« A mnie jest szkoda lata...(część 2) Weekend w Krakowie »

Quackacje – część I

Chwilę trwało, zanim się wspomnienia jak figa ucukrowały, jak tytuń uleżały, ale to już chyba ten moment. Na zdjęciach można pokazać sporo, ale nie wszystko – na przykład nie początek tych wakacji. To akurat trzeba opowiedzieć. No to zaczynajmy!

Planowaliśmy ten wyjazd od początku roku, dlatego udało się w tylu miejscach być i tyle zobaczyć. Pierwszym etapem z naszej strony była podróż do Warszawy – z różnych względów pociągiem. Dzięki planowaniu nabyliśmy bilety na pendolino sporo przed czasem w korzystnej cenie, ale skład był jakiś pechowy: najpierw stanął tuż za Gdańskiem Głównym, w dzielnicy Orunia, i stał tam prawie kwadrans. W tym czasie całą elektronikę zresetowano, co było dość nieprzyjemne, bo na kilka minut przestała działać klimatyzacja, a w zamkniętym wnętrzu pendolino nawet tak krótki czas nie należy do przyjemności. Potem pociąg stawał jeszcze kilka razy, co nie byłoby problemem, gdyby nie to, że gdzieś przed Ciechanowem ukruszyłem sobie ząb na podwieczorku i w trybie nagłym musiałem znaleźć gabinet dentystyczny, który mógłby mnie przyjąć jeszcze tego wieczoru. Owszem, znalazłem, ale tu wyłonił się kolejny problem: jedyny dostępny termin to była 18.30, pociąg planowo powinien był się znaleźć na dworcu Warszawa Centralna o 17.30, ale z racji opóźnień dopiero około 17.55 wjechał na peron Warszawy Wschodniej.

I tam się zepsuł dokumentnie.

W amoku złapaliśmy bagaże i pobiegliśmy na ulicę Kijowską, zamawiając po drodze taksówkę. Oszczędzę Wam perypetii z tym związanych, dość, że kierowca przyjechał na czas, przyłożył się do jazdy i dostarczył mnie na próg gabinetu z ledwie trzyminutowym opóźnieniem. Ząb został załatany i już bez dalszych emocji mogliśmy przygotować się do jazdy.

Ruszyliśmy piątkowym rankiem z Warszawy, wygodnym, służbowym samochodem znajomego. Pojechaliśmy przez S8 i A1 do południowej granicy Polski, szczęśliwie unikając poważniejszych korków, a potem przez Ostrawę i Brno do granicy czesko-austriackiej, tak by po południu wylądować w hotelu w Wiedniu, dość blisko centrum miasta. Muszę się przyznać, że byłem w Wiedniu po raz pierwszy (dotąd zawsze go mijałem), i owszem, są tam miejsca piękne, ale są i straszne (w sensie zadęcia architektonicznego i mocarstwowej atmosfery zabudowy). Po rozlokowaniu się w hotelu, gdzie starannie sprawdzono nam covid-passy, poszliśmy zwiedzać.

Tu powinna zaczynać się galeria zdjęć z Wiednia, po niej fragment tekstu opisujący drogę do Włoch i następna galeria, ale ładowanie zdjęć do galerii jest ostatnio tak nieprzyjazne, że wszystkie zdjęcia załadowałem do jednej. Dlatego po obejrzeniu wiedeńskich fotografii możecie wrócić do tekstu – albo doczytać całość (to już niedługo) i potem zerknąć na wszystkie fotki.

Następnego dnia rano wyruszyliśmy znowu dość wcześnie, żeby przez Graz, Klagenfurt, Villach/Tarvisio, Wenecję, Bolonię i Florencję (z obowiązkowym godzinnym korkiem pomiędzy tymi miastami) dotrzeć do naszego hotelu, urządzonego w starym castello w sercu Toskanii. Bez samochodu by się tam nie dojechało, bo to miejsce położone kompletnie w interiorze, z głównej drogi zjeżdża się na lokalną, potem na kilka coraz bardziej podrzędnych, żeby w końcu zjechać z asfaltu i po jasnym szutrze dostać się do wioseczki, w której stoi budynek.

W związku z upałem sięgającym 38-39 stopni większość niedzieli spędziliśmy w basenie, dopiero wieczorem pojechaliśmy na nocne snucie się po San Gimignano, znane jako miasto wież – to widać na zdjęciach z daleka. Lokalni mieszczanie licytowali się, kto wybuduję wieżę wyższą i okazalszą, a spora ich część dotrwała do dzisiaj.

W poniedziałek natomiast wybraliśmy się gdzie indziej, o czym nastąpi nasz ulubiony ciąg dalszy.

157 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, zapraszam na relację z sierpniowego wyjazdu, bogato ilustrowaną. Na razie 2 dni, chociaż jakby tak liczyć, to i ze trzy (a ostatnie zdjęcia zahaczają jeszcze o poniedziałkowy poranek).

  2. Bożena pisze:

    Dziękuję. Przeczytałam tekst i połowę zdjęć, reszta jutro. Ciekawe i będę do tego wracać, ale już nie dzisiaj.

  3. Ultra pisze:

    Bella Toskania to słońce, jedzenie i wino. Etruria – kraina Etrusków. Gimignano słynie ze średniowiecznej Starówki, zacisznych carrug, wąskich uliczek, 14 wież (tyle zostało) i Chianti z wiekową recepturą i czarnym kogutem na żółtym tle. Zatem na dobranoc proponuję „Dolce vita”, stan celebracji słodkich momentów w szarawym naszym życiu.

  4. Quackie pisze:

    Ponieważ nasz Latarnik chyba jeszcze knuje, zapalam lampkę wszystkim spaćidącym.

  5. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Niedziela? Więc niedzielmy się…

  6. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jakoś tak wyszło, że wstałem, chociaż nie planowałem jeszcze Wink

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po knuciu, które niestety nie daje nader wyraźnych efektów w sferze rzeczywistej, skierowałem się w stronę magii: oglądałem Paradę Smoków. Wrażenia wizualne owszem, całkiem ciekawe. Wrażenia dźwiękowe: za głośna muzyka, strasznie dużo huku przy fajerwerkach. Wrażenia społeczne: w takim tłumie każdy prawdziwy demokrata może poczuć się załamany…

  8. Bożena pisze:

    Znów mnie wylogowało. Pewnie dlatego, że nie lubię smoków… Ozorek

  9. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Wróciłam do domu.

    Ta „pipidówa” w której byłam to Rożnów. Mieszkaliśmy tuż przy zaporze.

    Na terenie Ośrodka moja komórka (nju) w ogóle nie łapała zasięgu.

    Gdy wychodziłam poza teren było lepiej, ale łatwiej wchodził fb niż Wyspa.

    Pogaduszki, wspomnienia, grill z ogromną wyżerką, tańce pod rozgwieżdżonym niebem nad brzegiem jeziora.

    To nie był oficjalny Zjazd studencki, lecz takie towarzyskie spotkanie. Spotykamy się od wielu lat w okolicy Bożego Ciała. Jedynie rok temu z powodu pandemii nie doszło do imprezy.

    Trochę się rozpakuję, zjem coś i poczytam i pooglądam co Q utworzył.

  10. Bożena pisze:

    Najważniejsze, że dobrze się bawiłaś i zdrowa wróciłaś. Fala

    • Quackie pisze:

      O, to to!

    • Makówka pisze:

      Wróciłam zdrowa, teraz poczułam lekkie „klapnięcie”, ale już muszę dotrwać do jakiejś sensownej godziny, bo teraz drzemka byłaby bez sensu.

      Bawiłam się dobrze, było miło, sympatycznie, ale, ale …zabrakło szaleństwa, tańców do świtu, śpiewów…tak jak to dawniej bywało.

      Choć i tak dobrze, że ludziom chciało się przyjechać nieraz z drugiego końca Polski.
      Ogólnie stwierdziliśmy, że pandemia, niepewna sytuacja polityczna w Polsce i na świecie spowodowały, że ludzie stali się jacyś przygaszeni, inni.

      No i choroby, z naszego roku już trochę osób odeszło na zawsze.

      • Quackie pisze:

        Ohohoho, tańców do świtu… Ja już od dawna nie wyrabiam dłużej niż do trzeciej, a co dopiero do świtu Worry

        • Makówka pisze:

          No właśnie teraz też nie było tańców do świtu. Były, ale nie do świtu i jednak znaczna część towarzystwa wolała gadać niż tańczyć.
          Niektórzy już mają problemy zdrowotne, już nie te siły.

          Dawniej były tańce do świtu, a na drugi dzień wycieczka.

          Zresztą ja też nie byłam w formie. Jak głowa mnie rozbolała w piątek rano tak ćmi cały czas.

          Ale, ale dopóki jeszcze coś nam się chce (i dajemy radę) to cieszmy się tym, co jest.

  11. Makówka pisze:

    Zjadłam, rozpakowałam się i powędrowałam po pięterku.

    Tak sugestywnie to opisałeś Quacku, że aż czułam ten upał i wraz z Tobą denerwowałam się, abyś zdążył do dentysty.

    Natomiast gdy zaczęłam zwiedzać wszystko mi się poplątało od nadmiaru wrażeń. Cóż mam za sobą dwa zakrapiane grille, więc myślenie lekko utrudnione.

    Cudne, ciekawe wakacje!

    Zazdraszczam, zazdraszczam…)

    • Quackie pisze:

      Bardzo dziękuję, dla mnie to też było sugestywne, i u dentysty, i w upale.

      Co do „poplątało” – och, to co będzie przy następnych trzech częściach?

      W kolejce czekają Siena, Volterra, Florencja, Montepulciano, Cinque Terre, Piza, Monteriggioni i Wenecja!

      • Makówka pisze:

        Może wtedy nie będę po imprezie od piątku do niedzieli?

        Takie coś raczej mi się nie zdarza. Niestety!

        • Quackie pisze:

          No to postaram się publikować PRZED imprezą Wink1

          • Makówka pisze:

            Ależ następna impreza absolwentów AGH w Rożnowie planowana jest na Boże Ciało 2022. Zdążysz opublikować wiele różnych pięterek.

            Dziś „jedynie” przyleciał do Krakowa kolega z jednej klasy z LO (mieszka w Finlandii), ale to będzie tylko spotkanie popołudniowo-wieczorne w jakiejś knajpie.

            Ach, zapomniałam…szykuje się spotkanie z przyjaciółkami z podstawówki -siostrami, o których tu nieraz pisałam. Danka już jest w Warszawie, Ewa za chwilę jedzie na lotnisko i leci do Polski.
            Ale to też żadnych tańców nie będzie.

            A tak bym sobie poimprezowała!

  12. Bożena pisze:

    Dobranocki nie ma, ale mi się zamykają patrzałki, więc mówię wszystkim dobranoc i idę spać kordelka

  13. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj taka dobranocka, rockowo-progresywna.

    Snów skrzydlatych.

  14. Makówka pisze:

    Skrzydlatych?

    Może bodaj we śnie polecę na wakacje pod palmami?

  15. Quackie pisze:

    Zmykam, dobranoc wszystkim!

  16. Quackie pisze:

    Wrrrróć.

    Lampka jeszcze, na sen, przecież.

  17. Tetryk56 pisze:

    Dobry wieczór(?)!
    Chwilę temu wróciłem z jubileuszowego koncertu 65-lecia Piwnicy pod Baranami. Wybaczcie dzisiejszą niedostępność!
    Rano do pracy. Dobranoc!

  18. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Obejrzałam, poczytałam i jestem pełna podziwu In Love
    Miałeś wspaniałe wakacje, Mistrzu Q Approve
    Co prawda na samym wstępie trochę nerwówki z dentystą, ale najważniejsze, że dobrze się skończyło.
    Dzięki takim „niespodziankom” wyjazd jest lepiej zapamiętany Wink

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry, no właśnie miałem wrażenie, że ta sprawa z zębem, pociągiem i dentystą wyczerpała limit pecha podczas tego urlopu, dobrze, że w Polsce i na samym początku (jak oceniam po fakcie, chociaż w trakcie wyglądało to tak sobie).

      • miral59 pisze:

        Witaj Delighted
        Limit pecha jest w zasadzie niewyczerpalny Wink
        Można go mieć i mieć… za to gdy minie, szczęście jest tym większe. Cieszą nie tylko nowe widoki, ale i świadomość, że pech nas w końcu opuścił Happy

        • Quackie pisze:

          Tak, jakoś się udało, odpukać. Pendolino z powrotem też było spóźnione, ale po drodze do Trójmiasta nawet sporo nadrobiło.

  19. miral59 pisze:

    A teraz do rzeczy…
    Pod kopułą nad bramą Hiszpańskiej Szkoły Jazdy jest siatka widoczna na zdjęciu. Czy to ochrona przed ptakami? Żeby nie siadały w środku kopuły? Thinking
    Na zabytkach się nie znam i chociaż pięknie wyglądają… Pleasure
    Panorama przepiękna In Love Te pola i gaje są cudne. Ciekawią mnie drzewa widoczne na zdjęciach. Nie znam się na tym zupełnie…
    Te drzewa wyglądają jak „iglaki”… takie wąskie i małe pilniki do drobnych rzeczy… Wink
    Oczywiście najbardziej lubię ptaki Happy-Grin Sierpówki są dość popularne i łatwo je spotkać, ale dudka serdecznie gratuluję Brawo!
    Jest piękny In Love W Ameryce nie występuje, więc nie mam szans na obcykanie, ale cieszy mnie, że Tobie udało się go dorwać Happy
    Jaszczurka ciekawa. Nie wiem czy tak wyglądają zwinki, ale widać, że ma bardzo długi ogon… Pleasure
    Na motylach też się nie znam. Motylek jest motylkiem i tyle… Delighted
    Fakt, że są zwykle bajecznie kolorowe i piękne… pełne gracji Pleasure
    Zazdraszczam takich wakacji Delighted

    • Quackie pisze:

      Co do siatki, to wydaje mi się, że masz rację, bo gołębi tam lata od groma. Przez chwilę wydawało mi się, że może to być jeszcze kwestia jakichś odpadających fragmentów, ale chyba jednak nie, bo kopuła wygląda na dobrze utrzymaną.

      Te iglaki, charakterystyczne dla Toskanii, to cyprysy wiecznie zielone (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Cyprys_wiecznie_zielony).

      Jaszczurki to niemal na pewno zwinki, najmłodszy Brat Quackie był z rodziną na Zakynthos i przysyłał zdjęcia identycznych jaszczurek, więc mnie zaciekawiło i sprawdziłem, wszystko się zgadza (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Jaszczurka_zwinka). Pierwszego dnia po przyjeździe (na etapie noszenia bagaży) widziałem jeszcze małego gekona przy drzwiach sąsiedniego apartamentu, ale nie zrobiłem mu zdjęcia, a potem już go nie widywałem.

      • miral59 pisze:

        Też w pierwszej chwili pomyślałam o ochronie ludzkich głów przed spadającymi odłamkami, ale doszłam do wniosku, że za dobrze to wygląda, żeby jakieś fragmenty mogły odpadać… więc chyba ochrona kopuły przed ptakami…
        Co do jaszczurki… nie poddaję w wątpliwość, że to zwinka, jak wspominałam, nie znam się na tym zupełnie i mogłeś napisać cokolwiek i tak uwierzyłabym Ci na słowo Wink

        • Quackie pisze:

          No, pewnie w różnych okolicach czymś tam się różnią, tak jak kaczki krzyżówki na Murano (ale z tym zaczekajmy do ostatniego odcinka!).

  20. miral59 pisze:

    A teraz trochę prywaty Wink
    Mąż mnie trochę wkurzył, więc żeby rozładować nerwy, wzięłam się za robotę Delighted
    Pomogło. Wyczyściłam całe to czarne świństwo z boków chodnika w ogródku. Co prawda mąż planował wywalić wszystko i wysypać nowymi kamykami, ale wkurzona wyczyściłam wszystko Overjoy Miałam zamiar wysypać to na dziury w parkingu, ale coś za mało tego wyszło…
    A dziury w parkingu mamy, bo nie ma komu tego naprawić. Oczywiście wiąże się to z kosztami i nikt z naszych sąsiadów nie ma zamiaru na to łożyć. Sama też nie mam zamiaru wywalać ponad $20000. Jakby to się rozłożyło na te 14 mieszkań w dwóch budynkach, to nie byłoby tak źle. W sumie nie wypadłoby to aż tak dużo. Problem w tym, że nie ma chętnego, który by się tym zajął. Była jedna, ale się zniechęciła. Nie wszyscy chcieli zmian i nie wszyscy chcieli płacić – nawet w ratach. Zostało jak jest…

  21. Bożena pisze:

    zień dobry Delighted Znów poniedziałek, w dodatku trzynastego Wink

  22. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzień zapowiada się pracowicie…

  23. Makówka pisze:

    Pochmurnie witam Państwa!

  24. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Trzynastego – nawet w grudniu jest wiosna!

    • Bożena pisze:

      Na razie w październiku…

      • Makówka pisze:

        To już jest październik?

        Bo mnie się wczoraj faktycznie wszystko pomyliło. Napisałam do koleżeństwa licealnego, że mogę się spotkać do czwartku, bo potem jadę do Warszawy. A tymczasem kolega z Finlandii przylatuje w październiku, nie teraz.

        • Bożena pisze:

          Ups… faktycznie się pomyliłam, ale czas tak prędko leci…

          • Makówka pisze:

            To ja dopiero się „pomyliłam” = wygłupiłam jak wypisywałam moje terminy kiedy mogę się spotkać, aż kolega mi delikatnie przypomniał „Makówko, przecież Darek napisał, że przylatuje w PAŹDZIERNIKU”.

  25. Makówka pisze:

    Tetryku opowiesz parę słów o wczorajszym koncercie?

    Please

  26. Makówka pisze:

    Domyślam się, że trudno słowami oddać niepowtarzalną atmosferę Piwnicy.

  27. Quackie pisze:

    (Półgębkiem nadmienię, że zakończyłem pracę i oddalam się na przerwę.)

  28. Makówka pisze:

    A ja półgębkiem oświadczę, że nie jestem PEP.

    Musiałam to podpisać w banku, ale na Wyspie też oświadczam.

    Wasze banki też Was o to pytały?

    • Tetryk56 pisze:

      Potencjalny Emigrant Pożyczkowy?

      • Quackie pisze:

        Politically Exposed Person. Czyli że osoba z powiązaniami politycznymi.

        • Tetryk56 pisze:

          Czyżby banki już zauważyły, że pożyczanie politykom jest ryzykowne?

          • Quackie pisze:

            Gdzieś tam jest uwaga, że to przeciwdziałanie praniu pieniędzy, ale czy ja wiem, czy skuteczne? Takie deklaracje to pewnie pierwsze sito, na którym odpada większość uczciwych, a na nieuczciwych to zawsze hak, że jakby coś nabroili wbrew deklaracji, to jest papier, że zełgali.

            • Makówka pisze:

              Tak. Ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu.

              Ani nie zakładałam konta, ani nic nie wpłacałam, ani nie likwidowałam, ani nie wybierałam. Jedynie przyszłam uaktualnić dane.

    • Makówka pisze:

      Jeśli ktoś jeszcze nie wie co to PEP (ja wcześniej nie wiedziałam).

      https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.iaml.com.pl/wiedza/pep-osoby-zajmujace-eksponowane-stanowiska-polityczne/?fbclid=IwAR3ffRUGNBWKSlSwGJpV00I4zIkmgDcJCHkN-mdg8lyYrt6_mnL_zl9-_vs

  29. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj poezja śpiewana, skoro o wojażach mowa.

    Snów o zapraszaniu.

  30. Bożena pisze:

    Ja już dzisiaj nie będę nikogo zapraszać do stołu, bo jestem zbyt zmęczona i idę spać.
    Dobranoc Spanko

  31. Tetryk56 pisze:

    Zmykam, muszę trochę odespać. Dobranoc wszystkim!

  32. Makówka pisze:

    Dobranoc!

  33. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted wstaje pogodny, ciepły dzień. Fala

  34. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niby pogodny, ale klasztora nie widać…

  35. Quackie pisze:

    Dzień dobry, tutaj też całkiem ładnie. Troszeczkę zaspałem, ale to nic, to nic.

  36. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

  37. Bożena pisze:

    I znów nastąpiła cisza. Pewnie każdy myśli kogo by tu zaprosić… Thinking

  38. Makówka pisze:

    Albo idzie knuć?

  39. Quackie pisze:

    Koniec pracy na dzisiaj i przerwa.

  40. Tetryk56 pisze:

    No i poknuliśmy. Efekty w piątek albo za 5-10 lat…

  41. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj taki evergreen, ponieważ zrobił mi się nastrój na taką muzykę.

    Snów o dalekich podróżach. Let’s take it!

  42. Bożena pisze:

    Dobranocka była, to ja mogę spać.
    Dobranoc Spanko

  43. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów nigdy za wiele! Z tą myślą oddalam się ku kordełce…

  44. Makówka pisze:

    A ja dopiero wracam do domu.

  45. Quackie pisze:

    Niespecjalnie rączo, ale umykam również, dobranoc!

  46. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Pochmurno, ale ciepło jak na tę porę roku…

  47. Quackie pisze:

    Bry! Tutaj zaś słońce i chmur nieprzesadnie dużo. W sumie całkiem fajnie (by było, gdyby nie trzeba było pracować Wink1 )

  48. Makówka pisze:

    Słonecznie witam Wyspiarzy!

  49. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kolejny, darowany dzień lata Pleasure

  50. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Quacku:)

    Początek Quackacji bardzo obiecujący:)

    Wiedeń wspominam bardzo dobrze, zarówno od strony rozrywkowo kulinarnej jak i towarzyskiej:)
    Nie będę się rozpisywać – wszak to wasze wakacje były:) – dodam tylko, że bardzo lubię wiedeński targ Naschtmarkt, zwłaszcza ten sobotni, ze starociami: łaszkami i innymi fidrygałkami:)

    Z San Gimingano pamiętam uroczą atmosferę nocnych lokalików z białym winem i „wysokościowe” wspinaczki po wąskich uliczkach:)
    Na tym może poprzestanę, bo nie chciałabym wyskoczyć przed Twój wspomnieniowy szereg i zepsuć ewentualnego efektu zaskoczenia, a mam do tego jakiś specjalny, średnio lubiany talent:)

    Pozdrawiam:)

    • Quackie pisze:

      Ha, oczywiście, że tak. Jeszcze o tym napiszę, ale w toskańskich miastach i miasteczkach tradycyjnie jest pod górę!

      Wiedeń to było wyjątkowo szybkościowe zwiedzanie.

  51. Lena Sadowska pisze:

    Wciąż nieco pośpieszne dzień dobry, Wyspo:)

  52. Quackie pisze:

    I cyk, i koniec pracy, i przerwa.

  53. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Jeden z chyba niewielu utworów Björk, nadających się na dobranockę.

    Snów z jajem!

  54. Tetryk56 pisze:

    Jutro może uda mi się coś sklecić o minionym weekendzie. Na dziś dobranoc! 🙂

  55. Makówka pisze:

    Byłam na slajdowisku o Kanadzie. O Kontynentach nieraz opowiadałam na Wyspie, że to takie miejsce z niepowtarzalną atmosferą stworzoną przez właścicieli i stałych bywalców.

    Dziś byłam w nowym miejscu. To już nie to samo…
    Ale atmosferę tworzą ludzie, może uda się odbudować coś z tamtej atmosfery?

    DOBRANOC!

  56. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Trochę popadało, więc dobrze się spało…

  57. Quackie pisze:

    Dzień dobry, tu też pada!

  58. Makówka pisze:

    Pochmurne dzień dobry!

  59. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Kraków zachmurzony, ale lekko – i jeszcze suchy.
    Na sobotę planowaliśmy piknik – czy się uda?

  60. Makówka pisze:

    Ale ciszaaaa.

    A ja wróciłam i za chwilę znów wychodzę.

  61. Quackie pisze:

    Dzień dobry, to ja właśnie skończyłem pracować, a po przerwie wrócę – już na nowe pięterko, jak sądzę Happy

  62. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam na relację z zeszłego, imprezowego weekendu 🙂

  63. Bożena pisze:

    I jak tu spać? (a spać się chce)…Dobranocki nie ma, nowe pięterko jest jeszcze za młode… Położę się tu. Dobranoc kordelka

  64. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dobranocka piętro niżej, ale a propos piętra wyżej. Z innego koncertu jubileuszowego Piwnicy, sprzed 25 lat.

    Snów o pięknie świata.

    • Tetryk56 pisze:

      Jeden ze sztandarowych utworów Piwnicy. Zabawnym smaczkiem jest, że końcówka „znaleziono w starym kościele…” jest fałszem…
      Pogłoska na temat anonimowego autora i błędna data powstania utworu – 1692 rok – pochodzą stąd, że pierwsza strona gazetki, na której znajdował się tekst Dezyderatów, miała stopkę z informacją: „Stary kościół św. Pawła” i datą 1692 (w rzeczywistości to data powstania parafii i budowy pierwszego, już nieistniejącego, kościoła). Wskutek częstego kopiowania jedynie tej strony, informacja zaczęła być błędnie interpretowana. (za Wiki)

      • Quackie pisze:

        Właściwie jeżeli o mnie chodzi, to ta data nigdy mi nie przeszkadzała ani nie pomagała, w sensie – nie uwiarygodniała reszty tekstu, który jest znakomity sam przez się.

  65. Tetryk56 pisze:

    Tu dobranocka, tu śpi Bożenka, to i lampkę tu zapalę 🙂

  66. Makówka pisze:

    A ja dopiero wskoczyłam na Wyspę, takie zawirowania dziś, choć w domu już trochę jestem.

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)