Jako Krakus napływowy, nie byłem wrodzony w legendę Piwnicy pod Baranami. Cenię dobry kabaret, doceniam zasługi tego kabaretu i lubię jego piosenki, lecz nie śledzę jego losów tak uważnie jak wielu fanów. I choć otwarcie Piwnicy nastąpiło zaledwie niespełna dwa miesiące po moich narodzinach, fakt okrągłej 65. rocznicy jej otwarcia umknął mojej uwadze. Ze stanu nieświadomości wyrwała mnie moja (zaglądająca tu, zbyt rzadko) przyjaciółka, okrężną drogą przekazując mi sugestię: biletów już dawno nie ma, ale ty mieszkasz w Krakowie, to skombinuj!
Jak mówi znane hasło reklamowe, rzeczy trudne załatwiamy od ręki, na cuda jednakże trzeba nieco poczekać. Bez większej nadziei zapuściłem sidła na jakieś zwroty, od początku gaszony nikłym prawdopodobieństwem i ewentualną perspektywą dostawek w kącie. I czekaliśmy…
Koncert miał się odbyć w niedzielę. Już w sobotę cała trzyosobowa ekipa spotkała się w Krakowie i wieczorkiem udaliśmy się nad Wisłę przyglądać się zażartym walkom latających potworów…
Podpisów pod obrazkami brak, gdyż nie udało się nam przeprowadzić wywiadu z żadnym z bohaterów pokazu i niewiele o nich wiemy. Walkom towarzyszyła (zbyt) głośna muzyka i huk odpalanych fajerwerków (popatrzcie także na obrazek wyróżniający, czyli ikonę wpisu). Tłum widzów był tak potężny, że gdyby tak wyglądały demonstracje, nadprezes dawno padłby na zawał. W sumie tradycyjną w Krakowie Paradę Smoków ja osobiście wolałby oglądać z Kopca Kościuszki — no, ale wtedy nie byłoby tych efektownych zdjęć!
Dobra — dość suspensu. Już w piątek udało mi się wykupić trzy pięknie zdobione bilety.

I to wcale nie na zydelki koło schowka na miotły, tylko najlepsze miejsca w Cesarskiej Loży, na wprost sceny. Coś w życiu trzeba mieć, najlepiej mieć szczęście 😉
Nie wspomniałem, że tak uroczysty koncert odbył się w sali Teatru im. J. Słowackiego.

Koncert był długi, od 18. do wpół do 23., obejmował wręczanie odznaczeń (od Ministra Dziedzictwa etc., od Prezydenta m. Krakowa, a także wewnętrzne), znane i mniej znane — a nawet jedna premierowa — piosenki, skecze i dialogi, Całość prowadził znakomicie nieoceniony Leszek Wójtowicz. Nie wypadało fotografować ani nagrywać, zresztą nie mieliśmy głowy do tego. I tak — zasłuchani, przerzucani z nastroju sentymentalnego w wesołość lub refleksję coraz to inaczej — ani nie spostrzegliśmy, że już czas na Wielki Finał…


Każde z nas wsiadło do swojego samochodu i rozjechaliśmy się do domów. I tak zakończył się krakowski weekend.
(chyba nie muszę wyjaśniać, że te znakomite zdjęcia powyżej są autorstwa Zochy — moje są te trzy słabsze 😉 )
Aby dać choć trochę atmosfery występu, przedstawiam fragment nagrania z jubileuszu sprzed 7 lat: zespół Piwnicy, prezentujący piosenkę, która uchodziła za pierwszy nieoficjalny hymn kabaretu:




Zbliża się kolejny weekend — najwyższy czas, aby powspominać poprzedni
Dziękuję, z przyjemnością obejrzałam i wysłuchałam końcowej piosenki.
A jeśli chodzi o smoki, to robią wrażenie…
Dobry wieczór. Na żywo nigdy mi się nie zdarzyło być w Piwnicy, ale swego czasu Rodzice nabyli dwupłytowy album „Piwnica Pod Baranami 1963-1968”, którego słuchałem wiele, wiele razy, więc piosenki i skecze z tej płyty znam całkiem nieźle, ale z pozostałymi, zwłaszcza nowszymi, słabo. Leszka Wójtowicza kiedyś słuchałem, ale niewiele już z tego pamiętam. Aloszy Awdiejewa tyle, co w radiu czy na YouTubie.
Smoki przepiękne, gdzie mają być, jak nie w Krakowie?
Taki jubileuszowy koncert to musiało być coś, w sensie właśnie przekrojowości!
I ja ci śrubkę wkręcę w…
Cóż…mieszkanie w zasmogowanym Krakowie ma pewne dobre strony.
Aloszę słuchałam nieraz na żywo w różnych miejscach, poza Piwnicą również.
Smoki w Krakowie to „oczywista oczywistość”, ale inne miasta też miewają jakieś swoje bazyliszki.
To jeszcze, dla zmiany nastroju, inna piosenka z tego koncertu:
Choćby się zatrząsł dom
Nie załamujmy rąk
Przełknijmy gorycz
Zwalczmy upiory
Które w nas samych tkwią
Dobra piosenka. Doskonała nawet. Poczułem się tak ze 20-30 lat młodszy.
Wydaje mi się, że ta piosenka nie jest aż tak stara, ale mogę się mylić.
Bardzo lubię słuchać Wójtowicza. Tą i inne jego piosenki zdarzało mi się „wklejać” na Wyspę.
Ale dla mnie krakuski Piwnicy nigdy za wiele. I tej dawniejszej i tej nowej, choć kabaret w czasach cenzury był jednak mniej dosłowny, więc i (dla mnie) ciekawszy.
Kiedyś cała sala ryczała ze śmiechu gdy czytane było przemówienie Gomułki, dziś…memy krążą po Internecie, więc ten rodzaj dowcipu jest bardziej dostępny.
Natomiast niepowtarzalna atmosfera, duch Piwnicy jest kontynuowany.
Możliwe. Chodziło mi raczej o głos i o nastrój piosenek Wójtowicza, którego wtedy słuchałem.
To racja. To jest właśnie ta niepowtarzalna atmosfera Piwnicy, ten nastrój, który się buduje i jest nie do podrobienia.
Uff, łącze do sieci mi przez chwilę szalało, ale już przestało.
Dopiero zajrzałam na Wyspę. Przez pomyłkę najpierw na poprzednie pięterko.
Jako Krakusce od urodzenia oczywiście legenda Piwnicy pod Baranami towarzyszyła mi niemal od dziecka.
Kabaret może trochę później, ale Pałac pod Baranami był mi znany, zanim poszłam do szkoły, gdyż chadzałam tam na zajęcia plastyczne.
W piwnicy Piwnicy byłam oczywiście wielokrotnie. Na koncertach Piwnicy poza piwnicą -też. Kiedyś zrobiłam z tego nawet osobne pięterko.
No ale jednak Koncert Jubileuszowy i to w Teatrze Słowackiego to jest coś, co po cichu trochę zazdroszczę.
Choć, choć…po cichu się przyznam, że wolę Piwnicę w bardziej kameralnych warunkach.
Parada Smoków to hm …nie jest to coś, co Makówki lubią najbardziej.
Dzięki Tetryku za relację z rozrywkowego weekendu.
I chyba już się pożegnam.
DOBRANOC!
Ja też zmykam (bo zabawiłem dłużej niż myślałem).
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/leszek.wojtowicz.98
Pod tym linkiem można obejrzeć więcej zdjęć z tego koncertu.
Takie zdjęcie znalazłam. Tetryku czy to nie Twoja loża? Tak mi się wydaje jakbym Ciebie widziała?
A owszem, tam u góry to Loża Cesarska i nawet wystaje mi czubek głowy!
Tak właśnie myślałam, że to Twoja opaska.
Teraz już na prawdę dobranoc.
To wszystko ta magia Piwnicy:)
Dzień dobry
Jeszcze ciemno, a jaki będzie ten dzień?
Witajcie!
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…
Ciekawe, czy jutrzejsze ognisko ma szansę się udać?
Deszcz dzwoni jeszcze letni. Mam nadzieję, że ognisko Wam się uda
Leje i leje … Zaczynam mieć obawy, że zostanie odwołane, a już się cieszyłam.
Nie trać nadziei, jutro może być lepiej.
Dzień dobry, tu z kolei zaczyna się słonecznie. Nie żeby to miało jakikolwiek wpływ na normę pracową
Deszczowo witam!
Koniec pracy. Idę do Kafejki Sędziowskiej – już odblokowana!
Ja też! A więc biegiem Pod Jaszczury!
No to po pracy i na przerwę.
A nasze Krakusy się bawią…
Raczej słuchali,ale faktycznie z dużą przyjemnością.
Dr Katarzyna Kasia była gościem Kafejki Prawnej.
Już się skończyło,wracam do domu.
Katarzyna Kasia bywa gościem „Szkła kontaktowego”. Bardzo ją lubię. Ale nie wiedziałam, że ma tytuł doktora…
I to filozofii…
I jest mądrą kobietą. Z przyjemnością się jej słuchało, choć czasem nie do końca odpowiadała na pytania z sali.
Duża radość, że znów ruszyły kafejki prawne!
Dr Katarzyna Kasia w rozmowie z sędzią Maciejem Czajką:

Nie tylko: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/kodmalopolska.pl/wydarzenie/krakowska-kafejka-prawna-powraca/
Ja oglądałam online, też z wielką przyjemnością.
Niewątpliwie warto było. Pani Kasia jest błyskotliwą rozmówczynią, a prowadzący rozmowę pan Czajka, mimo początkowych własnych obaw, spisał się znakomicie 🙂
To ja jestem z powrotem. Idę szukać dobranocki.
Dobranocka.
Taka wersja piosenki, melancholijnej.
Snów o tym właściwym domu.
Oj, zrobiło się późno… i dobranocka już jest, no to idę spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze!
Dobranoc wszystkim!

Spokojnej!
Do poczytania jutro przy śniadaniu. Chyba że jeszcze jest ktoś na nocnej zmianie?
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/zwierciadlo.pl/lifestyle/496338,1,katarzyna-kasia—nigdy-wiecej.read?fbclid=IwAR2xUGV90DpXkwi0-BV3qvj3BC0xequmpcBKeIaIpVwfHGsCDKoTF3Sp8w8
Jestem jeszcze. Jutro, o dziwo, żadnych planów wyjściowo-wyjazdowych (parszywa pogoda etc.), więc dzisiaj trochę posiaduję.
Idę czytać.
Parszywa pogoda, ale niektóre krakusy idą spać z nadzieją, że jednak nie będzie aż tak parszywa i piknik w dolinie Będkowskiej nie zostanie odwołany.
DOBRANOC!
Pa, spokojnej!
Doskonały wywiad, zwłaszcza puenta.
Z podobnych powodów studiowałem polonistykę (od pewnego momentu). Któregoś dnia jedna z wykładowczyń powiedziała naszej grupie, że polonistyka nie jest kierunkiem, który automatycznie daje szalenie dochodową pracę (wręcz przeciwnie), ani nie ustawia jakoś w życiu (no bo niekoniecznie), natomiast ma jedną zaletę – uodparnia na totalitaryzm. No więc nie wszystkich, bo jedna szalenie katolicka koleżanka z roku bardzo popiera obecną ekipę, ale generalnie to jest prawda, trochę jak z tą filozofią w wywiadzie.
Dzień dobry
Zapłakana sobota, ale może później się uśmiechnie…
Pochmurnie witam!
Zbudziłam się i tak się zastanawiam -będzie deszcz czy nie będzie, będzie piknik czy nie będzie?
Może być przelotny deszcz, co wtedy?
Odwołanie, bo nie ma miejsca pod dachem na tak dużą ilość osób.
Stowarzyszenie to nie „moi” turyści, z którymi chodzę na wycieczki nawet deszczowe. No i czym innym jest iść w deszczu, a czym innym siedzieć przy ognisku.
Nie lubię tej pogody! Jednak odwołana impreza!
Makówka domowa dziś.
Współczuję, ale nie rycz mała, nie rycz. Jeszcze sobie odbijecie
Dzień dobry, ja też domowy. Pospałem, ile wlazło.
A ja już po ciężkiej pracy…
Oho, a co robiłaś?
Gruntowne porządki.
Witajcie!
Już świta?
Sam brzask, panie kochany!
Wychodzę…
Mówiłam, że domowa?
Taaa
Ale to było prawie jak domowa, bo działania dla dziecka. No!
Witaj, Tetryku:)
Miło czytać, że koncert był udany i przyniósł tyle pozytywnych wrażeń:)
Jakoś nie dociera do mnie, że „Piwnica…” taka smarkata jest. Wydawało mi się, że istnieje od zawsze:)
Smoki imponujące.
Zawsze mnie fascynowały. Nie są symbolem wyłącznie Krakowa. We wszystkich niemal językach prasłowiańskich istnieje słowo „smok/zmok”, oznaczające kogoś „przemykającego”, „prześlizgującego się”:)
Pozdrawiam:)
Dzień dobry, o ile dobrze pamiętam, to u Lema była zabawa słowami w parze „smok/zmok” – w słowniczku pojęć:
„Smok — podsuszony zmok, (patrz: Zmok).”
oraz
„Zmok — zmoczony smok (patrz: Smok).”
Wciąż przelotne dzień dobry, Wyspo:)
Leno, przyhamuj czasem!
Wróciłam. Teraz już na serio będę domowa płacząca za odwołanym ogniskiem z powodu deszczu, którego nie było.
Niebo zachmurzone owszem, ale ani kropli deszczu.
Płacze z nami deszcz
I fontanna szlocha też
Trochę zadziwiona
Skąd ma tyle łez
Teraz dopiero zaczęło padać. Tak troszeczkę siąpić.
Zasunąłem rolety i w ogóle ignoruję tę jesień za oknem
Ja też. Dzisiaj w ogóle z domu nie wychodziłam.
Troche cofne czas.
Wirtualnie, rzecz jasna.
Zaczne od Smokow.
Kto jak kto, ale rodowita krakowianka, jak siebie nazywa, powinna wiedziec, ze te smoki , to nie sa ot, takie zwykle.
Przede wszystkim sa wpisane w jeden z najlepszych teatrow lakowych i nie tylko lalkowych, jakim jest Groteska.
To wlasnie teatr Groteska wpadl na pomysl zeby ze smoka zrobic „szol”dla duzej publiki.
Krakowianka powinna rowniez wiedziec, ze to w tym teatrze scenografem byl miedzy innymi slynny Mikulski.
A impreza w obecnej formie zaczynala sie niewinnie od malych form zrobionych przez pracownie techniczna teatru.
Kazdego roku uzupelniano to i dodawano inne efekty.
Rozumiem, ze mozna nie lubic takich imprez.
Ja tez nie przepadam za tlumem.
Ale doceniam prace, inwencje i pomyslowosc calej imprezy.
I …promocje teatru „Groteska”!
Ogladajac zdjecia Zoski mialam wrazenie , ze lepiej wygladaja niz rzeczywistosc.
Tyle, ze nie rzucalabym kalumni na ta impreze.
Predzej zastanowilabym sie dlaczego ta forma tak sciaga publike.
Czyzby to efekt braku ksztalcenia kolejnego pokolenia bez znajomosci sztuki przez duze „S”?
A moze jak juz mamy chleb, bo wystarcza takie igrzyska?
Nie wiem.
Na szczescie, dla naszej trojki, to byl tylko krotki przerywnik a moja ciekawosc zostala zaspokojona.
No i Zoska pieknie to „sfocila”!
Co do drugiej imprezy…
No nie! Nie moge tego nazwac impreza!
To byla uczta!
W koncu znam piosenki i skecze Piwniczne od lat.
A 65 lat to nie w kij dmuchal!
Nie oczekiwalam niczego, a dostalam porcje sztuki przez duze „S” wlasnie!
Samo miejsce mnie zachwycio.
Nigdy nie bylam w Slowackim, choc sporo o nim wiedzialam.
Chocby to, ze tam wlasnie odbyla sie premiera „Wesla” Wyspianskiego, mojego ukochanego 4 wieszcza.
Wialo historia, duchem teatru i atmosfera swieta.
A caly uroczysty koncert byl wspanialy!
Mozna sie czepiac, ze nie bylo kilku historycznych osob.
Ale za to byli mlodzi wykonawcy z ogromnym talentem!
Coz, wymiana pokolen nastepuje, co jest normalne.
I dodam cos jeszcze.
Kiedy w nastepnych dniach rozmawialam z kilkoma osobami na fb, okazalo sie ze … oni tez byli na tym koncercie!
Niektorzy jechali specjalnie 500km!
Zdumiewajace jest tylko to, ze tak naprawde, to informacja o tym wydarzeniu rozeszla sie chyba poczta patoflowa!
I kiedy napuscilam Pawla na organizowanie biletow, to tak naprawde nie mialam nadzieji, ze sie uda je zdobyc.
I o tym, ze bilety jednak sa, dowiedzialam sie dwa dni przed koncertem!
I to miejsca w loży cesarskiej!
Cuda i marzenia sie jednak spelniaja!
P.S. Nie trzeba byc krakowianka, zeby wiedziec co sie dzieje w Krakowie. I tym sie pocieszam.
No i jednak dałaś się zwabić na Wyspę!
Oj… Nie wiem czy to dobrze, bo , jak wiesz, jestem czarownica z Lysej Gory! I nie mam zadnych hamulcow, zeby mowic wlasnym glosem. Moze byc …niewygodnie. Ale co tam! „Sam chciales Grzegorzu Dyndalo”!
Dobrze! Zapewniam cię!
Witaj Emilko!
Bardzo dobrze zrobiłaś, wchodząc na Wyspę, bo czarownicy jeszcze tu nie mieliśmy
Dobranocka.
Tak właśnie na spanie, trochę szeptem, trochę refleksyjnie.
Snów o tańczeniu. Tak, wiem, że do tego nie trzeba spać.
No to idę spać…
Dobrej nocy życzę wszystkim
Spokojnej! 🙂
I ode mnie spokojnej!
Pora spać (jak dla mnie). Dobrej nocy i dobrego humoru wszystkim Tubylcom i gościom!

Spokojnej. Ja jeszcze chwilkę…
Ja jeszcze nie idę spać, ale już powiem dobranoc.
Spokojnej i Tobie
Się pakuję. Czemu ja tego NIGDY nie umiem zrobić WCZEŚNIEJ?
I tym się różnimy, Makóweczko

Nie znoszę pakowania się w ostatniej chwili… lubię mieć wszystko przygotowane… tylko wziąć i wyruszyć
Od lat mam listę rzeczy, których potrzebuję na wyjazdy i pakuję je w zależności od potrzeb… na kilka dni przed wyjazdem.
Mam też listę na tak zwane „last minute”, czyli na wyjazd niespodziewany. Nie zapominam dzięki temu o rzeczach ważnych, a pomijam te, które są mniej ważne…
Też nie znoszę, ale…
Dzień dobry


A u mnie ciągle lato
Co prawda mogłam w końcu wyłączyć klimę (tylko na noc), ale nadal jest ciepło ( a nawet zbyt ciepło)
Pięterko jest urocze… koncert jubileuszowy na pewno wart obejrzenia
Chociaż nie jestem Krakuską…
To jest odczucie typowo subiektywne – nie lubię smoków, a tym bardziej fajerwerków. Smoki kojarzą mi się z japońską kulturą, a sztuczne ognie…
Może za bardzo jestem „ptasiarą”, ale te fajerwerki są zmorą wszystkich ptaków na danym terenie… i nie tylko ptaków. Zwierzęta domowe (i nie tylko) też ich nie lubią…
Otóż to. Subiektywne.
Ja bardzo nie lubię hałasu. I nie ma to nic wspólnego z tym co powinnam wiedzieć (lub wiem) o smokach i Grotesce.
Dzień dobry
Słoneczko wstało, zapowiada ładny dzień…
Witam!
Jadę…autobusem MPK póki co.
Miłej niedzieli!
Witajcie!
Na razie szykuje mi się kolejna leniwa, relaksowa niedziela. A Wam? (tak, wiem, że Makówka już buszuje 😉 )
Mi podobnie jak Tobie, ale odpoczynek się należy
Makówka siedzi w pociągu.Makowka siedzi, pociąg stoi, choć już powinien jechać.
Krakuska jedzie pogadać z warszawskim bazyliszkiem.
O rany! Dwie godziny z domu do pociągu?
Zdana na MPK wolałam nie ryzykować spóźnienia i jechać z walizką bez przesiadek.
Stoimy tuż za dworcem.Opoznienie ma tendencję do zwiększania co jakoś mnie nie dziwi.
No patrz, to zupełnie jak my w sierpniu. Uważaj na zęby.
Dzień dobry, to było jakieś 10 godzin snu, niemal bez przerwy.
Czyli niedzielne przegięcie.
Śniło ci się coś?
Coś się śniło, ale nie pamiętam, co, tylko mam ogólne wrażenie, że końcówka była nieprzyjemna, więc może lepiej, że nie pamiętam.
Ja oczywiście nie mogłam spać.
Raisefieber?
O! Ruszyliśmy!Nie! Znów stoimy.
Współczuję takiej podróży…
Super jest!
W ogóle się nie nudzę.
Jest zabawnie.
Suplement n/t Parady Smoków, czyli Parada w oczach Miasta
Dzięki za link! 🙂
Chłopaczki na chwilę się uspokoiły, więc z zainteresowaniem przeczytałam.
Dojeżdżamy do Warszawy.Prosto z dworca metrem na spotkanie towarzyskie.
Nie znam gospodarza,ale znajomi naszych znajomych to nasi znajomi.
O ile Cię poznałam, spotkanie będzie udane. Będziesz zadowolona, czego Ci życzę.
Jestem w Gołkowie (gmina Piaseczno).
Super było.Gospodarz zrobił wspaniały obiad.Teraz już w pociągu wracamy z Piaseczna do Warszawy.
Wracasz dzisiaj jeszcze do domu?
Tak,ale na Żoliborzu.Tu teraz mój dom do środy.
Dobranocka.
Dzisiaj instrumentalnie, spokojnie w miarę.
Snów kosmicznych!
Sznupa się drze, idę spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Dobrych snów!
Weekend się kończy, czas do łóżeczek.

Oj tak, bo od rana bieganie, jeszcze przed pracą.
Wspominam Parady Smoków znad Wisły w samo południe, a smoki kartonowe przepiękne, gdyż z sercem zrobione przez dziatwę szkolną. Nie ziały ogniem, nie było huku, ale i tak wzbudzały podziw u moich wnusiów…
Jako piwniczne dziecię przypominam sobie duszną atmosferę tego miejsca, zakurzone kanapy i magię płynącą ze sceny. Piwnica to ludzie, którzy mieli wspaniałą osobowość, doskonały głos i talent. Jeszcze się tli pamięć tych, którzy bywali zachwyceni tą naszą pierwszą, drugą, a nawet trzecią młodością. 🙂
Już jestem na Żoliborzu.Pijemy pyszną domowa nalewkę.
Gadamy.
Dobranoc!
Spokojnej (po nalewce)!
Dzień dobry
Jeszcze dwa dni astronomicznego lata…
Witajcie!
Lato, powiadasz, Bożenko? Hmmm…
Jeszcze lato, chociaż już wygląda na jesień…
Witam Państwa!
Szaro,buro.
Kaloryfer już naprawiony,już ciepło.
Dzień dobry, bieganie zakończone, nowy paszport odebrany, teraz można do pracy.
Odlatujesz do ciepłych krajów?
Ale zimno! Wiatr.
Byłam u bazyliszka i w paru innych miejscach.
Teraz chwila odpoczynku.
A tu ciszaaaaa,..
…czyli też chwila odpoczynku 😉
Mi się nawet mrugać nie chce…
Trzeba by coś wymyślić dla ożywienia atmosfery…
Niezła ta polka, ale ja wciąż wracam do hymnu Piwnicy Pod Baranami…
„Ja ci śrubkę i tak dalej”.
Śmieszne słowa, a wykonanie rozbawia…
Otóż i koniec pracy na dzisiaj, nieco dłużej, gdyż rano wyjście w wiadomym celu, i przerwa.
Dobranocka.
Taki przebój Skaldów.
Snów mocnych.
Ładna ta dobranocka, może dlatego, że taka stara.
No to idę spać, dobrej nocy wszystkim życząc
No, z mojego dzieciństwa, więc uspokaja na ogół
Spokojnej!
I po poniedziałku. Pora spać. Spokojnych snów!

Tak jest. Powoli również się oddalam.
Przy okazji i całkowicie nawiasem mówiąc, myślę, że kolejną część Quackacji można powoli stawiać – tzn. jak tutaj wyczerpiemy temat i schodki.
Spokojnie już można 🙂
O, to może jakoś jutro, tak dla pewności, bo teraz to już umykam!
Dobranoc!
Dzień dobry
słońce powoli wstaje, ja też…
Witajcie!
Dziś była bardzo dobra noc do spania. Tylko ten budzik…
Słonecznie witam!
Dzień dobry, nawet jakoś w miarę pozytywnie od rana (mimo budzika i oporów).
Przywitalismy się rano i ciszaaaaa na Wyspie?
Trochę połazilismy po stolicy,ale niekoniecznie tych najbardziej typowych miejscach.
Teraz trochę odpoczynku.
Właśnie skończyłem pracować, przerwa, po przerwie wracam i zabieram się za nowe piętro.
A ja wróciłam ze spotkania i też się melduję na Wyspie. Jeszcze tylko kolacja…
Ja z kolei mam trochę pracy, ale teraz też kolacja…
Dobranocka.
Dzisiaj Zbigniew Wodecki, jako że pogoda całkiem nie na konwalie, żeby wprowadzić na Wyspę trochę bezalkoholowego elementu magicznego.
Snów między wierszami!
A teraz już idę stawiać nowe pięterko!
…i zapraszam na nie!
Już pędzę czytać, ale jeszcze tu się pożegnam.
Dobranoc
Śpij dobrze! 🙂
Spokojnej!
Zapalę lampkę i też idę spać 🙂

To ja jeszcze tu powiem dobranoc,a na nowe pięterko zajrzę już chyba w Krakowie.
Spokojnej, też pewnie będę zmykał, bo jutro od rana znów zakupy, takie więksiejsze, co oznacza jechanie kawałek.