Jedni piszą wiersze piórem,
na maszynie drudzy klepią –
ci pomysłów mają furę,
inni – z trudem rymy lepią,
ci znowu pisząc oczy mrużą –
a ja, a ja, a ja – piszę wiersze
różą, różą.
Jedni piszą wiersze głową,
drudzy – sercem wiersze piszą,
jedni tworzą erę nową,
drudzy wciąż w ogonie wiszą,
a ci znowu dręczą się nad światem –
a ja, a ja, a ja – piszę wiersze
kwiatem, kwiatem.
Jedni piszą lewą nogą,
drudzy piszą z ambicjami,
jedni piszą, choć nie mogą,
inni takich mają za nic,
ci znowu dręczą się podwyżką –
a ja, a ja – pisałem to
łodyżką, łodyżką!
| « Quackacje - część III | Quackacje - część IV » |
01
paź 2021




Witam:)
Zgodnie z obietnicą – wiersz.
Agnieszka Osiecka zadedykowała ten utwór obchodzącemu siedemdziesiąte urodziny Jeremiemu Przyborze.
Dwadzieścia pięć lat później Stanisław Soyka skomponował muzykę i „Jedni piszą…” znalazło się na płycie „…Tylko brać. Osiecka znana i nieznana”:
Zapraszam do poczytania i posłuchania:)
Ładny wiersz, pisany głową i sercem.
Dobry wieczór, Bożenko:)
Dziękuję w imieniu Patronki.
Sercem na pewno. I – wspomnieniami, myślę:)
Bardzo ładny wiersz, w dodatku wprowadza nas w tajniki swej „kuchni poetyckiej”
Ciekawe, swoją drogą, jakie narzędzie wymieniłby Jeremi Przybora?
Witaj, Tetryku:)
Lubię go za równowagę między złośliwością a liryzmem. U pani Agnieszki to rzadkość – przeważnie szala przechyla się na którąś ze stron dość znacznie:)
Patronka włożyła mu w dłoń łodyżkę:)
Sam pan Jeremi najprawdopodobniej optowałby za katarem, bądź innym, równie śmiercionośnym cacuszkiem w skali mikro, ale ja obdarowałabym go… spinaczem biurowym?
😉
Dobry wieczór, wróciłem, ale w stanie nienadającym się do użycia.
Do jutra!
Witaj, Quacku:)
Regenerujących snów:)
Proponuję zatem na dobranoc wiersz wprawdzie wcześniejszego naszego patrona, ale pasujący do tematu — więc tu:
To chyba jeden z pierwszych wierszy, którym K.I. Gałczyński mnie zauroczył:) Ta eufonia w refrenie…
Całość bardzo smaczna (zabrzmiało niczym o żonie rabina ze starego dowcipu), a głosiki pani Magdy S. i pani Joasi K. – urocze:)
Też mi się bardzo i od dawna podoba, nawet go kiedyś zacytowałem! 😉
Poczytałam.
Bardzo fajna poetycka recenzja:)
A komentujący mają rację – śmiało mógłbyś to wydać. Albo chociaż wziąć udział w jakimś konkursie:)
Pora na tradycyjne zaklęcia i odrobinę (jeszcze!) magii…

Ładny wiersz.
Dobranoc Państwu!
„Na szczycie niebios lazurowych
Z gwiazdami miesiąc srebrny płynie,
Oświetla cichą dziś jaskinię.
Gromady wód oceanowych,
Próbując sił swych tytanowych,
O cypel biją w tej godzinie.”
(„Upadłe Anioły” – M. Lermontow)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
Jeszcze ciemno za oknami, ale dzień ma być ładny. 
Dzień Dobry 🙂 Wierzę Bożence , ma być ładny ,bo wiersz jest ładny Nie może być inaczej , kiedy pisze się głową lub sercem . Chociaż wypadki się zdarzają jak np. w wierszu o warszawskich tramwajach .Fragment : Tramwaj ruszył istny cud ,a jak ruszył wszyscy w przód ! Potem stanął z całych sił , a jak stanął – wszyscy w tył ! . Nikt tekstu nie poprawiał , bo liczy się dobry rym . Co innego kiedy w TVP-1 w konkursie :Jeden z dziesięciu pada stwierdzenie , że każdy człowiek po lewej stronie klatki piersiowej ma więcej żeber niż po prawej . Może to zapowiedz zwycięstwa Lewicy ??
Obyś miał rację. W konkursie nieraz padają takie odpowiedzi, że tylko się śmiać…
Witaj, Maksiu:)
Gdyby tak podzielić sztukę rymopisania na wiersze, wierszyki i wierszydełka, każdy utwór znalazłby w niej swoje miejsce:)
A żebra mają w naszej kulturze specyficzne znaczenie. Znaczenie bardzo, mam wrażenie, ostatnio eksponowane;)
Pozdrawiam:)
Dzień dobry, istotnie zregenerowany-m.
Wiersz co najmniej dwuznaczny, bo z jednej strony podmiot liryczny chwali się(?) łatwością pisania (Tuwim kiedyś powiedział, czy też napisał, w podobnym stylu, że wie o poezji tyle, co ptak o ornitologii), ale z drugiej bardzo przemyślany i skomponowany z dbałością o szczegóły. Więc może również ukryta w przestrzeni pomiędzy jednym i drugim lekka autoironia?
Poza tym niezaprzeczalnie piękny i kwitnący!
Bardzo podoba mi się Twoja interpretacja wiersza panie Q.
Dlatego w TAKIM towarzystwie znawców poezji jak Wyspa ja ograniczam się jedynie do pochwalenia Leny za wybór.
Brawo!
Dopiero teraz, bo jednak póki pisałam z komórki i z doskoku to jednak trochę trudniej mi się to robi.
Dobry wieczór, Makówko:)
Cieszę się, że wiersz Ci się podoba.
A co do interpretacji – poeta nie pisze wierszy dla krytyków:) Pisze je, by podzielić się wrażeniem z odbiorcą, by odbiorca przeżył dany moment razem z poetą i podzielił się własnymi odczuciami.
Szkolna analiza i interpretacja uczyniły dużo złego poezji, o czym już kiedyś pisałam, więc nie będę tego powtarzać:)
🙂
Dobry wieczór Leno!
Tak, wiersz mi się podoba. Zgadzam się z Tobą, że sztuka powinna poruszać w odbiorcy jakie odczucia, uczucia, wzruszenia, a dokładna analiza może to popsuć.
I moim zdaniem dotyczy to zarówno poezji jak i muzyki oraz np. rzeźby, obrazu itd.
Mam podobne zdanie – dotyczy sztuki w ogóle:)
Wszelkie „klucze” uważam za bzdurę. Wiedza teoretyczna powinna pomagać w interpretacji, a nie – ją narzucać.
Wszelkie „tricki” natomiast to domena twórcy i stosuje się je, by „opis-relacja” były jak najbardziej rzetelne. Są sposobem, nie – celem. Nawet w sztuce autotematycznej:)
Racja!
Witaj, Quacku:)
To super – życzenia były szczere:)
Wiersz natomiast jest bardzo przyjemny, harmonijny i (jednak) optymistyczny.
Właściwie trudno powiedzieć, kto jest w nim podmiotem. Czas teraźniejszy w dwóch pierwszych strofach nie pozwala określić płci, więc równie dobrze może mówić kobieta (domyślnie – Agnieszka O.) jak i mężczyzna (domyślnie – Jeremi P.). Kwiaty (ich delikatność, uroda) niby sugerują kobietę, ale róża (ciernista przecież, mocna w porównaniu z takim choćby fiołkiem) może być też atrybutem kąśliwego, egotycznego mężczyzny:)
Dopiero ostatnia zwrotka ujawnia płeć podmiotu:) I ta „łodyżka” – granica, łącznik – po której można dojść do kwiatu (piękna, subtelności, poezji) lub korzenia (fundamentu, stałości, prozy).
Ostatnie słowa A. Osiecka bez wątpienia wkłada w usta mężczyzny. Dedykacja pozwala się domyślać, że – Jeremiego, który chyba budził w naszej patronce ambiwalentne uczucia: miłość, tkliwość, ale też żal i poczucie krzywdy:)
🙂
Dopiszę o mojej opinii dotyczącej autoironii, Quacku, bo zapomniałam:)
Spójrz na budowę – masz tu paralelizm stroficzny i mnóstwo anafor, a także antynomię pomiędzy poszczególnymi wersami w obrębie zwrotek, opartą na „jedni”-„drudzy” („inni”). Są też jacyś „ci”. I jeszcze to, okalające wyżej wymienionych, stojące w opozycji do nich wszystkich, nadrzędne „ja”:)
Mam wrażenie, że „jedni” są traktowani z większą niechęcią niż „drudzy”, choć wszyscy ci wyliczeni, mało sprecyzowani „wierszopisowie” nie wzbudzają szczególnego zachwytu w podmiocie lirycznym („ja”).
Zastanawiam się więc, czy to wyraz frustracji Agnieszki jako domyślonego podmiotu, czy może raczej wyraz bufonady rozpaskudzonego powodzeniem Jeremiego jako domyślonego podmiotu. Jeśli to drugie, to wypowiedź byłaby też wyrazem dezaprobaty piszącego dla podmiotu (w sferze relacji „autor” – „podmiot”).
Zastanawiam się także, czy, i w której z wymienionych widziałby się podmiot utożsamiany z Agnieszką. Bo podmiot utożsamiany z Jeremim w żadnej – to przecież oczywiste, jest „ponad”:)
Więc autoironia pewnie tak, tylko trudno powiedzieć, czego bardziej dotycząca: wyborów przedmiotu atencji czy sposobów pisania. I na pewno lekka drwina z obdarowanego wierszem:)
Ha, ja sobie tak strukturalistycznie zauważyłem
, a Ty dodałaś do tego cały biografizm – jakże wzbogacona interpretacja!
Witaj, Quacku:)
Strukturalizm? Biografizm? Chyba jednak nie do końca:)
A tych swoich dywagacji nie ośmieliłabym się nazwać interpretacją. To zaledwie kilka luźnych uwag w tak zwanym „temacie”:)
Witam!
Witajcie!
Jak to w sobotę, po zakupach i śniadanku zastanawiam się nad kawą 😉
Kawa? bardzo proszę.
I coś do kawy… 
Dzięki!
Herbatę poproszę.
Spałam do 10,Gruszów mi służy wyraźnie.
Teraz już w busie,wracam do Krakowa.
O, fajnie, że odpoczęłaś!
Odpoczęłam fizycznie i psychicznie.
Proszę herbatę…
.
Dziękuję.
Tetryku,a po kawie na spacer za miasto korzystając z pogody?
Dobry wieczór, Tetryku:)
Czy zastanawianie się było efektywne?
Pytam, bo mnie najlepsze pomysły przychodzą, gdy siedzę nad mocną, gorzką herbatą:)
Jestem w domu i będę już domowa -zakupy, obiad, pranie, rozpakowanie (pakowanie na 2-3 dni od pakowania na tydzień różni się chyba tylko ilością majtek, skarpetek i lekarstw).
„Usiadł listek na drzewie,
Kiedy odlecieć, nie wie.
Piórka żółte nastroszył,
Bo jesień podmuchem go płoszy.”
(„Liść” – J. Ratajczak)
Jesienne dobry wieczór, Wyspo:)
Ciiiszaaa…
Ja jestem. Tylko muszę się rozpakować. A potem spakować …na jutro.
I takie tam inne domowe.
Że Ci się nie znudzi to wieczne pakowanie i rozpakowywanie…
Bardzo mi się znudziło i bardzo tego nie lubię.
I dlatego stale marudzę, że brak mi wakacji -takiego wyjazdu na 2 tygodnie.
Ale jak się nie ma co się lubi to…trzeba jechać bodaj na wycieczkę.
A ja jeszcze nie mogę:(
Wciąż łapią mnie takie ataki kaszlu, że boję się siąść za kierownicą:)
Gorączka i łzawienie też nie pomagają…
Masz misia na szybkie zdrowienie Leno!
Dzięki<3
Wracaj do zdrowia, Leno
<3
Dobry wieczór, Bożenko:)
Nie było mnie raptem czterdzieści osiem minut:)
Z powodu szybkiego spaceru z Psiułką i jeszcze szybszej kolacji.
To zrozumiałe, każdy z nas ma własne zajęcia. Nie można wciąż siedzieć na Wyspie.
Jest sobota – czas coweekendowych rozrywek:)
Też chyba się trochę zabawię, skoro mi lepiej – pokoralikuję sobie, bo moje palce stęskniły się już za pracą:)
Ale będę zerkać na Wyspę:)
A ja się pożegnam, bo to czas na moje spanko.
Dobranoc
Dobrej nocki, Bożenko:)
Śpij dobrze Bożenko!
Bożenka już poszła spać, a nasi Mistrzowie dalej balują?
I niech im się dobrze baluje:)
Babskie wieczory też są fajne:)
Nie ma to jak wieczory mieszane!
Wolę takie lekko wstrząśnięte, z czarną oliwką;)
Kolorowych, lirycznych snów!
Jakoś tak przed wieczorem wyniosło mnie z domu, i dopiero co wróciłem!
Wyniosło…? Hm…
Dobry wieczór, Tetryku, mistrzu enigmatyki:)
Leno, coś jest na rzeczy z miłością ludzi do poezji. Przecież dzieci uwielbiają wiersze, układają rymowanki, a potem idą do szkoły i po analizach wg ustalonego schematu, poezja traci na znaczeniu…
A czym pisze się wiersze, czy sercem, różą, kwiatem, łodyżką, mało ważne.
Witaj, Ultro.
Wydaje mi się, że nie tyle poezja traci na znaczeniu, co przestaje cokolwiek znaczyć dla ludzi:)
Na melodię i melodykę słów wszyscy mamy radary, które zanieczyszczają „szmery” z zewnątrz – właśnie te narzucane, wymuszane reguły wg których zawsze coś trzeba – pisać, czytać, malować… A to jest tak, że najpierw powstaje dzieło, a potem tworzy się do niego teorię:) Więc intuicja twórcy zawsze jest pierwsza, a zatem – w czym lepsza od intuicji odbiorcy?:)
Dla A. Osieckiej było ważne:) Myślę, że między innymi stanowiło pretekst do sztubackiego pokazania języka osobie, która (chcianie czy – niechcianie) wciąż była w jej życiu obecna:)
Dziękuję za wizytę i pozdrawiam:)
Wczoraj była dobranocka o liryce, dziś po prostu o słowach…
„Jesteś moją jedyną prawdą…”
„Jesteś moją jedyną muzyką…”
Myślę, że pani Agnieszce przydałaby się taka rozmowa:)
Już po północy. Dobranoc!

Dobrej nocki, Tetryku:)
Dobranoc!
Miłych snów, Makówko:)
„Gwiazdy spadają w dal jedna za drugą
Niby łzy nocy bezgłośne i senne,
A każda ciemność znaczy jasną smugą,
Co płynie za nią, jak echo promienne…”
(„Gwiazdy spadają” – B. Ostrowska)
Snów gwieździście rozświetlonych, Wyspo:)
Dobranoc:)
Witam Wyspę!
Ja też witam.
Nie mogłam się dzisiaj dobudzić…
Ja też,ale musiałam.
Wyjeżdżamy z Krakowa.
Cel-Hala Krupowa.
Pogoda będzie piękna. Baw się dobrze
Była piękna.
Dzień dobry, to były trzy dni obfite w wydarzenia. Już jestem, chociaż potrzebuję jeszcze chwili, żeby dojść do siebie
i pewnie chwilami będę nieobecny.
Ja też zmykam do południa, ale ok.12-tej wracam.
Witajcie!
Ja już doszedłem do siebie (i do was 😉 )
Zapowiada się kolejna pogodna niedziela
Wczoraj było raczej pochmurno i mało przyjemnie, dzisiaj (tutaj) całkiem pogodnie!
Wróciłam. Tu jest słonecznie od rana i chyba będzie tak do wieczora.
„Zaczerwieniło się, pojesienniało
I zadziwiło się i odleciało
I tylko jedna popielata
Jaskółka szuka jeszcze lata”
(„Etiuda na jesień” – K. Wierzyński)
Dzień dobru, Wyspo:)
A tak, u nas też. Bluszcze, czy tam inne dzikie wina i pnącze zwykle są od rudych do głęboko czerwonych. Drzewa potrzebują jeszcze paru dni.
„Przeszłość jak ogród zaczarowany,
Przyszłość jak pełna owoców misa.
Liści opadłych złote dywany,
Winograd ognia strzępami zwisa.
(…)
Sok purpurowe rozpiera grono
Na dni jesiennych wino wyborne.
Wszystko dziś piękne było. Niech płoną
Rudoczerwone lasy wieczorne.”
(„Zachód jesienny” – L. Staff)
🙂
No i proszę, już nie trzeba wstawiać zdjęć!
🙂
Przyjmuję miłego gościa, więc do wieczora zaniknę
A ja się odezwę jak wreszcie dojadę.
Korek oczywiście.
Kurczę. A jakbyś tak zaczęła jeździć tam, skąd nie wraca się w korkach? O ile w ogóle są takie kierunki?
Na trasie góry-Krakow w ładny dzień?

A jakieś INNE góry? Świętokrzyskie, czy tam wzgórza Jury?
Może faktycznie lepiej, ale nie wiem.
Może Tetryk będzie wiedział i się wypowie wieczorem.
Tetryku!
Ale to i tak mało zmieni, bo ja jeżdżę weekendowo w grupie znanych mi turystów, czyli nigdy nie decyduję o trasie. Jedynie wybieram z kim chcę jechać w dany dzień.
A propos -grupy -koło PTTK, którego jestem członkiem dostało dziś Puchar za zajęcie II miejsca za całokształt działalności.
Aa, no to faktycznie, jak taka organizacja, to samemu się nie wybierze.
Gratulki dla koła!
Wróciłam do Krakowa.
Ogarnę się, umyję, zjem i pokażę zdjęcie jak wygląda Puchar dla Koła .
Dobry wieczór, Makówko:)
Gratuluję:)
Ha, właśnie się okazało, że:
a) Pociąg „Małopolska” z Zakopanego do Gdyni ma na odcinku Zakopane-Kraków zastępczą komunikację autobusową.
b) Jak zgaduję, ze względu na korki na zakopiance na dzień dobry w Krakowie miał coś z godzinę opóźnienia.
c) A do Warszawy Wschodniej ta godzina zamieniła się w trzy godziny z haczykiem.
d) Właśnie koleżanka wraca z Warszawy i pisze bezradnie, co tam się dzieje, ja tylko skojarzyłem fakty.
Nareszcie jestem, muszę się przelecieć po pięterku…
Witaj, Bożenko:)
Witaj Leno, teraz już posiedzę przy kompie 😉
No to po cowieczornej przerwie.
A ja już marzę o łóżeczku…
Dobranocka.
Taki duet sprzed lat. Czy trzeba przedstawiać?
Snów z gaju.
Mi przedstawiać ich na pewno nie trzeba, dobrze ich pamiętam.
„Czerwony żar rzewnych żądz w splątanym gaju rąk i nóg” zawsze wprawiał mnie w znakomity nastrój:)
Ole, ole, ole…
Wspaniała aliteracja, prawda!
Tak:)
A jeszcze ten piętrowy oksymoron: rzewne żądze oraz czerwienią żarząca się rzewność:) i cudny „manowiec” językowy, gdy zamiast splątanych rąk i nóg mamy splątany gaj:)
Poniosło panią Agnieszkę:)
Czyż nie za to ją kochamy?
Nie naśmiewam się z patronki. Gdzież bym śmiała:)
Bardzo lubię te jej kaskaderskie połączenia.
Budzi wspomnienia! 😉
No to teraz mogę iść spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Dobrej nocki, Bożenko:)
Przepraszam Leno, że nie na temat, ale skoro się pochwaliłam i obiecałam to pokażę ten Puchar.
Satysfakcja dla prowadzącego to nasze Koło PTTK, bez jego aktywności nie byłoby nagrody. Ale i dla nas, członków koła też trochę radości.
To była dobra zabawa, każdy chciał sobie potrzymać. Jak wszyscy to wszyscy, Makówka -też.
Choć ja tylko zwykły szary członek, w dodatku mało „aktywny”, bo często zdradzam z inną grupą wycieczkową.
Czy to harfa? Czy to skrzydło? Nie, to Puchar dla Koła PTTK!
Dobry wieczór, Makówko:)
Jeszcze raz gratuluję:)
Czemu – „nie na temat”?
Nawet patronka wspomina o „lewej nodze”. Nikt przecież nie zabroni dostawić (nawet wielokrotnie) do tej lewej – prawej nogi;)
Poza tym, to się świetnie nadaje na Makówczyne między-między.
A puchar piękny, i jako wyraz uznania za poniesione trudy daje na pewno mnóstwo satysfakcji:)
Gratulacje dla Koła!
Gratulacje
Makówko, gratulacje dla Twojego Koła PTTK, puchar niezwykły, cieszy oko.
🙂
Dziękuję Wam w imieniu Koła PTTK nr 45.
Był taki czas, że w KAŻDĄ niedzielę przez cały rok byłam z Kołem 45 na jakiejś wycieczce. W upał, mróz, wiosną, latem, jesienią, zimą.
Jeśli tylko byłam w Krakowie i nie byłam chora.
Potem przyszły poważniejsze choroby, półroczny wyjazd do USA i różne inne powody, które spowodowały, że bywałam rzadziej. No i zaczęłam chadzać z innymi grupami. I niestety nie czuję się kondycyjnie na siłach na wielodniowe wyjazdy.
Ale członkiem tego Koła jestem cały czas.
Bywało, że chodziliśmy razem do teatru, na koncerty, bawiliśmy się na Sylwestra, Andrzejki itd.
Nawet w 20-stopniowy mróz szliśmy bodaj w Dolinki.
Słowem – kawał życia razem:)
Wspólne przeżycia łączą na zawsze.
Tak! Gdy leżałam w szpitalu odwiedzali mnie różni znajomi, wśród nich ci z Koła byli oczywiście też.
Są osoby, których nie ma już wśród nas, są takie, które przestały chodzić, stale jednak pojawiają się jakieś nowe.
Z niektórymi z tych osób łączą mnie silne więzi i wspomnienia.
No cóż… Zasiedzieliśmy się, i chyba jutro też będę zajęty… Ale lampkę zapalę!

Dzięki. Ja jeszcze chwilę posiedzę, bo drobna pracka w uzupełnieniu jednego z poprzednich zleceń.
A ja się już pożegnam.
Spokojnych snów, Makówko:)
I ja zmykam.
Spokojnej nocy, Quacku:)
Miłej nocki, Tetryku:)
Dzięki! Spałem smacznie!
„Kamienie, kamienice,
ściany ciemne, pochyłe.
Księżyc po stromym dachu toczy się, jest nisko.
Zaczekaj. Zaczekajmy chwilę –
jak perła
upadnie w rynku miskę –
miska zabrzęknie.
Noc senna czeka cierpliwie,
czy księżyc spłynie, zabrzęknie,
czy zejdzie ulicą Grodzką w dół.
On się srebrliwie rozpływa
w rosie porannej, w zapachu ziół.
Jak pięknie!”
(„Księżyc w rynku” – J. Czechowicz)
Snów srebrliwie migocących, Wyspo:)
Dobranoc:)
Spokojnej!
A wiersz –
Dzień dobry
Nowy tydzień, ale chyba będzie pogodny…
Witajcie!
Spędziliśmy miły wieczór z rzadko tu zaglądającym kolegą Laudate44, a dziś szykuje się kolejny
Dzień dobry, śniło mi się dzisiaj, że w środku rozgwieżdżonej nocy obserwowałem z ziemi katastrofę wielkiego samolotu pasażerskiego, który próbował wyminąć się z drugim, mniejszym, stracił stabilność i w końcu się rozbił.
Ale przynajmniej kot spadł na cztery łapy?
Strrraszny sen, dobrze że się obudziłeś, a Ciebie nie było w żadnym samolocie…
Tak tak, ja na to wszystko patrzyłem z ziemi.
No więc kota tam nie widziałem.
Chyba że wlezie mi na kark, co z upodobaniem robi.
Wtedy zawsze spada na cztery.
Słonecznie witam!
Przywitałam się przed 10 i …ciszaaaaaaaaaaa.
Jestem jeszcze domowa, ale wkrótce wychodzę na spacer łapać słońce.
Do popotem, wieczorem się odezwę.
Miłego spaceru, pogoda przepiękna…
Bo w ciszy Makóweczko można spokojnie o 10.00 pomyśleć co będę jadł na obiad . Zacznijmy od góry . Móżdżek ? Trudno dostępny . Karkówka ? Za dużo tłuszczu . Wątróbka może ? Może … A może flaczki , albo żeberka ? Nóżki lub skrzydełka ? Skrzydełka z drobiu ,a ptasiego mięsa nie lubię .No to może tatar ? Chyba tak , bo jest to mielona wołowina lub baranina , ale nazwa tatar jest patriotyczna historyczna i może mi smakować .Pozdrowionka zwykłe ,nie poetyczne …
Pozdrowienia mogą być zwykłe, gdy poprzedzone poezją smaku!
Och, ostatnio własna teściowa mnie ugościła tatarem! Nie powinienem, bo to czerwone(!), surowe mięso, ale jakie pyszne!
Uwielbiam tatara. Mniam.
Nareszcie oddali mi prąd…
Bożence oddali prąd, a Facebookowi (i Messengerowi, i Whatsappowi, i Instagramowi) zabrali.
A ja skończyłem pracę na dzisiaj. Jeszcze się przelecę po schodkach i na przerwę.
Faktycznie, Facebook nie chce się otworzyć. Jakaś awaria?. J
Przepraszam, coś poszło nie tak.
Pracujemy nad tym i naprawimy to tak szybko, jak to możliwe.
I w ten sposób mam utrudnioną komunikację z niektórymi osobami, bo nie działa Messenger i WhatsApp.
A jeszcze nie tak dawno nie wiedzieliśmy co to Internet i telefony komórkowe!
Jest globalna awaria Facebooka, Messengera, WhatsAppa i Instagrama. Już około trzech godzin to trwa.
Rano jeszcze tam byłam…
Walnęło jakoś między 17.00 a 18.00, trudno mi powiedzieć, kiedy dokładnie.
Ale, że wszystko naraz? Fb, WhatsApp i Instagram? Wydawało mi się, że są to rzeczy trochę niezależne? Bo fb i Messenger to rozumiem, że jak walnie jedno to i drugie.
Mistrzu możesz mnie oświecić, bo widzę, że znów czegoś nie wiem.
Aaaa już wiem. Fb wykupił WhatsAppa i Instagrama. Ależ to wszystko jest powiązane!
No niestety tak.
Ale mam sygnały, że Facebook powoli wstaje.
Z kolan wstaje?
Tak jak …tfu co za porównanie!
Witaj, Quacku:)
Aaa! To już wiem, czemu nikt mnie nie obudził:)
Dobry wieczór, w sumie dobry tutaj, na Wyspie.
A ja wróciłam do domu i zabieram się za kolację.
Smacznego.
Dobranocka (bo na szczęście YouTube nie ma awarii).
Taka spokojna melodia. Walczyk, czy coś. I kojąca trąba. Waltornia? Suzafon?
Snów o tym, czego świat potrzebuje.
Chyba jest wiele takich rzeczy, których świat potrzebuje.
Spokoju, tolerancji, braku wojen, kataklizmów, epidemii…oj długo by wymieniać.
W piosence, jak wiadomo, miłości. Wystarczyłaby w sumie miłość bliźniego (chociaż na kataklizmy i epidemie już niekoniecznie – ale może łatwiej byłoby je zwalczać).
Dlatego miłości nie wymieniłam.
Choć jest bardzo ważna. Gdy jest miłość łatwiej radzić sobie z innymi sprawami.
A to inna piosenka, bywała na dobranoc parę razy.
Podpisuję się pod Waszymi słowami. Najważniejsza jest miłość
Są oczywiście różne odmiany miłości. Jednak teraz tak sobie zawęziłam do tej, o której najczęściej w wierszach, piosenkach -być kochanym przez kogoś się kocha i …zaraz jest milej żyć…
Jak dobranoc, to dobranoc.Idę spać…
Spokojnej.
Zaspane dobry wieczór, Wyspo:)
Miałam dziś piec chleb, więc postawiłam ciasto do wyrośnięcia i tylko na chwilkę umknęłam z lekturką pod kocyk:)
Więc tego… ciasto już zagniotłam drugi raz i za momencik włożę bochenek do pieca:)
To już nie umykaj pod kocyk aż nie wyrośnie.
Witaj, Makówko:)
Już piekę:)
Ono drugi raz rośnie godzinkę.
Ale przy pierwszym rośnięciu z dzieżki mi wywędrowało:)
Niestety sygnały o wstawaniu Facebooka były mocno przedwczesne
Mistrzu Tetryku, jak rozumieć taki komunikat (za Twitterem)?
„So, someone deleted large sections of the routing….that doesn’t mean Facebook is just down, from the looks of it….that means Facebook is GONE.”
Co to jest ten routing, tak po polsku? I czy rzeczywiście Facebook zniknął na dobre, jak stoi w komunikacie?!?
I jeszcze jeden link, już po polsku – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.polsatnews.pl/wiadomosc-amp/2021-10-04/globalna-awaria-instagrama-facebooka-i-whatsappa-facebook-oficjalnie-potwierdzil/
Co to znaczy zniknął na dobre Mistrzu?
Właśnie próbuję dojść.
Komunikat brzmi, w dowolnym przekładzie, liczę, że Mistrz T mnie poprawi, jakby co:
„A więc ktoś skasował spore części tabel routingu… tak na oko to nie znaczy, że Facebook padł… to znaczy, że Facebook ODSZEDŁ.”
W sensie, że zniknął, tak jakby zmarł. O ile to słuszna diagnoza w ogóle.
Dobra, już wiem, że chodzi o tabele routingu.
Jak to możliwe, że ktoś je wykasował? (Atak hakerski? Niedbałość?)
Czy da się je odtworzyć? Jeżeli tak, to jak szybko?
Co to są te tabele routingu tak z polskiego na nasze?
Na fb miałam porobione albumy i tam był niezły kawałek mojego życia -wycieczki, spotkania z ciekawymi ludźmi, wernisaże, manifestacje pod Sądami lub w innych miejscach -czy to wszystko bezpowrotnie znikło?
Szkoda by mi było…
Teraz czytam :
Pracownicy Facebooka nie mogą wejść do swoich biur z powodu niedziałających identyfikatorów.
Nic nie mów, 2/3 życia zawodowego mam na Facebooku.
No tak. Inna ranga niż moje albumy, ale jednak fb umarł to jakoś robi mi się dziwnie.
Są osoby, z którymi kontaktuję się tylko przez Messenger albo WhatsApp. Nie zawsze i nie z każdym można rozmawiać przez telefon.
Czy to jest tylko awaria, czy jednak polityka, duża polityka?
Były prezydent USA Donald Trump ogłosił w środę złożenie pozwu zbiorowego przeciwko Facebookowi, Twitterowi i Google’owi.
Hm, no nie wiem. Tymczasem Wyborcza:
„Zdaniem ekspertów zajmujących się cyberbezpieczeństwem zapytanych przez agencję Reutersa nieprawidłowe działanie DNS w przypadku takich firm jak Facebook regulowane jest wewnętrznie i przypuszczalnie mogła spowodować je awaria. Nie da się jednak wykluczyć wewnętrznego sabotażu.
Atak z zewnątrz jest określany jako mniej prawdopodobny ze względu na to, że grupy przestępcze zdolne do skutecznego przeprowadzenia takiej operacji musiałyby dysponować nietypowo wielkimi zasobami i użyć wyjątkowo nowatorskich technik.”
oraz
„Problemy mogą być wywołane błędną konfiguracją protokołów odpowiedzialnych za kierowanie ruchu z internetu do domen należących do Facebooka.”
Atak zewnętrzny jednak raczej nie – tu trochę inne uzasadnienie, ale wniosek ten sam.
Problem prawdopodobnie nie jest spowodowany cyberatakiem, ponieważ technologia kryjąca się za różnymi aplikacjami Facebooka jest na tyle różna, że jedno włamanie prawdopodobnie nie dotknęłoby ich wszystkich – mówi dla „New York Times” dwóch anonimowych członków zespołu ds. bezpieczeństwa Facebooka.
Mistrz T nie odpowie na pytania, bo zajęty gościem, Bożenka śpi, Lena pilnuje chleba, Mistrz Q sprawdza, czy fb wstaje z kolan, może się zjawi ktoś rzadko zaglądający albo Lord wyjrzy z krzaków?
A ja chyba za chwilę umknę w kierunku
No sprawdzam, ale na Wyspie jeszcze chwilę jestem.
A poza tym jeszcze cały czas pozostaje czwarta i ostatnia część Quackacji do napisania (ramowo) i opublikowania!
Tu już 187 komentarzy…
Nie znam skali problemu, ale wydaje mi się, że odtworzenie tych tablic jest możliwe — zależy jedynie od stopnia zaniedbań, jak długo to potrwa. Obawiam się, że może być długo…
Raczej długo. A jeszcze :
-Pracownicy, którzy mieli ocenić skalę przestoju serwisu nie mogli wejść do budynku, bo ich identyfikatory nie działały – podała dziennikarka „New York Times” Sheera Frenkel, powołując się na relację pracownika Facebooka.
-Awarii uległa również platforma Workplace służąca do komunikacji wewnętrznej firmy, przez co większość pracowników nie może wykonywać swojej pracy – pisze „New York Times”.
No właśnie, tylko zastanawiam się, ile to jest „długo” w tym wypadku – doba, kilka dni, tydzień, kilka tygodni?
Przed chwilą na komórce przyszła do mnie informacja na Messenger!
Więc jak to usłyszałam spróbowałam się zalogować na fb
Korzystanie z Facebooka wkrótce znów będzie możliwe
Facebook jest teraz nieaktywny ze względu na konieczne prace serwisowe, ale powinien być dostępny za parę minut. W międzyczasie przeczytaj więcej informacji na temat przyczyn wyświetlania tego komunikatu. Dziękujemy za cierpliwość podczas oczekiwania na wprowadzenie udoskonaleń.
Fb się otwarł na komórce, w laptopie -nie. Nie da się napisać komentarza ani zrobić wpisu, ale, ale…
Za parę minut, to byłoby bardzo piękne!
Tyle że jak się wszyscy rzucą chociażby sprawdzać, czy mają wszystkie materiały, to się Facebook zawiesi od samego ruchu.
Toteż ja idę spać. Poczekam co będzie jutro.
Dobranoc!
Spokojnej.
Chodźmy spać w nadziei, że „imperium MZ” pozbiera się jednak szybciej, niż przewidują to czarne scenariusze. Wczoraj ok. północy miałem podobne problemy z uruchomieniem whatsapp-a na komputerze. Pomogło przeinstalowanie aplikacji, i jeszcze dziś przed 17. skutecznie jej używałem.

Dobranoc!
Wstał, wstał Facebook i żyje!
Dobranoc, też znikam, będzie się lepiej spało z tą myślą.
„Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili,
Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy,
Dobranoc, niech odpoczną po łzach twoje oczy,
Dobranoc, niech się serce pokojem zasili.”
(„Dobranoc” – A. Mickiewicz)
Snów z sercem pełnym spokoju:)
Dobranoc, Wyspo:)
Dzień dobry
Następne jesienne lato 
No i sprawdzałam, awaria Facebooka usunięta!
Dzień dobry. Wobec 200 komentarzy idę postawić nowe pięterko
No to zapraszam na nowe pięterko!
Witajcie!
trzeba przyznać, że jak na hiobowe wieści Imperium poradziło sobie bardzo sprawnie!
Dziękuję wszystkim za bardzo miło spędzony na dywagacjach poetyckich czas na pięterku pani Agnieszki:)
To była przyjemność dla nas wszystkich!