Siądź z książką na fontanny krawędzi kamiennej,
W której ogród odbija się i błękit czysty,
Połóż przy sobie uschły kwiat, pożółkłe listy,
Wstążkę i mandolinę, instrument piosenny.
I kiedy słońce kończyć będzie bieg swój dzienny,
Najsłodszy ranek szczęścia przypomnij świetlisty
I wieczór najsmutniejszych łez, gdy ametysty
Niebios zlewały na cię zmierzch bólem brzemienny.
I gdy dwie łzy upadną na kwiat, listy, wstążkę,
Oparłszy skroń na dłoni, otwórz cicho książkę,
A zrozumiesz, co znaczą słowa: Zmierzch, Żal, Smutki.
I gdy podniesiesz czoło po zadumie długiej,
Zaznacz tę stronę modrym kwiatem niezabudki
I nigdy już nie czytaj jej w życiu raz drugi.
Leopold Staff (1911)






Mamy nowy rok i nowego poetyckiego patrona roku. A czy umiemy czytać wiersze? Jest okazja przyjąć wskazówki od samego Patrona 😉
O tej porze roku nie siadałbym na fontannie, może jak trochę śniegu stopnieje?
No i czemu nie czytać po raz drugi? Że niby wiersze są jednorazowego użytku?
A sam wiersz piękny, emocjonalny, tęskny.
I to jest właśnie rola poezji: skłania do refleksji i zadawania pytań! 😉
A może Zmierzch, Żal, Smutki to uczucia do których lepiej nie wracać?
A, i dlatego lepiej drugi raz nie czytać? Celne!
Chyba będę wkrótce umykać…pa
Przyjemności!
Jak wrócę to zdradzę gdzie. Teraz nie chcę zapeszać.
Świetne warunki,super jazda.
Czyli wiadomo gdzie jestem -na górze Chełm
No widziałem 🙂 jak zwykle zazdraszczam! 😀
Widziałam, że widziałeś.
Cztery godziny (z przerwą na zupę pomidorową w karczmie na górze) super jeżdżenia . Bez kolejki na dole, na stoku umiarkowana ilość narciarzy.
L. Staff to mistrz nastroju, stąd wskazówki, jak czytać wiersze. Oczywiście czytać w ciszy, by poddać się kontemplacji, wspomnieniom, osobistym przemyśleniom i przeżyć piękno obrazowania poetyckiego, jak metafory, przenośnie, epitety…
Lubię czytać wiersze, a do niektórych wracam wielokrotnie, przy czym priorytetem jest poezja współczesna.
I przy tym znakomity tłumacz!
https://pl.wikipedia.org/wiki/Leopold_Staff#Praca_przekładowa
Dobranocka.
Dzisiaj mamy ładny księżyc na niebie w pełni (przynajmniej tam, gdzie nie ma chmur).
No to Glenn Miller.
Snów pełnych również.
Dobrej nocy,
snów wyjątkowych, proroczych i pocieszających.
Dobranoc, Wyspo!

Spokojnej, również będę umykał 🙂
Dobrej nocy!
Słonecznie witam!
Witajcie!
Księżyc w pełni uświetnił patronacki debiut Leopolda, teraz tu, na południu, leciutki mrozik i słońce. Makówka pewnie zaraz gdzieś wybiegnie…
A może dziś nawet Lena tu zajrzy, jeśli jej całkiem śnieg nie przysypał?
Makówka jeszcze w domu, ale faktycznie trzeba „gdzieś wybiec”.
Trochę połaziłam -Mogilany, Raciborsko.
Lekki mrozik, silny wiatr, trochę błękitu nieba i ładnych chmur, bazie na drzewie, widok na góry, śniegu -brak.
Brnięcie w śniegu wiązałoby się, podejrzewam, z nieco większym wysiłkiem i BYĆ MOŻE mniejszą przyjemnością?
Oj tak! Choć bywało , że brnęliśmy w śniegu z zapadaniem się po pas.
Ale to było na wycieczkach grupowych.
Hm, ale patrzę, że jednak TROCHĘ śniegu miałaś. Może w koleinach tylko, ale tak zupełnie zero to nie 🙂
No tak. I był lekki mrozik i dało się iść polami, gdzie przy dodatniej temperaturze by się utonęło w błocie.
No i proszę, jakie plusy!
Witajcie, dzisiaj ze wstawaniem podobnie jak wczoraj. Pogoda piękna, ale chyba nie skorzystam 😉
Natomiast kawa – bardzo chętnie. Poprosimy, mademoiselle!
Sypie potężnie, wszystko w bieli
chociaż już słabo widać, bo słońce zaszło.
Ciekawe, kiedy do nas dojdzie…
Ja bym chciała trochę śniegu i parę stopni mrozu.
Właśnie wróciłem z przestawiania śniegu z jednego miejsca w drugie (odśnieżania [kawałka] podwórka) i powiem Ci, że chętnie się podzielę, żebym tylko wiedział jak najlepiej wysłać ten śnieg!
Jak -nie wiem, ale wiem gdzie -na stok narciarski na Chełmie.
No i zostaje tylko wymyślić sposób.
Najlepiej by było przesunąć całą produkcję nad stok 🙂
Dobranocka.
Dzisiaj tak, powoli i z sekcją dętą.
Snów wcale nie dętych!
Jak dobrze, że „nasz Madagaskar” to kraina wiecznej szczęśliwości, bo oto co dzieje się na „prawdziwym ” Madagaskarze.
https://tvn24.pl/swiat/rosja-wyslala-na-madagaskar-zolnierzy-i-bron-st8816326
No tak, kolejna bratnia pomoc, jak za ZSRR („Nowy przywódca tego państwa, Michael Randrianirina, sprzymierzył się z Kremlem po dokonaniu zamachu stanu.”). Swoją drogą, że oni jeszcze mają kogo wysyłać tak daleko.
No właśnie świat zaczyna iść w kierunku „bratniej pomocy”.
USA „se wezmą ” Kolumbię i Grenlandię, Rosja -Ukrainę, Chiny -Tajwan itd itp. Byłoby śmieszne gdyby nie to, że wcale nie jest zabawne.
Jeszcze zobaczymy, co „se wezmą”. Grenlandia jest przecież związana z Danią, współczłonkiem NATO.
Trump niedawno powiedział na Florydzie: „POTRZEBUJEMY Grenlandii dla bezpieczeństwa narodowego!”
„Wszędzie są rosyjskie i chińskie statki!”
Na Kanadę też zaglądał… Nie warto zbyt przywiązywać się do jego pomysłów.
Pora spać. Jutro ZNOWU do pracy 🙂

Dobrej nocy, Wyspo!
Owszem, tutaj też do pracy 🙂 spokojnej wszystkim!
Dobranoc Wyspo!
Witajcie, dzisiaj nieświęto, więc poprosimy o wsparcie kawowo-śniadaniowe panią Gienię!
Słonecznie witajcie!
Makówka się dziś wahała jak ten baca po weselu czy iść na poprawiny.
„Teraz spacer(słońce!), potem kolorowe knucie , czy wieczorem narty?”.
Usłyszałam, że wkrótce może być odwilż, więc jednak zwyciężyły narty póki mróz i działa wyciąg na Chełm.
Pięknieee!
Buuuu…
Witajcie!
Praca jednak wciąga…
Mnie też wciągnęła, ale są i efekty, zrobiłem dzisiaj więcej, niż się spodziewałem. A teraz na przerwę 🙂
Po przerwie, idę po dobranockę.
Dobranocka.
Dzisiaj z celtycka i z telewizji 🙂
Snów o wesołej kompanii (może być z lasu Sherwood)
Trochę obolała i potłuczona jestem w domu.
Wywaliłam się. Najpierw pomagała mi jakaś miła dziewczyna, ale nie była w stanie mnie podnieść, a ja sama nie potrafiłam. Przytomnie zawołała jakiegoś faceta i dopiero on postawił mnie na nogi
Ej, ale nic poważnego? Bez złamań/ zwichnięć/ skręceń?
Boli mnie kręgosłup, ręka, kolano, ale to tylko potłuczenie.
Po tym upadku jeszcze jeździłam na nartach.
Tak na chłopski rozum zalecałbym jakąś kąpiel, ale nie wiem, co pomaga na potłuczenia (zwłaszcza kręgosłup i kolano).
Właśnie to zrobiłam.
Na noc posmaruję plecy, kolana, rękę maścią Fastum.
Dobry facet jest jak kieliszek koniaku: stawia na nogi… 😉
Dobrych, kojących snów, Wyspo!

Spokojnej!
Wygrzana w wannie, posmarowana, teraz zaspokajam głód.
Dobrej nocy Wyspo!
Spokojnej, też zmykam!
Witajcie. To jak, dzisiaj świątecznie? (Ja niestety pracuję)
Ale kawę poprosimy świąteczną!
kanapki z łososiem i dobrą herbatę poproszę.
Wyspane, troszeczkę obolale (ale tylko troszeczkę)dzień dobry!
Witajcie!
Ja dzisiaj świętuję, na co wskazuje choćby zegarek 😉
Też dziś „świętuję”, ale jako emerytka nie od pracy, ale od wycieczek, spacerków itd. Nie miałabym dziś siły na żadne spacerki,więc siedzę w domu, a wieczorem wychodzę do koleżanki na „babskie plotki”
Ciszaaa……
A ja umykam……
Po pracy, całkiem udany dzień. I jeszcze nie na przerwę.
Czy ktoś gdzieś widział jakichś Króli? Ponoć w Krakowie się pokazali, ale do mnie nie zaszli…
Ja widziałem tylko trzy króle
Dobranocka.
Mrucząco-kojąca.
Snów w wieży pieśni. Albo tuż obok, jeżeli ktoś cierpi na klaustrofobię, ale blisko, żeby wszystko było słychać.
Wybaczcie, że dopiero teraz — dopiero teraz na to trafiłem…
W zeszłym roku przyszli na osiedle „Trzej Królowie” oraz kolędnicy, w tym roku nikogo nie było. Smutno, bo przygotowane dla nich słodycze zostały, więc będę sama musiała zjeść. Trudno, najwyżej pójdzie w boczki.
No tak, teraz częściej można spotkać „kolędników” w Halloween niż w zimie. Przynajmniej w kwestii cukierków!
Królewskiej nocy, Wyspo!

Spokojnej!
Wróciłam do domu. U znajomych było miło i sympatycznie, ale nie były to tylko babskie plotki, bo był i pan.
Trzech Króli dziś nie spotkałam. Jedynie tam gdzie byłam byli jacyś kolędnicy.
Dobranoc Wyspo!
Spokojnej. I ja umykam 🙂
Witajcie!
Jeszcze 3 dni, weekend – i wracamy do normalnego trybu pracy 5+2…
Witajcie, tak jak Mistrz Tetryk napisał 🙂
Powrót do pracy po przerwie świątecznej bywa truuudny. Ale np. nauczyciele w województwie pomorskim mają raptem półtora tygodnia pracy, a potem 2 tygodnie ferii.
Czego i Państwu życzę 🙂
A panią Gienię poprosimy pięknie o kawę i coś do.
Zimowo witajcie!
Troszkę popruszyło. Pod blokiem -biało.
Po pracy, zakończony etap III jednego z poprzednich zleceń, jutro wracam do etapu I jednego z następnych zleceń, gdyż bieżące czeguś się opóźnia. Znaczy, no, trochę żonglowania robotą.
A teraz na przerwę.
Podziwiam Twoją samodyscyplinę. A ja co? Piękna zima i jak myślicie co robię? Spacer? Wycieczka?
Odpowiedź -nic. Nie licząc jakichś takich jak obiad, pranie itp.
Mam przejrzeć dokumenty w poszukiwaniu pewnego papierka i …zmobilizować się nie potrafię!
Ach, doskonale to rozumiem. Ja dzisiaj się przemogłem i znalazłem ten papierek, co go powinienem znaleźć ze 4 dni temu
A w kwestii pracy to akurat normalne, żeby mi się w marcu, a potem w maju nie zaczęło pod tyłkiem palić, to muszę teraz ogarnąć robotę. Tyleż dyscyplina, ileż zapobiegliwość.
Ja za chwilę zasiadam do Klubu Książkowego. Dziś omawiamy „Statystycznie rzecz biorąc…” 😉
Też podziwiam.
Po co podziwiać? Dołącz… 😉
Ale to za wysoki poziom dla mnie. Dlatego podziwiam.
Dobranocka.
Dzisiaj takie jazzowe plumkanie z „krainy słońca”.
Snów dla odmiany słonecznych 🙂
Klub się nam nieco przeciągnął, więc ukołysany plumkaniem powiem tylko:

Dobrej nocy, Wyspo!
Spokojnej. Też się powoli wycofam… A jutro może pięterko?
Egzotyczne Quacku?
Chyba dość egzotyczne 🙂
Dobranoc!
Witajcie, już po wizycie u wampirów… znaczy tych pań od pobierania krwi 🙂
No to może zacznę dzień (na Wyspie) od postawienia tego pięterka?
A póki co, można zaczekać przy kawie.
Pani Gieniu, poprosimy!
I zapraszam w dogodnej chwili na nowe pięterko 🙂