« Od Przybory do Ginczanki... "Słownik Ptaszków Polskich" - czyli przedsylwestrowa wizyta w teatrze »

Panteistycznie

Nie objawił mi się żaden bóg
w gorejących
i ognistych
krzakach,
nie przemawiał do mnie
pożarem
i nie wzywał mnie
płomieniście —
odnalazłam go w krzaku
bzu,
gdy w kiściastych
krocił się znakach,
rozpoznałam go najzieleniej, gdy przez mokre wołał mnie
liście.
No — i odtąd chodzę zdumiona
zadziwieniom
nagłym
naprzeciw
gdy rozpuchły kreci pagórek
olbrzymieje cudem jak
Synaj —
popróbujcie wątpiący i źli
jak żarówkę
słońce zaświecić;
mówię do was
hallo —
hallo —
ja:
radosny prorok —
dziewczyna.

Rozwijają się drogi wstęgą
rozpędzonym
filmem
samopas
i potykam się jak pijana
o nadrożne,
naszlaczne
cudy:
oto
w znikąd wyrosłych krzemieniach
znieruchomiał czas jak synkopa
oto
światło mknie:
trzysta tysięcy
kilometrów
na
jedną
sekundę —
oto
jestem po prostu tętnicą,
którą krąży jak krew
w świecie
azot —
oto
cichy «jak sen» pocałunek
zgiełków światów przemilcza mi
jazgot —
oto
kiedyś się wszystko raz urwie
tak: bez wstępu,
bez przeczuć,
od razu
i poleci na zbity łeb
ziemia
romantycznie spadającą
gwiazdą —
Jakże trudno wytrwać w równowadze
plącząc nogi po drodze
o cudy
i nie oprzeć się pewnie o
boga,
który wiatru mi natrząsł
i ptaków —
wpłynął we mnie życiodajny bóg krwią czerwoną, co płynie bez trudu,
choć nie zjawił mi się żaden
głos
w gorejącym
i ognistym
krza
ku.

Zuzanna Ginczanka (Zuzanna Polina Gincburg) urodzona 22 marca 1917 r. w Kijowie, zmarła w 1944 r. w Krakowie polska poetka pochodzenia żydowskiego. Autorka tomiku O centaurach.

190 komentarzy

  1. Lena Sadowska pisze:

    Witam:)

    Zapraszam na pierwsze spotkanie z tegoroczną patronką.
    Wiersz zainspirowany twórczością Heinricha Heinego, jeden z moich ulubionych, bo i mnie idea panteizmu w romantycznym wydaniu jest bliska:)

    Miłego czytania:)

  2. Quackie pisze:

    Dzień dobry na nowym pięterku.

    Faktycznie wiersz – a może raczej poemat? – filozoficzny i ważny, ale zdecydowanie bardziej poważnie traktujący ten temat niż np. współczesne mu i zbliżone tematyką wiersze Tuwima.

    Dyskretne słowotwórstwo („naszlaczne”, „krocił się”), z nietypowym słownictwem („rozpuchły”) przyprawiają go znakomicie.

    A wydźwięk całości znakomity na początek tego roku z Poetką – od razu ustawia ją nam w pewnym świetle, pokazuje i przedstawia!

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Quacku:)

      Dziękuje. Cieszę się, że podoba Ci się mój wybór.
      Zdecydowałam się na ten wiersz, bo jest stosunkowo jednym z „lżejszych” utworów Zuzanny Ginczanki.

      Pisząc „temat”, masz na myśli tytułowy panteizm?
      Ginczanka była w pewnym sensie „odkryciem” J. Tuwima, co nie przeszkadzało jej, młodziutkiej, stać w romantycznej opozycji do skamandryckiego postrzegania Absolutu w Naturze i Natury w Absolucie:)

      Mnie również urzekają neologizmy w tym wierszu, nie tylko te wymienione przez Ciebie, ale także to „najzieleńsze rozpoznanie” oraz „bóg natrząsający (jej) wiatru i ptaków”.
      Ciekawe jest też antynomiczne porównanie znieruchomiałego czasu do synkopy.
      I podoba mi się tu poprowadzenie akcji od tego, co się zdarzyło, poprzez to, co dzieje się właśnie, aż do ponownego powrotu do dokonanego:)

      • Quackie pisze:

        Tak, panteizm. Ale w tym wierszu przecież mamy dokładnie Absolut w Naturze? Bóg „nie w gorejącym krzaku”, tylko „w krzaku bzu” i „przez mokre liście”?

        • Lena Sadowska pisze:

          Powiedziałabym, że to Natura pełni tu rolę Absolutu (patrz komentarz niżej:)).
          Czy to miałeś na myśli?:)

          • Lena Sadowska pisze:

            Pytam, bo te „Absoluty w Naturach” i
            „Natury w Absolutach” mogą przyprawić o kręćka:)

            • Quackie pisze:

              No tak.

              I przyprawiają.

              I-see-stars

              Trywializując: trochę na zasadzie, co było pierwsze, jajko czy kura…

              • Lena Sadowska pisze:

                🙂
                Poniekąd, choć koncepcja, że Absolut częściowo zawiera się sam w sobie, a częściowo w Naturze była pierwsza:)
                Po niej pojawiła się dopiero myśl, że Absolut niepodzielnie (w całości) zawiera się w Naturze (Kosmosie, Bycie – zależy, kto na to wpadł;)).
                Potem była faza na twierdzenie, że Natura zawiera się w Niewyczerpywalnym (pleonazm wg mnie:)) Absolucie, a na koniec objawienie, że Natura zawiera się w Absolucie po tegoż Absolutu kres, wyczerpując wszelkie jego możliwości, treści:)

  3. Makówka pisze:

    Witam na nowym pięterku.
    Jeszcze z komórki,wracam dopiero

  4. Tetryk56 pisze:

    Jak żyć, nie opierając się pewnie o boga? – to pytanie, ważne w jej trudnych czasach, nurtuje wielu i dzisiaj, nawet niekoniecznie uświadomione. Niektórym się udaje…

    • makowka9 pisze:

      Łatwiej tym, którzy potrafią opierać się pewnie o boga.
      Co mam zrobić, gdy nie potrafię? Choć przecież wiem, że w wielu sytuacjach mogłoby to pomóc.

      • Lena Sadowska pisze:

        Wybacz, dopiero teraz dostrzegłam Twój komentarz, Makówko.

        Widać, że nie potrafisz, i to nie jest żadna złośliwość z mojej strony, po prostu osoba, która potrafi, napisałaby „Bóg by pomógł”, a nie : „to mogłoby pomóc”:)

        • Makówka pisze:

          Bardzo trafnie to ujęłaś!
          Czasami zazdroszczę tym, co uważają, że Bóg by pomógł.
          A z drugiej strony pytam się wtedy czemu ten Bóg nie pomaga tam, gdzie jest tyle cierpienia? Gdy cierpią małe dzieci, które nie mogły nic zawinić?

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Tetryku:)

      Powiedziałabym, że ten fragment:

      „Jakże trudno wytrwać w równowadze
      plącząc nogi po drodze
      o cudy
      i nie oprzeć się pewnie o
      boga,
      który wiatru mi natrząsł
      i ptaków ”

      nie tyle jest zwątpieniem, ile – częścią wywodu, w którym ZG Absolut w Naturze przeciwstawia Naturze w Absolucie:) i, zgodnie z filozofią Romantyków – opowiada się za tą drugą tezą, a nawet – Czyni Naturę, żywym, pojmowanym wyłącznie pozapercepcyjnie, bóstwem 🙂
      Zdają się o tym świadczyć owe „plączące nogi cuda”, niedostrzegalne dla tych, którzy Naturę czynią wytworem jakiejś Siły Wyższej. To stąd owo sarkastyczne stwierdzenie (powtórzone w finiszu) o braku werbalnego znaku od – nie krzewu nawet, ale – „krzaka gorejącego”:)

      Piękna jest też to obrazoburcza „pycha” prorokini-młodej dziewczyny stojącej w opozycji do wiekowych, męskiej płci proroków (pamiętajmy, że ZG miała korzenie żydowskie) Starego Testamentu:)

      A finisz?
      Czy może być coś bardziej bluźnierczego niż finisz tego wiersza?:)

      • Lena Sadowska pisze:

        No, może jeszcze „Narodziny Syna Bożego” Paula Gauguina:)

      • Tetryk56 pisze:

        No i właśnie to bluźnierstwo jest mi bardzo bliskie!
        Bez deprecjonowania wyznawców standardowych religii, bez pretensji misjonarskich, świadomość własnego, osobistego kontaktu z Absolutem poprzez Naturę, albo na odwrót 😉
        Trochę mi się to kojarzy z opowieściami o problemach pierwszego proboszcza Zakopanego, który nie mógł nakłonić bogatszych gazdów do uczestnictwa w mszach. Uzasadnienie odmowy było proste:
        – Ja jestem gazda, to se mogę sam z Hrubym Gazdą pogwarzyć, a Jego parobków do tego mi nie trza!

        • Lena Sadowska pisze:

          Idea pośrednictwa w religiach (jak je sobie nazywam) konsumpcyjnych zrodziła się z szacunku do bóstwa i nie obejmowała pierwotnie ziemskich „tłumaczy”, lecz tych, którzy z racji swojego człowieczego rodowodu i nieczłowieczych dokonań (Jan Chrzciciel, Maria, Jezus Chrystus) mieli być bardziej godni, by zwracać się do Absolutu, a jednocześnie z powodu swojego człowieczego rodowodu bliscy wyznawcom:)

          Miałam tu także na myśli inną jeszcze obrazoburczość, bachiczną, niemal sabatyczną, balansującą na granicy sacrum i profanum, z ciążeniem ku profanum jednak:)
          Przecież ten wiersz to także przepiękny, dość płomienny erotyk:)

          • Lena Sadowska pisze:

            Ponoć wszystko przez to nieszczęsne, nadgryzione jabłko.
            Wraz z zyskaniem wolnej woli utraciliśmy przychylność Wszechmogącego. Umył od wszystkiego ręce, każąc nam radzić sobie samym. Wsparcia nie odmawia, ale procedura z wnoszeniem próśb znacznie się skomplikowała…
            😉

            Dobry wieczór, Maczku:)

  5. Makówka pisze:

    Czy mi się wydaje, że ktoś miał opisać swoje wrażenia z teatru?
    Czy może coś mi umknęło i nie zauważyłam?

  6. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze piętro niżej!

  7. Lena Sadowska pisze:

    Długospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Wybyłyśmy wcześniej, bo sylwestrowe fetowanie objęło też dzisiejszy dzień, przyprawiając Psiułkę o kłopoty żołądkowe, które minęły niemal natychmiast po oddaleniu się od hałasu. Wyjeżdżałyśmy w huku fajerwerków i wracałyśmy też, tyle że – rzadszym.

    Tyle tytułem wyjaśnienia powodów zniknięcia gospodyni pięterka:)
    A teraz lecę poczytać, jak się Wam podoba mój wybór:)

  8. Tetryk56 pisze:

    W zasadzie lampka powinna być tam, gdzie dobranocka, ale wydaje się, że na tym panteistycznym pięterku jej blask może nabrać większej mocy…
    Spokojnych snów, pozbawionych objawień 😉

  9. Lena Sadowska pisze:

    „Dlaczego ta noc taka cicha!
    Dlaczego tych gwiazd taki rój?
    Dlaczego jedna, zda się, wzdycha?
    A druga leci gdzieś z daleka?”
    („Sen srebrny Salomei” – J. Słowacki)

    Dobrej nocki, Wyspo:)

  10. Makówka pisze:

    Ja też mało spałam, więc dobranoc!

  11. Quackie pisze:

    Dzień dobry, trochę ciężko dzisiaj wstać, ale jednak się udało.

    Pani Gieniu, pomoże pani się dobudzić?

    Koffie

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Noworoczny rozruch w pracy jest niezawodny Overjoy
    Kawa za godzinkę…

  13. makowka9 pisze:

    Słonecznie, wiosennie witajcie!
    Ja się pytam gdzie sobie poszła zima?

  14. krzysztof z Gdańska pisze:

    Przyznaję, że niewiele wierszy Zuzanny Ginczanki znam.
    Jedynie „Non omnis moriar” (który nawiasem mówiąc zrobił na mnie ogromne wrażenie).
    Dobrze, że będziemy mieli na Wyspie okazję poczytać i podyskutować o Jej poezji. Brawo!

    Gratulacje wyboru
    Poklon

    • Tetryk56 pisze:

      Witaj, Krzysztofie!
      Cieszę się, że wybór ci odpowiada! Happy

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Krzysztofie:)

      I Tobie wszystkiego dobrego w nowym roku:)

      Miło, że zajrzałeś:) Cieszę się, że wiersz przypadł Ci do gustu:)
      „Non omnis…” jest chyba jednym z najbardziej znanych utworów patronki, rzeczywiście przejmujący. Pewnie pojawi się w którymś momencie.
      Nie chciałam jednak nowego roku zaczynać aż tak przygnębiającym utworem.
      🙂

  15. Makówka pisze:

    Plan na dziś _pulmunolog,potem Kolory.
    Nowy rok,a życie toczy się jak w starym,ot,co

  16. Quackie pisze:

    Dobry wieczór! Po pracy i na przerwę.

    Nawiasem mówiąc, muszę przyznać, że mam coś w rodzaju psychicznego dołka, ewidentnie reakcja na zmianę cyferki w ostatnim okienku daty rocznej.

    • Tetryk56 pisze:

      Spróbuj dostosowywać się stopniowo, wymawiając „dwudziesty trzegi” albo „dwudziesty druci” przez jakiś czas… Wink

    • Makówka pisze:

      Ja mam uogólnionego psychicznego dołka od wielu dni.

      • Quackie pisze:

        Hmm. Ale ja bez wyraźnego powodu (tzn. powody są, ale skoro wcześniej mimo nich nie było aż tak źle, tzn. że raczej nie z nich) Worry

        • makowka9 pisze:

          U mnie stare powody się skumulowały z nowymi i doszło jakieś kompletne rozkojarzenie, zapominanie własnego nr telefonu, wychodzenie z domu bez dokumentów i komórki itd.

    • Lena Sadowska pisze:

      Niechże nam się Quack nie smuci!
      Mamy wszak dwudziesty druci
      Lub (zależy od Kolegi)
      Może być dwudziesty trzegi
      Roczek. Mniejsza o literki,
      Bo nie nasze to rozterki.
      Niechaj chandrę wezmą czarci:
      Już za rok dwudziesty czwarci!
      😉

      Dobry wieczór, Quacku:)

      • krzysztof z Gdańska pisze:

        Dzień dobry

        Rok, jako miernik mijającego czasu ma znaczenie wybitnie umowne.
        Jeśli pragniemy się postarzyć możemy przyjąć, że mamy JUŻ rok 6026 (wg kalendarza żydowskiego). Jeśli aż tyle lat nam nie jest potrzebne możemy przyjąć, że zaczął się rok 2775 rok od powstania Rzymu.
        Niektórzy woleli by okrągły rok 1400 (bo wg kalendarza muzułmańskiego jakoś tak wychodzi w bieżącym roku) Wink
        Ja osobiście (jako osoba o lewicowych poglądach) wybieram rok 231 kalendarza rewolucyjnego.
        Wprawdzie do nowego roku jest jeszcze prawie 9 miesięcy, bo pierwszy dzień roku – vendemaire – przypada dopiero 22 września ale mi się nie spieszy z faierwerkami Happy-Grin

        • Tetryk56 pisze:

          Lepsze fajerki niż fajerwerki…

        • Lena Sadowska pisze:

          Tak mi się ten wywód z ulubieńcem naszej patronki skojarzył:):

          „Czy wiesz, kto też ludziom dał zegar i czas,
          do godzin i minut przywiązał tak nas?
          Wychłódły to pewno i smutny był człek,
          w noc siedział zimową i ważył dni bieg,
          i myszek tajemne wciąż liczył chroboty,
          i równe, drewniane kornika stukoty…”
          („Czy wiesz” – H. Heine)

          Dzień dobry, Krzysztofie:)

  17. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj duet z filmu „Pan i władca: Na krańcu świata”. Boccherini w wykonaniu… no, pewnie nie Russela Crowe’a i Paula Bettany’ego, których tu widać, tylko ansamblu z opisu (Iva Davies, Christopher Gordon oraz Richard Tognetti).

    Snów z krańca świata!

  18. Makówka pisze:

    Wracam do domu.
    Ostatnie porządki w dawnym biurze KOD,bodaj jakiś malutki udział.

  19. Ultra pisze:

    Zadziwieniom moim też nie ma końca, bo też trudno wytrwać w równowadze, gdy spadają gwiazdy, bóg natrząsa wiatru, w dodatku kiedyś to się urwie i poleci na zbity łeb. Ginczankę lata temu czytałam, dobrze, że teraz będzie przypomniana.

    • Quackie pisze:

      Prawda? Jak to wszystko wisi na włosku…

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Ultro:)

      Też cieszę się z wyboru, bo umysłowa ekwilibrystyka zawsze sprawia mi jednakową przyjemność:)
      A wiesz, że ilekroć czytam o „urywającej się ziemi”, zastanawiam się, czym kierował się podmiot liryczny, zmieniając frazeologiczny zbity „pysk” na zbity „łeb”:)

      Miło, że zajrzałaś, by się z nami pozadziwiać:)

  20. Quackie pisze:

    Kochani, nie będzie dzisiaj ze mnie pożytku, lepiej się wyspać, bo może jutro będzie bardziej optymistycznie. Dobranoc.

  21. Lena Sadowska pisze:

    Rozgwieżdżone dobry wieczór, Wyspo:)

    • Tetryk56 pisze:

      Gwiazdy nade mną, gwiazdy pode mną, i dwa się złocą księżyce (a w tle jeszcze imperatyw kategoryczny Wink )

      • Lena Sadowska pisze:

        O lala!
        Imperatyw kategoryczny, nitscheański nadczłowieczyzm, manifestyzm romantyczny… Jedno zdanie, a ileż izmów;)

        Nieśmiało zapytam: czy to Ty tak zacieniście szeleszcząco towarzyszyłeś nam w dzisiejszym spacerku? Bo opisałeś widoki, jakbyś był tuż obok:)

        Dobry wieczór, Tetryku:)

        • Tetryk56 pisze:

          Oczywiście, że zacieniście! I tylko Psiułka węszyła przez chwilę w moją stronę! Overjoy

          • Lena Sadowska pisze:

            🙂
            Właśnie reakcja Psiułki podpowiedziała mi, że to musiał być ktoś lubiany:) Może następnym razem po prostu – wyjdź z cienia;)

  22. Tetryk56 pisze:

    Na razie jednak znów kieruję się do cienia 😉 Dobrej nocy wszystkim i miłych snów, np. o nieco erotycznych filozoficznych rozważaniach 😉

  23. Lena Sadowska pisze:

    „sen zimowy
    moich delikatnych sukien
    sen perłowy
    moich napięstków
    tak zakochane w sobie
    słońce
    odsłania się co dzień

    a uroda to po co
    żeby świecić
    a światło
    żeby pożar niecić
    a pożar
    żeby spopielać serca

    najbardziej całopalną materię

    dlatego proszę nie mówcie
    że komukolwiek
    na cokolwiek
    ciemność
    potrzebna”
    („Sen zimowy” – H. Poświatowska)

    Choć nie wiem, czy to jeszcze filozofia erotyki, czy już – erotyka filozofii, i tak życzę:

    dobrej nocki, Wyspo:)

    • Quackie pisze:

      Tutaj wczoraj było raczej tak:

      „Z głębiny nocy niepojętej
      Sen modrooki na mnie kiwa
      W postaci dziwnej wniebowziętej
      Ku światom nowym mnie przyzywa”
      (Witkacy)

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂
        „Jakże noc jest powabną, gdy w uroczéj cisze
        Cały się przestwór myślą niebieską kołysze…”
        („Dwie” – G. Ehrenberg)

        Dzień dobry, Quacku:)

  24. Quackie pisze:

    Dzień dobry, trzeba się otrząsnąć, „wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie” (W. Osiatyński).

    I poprosić tę panią o wsparcie gastronomiczne! 🙂

    Koffie

  25. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Miły, wczesnowiosenny dzień wstaje Happy
    Jak pokazuję powyższe wpisy Ultry i Leny, z każdego tematu można przyrządzić niestrawną paciaję albo Nektar z ambrozją – dużo zależy od kuchmistrza…

    • Lena Sadowska pisze:

      U nas od wczoraj Wiejba Okrutna:) Na zewnątrz średnio fajnie, ale przyjemnie słucha się jej zaokiennego mruczenia po przyjściu do domu:)

      Dzień dobry, Tetryku:)

  26. makowka9 pisze:

    Witam i do kardiologa umykam!

  27. Makówka pisze:

    Pogoda wiosenna aż za bardzo.
    Autobusie brak tłoku,przejazd przez miasto bez korków.
    Ja jednak tęsknię za zimą.

  28. Lena Sadowska pisze:

    Potargane wiatrem dzień dobry, Wyspo:)

  29. Makówka pisze:

    Z Holterem na 1989.
    Bodaj nie idę sama…

  30. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, wieje, leje, raczej nieprzyjaźnie na dworze, nie ma szans na „Deszczową piosenkę”.

    Po pracy i na przerwę.

  31. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Klasyka.

    Snów ze swobodnym oddechem.

    A ja idę pedałować. Niestety muszę do tego wrócić.

    • Tetryk56 pisze:

      rower jest wielce OK – jak dowodził Lech Janerka 😉

      • Quackie pisze:

        Właśnie zsiadłem, nienajgorzej nawet.

        (Chociaż – jak już kiedyś pisałem – nie przepadam za tym. Czy jest w ogóle jakakolwiek aktywność fizyczna, za którą można przepadać? W moim przypadku chyba nie. No, lubię jeździć na nartach, ale to trochę kosztowne hobby, poza tym mieszkając w Gdyni raczej nie ma się wielu okazji do tego, a już na pewno musiałbym najpierw schudnąć, żeby potem jeździć, a raczej nie mam szansy jeździć, żeby schudnąć. Pływać niespecjalnie lubię, poza tym poza sezonem letnim to raczej tylko na basenie, a moja skóra się nie lubi z chlorem. Chodzić, a tym bardziej biegać – tak sobie, też raczej nie. Siłownia – eee…)

        • Lena Sadowska pisze:

          To może szachy? 😉

          • Quackie pisze:

            A znasz kogoś, kto schudł od szachów? Sad

            Swoją drogą przypomina mi się ten dowcip, jak wraca mąż pod dobrą datą do domu, żona mu otwiera po niedługim dobijaniu się do drzwi:
            – Trzecia w nocy! Gdzieś ty był? Coś ty robił?
            – Grrałem… fszachy…
            – I jeszcze łżesz w najlepsze! Przecież śmierdzi od ciebie wódką!
            – A szym ma śmier-zieć? Szachami?

            • Lena Sadowska pisze:

              Dowcip cudny – zawsze śmieszy:)

              A wszyscy znani szachiści są szczupli:) Ponoć te godziny wysiadywania przy szachownicy to ogromny wysiłek fizyczny.

              • Quackie pisze:

                Najchętnie to bym poleżał przy szachownicy Thinking Nie wiesz może, czy to też coś daje?

              • Tetryk56 pisze:

                Quacku! Jak się już obudzisz, zawsze ze 150 razy dotknij końcami palców czubków swoich pantofli! To świetna gimnastyka! Niektórzy nawet, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, zaraz potem zakładają te pantofle na nogi!

                • Quackie pisze:

                  Ot, rada złota warta! Amazed

                • Lena Sadowska pisze:

                  Tetryku, znowu zapomniałeś uściślić – czubkami palców z których kończyn;)
                  A to ważne, bo od tego zależy, kiedy założyć obuwie – przed czy po ćwiczeniu…
                  Ozorek

                • Quackie pisze:

                  Nie mów, może być JESZCZE PROŚCIEJ? Pondering

                • Lena Sadowska pisze:

                  Tak. I wydajniej: włożyć buty i dotykać końcami palców u stóp czubków obuwia od wewnątrz nieskończoną ilość razy.
                  😉

                • Quackie pisze:

                  No, to robię praktycznie codziennie!

                  (Niestety, bez efektów. Trzeba będzie zacząć dotykać intensywniej Worry )

                • Lena Sadowska pisze:

                  A może wystarczy zamienić klapki na papucie?
                  😉

                • Quackie pisze:

                  Mam crocsy, one mają czubki (chociaż nieco dziurawe).

                • Lena Sadowska pisze:

                  Pięćdziesiąt procent powierzchni niezaczubione?
                  To co się dziwisz, że i efekt połowiczny.

                • Lena Sadowska pisze:

                  A swoją drogą…
                  Patronackie pięterko! Panteistyczne!
                  O tempora! O mores! Res publica Madagaskar in magno periculo est!
                  „Lecz Ty? – lecz ja? – uderzmy w sądne pienie,
                  Nawołując: Ciesz się późny wnuku!…
                  Jękły głuche kamienie…
                  Ideał sięgnął bruku!”
                  (Cyceron, C.K. Norwid)
                  🙂

                • Quackie pisze:

                  To już nic nie mówię na ten temat. Ssshh

                • Lena Sadowska pisze:

                  🙂

  32. Lena Sadowska pisze:

    Pochłodniałe (z +14 do +2) dobry wieczór, Wyspo:)

    • Quackie pisze:

      No ponoć tak miało być. Widziałem u jednej znajomej prognozę minus czternaście na weekend (w górach? Beskidach albo Karkonoszach?), więc raczej oczekiwałbym ochłodzenia teraz.

      Dobry wieczór!

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂

        Nie mam nic przeciwko minusowym temperaturom zimą, ale mogłoby pośnieżyć, bo mróz bez śniegu nie jest zbyt fajny…

        • Quackie pisze:

          No prawda :^/ tym bardziej, że niektóre roślinki potraktowały tę plusową temperaturę jako zachętę, a teraz co, zmrozi im pączki czy tam kiełki?

          • Lena Sadowska pisze:

            Pisałam parę dni temu o wierzbie, która puściła pąki. Teraz tylko patrzeć trzmielic… I katastrofa gotowa:(

  33. Tetryk56 pisze:

    No i znów pora na mnie. Dobrych snów, kochani!

  34. makowka9 pisze:

    Melduję, że jestem w domu.
    Po kolacji.

  35. Lena Sadowska pisze:

    „O ciemności tak czysta teraz
    błysnął nad gankiem twój srebrny grzebień
    ta cicha mowa w rowie
    to lepiech
    ogłasza wodną spowiedź
    gwiazdy maryjne palcami przeciera”

    I tym pięknym fragmentem „Snu sielskiego” J. Czechowicza pożegnam się, bo nie śpię już bardzo długo:

    dobrej nocki, Wyspo:)

  36. makowka9 pisze:

    Dobranoc Wyspiarze!

  37. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ta mnie do snu pognało, że nawet magno periculum przespałem…

    • Lena Sadowska pisze:

      🙂

      I to jest sposób – prześpij albo…:

      „Strach ma strasznie wielkie oczy,
      strasznym wzrokiem wokół toczy….
      Lecz gdy go za uszkiem głaszczę,
      w śmieszny pyszczek zmienia paszczę.

      Coś dziwnego z nim się dzieje,
      łagodnieje i maleje,
      mruży swoje kocie oczy
      i w ogóle jest uroczy!

      Strach ma strasznie wielkie oczy,
      strasznym wzrokiem wokół toczy,
      lecz ty dłużej się nie wahaj
      i po prostu przytul stracha!”
      („Przytul stracha” – M. Strzałkowska)

      Dzień dobry, Tetryku:)

      • Tetryk56 pisze:

        Dzień dobry, Leno Przelotna!
        Pełna zgoda — przytulanie jest najlepszym sposobem na oswojenie strachów i wszelkich innych upierdliwości życia. Aż chciałoby się ryknąć jak Osioł ze „Shreka”:
        – Niech mnie ktoś przytuli!!!

        • Lena Sadowska pisze:

          🙂

          Ewentualnie można spróbować głaskania. Tak przynajmniej sugerował profesor Rubeus Hagrid, każąc otworzyć „Potworną Historię Potworów” – polecony przez siebie podręcznik na zajęcia Opieki nad magicznymi stworzeniami;)

  38. Quackie pisze:

    Dzień dobry, podnośnik samochodowy poszukiwany, żeby powieki nie opadały.

    Ewentualnie zastanowię się nad kawą, np. od Gieni. Poprosimy.

    Koffie

    • krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry

      Kawa pilnie potrzebna expresso
      Wczoraj siedziałem do późna w nocy i dziś bez kawy nie funkcjonuję Tired
      Pogoda ja to zwykle pochmurno, mokro i chłodno (jak na wiosnę) Wink

      • makowka9 pisze:

        Tu błękitne niebo,ale niestety nie spacerek,ale medyczne sprawy mam w planie.
        Ten niewierny Holter już nie chce ze mną być.Tacy są faceci…

        • Tetryk56 pisze:

          Już za nim tęsknisz?

        • Lena Sadowska pisze:

          „Nad wszem, co kocha i boleje,
          Drży jako liść w wichurach nieb,
          Uśmiechem wiecznym promienieje
          Nieubłagany modry sklep…

          O niebo, daj mi, daj być pięknym,
          Schodzącym z wyżyn w ziemskie mgły,
          I beznamiętnym, i bezlęknym,
          I tak ogarniać świat, jak ty!”
          („Błękitne niebo” – D. Miereżkowski.
          tł.: Z. Przesmycki)

          Dzień dobry, Maczku:)

    • Lena Sadowska pisze:

      O! To prawie jak z „Zasypianiem hipopotama”;):

      „Najpierw mu zasypia ogonek.
      A to za mało jak na taką personę.
      Potem nogi.
      Ale od nóg do głowy niezły kawał drogi.
      I ręce.
      A od rąk do głowy drogi jeszcze więcej.
      Wreszcie (na ostatku) gęba ziewa tak szeroko,
      że połyka sen.
      Sen taki smaczny i duży,
      że przebudzenie
      będzie
      trwało
      jeszcze
      dłużej.”
      (M. Kulmowa)

      Dzień dobry, Quacku:)

  39. makowka9 pisze:

    Słoneczne, wiosenne dzień dobry!

  40. Lena Sadowska pisze:

    „Jest w Polsce sześć pór roku
    chyba więcej nie ma
    przedwiośnie
    wiosna
    lato
    dwie jesienie
    jedna ze złotem ucieka
    w drugiej kalosz przecieka
    i zima”
    („Sześć pór roku” – J. Twardowski)

    A „Zimą”:
    „Zimą przylatują z północy
    jemiołuszki, gile, czeczotki
    podrzucone sierotki
    do Polski ciepłej ciotki.”
    (tegoż)

    🙂

    Przelotne dzień dobry, Wyspo:)

  41. Quackie pisze:

    A tutaj ciemno, zimno i mokro. Norma wyrobiona. Ja na przerwę. Może wrócę wcześniej (i wtedy kręcić też będę wcześniej i po kręceniu też wrócę wcześniej???)

  42. Tetryk56 pisze:

    A ja za chwilę startuję Klub Książkowy…

  43. Makówka pisze:

    A ja wracam do domu.

  44. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj Miles Davis z płyty Tutu. Zakładam, że to utwór poświęcony pani o tym imieniu. Po polsku to by była „Porcja”, taka jak w starożytnym Rzymie.

    Snów w dużych porcjach 😉

  45. Lena Sadowska pisze:

    Bardzo późne dobry wieczór, Wyspo:)

  46. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy! W jednym kawałku, z kotem lub bez, dającej wypoczynek!

  47. Lena Sadowska pisze:

    „W noc miesięczną, wśród polany
    elfy mi się przywidziały.
    Grały ich malutkie rożki
    i dzwoneczki dygotały.
    A u białych ich koników
    złote rogi jak jelenie.
    A powietrzem coś się niosło
    jak łabędzi dzikich cienie.
    Elfów pani zaś z uśmiechem
    w locie mi skinęła głową.
    Czy to nową miłość znaczy,
    czy też moją śmierć, królowo?”
    („W noc miesięczną” – H. Heine)

    Nie idę jeszcze spać, ale ponieważ na dziś zaplanowałam skończenie (bo już mam pomysł na nowe i stare mi się dłuży) świecidełek, też powiem już grzecznie:

    dobrej nocki, Wyspo:)

  48. Makówka pisze:

    To i ja -dobranoc!

  49. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Słodki sen wśród elfów, pląsających pod lampką został brutalnie przerwany budzikiem, tak więc witam was już z pracy 😉

  50. makowka9 pisze:

    Deszczowo witam!

  51. Quackie pisze:

    Dzień dobry, planowo później (tzn. wiedziałem, że muszę dłużej pospać).

    Pani Gienia w gotowości.

    Koffie

  52. Makówka pisze:

    Ależ była ulewa.Torebka mi przemokla,chusteczki były jakby wpadły do wody.

  53. Quackie pisze:

    Po pracy, nawet udało się – mimo późniejszej pobudki – wykonać normę.

    To ja na przerwę.

  54. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Taki utworek.

    Snów o tym, że wszystko to mamy tam, gdzie oni mogą pana majstra pocałować.

    A ja idę pokręcić.

  55. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam na nowe, okołoteatralne pięterko 😉

  56. Tetryk56 pisze:

    Wybaczcie, przyjaciele, ale walę nosem w klawiaturę… Mam nadzieję wyspać się dziś do oporu! Pleasure

  57. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    Pobiegałam, schodków niewiele, choć mocne i najpotrzebniejsze – pani Gienia Śniadaniowa (żona starego Śniadania i matka małego Śniadanka;), dzieńdoberki wszelakie, dobranocka i lampka:)
    Chyba wigilia Trzech Króli nie tylko u mnie była intensywna:)

  58. Lena Sadowska pisze:

    Dziękuję wszystkim za patronacki spacerek z Zuzanną Ginczanką i pędzę kontemplować teatralne doznania Tetryka:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)