« Miś i Harpie. Opłatek »

12 gwiazdkowych problemów

W związku z przygotowaniami do świąt chciałem zadedykować Wyspiarzom nie kolędę („12 dni Bożego Narodzenia”), a jej parodię, autorstwa komików stowarzyszonych wokół prezentera radiowego Boba Riversa, działającego jeszcze niedawno w Seattle i okolicach.

Jak widać, pewne problemy cywilizacyjne nie zmieniają się, niezależnie od tego, po której stronie którego oceanu się znajdujemy!

A poniżej dla lepszego zrozumienia – dość dowolny i z pewnością nienadający się do śpiewania na odnośną melodię przekład:

12 gwiazdkowych problemów

Pierwszy gwiazdkowy problem
To wybór choinki

Drugi gwiazdkowy problem:
wściekły mąż:
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki

Trzeci gwiazdkowy problem:
przepity facet:
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki

Czwarty gwiazdkowy problem:
wyczerpany głos:
„Wysyłanie kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki

Piąty gwiazdkowy problem:
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wysyłanie kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki

Szósty gwiazdkowy problem:
nerwowa żona:
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znoszę tych kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie tych światełek!”
I wybór choinki

Siódmy gwiazdkowy problem:
mąż nerwowej żony:
„Armia Zbawienia!”
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znoszę tych kartek z życzeniami!”
„O rrany…”
„Próbuję powiesić te lampki!”
I wybór choinki

Ósmy gwiazdkowy problem:
jęczący dzieciak:
„CHCĘ POD CHOINKĘ TRANSFORMERSA!!!”
„Zbiórki na biedne dzieci”
„A TWOI teściowie, to…”, „Zaraz, co chcesz przez to powiedzieć?!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wypisywanie tych kartek!”
„Kotku, podaj mi piwo, dobrze?”
„Co? Nie mamy przedłużaczy?!!?”
I wybór choinki

Dziewiąty gwiazdkowy problem:
zmęczony kierowca:
„Znajdowanie miejsca do parkowania…”
„TATO, CHCĘ CUKSA!!!”
„Dobroczynność!”
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wypisywanie tych gwiazdkowych kartek!”
„Kac…”
„Dlaczego, do cholery, teraz migają?”
I wybór choinki

Dziesiąty gwiazdkowy problem:
matka:
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Brak wolnych miejsc na parkingu”
„NO KUP MI COŚ!!!”
„Znajdź jakąś pracę, ty menelu!”
„Och, spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Ju-huu, wypisywanie kartek!”
„Rany, popatrz na to…”
„Kurdę, jedna się spali i wszystkie gasną!!!”
I wybór choinki

Jedenasty gwiazdkowy problem:
facet na kanapie przed telewizorem:
„Powtórki w TV”
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Brak wolnych miejsc na parkingu”
„TATA, MUSZĘ DO KIBLA!!!”
„Dobroczynność!”
„Nienawidzę tej wiedźmy!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znam POŁOWY tych ludzi!”
„Oj, kto skończył papier toaletowy?”
„Przynieś latarkę! Wywaliłem bezpieczniki!!!”
I wybór choinki

Dwunasty gwiazdkowy problem:
chórek:12 gwiazdkowych problemów

Pierwszy gwiazdkowy problem
To wybór choinki

Drugi gwiazdkowy problem:
[wściekły mąż:]
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki

Trzeci gwiazdkowy problem:
[przepity facet:]
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki

Czwarty gwiazdkowy problem:
[wyczerpany głos:]
„Wysyłanie kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki

Piąty gwiazdkowy problem:
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wysyłanie kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki

Szósty gwiazdkowy problem:
[nerwowa żona:]
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znoszę tych kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie tych światełek!”
I wybór choinki

Siódmy gwiazdkowy problem:
[mąż nerwowej żony:]
„Armia Zbawienia!”
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znoszę tych kartek z życzeniami!”
„O rrany…”
„Próbuję powiesić te lampki!”
I wybór choinki

Ósmy gwiazdkowy problem:
[jęczący dzieciak:]
„CHCĘ POD CHOINKĘ TRANSFORMERSA!!!”
„Zbiórki na biedne dzieci”
„A TWOI teściowie, to…”, „Zaraz, co chcesz przez to powiedzieć”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wypisywanie tych kartek!”
„Kotku, podaj mi piwo, dobrze?”
„Co? Nie mamy przedłużaczy?!!?”
I wybór choinki

Dziewiąty gwiazdkowy problem:
[zmęczony kierowca:]
„Znajdowanie miejsca do parkowania…”
„TATO, CHCĘ CUKSA!!!”
„Dobroczynność!”
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wypisywanie tych gwiazdkowych kartek!”
„Kac…”
„Dlaczego, do cholery, teraz migają?”
I wybór choinki

Dziesiąty gwiazdkowy problem:
[matka:]
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Brak wolnych miejsc na parkingu”
„NO KUP MI COŚ!!!”
„Znajdź jakąś pracę, ty menelu!”
„Och, spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Ju-huu, wypisywanie kartek!”
„Rany, popatrz na to…”
„Kurdę, jedna się spali i wszystkie gasną!!!”
I wybór choinki

Jedenasty gwiazdkowy problem:
[kanapowy ziemniak:]
„Powtórki w TV”
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Brak wolnych miejsc na parkingu”
„TATA, MUSZĘ DO KIBLA!!!”
„Dobroczynność!”
„Nienawidzę tej wiedźmy!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znam POŁOWY tych ludzi!”
„Oj, kto skończył papier toaletowy?”
„Przynieś latarkę! Wywaliłem bezpieczniki!!!”
I wybór choinki

Dwunasty gwiazdkowy problem:
chórek:
„Śpiewanie kolęd”
„Powtórki w TV”
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Nie mam gdzie zaparkować!”
„ŁAAAA! ŁAAAAAA!”
„Dobroczynność!”
„Muszę zrobić im obiad!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Mam dość, w tym roku nie wysyłam kartek!”
„Zamknij się, ty…”
„NO I DOBRA! TAKA JESTEŚ MĄDRA, TO SAMA WIESZAJ TE LAMPKI!!!”
I wybór choinki
„Śpiewanie kolęd”
„Powtórki w TV”
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Nie mam gdzie zaparkować!”
„ŁAAAA! ŁAAAAAA!”
„Dobroczynność!”
„Muszę zrobić im obiad!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Mam dość, w tym roku nie wysyłam kartek!”
„Zamknij się, ty…”
„NO I DOBRA! TAKA JESTEŚ MĄDRA, TO SAMA WIESZAJ TE LAMPKI!!!”
I wybór choinki

159 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Pozwoliłem sobie taki drobiazg wstawić z zaskoczenia (po drobnych kłopotach z kodem). Ech, te święta, żeby tak się dało i przygotować, i odpocząć, i nie zdenerwować…

    • korab1 pisze:

      Kilka lat temu, dostałem maila który obiecywał wysłanie pięknych kartek świątecznych po 46 gr od sztuki. Wysłałem ich pięć, potem byłem nieco zdziwiony kiedy przysłano mi rachunek z Ery, ponad trzysta zł. Okazało się, iż kartka kosztowała faktycznie 46 gr, natomiast kod przysłany przez operatora TK kosztował ponad 50 zł. Dzisiaj znowu dostałem podobną propozycję, nie skorzystałem :))

      • Quackie pisze:

        Oo, to cenne ostrzeżenie. Tych, co organizują takie przedsięwzięcia, trzeba by przewlec pod kilem. Nie spiesząc się. W sztormową noc.

        • korab1 pisze:

          Nie mam do nich żalu, raczej do własnej głupoty. Nie zwróciłem uwagi na numer operatora pod który wysyłałem prośbę o kod konieczny do wysłania kartki. Teraz patrzę dokładnie na każdą propozycję, im bardziej piękna, tym jestem nie ufniejszy:))

          • Quackie pisze:

            I słusznie. Jak napisał Heinlein, NMDO (Nie Ma Darmowych Obiadów).

            • Bożena pisze:

              Nauczyłam się nie odpowiadać na SMS-y, które mi coś oferują. Nawet wysokie nagrody, co się często zdarza. Nikt mi nic za darmo nie da, wszystko ma swoją cenę. Niestety często dobrze ukrytą Wink1

  2. Bezetka pisze:

    „Dlaczego, do cholery, teraz migają?” Who-s-the-man Overjoy Overjoy

    • Quackie pisze:

      A trzeba przypomnieć, że w USA, skąd pochodzi piosenka, jest tradycja podświetlania lampkami całych domów z ogrodami, więc te wszystkie wściekłe wrzaski (mimo że na teledysku widać choinkę), trzeba ustawić w szerszym kontekście 🙂

      • Bożena pisze:

        Coraz częściej i u nas widzi się takie podświetlenia. Następny zwyczaj który pokonał wielką wodę. Czy nie mamy własnych tradycji? Musimy wzorować się na amerykańskich? Worry

        • Quackie pisze:

          Hmm, oczywiście, że nie musimy. To trochę tak jak z rzeźbieniem w dyniach – jestem za tym, żeby łączyć tradycję naszą i tamtą. Jeżeli jest jakiś sposób, żeby to uskutecznić w przypadku światełek – również. Tylko jaki?

          • Bożena pisze:

            Wiedziałam, że Ci się narażę swoim komentarzem, ale zdania nie zmienię. Twoje dynie są wspaniałe i bardzo mi się podobają. Szkoda że tylko można je oglądać jesienią. Moim zdaniem tę sztukę dobrze by było uprawiać przez cały rok. Happy

            • Quackie pisze:

              Bożenko, nie ma mowy o narażaniu się. Uważam, ze bezmyślne przenoszenie zwyczajów nie ma sensu, natomiast przenoszenie ich z głową może prowadzić do całkiem fajnych rezultatów (synergia! Zapamiętałem! 😀 ). Być może światełka też można wykorzystać tak, żeby prezentować za ich pomocą coś więcej (coś innego niż?) Santa Clausa i Rudolfa-Czerwononosego Renifera, a może nie można. Zastanawiam się po prostu, jakim polskim tradycjom mogłyby posłużyć takie dekoracje, ot co.

              • Bożena pisze:

                Czy muszą być światełka? Można je ewentualnie zastąpić pięknymi reklamami niekoniecznie neonowymi. Pomysłów może być dużo. Niestety nie ma polskich tradycji oświetleniowych. Mnie się nie podoba jednak bezkrytyczne naśladownictwo.

                • Wiedźma pisze:

                  Ładne są te światełka ! A światełka na choince tez bywały…. sama pamiętam jak się nam choinka od świeczek zapaliła. Szczęśliwie obyło się bez straży pożarnej Wink no i większych strat 🙂
                  A nie każdy miał tyle szczęścia

                • Wiedźma pisze:

                  Choinki też przyszły do nas od Niemców i juz nikt nie stawia snopka słomy w pokoju. Sianko pod obrusem też symbolicznie ….. Happy

                • Quackie pisze:

                  Toteż właśnie staram się myśleć, co z czym można by połączyć, żeby nie było bezkrytycznie i naśladowczo, ale na razie nic mi nie przychodzi do głowy. Może nie można nic z niczym połączyć?

                • Wiedźma pisze:

                  Nic z niczym raczej trudno połączyć, Kwaku ! Ale…. jesli kac u Ciebie się tak objawia, to proszę Cię, mniej go często ! Cheers

                • Quackie pisze:

                  Dziękuję bardzo, kac jest szczęśliwie już tylko wspomnieniem 🙂

                • Bezetka pisze:

                  Skoro to są najkrótsze dni w roku, dobrze je doświetlić choćby światełkami, by slońce drogi nie zgubilo 😉

                  A z internetu:”U Słowian święto to nazywano Godami, Kresem lub Stadem i obchodzono jako święto plonów i zmarłych. Dla zmarłych palono ogniska na grobach- aby dusze mogły się ogrzać, na cmentarzach organizowano rytualne uczty.”

                  Świeczki jeszcze pamiętam i u nas (czy to na pamiątkę oczekiwania, jak z lampionami w adwencie i tymi pannami roztropnymi?), jednak nie na choince a na drewnianych lichtarzykach przyczepionych wzdłuż drewnianych ścian. Lampeczki na choince były równolegle. Acz tata zaraz po ich zakupie wyciepał takie ustrojstwo do mrygania i chyba mi się to udzieliło – do dziś mam te same lampeczki i do dziś nie znoszę mrygania 😀

  3. Tetryk56 pisze:

    Ładne! I jakie życiowe 😉
    Pamiętajmy zatem – najważniejszy jest spokój i opanowanie. I tak uda się tylko to, co ma się udać, a nie uda pozostałe. Overjoy

  4. Bezetka pisze:

    Mąż w tym roku sam zadbał o swoje nerwy i kupił świerczka po cichu, bez oglądania i debatowania nad każdą gałązką 😉
    Jakkolwiek nie wyglada (jeszcze zasiatkowana na balkonie), dzieci ją zasłonią bombkami i będzie najpiękniejsza! Wink

    Tak przy okazji, co to jest Katzenjammer?

  5. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór ! Żarcik bardzo udany… 🙂 Troszkę się pośmiałam… A co do światełek ? One są wdzięczne i wcale mi nie przeszkadza, że wreszcie stać nas na rozrzutność energetyczną Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Tak, ale nie chodzi o rozrzutność, tylko o jakąś deklarację, powiedzmy światopoglądową a może tylko (?) estetyczną. Czym innym jest wywalenie na cały balkon (w bloku lub kamienicy) lub cały front (w domku jednorodzinnym) krzykliwych, błyskających świateł lub – wspomnianego już – Santa Clausa na wzór amerykański w saniach z zaprzęgiem reniferów, a czym innym – stworzenie za pomocą światełek klimatu np. pałacu Królowej Śniegu, a może i bardziej polskiego, bożonarodzeniowego, jeżeli to możliwe.

      • Wiedźma pisze:

        Szczęśliwie nie ma u nas ani reniferów ani nadmiaru światełek….Miasto zostało przystrojone gwiazdkami umieszczonymi na latarniach, bez krzykliwych kolorów, w tonacji srebrno- białej. Bloki są oświetlone dośc skromnie. Całkiem to sympatyczne. A Bezetka nie bez racji przywołuje tradycje całkiem słowiańskie…. 🙂

        • Quackie pisze:

          No i bardzo dobrze. W Gdyni już po raz kolejny są motywy choinkowo-gdyńskie (bo logo miasta, przypominające żagle na maszcie jakiegoś „Daru” można zaaranżować tak, żeby przypominało choinkę), a pamiętam takie dekoracje z Lyonu ładnych kilka lat temu, przeciągnięte nad ulicami i przypominające już to gwiazdozbiory, już to fantastyczne kształty zawieszone nad głowami… Cuda wianki.

  6. Bożena pisze:

    Stać czy nie stać, ja się kładę. Dobranoc Bye

  7. Quackie pisze:

    To ja, przykryty płachtą maskującą, powoli pełznę w kierunku dobranocki.

    Juan García de Zéspedes urodził się w meksykańskiej Puebli. Komponował, śpiewał, grał na violi (da gamba) i uczył się kunsztu muzycznego u Juana Gutierreza de Padilla (którego słuchaliśmy na Wyspie pod literą „P”), którego zastąpił na stanowisku kapelmistrza katedry w Puebli. Mimo przeróżnych nieporozumień z władzami kościelnymi pozostał na tej posadzie do chwili, w której paraliż uniemożliwił mu dalsze sprawowanie obowiązków.

    Komponował oprócz muzyki sakralnej świeckie pieśni, inspirowane lokalnym folkiem (!). Jedna z nich, „Convidando está la noche” („Noc zapraszająca”???) dzisiaj na Wyspie. Znakomity rytm i melodia, aż się nie chce wierzyć, że to barok!

    Snów egzotycznych, zapraszających do spania 🙂

  8. Wiedźma pisze:

    Bardzo ciekawy utwór i rzeczywiście odbiegający od klasycznego baroku. Niech się więc ś Delighted ni egzotycznie

  9. Wiedźma pisze:

    Dobranoc….. Spanko

  10. miral59 pisze:

    Dzień dobry i na tym pięterku Delighted
    Zmachana jak koń dorożkarski, ale jeszcze żywa… Tired
    Utworek zacny i obśmiałam się jak norka Overjoy

  11. miral59 pisze:

    Tak jak Bezetka też nie wiedziałam co to ten „Katzenjammer” Worry Ale w angielskojęzycznej wersji usłyszałam „hangover” i już nie musiałam pytać Wink Akurat ten wyraz jest mi znany, chociaż kaca nie miewam Delighted

  12. miral59 pisze:

    A co się tyczy światełek na domach, krzakach czy drzewach, uważam że tak ładnie wyglądają, że spokojnie można taki zwyczaj wprowadzać w Polsce. Może w święta (czy po) namówię małżonka do przejścia się do Rosemont. To dość bogata dzielnica, bo mają sporo firm, czyli garną niezłą kasę. Co roku dekorują ulice. Drzewa okręcone kolorowymi światełkami wyglądają cudnie. Przy Higgins Rd. każde drzewo ma inny kolor. Gdy wracam wieczorem z pracy podziwiam tą grę świateł. Pleasure

  13. miral59 pisze:

    Tradycje ulegają przeobrażeniom cały czas. Światło oznacza życie… tak jak woda i chleb. Kiedyś zwyczaj strojenia choinki był tylko na wsiach. I nie były to ozdoby, jak teraz. Na choinkach wieszano jabłka, sucharki, słoninkę i sianko. Każdą z „potraw” na odpowiedniej wysokości, żeby dzikie zwierzaki i ptaki nie przeszkadzały sobie nawzajem. To był taki dar naturze. Oczywiście strojono żywe choinki w prawdziwym lesie, na jego skraju. Czy dziś ktoś jeszcze to robi? A dzielenie się opłatkiem ze „żywiną”, czyli ze zwierzątkami domowymi? Co prawda ten opłatek wyglądał trochę inaczej niż dzisiejszy, ale ciekawe co dzisiejsi powiedzieliby na to. Pewnie, że to profanacja Wink
    Zgadzam się, że każdy kraj ma swoją tradycję i zwyczaje i kopiowanie wszystkiego jak leci nie ma sensu. Ale Amerykanie też przejęli kilka polskich zwyczajów, więc dlaczego nie można zrobić drobnej „wymiany”… tym bardziej, że nikomu to nie szkodzi, a wygląda cudnie. Szczególnie jak śnieg przysypie światełka i świecą spod śniegu Delicious Taki różnokolorowy śnieg… różnokolorowe drzewa i krzewy…

    • Bożena pisze:

      Amerykanie przejęli też kilka polskich zwyczajów, bo tam mieszka wielu Polaków, szczególnie tam gdzie mieszkasz Ty. A u nas jeśli komuś podobają się obce zwyczaje, to niech sobie je kultywuje jeśli to nikomu nie przeszkadza. No bo np. jak ostatniego października zapuka mi ktoś do drzwi i powie: „cukierek albo psikus”, to pogonię. Bardzo mi się ten zwyczaj nie podoba, uważam to za formę żebractwa. Nie wszystko co amerykańskie jest dobre.

      • Tetryk56 pisze:

        Przyznam, że jak do mnie ktoś „w sezonie” zapuka i zacznie śpiewać „wsrud noćnej cisy” (wierność ortografii ma obrazować wierność melodii! ), to nie zważając na rdzenne tradycje też gonię – zazwyczaj łagodnie, chyba że nachalność jest wyjątkowa…

      • miral59 pisze:

        To fakt – nie wszystko amerykańskie jest dobre Pleasure Z tym, że Halloween jako tako amerykański nie jest. Też został „zaadoptowany”. Niektórzy mówią, że to celtycki zwyczaj, a w szkole nauczycielka mówiła nam o skandynawskim. A może jest to połączenie dwóch? Nie wiem… Oczywiście nie gonię dzieci, które w tym dniu przychodzą i zawsze mam przygotowaną michę słodyczy. Najczęściej sami potem to jemy, bo tylko dwa lata z rzędu dzieciaki do nas zaglądały. Teraz przestały… Po prostu ta rodzina się wyprowadziła, a z innych nie chodzą. Pleasure Kupuję tylko takie cukierki, które lubimy (i to w małych ilościach), żebyśmy potem z przyjemnością to zjedli Wink

  14. miral59 pisze:

    Czas mi iść spać Spanko Spadam na górę, życząc Wam miłego dnia Pleasure Ten tydzień pracy będzie bardzo krótki Happy-Grin

  15. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted niech będzie, bo na razie jest deszczowy i wietrzny. Nie dość że krótki, to jeszcze mokry. Ale pocieszmy się, że Wielkanoc blisko Happy

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      „Św. Łucja” minęła, „przesilenie zimowe” za nami teraz czekam na „Dzień Zwiastowania Pańskiego” 😀
      Wiosna już niedługo!

  16. Bożena pisze:

    Hurrraaaa Overjoy Już nam przybyły 4 sekundy dnia! Fala

  17. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    jeszcze 8 godzin… i wracam do pracy w poniedziałek Fala

  18. Tetryk56 pisze:

    W tekście piosenki (11 problem w chórku) pojawia się „kanapowy ziemniak”. Może nie wszyscy wiedzą, że „coach potato” jest to powszechne amerykańskie określenie człowieka, „przyrośniętego” do kanapy przed telewizorem – zjawisko jest na tyle powszechne, że doczekało się własnej nazwy.

  19. Tetryk56 pisze:

    Nie pijemy dzisiaj kawy? Ja już wysączyłem herbatkę…

  20. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Baterie sprzedawane osobno przerobiłem w piątek, zakupiliśmy bowiem kolejkę elektryczną dla siostrzeńca w markecie, do której to baterie trzeba nabyć osobno. Oczywiście na opakowaniu nie pisze iloma bateriami ustrojstwo jest zasilane. Kolejka zapakowana tak, że bez solidnego noża i obcęgów nie dobierzesz się w życiu, spytać nie ma kogo w końcu moja 1/2 rzecze pruj, najwyżej przepakuję, baterii potrzeba 4. Oczywiście na stoisku z bateriami, rzeczone są sprzedawane w setach po 6, 12 i 24, no desperacja czysta! Od biedy kupię 12 niech będzie na zapas, a jak się szczylowi nie spodoba i zażyczy sobie wymiany, to co zrobię z bateriami? Więc 6, dwie do czegoś tam zużyję. Na drugi dzień kolejka została wymieniona na wielką wywrotkę, bo mojej babie się kolejka odwidziała, baterie mi zostały 🙂 🙂 🙂

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Ostatnio miałem podobny problem z latarką „nagłowną”. Tam wchodzą 3 baretyjki. Kup więc sobie dwie latarki „nagłowne” (dla siebie i swojej 1/2) i baterie się nie zmarnują 😀

    • Bożena pisze:

      Też niezła historia. W podobnym stylu czytałam przed chwilą u Rozpasanych Overjoy

    • Quackie pisze:

      To jest problem w rodzaju: dlaczego bułki do hot-dogów są pakowane po 4, a parówki – po 5?

      • Kneź pisze:

        Problem nadmiarowości wystąpił u mnie przy okazji poznawania tajników robienia ciast domowych. Otóż zawsze coś mi z takiego robienia zostawało – a to białka, a to spody, albo kremu nadmiar – trzeba było zrobić kolejne ciasto i znowu coś zostawało! Efekt był taki, ze robiłem co najmniej dwa, a że nie uznaje „pozostawania na małym”, to ich wielkość była jak najbardziej „słuszna”. Ponieważ nie wszystkie wychodziły mi jak należy, to musiałem robić powtórki, aż nabrałem eksperiencji i wreszcie rodzina się zbuntowała, uznając mój proceder za rodzaj tortury – stąd tortura tortem i znane okrucieństwo Knezia. Może te ilości „ni przypiął, ni wypiął” w handlu też mają być impulsem do dodatkowych zakupów? Zostaje parówka, to klient dokupi bułek i w efekcie parówek też, itd.? Pytanie kiedy klient się zbuntuje i przestanie kupować zupełnie? Happy Happy-Grin Happy-Grin

        • Kneź pisze:

          Dzień dobry! Delighted

          • Krzysztof z Gdańska pisze:

            Dobry, dobry…

            A nie dałoby się „zagospodarować” nadmiarowych produktów inaczej?
            Np. parówkę użyć do badań stateczności samolotu? Overjoy

            Ewentualnie badania laboratoryjne mierzące zawartość różnych substancji w parówce?

        • Tetryk56 pisze:

          Witaj, Kneziu!
          Na nadmiar białek mam znakomity przepis na makowczyk z piany wymieszanej z makiem i mąką – mak bez mielenia, więc nie ma problemu z pozostałościami, mąka zawsze w domu jest, a gdy mało białek można bez szkody dodać całe jajko…

  21. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Kawa w pogotowiu, a właściwie już pita. Za niedługi czas (godzinę) wybywamy już na święta, więc będę na Wyspie o tyle, o ile się będzie dało…

  22. Quackie pisze:

    No i masz. To ja się na razie żegnam z szanownym Wyspiarstwem. Dam znać, jak będziemy już na miejscu (dzisiaj, bo w Wigilię jeszcze kawałek dalej).

  23. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Zaraz znikam w sprawach nie ciepiących zwłoki, ale usmiech zostawiam Wink

  24. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ja też nie na długo. Za moment do pracy Sad

  25. Quackie pisze:

    Melduję posłusznie, że dotarliśmy bezpiecznie (już ok. południa), ale zostałem zagospodarowany jako siła robocza, po wszystkich obowiązkach (włącznie z oprawieniem choinki po raz drugi) dopiero teraz mogłem wejść do sieci i na Wyspę 🙂

  26. Wyimaginowany pisze:

    Dobry wieczór Wyspiarzom.

    Pozwolę sobie na mały ukłon w stronę J.Cockera, którego już z nami nie ma.

  27. Tetryk56 pisze:

    Takie było moje chyba pierwsze spotkanie z J. Cockerem:

    • Wiedźma pisze:

      Tak….. dla mnie też było to pierwsze spotkanie. z j. Cockerem. Wspaniałe jest to, że obraz i dźwięk można zachować…. to tak, jakby troszkę został na Ziemi….

  28. Bożena pisze:

    Tu jeszcze był młodym człowiekiem – 1968 r…

  29. Bożena pisze:

    Na mnie czas. W nocy krótko spałam i jestem zmęczona.
    Dobranoc Bye

  30. Quackie pisze:

    No to dobranocka –

    Niemcy i Friedrich Wilhelm Zachow, który komponował muzykę chóralną i organową. Pochodził z rodziny organistów, pracował jako kantor i organista w kościele przy rynku w Halle. Krytykowany przez współczesnych za dłużyzny i nadmierną dbałość o szczegóły, stał się później słynny jako pierwszy nauczyciel Haendla, który korzystał pełymi garściami ze spuścizny swojego mistrza, a także jako poprzednik Jana Sebastiana Bacha (na kościelnym stanowisku kantora w Halle).

    Tworzył muzykę mszalną, kantaty, a także muzykę instrumentalną – toccaty, fugi i preludia na organy oraz tria na flety i oboje.

    Dzisiaj na Wyspie dziarska i w sumie niekoniecznie najbardziej dobranockowa muzyka – preludium i fuga Zachowa. Po triumfalnym początku nieco filuterna fuga, w sumie bardzo pozytywny utwór, podnoszący na duchu, może właśnie świątecznie?

    Snów pozytywnych!

  31. Wiedźma pisze:

    Panowie muzycy w owym czasie korzystali z dorobku innych … nikt nie słyszał o prawach autorskich. Byłam swego czasu na koncercie, gdzie prowadzący pokazywał nam cudze frazy u Haendla i Mozarta…. Delighted Może to i dobrze…..

  32. Wiedźma pisze:

    Deszcz nieustanny omal nie zgasił nam lampki, ale udało mi się ją ochronić….


    Dobranoc….

  33. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Wszyscy się pospali? Pondering
    Dzień dobry w ten nadchodzący dzień! Wink
    To już drugi dzień dłuższy od najkrótszego, znaczy IDZIE WIOSNA!

    Delighted

  34. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Co ja widzę, dziś nie jestem tu pierwsza??? Pondering Masz rację Krzysiu, u mnie przybyło dnia już aż 13 sekund! Wink

  35. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Najbardziej zakręcony dzień roku? Niech nam dobrze minie! Happy

  36. korab1 pisze:

    DzieńDobry:)) Jak zwykle w wigilię wigilii, szaro i ponuro :))

  37. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Od rana bieganie, kwasy, że coś niekupione, a coś innego nie takie, jak trzeba, a tamto to… Najlepiej mają Juniorzy, którzy jeszcze śpią, ot co.

  38. misiekpancerny pisze:

    Dzień dobry 🙂 Zżabieję przez tą pogodę, leje bez przerwy, któryś dzień z rzędu 🙁

    • Quackie pisze:

      I będzie żab pancerny zamiast Miśka. Panzerfrosk 🙂

      • Bożena pisze:

        Wszyscy zżabiejemy. Leje chyba w całym krajuhttp:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pu.i.wp.pl/k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,18_Q6_orig.gif

        • Quackie pisze:

          W Bydgoszczy leje tak, jak w lecie nie lało podczas najgorszych oberwań chmury. Szliśmy błotnistą ścieżką do sklepu i buty mam niemal w takim stanie, jak wtedy, kiedy zabłądziłem na Trzech Koronach i darłem pod górę korytem potoczku 😛

          • Bożena pisze:

            Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej… 😀

            • Max pisze:

              Informuję Szanownych Państwa , że w Stolicy leje , wieje i końca nie widać . Musiałem jeszcze zrobić trochę zapasów i tak zmokłem (mimo parasola), że warknąłem przekleństwo z Mojżeszem w treści i nie wiem czy Opatrzność wybaczy mi ten nietakt . Przecież powiedziane jest : jako i my wybaczamy .Z pokorą zatem , czekam na dalszy bieg wydarzeń , o czym ,chociaż w telegraficznym skrócie poinformuję . Wszystkiego najlepszego życzę Obywatelom Niepodległej Wyspy Madagaskar . Roses

      • misiek pancerny pisze:

        Tyż piknie 🙂
        Happy-Grin

  39. Tetryk56 pisze:

    A, no to widać Krakusy w tym roku grzeczniejsze były, bo nad nami na przemian to wał ciężkich chmur, to słońce się pokazuje…

    • Bożena pisze:

      Nie tylko Krakusy, bo chyba całe południe jest pod tym względem uprzywilejowane. No cóż, środkowa Polska chyba nie zasłużyła na lepszą pogodę. Pada i pada… Weary

  40. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry ! Delighted Pada i wieje, a ja przeżyłam nerwowy dzień, bo moje drzwi balkonowe odmówiły współpracy – woda na podłodze, wiatr duje, a ja nie wiem co robić… przynajmniej przez chwilę. Rzuciłam się do kompa i dzięki życzliwym ludziom znalazłam majstrów, którzy naprawili te drzwi. Nie całkiem, resztę skończą po świętach, ale co mi tam… nie wieje i woda nie cieknie, da się żyć….
    Całkiem jak z tą kozą i rabinem …. ROTFL

  41. Wiedźma pisze:

    Podobno przestanie padać u mnie jutro po południu, Miśku, nie zdążysz zżabieć 🙂

  42. Tetryk56 pisze:

    Tak przy okazji – myślę, że Gospodyni tradycyjnie zacznie dzień jutrzejszy okolicznościowym pięterkiem?

  43. Bożena pisze:

    Też mam taką nadzieję, a tymczasem zanim się pożegnam, przekazuję życzenia Teresy Werner:

    Dobranoc 🙂

  44. Tetryk56 pisze:

    Gar sałatki, barszcz, zupa grzybowa, karp w galarecie – to nasza dzisiejsza „kolacja na cztery ręce” – w przygotowaniu… Wink

  45. Quackie pisze:

    Kochani, dzisiaj Juniorzy zasysają całość łącza, które tu jest niespecjalne, więc nici z dobranocki.

    Nie wiem, jak będzie jutro, więc już dzisiaj na wszelki wypadek życzę wszystkim zdrowia, siły i cierpliwości na Święta i cały nowy rok. No, mam nadzieję, że do Nowego Roku to jeszcze się zobaczymy na Wyspie!

    Dobranoc na dzisiaj i zobaczymy, co dalej jutro.

  46. Wiedźma pisze:

    Na dobranoc….

    Sympatyczna ta piosenka ….. Delighted

  47. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy!

  48. Wiedźma pisze:

    Dobranoc…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)