dziełem literackim wszech czasów są „Przygody Dobrego Wojaka Szwejka” (co może i prawda, ale dlaczego od razu tak nihil novi?), kiedy usłyszałem najnowszą płytę brytyjskiej piosenkarki Lianne La Havas. Może to nie jest najbardziej odkrywcza muzyka, ale solidna, przyzwoita, zacna, gorąca w sam raz na lato i nie bez nutki szaleństwa. Z tej płyty pierwszy utwór – „Unstoppable”.
Snów niepowstrzymanych właśnie!
Cieszy, że Jo wyspana, Kwak w domu , a i Alla po urlopie niebawem zajrzy. Ja – jeszcze dwa dni i znów będę mniej zaabsorbowana 🙂
Dobranoc
Dzień dobry
W nocy nareszcie przeszła burza, jaki dziś świeży poranek! 
Dzień dobry z kawusią w dłoni. Za chwilę wybywam, dzień biegający, jednakowoż po południu powinienem być. Co do burzy, to wczorajszy wieczór był dzięki uprzedniemu intensywnemu deszczowi bardzo miły (20 stopni!), ale dzisiaj od rana i śladu nie ma po nim, żar się leje z nieba.
Heloł heloł. Nudzi mi się. Z musu korzystam z praw rekonwalescenta i nudzi mi się koszmarnie.
Witam :)) Ja kiedy mi się nudzi, rozbieram się, siadam i pilnuję ubrania. Czasem pomaga, zwłaszcza gdy ma się do dyspozycji ciekawą książkę. :)))
No i w złej chwili powiedziałam…
Nie ma się czym martwić, złe chwile trwają tylko chwilę. Te piękne również, o czym przekonał się Goethe, próbując ją zatrzymać :)) :))
No i otóż jestem, samochód przeglądnięty, sprawy poboczne pozałatwiane w większości, praca czeka, zaraz się za nią biorę, nie wychodząc jednak z Wyspy.
@Jo – przeczytałem ostatnie obszerne szkice, mam pewne przemyślenia, jeno trudno mi znaleźć czas, żeby przelać je przez klawiaturę tędy lub owędy, za co b. przepraszam. Nie chciałbym jednak, żeby Ci się wydawało, że to idzie w próżnię.
Idzie, gdzie ma iść. Niezbadanymi drogami chadza.
Oj, bo mi się przypomniał mój Ojciec, wzdychający „Chłop strzela, Pan Bóg kule nosi”. Jakieś 7-8 miesięcy później na świecie pojawił się mój najmłodszy brat…
Mistrzu Q i za to Cię lubię 🙂
No nie tylko za to ale między innymi….
-pozdrawiam z nadzieją że we wtorek upał nam wreszcie odpuści

We wtorek mam zamiar być na Kaszubach, więc niech odpuszcza powoli i w miarę, nie żeby od razu jakiś październik.
Melduję posłusznie, że wróciłam do domu, ale jeszcze do poniedziałku rana mam gości. Później już odlecą.
Meldunek przyjęty, ku chwale Madagaskaru!
Cieszy mnie to niezmiernie i udaję się na zasłużony wypoczynek.

Ten dzień był bardzo uciążliwy, pomimo spadku temperatury.
Dobranoc zatem i do popotem
Spokojnej nocy!
No i dobranocka, bo to czas.
Tak się złożyło, że z różnych przyczyn wracam do muzyki np. sprzed 30 lat. I w ramach tej muzyki chciałem dzisiaj zaproponować na taką mało usypiającą dobranockę „Don’t Come Around Here No More” Toma Petty’ego (Szalony Kapelusznik) i Dave’a Stewarta (Pan Gąsienica). Utwór mocno alicyjny, niemniej „indyjska” gitara brzmi tak, że osoby wrażliwe mogą wpaść w trans, a stąd już niedaleko do snu.
Snów o tym, że jest się ciachem!
Obejrzałam nowy western pt. „Eskorta”. Nie ma nic wspólnego z klasycznymi westernami, jest realistyczny i trudny, ale zrobiony znakomicie i równie znakomicie zagrany. Tyle, ze bez happy endu.
Dobranocka niezwykła, więc pora na lampkę 🙂
Dzień dobry
Dzisiaj następny gorący dzień i tak aż do poniedziałku.
Dzień dobry
więc, jak dla mnie, temperatura może być nawet do +35 😉
Dzisiaj jestem ubrany jak na mocne upały
Zapraszam wszystkich na kawę 😉

Dzień dobry, dosiadam się z kawą, ale nie na długo, koło 9:00 znów się zacznie bieganie, a zaraz potem pracka.
A ja nawet na kawę nie miałam czasu, wypiję ją samotnie…
Internet mi padł. Podglądam w telefonie, ale to nie to samo 🙁
No, wiem coś o tym. Miejmy nadzieję, że Ci wróci.
Dzień dobry
Znowu za oknem będzie zupa… Okazuje się, że do tej pory było chłodno… zapowiadają jeszcze większe ciepełko 
U mnie chmurzy się, ale temperatura rośnie
Chyba całkiem się rozpuszczę…
Uważaj, Mireczko. Jak widać na zamieszczonym obrazku, niektóre panie potrafią się w tej temperaturze zacząć rozpuszczać! Oczywiście Tobie jeszcze daleko do takiego stanu, ale jakby tak pogrzało jeszcze mocniej…
Całe szczęście, że u nas zapowiadają ochłodzenie. W przeciwnym razie do takiego stanu by mi było niedaleko
Nigdy nic nie wiadomo, Mistrzu Q
Jak dłużej pogrzeje, to może i ja tak będę wyglądała


A swoją drogą, to ciekawa jestem jak ta „różowa” dotarła do tego siedziska na murze. Nie sądzę, żeby była w stanie samodzielnie chodzić… Do wózka, takiego jak ta w czerwonym (niekoniecznie małpa), to ta różowa nie wejdzie… no i kółka w wózku trochę za słabe jak na takie gabaryty
Nie mam pojęcia. Może są jakieś wzmacniane wózki? Już 8 lat temu byli w USA – jak pamiętam – ludzie ogromnej tuszy (na lotnisku, ale nie tylko), którzy gdzie tylko się dało, siadali na wózkach. Dobrze, że nie zabrakło dla chorego normalnych rozmiarów.
Ludzie z problemami z poruszaniem się mają w sklepach specjalne wózki inwalidzkie, wypożyczane im za darmo. Są one szerokie i mają wzmocnione kółka. Ale nie wiem czy na TAKIE GABARYTY by to wystarczyło
Ta kobieta potrzebuje nie wózka, a kanapy na kółkach!!!
A ludzie o ogromnej tuszy, byli tu jak tylko przyjechałam, czyli 18 lat temu. Moją mamę ich widok leczył z kompleksów i nawet zakładała na wycieczki spodnie. W Polsce ich nigdy nie używała, bo się wstydziła
Wkładała też mój stój kąpielowy gdy szliśmy do waterpark (aquapark). Jak stwierdziła – są grubsze od niej, które się nie wstydzą chodzić w strojach, to czemu ona ma się ograniczać

Znowu walczę z tymi cudnymi zwierzątkami, zwanymi „wiewiórki”
Nadgryzają mi pomidory i kopią dziury w skrzynkach z truskawkami. Już kilka krzaczków mi zmarnowały
Wykopały, gdy byłam w pracy, a że skrzynki stoją w pełnym słońcu, to korzonki wyschły i nie wiem czy te truskawki mi odżyją. Chyba muszę kupić sobie jakąś spluwę 
Może wtedy odczepiłyby się od mojego ogródka. A tak w ogóle, to wiosną muszę pamiętać o spryskaniu wszystkich płotów i ścian odstraszaczem na wiewióry. W te lata, kiedy pryskaliśmy, nie mieliśmy takich wizyt. Ale jak ma się sklerozę…
Gdybym miała jak, to podłączyłabym te truskawki i pomidory do prądu, niechby trochę popieścił te wiewióry
Wiewiórki „squirrels” czy „chipmunks”? W sumie może odstraszacz naokoło by wystarczył, spluwa to już ostateczność, nawet wiatrówka…
Chipmunk, to pręgowiec amerykański i całe szczęście nie ma ich w naszej okolicy. Chociaż… może i są, ale ja ich nigdy tu nie widziałam. A to co u nas jest w nadmiarze, to squirrels, czyli wiewiórka szara. Jak dla mnie szczurowata i wcale nie tak śliczna jak ruda
Z tego, co widzę, jedynym w miarę skutecznym środkiem jest obudować grządkę klatką ze wszystkich stron (no, może nie od spodu).
Chyba że dałoby się np. puszczać co parę minut głos jakiegoś drapieżnika, skrzydlatego albo czworonożnego. Ciekawe, czy to by zadziałało? Na ptaki generalnie działa.
Puszczanie głosu drapieżnika nie działa. Mamy takie odstraszacze… na ptaki działało przez jeden dzień, a potem też przywykły
Ten odstraszacz, o którym pisałam wcześniej, to płyn na bazie moczu lisa. Wiewióry czując ten zapach boją się i nie włażą do ogródka. Nie wiem dlaczego, ale działa tylko gdy się opryska wszystko wiosną. Pryskanie latem jakoś nie działa. Może jest to związane z jedzeniem? Wiewióry wiedzą, że w ogródku jest jedzenie dla nich i pokonują strach, żeby się najeść. Wiosną ogródek jest pusty, nie ma więc motywacji żeby się tam pchać. A potem to już nawyk – omijać szerokim łukiem zagrożone miejsce. I chyba tak to działa… ale nie jestem pewna.
No tak, to by trzeba puszczać głos, a potem, jak się przyzwyczają, zaprosić na jeden-dwa dni prawdziwego drapieżnika.
Wyjaśnienia wrzucone do szkiców. Ja idę spać, o ile mi się uda, bo ostatnio to tak nie bardzo.
Do jutra.
Przeczytane. W tych medycznych sprawach zaiste sytuacja potrafi się bardzo szybko zmienić o 180 stopni.
Odkręcającej (kręcenie w głowie) nocy!
Ja też przeczytałam i tylko powiem, że nie chciałabym być na Twoim miejscu.
i idę spać. 

A teraz ścielę łóżeczko, myję się
Przeczytałam Twoje wyjaśnienia, Jo…
No to ja dobranockę na stół.
Chodzi za mną ta Lianne La Havas, co to ją kilka dni temu linkowałem. Dzisiaj na dobranoc coś innego tej samej pani z tej samej płyty. „Green & Gold” czyli złotozielona piosenka w sam raz na sierpień, a kończy się tak, że mimo pulsującego rytmu nic, tylko się kłaść spać 🙂
Snów zielonozłotych!
W szale przepakowywania, miedzy jednym wyjazdem a drugim, pozdrawiam serdecznie Wyspiarzy!
Cieszą te problemy, które się rozwiązały, a za rozwiązanie kolejnych trzymam kciuki!
Pani Lianne zielono-złota, a ja wyprawiłam moja Jasną Panienkę w góry i w domu błogosławiona cisza. Nikt nie zadaje miliona pytań, nie domaga się ( skutecznie) rockowej Barbie w klimatyzowanym na szczęście kinie… Chyba pójdę spać zgodnie z sugestią Kwaka
Dobranoc
Dzień dobry
Dzień dobry, aczkolwiek hałaśliwy – za oknem mam XXI Maraton Solidarności, trąbki, klaksony, doping… Na obudzenie zamiast kawy. No dobrze, oprócz.
Dzień dobry. U mnie samoloty prują niebo. Wszak dziś pokazy zapowiadają.
U mnie jak dotąd cisza i spokój. Mieszkanie z dala od śródmieścia ma swoje zalety.
Ja mieszkam BARDZO DALEKO od śródmieścia. Tyle, że tu z mojej strony te samoloty lecą na paradę 😀
Tak małżonek twierdzi.
A, nie – pomyliłam. U nas zawracają 😀
Ej, aż tak daleko to nie mieszkasz!
Mieszkam, mieszkam… Tu WSZYSTKO zawraca.
Z drugiej strony, to dość proste – jadąc do Ciebie, nie trzeba liczyć przystanków, wystarczy wysiąść na pętli…
Tu nie ma nawet pętli, proszę pana…
Rozumiem. Kierowca bierze kierownicę i przechodzi na drugi koniec autobusu?
W Gdyni dzisiaj i jutro Red Bull Race.
Doda Wam skrzydeł?
Taa. jak będziemy uciekać z miasta.
Dzień dobry


Kolejny gorący i pracowity dzień
Pomidory mi dojrzewają jak szalone, szczególnie te „czarne”. To chyba wcześniejsza odmiana, niż te czerwone. Ale to dobrze, bo dłużej będę miała swoje. Całe szczęście wszyscy lubimy pomidory i możemy jeść je na śniadanie obiad i kolację
Czarne pomidory? To sos pomidorowy z takich wygląda jak kaszanka???
Nie widziałam jeszcze czarnych pomidorów. To jakaś amerykańska odmiana?
One się tylko tak nazywają, ale w zasadzie całkiem czarne nie są. Wyglądają trochę jak zgniłe
Są bardzo smaczne, chociaż nietrwałe. Nie wiem czy to amerykańska odmiana… Nie widziałam ich wcześniej, albo po prostu nie kojarzę. Nasionka dostałam od Ricka, w ubiegłym roku. Jak chcesz, Bożenko, to wyślę Ci trochę nasionek z nich. Możesz posadzić u siebie na balkonie w dużej doniczce, albo u siostry na wsi. Oczywiście nie teraz, a dopiero na wiosnę
Pomidorów nie wyślę, bo zanim by to doszło, to byłyby już niejadalne

Bardzo dobrze sprawdzają się w mojej kolorowej letniej pomidorowej sałatce 🙂
Bardzo dziękuję Mireczko, ale mam za mały balkon żeby tam coś nasadzić. Duża doniczka by się nie zmieściła. Do siostry jeżdżę za rzadko, więc nie chcę im dodatkowej roboty przysparzać. Teraz prawdopodobnie najwcześniej będę w maju.Ale dziękuję Ci za szczerość.
Nie robiłam z nich sosu, ale nie sądzę, żeby wyglądał jak kaszanka
Może zrobię zdjęcie takiego pomidorka i pokażę?
Pewnie, poprosimy!
Oczywiście, chętnie zobaczę
Chyba zrobię to wieczorem, bo już mi małżonek tupie nad głową, że trzeba się brać za coś
Idę spać i życzę Państwu miłego świętowania. Ja się jednak nie nadaję na rekonwalescentkę. Brak mi cierpliwości.

Współczuję Jo
i rozumiem… mnie też na rekonwalescencję brak cierpliwości
A potem żałuję, że tak się rwałam do roboty, bo jeszcze mogłam poodpoczywać 
Ja to nawet gdybym chciała się nie wyrwę do roboty! Bo jak się podnoszę z łoża boleści, to mi bateryjki siadają i ciemność zapada. Tylko od tego odpoczywania dupa mnie (za wielkim przeproszeniem) boli i odciski sobie na niej wyprodukowałam. Ale dzisiaj odmówiłam spożywania pokarmów na leżąco i zwlokłam się na dół, ku przerażeniu męża. Bądź co bądź od jutra będę tu sama z Jakubem, więc muszę być na chodzie jakim takim. No i pies też się sam nie wyprowadzi trzy razy dziennie, więc zasadniczo moja laba się dziś kończy.
Tylko ostrożnie Jo, żebyś nie spadła ze schodów. Bateryjki mogą wysiąść w najmniej odpowiednim momencie i nieszczęście gotowe
A z psem może chyba wyjść Jakub?
Autysta z psem? Sam? To nie jest dobra opcja…
A na schodach mam poręcz. Spoko. Ja jestem Joanna Od Zadań Specjalnych!
Wybacz, ale nie wiem co może zrobić autysta, a czego nie. Nie spotkałam się osobiście z tą chorobą. Tak sobie pomyślałam, że jeśli może chodzić do szkoły, to dlaczego nie z psem? Ale przecież się nie znam.
No ale do szkoły też sam nie chodzi. Na tym właśnie polega główny problem przed nowym rokiem szkolnym. Kuba nie może nigdzie sam iść.
Ładna burza przeszła nad nami, jeszcze mruczy z daleka. Wichura, ulewa i grad jej towarzyszyły.
Oj, chyba wraca… Więc lepiej się też pożegnam, bo nie wiem czy później będę mogła.

Dobry wieczór ! Jo nie nadaje się na rekonwalescentkę, ja – na te upały i duchotę.
Burza poszła znów bokiem, trawa wyschnięta, pełno liści pod drzewami. Niefajnie i już.!
Podobno od wtorku mają być chłodniejsze dni. Chyba dożyję i na szczęście jeszcze nikogo nie pogryzłam, pewnie dlatego, że uciekam od ludzi
Dożyjesz, Wiedźminko

A przynajmniej mam taką nadzieję
U mnie też sucho
A deszcze nie niosą ulgi, tylko powiększają wilgotność w powietrzu i robi się jeszcze gorzej… Współczuję takiej pogody, bo chociaż u mnie nie lepsza, ale mam klimatyzację i zawsze mogę się ochłodzić. W Polsce nie jest to popularne, a z resztą jak twierdzi mój małżonek, w blokach nie byłoby nawet miejsca, żeby te urządzenia zamontować. A wie co mówi, bo pracuje przy tym od 17 lat… Wiatraki pomagają, ale mimo wszystko nie chłodzą… Także serdecznie współczuję i życzę ochłodzenia
Nie to, żeby od razu było zimno, ale takie 22-24 C to byłoby w sam raz jak na lato 
Dobranocka późną nocką zatem.
Ponoć im wyżej, tym chłodniej, więc dla wszystkich, którym za ciepło (albo za nisko) – nauka latania. Późny Pink Floyd – „Learning To Fly”. Teledysk odpowiednio oniryczny, muzyka nieprzesadnie usypiająca… ale mogłem przecież zaproponować na dobranockę utwór pod tym samym tytułem, jeno innej grupy, na ten przykład Foo Fighters. To by już w ogóle nie było spania…
Snów wysokich lotów!
Nauka latania czyli – kto mi dał skrzydła ? Zaraz, zaraz – to przecież tytuł książki pani Porazińskiej! Ikar miał więcej piór 🙂
Kiedy to ostatni raz śniłam, że latam ?
Dobranoc
Dzień dobry.
Dzisiaj wybywamy na Kaszuby – zobaczymy, jak będzie wyglądać łączność z siecią tamże. Ale to koło południa, przedtem trochę biegania, trochę siedzenia…
Dzień dobry
Dzisiaj nieco spóźniona, bo nie miałam dostępu do kompa. Wieczorem była potężna burza, trwała do późnego wieczora. Dzisiaj z rana rześkie powietrze ale później będzie jak zwykle. Byle do wtorku. Jutro moi Kanadyjczycy wracają do siebie i zabierają z sobą upały 
Kochani, idę pakować samochód. Do zobaczenia… najpóźniej w sobotę wieczorem, a może i wcześniej?
Ojojoj… Wszyscy wyjeżdżają
Miłego wypoczynku Mistrzu Q!!!
Dzień dobry
Ani od wtorku, ani w ciągu najbliższych 10 dni (bo na tyle mam prognozę pogody). Wszystko w granicach 30C (33-28). Ale taki mamy klimat… że pozwolę sobie zacytować

U mnie na wypoczynek od upałów nie ma szans
A tak w ogóle, to wczoraj nie zdążyłam za dużo zrobić, bo małżonek doszedł do wniosku, że powinniśmy się udać na „Festival of the horse & drum” (można to przetłumaczyć jako „festiwal konia i bębna”). No to się udaliśmy
Konisie były piękne, szkoda tylko, że większość w zagrodach, a przez te pręty ciężko było zrobić porządne zdjęcia
Jak uporządkuję je wszystkie, to opowiem o tym festiwalu dokładniej 
To będzie nowe pięterko?
Dobranoc

Paaa
Nie wiem czy Lord W. zechce zaprezentować swoją muzykę na dobranoc ? Bardzo bym chciała !
A tymczasem na dobranoc pogodna piosenka Anity Lipnickiej
Dobranoc, a rano na nowym pięterku w oczekiwaniu na koniki Mirelki
Drodzy!
Bardzo chciałbym wszystkim podziękować za wsparcie i wypełnienie ankiety. Wszystkiego razem zebraliśmy 161 ankiet, co pozwoliło dokonać analiz na całkiem sporej ich liczbie. Miało to bardzo duży wpływ na dalszą część naszej pracy, pokazało ciekawe trendy i zależności.
Jeżeli ktoś miałby ochotę zerknąć na wyniki analiz, pod tym linkiem http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/bit.ly/1R0emLG możecie przeczytać stosowny fragment.
Jeszcze raz bardzo dziękuję Wam za pomoc i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku!