Nie mitrężąc więcej czasu wnet stanęli na progu Kneziowiska, brama zwisała smętnie na wpół urwanym zawiasie, straży nie było widać, a z głębi dworu rozlegało się przeciągłe zawodzenie i donośne zgrzytanie zębów . Ekipa spojrzała po sobie i dobyła broni, ostrożnie wstępując w progi domu . Oczom ich ukazał się osobliwy widok, na środku sali umorusana błotem jak nieboskie stworzenie siedziała Kneziówna i donośnie wyła, zanosząc się szlochem jako przerywnik, dookoła niej zebrał się wianuszek niewiast, które najwyraźniej chcąc ją pocieszyć, czyniły straszliwy harmider, poza Mirabellą, która wyraźnie zdegustowana chodziła po Sali uderzając szpicrutą w cholewę buta do końskiej jazdy i Knezia, który patrzył na to widowisko zgrzytając zębami i klnąc ile wlezie pod nosem .
– Co tu się stało ? – Zapytał Dziadek .
– Co się stało, to się nie odstanie – odrzekł radośnie Rumak zrzucając piękną parabolą z grzbietu wiedźmę, wprost na kanapę w rogu, wywołując przy tym tumany kurzu .
– Złotnik, kowal, do mnie psiajuchy ! Jest robota do wykonania ! – Rumak pomknął rączo w stronę kuźni .
Kneź kolejny raz zazgrzytał zębami donośnie, sapnął i rzekł – Chodźmy do kuchni w tym rejwachu nie słyszę własnych myśli . Poszedł przodem, a zanim podążyła męska część zespołu . Misiek mrugnął na Czarodziejkę i stanął w kącie sali .
– Co jest ? Widzę, że wyprawa była owocna – zagaiła Czarodziejka .
– Trzeba przesłuchać wiedźmę – dowiedzieć się gdzie są następne gniazda, potrzebujemy szczegółowych informacji i to na wczoraj.
– Będzie problem, jeśli to wiedźma, będzie odporna na badanie magiczne, ale zawsze mogę zastosować tradycyjne metody – Czarodziejka wyraźnie się ożywiła – ściąć włosy na pałę, pazury na krótko, zmyć makijaż, przebrać w worek po kartoflach…
– Może i jest odporna na magię, ale nie na grzybki halucynogenne, wyśpiewa wszystko – powiedziała Jasmine, która dyskretnie dołączyła do dwójki spiskowców .
– Zostawiam ją w waszych rękach – pamiętajcie, że czas nas goni – Misiek oddalił się w kierunku kuchni . Zastał towarzystwo przy stole z polanymi miodem okazałymi pucharami w garści, Kneź zwilżył gardło, półkwaterkiem miodu i zaczął opowieść .
– Pamiętacie tego – tu Kneź zmełł przekleństwo pod nosem – Wilka ?
– Jakżeby inaczej, toż wczoraj go widzieliśmy – odparł Dziadek.
– Jakeście wyjechali – to zaraz zaczęliśmy zrękowiny układać, baby na tym punkcie zupełnie zwariowały, miało być z pompą i na bogato, narzeczony na białym koniu, córuś moja w bieli, piździonek z brylantem, co to go dziadziuś nieboszczyk zdarł z jakiegoś kapłona pod Grunwaldem, mirra, kadziło, kwiaty i sraty-taty, gród odświętnie udekorowany, dzwony biją, a ten palant, znaczy się narzeczony, porywa moją córuchnę i odjeżdża w tle zachodzącego słońca, a ja i moja Baba, machamy im chusteczką, gęsto ocierając łzy, taki był plan. Tu Kneź przerwał i wychylił duszkiem puchar mieszczący dobry litr miodu, otarł wąsiska i spojrzał po męskich twarzach wokół stołu .
– Wszystko szło jak z płatka, źrenica mego oka czekała na środku podwórca w bieli z welonem i woalką, Wilk nadjechał lśniący złotem, na białym koniu i gruchnął na kolana przed nami, udzieliliśmy im błogosławieństwa, Wilk posadził Jefte na siodle i sam usiadł za nią, sielanka, że rzygać się chciało . Kneź znowu przerwał opowieść i wychylił duszkiem puchar, musiał mieć pancerny łeb, bo nie widać było po nim nawet śladu upojenia .
– A później wszystko poszło piorunem, Wilk odsłonił woalkę, chcąc całusem przypieczętować związek i coś w niego wstąpiło, twarz mu się wydłużyła w wilczy pysk, oczy zrobiły się jak spodki i strącił naszą córuchnę z konia w błoto na podwórcu, po czym mamrocząc coś o nie wyłączonej kuchence i żelazku, poszedł w cwał, nie zważając na trzymająca się kurczowo końskiego ogona Jefte, dopiero za bramą odpadła niebożę, Wilk stratował straże, wybił bramę z zawiasów i tyle go widzieli .
Zapadła cisza, przerywana siorbaniem .
– No cóż – dyplomatycznie zagaił Dziadek – Wszak chodziło ci o to Kneziu, żeby swej latorośli nie oddawać Wilkowi, to masz problem z głowy, prawo dziecka – niespodzianki wygasło, Wilka już pewnie nigdy nie zobaczysz, same plusy, a córka jak to baba, popłacze i swój afekt wnet obróci ku innemu.
– No to mam przerąbane jak w ruskim czołgu – mruknął pod nosem Max .
Do kuchni wpadł Rumak, uśmiech kończył mu się za uszami, zatańczył na środku posadzki krzesanego i iskry sypnęły mu się spod podków .
– Diamentowe – Rumak wyszczerzył się jeszcze bardziej – rzekłbyś, że składa się z samych zębów, jak krokodyl. zakręcił się jak fryga, coraz szybciej i szybciej, iskry otoczyły go murem ognia i nagle ze snopa iskier wyłonił się słusznego wzrostu mężczyzna, zbudowany jak tur, ubrany w trzy częściowy garnitur z kamizelką, jedwabny krawat i wygodne półbuty z diamentowymi sprzączkami, wyglądał jak makler, albo prawnik.
– Co to ma być, co ? Azaliż wszak, wżdy to niepodobna – wybełkotał Misiek .
– Myślisz zakuty łbie, ze tylko ty potrafisz metamorfować ? – Rumak klepnął przyjacielsko Miśka w plecy – skutkiem czego Misiek przeleciał przez pół kuchni i z trudem utrzymał się na nogach .
– Trzymaj kopyta przy sobie, bo …
– Bo co !? – odrzekł Rumak – dobra cieniasy, za długo się męczyłem patrząc na wasze niezborne ruchy, do bani z waszym planowaniem, podchodami i dmuchaniem na zimne, przejmuję dowództwo i teraz będzie po mojemu, akcja, akcja i jeszcze raz akcja, jak komu nie pasi, to zadek w troki i do domu.
– Jakim prawem się rządzisz – Dziadek poczerwieniał z oburzenia .
– Prawem faktów dokonanych i z błogosławieństwem Mistrza, no jazda łączcie się z nim ! I zbiórka na majdanie, ino biegusiem .
Witam na pięterku 🙂 Miało być wieczorem, myślałem, ze jeszcze coś dopiszę, ale obowiązki rodzinne mnie dopadły, więc wrzucam co mam, miłego wieczoru, postaram się jeszcze wpaść przed lampką 🙂
Chyba raczej nie jeżdżę konno. Kiedyś jako dziecko siedziałam na koniu i nawet jechałam na nim. Nie wiem jak byłoby teraz, ale wydaje mi się, że jakby ruszył z kopyta i jeszcze nie daj Boże skręcił, to chyba ja pojechałabym prosto
Prawidłowo! Najpierw się z konia spada, a później już można z nabożnym szacunkiem próbować utrzymać się w siodle. Inna kolejność prowadzi do nieporozumień, trwożnych okrzyków, chwytów za grzywę i i zaciskania powiek aż do bólu. Nie wspomnę już o tym, że takie zachowanie jeźdźca z bożej łaski budzi w wierzchowcu lekceważenie a nawet często pogardę!!: )))
Dobrze że od kuca zaczyna. Jak się wlezie na dużego konia to wydaje się że z jego grzbietu niesamowicie daleko do ziemi. Dopiero jak człowiek z niego gruchnie na nieurodzajną glebę i po niesamowicie długim locie pozbiera się w całości, strach przechodzi jak ręką odjął!: ))
Nie wspomniałeś, że koń jest zwierzęciem nerwowym (chyba że podstarzały wałach 🙂 ) i jeśli jeździec zachowuje się nerwowo, to i koń zaczyna się denerwować, że taki patałach go dosiada Różnie taka jazda może się zakończyć Ten, na którym kiedyś jechałam, to był koń gospodarski, a nie wierzchowiec. Wybitnie mu nie odpowiadało, że ktoś na nim siedzi i nawet próbował mnie ugryźć Siedziałam jednak za blisko jego szyi i nie czepił mnie zębem Jechałam oklep, bez siodła, ale ja zawsze lubiłam trudne wyzwania I nawet udało mi się utrzymać na grzbiecie i dojechać z pastwiska do obejścia Podejrzewam (z całą pewnością), że gdyby zaczął fikać, to minuta osiem leżałabym na ziemi Bo wprawy w jeżdżeniu konno nie mam żadnej. Krótko mówiąc miałam szczęście, że nie zaliczyłam gleby
Cymesik, Miśku. Mnie się bardzo, tylko stanowczo za krótkie. Z tymi grzybkami to prawda ❓ Lepsze od magii ❓ Trza kiedyś wypróbować na jakiejś wiedźmie. Chyba, że doczekam się ciągu dalszego nastąpi i eksperyment zbędnym się stanie.
Obśmiewałam się jak norka (nie tylko Quackie i Bożenka tak umieją. ) czytając. Dziękuję za przerywnik w zmartwieniu. Tetryk wyjechał, niech Mu się a ja go potrzebuję.
Pokażę Wam mój problem po instalce liska wczorajszej.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/forum.pclab.pl/topic/849882-Problem-z-searchcertifiedtoolbar/
Nie poradzę sobie z tym sama. Muszę się denerwować i czekać. 🙁
Nic to… jakoś tam będzie.
Czas wypróbować nalewkę z kwiatów czarnego bzu, którą przywiozła dziś moja Siostrzyczka Najukochańsza.
Wasze zdrowie.
Te paski narzędzi są upierdliwe jak kleszcze, Najjunior przy okazji jakiegoś własnego oprogramowania zainfekował Chroma na lapku małżonki czymś, co się nazywa Babylon i za Chiny się tego nie da usunąć, ani z prawej, ani z lewej.
Zdenerwowana chciałam ulżyć se włażąc na miny w saperze. Start, Programy… a tam niespodzianka. Home Tab. Ki grom, pomyślałam. NICZEGO od dawna, oprócz liska, nie instalowałam. Tak mi to świństwo spowalniało system, że szlag mnie omal nie trafił. Na szczęście toto udało mi się wywalić bez problemu. Przynajmniej strony się normalnie otwierają.
Nie łapię co napisali na pclab. Muszę zaczekać na Tetryka. Może coś zaradzi.
PS: To moje nie jest wirusem, dokleja końcówki do adresów i przekierowywuje. Nie da się np. ustawić strony startowej, bo zmienia. NOD tego świństwa nie widzi. 🙁
Noo, nie jest wirusem w tym sensie, że nie niszczy software’u ani hardware’u. Dlatego w PC Lab każą ściągnąć ten program do czyszczenia niechcianych reklam i właśnie takich wynalazków jak ten toolbar.
Gdybym wiedziała jak, wolałabym zastosować ten drugi sposób. Na program mam uczulenie, bo dawno temu, niechcący ofkoz, wykasowałam przy jego pomocy IE exe z rejestru i wtedy dopiero zaczął się mój problem. Dlatego tak bardzo wdzięczna jestem Tetrykowi, bo tylko On jest w stanie prowadzić mnie za rękę, krok po kroku tłumaczyć to, co wiem, ale zawsze mogę pochrzanić. Nikt inny nie miałby tyle cierpliwości.
Jasmine, a po ki karabin Ty dłubiesz i dłubiesz w programach i ustawieniach kompa? To takie zajmujące, czy może tak jak mój starszy syn lubiłaś w dzieciństwie rozbierać zegarki? Do ostatniej śrubki i dowolnymi podręcznymi narzędziami typu młotek i śrubokręt!! : ))
Czasem muszę, Senatorze, bo naprawiacza blisko nie mam. Wstyd przyznać, że zaczynałam od odkurzacza. Z 5 lat może wtedy miałam. Złożyłam z powrotem i działał przez wiele lat. ❗ Potem już było tylko lepiej. Przyjechali, zamontowali, z prowadnicą, angielską antenę satelitarną. Naszych jeszcze wtedy nie było. Pokazali pilota i rzekli. TEGO guzika nie tykać ❗ Jak się za nimi drzwi zamkły to tkłam. Tata w szpitalu był, coby Go nie martwić to siedziałam do rana i ustawiłam wszystko jak było. Anglicy nie pisali po polsku, niestety. A poza tym to się nie znam, rozlazły umysł jestem, nie ściśnięty. 🙁
Ha!! Bardzo mi się ta metamorfoza podoba! Miśku, jesteś wielki!!!: )))
Aha, rzeczywiście tym razem Mistrz Miś ciut przykrótkim specyjałem nas częstuje. Nic to, następnym razem cztery A4 zaprezentuje!: )
Dobranoc, snów z nutką, hmm, tajemniczości, a może nawet sensacji? Do tego odpowiednia muzyka – pamiętałem to w wykonaniu Wojciecha Młynarskiego, ale i Jacek Wójcicki daje radę (zwłaszcza przy drugim trubadurze, do takiego śpiewania trzeba mieć talent!)
Bywają. Są też tenory spinto (ponoć Placido Domingo) taka mieszanka lirycznego z dramatycznym. Ten nasz Jacuś to co, liryczny?? Cóś on na lirykę nadto żwawy i swawolny!: (
Nie piszczy, a śpiewa!!!! Lubię go, bo jest jednym z niewielu, którzy mają głos i co ważne słuch. Taki jak zaśpiewa bez mikrofonu, to słyszą go nawet ostatnie rzędy w teatrze. A wiele uznanych sław estrady, to bez mikrofonu nawet drugiego rzędu nie „zaliczą”. I zdarzyło mi się kiedyś być na koncercie Małgosi Ostrowskiej z Lombardu. To była tragedia nie koncert!!! Nie potrafiła utrzymać się w tonacji, fałszowała i normalnie było mi niedobrze jak jej słuchałam… Że o innych uznanych „sławach” polskiej estrady nie wspomnę. O amerykańskiej się nie wypowiadam, bo nie byłam tu na żadnym koncercie… Chociaż podejrzewam, że tych „cieniasów” z popularnością jest trochę… Jak chociażby Britney Spears. Może ktoś z Was ją lubi, bo ja nie trawię. Bez głosu i słuchu. Kompletne beztalencie, a ma światową sławę… Bez komentarza…
Wpadłam tylko na chwilkę, bo musiałam poczytać Przecież było obiecane…
Kwiczałam równo i to w niejednym miejscu. Już nie napiszę, że jak norka Też żałuję, że takie krótkie, ale i tak
Dzień dobry 😀 Misiaczek nam zabalował, zapewne wychylił kilka pucharów, ale… czy półkwaterkiem miodu, to nie wiem
A łba pancernego, to On chyba nie ma???
Witaj 😀 To trza Wszystkich z betów natentychmiast wyciągać i galopem Misiaczka zbierać, coby nam się niebożątko nie poniewierało, po obcych nie daj Boże podłogach
Witaj 😆 Wydawało mi się, że to na Miśkowej podłodze się może jakiś ktoś poniewierać. O gościach wspominał. Cudzych zezwłok dźwigać nie będę. A jak duuuuuuuże i ciężkie to wszystkie trzy się umordujem. W razie gdyby.
Ale tylko Miśka. Dla Przyjaciół wszystko. Chyba, że Przyjaciela Miśka. Albowiem napisane jest. Przyjaciele Przyjaciół są naszymi Przyjaciółmi. Przez wielkie P, dla odróżnienia od przyjaciół.
Pięć Jasminko, pięć nas, a to już pół tuzina, prawie.. 😉 że o tych co to się nie odzywają, a z pomponami widnieją, nie wspomnę Damy radę Go przeciągnąć, bo że do pionu postawić, to już – nie ręczę 😀
Niech Nam będzie dobry bardzo.
W nocy zmarzłam grubą, polarową bluzę na sobie mając. Za wcześnie chyba na tak zimne noce. Nikt mnie już nie przekona, że to lato, jesień, jak nic. Tyż pikna.
Ps.Imię Jefte wybrałem dla Kneziówny nie przypadkowo, skoro nikt się nie pokusił o rozszyfrowanie, to muszę to zrobić sam . Otóż wyobraźcie sobie, że dziecko-niespodzianka ma biblijne korzenie, za Wiki : Jefte, zanim wyruszył na bitwę przeciwko Ammonitom, przysiągł, że jeśli zwycięży, złoży w ofierze, cokolwiek wyjdzie z jego domu, gdy będzie do niego wracał. Na spotkanie wracającemu zwycięsko Jeftemu wyszła córka, jego jedyne dziecko. Jefte, mimo smutku, spełnił swoją przysięgę. Na złożenie ofiary całopalnej wskazują słowa „wypełnił na niej swój ślub” (Sdz 11,39, por. Sdz 11,30-31)”
Ogólnopolskie słoneczne i rześkie DzieńDobry :))) Absencja jest wybaczalna, abstynencja natomiast nie !!! Przekonany byłem, iż padają drzewa, drwale trwają do końca :)))
Mistrzu, może jednak okularki ze szkłami antyrefleksyjnymi?? Moja koleżanka z pracy ciągle miała problemy ze spojówkami i po zakupie onych szkieł – jak ręką odjął. Ale to już trzeba się wybrać do okulisty. Raz w roku bez skierowania i za darmo (??!!) 😉
Na szczęście spojówki zapalają mi się tak rzadko, że nie ma potrzeby zakładać okularów, chyba że przeciwsłonecznych, jak wychodzę z domu, ale dziękuję bardzo, może kiedyś to rzeczywiście okaże się konieczne.
wolę z książką, Miśku 🙂 taką papierową, którą można wziąć do ręki i nawet z nią chodzić 🙂 Te elektroniczne cuda do czytania wydają mi sie ciut bezduszne 🙁
Ha. Ja też lubię książki o tyle, że jak upadnie (albo na nią coś upadnie), to zazwyczaj niewiele złego się stanie. Natomiast czytnik ma tę przewagę, że można w nim nosić przy sobie i 50, i 100 książek, a dla kogoś, kto pochłania je w tempie 0,5-1 na dobę, to przydatna rzecz.
Nb. właśnie wymieniłem starocia Sony na nowiutkiego Kindla, najtańszy czytnik, jaki był. Bardzo jestem kontent.
U mnie też półki pełne książek, ale już np. znajomi, wynajmujący (nieduże) mieszkanie na Wyspach Brytyjskich, mimo skłonności bibliofilsko-wiewiórczych (znaczy że mają spory księgozbiór i lubią go powiększać), od kiedy mają Kindla, promienieją ze szczęścia, że oszczędzają miejsce… więc i tu jest korzyść.
Ufff… Odwaliłam robotę. Mam zalaną łazienkę przez sąsiada z góry. Telefon ubezpieczyciela nieczynny, zgłosiłam szkodę przez internet. Ile to pisania, po kilka razy te same dane
Już chciałam zrezygnować, ale wytrwałam. Teraz tylko czekać…
Marlena…
Czort wie czemu ale przypomniała mi się stareńka piosenka „Bikini” Znalazłem ją na YT ale w takim wykonaniu że niech spadnie nad nim zasłona milczenia!: ((
Równie doskonałą dykcję miały, Sława Przybylska, Ewa Demarczyk, Hanna Skarżanka i wiele innych polskich aktorek i piosenkarek. Ale one śpiewały, nie wykrzykiwały jak robi to wiele współczesnych oprawców muzycznych :))) Witaj Czarodziejko :)))
Pocieszę Cię. Co prawda zalanie przez sąsiadów z góry w domu jednorodzinnym mi nie grozi, ale mam za to inne „atrakcje”. Smród wieczorny, każący szczelnie zamknąć okna. Zaczęło się od wejścia w życie „proekologicznej” ustawy śmieciowej. Zamiast raz w tygodniu odbierają od nas śmieci co miesiąc. Ludzie palą co się da spalić. W zamian mogą wywozić do lasu. Na razie na to nie wpadli. Zimą, kiedy dojdzie popiół z pieców może to się zmieni.
Serdecznie współczuję. Nie możesz się nawet cieszyć wieczornym chłodem… Do czego doprowadzili tą głupią ustawą. Czy nie mogło zostać jak było, musieli w niej grzebać? Kupa bałaganu i smrodu. Całe szczęście dla nas, że w Poznaniu nie ma problemu tego rodzaju.
Zrobiło mi się politycznie, czyli nie temat na Wyspę. Ale nerw mi się naruszył, za co przepraszam. Mogłabym kontynuować do rana, jednak niech reszta będzie milczeniem.
Może i ta ustawa nie jest taka głupia, Bożenko, ile, jak zwykle, wprowadzana jest bez głowy… Nagle firmy śmieciarskie albo padają, albo sa monopolistami i nie dają rady objąć tego, do czego się najęły…:(
Ale o so chosi ? My Polacy uwielbiamy prowizorki, to tylko kwestia cierpliwości, wróciłem z nad morza to znikły pojemniki na szkło itd. a miałem cały bagażnik flaszek szklanych i plastikowych, te plastikowe, to pół biedy, ale te szklane po napojach wyskokowych, zwłaszcza po winie śmierdziały jak nieszczęście, chciałem podrzucić na inną dzielnicę, ale klops, pojemników nie było nigdzie, a tu upał i flaszki śmierdzą niemożebnie, tom zakorkował czym się dało, zawinął w 3 worki i doczekał czasów, kiedy wreszcie te cholerne pojemniki dowieźli, auto do dzisiaj mi śmierdzi jak melina i żadne wieszane choinki nie pomagają 🙂 🙂
Bo u nas wszystko stoi na głowie. Może i potrzebna ustawa, ale nie tak przeprowadzona. Nie przygotowana odpowiednio i stąd ten cały bałagan. Zastanawia mnie tylko jedno, a mianowicie to, dlaczego jedne gminy jakoś to ogarnęły, a w drugich boją się o epidemię, bo szczury mają pożywkę. Jak wiecie, moja siostra też mieszka na wsi i tam wszystko przebiegło bezboleśnie i na czas. Dlaczego jedni mogą, inni nie?
Powiedzmy sobie szczerze – Michał Bajor to nie jest mój ulubiony artysta, może trochę niesprawiedliwie, ale na ogół jakoś mi nie podchodzi. Z poniższym wyjątkiem. Snów, które brzmią, jak ta piosenka, życzę, i dobranoc!
Dzień dobry Kto rano wstaje… Za wcześnie wczoraj się położyłam i dzisiaj nie mogłam dospać. Ale dzionek zapowiada się pięknie, tylko żeby nie był zbyt gorący… Miłego wszystkim
Ja również życzę miłego dnia Nie wiem czy jutro zdążę coś napisać, bo małżonek chce pojechać odebrać przesyłkę, a stamtąd już tylko dwa kroki do Cantigny, czyli do tego „militarnego” parku Więc może wyszykuje się nam wycieczka…
Będzie Ci wybaczone, na pewno, jeśli się nie odezwiesz. Pod warunkiem, rzecz jasna, że zdasz relację i umieścisz fotki 😀
Coby nasi Panowie mieli co komentować, a my czytać
Śpij i odpoczywaj, niech Ci łysy nie przeszkadza 😀
Witaj Skowronku. Wyspana jestem, a uśmiech kończy mi się za uszami Wcześniej się zdążyłam tylko przywitać, bo później 3 godziny byłam na Skype. Tak się zagadałyśmy. Ale miło było
DzięDobry :)) Pozdrawiam słonecznie i bezwietrznie :)) Powróciłem z targowiska szykuję druga partię kiszonych ogórków na zimę, zapach kopru jest oszałamiający. Róże chylą pąki, malwy również :))
Dzień dobry: )))
Dziś pożytku ze mnie nie będzie: ( Łapy bolą mnie tak, że unieść ich do klawiatury nie mogę. Ponoć jeszcze dzień dwa i ma być już tylko lepiej!
Bardzo smutna wiadomość Senatorze Kochany. Z serca Ci życzę, żeby o wiele szybciej było dużo lepiej. Trzym się i nie zapomnij, że po Harpiach miały być miętusy. Nie daj zbyt długo czekać na Twój tekst, wydobrzej jak najszybciej.
Witam na pięterku 🙂 Miało być wieczorem, myślałem, ze jeszcze coś dopiszę, ale obowiązki rodzinne mnie dopadły, więc wrzucam co mam, miłego wieczoru, postaram się jeszcze wpaść przed lampką 🙂
Niedosyt, Misiaczku… bo za krótkie
Musowo ciąg dalszy szybko dopisz!! 😀
Nu, bratok, opis zrękowin robi wrażenie! Aż człeka ciarki przechodzą i dziki lęk ogarnia!: )))
Po prostu przepiękne ! Senatorze….. tylko te mdłości zostały
po zrękowinach Niespodzianki 🙂
Rzeczywiście, z nadmiaru bieli i słodyczy normalnego mężczyznę skręci w sobie jak nic!: )))
hihi…..i kto to mówi ? Znany pożeracz serników i makowców ?
Takie ciasto wolno!!!
Pan wybaczy, ja nie jestem płeć jadająca pralinki!!: ))
Dobry wieczór. Wróciłem, policzyłem kilometry i wyszło mi między 23 a 24, co mnie całkiem satysfakcjonuje.
Harpie jak zwykle znakomite, obśmiałem się jak norek.
A ja też dopiero mogłam poczytać, bo byłam zajęta. Ale czytało się świetnie. Mogłam się obśmiać jak norka

Klasa…
To by było na tyle, muszę wracać do zajęć.
Dzięki Mistrzu 🙂
Do bani!!! Za krótkie!!! Ale co się uśmiałam, to moje
następne będzie dłuższe, obiecuję

Tym razem diamentowe podkówki nasz Rumak ma… Ciekawe komu zwędził 😀
I sprzączki!: )))
Rozumiem, że ten opis Cię satysfakcjonuje, a przejęcie dowództwa jeszcze bardziej ?
Kiedy nie wiem co nasz Autor teraz wymyśli i w co mnie ubierze!! Jak znam jego i życie to szykuje mi coś paskudnego!!
… abrdzo jestem tego ciekawa….. będzie się
działo !
Ciekawe co on mi jeszcze zafunduje!: (
Noooo! Ale wymyślił!; )
Mirelko!!! Jeździsz konno??? 😀
Chyba raczej nie jeżdżę konno. Kiedyś jako dziecko siedziałam na koniu i nawet jechałam na nim. Nie wiem jak byłoby teraz, ale wydaje mi się, że jakby ruszył z kopyta i jeszcze nie daj Boże skręcił, to chyba ja pojechałabym prosto
Prawidłowo! Najpierw się z konia spada, a później już można z nabożnym szacunkiem próbować utrzymać się w siodle. Inna kolejność prowadzi do nieporozumień, trwożnych okrzyków, chwytów za grzywę i i zaciskania powiek aż do bólu. Nie wspomnę już o tym, że takie zachowanie jeźdźca z bożej łaski budzi w wierzchowcu lekceważenie a nawet często pogardę!!: )))
Moja wnuczka siedzi na kucyku jak przymurowana ! i ciągle się dopomina o dużego, prawdziwego konia ….no, może, jak podrośnie 🙂
Dobrze że od kuca zaczyna. Jak się wlezie na dużego konia to wydaje się że z jego grzbietu niesamowicie daleko do ziemi. Dopiero jak człowiek z niego gruchnie na nieurodzajną glebę i po niesamowicie długim locie pozbiera się w całości, strach przechodzi jak ręką odjął!: ))
Nie wspomniałeś, że koń jest zwierzęciem nerwowym (chyba że podstarzały wałach 🙂 ) i jeśli jeździec zachowuje się nerwowo, to i koń zaczyna się denerwować, że taki patałach go dosiada
Różnie taka jazda może się zakończyć
Ten, na którym kiedyś jechałam, to był koń gospodarski, a nie wierzchowiec. Wybitnie mu nie odpowiadało, że ktoś na nim siedzi i nawet próbował mnie ugryźć
Siedziałam jednak za blisko jego szyi i nie czepił mnie zębem
Jechałam oklep, bez siodła, ale ja zawsze lubiłam trudne wyzwania
I nawet udało mi się utrzymać na grzbiecie i dojechać z pastwiska do obejścia
Podejrzewam (z całą pewnością), że gdyby zaczął fikać, to minuta osiem leżałabym na ziemi
Bo wprawy w jeżdżeniu konno nie mam żadnej. Krótko mówiąc miałam szczęście, że nie zaliczyłam gleby 
Do jutra Kochani 😀 Dobranoc…
Witam wieczorową porą.
Cymesik, Miśku.
Mnie się bardzo, tylko stanowczo za krótkie.
Z tymi grzybkami to prawda ❓ Lepsze od magii ❓ Trza kiedyś wypróbować na jakiejś wiedźmie.
Chyba, że doczekam się ciągu dalszego nastąpi i eksperyment zbędnym się stanie.
Obśmiewałam się jak norka (nie tylko Quackie i Bożenka tak umieją.
) czytając. Dziękuję za przerywnik w zmartwieniu. Tetryk wyjechał, niech Mu się
a ja go potrzebuję.
Pokażę Wam mój problem po instalce liska wczorajszej.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/forum.pclab.pl/topic/849882-Problem-z-searchcertifiedtoolbar/
Nie poradzę sobie z tym sama. Muszę się denerwować i czekać. 🙁
Nic to… jakoś tam będzie.
Czas wypróbować nalewkę z kwiatów czarnego bzu, którą przywiozła dziś moja Siostrzyczka Najukochańsza.
Wasze zdrowie.
Te paski narzędzi są upierdliwe jak kleszcze, Najjunior przy okazji jakiegoś własnego oprogramowania zainfekował Chroma na lapku małżonki czymś, co się nazywa Babylon i za Chiny się tego nie da usunąć, ani z prawej, ani z lewej.
Zdenerwowana chciałam ulżyć se włażąc na miny w saperze. Start, Programy… a tam niespodzianka. Home Tab. Ki grom, pomyślałam. NICZEGO od dawna, oprócz liska, nie instalowałam. Tak mi to świństwo spowalniało system, że szlag mnie omal nie trafił. Na szczęście toto udało mi się wywalić bez problemu. Przynajmniej strony się normalnie otwierają.
Nie łapię co napisali na pclab. Muszę zaczekać na Tetryka. Może coś zaradzi.
PS: To moje nie jest wirusem, dokleja końcówki do adresów i przekierowywuje. Nie da się np. ustawić strony startowej, bo zmienia. NOD tego świństwa nie widzi. 🙁
Noo, nie jest wirusem w tym sensie, że nie niszczy software’u ani hardware’u. Dlatego w PC Lab każą ściągnąć ten program do czyszczenia niechcianych reklam i właśnie takich wynalazków jak ten toolbar.
Gdybym wiedziała jak, wolałabym zastosować ten drugi sposób. Na program mam uczulenie, bo dawno temu, niechcący ofkoz, wykasowałam przy jego pomocy IE exe z rejestru i wtedy dopiero zaczął się mój problem.
Dlatego tak bardzo wdzięczna jestem Tetrykowi, bo tylko On jest w stanie prowadzić mnie za rękę, krok po kroku tłumaczyć to, co wiem, ale zawsze mogę pochrzanić. Nikt inny nie miałby tyle cierpliwości. 
Jasmine, a po ki karabin Ty dłubiesz i dłubiesz w programach i ustawieniach kompa? To takie zajmujące, czy może tak jak mój starszy syn lubiłaś w dzieciństwie rozbierać zegarki? Do ostatniej śrubki i dowolnymi podręcznymi narzędziami typu młotek i śrubokręt!! : ))
Czasem muszę, Senatorze, bo naprawiacza blisko nie mam. Wstyd przyznać, że zaczynałam od odkurzacza.
Z 5 lat może wtedy miałam. Złożyłam z powrotem i działał przez wiele lat. ❗ Potem już było tylko lepiej. Przyjechali, zamontowali, z prowadnicą, angielską antenę satelitarną. Naszych jeszcze wtedy nie było. Pokazali pilota i rzekli. TEGO guzika nie tykać ❗ Jak się za nimi drzwi zamkły to tkłam. Tata w szpitalu był, coby Go nie martwić to siedziałam do rana i ustawiłam wszystko jak było. Anglicy nie pisali po polsku, niestety. A poza tym to się nie znam, rozlazły umysł jestem, nie ściśnięty. 🙁
Zdolna jesteś, Jaśminko… do wszystkiego
Ale co naprawiasz, że jakieś dziwolągi Ci się instalują? Raz zainstalowany program niech sobie sam trybi. Nie dotykaj i będziesz mieć spokój!: )
Ha!! Bardzo mi się ta metamorfoza podoba! Miśku, jesteś wielki!!!: )))
Aha, rzeczywiście tym razem Mistrz Miś ciut przykrótkim specyjałem nas częstuje. Nic to, następnym razem cztery A4 zaprezentuje!: )
PS Ja też się obśmiałem jak norka. Na kołnierzu!!: )))
Wiedziałem, że utrafię w Twój gust, poza tym potrzebuje kompana do wypitki i wybitki, dwuręcznego, a nie nieparzystokopytnego 🙂
Semper paratus!: )))
I dobranoc, Mili moi!: )))
Tylko rzeczywiście za krótkie…. będziesz teraz pod presją, a wyobraźni Ci nie brakuje 🙂
Wiedźmę się nakarmi grzybkami, a Małgosia Jaś schudnie ?
Wszystko w Twoich rękach i głowie Czarodziejko
przy udanej pomocy Pachnącej 😀
Obśmiana jak norka mówię Wam dobranoc
Widzę ze kneź zaczyna ewoluować w kierunku bardziej człowieczym, ale kneziówny jak dopadną autora i złapią za cokolwiek to my wyrwą razem z językiem.

Witaj Kneziu
… i na kneziównę pewnie znajdzie sie rada, bo” każda potwora znajdzie swego amatora ” 
Kneź jest w porządku, nie będzie mu stara panna w domu kisła ! Jakiś Zenek się chyba znajdzie…..
Zenek jest żonaty! 🙂
Witaj Kneziu.

Kryśkę można poczęstować grzybkami. Nie koniecznie halucygennymi. Mogą być te czerwone, z białymi plamkami.
Obawiam się że kneziówna Kryśka na to nie pójdzie
Kneziu… ale to inny Zenek, ten od Chyły ! 🙂 Nie umiem wrzucić tej ballady, a szkoda … Jaśminko, może TY ?:)
Nie wiedziałam, że kneziówna ma na imię tak jak żona Zenka. 🙂
Niejedna jest kneziówna, ale tylko jedna Kryśka!
ładnie się
droczysz Kneziu !
Droczy się Kneź, droczy a ja dziś taka nieuczesana…
Max w niebezpieczeństwie.
Własną wątłą piersią i atrybutem Go osłonię, jakem Wiedźma !
)
Wiedźminko, nie wiem czego nie możesz tu wstawić. 🙁
Jedyne co mi przyszło do głowy to…
O tę balladę mi szło ! A ja nie umiem wstawiać wrzut 🙁
Napisałam Ci na GG jak to zrobić Wiedźmineczko. Sprawdź czy doszło.
Dziękuję przepięknie. Doszło i oświeciło !
Ale to przecież naciągacz był! 😛
a nasza kneziówna ma niezły posag, bo jest jedynaczką, to co Cię dziwi ?
Zaraz naciągacz, porażony urodą Kneziówny, chwilowo na rozumie zaszwankował 🙂 🙂
… niejednemu się to przydarzyło ! 🙂
Dobranoc, snów z nutką, hmm, tajemniczości, a może nawet sensacji? Do tego odpowiednia muzyka – pamiętałem to w wykonaniu Wojciecha Młynarskiego, ale i Jacek Wójcicki daje radę (zwłaszcza przy drugim trubadurze, do takiego śpiewania trzeba mieć talent!)
Kwaku…. bo Jacek Wójcicki to jest prawdziwy talent !
No tak, to nie bas – baryton 🙁 Ale pan Jacek ma talent

Jacek Wójcicki ma talent…
Przy okazji posłuchałam (sto lat nie słuchanego) „obozowego tanga” … i … nie wrócą te lata, te lata szalone.. 😀
Jacek jest moim ulubieńcem.
Talent może i ma, ale piszczy!: (
Eee tam.. Drobniutki jest i tyle ;)A głos ma silny!!!
No popatrz – drobnokościsty jak szprotka, a mimo wszystko byk!!!: )))))
Czepiasz się, bo zazdrościsz. Tylko Ciebie mamy uwielbiać?
Oj, Bożenkooo
I w granicie!!!
Gapa ze mnie 🙁 I W GRANICIE!!!
Tenorki bywają liryczne i bohaterskie ? 🙂
Bywają. Są też tenory spinto (ponoć Placido Domingo) taka mieszanka lirycznego z dramatycznym. Ten nasz Jacuś to co, liryczny?? Cóś on na lirykę nadto żwawy i swawolny!: (
Wydaje mi się, że on jest trochę niedzisiejszy z tym poczuciem humoru i wdziękiem….mógłby być Jaskrem ? 🙂
Nie piszczy, a śpiewa!!!! Lubię go, bo jest jednym z niewielu, którzy mają głos i co ważne słuch. Taki jak zaśpiewa bez mikrofonu, to słyszą go nawet ostatnie rzędy w teatrze. A wiele uznanych sław estrady, to bez mikrofonu nawet drugiego rzędu nie „zaliczą”. I zdarzyło mi się kiedyś być na koncercie Małgosi Ostrowskiej z Lombardu. To była tragedia nie koncert!!! Nie potrafiła utrzymać się w tonacji, fałszowała i normalnie było mi niedobrze jak jej słuchałam… Że o innych uznanych „sławach” polskiej estrady nie wspomnę. O amerykańskiej się nie wypowiadam, bo nie byłam tu na żadnym koncercie… Chociaż podejrzewam, że tych „cieniasów” z popularnością jest trochę… Jak chociażby Britney Spears. Może ktoś z Was ją lubi, bo ja nie trawię. Bez głosu i słuchu. Kompletne beztalencie, a ma światową sławę… Bez komentarza…
I połowa polskich nastolatek próbowała upodobnić się do tej lali 😀
I na pewno nie sznaps-baryton
Ooooo taaak!
Ciekawe czy Misiek się dziś jeszcze pojawi. Wypadałoby Gospodarzowi, chociaż na chwilę.
Chyba, że będzie balował do rana to będzie Mu wybaczone.

Gość ….. i tu można różnie, więc miejmy nadzieję, że Miś sie dobrze bawi 🙂
Pora na lampkę ? No to zapalam…. niech świeci..
Dobranoc…
To ja cichutko, bo przed zapaleniem lampki nie zdążyłam.

Wpadłam tylko na chwilkę, bo musiałam poczytać
Przecież było obiecane…
Też żałuję, że takie krótkie, ale i tak

Kwiczałam równo i to w niejednym miejscu. Już nie napiszę, że jak norka
Dzień dobry: )))
Uuuu!! Bożenka zaspała??: )))
Dzień dobry
I mnie czasem udaje się zaspać. Jak nigdy, spałam do tej godziny 
Dnia nam ubywa,już jest krótszy o 2 godz. i 7 min. słońce coraz później wstaje,
to i z rana śpi się lepiej. Mania nawet mnie nie budzi.
Dzień dobry: )))
Proszę, a moje koty od ciemnej nocy na posterunku!: ((
Moja koteczka daje mi spać jak długo ja zechcę. Rzadko mnie budzi, ale cierpliwie czeka aż wstanę. Coraz bardziej podziwiam jej inteligencję
Moje bardzo inteligentnie wykopują mnie z wyrka kiedy tylko chcą!: ((
Ja się nie daję. Z początku próbowała, ale kiedy zobaczyła że to nie skutkuje, to daje mi spokój.
Witaj Bożenko….. Migotka tez mnie nie budzi, bo miaukoty nie zawsze sa skuteczne…. 🙂
Nie trzeba się dać. Nawet kota można czegoś nauczyć, jeśli się jest konsekwentnym.
Wiedźmineczko, miaukoty!!?? U mnie idą w ruch pazury i to tak, że aż słychać jak skóra trzeszczy!: ((
Witaj Bożenko 😀 Łoj krótszy i znowu zimna noc, a to mnie się akurat nie podoba 🙁
Mnie też nie
Dzień dobry 😀 Misiaczek nam zabalował, zapewne wychylił kilka pucharów, ale… czy półkwaterkiem miodu, to nie wiem

A łba pancernego, to On chyba nie ma???
Witam: )))
Kiedyś sapał że Amerykańcy tak go swoim słabym piwem załatwili, że z trawnika z wielkim trudem cała ekipa go sprzątała!: ))
Witaj 😀 To trza Wszystkich z betów natentychmiast wyciągać i galopem Misiaczka zbierać, coby nam się niebożątko nie poniewierało, po obcych nie daj Boże podłogach
Witaj 😆 Wydawało mi się, że to na Miśkowej podłodze się może jakiś ktoś poniewierać. O gościach wspominał. Cudzych zezwłok dźwigać nie będę. A jak duuuuuuuże i ciężkie to wszystkie trzy się umordujem. W razie gdyby.
Dzień dobry: ))) Bądź samarytanką, nie pozwól by przyjaciel cierpiał bez ratunku!: ))
Ale tylko Miśka. Dla Przyjaciół wszystko. Chyba, że Przyjaciela Miśka. Albowiem napisane jest. Przyjaciele Przyjaciół są naszymi Przyjaciółmi. Przez wielkie P, dla odróżnienia od przyjaciół.
Pięć Jasminko, pięć nas, a to już pół tuzina, prawie.. 😉 że o tych co to się nie odzywają, a z pomponami widnieją, nie wspomnę
Damy radę Go przeciągnąć, bo że do pionu postawić, to już – nie ręczę 😀
U mnie na wsi się mówi „wszystkie trzy” nawet gdy jest nas pięć. 😆
Wszystkie „cy” u mnie
Nnnnno, bo już się poczułam pominięta
Kiedyś sam napisał też że jego nogi pod stołem to zwykle trzecie z lewej!: ))
Rozmiar buta 44?? I te czarne lakierki, nawet nie ubłocone??
Widać z kneziówną się nie zadawał 😀
Witaj Senatorze…. a ja pamiętam co innego: że to Misiek pokotem kładł towarzystwo ?
Tylko tak się chwalił!: )))
Errata, nie oni mnie, ale ja ich zbierałem 🙂
Niech Nam będzie dobry bardzo.

W nocy zmarzłam grubą, polarową bluzę na sobie mając. Za wcześnie chyba na tak zimne noce. Nikt mnie już nie przekona, że to lato, jesień, jak nic. Tyż pikna.
Dzień dobry Jaśminko !…. przekorna jestem….” lato wszędzie…”
Mamy już połowę sierpnia, a przecież przysłowie mówi: „Od Anki(26.07),chłodne wieczory i poranki”. Więc i noce już nie mogą być gorące 🙁
.. i całe szczęście dla mnie….. nie mogłam spać w te upalne noce 🙁
Wiedźminko, ale +6°C, to lekka przesada.. 🙁
Dzień dobry 🙂 Sorry za wczorajszą absencję, ale rodzinka tak mnie umęczyła, że padłem jak drwal 🙂
Ooooo… Witaj Misiaczku 😀 Jesteś usprawiedliwiony i… rozgrzeszony, też 😀
Bóg zapłać Skowronku

Ps.Imię Jefte wybrałem dla Kneziówny nie przypadkowo, skoro nikt się nie pokusił o rozszyfrowanie, to muszę to zrobić sam . Otóż wyobraźcie sobie, że dziecko-niespodzianka ma biblijne korzenie, za Wiki : Jefte, zanim wyruszył na bitwę przeciwko Ammonitom, przysiągł, że jeśli zwycięży, złoży w ofierze, cokolwiek wyjdzie z jego domu, gdy będzie do niego wracał. Na spotkanie wracającemu zwycięsko Jeftemu wyszła córka, jego jedyne dziecko. Jefte, mimo smutku, spełnił swoją przysięgę. Na złożenie ofiary całopalnej wskazują słowa „wypełnił na niej swój ślub” (Sdz 11,39, por. Sdz 11,30-31)”
Dziękuję 😀 Tak mnie zastanawiało, skąd imię Jefte się pojawiło, ale jako Autor masz przecie prawo 😀
Witaj Miśku ! zanadto nas rozbawiłeś, żeby pytać skąd sie wzięło to imię !
No,no biblijny rodowód ? tego chyba jeszcze nie było ! 
Ogólnopolskie słoneczne i rześkie DzieńDobry :))) Absencja jest wybaczalna, abstynencja natomiast nie !!! Przekonany byłem, iż padają drzewa, drwale trwają do końca :)))
Dzień dobry Stateczku 😀 nie abstynentka Ci mówi
Alleńku, jak mawiają starożytni Czukcze, wódka pita w miarę nie szkodzi w największych ilościach. Cały problem stanowi ustalenie miary :)))
No właśnie, różnie to onegdaj bywało
Witaj rześki Stateczku 🙂 lepiej, żeby drwale nie padali…. 🙂
Dzień dobry. Również i dzisiaj spnąłem sobie do, hm, późna.
Witaj Mistrzu 😀 I dobrze, bo w końcu wakacje jeszcze trwają 😀
Oczęta przemył?? Zimną wodą, najlepiej 😀
Przemył, przemył. Zaraz idę do apteki po coś na oczęta.
..praca przy komputerze, Kwaku, prawda ?
Tak myślę, zwłaszcza że po powrocie z urlopu zdwoiłem wysiłki, żeby szybciej skończyć bieżące zlecenie.
Mistrzu, może jednak okularki ze szkłami antyrefleksyjnymi?? Moja koleżanka z pracy ciągle miała problemy ze spojówkami i po zakupie onych szkieł – jak ręką odjął. Ale to już trzeba się wybrać do okulisty. Raz w roku bez skierowania i za darmo (??!!) 😉
Na szczęście spojówki zapalają mi się tak rzadko, że nie ma potrzeby zakładać okularów, chyba że przeciwsłonecznych, jak wychodzę z domu, ale dziękuję bardzo, może kiedyś to rzeczywiście okaże się konieczne.
Witaj Kwaku…. dobrze się śpi, gdy noc chłodniejsza !
Zdecydowanie, ledwiem się do pracy zwlókł, tak mi się dobrze spało:)
Dzień dobry ! 🙂 Wstałam wcześniej, ale zawisłam
na telefonie…. 🙂
Zazdroszczę Wam takiego snu. To tylko ja nie mogę dospać…
A o której zasypiasz Bożenko ?
Zasypiam ok. 11 godz. Budzę się ok. godz. 5. Mam 6 godzin snu i to mi wystarcza.
Snu jest dosyć, ale czasem chciałoby się więcej gdy jeszcze ciemno za oknami…
a ja pomiędzy 24 a … 2, a czasm i później, 🙂 lubię te ciche godziny ! 🙂
Więc nie dziwię Ci się, że śpisz dłużej ode mnie Wiedźminko. Ja mam wciąż „ciche godziny”, chyba że ktoś przyjdzie.
Ja też jestem nocnym markiem, lubię posiedzieć w ciszy z kompem:)
wolę z książką, Miśku 🙂 taką papierową, którą można wziąć do ręki i nawet z nią chodzić 🙂 Te elektroniczne cuda do czytania wydają mi sie ciut bezduszne 🙁
Książkę po przeczytaniu, to i do piersi przytulę. Zwłaszcza gdy się baardzo podobała 😀
Ha. Ja też lubię książki o tyle, że jak upadnie (albo na nią coś upadnie), to zazwyczaj niewiele złego się stanie. Natomiast czytnik ma tę przewagę, że można w nim nosić przy sobie i 50, i 100 książek, a dla kogoś, kto pochłania je w tempie 0,5-1 na dobę, to przydatna rzecz.
Nb. właśnie wymieniłem starocia Sony na nowiutkiego Kindla, najtańszy czytnik, jaki był. Bardzo jestem kontent.
Ja też wolę papierowe książki. Zżyłam się z nimi od dziecka, chyba od szóstego roku życia.
Na książki mam ostatnio mało czasu, leżą dwie dyżurne napoczęte i jak mam czas to sięgam 🙂
Kwaku….czytnik, dla podróżujących, to świetne rozwiązanie. Ale ja już się tak nie włóczę po świecie , a czytam całkiem dużo 🙂
U mnie też półki pełne książek, ale już np. znajomi, wynajmujący (nieduże) mieszkanie na Wyspach Brytyjskich, mimo skłonności bibliofilsko-wiewiórczych (znaczy że mają spory księgozbiór i lubią go powiększać), od kiedy mają Kindla, promienieją ze szczęścia, że oszczędzają miejsce… więc i tu jest korzyść.
Ufff… Odwaliłam robotę. Mam zalaną łazienkę przez sąsiada z góry. Telefon ubezpieczyciela nieczynny, zgłosiłam szkodę przez internet. Ile to pisania, po kilka razy te same dane

Już chciałam zrezygnować, ale wytrwałam. Teraz tylko czekać…
Znam ten ból, dwa razy mnie zalał sąsiad z góry. Dla pocieszenia przesyłam piosenkę :)))
Dziękuję Stateczku. To znany, niemiecki przebój. Dawno Marleny nie słuchałam
Marlena…
Czort wie czemu ale przypomniała mi się stareńka piosenka „Bikini” Znalazłem ją na YT ale w takim wykonaniu że niech spadnie nad nim zasłona milczenia!: ((
Jakąż ona ma doskonałą dykcję ! :)i taką chłodną urodę i ciekawy głos:)
Równie doskonałą dykcję miały, Sława Przybylska, Ewa Demarczyk, Hanna Skarżanka i wiele innych polskich aktorek i piosenkarek. Ale one śpiewały, nie wykrzykiwały jak robi to wiele współczesnych oprawców muzycznych :))) Witaj Czarodziejko :)))
Masz rację Stateczku, jestem tego samego zdania.
To prawda Stateczku…. 🙂 i dotyczy to nie tylko piosemkarzy; coraz więcej ludzi mówi po prostu niechlujnie, a to mi przeszkadza:(
Współczuję, Bożenko…. mnie jak dotąd, ta ” przyjemność” ominęła… i niech tak zostanie.
Nie życzę Ci tego Wiedźminko. Niech Cię ta „przyjemność” omija.
Wyrazy przesyłam, Bożenko.
Dziękuję Jasminko
Pocieszę Cię. Co prawda zalanie przez sąsiadów z góry w domu jednorodzinnym mi nie grozi, ale mam za to inne „atrakcje”. Smród wieczorny, każący szczelnie zamknąć okna. Zaczęło się od wejścia w życie „proekologicznej” ustawy śmieciowej. Zamiast raz w tygodniu odbierają od nas śmieci co miesiąc. Ludzie palą co się da spalić. W zamian mogą wywozić do lasu. Na razie na to nie wpadli. Zimą, kiedy dojdzie popiół z pieców może to się zmieni.
Serdecznie współczuję. Nie możesz się nawet cieszyć wieczornym chłodem… Do czego doprowadzili tą głupią ustawą. Czy nie mogło zostać jak było, musieli w niej grzebać? Kupa bałaganu i smrodu. Całe szczęście dla nas, że w Poznaniu nie ma problemu tego rodzaju.
Zrobiło mi się politycznie, czyli nie temat na Wyspę. Ale nerw mi się naruszył, za co przepraszam. Mogłabym kontynuować do rana, jednak niech reszta będzie milczeniem.
Może i ta ustawa nie jest taka głupia, Bożenko, ile, jak zwykle, wprowadzana jest bez głowy… Nagle firmy śmieciarskie albo padają, albo sa monopolistami i nie dają rady objąć tego, do czego się najęły…:(
Jaśminko, to jednak nie jest politycznie, tylko zwyczajnie, życiowo…. szkoda, że łatwiej nam gadać i obiecywać niż zrobić coś raz, a dobrze ….
W obiecanki, macanki, już od dawna nie wierzę, Wiedźminko. 🙁
Ale o so chosi ? My Polacy uwielbiamy prowizorki, to tylko kwestia cierpliwości, wróciłem z nad morza to znikły pojemniki na szkło itd. a miałem cały bagażnik flaszek szklanych i plastikowych, te plastikowe, to pół biedy, ale te szklane po napojach wyskokowych, zwłaszcza po winie śmierdziały jak nieszczęście, chciałem podrzucić na inną dzielnicę, ale klops, pojemników nie było nigdzie, a tu upał i flaszki śmierdzą niemożebnie, tom zakorkował czym się dało, zawinął w 3 worki i doczekał czasów, kiedy wreszcie te cholerne pojemniki dowieźli, auto do dzisiaj mi śmierdzi jak melina i żadne wieszane choinki nie pomagają 🙂 🙂
Bo u nas wszystko stoi na głowie. Może i potrzebna ustawa, ale nie tak przeprowadzona. Nie przygotowana odpowiednio i stąd ten cały bałagan. Zastanawia mnie tylko jedno, a mianowicie to, dlaczego jedne gminy jakoś to ogarnęły, a w drugich boją się o epidemię, bo szczury mają pożywkę. Jak wiecie, moja siostra też mieszka na wsi i tam wszystko przebiegło bezboleśnie i na czas. Dlaczego jedni mogą, inni nie?
Dobranoc: )))
Dobranoc Senatorze
Dobranoc 😀
To jest nie tylko świetne wykonanie ale i zabawne
A przy tej piosence zawsze jakiś sentyment mnie ogarnia. Dlaczego? Jest po prostu piękna..
Dobranoc Kochani i do jutra.
Dobranoc powiem i ja….. z zapaloną lampką 🙂
Powiedzmy sobie szczerze – Michał Bajor to nie jest mój ulubiony artysta, może trochę niesprawiedliwie, ale na ogół jakoś mi nie podchodzi. Z poniższym wyjątkiem. Snów, które brzmią, jak ta piosenka, życzę, i dobranoc!
A ja go lubię, nawet bardzo 😀
Dobranoc 🙂
Dzień dobry
Kto rano wstaje… Za wcześnie wczoraj się położyłam i dzisiaj nie mogłam dospać. Ale dzionek zapowiada się pięknie, tylko żeby nie był zbyt gorący… Miłego wszystkim 
Ja również życzę miłego dnia
Nie wiem czy jutro zdążę coś napisać, bo małżonek chce pojechać odebrać przesyłkę, a stamtąd już tylko dwa kroki do Cantigny, czyli do tego „militarnego” parku
Więc może wyszykuje się nam wycieczka…
Będzie Ci wybaczone, na pewno, jeśli się nie odezwiesz. Pod warunkiem, rzecz jasna, że zdasz relację i umieścisz fotki 😀
Coby nasi Panowie mieli co komentować, a my czytać
Śpij i odpoczywaj, niech Ci łysy nie przeszkadza 😀
Witaj Mirelko….. jeśli wycieczka, to niech Ci się podoba, tak jak nam wszystkie Twoje relacje
Dzień dobry Pani Poranna 😀 Uśmiech od ucha do ucha, znaczy, że wyspana 😀
Witaj Skowronku. Wyspana jestem, a uśmiech kończy mi się za uszami
Wcześniej się zdążyłam tylko przywitać, bo później 3 godziny byłam na Skype. Tak się zagadałyśmy. Ale miło było 
Witaj Bożenko…. proszę, co za gadulińska z Ciebie; dobrze tak miło pogawędzić 🙂
Słoneczne dzień dobry bardzo 😀 Już zagląda do kuchni. Na mojej klawiaturze jeszcze nie rządzi 😀 Mowa o słoneczku oczywiście 😀
Dzień dobry Skowronku …. i bę
dzie ciepło, coraz cieplej ?
Dzień dobry. Za chwilę wybywam, niestety na resztę weekendu. Jutro wieczorem wszakże powinienem być z powrotem. Do zobaczenia!
Do zobaczenia Mistrzu 😀 Baw się dobrze i wracaj zdrów(!) 😀
Przyjemności Wędrowniczku Q
Witaj Podróżny Kwaku….. a pan Ignacy ? dojrzewa ?:)
Niech nam będzie co najmniej bardzo dobry.
Niech będzie
Dzień dobry…..bardzo ładnie słonecznie 🙂 Towarzystwo się rozprasza na wyprawy? i bardzo dobrze
Mam miłe uczucie dojrzałości lata….. jak w wierszu, który zamieściła
Jaśminka
Ani jednej chmurki, zapowiada się ciepły, nie upalny dzień. Pachnący wczesną jesienią


Jak miło widzieć Was takich radosnych, Wiedźmineczko.
Szkoda siedzieć w domu w taki dzień
Jakie ładne, Bożenko.
Przypomniałaś mi, że się nie wyspałam.
Faktycznie, szkoda takiego dnia. Zmykam zatem i do popotem.

Przepraszam, ale zmieniłam obrazek. Tamten chyba był za wielki 🙂
Do popotem
DzięDobry :)) Pozdrawiam słonecznie i bezwietrznie :)) Powróciłem z targowiska szykuję druga partię kiszonych ogórków na zimę, zapach kopru jest oszałamiający. Róże chylą pąki, malwy również :))
Mmmmm,
same piękności i smakowitości… 
Dzień dobry: )))
Dziś pożytku ze mnie nie będzie: ( Łapy bolą mnie tak, że unieść ich do klawiatury nie mogę. Ponoć jeszcze dzień dwa i ma być już tylko lepiej!
Witaj Senatorze. Przykro mi z tego powodu i życzę szybkiej poprawy.

Bardzo smutna wiadomość Senatorze Kochany.
Z serca Ci życzę, żeby o wiele szybciej było dużo lepiej. Trzym się i nie zapomnij, że po Harpiach miały być miętusy. Nie daj zbyt długo czekać na Twój tekst, wydobrzej jak najszybciej.

Zapraszam za chwilę na przerywnik. 🙂 Tu już zrobiło się zbyt ciężko momentami, przynajmniej dla mnie. 🙂
Czekam…