« Tylko szczęście jest prawdziwym życiem… Kwiaty dla Pań »

Kołysanka

Na dzisiejszy wieczór idealna. Jeżeli naprawdę kogoś kochasz, daj mu się wyspać :))

58 komentarzy

  1. korab1 pisze:

    Udało mi się spełnić czyjś sen ???

  2. Quackie pisze:

    Dobry wieczór! Sting śpiewał, że jeśli się kogoś kocha, powinno się dać tej osobie wolność… Nie nadmienił, czy ma to być wolność wyspania się!

  3. Tetryk56 pisze:

    Bardzo w porę! Dzięki! Pleasure

  4. Quackie pisze:

    Jakby ktoś jeszcze dodatkowo chciał się pokołysać – dodatkowa dobranocka piętro niżej.

  5. miral59 pisze:

    Kołysanka super, ale ja jeszcze spać nie idę Happy-Grin
    U mnie jeszcze 18 nie ma!!! Trochę za wcześnie…

  6. miral59 pisze:

    Dziś byliśmy znowu nad Lake Michigan. Tym razem w Zion w Marinie. Kolejna „zajezdnia jachtów”. Ogromna!!! Słyszałam żurawie, ale nie byłam w stanie zobaczyć. Chyba chowały się gdzieś po krzakach. Wredoty!!! Conceited Małżonek poczuł się nie za bardzo i wrócił do samochodu, a ja jeszcze trochę połaziłam po brzegu. Po drodze spotkałam kobitkę z psem. Już z daleka krzyczała do mnie czy pies mi uciekł Overjoy Nie bardzo wiedziałam o co jej chodzi… przecież nie muszę iść z psem, mogę sama!!! Dopiero gdy podeszłam bliżej, kobieta zaczęła się śmiać i powiedziała mi, że pasek od aparatu wzięła za smycz… a że tylko ja byłam do niej doczepiona, a psa nie widać… Overjoy
    Pogadałyśmy moment. Okazało się, że już od 12 lat, każdej jesieni ona zgłasza się do instytutu i razem z innymi liczy przelatujące nad parkiem drapole. Powiedziała ogólnie „hawks”, a to może znaczyć myszołów, jastrząb, czy krogulec. Taki sam z niej ptakolub jak i ja Pleasure Powiedziała mi też, jakie ptaki mogę spotkać wiosną, bo nie wszystkie. Większość z nich migruje w głębi lądu. Tylko jesienią wszystkie lecą nad wybrzeżem Lake Michigan. Zapraszała też na liczenia drapoli jesienią. Prosiła, żebym się w razie czego nie obraziła, jeśli zapomni mojego imienia, bo ona ma kłopoty z zapamiętywaniem imion. OK. Ja też Wink Przedstawiała się, ale już nie pamiętam jak jej na imię Overjoy Pamiętam tylko, że coś na „K” Happy-Grin
    Ptaków za dużo nie było, a i te co były, spryszczały szybko na nasz widok. Kilka fotek mam… tyle że nie za dobre. Sad
    Daleko na wodzie pływały głowienki preriowe, gągołki, ogorzałki małe i nawet mignęła mi łyska amerykańska Pleasure O mewach nie wspominam nawet… choć głównie były mewy popielate, a nie jak na sklepowych parkingach – mewy delawarskie Happy-Grin

  7. miral59 pisze:

    Chciałam tylko dodać, że imię psa, z którym była kobieta na spacerze zapamiętałam Wink Honey – miód. Jak mi wytłumaczyła, odziedziczyła go po zmarłej siostrze (2 lata temu). A siostra nazwała tak dlatego, że pies jest śnieżnobiały, a na grzbiecie ma beżową plamę, jakby ktoś na niego wylał miód Overjoy Pomyślałam, że dobrze jeszcze, że skojarzyła to z miodem, bo znam więcej płynnych substancji o takim kolorze Wink Overjoy Tylko może głupio by było tak psa nazywać? Thinking Happy-Grin

  8. Jo. pisze:

    Poniedziałek czas zacząć. Komu kawy?
    expresso

  9. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jak by na to nie patrzeć, Miodek brzmi bardziej słodko niż inne skojarzenia. I do kawy pasuje… 😉

  10. Zoe pisze:

    Jakby na to nie patrzeć to mamy poniedziałek. Spać mi się chce…Nie wiem czy przeżyję cały tydzień.
    Aha – dzień dobry:-).

  11. korab1 pisze:

    DzińDybry:)) Obudźmy serca, obudźmy umysły!!! Czas Najwyższy !!!

  12. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Kawa koniecznie, bo dzisiaj sporo się tu będzie działo, a ja będę musiał to ogarnąć.

  13. Jo. pisze:

    Ależ tu od rana patriotycznie i narodowo!
    Jutro podam na śniadanie melisę. Albo jakieś inne ziółka.

  14. Quackie pisze:

    Dla wszystkich ubolewających nad poniedziałkiem – hasło z fejsbunia:

    „W poniedziałek każdy potrzebuje kopa”

    ilustrowane następującym gifem:

    • korab1 pisze:

      Zastanawiam się czy stojąc na belce startowej skoczni narciarskiej, w ten sposób skłoniliby mnie do ruszenia naprzód ???

      • Quackie pisze:

        Może gdyby na końcu czekała taka poducha?

        W resortach narciarskich czasem są organizowane takie atrakcje dla (w miarę) normalnych ludzi – skocznia, akrobacje, a potem lądowanie na nadmuchiwanej „poduszce”. Nawet osobno to reklamują, proszę (i to po polsku – jakiej jakości ta polszczyzna, to już inna sprawa): http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.carosello3000.com/pl/akcja-przygoda/strefa-bagjumpingu

  15. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    I od razu do widzenia sad-bye
    Muszę lecieć do pracy Sad
    Miłego popołudnia życzę Delighted

  16. korab1 pisze:

    hop hop!! Jest tu kto ???

  17. Jo. pisze:

    Ja osobiście mam dosyć. Po kokardkę. Albo i wyżej.
    Mam dosyć polskiej oświaty, systemu edukacyjnego, szkoły BB, nauczycieli, IPETów, odrabiania z dzieckiem 15letnim prac domowych, braku minimum empatii, kiedy bierze się koszmarne pieniądze i generalnie wszystkiego.
    Bym se zabluzgała, ale tu same kulturne ludzie, to nie wypada.

  18. Bożena pisze:

    Ja też mam dość. Dzień zabiegany i zapracowany. Ale nareszcie wieczór. Jutro z kolei wieczór będzie zajęty… I jak tu żyć… Wink1

  19. Bożena pisze:

    A tymczasem mówię dobranoc i idę pod kordełkę… kordelka

  20. Tetryk56 pisze:

    Wróciłem z „Domu kobiet”… świetna sztuka!

    • Quackie pisze:

      A ja otóż miałem wieczór w towarzystwie… nowej zmywarki. Co się wiązało z „zerowym” myciem, zaprogramowaniem tego i owego, przykręceniem frontu od zabudowy (hydraulicy są przecież ponad to: „Panie, my nie stolarze!”) i jeszcze paroma podobnymi sprawami. Do tego przy próbnym myciu (ponad 4 godziny!) okazało się, że niedbale włożony do odpływu przez nie-stolarzy wąż ma tendencję do wypluskiwania części wody na podłogę za szafkami… Krótko mówiąc, wyrazy powszechnie uznane za nieparlamentarne latały stadami. Coś jak wypikane wyżej wyrażenia Jo.

      Za chwilę zatem dążę ku dobranocce. Tylko ochłonę.

  21. Quackie pisze:

    Późnawa dobranocka więc.

    Ochłonąwszy nieco po zmywarce, widzę, że nastrój przed spaniem mam nieco żartobliwy, ale – wbrew okolicznościom – optymistyczny. Dlatego dzisiaj klasyk evergreenów, Franek Sinatra i chyba mój ulubiony kawałek tego pana – „Under My Skin”, czyli w dowolnym tłumaczeniu „zaszłaś mi za skórę”. Ale pozytywnie przecież!

    Snów o zachodzeniu za skórę. Pozytywnym.

  22. miral59 pisze:

    Czyżby Wiedźminkę na dobre rozłożyło? Już drugi dzień nie ma lampki na dobranoc… a zawsze była Sad
    Wiedźmineczko zdrowiej i wracaj!!! kiss_a_heart

  23. miral59 pisze:

    Widzę, że dziś jakiś nerwowy dzień u części z Was. Współczuję serdecznie Misio
    Ja tylko padnięta jestem, a jutro powtórka z rozrywki Tired Nie pierwszy i nie ostatni to raz, także nie biorę do głowy. Czas było przywyknąć Wink
    Małżonka naszło na pieczenie i będziemy mieli całą michę malutkich kruchych ciasteczek. Na razie tylko trochę, ale już robią się następne Delicious Szkoda, że nie mogę Wam ich podesłać przez internet Sad Paluszki lizać!!!

  24. Jo. pisze:

    …bry
    Jednak kawa. Gdybym podała teraz melisę, wstałabym za trzy dni. A tu trzeba pewne sprawy ogarnąć, że tak powiem, zasadniczo.
    Kawa1 expresso

  25. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Każdemu wg potrzeb: kawa, herbata czarna lub zielona, melisa, piwo… byle tylko stawiało na nogi!

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry, Kawa to mus. Za okrzyki za plecami dzisiaj podziękuję, może innym razem.

    Wink1

  27. Quackie pisze:

    A jak już się obudzimy, może chodźmy piętro wyżej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)