W związku z przygotowaniami do świąt chciałem zadedykować Wyspiarzom nie kolędę („12 dni Bożego Narodzenia”), a jej parodię, autorstwa komików stowarzyszonych wokół prezentera radiowego Boba Riversa, działającego jeszcze niedawno w Seattle i okolicach.
Jak widać, pewne problemy cywilizacyjne nie zmieniają się, niezależnie od tego, po której stronie którego oceanu się znajdujemy!
A poniżej dla lepszego zrozumienia – dość dowolny i z pewnością nienadający się do śpiewania na odnośną melodię przekład:
12 gwiazdkowych problemów
Pierwszy gwiazdkowy problem
To wybór choinki
Drugi gwiazdkowy problem:
wściekły mąż:
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki
Trzeci gwiazdkowy problem:
przepity facet:
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki
Czwarty gwiazdkowy problem:
wyczerpany głos:
„Wysyłanie kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki
Piąty gwiazdkowy problem:
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wysyłanie kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki
Szósty gwiazdkowy problem:
nerwowa żona:
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znoszę tych kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie tych światełek!”
I wybór choinki
Siódmy gwiazdkowy problem:
mąż nerwowej żony:
„Armia Zbawienia!”
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znoszę tych kartek z życzeniami!”
„O rrany…”
„Próbuję powiesić te lampki!”
I wybór choinki
Ósmy gwiazdkowy problem:
jęczący dzieciak:
„CHCĘ POD CHOINKĘ TRANSFORMERSA!!!”
„Zbiórki na biedne dzieci”
„A TWOI teściowie, to…”, „Zaraz, co chcesz przez to powiedzieć?!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wypisywanie tych kartek!”
„Kotku, podaj mi piwo, dobrze?”
„Co? Nie mamy przedłużaczy?!!?”
I wybór choinki
Dziewiąty gwiazdkowy problem:
zmęczony kierowca:
„Znajdowanie miejsca do parkowania…”
„TATO, CHCĘ CUKSA!!!”
„Dobroczynność!”
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wypisywanie tych gwiazdkowych kartek!”
„Kac…”
„Dlaczego, do cholery, teraz migają?”
I wybór choinki
Dziesiąty gwiazdkowy problem:
matka:
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Brak wolnych miejsc na parkingu”
„NO KUP MI COŚ!!!”
„Znajdź jakąś pracę, ty menelu!”
„Och, spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Ju-huu, wypisywanie kartek!”
„Rany, popatrz na to…”
„Kurdę, jedna się spali i wszystkie gasną!!!”
I wybór choinki
Jedenasty gwiazdkowy problem:
facet na kanapie przed telewizorem:
„Powtórki w TV”
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Brak wolnych miejsc na parkingu”
„TATA, MUSZĘ DO KIBLA!!!”
„Dobroczynność!”
„Nienawidzę tej wiedźmy!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znam POŁOWY tych ludzi!”
„Oj, kto skończył papier toaletowy?”
„Przynieś latarkę! Wywaliłem bezpieczniki!!!”
I wybór choinki
Dwunasty gwiazdkowy problem:
chórek:12 gwiazdkowych problemów
Pierwszy gwiazdkowy problem
To wybór choinki
Drugi gwiazdkowy problem:
[wściekły mąż:]
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki
Trzeci gwiazdkowy problem:
[przepity facet:]
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki
Czwarty gwiazdkowy problem:
[wyczerpany głos:]
„Wysyłanie kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki
Piąty gwiazdkowy problem:
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wysyłanie kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie światełek!”
I wybór choinki
Szósty gwiazdkowy problem:
[nerwowa żona:]
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znoszę tych kartek z życzeniami!”
„Katzenjammer…”
„Zakładanie tych światełek!”
I wybór choinki
Siódmy gwiazdkowy problem:
[mąż nerwowej żony:]
„Armia Zbawienia!”
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znoszę tych kartek z życzeniami!”
„O rrany…”
„Próbuję powiesić te lampki!”
I wybór choinki
Ósmy gwiazdkowy problem:
[jęczący dzieciak:]
„CHCĘ POD CHOINKĘ TRANSFORMERSA!!!”
„Zbiórki na biedne dzieci”
„A TWOI teściowie, to…”, „Zaraz, co chcesz przez to powiedzieć”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wypisywanie tych kartek!”
„Kotku, podaj mi piwo, dobrze?”
„Co? Nie mamy przedłużaczy?!!?”
I wybór choinki
Dziewiąty gwiazdkowy problem:
[zmęczony kierowca:]
„Znajdowanie miejsca do parkowania…”
„TATO, CHCĘ CUKSA!!!”
„Dobroczynność!”
„Spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Wypisywanie tych gwiazdkowych kartek!”
„Kac…”
„Dlaczego, do cholery, teraz migają?”
I wybór choinki
Dziesiąty gwiazdkowy problem:
[matka:]
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Brak wolnych miejsc na parkingu”
„NO KUP MI COŚ!!!”
„Znajdź jakąś pracę, ty menelu!”
„Och, spotkanie z teściami!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Ju-huu, wypisywanie kartek!”
„Rany, popatrz na to…”
„Kurdę, jedna się spali i wszystkie gasną!!!”
I wybór choinki
Jedenasty gwiazdkowy problem:
[kanapowy ziemniak:]
„Powtórki w TV”
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Brak wolnych miejsc na parkingu”
„TATA, MUSZĘ DO KIBLA!!!”
„Dobroczynność!”
„Nienawidzę tej wiedźmy!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Nie znam POŁOWY tych ludzi!”
„Oj, kto skończył papier toaletowy?”
„Przynieś latarkę! Wywaliłem bezpieczniki!!!”
I wybór choinki
Dwunasty gwiazdkowy problem:
chórek:
„Śpiewanie kolęd”
„Powtórki w TV”
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Nie mam gdzie zaparkować!”
„ŁAAAA! ŁAAAAAA!”
„Dobroczynność!”
„Muszę zrobić im obiad!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Mam dość, w tym roku nie wysyłam kartek!”
„Zamknij się, ty…”
„NO I DOBRA! TAKA JESTEŚ MĄDRA, TO SAMA WIESZAJ TE LAMPKI!!!”
I wybór choinki
„Śpiewanie kolęd”
„Powtórki w TV”
„Baterie sprzedawane osobno…”
„Nie mam gdzie zaparkować!”
„ŁAAAA! ŁAAAAAA!”
„Dobroczynność!”
„Muszę zrobić im obiad!”
„Pięć miesiecy rachunków,”
„Mam dość, w tym roku nie wysyłam kartek!”
„Zamknij się, ty…”
„NO I DOBRA! TAKA JESTEŚ MĄDRA, TO SAMA WIESZAJ TE LAMPKI!!!”
I wybór choinki





Dzień dobry. Pozwoliłem sobie taki drobiazg wstawić z zaskoczenia (po drobnych kłopotach z kodem). Ech, te święta, żeby tak się dało i przygotować, i odpocząć, i nie zdenerwować…
Kilka lat temu, dostałem maila który obiecywał wysłanie pięknych kartek świątecznych po 46 gr od sztuki. Wysłałem ich pięć, potem byłem nieco zdziwiony kiedy przysłano mi rachunek z Ery, ponad trzysta zł. Okazało się, iż kartka kosztowała faktycznie 46 gr, natomiast kod przysłany przez operatora TK kosztował ponad 50 zł. Dzisiaj znowu dostałem podobną propozycję, nie skorzystałem :))
Oo, to cenne ostrzeżenie. Tych, co organizują takie przedsięwzięcia, trzeba by przewlec pod kilem. Nie spiesząc się. W sztormową noc.
Nie mam do nich żalu, raczej do własnej głupoty. Nie zwróciłem uwagi na numer operatora pod który wysyłałem prośbę o kod konieczny do wysłania kartki. Teraz patrzę dokładnie na każdą propozycję, im bardziej piękna, tym jestem nie ufniejszy:))
I słusznie. Jak napisał Heinlein, NMDO (Nie Ma Darmowych Obiadów).
Nauczyłam się nie odpowiadać na SMS-y, które mi coś oferują. Nawet wysokie nagrody, co się często zdarza. Nikt mi nic za darmo nie da, wszystko ma swoją cenę. Niestety często dobrze ukrytą
„Dlaczego, do cholery, teraz migają?”

A trzeba przypomnieć, że w USA, skąd pochodzi piosenka, jest tradycja podświetlania lampkami całych domów z ogrodami, więc te wszystkie wściekłe wrzaski (mimo że na teledysku widać choinkę), trzeba ustawić w szerszym kontekście 🙂
Coraz częściej i u nas widzi się takie podświetlenia. Następny zwyczaj który pokonał wielką wodę. Czy nie mamy własnych tradycji? Musimy wzorować się na amerykańskich?
Hmm, oczywiście, że nie musimy. To trochę tak jak z rzeźbieniem w dyniach – jestem za tym, żeby łączyć tradycję naszą i tamtą. Jeżeli jest jakiś sposób, żeby to uskutecznić w przypadku światełek – również. Tylko jaki?
Wiedziałam, że Ci się narażę swoim komentarzem, ale zdania nie zmienię. Twoje dynie są wspaniałe i bardzo mi się podobają. Szkoda że tylko można je oglądać jesienią. Moim zdaniem tę sztukę dobrze by było uprawiać przez cały rok.
Bożenko, nie ma mowy o narażaniu się. Uważam, ze bezmyślne przenoszenie zwyczajów nie ma sensu, natomiast przenoszenie ich z głową może prowadzić do całkiem fajnych rezultatów (synergia! Zapamiętałem! 😀 ). Być może światełka też można wykorzystać tak, żeby prezentować za ich pomocą coś więcej (coś innego niż?) Santa Clausa i Rudolfa-Czerwononosego Renifera, a może nie można. Zastanawiam się po prostu, jakim polskim tradycjom mogłyby posłużyć takie dekoracje, ot co.
Czy muszą być światełka? Można je ewentualnie zastąpić pięknymi reklamami niekoniecznie neonowymi. Pomysłów może być dużo. Niestety nie ma polskich tradycji oświetleniowych. Mnie się nie podoba jednak bezkrytyczne naśladownictwo.
Ładne są te światełka ! A światełka na choince tez bywały…. sama pamiętam jak się nam choinka od świeczek zapaliła. Szczęśliwie obyło się bez straży pożarnej
no i większych strat 🙂
A nie każdy miał tyle szczęścia
Choinki też przyszły do nas od Niemców i juz nikt nie stawia snopka słomy w pokoju. Sianko pod obrusem też symbolicznie …..
Toteż właśnie staram się myśleć, co z czym można by połączyć, żeby nie było bezkrytycznie i naśladowczo, ale na razie nic mi nie przychodzi do głowy. Może nie można nic z niczym połączyć?
Nic z niczym raczej trudno połączyć, Kwaku ! Ale…. jesli kac u Ciebie się tak objawia, to proszę Cię, mniej go często !
Dziękuję bardzo, kac jest szczęśliwie już tylko wspomnieniem 🙂
Skoro to są najkrótsze dni w roku, dobrze je doświetlić choćby światełkami, by slońce drogi nie zgubilo 😉
A z internetu:”U Słowian święto to nazywano Godami, Kresem lub Stadem i obchodzono jako święto plonów i zmarłych. Dla zmarłych palono ogniska na grobach- aby dusze mogły się ogrzać, na cmentarzach organizowano rytualne uczty.”
Świeczki jeszcze pamiętam i u nas (czy to na pamiątkę oczekiwania, jak z lampionami w adwencie i tymi pannami roztropnymi?), jednak nie na choince a na drewnianych lichtarzykach przyczepionych wzdłuż drewnianych ścian. Lampeczki na choince były równolegle. Acz tata zaraz po ich zakupie wyciepał takie ustrojstwo do mrygania i chyba mi się to udzieliło – do dziś mam te same lampeczki i do dziś nie znoszę mrygania 😀
Ładne! I jakie życiowe 😉
Pamiętajmy zatem – najważniejszy jest spokój i opanowanie. I tak uda się tylko to, co ma się udać, a nie uda pozostałe.
Tak, tę wiedzę przydałoby się wpoić tym, co uważają, że wszystko się ma udać w 100%
Mąż w tym roku sam zadbał o swoje nerwy i kupił świerczka po cichu, bez oglądania i debatowania nad każdą gałązką 😉
Jakkolwiek nie wyglada (jeszcze zasiatkowana na balkonie), dzieci ją zasłonią bombkami i będzie najpiękniejsza!
Tak przy okazji, co to jest Katzenjammer?
Po prostu kac 🙂
Spolszczany też jako kociokwik.
Dobry wieczór ! Żarcik bardzo udany… 🙂 Troszkę się pośmiałam… A co do światełek ? One są wdzięczne i wcale mi nie przeszkadza, że wreszcie stać nas na rozrzutność energetyczną
Tak, ale nie chodzi o rozrzutność, tylko o jakąś deklarację, powiedzmy światopoglądową a może tylko (?) estetyczną. Czym innym jest wywalenie na cały balkon (w bloku lub kamienicy) lub cały front (w domku jednorodzinnym) krzykliwych, błyskających świateł lub – wspomnianego już – Santa Clausa na wzór amerykański w saniach z zaprzęgiem reniferów, a czym innym – stworzenie za pomocą światełek klimatu np. pałacu Królowej Śniegu, a może i bardziej polskiego, bożonarodzeniowego, jeżeli to możliwe.
Szczęśliwie nie ma u nas ani reniferów ani nadmiaru światełek….Miasto zostało przystrojone gwiazdkami umieszczonymi na latarniach, bez krzykliwych kolorów, w tonacji srebrno- białej. Bloki są oświetlone dośc skromnie. Całkiem to sympatyczne. A Bezetka nie bez racji przywołuje tradycje całkiem słowiańskie…. 🙂
No i bardzo dobrze. W Gdyni już po raz kolejny są motywy choinkowo-gdyńskie (bo logo miasta, przypominające żagle na maszcie jakiegoś „Daru” można zaaranżować tak, żeby przypominało choinkę), a pamiętam takie dekoracje z Lyonu ładnych kilka lat temu, przeciągnięte nad ulicami i przypominające już to gwiazdozbiory, już to fantastyczne kształty zawieszone nad głowami… Cuda wianki.
Właśnie o to mi chodziło, żeby dekoracja była nasza rodzima, a nie przeniesiona żywcem zza oceanu.
Stać czy nie stać, ja się kładę. Dobranoc
Dobranoc Poranna 🙂
To ja, przykryty płachtą maskującą, powoli pełznę w kierunku dobranocki.
Juan García de Zéspedes urodził się w meksykańskiej Puebli. Komponował, śpiewał, grał na violi (da gamba) i uczył się kunsztu muzycznego u Juana Gutierreza de Padilla (którego słuchaliśmy na Wyspie pod literą „P”), którego zastąpił na stanowisku kapelmistrza katedry w Puebli. Mimo przeróżnych nieporozumień z władzami kościelnymi pozostał na tej posadzie do chwili, w której paraliż uniemożliwił mu dalsze sprawowanie obowiązków.
Komponował oprócz muzyki sakralnej świeckie pieśni, inspirowane lokalnym folkiem (!). Jedna z nich, „Convidando está la noche” („Noc zapraszająca”???) dzisiaj na Wyspie. Znakomity rytm i melodia, aż się nie chce wierzyć, że to barok!
Snów egzotycznych, zapraszających do spania 🙂
Bardzo ciekawy utwór i rzeczywiście odbiegający od klasycznego baroku. Niech się więc ś
ni egzotycznie
Dobranoc…..
Dzień dobry i na tym pięterku


Zmachana jak koń dorożkarski, ale jeszcze żywa…
Utworek zacny i obśmiałam się jak norka
Tak jak Bezetka też nie wiedziałam co to ten „Katzenjammer”
Ale w angielskojęzycznej wersji usłyszałam „hangover” i już nie musiałam pytać
Akurat ten wyraz jest mi znany, chociaż kaca nie miewam 
A co się tyczy światełek na domach, krzakach czy drzewach, uważam że tak ładnie wyglądają, że spokojnie można taki zwyczaj wprowadzać w Polsce. Może w święta (czy po) namówię małżonka do przejścia się do Rosemont. To dość bogata dzielnica, bo mają sporo firm, czyli garną niezłą kasę. Co roku dekorują ulice. Drzewa okręcone kolorowymi światełkami wyglądają cudnie. Przy Higgins Rd. każde drzewo ma inny kolor. Gdy wracam wieczorem z pracy podziwiam tą grę świateł.
Tradycje ulegają przeobrażeniom cały czas. Światło oznacza życie… tak jak woda i chleb. Kiedyś zwyczaj strojenia choinki był tylko na wsiach. I nie były to ozdoby, jak teraz. Na choinkach wieszano jabłka, sucharki, słoninkę i sianko. Każdą z „potraw” na odpowiedniej wysokości, żeby dzikie zwierzaki i ptaki nie przeszkadzały sobie nawzajem. To był taki dar naturze. Oczywiście strojono żywe choinki w prawdziwym lesie, na jego skraju. Czy dziś ktoś jeszcze to robi? A dzielenie się opłatkiem ze „żywiną”, czyli ze zwierzątkami domowymi? Co prawda ten opłatek wyglądał trochę inaczej niż dzisiejszy, ale ciekawe co dzisiejsi powiedzieliby na to. Pewnie, że to profanacja
Taki różnokolorowy śnieg… różnokolorowe drzewa i krzewy…
Zgadzam się, że każdy kraj ma swoją tradycję i zwyczaje i kopiowanie wszystkiego jak leci nie ma sensu. Ale Amerykanie też przejęli kilka polskich zwyczajów, więc dlaczego nie można zrobić drobnej „wymiany”… tym bardziej, że nikomu to nie szkodzi, a wygląda cudnie. Szczególnie jak śnieg przysypie światełka i świecą spod śniegu
Amerykanie przejęli też kilka polskich zwyczajów, bo tam mieszka wielu Polaków, szczególnie tam gdzie mieszkasz Ty. A u nas jeśli komuś podobają się obce zwyczaje, to niech sobie je kultywuje jeśli to nikomu nie przeszkadza. No bo np. jak ostatniego października zapuka mi ktoś do drzwi i powie: „cukierek albo psikus”, to pogonię. Bardzo mi się ten zwyczaj nie podoba, uważam to za formę żebractwa. Nie wszystko co amerykańskie jest dobre.
Przyznam, że jak do mnie ktoś „w sezonie” zapuka i zacznie śpiewać „wsrud noćnej cisy” (wierność ortografii ma obrazować wierność melodii! ), to nie zważając na rdzenne tradycje też gonię – zazwyczaj łagodnie, chyba że nachalność jest wyjątkowa…
I słusznie, ja też tego nie lubię. Wiadomo po co przychodzą. W ogóle nie znoszę domokrążców.
To fakt – nie wszystko amerykańskie jest dobre
Z tym, że Halloween jako tako amerykański nie jest. Też został „zaadoptowany”. Niektórzy mówią, że to celtycki zwyczaj, a w szkole nauczycielka mówiła nam o skandynawskim. A może jest to połączenie dwóch? Nie wiem… Oczywiście nie gonię dzieci, które w tym dniu przychodzą i zawsze mam przygotowaną michę słodyczy. Najczęściej sami potem to jemy, bo tylko dwa lata z rzędu dzieciaki do nas zaglądały. Teraz przestały… Po prostu ta rodzina się wyprowadziła, a z innych nie chodzą.
Kupuję tylko takie cukierki, które lubimy (i to w małych ilościach), żebyśmy potem z przyjemnością to zjedli 
I to jest dobre podejście!
Można i tak, ale co zrobić jeśli słodyczy unikam? Kupię i będę musiała to wszamać bo nikt nie przyjdzie
Czas mi iść spać
Spadam na górę, życząc Wam miłego dnia
Ten tydzień pracy będzie bardzo krótki 
Dzień dobry
niech będzie, bo na razie jest deszczowy i wietrzny. Nie dość że krótki, to jeszcze mokry. Ale pocieszmy się, że Wielkanoc blisko 
„Św. Łucja” minęła, „przesilenie zimowe” za nami teraz czekam na „Dzień Zwiastowania Pańskiego” 😀
Wiosna już niedługo!
Hurrraaaa
Już nam przybyły 4 sekundy dnia! 
Witajcie!
jeszcze 8 godzin… i wracam do pracy w poniedziałek
Witaj!
Jutro już nie pracujesz? To szkoda, że nie mogłeś wziąć i dziś urlopu
W tekście piosenki (11 problem w chórku) pojawia się „kanapowy ziemniak”. Może nie wszyscy wiedzą, że „coach potato” jest to powszechne amerykańskie określenie człowieka, „przyrośniętego” do kanapy przed telewizorem – zjawisko jest na tyle powszechne, że doczekało się własnej nazwy.
Tylko dlaczego ziemniak?
Bo posadzony, i bez motyki go nie oderwiesz – jak ziemniak – takie mam skojarzenie 😉
Podobnie mógłby być burak. Warunki uprawy podobne, ale określenie coś mówiące…
Amerykanie powszechnie uprawiają ziemniaki a buraki trochę mniej…

Pewnie dlatego…
To by wyjaśniało sprawę
Ale najpowszechniejsza jest u nich kukurydza
A przynajmniej na tych terenach gdzie do tej pory byłam… Jak się jedzie autostradą poza miastem to „wsio kukurydza” 
A czerwone buraczki można kupić głównie w polskich sklepach. W amerykańskich rzadko bywają…
Nie pijemy dzisiaj kawy? Ja już wysączyłem herbatkę…
Łomatko, zapomniałam! Już zaparzam…
Dzień dobry

Dołączam się do kawy 😀
A nie chciałbyś Tetryku zrobić drugiej herbatki i wysączyć ze „spóźnialskimi”?

Dobry pomysł!
Dzień dobry 🙂 Baterie sprzedawane osobno przerobiłem w piątek, zakupiliśmy bowiem kolejkę elektryczną dla siostrzeńca w markecie, do której to baterie trzeba nabyć osobno. Oczywiście na opakowaniu nie pisze iloma bateriami ustrojstwo jest zasilane. Kolejka zapakowana tak, że bez solidnego noża i obcęgów nie dobierzesz się w życiu, spytać nie ma kogo w końcu moja 1/2 rzecze pruj, najwyżej przepakuję, baterii potrzeba 4. Oczywiście na stoisku z bateriami, rzeczone są sprzedawane w setach po 6, 12 i 24, no desperacja czysta! Od biedy kupię 12 niech będzie na zapas, a jak się szczylowi nie spodoba i zażyczy sobie wymiany, to co zrobię z bateriami? Więc 6, dwie do czegoś tam zużyję. Na drugi dzień kolejka została wymieniona na wielką wywrotkę, bo mojej babie się kolejka odwidziała, baterie mi zostały 🙂 🙂 🙂
Ostatnio miałem podobny problem z latarką „nagłowną”. Tam wchodzą 3 baretyjki. Kup więc sobie dwie latarki „nagłowne” (dla siebie i swojej 1/2) i baterie się nie zmarnują 😀
Akurat! Żeby mnie w takiej latarce wysłali do wycierania kurzy pod meblami, nie ma głupich 🙂 🙂
Też niezła historia. W podobnym stylu czytałam przed chwilą u Rozpasanych
To jest problem w rodzaju: dlaczego bułki do hot-dogów są pakowane po 4, a parówki – po 5?
Problem nadmiarowości wystąpił u mnie przy okazji poznawania tajników robienia ciast domowych. Otóż zawsze coś mi z takiego robienia zostawało – a to białka, a to spody, albo kremu nadmiar – trzeba było zrobić kolejne ciasto i znowu coś zostawało! Efekt był taki, ze robiłem co najmniej dwa, a że nie uznaje „pozostawania na małym”, to ich wielkość była jak najbardziej „słuszna”. Ponieważ nie wszystkie wychodziły mi jak należy, to musiałem robić powtórki, aż nabrałem eksperiencji i wreszcie rodzina się zbuntowała, uznając mój proceder za rodzaj tortury – stąd tortura tortem i znane okrucieństwo Knezia. Może te ilości „ni przypiął, ni wypiął” w handlu też mają być impulsem do dodatkowych zakupów? Zostaje parówka, to klient dokupi bułek i w efekcie parówek też, itd.? Pytanie kiedy klient się zbuntuje i przestanie kupować zupełnie?

Dzień dobry!
Dobry, dobry…
A nie dałoby się „zagospodarować” nadmiarowych produktów inaczej?
Np. parówkę użyć do badań stateczności samolotu?
Ewentualnie badania laboratoryjne mierzące zawartość różnych substancji w parówce?
Witaj, Kneziu!
Na nadmiar białek mam znakomity przepis na makowczyk z piany wymieszanej z makiem i mąką – mak bez mielenia, więc nie ma problemu z pozostałościami, mąka zawsze w domu jest, a gdy mało białek można bez szkody dodać całe jajko…
No wiesz, iść na taką łatwiznę!? Jak na to wpadłem, to już mnie rodzina przeklęła!

Dzień dobry. Kawa w pogotowiu, a właściwie już pita. Za niedługi czas (godzinę) wybywamy już na święta, więc będę na Wyspie o tyle, o ile się będzie dało…
Oby dało się jak najwięcej
Och, pewnie że tak. Ale przeciwko będą wytaczane działa „rodzinnego Bożego Narodzenia” i takie tam inne.
Nie zazdroszczę. Mnie nikt do niczego nie przymusza.
No i masz. To ja się na razie żegnam z szanownym Wyspiarstwem. Dam znać, jak będziemy już na miejscu (dzisiaj, bo w Wigilię jeszcze kawałek dalej).
Szerokiej drogi, płytkich rowów i gumowych drzew Quacku
Szerokiej drogi Kwaku i gumowych drzew !
Liczymy na Ciebie !
To i ja się dołączę do życzeń i powtórzę za poprzedniczkami – szerokiej drogi i gumowych drzew
Niech Ci się miło jedzie i szczęśliwie wraca 
Dzień dobry ! Zaraz znikam w sprawach nie ciepiących zwłoki, ale usmiech zostawiam
Dzień dobry

Ja też nie na długo. Za moment do pracy
Witajcie popołudniową porą
Łomatko i córko! To znów się ciemno robi, a dopiero świtało 
Ale już 4 sekundy dłużej. Nie zauważyłaś???
Oczywiście, nawet o tym napisałam
Teraz już pójdzie z górki…
To nie na temat, ale gdy napisałam że już pójdzie z górki, przypomniał mi się Laskowik…
No nie mów, że przytulasz dziewczyny jak ojciec córki!
Ja nie, ale też mam z górki
Melduję posłusznie, że dotarliśmy bezpiecznie (już ok. południa), ale zostałem zagospodarowany jako siła robocza, po wszystkich obowiązkach (włącznie z oprawieniem choinki po raz drugi) dopiero teraz mogłem wejść do sieci i na Wyspę 🙂
No to nie jest źle! 🙂
Mam nadzieję. Ale na razie nie mam haseła, więc z dobranocką będzie różnie, chyba że jakaś dobra dusza mi „zagnieździ” film.
Jak wskażesz, nie ma problemu 🙂
Dam linka oczywista.
Nie daj się wykorzystywać
W gościach przeca jesteś, co nie? 
Od kiedy zięć u teściowej to jest gość? 😉
No tak, teściowa gna do roboty
Dobry wieczór 🙂 Ja od teściowej usłyszałem komplement : Nie sądziłam ,że jesteś tak zacofany ! Byłem przeciwny faszerowaniu dziecka antybiotykami . Panie dopięły swego postępowego zachowania .
Miałeś rację, z antybiotykami trzeba ostrożnie. Niestety niektórzy lekarze szafują nimi nad miarę.
Dobry wieczór Wyspiarzom.
Pozwolę sobie na mały ukłon w stronę J.Cockera, którego już z nami nie ma.
Prawdaż. A mówili, żeby nie palił 🙁
Coś podobnego, nie słyszałam o Jego śmierci. Zmarł dzisiaj, mając 70 lat
Niestety Bożenko. Kolejny niepowtarzalny głos nas opuścił. I mimo tego kto za jakiego człowieka by go nie uważał to temu nie może zaprzeczyć.
Rak zabrał już wielu znanych i wartościowych… Okropna, bezlitosna choroba
Niestety
Takie było moje chyba pierwsze spotkanie z J. Cockerem:
Tak….. dla mnie też było to pierwsze spotkanie. z j. Cockerem. Wspaniałe jest to, że obraz i dźwięk można zachować…. to tak, jakby troszkę został na Ziemi….
Tu jeszcze był młodym człowiekiem – 1968 r…
Na mnie czas. W nocy krótko spałam i jestem zmęczona.
Dobranoc
No to dobranocka –
Niemcy i Friedrich Wilhelm Zachow, który komponował muzykę chóralną i organową. Pochodził z rodziny organistów, pracował jako kantor i organista w kościele przy rynku w Halle. Krytykowany przez współczesnych za dłużyzny i nadmierną dbałość o szczegóły, stał się później słynny jako pierwszy nauczyciel Haendla, który korzystał pełymi garściami ze spuścizny swojego mistrza, a także jako poprzednik Jana Sebastiana Bacha (na kościelnym stanowisku kantora w Halle).
Tworzył muzykę mszalną, kantaty, a także muzykę instrumentalną – toccaty, fugi i preludia na organy oraz tria na flety i oboje.
Dzisiaj na Wyspie dziarska i w sumie niekoniecznie najbardziej dobranockowa muzyka – preludium i fuga Zachowa. Po triumfalnym początku nieco filuterna fuga, w sumie bardzo pozytywny utwór, podnoszący na duchu, może właśnie świątecznie?
Snów pozytywnych!
Mistrz Q. niezawodny w każdych okolicznościach!
Panowie muzycy w owym czasie korzystali z dorobku innych … nikt nie słyszał o prawach autorskich. Byłam swego czasu na koncercie, gdzie prowadzący pokazywał nam cudze frazy u Haendla i Mozarta….
Może to i dobrze…..
Deszcz nieustanny omal nie zgasił nam lampki, ale udało mi się ją ochronić….
Dobranoc….
DZIEŃ DOBRY. Wszystkim Wyspiarzom
wszystkiego dobrego na Święta i po nich, niech Wam przybywa radości i spokoju a ubywa trosk WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
Witam serdecznie rzadko spotykanego tu Gościa
Dziękujemy za życzenia i prosimy częściej 
Nawzajem, Teresko! Wszystkiego dobrego, radości , spokoju… i częstszych tu odwiedzin!
Dziękuję. Czuję się wśród przyjaciół, tylko z pisaniem jeszcze są kłopoty, ale to się musi zmienić. Pracuję nad tym.
Wszyscy się pospali?

Dzień dobry w ten nadchodzący dzień!
To już drugi dzień dłuższy od najkrótszego, znaczy IDZIE WIOSNA!
Dzień dobry
Co ja widzę, dziś nie jestem tu pierwsza???
Masz rację Krzysiu, u mnie przybyło dnia już aż 13 sekund! 
Dzień dobry

dzisiaj mam „ganiany dzień”. Muszę być jednocześnie w 3 miejscach, dlatego już od 4 rano przygotowuję materiały do pracy
Muszę skończyć przygotowania w ciągu 20 minut
No i skończyłem.
Teraz się pożegnam, ale wpadnę jeszcze około 9 (jak zdążę)
Zdążysz… musisz zdążyć
Zdążyłem!

Zapraszam na (spóźnioną) kawę 😀
A ja zapomniałam… tyle człowiek ma na głowie…
Dziękuję, już się częstuję
To bardzo dobrze 😀
Zawsze kawa w miłym towarzystwie lepiej smakuje!
Też tak uważam i dlatego jestem
Witajcie!
Najbardziej zakręcony dzień roku? Niech nam dobrze minie!
Witaj!
Zakręcony a zarazem ponury. Pada bez ustanku
DzieńDobry:)) Jak zwykle w wigilię wigilii, szaro i ponuro :))
Dzień dobry. Od rana bieganie, kwasy, że coś niekupione, a coś innego nie takie, jak trzeba, a tamto to… Najlepiej mają Juniorzy, którzy jeszcze śpią, ot co.
I po co tyle latania? Zupełnie jakby święta miały trwać miesiąc, a one miną w mgnieniu oka…
Chyba niektórzy po prostu muszą sobie pokrzyczeć….
Jeśli to lubią, to niech pokrzykują
No prawda. Tylko dlaczego ja mam tego słuchać? 🙁
Quacku, jeżeli korzystasz z FB, obejrzyj to. Nie jesteś sam!
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/video.php?v=10201908905884483&set=vb.1839116790&type=2&theater
Świetna scenka! Wszystkiemu winne baby
Ekhm, to ja wrócę do tego linku, jak nie będzie gumowych uszu w pobliżu…
Cosik mi się zdaje, że nieźle Cię wkurzono
Dla niefejsbukowych:
Dzień dobry 🙂 Zżabieję przez tą pogodę, leje bez przerwy, któryś dzień z rzędu 🙁
I będzie żab pancerny zamiast Miśka. Panzerfrosk 🙂
Wszyscy zżabiejemy. Leje chyba w całym kraju
W Bydgoszczy leje tak, jak w lecie nie lało podczas najgorszych oberwań chmury. Szliśmy błotnistą ścieżką do sklepu i buty mam niemal w takim stanie, jak wtedy, kiedy zabłądziłem na Trzech Koronach i darłem pod górę korytem potoczku 😛
Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej… 😀
Informuję Szanownych Państwa , że w Stolicy leje , wieje i końca nie widać . Musiałem jeszcze zrobić trochę zapasów i tak zmokłem (mimo parasola), że warknąłem przekleństwo z Mojżeszem w treści i nie wiem czy Opatrzność wybaczy mi ten nietakt . Przecież powiedziane jest : jako i my wybaczamy .Z pokorą zatem , czekam na dalszy bieg wydarzeń , o czym ,chociaż w telegraficznym skrócie poinformuję . Wszystkiego najlepszego życzę Obywatelom Niepodległej Wyspy Madagaskar .
Tyż piknie 🙂

A, no to widać Krakusy w tym roku grzeczniejsze były, bo nad nami na przemian to wał ciężkich chmur, to słońce się pokazuje…
Nie tylko Krakusy, bo chyba całe południe jest pod tym względem uprzywilejowane. No cóż, środkowa Polska chyba nie zasłużyła na lepszą pogodę. Pada i pada…
Dzień dobry !
Pada i wieje, a ja przeżyłam nerwowy dzień, bo moje drzwi balkonowe odmówiły współpracy – woda na podłodze, wiatr duje, a ja nie wiem co robić… przynajmniej przez chwilę. Rzuciłam się do kompa i dzięki życzliwym ludziom znalazłam majstrów, którzy naprawili te drzwi. Nie całkiem, resztę skończą po świętach, ale co mi tam… nie wieje i woda nie cieknie, da się żyć….
Całkiem jak z tą kozą i rabinem ….
Podobno przestanie padać u mnie jutro po południu, Miśku, nie zdążysz zżabieć 🙂
Kum kum Kumo? 🙂 🙂
Tak przy okazji – myślę, że Gospodyni tradycyjnie zacznie dzień jutrzejszy okolicznościowym pięterkiem?
Też mam taką nadzieję, a tymczasem zanim się pożegnam, przekazuję życzenia Teresy Werner:
Dobranoc 🙂
Ach! Mokry Śmigus to jest to, o czym na jutr marzymy!
Gar sałatki, barszcz, zupa grzybowa, karp w galarecie – to nasza dzisiejsza „kolacja na cztery ręce” – w przygotowaniu…
Kochani, dzisiaj Juniorzy zasysają całość łącza, które tu jest niespecjalne, więc nici z dobranocki.
Nie wiem, jak będzie jutro, więc już dzisiaj na wszelki wypadek życzę wszystkim zdrowia, siły i cierpliwości na Święta i cały nowy rok. No, mam nadzieję, że do Nowego Roku to jeszcze się zobaczymy na Wyspie!
Dobranoc na dzisiaj i zobaczymy, co dalej jutro.
Na dobranoc….
Sympatyczna ta piosenka …..
Dobrej nocy!
Dobranoc…