Zapraszam na dwa majowe spacerki. Oba były w tym samym tygodniu, ale jednak znacznie się różnią nie tylko pogodą.
5.05.21 krótka, mała wycieczka niedaleko od Krakowa.
Startujemy tu:

Rzut oka na kapliczkę.

I idziemy w kierunku Parszywki.

Oglądamy paprotki, kwiatki, wspinamy się „bliżej nieba”…



Jesteśmy na szlaku Konfederatów Tatrzańskich.

Poniżej kopiuję z wiki, nie podejmuję się komentować, ale zachęcam do dyskusji.
Konfederacja Tatrzańska – organizacja ruchu oporu działająca w czasie II wojny światowej na Podhalu.
Została założona w maju 1941 r. przez poetę Augustyna Suskiego ps. Stefan Borus w Nowym Targu. Organizacja ta ma swoje korzenie ideowe w przedwojennym ruchu ludowym. W szczytowym okresie do organizacji należało około 400 członków. Główny teren działania to Nowy Targ oraz wieś Waksmund.
W końcu lata 1941 r. powołana została jednostka bojowa o nazwie Dywizja Górska kierowana przez majora Edwarda Gött-Getyńskiego ps. Sosnkowski. Jednostka ta tylko w zamierzeniach była dywizją. Faktycznie liczyła kilkudziesięciu partyzantów. Jej terenem działania były Gorce, głównie okolice Turbacza.
Konfederacja Tatrzańska prowadziła działalność wydawniczą (gazetka Na Placówce o nakładzie około 100 egzemplarzy) oraz akcje sabotażowe. Jej działalność miała przeciwstawić się funkcjonowaniu Goralenvolku.
Zatrzymujemy się we wsi Więciórka, gdzie stoi kaplica (z końca XIX wieku), gdzie modlili się uciekinierzy. To w tej wsi ukrywali się przywódcy Konfederacji Tatrzańskiej po ucieczce z hitlerowskiej katowni „Palace” w Zakopanem.


„Zdobywamy” Parszywkę, która jak widać, nie jest zbyt wysoką górą.

Między Parszywką a Koskową Górą stoi murowana kapliczka ufundowana około 1910 roku przez Jana Koska. Jest pokryta gontem, wewnątrz znajduje się figura z nazwiskiem fundatora przedstawiająca Chrystusa upadającego pod krzyżem po raz trzeci. Jak głosi podanie, rzeźbę zamówiono w Sidzinie dla Kalwarii Zebrzydowskiej. Podczas transportu trzy pary wołów zatrzymały się na grzbiecie nad Bogdanówką i nie chciały ruszyć z miejsca. Uznano to za Bożą wolę i wybudowano w tym miejscu kaplicę, w której umieszczono rzeźbę. W pobliżu kapliczki znajduje się kamienny postument, obok zaś drewniany krzyż z ludową rzeźbą Chrystusa.




Koskowa Góra „zdobyta”. W nagrodę piękny widok na okoliczne góry oraz również Tatry.


Kiepska jakość zdjęcia, po pomniejszeniu trzeba bardzo wytężyć wzrok, aby Tatry wypatrzyć albo… uwierzyć mi na słowo.
W drodze powrotnej zatrzymujemy się w Sułkowicach, aby kupić ciastka i zobaczyć pomnik ustawiony w miejscu, gdzie 24 lipca 1943 roku gestapowcy rozstrzelali po torturach 20 osób z Sułkowic i 6 z Harbutowic, a ponad 60 wywieźli do obozu koncentracyjnego w Płaszowie.

W Sułkowicach dumnie powiewają unijne flagi, co odnotowuję z radością.

9.05.21 -zupełnie inna wycieczka i w innym towarzystwie. Jedziemy kursowym autobusem do Zakopanego 25-osobową „grupką”. Wyjazd i powrót wspólny, ale tylko na początku idziemy razem, a potem rozdzielamy się na „podgrupki” dopasowane do różnego stopnia kondycji. Podczas gdy inni zdobywali szczyty ja (w skrócie) „zaliczyłam” Polanę Olczyską i Nosal.
Nosal -nazwa pochodzi od kształtu skał, które od północno-zachodniej strony przypominają nos.
Nosal w powszechnej świadomości kojarzy się z legendarną trasą „K” – najtrudniejszą trasą narciarską w Polsce (niestety, od kilku sezonów nieczynną). W 1974 r. rozegrano tu Puchar Świata w narciarstwie alpejskim mężczyzn.
Nie wiedziałam do tej pory o trasie K, natomiast jako dziecko szkolne zjeżdżałam z Nosala, ale faktycznie niechętnie. Raczej jeździliśmy na Gubałówce albo (po zdobyciu miejscówek) z Kasprowego.
Wspaniała słoneczna pogoda, pola krokusów, cudowne widoki – czego chcieć więcej?






W maju były również inne spacerki, ale to wszystko miejsca wielokrotnie opisywane na moich pięterkach, w komentarzach – Park Duchacki, Rajsko, Zarabie, Stróża.
Reprezentantem tych spacerków będzie obrazek wyróżniający, którym jest zdjęcie zrobione dziś przez moje dziecko. Gdzie to jest to chyba oczywiste?




Po wirtualnym spotkaniu zapraszam na wirtualne spacerki.
Żyjemy coraz bardziej w świecie wirtualnym?
Jednak wspinając się pod górę zapewniam Was, że jestem zmęczona i zasapana realnie.
Piękne! Dziś tylko przeleciałam pobieżnie, jutro zapoznam się dokładnie. Ale widzę, że będzie co czytać i oglądać.
Mam nadzieję, że się nie zasapałaś i nogi Cię nie rozbolały?
Dobry wieczór, dwie sprawy na pewno:
1. Tatry widać i w ogóle górskie widoki bardzo mi się widzą.
2. Jakoś nigdy mi się nie rzuciły w oczy te wszystkie pamiątki przeszłości, no ale może innymi okolicami chadzałem. Natomiast to pocieszające, że wciąż tam są (aczkolwiek wolę je w relacjach Makówki niż w innych mediach
)
Nie wiedziałem, że na Nosalu ta trasa miała (ma) taki stopień trudności. To by wyjaśniało, dlaczego Mama Quackie nie nauczyła się jeździć na nartach (bo tam próbowała, co najwyraźniej było za trudne na sam początek).
Dymiące góry, ten widok bym jeszcze kiedyś chętnie zobaczył!
Ad.1 -dziękuję.
Ad.2-aczkolwiek wolę je w relacjach Makówki niż w innych mediach -hm…mam podziękować czy zastanowić się co autor miał na myśli?
Też nie wiedziałam, że AŻ taki stopień trudności. Pamiętam z dzieciństwa, że było dość stromo i wąsko i faktycznie bynajmniej nie jest to góra dla początkującego narciarza.
No raczej chodziło mi o wmuszanie na siłę rozmaitych pamiątek i hurrapatriotyczne tony (w tych mediach).
Staram się raczej pokazywać, relacjonować. A już tym bardziej gdy dotyczy to dość śliskiego (w moim odczuciu) tematu i dawnych wydarzeń.
Dlatego napisałam, że zachęcam do dyskusji, a sama wolałam nie zajmować stanowiska.
Natomiast gdy relacjonuję takie sytuacje jak sadzenie dębu lub Marsz 1 maja zakończony spisywaniem przez Policję lub gdy chodzi o przestrzeganie Konstytucji itd. (ostatnie pięterko) nie umiem się dystansować niestety.
Dymiące góry, ten widok bym jeszcze kiedyś chętnie zobaczył!
Rozumiem, że chodziło o inny dzień, inne miejsce itd., ale z braku takowych mogę Ci pokazać zdjęcie tej samej góry zrobione komórką (chyba trochę lepiej widać?)
A nie była to po prostu smuga kondensacyjna po samolocie?
Nie wiem co to było. Pewnie była to po prostu smuga kondensacyjna po samolocie jak piszesz. O wybuchu wulkanu w Tatrach jakoś też nie słyszałam.
Poniżej zdjęcie kolegi, który był na tej samej wycieczce, ale szedł zupełnie inną trasą i w ogóle nie wchodził na Nosal, więc zdjęcie z innego miejsca. Skopiowałam z jego strony z fb.
Obejrzałem, pozazdrościłem oddychania całą piersią! Piękne spacerki!
Dziękuję Tetryku!
Tej wycieczki w Tatry sama sobie zazdroszczę, bo już dawno mówiłam, że Tatry to już nie dla mnie.
Zostałam przekonana, że w Tatrach też są banalne trasy dla kogoś takiego jak ja. Długo trwało, zanim uwierzyłam i się zdecydowałam Pierwszy raz trochę podstępem, gdyż zostałam postawiona wobec faktu, że nie idziemy na Luboń tylko w Tatry -pisałam o tym na Wyspie.
Chyba już nie ma co liczyć na nocną zmianę?
Właściwie to racja, bo wspinać się ze mną na Nosal po ciemku to nie byłby dobry pomysł.
Dobranoc Wyspo!
Nosal jest niski, ale niebezpieczny
Nigdy bym nie zaryzykował nocnej wspinaczki
Racja!
Jest taki odcinek, gdzie jednak trzeba się wspinać po skałach najlepiej używając czterech kończyn. Jedno miejsce takie jest, ale jednak.
To tam właśnie pewien pan (na oko dużo młodszy ode mnie) powiedział”ja tu nie dam rady, bo miałem niedawno złamany bark”.
Chyba nawet z czołówką nocna wspinaczka byłaby ryzykowna.
Dzień dobry




Poczytałam, obejrzałam i obyło się bez zasapania
Piękne wycieczki
Tylko oglądać i podziwiać
Jak już wcześniej pisałam, nigdy nie chodziłam po górach, więc trudno mi się wypowiadać… na nartach też jeździć nie umiem… jestem „góral bagienny”
Dziękuję.
Wróciliśmy z naszej przejażdżki… trochę się spiekłam. Wyglądam jak rodzona siostra Winnetou… czerwona twarz, szyja i ręce. Mam tylko nadzieję, że skóra nie będzie ze mnie schodzić, bo wtedy wyglądam głupio
Zaczyna się robić ciepło u nas…
9 maja było tak ciepło, że kurtkę schowałam do plecaka i szłam w podkoszulku z krótkim rękawkiem.
Pierwszy raz w tym roku wystawiłam kawałek ręki na słońce.
Teraz łuszczą mi się ręce od dłoni po łokieć.
To Ci współczuję tego łuszczenia się


U nas to nie jest pierwszy słoneczny dzień i trochę już opalona byłam, więc jest nadzieja, że skóra zostanie na swoim miejscu
A ciepło zbliża się wielkimi krokami. W tym tygodniu ma być ponad 30C
To tylko od łokcia do dłoni. Wygląda paskudnie, ale jakoś nie planuję występować na planie filmowym w sukni na ramiączkach.
Planuję iść zaraz na zakupy do osiedlowego sklepu. Tylko. Niestety!
Aaaa jeszcze wyrzucić śmieci.
Na wszelki wypadek ubiorę długi rękaw, zresztą i tak za zimno na krótki.
Sam wygląd łuszczącej się skóry, to jeszcze mały PAN PIKUŚ, najgorzej, że toto swędzi jak nie wiem co…

Za chwilę (dość długą) jadę do pracy i na 100% zakładam krótki rękaw, bo ma być coś ponad 20C i byłoby mi za gorąco
A i owszem, swędzi, ale to jest PIKUŚ w porównaniu z tym jak swędzi świerzb, którym zaraziłam się od mamy w ZOL.
Gdy dopytywałam personel co to za wysypka, którą ma mama dostałam kiedyś odpowiedź „skóra się też starzeje”. Jak powiedziałam, że pytam, bo ja też coś mam zbyli mnie.
Dopiero jak odbierałam akt zgonu lekarz powiedział „chciałem panią uprzedzić, że mamusia miała świerzb”.
I dopiero wtedy zaczęłam właściwe leczenie „mojej wysypki”.
Najgorzej jest w nocy-tak swędzi, że w ogóle nie spałam.
Albo gdy od moich dzieci zaraziłam się różyczką to też pamiętam jak swędzenie może być dokuczliwe.
W ostatni poniedziałek maja jest tutaj święto państwowe – Memorial Day, czyli coś w rodzaju naszego Święta Zmarłych. Będzie długi weekend… ciekawe jaka będzie pogoda…


Może znowu wybralibyśmy się do Olney, może tym razem udałoby się nam dokładniej obejrzeć białe wiewiórki
W sumie to ponad 400 km… dość daleko… ale skoro nie jedziemy pod namiot w maju, to może chociaż to?
I będzie pięterko z białymi wiewiórkami?
Nie wiem czy pojedziemy i nie wiem czy uda nam się obcykać te wiewiórki, więc trudno powiedzieć czy i jakie będzie pięterko


Według tubylców – mniejszy i nie tak prężny 
Gdy byliśmy tam poprzednim razem, widzieliśmy jedną żywą wiewiórkę (białą, bo tych szarych wszędzie pełno), ale tylko nam mignęła… one są bardzo płochliwe i nie tak łatwo je znaleźć, chociaż Olney słynie z nich i zjeżdżają się ludzie z całych Stanów, żeby je zobaczyć
One mają coś w genach, że zawsze jakaś część rodzi się albinosami – z białą sierścią i czerwonymi oczami
Z tego co dowiedzieliśmy się na miejscu, na zimę odławia się je i wiosną wypuszcza…
W Olney mają też swoje prawo dotyczące tych białych wiewiórek. Nie pamiętam już dokładnie jakie kary grożą za rozjechanie tego białego zwierzaka, ale wiem, że są wysokie. Można też zostać ukaranym za próbę złapania takiej wiewiórki. Według miejscowych, ludzie z Kansas ukradli kilka wiewiórek, bo pozazdrościli mieszkańcom Olney popularności. I teraz mają też ośrodek z albinosami
Dzień dobry
W nocy popadało, jeszcze stoją kałuże, teraz słoneczko świeci 
Dzień dobry, na razie praży słońce.
Podeślijcie trochę tego słońca, proszę, bo tu pochmurno.
Witajcie!
I znowu po napisaniu „Witajcie” ok. 7:30 coś mnie oderwało i dopiero teraz się wam kłaniam!
Przydałaby się kawa? Gienia gotowa…
i zaprasza. Herbatę ma też.
Dzień dobry
Jak zwykle dołączam się z kubeczkiem (a może filiżanką)?
A może ciasteczko?
Z przyjemnością
A może trochę serotoniny na dobry dzień?
Dziękuję, tego mi potrzeba
Na „nowy ład” najlepsza czekolada.
Zanim będziemy krajem mlekiem i miodem płynącym.
Przeczytałem uważnie i bardzo mi się podobało

Czyżby w Tatrach zakwitły krokusy?
Kiedyś zakwitnięcie krokusów stanowiło sygnał, że trzeba się szykować na wędrówkę w hale tatrzańskie
Bardzo mi miło, że Ci się podobało Krzysztofie, dziękuję.
Masz rację-były krokusy.
Dlatego przeszłam całą Polanę Olczyską i oglądałam krokusy.
Ech, rozmarzyłem się
Proponuję więc wycieczkę do Doliny Chochołowskiej…
Dolina w krokusach – niezapomniany widok
Byłam kiedyś, pamiętam. Pojechaliśmy specjalnie „na krokusy”, a tu w nocy popruszyło śniegiem i wszytko przykryło.
Poszliśmy więc na wycieczkę. W tzw. „międzyczasie” wyszło słońce, cieniutka warstwa śniegu stopniała i odsłoniły się „kobierce z krokusów”.
W Dolinie Chochołowskiej byłam, ale dawno i w czerwcu. Oczywiście już po krokusach…
Witam!
Czy jeszcze ktoś się ze mną napije? (herbaty).
Herbatę piję tylko zieloną, ale dla towarzystwa…
Dziękuję Bożenko.
Zielona, czerwona, owocowa, ziołowa -każdą lubię, ale rano musi być czarna i mocna.
Każdy ma inne upodobania, ale ja się przyzwyczaiłam do zielonej. Tym bardziej, że jest najzdrowsza, ma właściwości przeciwrakowe.
Masz rację. Kiedyś pijałam, teraz jakoś „odstawiłam”. Muszę dziś kupić i zacząć pić znowu.
Słoneczne dzień dobry, Wyspo:)
Witaj Leno!
U Ciebie też słońce? Tylko u mnie nie?
Tak.
Jest bardzo słonecznie, ale temperatura niewysoka.
Za to noc była bardzo ciepła, przesiedziałam parę godzin na werandzie letniego domu bez kurtki i pledu:)
Dzień dobry, Makówko:)
Piękne te kapliczki:)
Tak ładne, że nie wiem, którą wybrać.
Kwietnie na tych spacerkach było bardzo. Podobnie miłe wrażenie sprawiają na mnie leśne zbocza usiane przylaszczkami.
A nazwa „Parszywka” działa na wyobraźnię:)
Pozdrawiam:)
Dzień dobry Leno, dziękuję, też pozdrawiam.
Dziś już do pracy


Dość leniuchowania i siedzenia w domu
Chociaż… czy ja leniuchowałam
Taki pracuś jak Ty nie potrafi leniuchować!
Nie wiem czy pracuś, ale faktem jest, że leniuchować nie potrafię

To znaczy… „leniuchować” w sensie nicnierobienia, bo moja natura mi na to nie pozwala. Albo coś robię, albo śpię…
Ja też nic nie robię, albo śpię.Czy to jest
leniuchowanie?
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/oPUIxEXeLaQ
No to mnie nie dotyczy, bo na tapczanie nie siedzę
A kto siedzi na tapczanie? -siedzę albo leżę na wersalce
A kto zjadł pierwsze śniadanie?-zjadłam
A kto dzisiaj pluł i łapał?- muszę zastąpić czymś innym
A kto się w głowę podrapał?-o! to stale robię.
A kto dziś zgubił kalosze?- nie chodzę w kaloszach i JESZCZE dziś nic nie zgubiłam.
Ale „za to” zrobiłam zakupy, KUPIŁAM ZIELONĄ HERBATĘ i ugotowałam coś na kształt obiadu.
Ja już jestem dawno po obiedzie, teraz myślę o kawie
Ja wypijam herbatę i wkrótce (chyba?) znikam. Są różne sprawy do załatwiania, niestety życie to nie tylko przyjemności -Wyspa i spacerki.
Tak, tak. Życie to nie je bajka, to je bitwa!
Makówko, budzisz tęsknoty! Ale trudno, jakoś trzeba z tym żyć… 😉
Zaintrygowała mnie nazwa 'Parszywka’, zaczęłam szperać w necie i nie znalazłam nic:( To znaczy nic na temat samej nazwy, natomiast na taki ciekawy opis trafiłam, cytuję za https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/tiny.pl/rb7v6
„Choć Parszywkę zdobywałem po raz pierwszy w swoim życiu to jej widok towarzyszył mi setki jeśli nie tysiące razy na przestrzeni całego życia. Otóż pasmo Kotonia i Koskowej Góry jest doskonale widoczne z niemal każdego widokowego punktu na terenie Krakowa. Nie może być inaczej skoro na linii Kraków – Tatry jest to pierwsze pasmo wzbijające się ponad 800 m n.p.m. W efekcie, z Krakowa grzbiet przypomina dość szeroki i okazały wał przez co można odnieść wrażenie, że ciągnie się on nie przez 30 km ale co najmniej przez dwa razy większą odległość. Będąc więc w stolicy Małopolski, warto wziąć ze sobą lornetkę i spróbować odnaleźć charakterystyczną wieżę przekaźnikową znajdującą się na Koskowej Górze”.
Wpisuję Parszywkę na swoją (coraz dłuższą) listę 'do zobaczenia’, dzięki ci 🙂
Witaj ikroopko, miło, że zajrzałaś.
Dziękuję za podlinkowanie ciekawego opisu górek bliskim memu sercu, bo „rzut beretem” od chatki w Stróży.
Dobry, właśnie skończyłem pracę na dziś. Po drodze było słońce, całkiem przyjemne, deszcz, falami, z burzą dudniącą po obrzeżach miasta, i jeszcze ranną porą zakupy, większe i samochodem, bo już się należały.
A teraz przerwa.
A tu miało padać i nie padało. Może znów w nocy…?
A szło coś, szło na Poznań i okolice. Średni brat Q wspominał.
Szło, ale przeszło. Pewnie spadło gdzieś dalej.
Przeszło. Nawet wiem gdzie. Mam wrażenie, że deszcz z całej Polski skupił się na pewnym parkingu wtedy gdy Makówka ze swoim dzieckiem walczyła z umocowaniem drzwi na bagażniku auta.
Joj! Zazwyczaj drzwi są montowane z boku auta, nie na dachu…
Drzwi od łazienki panie Kolego!
W łazience na bagażniku auta? Nic nie rozumiem…
Drzwi od łazienki kupiliśmy i przewozilismy na dachu auta.
Nie miałem jak podkreślić wężykiem… 🙁
Jestem po przerwie. Czyli zasadniczo zaraz idę po dobranockę.
Dobranocka.
„The Entertainer” Scotta Joplina w dość spokojnym wykonaniu Cheta Atkinsa (nagranie z 1975). Czyli wiecznozielona muzyka.
Snów w wersji spokojniejszej.
Ładne to jest i takie odpowiednie do snu…
No to idę spać… Dobranoc
Spokojnej!
Kochani, dzisiaj wyjątkowo mnie bierze na spanie, umykam w ślad za Bozenką!
Dobrej i spokojnej nocy życzę kochanej Wyspie.


Makówkę podziwiam, wycieczka w Tatry udana, co widać po ośnieżonych szczytach. I jeszcze gotowa wmówić, że Nosal dla każdego…
Witaj Ultro!
Bardzo się cieszę, że zajrzałaś.
Nosal dla każdego, ale w jednym miejscu dobrze mieć sprawne nie tylko nogi, ale i ręce.
PS. Ten pan z barkiem „po złamaniu” jednak wyszedł, ale powiedział, że syn mu pomógł.
To i ja dołączę sennomarzącego towarzystwa. Makówka, jak wróci, to już tylko na Miralkę lub Lenę może liczyć…

Wróciłam. Całkiem przemoczona, zmarznięta, głodna.
A i trochę adrenaliny też było. Choć bynajmniej nie miałam tego w planie.
Okazało się, że Makówka jak wróciła mogła liczyć…tylko na siebie.
DOBRANOC WYSPIARZE!
Dzień dobry
No to mamy pochmurny wtorek, a może i deszczowy…
Witajcie!
Wspaniała pogoda! Nie będę musiał zamawiać mycia podwozia po zimie!
Dzień dobry, pochmurny i markotny (głównie za oknem).
Dobrze że nie w domu
Deszczowe dzień dobry!
Dzień dobry



U mnie też ma być deszczowo, więc choć raz mamy podobną pogodę
Na razie dochodzi 5:30 i dopiero świt się różowi… ale to jakiś chmurzasty świt…
Zobaczymy co dzień przyniesie…
W sumie, to deszcz jest tu potrzebny. Sucho wszędzie, poziom wody w rzekach i jeziorach spadł do niespotykanych nizin… jak jestem tu od ponad 20 lat, jeszcze nie widziałam tak małej ilości wody w akwenach


Córka mi mówiła, że w Colorado podwyższony stan przeciwpożarowy, bo sucho jest niesamowicie i byle iskra może wywołać pożar
A kretynów (jak wszędzie) nie brakuje… chętnie podpalą, nie myśląc o skutkach…
A potem strażacy będą mieli pełne ręce roboty…
Idę szykować się do pracy…
…miłego dnia Wam życząc
A z wycieczką do Olney nie wiem jak będzie… jak na razie cały świąteczny weekend ma padać
Trudno jechać taki kawał by posiedzieć w samochodzie… to już wolałabym posiedzieć w nim na swoim parkingu
Przynajmniej zaoszczędziłabym na benzynie…
Pewnie i potrzebny, ale niechby padał w nocy.
Albo tam, gdzie są susze. Niektóre tereny pustynnieją.
Kochani znikam…
Wieczorem będę. Mam nadzieję wcześniej niż wczoraj.
Słoneczne dzień dobry, Wyspo:)
Mam dziś dzień kulinarny:)
Właśnie upiekłam ciastka z jabłkami i zagniotłam ciasto chlebowe.
Zanim chlebek pięknie urośnie, będę robić półko-koszyki, czyli w skrócie: półkoszyki;)
Pozdrawiam:)
Cała półka pełna zlewających się z nią koszyków?
Dzień dobry, Tetryku:)
Brałam pod uwagę tę opcję, ale wygrały półki w szyku:)
To mają być wyplatane półki w kształcie płytkich, prostokątnych koszy. Nie wiem tylko jeszcze, czy mocowane na suwadłach, czy – na kołkach. Za kołkami przemawia mniej wiercenia, za suwadłami – wygodniejszy dostęp:)
Pozdrawiam:)
Zaskakujesz rozrzutem twórczej weny!
Z jakiego materiału?
E:)
Zwariowałabym, siedząc wciąż z nosem w tekstach:)
Z młodej wikliny.
Dzień dobry, dzisiaj Kaliope przychylna, koniec pracy i przerwa!
I po przerwie, powoli zacznę rozglądać się za dobranocką, a tymczasem jestem
Dobranocka.
Taki evergreen o uśmiechu, co się każdemu przyda.
Snów uśmiechniętych życzliwie!
Lubię się uśmiechać, ale nie wiem czy robię to przez sen.
Może wypróbuję to dziś?
Dobranoc.
Spokojnej!
Uśmiechniętych snów Bożenko!
Jestem!
Trochę zmarznięta i baaaardzo głodna.
Ogrzewaj się i jedz!
Ogrzana i najedzona chciałam Was zapytać jak Wam się podoba taka radosna twórczość budownicza?
To „cudo” pstryknęłam 5.05.21 między Parszywką a Koskową Górą.
Zamek zbójników!
Masz rację o gustach się nie dyskutuje!
Ten gust to sam się w oczy rzuca i napada!
Taaaa… Dlatego zostawiłam to „cudo” na komentarz, nie chciałam pokazywać między kapliczkami.
Góralogargamelizm!
Kapitalne określenie!
Teraz przypomniał mi się komentarz ikroopki, na który odpowiedziałam „po łebkach” taka jakaś marna gospodyni ze mnie.
Zaintrygowała mnie nazwa ‘Parszywka’, zaczęłam szperać w necie i nie znalazłam nic.
Otóż to! Ja też nic nie znalazłam.O Koskowej Górze -również.
Natomiast znalazłam informację o innym miejscu opisywanym na tym pięterku.
Nazwa polany Olczyska, podobnie jak innych obiektów w bezpośredniej okolicy, pochodzi od przysiółka Olcza i jest pochodzenia wołoskiego. Według Józefa Nyki powszechna współcześnie forma Polana Olczyska (na Polanie Olczyskiej) jest mniej prawidłowa niż postać Olczysko.
Dobry wieczór, Makówko:)
Nie wiem, jak stare są to nazwy, ale piszesz o Janie Kosku, więc nazwa góry może wywodzić się od nazwiska:)
'kosek’ od 'kos’
albo
'kosek’ od 'kosa’
(tu może jeszcze wchodzić w grę haczykowaty kształt)
A
'parszywy’
z scs: od 'prs’/’prch’
co się pojawiło w różnych wariantach:
'prch’ (deszcz), 'prchak’ (kruchy)
'pirst’ (pierzchnąć)
'porch’ (porchat czyli wzlatanie)
'proch’ (prószyć)
'parch’ (parszywy)
'purch’ (purchawka)
Niemal wszystkie warianty wiążą się z pyłowością i ruchem.
Nazwa może zatem być konsekwencją warunków pogodowych, podkreślać łukowatość podejścia albo gruzłowatość podłoża:)
Zdrobnienie natomiast sugeruje, że zdobycie szczytu, mimo wymienionych niedogodności, nie jest aż tak trudne:)
Dobry wieczór Leno!
Dziękuję.
Parszywka to faktycznie dość łatwy szczyt „do zdobycia”
Przebiegłam po pięterkach, aby nadrobić braki w gospodarzeniu.
Była mowa o krokusach w Dolinie Chochołowskiej.
Otóż byłam i ja 3 kwietnia 2016.
Przepiękny odcień!
Tak. Te „kobierce z krokusów” robią wrażenie.
Czy trochę zrehabilitowałam się jako nieobecna gospodyni?
Ależ oczywiście, jak najbardziej!
Pewnie!
Bo ja lubię być gospodynią pięterka, ale jakoś tak wczoraj się złożyło, że wróciłam totalnie przemoczona dość późno, a dziś …tylko troszeczkę przemoczona i jednak wcześniej, ale jednak nie było mnie w porze największego ruchu na Wyspie.
Wybaczcie nikłą obecność dzisiaj, ale muszę już zmykać. Dobranoc!

Spokojnej! Ja też będę zaraz zmykał!
Śpijcie dobrze panowie!
Wygląda, że znów sama zostałam …
Powiedziałem, że zaraz!
Hurra!
Nie jestem sama!
Co prawda od 3 godzin rozmawiam z Kumą z USA przez Messengera (głównie słucham), ale ręce mam wolne
To mi przypomina mojego ojca jak „rozmawiał” ze swoją teściową tzn. moją babcią.
Babcia gadała, tata siedział, kiwał głową, zatopiony w swoich myślach i od czasu mówił „tak, musiu”.
Kiedyś widać powiedział to w złym momencie, bo babci coś nie pasowało i z oburzeniem zapytała „Zdzichu, a ty mnie w ogóle słuchasz?”
A nie, to ja słucham i odpowiadam do rzeczy
„Się oburzył !” pan Q.
Mój tata jak słuchał odpowiadał do rzeczy, ale czasami jak widać udawał grzecznego do teściowej, a myślał o swoich sprawach.
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Wiosna się cofa? Coraz chłodniej z rana 
Dzień dobry, na razie chłodnawo, ale lekko zamglone słoneczko odgraża się, że niekoniecznie tak będzie w ciągu dnia!
U nas zapowiadają po południu burze. Ale ile razy już zapowiadali…
Witajcie!
Pozdrawiam znad kubka kawy!
Witajcie!
To ja pozdrawiam znad filiżanki z herbatą.
Nawet nie poczekaliście na Gienię? Gienia ma lepszą…
To ja mogę drugą. Tym razem z zieloną herbatą.
Oczywiście, bardzo proszę…
Deszczowe dzień dobry

Samo się podleje…
Pogoda jakby „butelkowa”, a tu trzeba do pracy…
Jedyne pocieszenie, że ogródka podlewać nie muszę
Policzyłam ile mi zostało czarnych kawałków od tych moich puzzli – 490…




A biorąc pod uwagę, że wszystkich razem jest 1000, tak więc połowa mi została… jednolicie czarna… jak to dopasować do siebie?
Mąż już mi zapowiedział, że nie pomoże, bo nie ma do tego cierpliwości… ktoś mieć musi… no to ćwiczę tę cierpliwość…
Chociaż szczerze przyznam, że też mi jej często brakuje
Ale codziennie dokładam po 3-4 kawałki i jest nadzieja, że w tym roku skończę
Witaj, Miralko:)
Chyba obie mamy bigielka w rękach:)
Parę dni temu zostałam uszczęśliwiona młodziutką wikliną i postanowiłam coś z niej zrobić.
Robię więc.
I chwalę się teraz, póki mi się jeszcze jako-tako palce zginają, bo później różnie może być, do wieczora daleko, a wiązka sporawa:)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno



Z wikliną jeszcze nigdy nie pracowałam… trochę czytałam o tym, ale nie próbowałam. Przede wszystkim dlatego, że nie miałam pod ręką czegoś takiego
Kiedyś czytałam, że grubsze kawałki, żeby stały się bardziej plastyczne, trzeba trochę podgrzać (np. nad płomieniem świecy)…
Nie mam jednak w tym względzie doświadczenia, więc nie będę dawała rad
Pozdrawiam cieplutko
Dzień dobry, Miralko:)
O sposobie ze świecą nie słyszałam, niestety.
Młoda wiklina natomiast, zwłaszcza nieokorowana, jest dość giętka, ale wyplatanie wymaga czasu, więc podsycha. U mnie najlepiej sprawdza się trzymanie witek owiniętych mokrą bawełną w foliowym worku i wyciąganie po kilka sztuk.
Tę podeschniętą zaparzam (do godziny w gorącej wodzie pod przykryciem) i też daje się z nią pracować.
Wolę wiklinę brzozową od wierzbowej, ale do tej drugiej mam łatwiejszy dostęp. Kiedyś bawiłam się także z leszczyną, średnio mi się spodobało:)
Lubię też pracować z papierową wikliną, choć przygotowania mogą zniechęcić. Mnie, dużo bardziej od produkowania tutek (zwijania i farbowania), odstrasza ich późniejsze spłaszczanie, bo nie przepadam za prasowaniem:)
Nie da się ukryć, że efekty wyplatania zawsze cieszą oko, co rekompensuje nieco ból palców:)
Pozdrawiam:)
Miłego dnia Wam życzę

…i idę szykować się do pracy
Jak już (chyba mówiłam?) nie ćwiczę cierpliwości, bo nie można ćwiczyć czegoś, czego nie ma.
U dzieci kogoś takiego jak ja diagnozuje się jako ADHD.
Nigdy nie układałam puzzli, robienia na drutach lub szydełkowania też nie polubiłam.
Miłego dnia Miralko i spokojnej pracy!
Puzzli też nigdy nie układałam, bo wydaje mi się to bezcelowe. Szydełko i druty, i owszem. Szczególnie szydełko mnie bawiło, porobiłam mnóstwo serwetek, a nawet obrus. Teraz już nie te oczy…
Na drutach usiłowałam się nauczyć. W czasach kryzysu uważałam za bardzo przydatne.
i postanowieniu, że w następnej kolejności zrobię kamizelkę.
Skończyło się na zrobieniu opaski na głowę
Wszystko jest kwestią zapatrywania się na niektóre sprawy, Bożenko
Ale też pejzaże, konie, delfiny, Indianie…
Puzzle najpierw układamy, potem smaruję je specjalnym klejem (z dwóch stron) i nalepiam na przygotowany karton, a potem wieszam na ścianę. Mam już całą galerię różnych obrazków. Oczywiście ptaki
Mam już cały dom udekorowany naszymi pracami.
Próbowałam robić na drutach, a także szydełkiem. Może mam za mało wprawy, ale jak na mój gust za wolno to idzie… taka marudna robota…
Widzieliśmy, pokazywałaś, fajnie to wygląda.
Za życzenia pięknie dziękuję, Makóweczko


Z wiekiem się wyciszam i pomału nabieram cierpliwości… także mogę ją ćwiczyć
Mnie puzzle uczą nie tylko cierpliwości, ale też pomagają skupić się nad nimi i nie myśleć o kłopotach dnia codziennego. Są sprawy, z którymi nie ma co walczyć, po prostu trzeba się przyzwyczaić…
Zgrabiało-pobolewające dzień dobry, Wyspo:)
Nie dość, że za oknem zimno i pochmurnie, to jeszcze w domu od wyplatania na mokrawo palce bolą:) Żebym tylko romantyzmu… czy jak mu tam… od tej wilgoci się nie nabawiła…
🙂
A tutaj pogoda, właściwie niemal cały dzień. Ale nie skorzystałem, bo wiadomo.
Za to byłem u lekarza, o dziwo udało się błyskawicznie załatwić sprawę. Nie wszystko jest w porządku, ale wiem, na czym stoję i co dalej.
A teraz przerwa.
Tu pogoda w kratkę. Raz słońce, za chwilę deszcz.
Tu też w kratkę z przewagą chmur i deszczu.
Znów „udało mi się ” przemoknąć, wyszłam z domu, gdy było ładnie i uwierzyłam, że tak będzie, więc nie zabrałam ani kurtki, ani parasolki.
Niechby cię już medycy wysprzątali, aby był pełen porządek!
Niechby jak najszybciej. Trzymam kciuki!
Też trzymam kciuki
Niech już zrobią porządek ci medycy…
Ślicznie dziękuję!
No właśnie chwilę to potrwa. Ale wiem już, co jest grane i co robić dalej.
Dobry wieczór, Quacku:)
To chyba najważniejsze – zidentyfikować wroga i wybrać odpowiednią strategię, więc też trzymam kciuki za powodzenie:)
Pozdrawiam:)
He he, Quacku, jesteś lepszy niż cała opozycja!

Nasuwa mi się wiele barwnych porównań mojej sytuacji z sytuacją opozycji, ale żadne z nich nie nadaje się do przedstawienia publicznie, tym bardziej na Wyspie.
Przypomniało mi się słynne powiedzenie Stefana Kisielewskiego.
(Przepraszam za skojarzenia).
Jeśli chodzi o opozycję to ona nawet urządzić się nie potrafi.
Tak, to też.
Taki fragment z artykułu Jana Hartmana się mi przypomniał.
Dotyczy pieniędzy unijnych:
” Po trzydziestu latach znaleźliśmy się w pozycji uciążliwego sąsiada, któremu trzeba dać na wódkę, żeby nam nie przerzucał śmieci przez płot.”
I jeszcze inne zdanie:
„Historia zatoczyła koło! Witajcie w PRL bis/pis! Jak za Gierka Zachód zasypie Polskę pieniędzmi, żeby była trochę mniej „ruska” i nie trzeba się było bać „dziczy” za Odrą. Nikt już nie będzie oczekiwał, że na wschodzie będzie demokracja. Wystarczy, żeby reżimy były grzeczne – kleptomańskie, lecz mało bijące ludzi. Mogą być chamsko nacjonalistyczne, wulgarnie klerykalne i ogólnie prostacko-cyniczne. Byleby brały kasę i nie przeszkadzały.„
Wczoraj na Rajsku.
paaaa, umykam na knucie…
Co to jest?!
Otóż albo jakiś dziwny układ korzeniowy, albo pasożyt (grzyb? Jak huba?), tak bym obstawiał.
Myślę że Makówka nam to wyjaśni…
Makówka skończyła knucie i w ramach wyjaśnienia może pokazać jeszcze jedno zdjęcie.
Oto wyjaśnienie, które niczego nie wyjaśnia!
To wszystko, co wiem na ten temat. Przechodziłam, pstryknęłam i poszłam dalej.
(„Materiałowo” wyglądało na coś takiego samego jak pień).
To Wy jesteście wszystkowiedzące mądrale.
Ciekawe te zdjęcia, Makóweczko


Ale nie mam bladego pojęcia co to może być
Może dlatego, że nie jestem wszystkowiedząca mądrala
Już jestem po przerwie!
No to dobranocka, żeby było na zaś.
Melodia ludowa, tutaj na taki duet, brzmi bardzo zacnie.
Snów w dobrze dobranym duecie, nawet jeżeli nie w jednym łóżku.
Duetu chętnie posłuchałam, bo ładnie grają. W łóżku jednak jestem solo.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze!
Na zaprzyjaźnionym blogu znalazłam dziś takie cacuszko:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/paniodbiblioteki.blogspot.com/2021/05/deszczowo.html
Bardzo poprawiło mi nastrój.
Może jeszcze komuś sprawi przyjemność:)
Bardzo sympatyczny wiersz, choć taniec w deszczu też może być przyjemny (zwłaszcza gdy się na tym zarabia tyle, co Gene Kelly!).
Witaj, Tetryku:)
Dziękuję w imieniu Autorki:)
Mi bardzo spodobało się obrazowanie:)
Te „grzywy dmuchawców posklejane deszczem”, „parasol zaglądający w lustra kałuż”, „myśli, które zmokły” – bardzo to ładne w swojej łagodnej dynamice:)
Taniec w deszczu może być przyjemny, zwłaszcza gdy opłacalny i gdy nie na bosaka:)
Pozdrawiam:)
Ha, skojarzyło mi się nieco z Sojką Stanisławem i piosenką „Zaczepka platoniczna”, może przez te rymy „rytmicznie-ślicznie-publicznie-lirycznie”.
Nie wiem, czemu mi „Zaczepka…” zawsze kojarzyła się z „Wizytami” Voo Voo:)
Ale melodyka „śliczności-platoniczności” rzeczywiście podobna.
Oo, tak! I z klimatem niektórych piosenek z „Waglewski gra żonie”!
Ostatnio stale wracam do domu przemoczona, więc chyba wybieram opcję tańczenia na słońcu.
Tym bardziej że dziś wróciłam do wyziębionego mieszkania.
Zaczęli grzać dopiero jakieś dwie godziny temu.
Dobry wieczór, Makówko:)
Czyli bardzo się to nie kłoci z deklaracją podmiotu lirycznego, któremu też
„jakoś w deszczu
tańczyć się nie chce”
🙂
Dobry wieczór Leno!
Podmiot liryczny ma rację.
Myślałam, że podmiot liryczny nie chce tańczyć, a rację mam ja, ale – ok;)
Chodziło mi o to, że podmiot liryczny ma rację, że nie chce tańczyć w deszczu.
A Ty też masz rację!
Z dzisiejszego deszczowego spacerku mam takie bratki jako makówczyne m/m.
Nie wiem czemu, te pierwsze bratki wyglądają mi na wkurzone… 😉
Wkurzone jak ja gdy robiłam fotkę, gdyż zabłądziłam na własnym osiedlu, a zaczął padać deszcz i zorientowałam się, że idę w złym kierunku.
A mi przypominają mordki sznaucerków:)
Piękne, faktycznie wyglądają, jakby miały coś do powiedzenia, jak w którejś z części opowieści o Alicji.
Bratki są cudne
W towarzystwie bratków udaję się spać…

Spokojnej, brackiej
Dobrej nocki, Tetryku:)
Dziecko złapało kleszcza, a ja nie mogę znaleźć łapki do wyciągania kleszczy!
Tej takiej z pętelką? Jakbyś miała patyk od lizaka pusty w środku i mocną cienką nitkę (lub żyłkę), to można zaimprowizować.
Patyk od lizaka? Pusty w środku?
Nie pamiętam ile lat temu mogłam mieć w ręku coś takiego jak lizak!
Ten wiersz był już na Wyspie, ale można przypomnieć ze względu na bratki i…Tetryka.
Jeden z bratków, gorący i amarantowy,
patrzy mi prosto w oczy groźnie jak samuraj.
Cała grządka spogląda ciężkim wzrokiem sowy,
fiołkowa, granatowa, czerwona, ponura.
Ten niebieski już więdnie. Tamten żółty tetryk,
złośliwie i ze wstrętem marszczy nos wklęśnięty,
a jakiś bratek-siostra, w rzęsach na dwa metry,
łzę rosy liściem ściera z policzków wygiętych.
Największy brat, jak pasza w turbanie z fioletów,
z goryczą w dół opuścił pociemniałe wargi
wśród liści, obróconych ku górze sztyletów,
skąd dymna wilgoć róży paruje jak nargil.
Bez strachu groźną grządkę przebiegł szary pająk,
więc gniewają się, warczą kwiaty w złym humorze –
– O coś chciały zapytać. Oburzone wstają,
a wiatr im aksamitne nakłada obroże.
I znów patrzą w zmartwieniu pustem i jednakiem,
począwszy od tetryka, skończywszy na paszy –
Bratki! Wyszłyście z ziemi skrzywione niesmakiem.
Coś wam się nie podoba. Czy tam może straszy?
M P-J
To ja głównie ze względu na bratki:):
„spójrz motyl to czy kwiat
czarne rozłożone skrzydełka
z żółtą obwódką
taki jest rusałka żałobnik ale teraz
to nie on
to kwiat bratek ogrodowy przebrał się
za swojego bratka…”
(„Motyl czy kwiat” – R. Mierzejewski)
I w ten sposób „dzięki temu”, że zabłądziłam wywiązała się „bratkowa” rozmowa na Wyspie;to w czasie błądzenia natknęłam się na te bratki, które pokazałam wyżej.
Jedna z legend mówi, że dwaj kochający się bracia przed rozdzieleniem dostali od pustelnika po czarodziejskim ziarnku. Po zasadzeniu każdemu z nich wyrósł kwiat o ludzkiej twarzy. Gdy jednemu z braci działa się krzywda, kwiat drugiego zmieniał barwę, dzięki czemu zawiadomiony brat mógł podążyć z pomocą.
Potem kwiaty rozsiały się po całej krainie, a ludzie na pamiątkę braterskiej miłości zaczęli je nazywać „braciszkami” albo „bratkami”:)
Dobrej nocki, Makówko:)
Piękna legenda.
Dobranoc Leno!
Umykam, dobranoc!
Spokojnej nocy Q!
DOBRANOC WYSPO!
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
Słonecznie się zaczyna czwartek…
Witajcie!
Dobrego czwartku!
Dzień dobry, za oknem aż za piękna pogoda, ciekawe, kiedy się popsuje?
Znów zapowiadają burze. Czy znów się pomylą?
Wg prognoz, które widziałem, głównie na południowym zachodzie. Zobaczymy.
„Barwy ze słońca są. A ono nie ma
Żadnej osobnej barwy, bo ma wszystkie.
I cała ziemia jest niby poemat,
A słońce nad nią przedstawia artystę.”
(„Słońce” – Cz. Miłosz)
Rozchmurzone dzień dobry, Wyspo:)
Witajcie!
Komu kawy, komu herbaty?
Wiedziałam, że czegoś mi brakuje -mocnej herbaty od Gieni!
Czy ktoś się ze mną napije?
Dotrzymam Ci towarzystwa, ale z kawą…
Na Ciebie zawsze można liczyć.
Nie będziemy pić z jednej filiżanki, więc zawartość może być różna.
Dlatego Twojej filiżanki nie ruszałam
„mojej” hm…
Ciszaaaa…
A ja umykam wkrótce, wieczorem będę.
A jak się bardzo stęsknię odezwę się z komórki.
Przyjemności
No, to koniec pracy na dzisiaj, bardzom kontent z dzisiejszego urobku.
I na przerwę.
Dwa wypadki,taki korek, że ledwo dojechaliśmy,ale omijając zakopiankę poznaliśmy ładne zielone tereny.
Będą zdjęcia?
Przez okno auta w czasie jazdy? Nie robiłam.
W Stróży tak, ale to już się Wam pewnie znudziło.
No i zanim wrócę…skoro jeszcze jesteśmy w chatce, brrr jak zimno.
Planujemy potem spacer po Zarabiu.
Jak wrócę trzeba pakować się na jutro.
Nie wiem kiedy będę na Wyspie.
Jestem po przerwie!
Dobranocka.
Dzisiaj utwór bardzo przyjemny, ale jak głosi opis, wykonywany na gitarze ponad stutrzydziestoletniej. Brzmienie bardzo współczesne, niemniej!
Snów o dobrych rocznikach!
Pięknie gra, a jak przeżywa…
Z tego, co rozumiem, to jego autorski utwór
Dziś po obiedzie spałam na fotelu ok. godziny i jeszcze jestem śpiąca.
Idę więc spać. Dobranoc.
Dziś był dobry dzień na spanie… Spokojnych!
Spokojnej!
Kochani, chyba ciśnienie zaczyna spadać, jakaś zmiana pogody u nas albo co, bo dziobię nosem w klawiaturę.
Dobranoc
Mój nos też spada razem z ciśnieniem. Dobranoc!

Wróciłam !
Pożegnam się taką składanką z dziś -księżyc nad Rabą (prawy dolny róg) oraz Stróża (pozostałe zdjęcia).
DOBRANOC!
Pięknie, Makóweczko
Kwiatki cudne, a chmury zaczepiste!!!
Dzień dobry




Zrobiło się u nas gorąco nie do wytrzymania i chyba trzeba będzie włączyć klimatyzację… a miałam jeszcze trochę poczekać
W dzień ponad 30C, w nocy spada do ponad 20C… nawet nie ma kiedy się ochłodzić
Zostaje mrożona herbata (z dużą ilością lodu) i chłodne okłady
I tak ma być do wtorku włącznie… chociaż 26C, to też nie mróz…
Dobrze że u nas tak gorąco nie jest, nie znoszę upałów
Aż tak gorąco chyba nie będzie,ale zanosi się na ładny dzień.
Dzień dobry
To znów piątek, oby pogodny 
Witam słonecznie z przystanku autobusowego!
Witajcie!
Lubię słoneczne piątki!
Słoneczne, tak, ale nie upalne. Całe szczęście, że dziś ma być ok.20 stopni.
Dzień dobry, wszystko wskazuje, że jak w pozostałej części Polski słońce, to u nas będzie deszcz. Jeszcze nie pada, ale się zanosi.
Aha, mam weekend wyjazdowy, czyli w sobotę mnie nie będzie, w niedzielę wrócę popołudniem (tak w każdym razie planuję).
Udanego weekendu życzę.
To już 261 komentarzy. Dlatego zapraszam na nowe pięterko jako przerywnik. Jeśli ktoś ma coś ważniejszego, nie pogniewam się jeśli to wstawi. Zapraszam.