« Canticum canticorum Co dwa przekłady, to nie jeden »

No to bum!

Dawno, dawno temu w pewnym kraju nastał czas zamachów terrorystycznych, podkładania bomb w miejscach publicznych, wysyłania straszących listów…
Słowem – panowała totalna psychoza.

Wracaliśmy z Kolegą do domu pociągiem.
Znaleźliśmy wolny przedział.
Po jakimś czasie dosiadł się jakiś jegomość. Potem elegancka pani, jeszcze jedna parka.
Specjalnego tłoku nie było, więc rozlokowaliśmy się dość wygodnie.
I wtedy do przedziału weszła babcia.
Obejrzała sobie nas od stóp do głów. My ją – również.
Pod pachą miała kartonowe pudełko. Trochę większe niż takie od butów.
– Ja tu zaraz wrócę! – poinformowała nas i wyszła.
Pudełko położyła na jednym z wolnych siedzeń.

Może gdybym nie dostrzegła jej przez okno drepcącej po peronie, nie wpadłabym na taki pomysł. Niestety – zobaczyłam…
– A jak w tym pudełku jest bomba? – rzuciłam lekko, nie myśląc nawet, co właściwie mówię.
Ludzie popatrzyli na siebie.
Pierwsza nie wytrzymała dziewczyna:
– Chodź! – pociągnęła chłopaka za rękę.
Wyszedł posłusznie.
Stanęli w korytarzu.
Po nich z godnością opuściła przedział elegancka pani. Zabrała swój neseser.
Usłyszałam, jak otwiera sąsiednie drzwi i pyta:
– Są może wolne miejsca?
Były.
Jegomość zwinął gazetę. Zdjął walizkę z półki i chyłkiem ruszył do wyjścia. Miejsce znalazł w tym samym przedziale co elegancka pani.
Popatrzyliśmy na siebie.
– Może i my wyjdziemy? – spytał Kolega niepewnie.
Wzruszyłam ramionami.
– Po co? Jeśli pieprznie, to wysadzi pół dworca – orzekłam autorytatywnie.
– Zmiecie korytarzyk i sąsiedni przedział – dodałam z jakąś mściwą satysfakcją.
Pomilczeliśmy chwilę.
– Wyrzucę TO przez okno! – zdecydował nagle desperacko Kolega.
Na szczęście nie zdążył. Pociąg ruszył i w tym samym momencie do przedziału weszła nasza babuleńka-terrorystka z pokaźnym torbidłem.
Kolega pomógł jej ulokować bagaż na górze.
– A co tu tak pusto? – rozejrzała się.
Nie odpowiedzieliśmy.
Usiadła i wzięła fatalne pudełko na kolana.
Zajrzała.
– Proszę się poczęstować – podsunęła nam je pod nos
– A! bo ty jesteś jedyna do robienia paniki! – skomentował Kolega z pełnymi ustami.

Ptysie były bombowe!

                   

344 komentarze

  1. Lena Sadowska pisze:

    Witam na nowym pięterku:)

    Mam nadzieję, że opowieść rozjaśni nieco zaokienne szarości.
    Zapraszam:)

  2. Quackie pisze:

    Dzień dobry na nowym.

    Myślałby kto, że byliście w zmowie ze starszą panią w celu opróżnienia przedziału! Happy-Grin

    No i faktycznie, szukanie miejsca w sąsiednim przedziale byłoby lekko nieskuteczne. Może w sąsiednim wagonie, a i to nie bardzo.

    • Lena Sadowska pisze:

      🙂

      Nie pomyślałam o tym, ale – faktycznie Hihihi!

      Miałam kiedyś koleżankę, która przed dłuższą jazdą autobusem najadała się czosnku. I było to dość skuteczne, bo mało kto wytrzymywał dłużej niż kwadrans na wspólnym siedzeniu:)

      • Quackie pisze:

        Hmm, godne zastanowienia… (ten czosnek)

        • Lena Sadowska pisze:

          Powiedziałabym, że egoistyczne:)

          Ale działało.
          Bardziej niż wykupienie dwóch miejsc.
          Wiem, bo kiedyś (w czasach przed zrobieniem prawka) wiozłam PkS-em tort weselny dla kuzynki i wykupiłam dwa miejsca, żeby mieć go gdzie postawić. Ludzie mało mnie nie zlinczowali, a byli też tacy, którzy próbowali mi ten tort na siłę zestawiać…
          Aż kierowca musiał interweniować i dopiero groźba wysadzenia w szczerym polu nieco ostudziła te zapędy. Była to bardzo nieprzyjemna sytuacja…
          Za granicą nigdy nie spotkałam się z taką agresją stojących pasażerów…

          • Quackie pisze:

            Nie spotkałem się w żadnej komunikacji zbiorowej z tortem, który miałby własny bilet i miejscówkę, ale jedna kuzynka jest wiolonczelistką i wozi instrument samochodem – bo inaczej zdarzają się sytuacje takie, jak piszesz.

  3. Lena Sadowska pisze:

    To ja będę się powolutku (bardzo powolutku:)) szykować na miejski spacerek:)

  4. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Powróciłem na domowe łono, poczytałem i uśmiechnąłem się 🙂
    Jest coś takiego w ludziach, zwłaszcza niepewnych swojej sytuacji, że chętniej wierzą w niepomyślny rozwój sytuacji. W efekcie w nieprzemyślaną profilaktykę inwestują zasoby często przekraczające ewentualne straty…

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór 🙂

      Poziom ogólności Twojego komentarza wydaje się wskazywać, że mogłeś mieć na myśli jeszcze jakąś sytuację? Wink1

      • Tetryk56 pisze:

        Takich sytuacji jest wiele, wiąże się to z deficytem kapitału społecznego w Polsce. Słysząc „niepoprawną politycznie” wypowiedź na swój temat, chętniej myślimy: „on celowo chciał mnie obrazić/zranić” niż np. „zagalopował się, nie przemyślawszy swoich słów”.
        W opisanym przykładzie koszt zastosowanej „profilaktyki” był znaczny — jazda w zatłoczonym sąsiednim przedziale — zysk zaś, jak wykazały późniejsze refleksje, żaden. Niestety, mechanizm ten może dotyczyć również zachowań wyborczych…

    • Lena Sadowska pisze:

      Wnioski niezwykle poważne, a ich ujęcie sprawia, że nie czuję się kompetentna, by dyskutować.
      😉

      Dobry wieczór, Tetryku:)

  5. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj tak elektronicznie.

    Snów nieprzerywanych dzwonami.

    A ja zaraz jeszcze tuptam popedałować.

    • Tetryk56 pisze:

      Sformułowanie przypomniało mi historyjkę o pewnym człowieku, skazanym na parę dni odsiadki za jakieś drobne przestępstwo. Ponieważ najbliższy zakład był nieco przepełniony, dopiero po jakimś czasie dostał wezwanie do stawienia się w sąsiednim mieście. Udał się więc na dworzec kolejowy, a na pytanie dokąd idzie, odpowiadał:
      – Idę jechać siedzieć…

  6. Makówka pisze:

    Jestem w domu, ale tak padnięta, że czytać będę jutro.

  7. Lena Sadowska pisze:

    Spacer dziś spokojniutki, po zakałużonym chodniczku, w szyjącym, nieco krzywym ściegiem za sprawą wietrznego psotnika, deszczu:) W towarzystwie Wielkiego Wozu i Kasjopei, świetnie widocznych na prawie czarnym niebie:)
    Psiuła nieszczególnie zadowolona z tempa, ale – rozumiejąca i niepociągająca – dreptała posłusznie obok po rozbłokłym trawniczku:)

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    • Tetryk56 pisze:

      Dobry wieczór, Leno!
      W Siedlcu mieliśmy dziś piękną, słoneczną pogodę — i paskudnie zimny i silny wiatr, który zniechęcał do spacerów… Zwłaszcza że tylko jedna z nas wzięła ze sobą Motywatora 😉

      • Lena Sadowska pisze:

        I nie podzieliła się?

        A wiesz, że zastanawiałam się, czy Wam dopisywała pogoda?
        Bo że inne rzeczy dopisywały, byłam pewna:)

        Mnie wiatr by nie zniechęcił, jeśli tylko byłoby słońce:)

        Dobry wieczór, Tetryku:)

    • Quackie pisze:

      Aż się rozczuliłem, jak psy potrafią rozumieć opiekunów! (Koty natomiast, znane np. z pobudki w środku nocy z powodów rozmaitych…)

      • Lena Sadowska pisze:

        Tak. Psiuła jest empatyczna. Gdy tylko poczuje, że mi smutno, przychodzi, trąca mnie nosem i siada albo kładzie się blisko, jakby chciała powiedzieć:
        -Ej! Nie narzucam się, ale jakby co, to jestem obok! 🙂

        A o kotach też nie dam złego słowa powiedzieć:)
        Kiedy nasz Motylek (bernardyn) został ugryziony przez kleszcza i po lekach bardzo źle się czuł, to nasze koty przestały jeść i nie odstępowały go na krok. Leżały obok, a kotka co jakiś czas podchodziła i myła go. Czuwały aż do przesilenia. Gdy wyzdrowiał, znowu zaczęły włazić mu do gara po wodzie i wyjadać z jego michy:)

  8. Ultra pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo, dobry wieczór Leno, pointa zaskakująca, żeby nie powiedzieć bombowa. Uśmiech i u mnie gościł, a jakże, skoro sytuacyjny humor.

    • Lena Sadowska pisze:

      Dobry wieczór, Ultro:)

      Miło mi, że zajrzałaś, a jeszcze bardziej, że opisana sytuacja wywołała uśmiech:)
      A pointa… cóż… chciałam Was rozerwać 😉

  9. Tetryk56 pisze:

    Pomalutku trzeba pomyśleć o odespaniu weekendu 😉 Dobrych snów, Wyspo!

  10. Lena Sadowska pisze:

    Mili Wyspiarze, spacer wyczerpał mnie jednak bardziej niż się spodziewałam i oczy mi się kleją, więc pożegnam się już:

    spokojnej nocki, Wyspo:)

  11. Quackie pisze:

    Dzień dobry, szarawo. Koniecznie coś na rozruch, np. tradycyjna kawa.

    Pani Gieniu. Poprosimy.

    Koffie

    • Lena Sadowska pisze:

      Na rozruch była buła drożdżowa (własnego wypieku) z rodzynkami (niewłasnego chowu) i zbożówką z mlekiem:)
      A na przebudzenie mocna herbata z cukierkiem:)

      Dzień dobry, Quacku:)

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Poranny ziąb zniechęcał nawet do wynurzenia się spod kordełki… Ale przełamałem się! Happy-Grin

  13. Makówka pisze:

    Witajcie!
    U mnie też bardzo zimno. A u mojego syna już grzeją w kaloryferach.

  14. Makówka pisze:

    Teraz przeczytałam opowiadanie. Nieźle się uśmiałam. Z całokształtu, ale najbardziej z „męskiego widzenia rzeczywistości”.
    Wielkie brawa Leno!

    • Lena Sadowska pisze:

      Dziękuję.

      Fajnie, że udało mi się Cię rozbawić, Makówko:)

      Cóż… W oczach niektórych mężczyzn bywamy odpowiedzialne za całe zło tego świata 😉
      My z kolei często przeceniamy ich możliwości:

      😉

  15. krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Opowiadanie REWELACYJNE! Brawo!
    Obśmiałem się „jak norka” ROTFL
    Tym bardziej, że dużo podróżując pociągami zdarzało mi się nieraz widzieć pozostawione – na trochę – cudze torby, walizki lub pudełka… Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Ale na lotnisku nie wolno zostawiać nawet na chwilę bagażu, bo służby mogą zabrać do sprawdzenia.

    • Lena Sadowska pisze:

      Bardzo dziękuję:)

      Tak, te niefrasobliwie zostawiane pakunki mogą w pewnych okolicznościach przyprawić o migotanie przedsionków:)

      Dzień dobry, Krzysztofie:)

  16. Makówka pisze:

    Opowiadanie zabawne (co już pisałam), ale i bardzo na czasie dla Makówki, która wczoraj wróciła pociągiem z Gdańska, a w środę jedzie pociągiem do Kołobrzegu.
    Może trafią mi się jakieś ptysie?

  17. Tetryk56 pisze:

    No i wydało się, że ja tu jestem największym zgredem! Overjoy

  18. Lena Sadowska pisze:

    Pogodowego miszmaszu ciąg dalszy:)
    I ziąb, i słońce, i ołów w niebiesiech:)

    A ja niepośpiesznie drepcę po najbliższym światku i nawet mi się to podoba – mam wreszcie czas na drobne zauważenia:)

    Dzień dobry, Wyspo:)

  19. Lena Sadowska pisze:

    A na rozruszanie jeszcze taka piosneczka:

    😉

  20. Quackie pisze:

    Po pracy i na przerwę. I nie zamierzam oglądać debaty, włączyłem na półtora pytania i mam dość, nie mierzyłem ciśnienia, ale wzrosło zauważalnie i bez ciśnieniomierza.

    • Makówka pisze:

      Oglądnęłam, ale mnie chyba też wzrosło ciśnienie i dlatego rozbolała mnie głowa.
      Te pytania były tak tendencyjne, powtarzane dwa razy -tymi pytaniami widzom wtłoczono do głowy na kogo powinni głosować.

      • Quackie pisze:

        Mam nadzieję, że coś z odpowiedzi też dotarło.

        • Makówka pisze:

          Przeczytałam taką opinię:
          „To była debata przeciwko Tuskowi. Niestety musiał się bronić. Dzięki temu skorzystała reszta opozycji. To 3 Droga miała największe szanse odebrać głosy zwolenników pis. I dzięki debacie, tak będzie.”

          • Quackie pisze:

            No, i to całkiem pozytywna konkluzja. W sensie że jeśli to miało dodać zwolenników 3 Drodze i przerzucić ją nad progiem wyborczym (o ile nie zrobi wolty propisowskiej, rany), to spełniło swoje zadanie.

  21. Lena Sadowska pisze:

    No to my drepcemy na miejski spacerek:)

  22. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Na uspokojenie – „Luna to surowa pani”, a przynajmniej taki tytuł nosi w polskim przekładzie Michała Jakuszewskiego powieść Roberta A. Heinleina, jedna z moich ulubionych, która w oryginale ma ten sam tytuł, co poniższy spokojny utwór Pata Metheny’ego.

    Snów niesurowych, dobrze ugotowanych!

    A ja po krótkim zastanowieniu zaraz idę pokręcić.

  23. Lena Sadowska pisze:

    W Miasteczku pachnie już arktycznym mrozkiem:) Czarno-onyksowe niebo ocukrzone jak za najlepszych faraońskich czasów, a latarnie jakby jeszcze śniły o lecie – turmalinowym blaskiem spowijają delikatne listeczki przydomowych klonów:) Trawa wciąż wsłuchana w oddech stygnącej ziemi, a deptaki roziskrzone marznącymi kropelkami wieczornej rosy:)
    Bezludnie, cicho…
    Spacerowałyśmy do melodii własnych kroków i poruszanych od czasu do czasu lekkim powiewem dzwoneczków liliowego wiatrołapu:)

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  24. Quackie pisze:

    Na Słowacji ponoć nieduże trzęsienie ziemi, coś było czuć w Krakowie? https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/lowcyburz/posts/pfbid0ryfrCHHwamARXyTxxozfJb3vdzsR8d47EVh9qxU5pUPBss6nx9waxi4KiukGeHbYl

  25. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy! Do jutra 🙂

  26. Lena Sadowska pisze:

    Też umykam.
    Spokojnych snów, Wyspo:)

  27. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wyspani? Wink

  28. Quackie pisze:

    Dzień dobry, zadziwiająco pogodny tutaj.

    Tutaj kotka głośno żąda wstępu do kuchni, gdzie małżonka przygotowuje obiad (żeby żebrać o resztki). O, już może wejść.

    Mam nadzieję, że wszyscy możemy sobie całkiem normalnie wejść do kuchni (każdy do swojej) i zrobić śniadanie.

    A jakby nie, zawsze jest pani Gienia. Poprosimy!

    Koffie

    • krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry

      Planowałem dzisiaj wstać rano, żeby zobaczyć wschód słońca nad morzem, ale niebo było zachmurzone i nie poszedłem Cry

      Straciłem piękny widok ale zyskałem godzinę snu w ciepłej pościeli Wink

      W każdej sytuacji trzeba szukać pozytywów Approve

    • Lena Sadowska pisze:

      Tutaj też słonecznie od rana. I bez kocich ekscesów, głównie z braku kotów zapewne:)

      Dzień dobry, Quacku:)

  29. Makówka pisze:

    Witam!

  30. Makówka pisze:

    Kierunek Gliwice wkrótce!
    pa, pa

  31. makowka9 pisze:

    Jestem zarejestrowana.Badanie na 19, myślałam,że pójdę do miasta po zarejestrowaniu,ale kazali nie odchodzić, czekać.
    Uwielbiam wysiadywanie na korytarzu szpitalnym.

  32. Lena Sadowska pisze:

    Pospałam, posnułam się, poszyłam – słowem – domciowe dzień dobry, Wyspo:)

    Miasteczko słoneczne, umiarkowanie zawietrzone, drzewa wciąż letniozielone, a niebo pyka obłoczkami waty:)

  33. Lena Sadowska pisze:

    Umykam do robótek niewymagających zbytniego zaangażowania mięśniowego, ale bede zerkau:)

  34. Quackie pisze:

    Po pracy i na przerwę!

  35. Lena Sadowska pisze:

    To my na spacerek:)

  36. makowka9 pisze:

    Wracamy

  37. Ultra pisze:

    Makowko, pomyślne wieści? Trzymałam kciuki, a nuż pomogły?

  38. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj taki jazz, a nawet trochę jak dżem seszyn.

    Snów o dżemie! 🙂

    I tak pewnie potuptam zaraz porowerować.

  39. Tetryk56 pisze:

    Nie zaginąłem — mam gościa 😉

  40. Makówka pisze:

    Spokojnej nocy!

  41. Lena Sadowska pisze:

    Miasteczko miało dziś zapach dzieciństwa:)
    Gruszowego dymu zasnuwającego stareńkie chałupki z maleńkimi, pomrugującymi okienkami… Mroźnych powiewów czających się w niszach podwórek… Liścianych kopców z grzechotem przeganianych spod jednej bramy pod drugą…
    Przy uliczce, w którą skręciłyśmy, przycupnęły wiekowe bzy, panoszyły się ogromne kule późnojesiennych, pąsowych róż, podwórkowe brysie powarkiwały zza stert opałowego drewna, a na wewnętrznych parapetach wymoszczonych watą wylegiwały się cebulki przyszłorocznych prymulek.
    I jeden żylasty kocur:)

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  42. Tetryk56 pisze:

    Dobranocka już była, gościa, siebie i Wyspę ułóżmy do snu!

  43. Lena Sadowska pisze:

    Mili Wyspiarze, Psiuła miała dziś kłopoty z żołądkiem, nasprzątałam się, zanim leki od weterynarza zaczęły działać, a że jestem taka trochę mniej sprawna póki co – zmęczyłam się chyba, bo już mnie kiwa, więc…

    dobrej nocki, Wyspo:)

  44. Quackie pisze:

    To i ja się pożegnam na dzisiaj. Dobranoc wszem wobec!

  45. Quackie pisze:

    Dzień dobry, siąpi. Biorąc pod uwagę zagrożenie suszą, to całkiem nieźle.

    Kawa się nadawa. Poprosimy, pani Gieniu.

    Koffie

  46. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Krakowa przed chłodem już zaczyna chronić smogowa czapka…

  47. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

  48. makowka9 pisze:

    ….reisefieber…

    • Lena Sadowska pisze:

      Współczuję.
      Mnie dopada reisefieber, gdy Smarkactwo jest w drodze:)

      Dzień dobry, Makówko:)

      • Makówka pisze:

        Dzień dobry Leno!

        Nienawidzę się pakować, denerwuję się podróżą. Nawet gdy jadę na jednodniową wycieczkę nie mogę spać z nerwów, aby nie zaspać.
        Jednak gdy pada propozycja nie umiem odmówić. Lubię jednak mieć przerwy między wyjazdami w czasie których z przyjemnością jestem kobietą domową.

        Ostatnio jestem zmęczona, bo zabrakło tych przerw.

        • Lena Sadowska pisze:

          Ja z kolei nie lubię jechać:)
          Nie denerwuje mnie, że zaśpię, pakowanie mam z grubsza opanowane, przesiadki też nie wyprowadzają mnie z równowagi, choć za nimi nie przepadam:) Tym, co doprowadza mnie do szału, jest sama jazda – kompletnie zmarnowany czas, w którym nic nie da się robić, bo ile można słuchać muzy albo audiobooków?
          Natomiast wszystkie opisane przez Ciebie lęki dopadają mnie, gdy to moje Smarkactwo ma wyjechać:) Mam wtedy dobę wyciętą z kalendarza:)

  49. Lena Sadowska pisze:

    Całkiem cieplutkie i słoneczne dzień dobry, Wyspo:)

    Psiułowi lepiej, więc i mi lepiej:)
    Po przespanej nocce i porannym pracunku zamierzam się nieco powyżywać rękoczynnie. I zaglądać na Wyspę, oczywiście:)

  50. Lena Sadowska pisze:

    To umykam na trochę do moich robótek. w Was zostawiam z pięknym jesiennym tangiem:

    🙂

  51. Quackie pisze:

    Praca załatwiona, i krótki wypad na ważną rozmowę. I nieduże zakupy.

    A teraz na przerwę.

  52. Lena Sadowska pisze:

    A my zwolna podreptujemy na spacerek:)

  53. makowka9 pisze:

    A ja już na peronie czekam na pociąg.

  54. Tetryk56 pisze:

    Dotarłem do domu i postanowiłem się nieco poobijać. Zacznę od kolacji…

    • Lena Sadowska pisze:

      Jak wygląda poobijanie się kolacją? 😉

      Dobry wieczór, Tetryku:)

      • Quackie pisze:

        Gdyby na kolację były jajka na twardo, zagadka byłaby rozwiązana! Delighted

        • Lena Sadowska pisze:

          Albo antonówki:)

          Dobry wieczór, Quacku:)

          • Quackie pisze:

            O, też ładne.

            „Duszone są jabłka, pieczone są jabłka
            I z jabłek szarlotka, i placek, i babka!”
            (Jan Brzechwa, dla porządku)

            • Lena Sadowska pisze:

              Nie zawsze jabłko jabłkiem było,
              wpierw było szczere kwiecie,
              przedtem pienisty kwiecia cień,
              przedtem wiosenny sen na świecie,
              a najpierw – czysta miłość.

              Potem zielone wiały liście
              zielonym w krąg szelestem,
              po dziennym trudzie kos perliście
              piosenkę nucił wśród gałęzi,
              nawet gdy wiało deszczem.

              Jesienią liście podrętwiały,
              lato odeszło milcząc.
              Ach, co tam! w palce gwiżdżę śmiało,
              bo pierwszym jabłkom pokraśniały
              nadęte ich policzki!

              Co było niebem i co słońcem,
              usta i ciało krzepi,
              a oczom jasność daje lepszą.
              Tak się wypełnia rok jabłeczny,
              i na tym pieśni koniec.

              (Kantata jabłeczna – T. Borowski)

              🙂

              • Quackie pisze:

                Nie znałem. I po Borowskim, hm, nie spodziewałbym się.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Takiego optymizmu?

                • Quackie pisze:

                  No, i generalnie pogodnego nastroju. Takie w sumie „cztery pory roku” w jednym jabł… to znaczy wierszu.

                • Lena Sadowska pisze:

                  A mnie wyjątkowo nie pasował ostatni wers w pierwszym czytaniu, bo zaburzył mi rytm:) Sprawdzałam nawet, czy tak miało być (miało, w drugiej antologii było identycznie). Dopiero później zauważyłam, że ten „koniec” rymuje się ze „słońcem”:)

              • Tetryk56 pisze:

                Nutka owocowa znakomicie dodała smaku mojej kolacji! Delicious

                • Lena Sadowska pisze:

                  Bardzo jestem temu rada:)

                • Lena Sadowska pisze:

                  Przypomniałam sobie zabawny wiersz o owocach:)
                  Jeśli go znajdę – wstawię.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Mam 🙂

                  Kupiliśmy na targu maliny;
                  ale maliny cieszą się złą opinią:

                  więdną w torbie, a fermentując,
                  pienią się podejrzanym sokiem.

                  A truskawki bardzo straciły na autorytecie:
                  są ponoć dziedzicznie obciążone.

                  Co się tyczy czerwonych porzeczek – podobno
                  te zdeklarowane czerwone porzeczki już pomarły.

                  (Nie wierzcie temu: pełno ich na polach,
                  pęcznieją ufnie na gałązkach,

                  a te pomarłe i tak nigdy nie były czerwone:
                  to jakaś mutacja czarnych albo białych).

                  Myśleliśmy, czy by nie wybrać agrestu,
                  ale słyszeliśmy, że przesiąknął

                  malinami w agrestowych kurtkach.
                  W tych czasach niczemu nie można zaufać.

                  Ludzie mówią, że są daktyle – lecz z importu;
                  a na winobranie wciąż jeszcze za wcześnie.

                  Możemy tylko czekać i mieć nadzieję.
                  Nie ma pogody dla owoców.

                  (Lato w Bukareszcie – Fleur Adcock
                  tł. Andrzej Szuba)

                • Quackie pisze:

                  Co za podejrzliwy poeta! (I tłumacz!)

                  Happy-Grin

                • Lena Sadowska pisze:

                  Ha! Wiedziałam, że nie tylko mnie rozbawi:)

                • Lena Sadowska pisze:

                  Mówisz, Quacku, jakbyś nigdy nie widział babeczki przy straganie z owocami 😉

                • Quackie pisze:

                  Och, no oczywiście!

                  Na straganie w dzień targowy takie słyszy się rozmowy, zawsze! 😀

                • Lena Sadowska pisze:

                  Wszystko wkrąg mej osoby kręci się i kipi
                  I jakby ujazdowski wichrzy się bałagan,
                  Okręt w sieni Fukiera przyjacielsko skrzypi
                  I tęsknie tam spoziera każdy Rynku stragan.

                  (Targ na rynku – A. Oppman)

                  🙂

                • Lena Sadowska pisze:

                  Pamiętam jeszcze taki wiersz Fredry o targu i babie, ale już jutro poszukam, bo autorów na „f” mam wysoko i muszę z krzesłem na góreczkę dyrdać:)

                • Quackie pisze:

                  In Love Oppman jak zwykle z Warszawą daje radę.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Tak. Też lubię Or-Ota:) Uważam, że jest niedoceniony, bo jego wkład w naszą literaturę jest ogromny.
                  A jego bajki to prawdziwe diamenty:)

              • Lena Sadowska pisze:

                Znalazłam w necie:)
                Wstawię na samym dole, bo tu już bardzo wąsko:)

  55. makowka9 pisze:

    Na peronie zgadałam się z panią, która też jedzie do tego sanatorium co ja.Po chwili rozmowy okazało się,że dobrze zna „naszą Jone”

  56. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj specjalnie dla Makówki – żeby zawsze zabierała własną, piękną pogodę, gdziekolwiek jedzie 🙂

    Snów pogodnych właśnie.

    Dzisiaj sobie daruję kręcenie, może kolana trochę odpoczną.

  57. Lena Sadowska pisze:

    Spacer dość ciepły, od czasu do czasu pokrapiany z łaciatego nieba:)
    I gwiazdki. I chmurki. I księżyc. Dziś w nocnym asortymencie.
    A oprócz tego marsz akupresowy w Modrzewiowej Alejce i bardzo rozśpiewane Chyba-Kocię (bo nie widziałyśmy lecz słyszałyśmy) na jednym z balkonów. Mnie te wyczyny wokalne podobały się średnio (żeby nie powiedzieć – wcale), ale Rudej bardzo, bo najpierw w ruch poszedł ogon (ale tak niemal do urwania), potem gardło, a w pewnym momencie Psiuł klapnął na cztery litery, uniósł łepek i zawył przeciągle. Tylko raz na szczęście. Ale na Chyba-Kocięciu musiało to zrobić nie lada wrażenie, bo zamilkło. I nie odezwało się więcej:)

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  58. Lena Sadowska pisze:

    Miałam jakiś kłopot z dostaniem się na Wyspę, ale już chyba się naprawiło:)
    Ciekawe – u mnie czy – ogólnie:)

  59. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy poetyczna Wyspo! Mnie coś morzy…

  60. Lena Sadowska pisze:

    Gniewa się baba na targ, a targ o tém nie wie,
    Stare mówi przysłowie o bezsilnym gniewie.
    Targ nie wie! Ale baba niekoniecznie głupia,
    Że swą boleść bezwładną słowami wykupia;
    Wszakże niejeden krzyknie: „Zjedz djabła“, a przecie
    Nikt jeszcze nigdy djabła nie połknął w pasztecie
    Czemuż babie brać za złe, gdy dopiecze żywnie,
    Że baba na wiatr czasem językiem pokiwnie.
    Bo teraz już na targach nie ma czci i wiary,
    Furdą ojciec i matka, furdą ksiądz wikary.
    Daj! krzyczą teraz wszyscy, albo ci wydrzemy,
    A targ daje się łupić… i cały targ niemy;
    Niechże przynajmniéj baba ma tyle odwagi,
    Powiedzieć dziś otwarcie do frymarczéj plagi:
    Wszyscy, wszyscy jesteście kuglarze, oszusty,
    Bractwa miłości bractwem fałszu i rozpusty,
    Więc niechże wasze togi, larwy i kaptury
    Szatańskie kiedyś w piekle rozedrą pazury.
    Baba klękła u krzyża, zapłakała rzewnie,
    Bo głos ludzki już teraz nie pomoże pewnie.

    (Baba i Targ – A. Fredro)

    🙂

  61. Quackie pisze:

    Umykam, dobranoc, Leno. I wszyscy, którzy jeszcze nie śpią!

  62. Lena Sadowska pisze:

    Pięterko nobelonowe wprawdzie, ale nastrój mam poetycki, więc pożegnam się jeszcze jednym wierszem:

    Sen­ny dziś je­stem. Ha­łas ulic,
    trze­pot kur­ty­ny nie­ba, dźwięk
    każ­dy się jawi jak przez mgłę
    dym ho­ry­zon­tu. Bar­wa, ob­raz
    i kon­tur tra­cą ostrość, jak­by
    bra­ma, uli­ca, mur na­prze­ciw
    za­raz gdzieś odejść mia­ły. Żalu
    nie mam żad­ne­go, że kształt mija,
    ani tę­sk­no­ty, tyl­ko mil­czy
    noc we mnie, to sen z ra­mion twych
    od­pły­nął ku mnie: za­my­śle­nie,
    uśmiech we­wnętrz­ny, do­tyk snu
    przej­rzy­sty, lek­ki. Tak pie­ści­łem
    w dło­niach twe wło­sy nocą, któ­re
    spły­wa­ją falą wzdłuż mych dło­ni,
    i tak mil­cza­łem pe­łen cie­bie,
    jak te­raz mil­czy we mnie sen…
    (*** senny
    … – T. Borowski)

    Miłych snów, Wyspo:)

  63. Quackie pisze:

    Dzień dobry, z lekkim poślizgiem. Raz, że troszkę zaspałem (no, jakiś kwadrans), a dwa, że na początku zamiast okienka do logowania wyświetlał mi się na Wyspie błąd nr 500.

    Skoro to już za nami, poprosimy panią G.

    Koffie

  64. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Mnie z kolei zainstalowana wczoraj pod koniec pracy aktualizacja systemu ukryła w BIOS-ie dysk z systemem, tak że nie dawał się uruchomić… Weary

  65. makowka9 pisze:

    Witam !
    Jeszcze w pociągu.
    Wczoraj się nie pożegnałam,bo Wyspa pokazywała błąd.

  66. makowka9 pisze:

    Już po obiedzie,czekam w kolejce do lekarza, pokój 3 osobowy niestety.

  67. Lena Sadowska pisze:

    Niecowietrzne dzień dobry, Wyspo:)

    Wczoraj przyplątał mi się nowy pomysł, więc spróbowałam, a skoro okazał się wykonalny dziś zamierzam kontynuować:)
    W przerwach między-wyspowych, oczywiście:)

  68. Lena Sadowska pisze:

    Bezludnie wciąż na Wyspie:)
    Na miłe popołudnie zostawiam Wam więc kilka kołyszących nutek Yanna Tiersena z baśni o paryskiej czarodziejce:

    A sama wracam do moich robótek:)

  69. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, po pracy i na przerwę. Czuję się trochę ponadnormatywnie zmęczony.

  70. Lena Sadowska pisze:

    Prawie trzy godziny walczyłam z jakimiś aktualizacjami…

    Więc teraz należy mi się spacerek:)

  71. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj księżycowo-klasyczna. Z Frankiem S.

    Snów o lataniu na księżyc.

    A ja zaraz zmykam w kierunku roweru.

  72. Lena Sadowska pisze:

    Chyba jeszcze nie powinnam, ale ile można włóczyć się po Miasteczku:)
    A w plenerku wciąż mało jesiennie. Nad Lasem strzępiaste niebo i mnóstwo gwiazd. Tylko szanownego pana Księżyca nie było. Może krył się za którymś woalem, niczym tajemniczy arabski książę. Nie skusiła go nawet gładka toń Jeziora:)

    A Miasteczko przywitało nas puszystymi obłoczkami i mgielnymi kulami latarń. Chłodkiem i wilgotnymi tiulami zasnuwającymi przydomkowe żywopłoty:)

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  73. Tetryk56 pisze:

    Ja dzisiaj rano pojechałem na rowerze zachęcony prawie czystym niebem i pozytywną prognozą. Z roboty wyjechałem w podobnych warunkach, ale im bliżej domu tym ciemniejsze robiło się niebo a na skraju osiedla nawet zaczęło pokapywać, na szczęście bardzo delikatnie.

    • Quackie pisze:

      Tutaj rozpadało się poprzedniej nocy i do rana padało, lało, siąpiło w różnych konfiguracjach. Wyszedłem z domu tylko na krótko, już za suchego, więc bez szaleństw związanych z polewaniem (mnie).

    • Lena Sadowska pisze:

      Ponoć delikatny deszczyk wspomaga rośnięcie, Tetryku 😉
      Nad ranem (jako się rzekło wyżej, realizowało się nowy pomysł, więc się nie spało) było oberwanie chmury, ale takie ze strugami deszczu, kilkoma gradowymi paciorkami, i nawet – paroma płatkami śniegu:)

  74. makowka9 pisze:

    Dobranoc

  75. Tetryk56 pisze:

    Niech blask lampki dotrze do wszystkich miast, miasteczek i sanatoriów na północy kraju! 🙂

    • Quackie pisze:

      Spokojnej i Tobie.

      Bardzo Państwa pozostających jeszcze na Wyspie przeproszę, ale dzisiaj też się już muszę pożegnać. Im bliżej końca tygodnia, tym bardziej się czuję zmęczony. Może od połowy listopada będzie luźniej – troszeczkę.

  76. Lena Sadowska pisze:

    Spokojnych snów, Wyspo:)

  77. Quackie pisze:

    Dzień dobry.

    „Kociubińska ma dwie torebki,
    A w tych torebkach kompletny chaos.
    Więcej, prawdziwy magiczny sklepik,
    Bo: i „Kuźnica”, i kakao.”

    Tak mniej więcej mam dzisiaj, tylko bez torebek 🙂 ale nikt nikogo nie będzie bić po głowie, na szczęście. Natomiast kawa by się przydała na rozruch, na kawę znajdzie się miejsce w największym chaosie.

    Pani Gieniu, poprosimy!

    Koffie

    • Lena Sadowska pisze:

      O! Jak poetycko:)
      Ponoć pod osobą pani Hermenegildy Ka kryła się pewna lwowska poetka – Maruta, czyli Maria Stobiecka:) Ona sama potwierdzała, zresztą, podobieństwo w niektórych kwestiach:)
      A tak w ogóle – Maruta to bardzo interesująca postać, za niezwykłą odwagę i ofiarność odznaczona Krzyżem Virtuti Militari:)
      Fajnie, że o niej przypomniałeś, może kiedyś poszukam jakiegoś jej wiersza i umieszczę w nieznanym zakątku:)

      Dzień dobry, Quacku:)

      • Quackie pisze:

        A nie miałem pojęcia, że to wzorowane na autentycznej osobie.

        Dziękuję!

        • Lena Sadowska pisze:

          Proszę uprzejmie, Quacku:)

          Część literaturoznawców uważa, że Hermenegilda jest raczej kompilacją cech wielu parających się tfurczością poetycką kobiet, które swoimi utworami zasypywały redakcje różnych pism:)

  78. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Nie dajmy się przesądom!
    13. nawet w grudniu jest wiosna…

  79. Lena Sadowska pisze:

    Słoneczne dzień dobry, Wyspo:)

    I, kontynuując motyw rozzłoconej jesieni, dziś takie baletowe nutki:

    Miłego popołudnia, Wyspo:)

  80. Lena Sadowska pisze:

    A ja poprackowo umykam do moich (parodniowych, więc już nie takich) nowych rękoczynów:)

    I jak zwykle – będę zaglądać na Wyspę:)

  81. Makówka pisze:

    Witajcie!
    Po zabiegach (gimnastyka w basenie solankowym, borowina, fango, laser), po obiedzie.
    Leżę w łóżku z laptopem i piję kawę.
    Padający deszcz nie sprzyja pójściu na spacer.

    • Lena Sadowska pisze:

      Tutaj już ku wieczorowi idzie. Po słońcu nie został nawet błysk, niebo poszarzało i lekko wieje, ale ja sobie, a przede wszystkim Psiułce, nie odmówię:)
      Ale, póki co, rękoczynię:)

      Dzień dobry, Makówko:)

  82. Lena Sadowska pisze:

    Zrobiłam sobie krótką przerwę, żeby palce odpoczęły. I głowa, bo wymyślanie wzorków dość absorbujące jest:) Przy okazji udało mi się wymyślić nowy ścieg:) Nie wiem, czy mnie jedynej, ale zawsze to coś:)

    Odpoczęłam, więc umykam:)

  83. Quackie pisze:

    Koniec dnia, koniec tygodnia, norma wykonana, jest nieźle.

    A teraz na przerwę.

  84. Lena Sadowska pisze:

    Skoro wszyscy zaliczają rozrywkowy piąteczek, to my udamy się na spokojny spacerek:)

  85. Tetryk56 pisze:

    A ja się już przerwałem i dotarłem do domu. Cześć, Leno nieprzerwana! 😉

  86. Makówka pisze:

    A ja wykorzystując przerwę w deszczu poszłam na spacer nad morze.
    A teraz już łóżeczko i …Wyspa!
    Czy na Wyspie też będzie obowiązywać cisza wyborcza?

  87. Lena Sadowska pisze:

    Nieoczekiwanie, w drodze do plenerku, zaczęło popadywać.
    Na miejscu kropiło, było więc mokrawo i pachniało piekłem:)
    Węszyłyśmy obie namiętnie, ale prócz kierunku, z którego zapach siarki dochodził, nie udało nam się niczego ustalić.
    Zadzwoniłam do Nadleśnictwa (bo może ktoś zostawił ognisko w lesie i nieszczęście gotowe), obiecali, że sprawdzą. Zawsze w takiej sytuacji lepiej dmuchać na zimne. Czy choćby – na mokre…
    Wracając, minęłyśmy wóz Leśników, więc nie były to czcze obietnice 🙂

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    • Tetryk56 pisze:

      Jedną ruską rakietę znalazła dama na koniu, czemu więc kolejnej nie mogłaby znaleźć dama z Psiułą? One też pachną podobno diabłem…

    • Quackie pisze:

      Może ktoś wpadł na pomysł upieczenia ziemniaków w popiele? Tak mi się kojarzy z jesienią.

      • Lena Sadowska pisze:

        Też pomyślałam o nielegalnym, niedogaszonym w dodatku, ognisku, Quacku.
        Gdyby to było we dnie, szłabym aż do skutku, ale nocą trochę mi było niefajnie bez latarki przez krzakocie się przedzierać.

        • Quackie pisze:

          No! Mnie znajomy entuzjasta rozmaitych przydatnych gadżetów polecił latarkę wielkości 1/4 grubego długopisu, diodową, ładowaną z kontaktu (via ładowarka telefoniczna), obecnie nie ruszam się bez niej w plecaku, na okoliczność taką właśnie jak piszesz – między innymi.

  88. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj mnie wzięło na klasykę. Myślę, że już swobodnie możemy mówić o jesieni.

    Snów zakopanych w suchych(!) liściach.

  89. Makówka pisze:

    Dobranoc Wyspo!

  90. Tetryk56 pisze:

    Też będę zmykał. Dzień był męczący.
    Dobrej nocy, Wyspo!

  91. Lena Sadowska pisze:

    Dzień nie był szczególnie ciężki, ale moje oczy uważają chyba inaczej, bo zaczęły się niebezpiecznie przymykać, więc:

    spokojnej nocki, Wyspo:)

  92. Makówka pisze:

    Witam Państwa!

  93. Quackie pisze:

    Dźbry, pospałem (aczkolwiek nie do oporu), za chwilę muszę jeszcze na nieduże zakupy w sąsiedztwie.

    Poza tym deszcz.

    Poprosimy panią z serwisu śniadaniowo-kawowego.

    Kelnereczka

  94. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W Krakowie ostatni dzień lata 🙂

    • Quackie pisze:

      No proszę. Tu słońce wyszło po deszczu i od razu się zrobiło inaczej.

      Dzień dobry!

    • Lena Sadowska pisze:

      Niepostrzeżenie jak Żal
      Lato się ulotniło –
      Zbyt nieuchwytnie, by można
      Odczuć to jako Złośliwość –
      Destylat Ciszy gęstniał
      Jak Zmrok rozpuszczony w powietrzu
      Lub Natura, w odosobnieniu
      Sama z sobą spędzająca wieczór –
      Zmierzch pojawił się wcześniej –
      Obco jaśniał Poranek –
      Łaska uprzejma, lecz męcząca
      Jak Gość tuż przed pożegnaniem –
      I tak, choć nie obdarzone
      Skrzydłami ani Stępką,
      Lato leciutkim lotem
      Odpłynęło wprost w Piękno.

      (1540 – E. Dickinson
      tł.: St. Barańczak)

      Dzień dobry, Tetryku:)

  95. Makówka pisze:

    Ja po krioterapii na kolana, kąpieli kwasowęglowej, deszczowym spacerze i obiedzie.

    Dziś jeszcze gimnastyka w basenie solankowym.

  96. Quackie pisze:

    Chciałem tylko powiedzieć, że Lena prorokuje poniekąd – na pewnych czarnych schodach w Warszawie pojawił się pan, który groził, że zrobi bum 🙂 co prawda już zszedł i obyło się bez bum, ale jednak.

  97. Lena Sadowska pisze:

    Miało być inaczej, ale pogoda weszła mi w paradę, więc tak:

    Poprackowe dzień dobry, Wyspo:)

    • Quackie pisze:

      No, melancholijnie, aczkolwiek melodyjnie. Dzień dobry.

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂
        W takim właśnie nastroju przemierzałam pociemniałe uliczki, popatrując sobie na potargane sosenki i modrzewie, na których deszcz nie zostawił suchej igiełki:)
        A że biegać jeszcze za bardzo nie mogę, to tak tuptałam, chwilami (jak się zapomniałam) zamaszyściej, chwilami ostrożniej:)

        • Quackie pisze:

          Potargane – to i wiało niezgorzej!?

          • Lena Sadowska pisze:

            Tak.
            A teraz na chwilę wyszło słońce i niebo jest liliowe:)

            • Quackie pisze:

              Hmm, idę patrzeć, jak tutaj.

              [wraca]

              E, nie, tylko chmurki od dołu podpalane na różowo z pomarańczowym, ale daleko i nisko. Reszta bladoniebieska, jesiennie, a nawet jakby powoli zimowo.

              • Lena Sadowska pisze:

                Tu już wrzosieje:)

                Bardzo lubię tę Twoją manierę narratora:)
                My kiedyś mieliśmy zwyczaj dodawać podobne komentarze niby-odautorskie:)
                Brzmiało to mniej więcej tak:
                – Ja tam nie wierzę w zgubne skutki Czarnobylu (autentyk – kolega na gegrze)!
                – Powiedział Karol i podrapał się po drugiej głowie (komentarz Leny chwilę później na tej samej lekcji).

  98. Quackie pisze:

    Czy można postawić nowe pięterko? Bo tu mamy ponad 330 komentarzy, rozmowa nadal trwa i nie gaśnie, co fajne, ale w drabince chwilami ciężko się połapać.

  99. Quackie pisze:

    No to zapraszam na nowe pięterko!

  100. Lena Sadowska pisze:

    Jak zwykle – dziękuję wszystkim za miłe rozmowy i refleksje nad nobelonowością życia i wracam na poetyckie pięterko Quacka:)

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)