Piykny beł dzionek, hej! Słonecko stało nad górami, myntle akuratnie sukali na polanak swojej roboty, a stary Bucek cupioł na przyźbie swojej chałupy i poziyroł w doł. Na dole, za drogą, nad potockiem, kany stojała ławecka nad wodą, staro Kowolicha prała jakiesi szmaty, nisko pochylono nad cebzykiem. Rzyć jej wielga stercała w górę kieby jaka góra, Giewont cy inno Gubałowka, zalezy kaześ jest, tak widzis…
Myśloł se stary Bucek o tej Kowolichowej rzyci, aż ujzoł na drózce młodego juhasa, Staska od Basiorów. Stasek zaś ujzoł Kowolichę, poziyroł dokoła, ba nie widzioł nikogo. Zaseł babe od tyłu, spódnicę na grzbiet zarzucił, friśko rzyć wyrychtował, gacie zapion, raz jesce poziyroł dokoła i poseł. Kowalicha scyro baba, nic nie pedzioła ino cały cas prała, kieby kciała pokazać światu „jo nie widziałak…”
Stary podumoł jesce kwile, ba zakcialo mu się i hybnoł ku onej rzyci. Jako Stasek spódnice zadziero, do roboty sie bierze. Baba pierze dalij, az tu Bucek słysy, co ona pedo:
– Gniwom się!
Zacupał się stary, robote pserwoł, i pedo:
– Jakze to? Na Staska, ze młody, toście się nie gniwoli?
Na to Kowolicha, nie obyrtając się od cebrzyka:
– Jo nie pedziała, co jo się gniwom, ino co wom się gni…
(Koncept z otwartego uniwersum dowcipów.
Obrazek wyróżniający ze strony http://stylowi.pl )




Wszystkich spragnionych folkloru Podhale zaprasza!
Stare, ale dobre. Zawsze warto sobie przypomnieć skąd bierze się popularne powiedzenie – Gniwom się!
Dziękuję Tetryku za chwilę śmiechu, bo już bardzo jestem znudzona byciem kobietą domową przez cały dzień.
Czyżby Bagry dzisiaj zamknęli?
Rano puścili wodę i zakręcili słońce.
Jak już zakręcili wodę i odkręcili słońce to uznałam, że słońce tak jakoś mizernie no i mam tyle zaległych rzeczy do zrobienia w domu, że…
Może by tak coś posprzątać? Zakupy zrobić, wreszcie zjeść pełny obiad (zupa, drugie danie z ziemniakami i sałatką), porządek na laptopie zrobić?
Z tym ostatnim to…żartowałam, choć …w planach dalej jest.
Przepiękna gwara podhalańska!
A kto to są myntle?
Też się nad tym zastanawiam. Ale resztę zrozumiałam
O tak, resztę doskonale!
Myntle cokolwiek niżej nazywane są motylami!
Dziękuję ślicznie!
Czytam w kółko wciąż to samo i nie widzę słowa „motyle”. Zresztą to by było niedorzeczne, żeby motyle szukały na polanach swojej roboty…
Przepraszam że się czepiam, ale nie lubię niejasności…
Niżej, czyli na nizinach, poza Podhalem. A motyle na łąkach mają bardzo poważne zajęcie: szukają nektarodajnych kwiatów, czyli pokarmu, a więc przeżycia…
Dziękuję, źle zrozumiałam tłumaczenie. Baaardzo dziękuję.
Dzień dobry, Quackie:)
O! A ja odgadłam, bo w naszej gwarze motyle to „mentelki”:)
Dumna-m:)
Pozdrawiam:)
A propos Podhala. Miała to być tajemnica.
(ale wiecie w tajemnicy
).
Ale co tam powiem Wam
Parę dni temu postanowiłam, że chatka w Stróży JEST ZA MAŁA.
Oto moja nowa „chatka”.
Ale chata!!!
No nie, zdecydowanie za duża była! Teraz jest OK!
Dziękuję.
Coś mi się poprzestawiało w laptopie. Zauważyłam, że jest za duża, ale miałam problem z ustawieniem właściwej wielkości i postanowiłam poczekać aż jakiś dobry duszek pomniejszy.
Wszystko mi jakoś „wyblakło” i zdjęcia i nawet Zaazulki. Jak mam to poprawić Tetryku ratuj!
Gdzieś na klawiszach funkcyjnych (Fn) jako drugą funkcję masz sterowanie wyświetlaczem – jasność, kontrast i nasycenie lub wywołanie menu ekranowego…
Zagadało do mnie po angielsku, niestety.
Skype?
Jestem przy laptopie.
Fajne pięterko, ale muszę się pożegnać bo patrzałki mi się zamykają.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze!
A a a… kotki dwa… 😉
Też bym chciała taką ukratkową kołysankę.
Po przerwie. Uf.
Dobranocka.
W takim razie coś francuskiego, przefiltrowanego przez Amerykę, konkretnie Kalifornię. Czyli Brassens w wykonaniu Pomplamoose.
Może nie tak jurne, jak wpis…
Snów francuskich, albo podhalańskich, co komu bardziej dzisiaj 🙂 Kalifornijskie też mogą być.
Ja poproszę kalifornijskie… Choć tam teraz takie upały, że sama nie wiem, czy nie lepiej francuskie.
Dobrze schłodzone w każdym razie.
Bo to widziciez, panie i panockowie, prziysła już pora do spania!

Jesce ni!
Pewnikiem tyz i ja…
Olaboga!
Samiuśka ostanę!
Do jurnego pięterka pasuje mi ten rysuneczek.
Smutne czasy kryzysu międzywojennego. Stary Ślązak szykuje się do emigracji do Francji i opowiada synom co ich czeka w nowym życiu:
– Francuzi będą was nazywać po swojemu. Na ciebie, Ludwiku, będą wołać Lui, na ciebie, Gustawie, Guy, a na ciebie, Hubercie…
– Tato, JA NIGDZIE NIE JADĘ!!!
Jurne pięterko, jurne kawały -tego jeszcze na Wyspie nie było odkąd ja tu jestem!
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
Nareszcie przyzwoita temperatura 
Witajcie!
Całkiem przyjemny dzień wesoło nam się zaczął
Dzień dobry, tu słońce od rana, ale na razie temperatura przyzwoita.
I tak ma być przez cały dzień…
Ale żeby dobrze go zacząć, poproszę Gienię…
Komu kawy? Komu herbaty?
O, to ja jeszcze rzutem na taśmę kawę poproszę.
Witam Wyspiarzy!
Oczywiście dla mnie poproszę herbatę!
Dobry pomysł!
Milej się piło w towarzystwie!
Dołączyłam do pijących, bo dykteryjka poprawiła mi humor.
Teroz staroł sie baca Bartek o prace i mioł donieś świadectwo moralności od sołtysa lub od plebana.
Na drugi dzień przynosi zaświadczenie następującej treści: „Jo sołtys Franek stwierdzom pod przysięgom, ze Bartuś z moralnością ni mo nic wspólnego”.
Dobre, dobre Ultro!
Dzień dobry

Kawał stary, ale jary
Dobrze tak się pośmiać od samego rana


To wróży miły tydzień
Chociaż nie wiem, czy będzie taki miły
Dobrze jest się pośmiać z samego rana, dobrze jest się pośmiać przed snem. W ogóle śmiech i uśmiech są bardzo ważne i potrzebne.
Dlatego
dla Tetryka za zbudowanie jurnego pięterka, na którym będziemy się śmiać i odreagowywać coraz smutniejszą rzeczywistość.
Oczywiście, że
dla Ukratka za takie jurne pięterko 
To chociaż na Wyspie się pośmiejemy 
W realu nie mamy tak dużo powodów do śmiechu… nie tylko w Polsce, ale i tutaj
Miniony weekend spędziłam niezwykle pracowicie, a i ten tydzień zapowiada się wcale nie leniwy





No cóż… takie życie…
Co będę się przejmowała na zapas
Dziś jest poniedziałek i dzięki Waszym kawałom mogę porechotać jak żaba w błocie
W następny piątek jedziemy na długi weekend do Wisconsin na odpoczynek… i o tym trzeba myśleć… to poprawi nastrój
W Wyalusing State Park już byliśmy, ale nie obleźliśmy wszystkiego, więc możemy się tam wybrać znowu. To pod samą granicą z Iowa i może 20 minut jazdy od Effigy Mounds National Monument (w Iowa). Co prawda byliśmy tam, ale nie zwiedzaliśmy. Było tak gorąco, że jakoś nie pociągało nas łażenie po ścieżkach, w pełnym słońcu… może w tym roku będzie lepiej
Co roku, we wrześniu, jeździmy na długi weekend we czwórkę, z dziećmi, ale w tym roku będzie inaczej. Córka już zapowiadała, że nie przyjedzie. Co prawda bilety samolotowe są tanie jak barszcz, ale ona obawia się lotnisk i samego lotu. Boi się, że coś nam może „przyciągnąć” i się pochorujemy. Syn ma spuchniętą nogę (jakaś infekcja, po angielsku tych nazw chorób nie rozumiem) i też nie wiadomo czy się z nami wybierze. Trudno. Pojedziemy sami…
Milej byłoby z dziećmi, ale mimo to życzę dobrego wypoczynku i dużo fotograficznego materiału na nowe pięterko Miralko!
Z dziećmi na pewno gwarniej, a czy milej…



No i o rzut beretem Mississippi River… 

My wstajemy wcześniej, one lubią wylegiwać się w betach nawet do 8 rano! Jesteśmy dzięki temu uwiązani przy namiotach, a tego nie lubimy. Zwykle zdążymy zjeść śniadanie, obcykać wschód słońca i przejść się trochę, zanim nasze pociechy wstaną…
Ale też fakt, że zwykle córeczkę widzimy raz do roku, właśnie we wrześniu… i to szczególnie nas cieszy. Synka widzimy znacznie częściej. Czasami nawet co tydzień
A jedziemy nie w ten piątek, a w następny… także jeszcze trochę…
Szkoda tylko, że przed wyjazdem czas niemiłosiernie się wlecze, a jak już zajedziemy, to „na oka mżyk”
Zdjęć na pewno trochę będzie, bo okolica jest piękna. Według tego co wyczytałam, urwisko nad Wisconsin River ma 152,4 m. Panorama doliny cudna
Jest co focić
To może i ja coś o Góralach…
W Tatrach na hali opala się naga blondynka. Po pewnym czasie usnęła. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego damskiego łona, przykrył je swoim kapeluszem. Przychodzi baca, patrzy i mówi:
– O Jezusicku! Wciągnęło faceta!
Bożenko!Odpozdrawiam kapitańsko i do popotem.
Odezwę się jak wrócę.
Znaczy, Makówka poszła w tango… kapitańskie tango
Kapitańskie pozdrowienie do Bożenki wzięło się od zdjęcia w marynarskiej czapce, a nie jakieś tam pójście w tango panie Tetryku!
Odeszła kolejna ważna postać – zmarła prof. Maria Janion…
Och, tak, widziałem. Ja jestem raczej z innej szkoły, ale nie sposób odmówić jej dorobku i zasług!
Ostatnio odchodzą najlepsi…
A tu fajrant i przerwa.
I po przerwie.
A na mnie czas do łóżka, ale zgodnie z tematem pięterka, idę śpiewająco z góralską przyśpiewką…
Ej, posadzili bacę
na brzegu Dunajca,
ej, za pomocą kosy
obcięli mu … włosy.
Dobranoc
Dobrych snów, Bożenko!
Spokojnej!
Dobranocka.
A to nie pamiętam, czy było, czy nie było. Pewnie tak. Anderson i Wakeman z płyty nagranej z Brufordem i Howe’em, której nie wolno im było wydać pod szyldem Yes, więc nagrali ją jako Anderson, Bruford, Wakeman i Howe (w skrócie ABWH).
Snów romantycznych.
Bardzo miłe spotkanie! 🙂
Tak liczyłem.
Będę już zmykał, więc (zanim wróci Makówka) zapalę lampkę. Dobranoc!

Spokojnej!
Tym razem Makówka wróciła po Dobranocce i po lampce, więc tym samym również i po m-m.
Ale jestem!
(wróciłam trochę wcześniej, ale gadałam ponad godzinę przez telefon po przyjściu do domu).
DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry
nieco pochmurny i chłodniejszy…
Witajcie!
Dzionek wstał miły, ale jakiś taki przyklapnięty jestem… jak uszko Uszatka…
Na to pomoże kawa od Gieni…
Herbatę też Gienia ma 😆
Koniecznie kawę poproszę. Oklapnięcie wydaje się dzisiaj nie znać granic ni kordonów.
Dzień dobry.
Witajcie!
Ja nie tyle przyklapnieta co niewyspana.
Tego wolę nie wspominać, budziłam się w nocy co godzinę.
A ja bym jeszcze pospala,ale budzik paskuda kazał wstać.
A po cóż ty się z czymś takim zadajesz?
Bo teraz już auto+5 osób+2 gitary+ukulele mknie zakopianką.
Już jest wesoło.
Dobrej pogody i samych przyjemności, Wędrowniczko
Już pijemy drinki i jedni śpiewają,a Makówka słucha.
Nie śpiewa? Dlaczego?!
Bo Makówka i tak się cieszy,że mówić może.Struna głosowa uszkodzona,ale nigdy śpiewanie nie było moją mocną stroną,jest dobrze jak jest.
Paaaaaa,jest cudnie.
Śpiewa, ale tyko w duszy! 😉
Usta milczą, dusza śpiewa…
Tak. Moja dusza wczoraj śpiewała, poddawała się nastrojowi chwili.
Dla takich chwil warto żyć! Impreza wśród zieleni i pod gołym niebem to jest coś, co lubię najbardziej.
Pogoda dopisała -było słonecznie, ale nie upalnie. A potem gwiazdy i księżyc.
Eh…znów się rozmarzyłam.
Witaj, Tetryku:)
Cudne:)
Uwielbiam żarty językowe.
Ten z nieco innej beczki:
„Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i woła:
– Jaki piękny dzionek!
A echo z przyzwyczajenia:
– …mać, mać, mać…!
Pozdrawiam:)
Mam chwilkę wytchnienia od rodzinnego Armagedonu, więc dzień dobry, Wyspo:)
Za oknem też coś na kształt końca świata. Deszczowo-burzowego:)
I na cóż było, biegając po lesie, niepokoić drzemiące w mokradłach płanetniki? 😉
Ale to już przeszło na wschód, zdaje się?
Czyli do nas:)
Teraz już tylko zimno i mokro zostało, burza pomknęła dalej.
Nie, no właśnie chodziło mi, że na wschód od Was też.
Dzisiaj i do nas zawitała burza nieduża, ale jest już dawno po.
Burza ma fajrant, ja też i dodatkowo jeszcze przerwę.
A tu ani burzy, ani nawet deszczu…
W Gdyni całkiem przyjemnie się ochłodziło. Można żyć i pracować!
Podobnie jak w Poznaniu. I takie mają być najbliższe dni. Czyżby już szła jesień?
Jeżeli, to bardzo przyjemna. Bo słońca też trochę było.
Dobranocka.
Dzisiaj temat zaczerpnięty z „Running Up That Hill” Kate Bush, ale przepuszczony przez elektronikę, a przez to bardziej dobranocny.
Snów o zmianach.
O, to już ta godzina?
No to dobrej nocy życzę wszystkim i kordełka już czeka…
Spokojnej!
Dobrych snów! 🙂
Wróciłam. Cudnie było! Śpiewy, dwie gitary + ukulele + kawały, dużo śmiechu, ale i też poważne rozmowy na różne tematy.
Taka przeplatanka nastrojów i w piosenkach i rozmowach.
Bo i o wartościach, przemijaniu, bieżącej sytuacji, a po chwili odskocznia w śmiech i żart lub…romantyzm pod gwiazdami i księżycem.
A jak gardło, lepiej (po takim wieczorze)?
Były trzy osoby, które żyją z tego, że grają i śpiewają, więc moje gardło używane było tylko do gadania. Śpiewanie zostawiałam zawodowcom.
Psychika doskonale, po głowie tupie trochę mew, więc chyba zaraz idę spać, bo jak przyjdzie kot i zacznie tupać …
A to rzecz jasna odpoczywaj!
Ciemno, późno, tylko ćmy czują się dobrze…
Baca rozmawia z turystą:
– Zabiłem wczoraj 10 ćmów – mówi baca.
– Ciem – poprawia turysta.
– Jak to ciem, kapciem!
– Baco, co robicie, jak macie trochę wolnego czasu?
– A siedze se tak i myśle.
– A jak nie macie?
– To ino siedze.
(jeden z ulubionych dowcipów Taty Q)
Ultro! Ja wolę w wersji -PAPUCIEM!
Powódź na Podhalu. Na szeroko rozlanej fali dryfuje góralski kapelusz. Nagle… kapelusz zawraca i posuwa się pod prąd! Potem znów spływa, i znów zawraca. Obserwujący to cepr nie może wyjść ze zdumienia. Towarzyszący mu góral wyjaśnia:
– Stasek to twardy gazda. Powiedzioł, że powódź nie powódź,a zaorać i tak trzeba.
O tak, to jeden z kanonicznych dowcipów.
Pośmialiśmy się i znów pora iść spać. Wesołych snów!

To i ja powiem DOBRANOC.
Spokojnej wszem wobec!
Dobrej nocki:)
A ja nareszcie w domu
Dziś było 33C, a na jutro zapowiadają ocieplenie 

Gorąco…
Całe szczęście tylko do 36C, więc nie takie duże…
Po powrocie z pracy trochę się wściekłam

Niemal wszystkie wykopane, przemieszane z ziemią, powyrzucanie z doniczek
Mało mnie coś nie trafiło…
I jak tu się nie wściekać? Powtykałam z powrotem, podlałam i przykryłam metalową siatką. Mam nadzieję, że tego już nie ruszą…
Więc te kawały rozładowały mi część nerwów
Na wiosnę kupiłam kilka sadzonek truskawek. Nie kupowałam za dużo, bo wiem, że puszczają pędy z młodymi roślinkami. W poniedziałek sporo czasu mi zajęło obcinanie „wąsów”, segregowanie i sadzenie. Dziś, po powrocie z pracy, mąż mnie przywitał: „Na pewno się zdenerwujesz, ale nic na to nie poradzę… może weź coś na uspokojenie?”
Poleciałam do swoich truskawek… i oczywiście się wściekłam
Nie wiem kiedy te pierońskie szczurzate to wykopały. Słońce paliło przez cały dzień i nie wiem, czy coś z tych młodych się przyjmie… cała moja praca poszła na marne
O kurczę, a co szczury mają do truskawek?
Myślę, że to co i my. Apetyt!
Miralki szczurzate to zresztą raczej inne futrzaki, niż szczury 😉
Przepraszam, ale w tych nerwach pisałam trochę skrótami myślowymi
Co jest całkiem bez sensu, bo to tak jakby skrzyżować człowieka z gorylem…
Wykopały w doniczkach wielkie doły, wcale nie zwracając uwagi, że to świeżo posadzone truskawki. Pewnie im pachniało tymi owocami, więc kopały…
Tak zwane wiewiórki szare swym wyglądem przypominają szczury (ostatecznie też gryzonie 😉 ). Niektórzy nawet twierdzą, że to skrzyżowanie wiewiórki ze szczurem
Im nie chodziło o truskawki (chociaż część owoców mi zeżarły), a o świeżo spulchnioną ziemię. Szukały, bo jakaś inna wiewiórka mogła tam ukryć coś smacznego do zjedzenia
Dzień dobry
Zapowiadają następny dzień ulgi, może nawet trochę popada o, już pada! 
Jeszcze wszyscy śpią? Może Gienia ich obudzi…
Kawkę poproszę, jak zwykle!
Witajcie!
Znowu zacząłem witać godzinę temu, ale zanim wysłałem wciągnął mnie młynek …
Łoj, przemielony Ukratek…
Lepszy mielony niż rąbanka!
Hm…chyba tak.
Dzień dobry, chmurzasto i całkiem niezaciepło. Edit: a przed chwilą na TVN pokazywali Gdańsk z deszczem na kamerze.
Dzień dobry, też chmurzasto, 24 stopnie.
Tu już przestało padać, ale chmury zostały i niechby tak zostało…
A teraz już się rozpadało.
I ja spadam. Miłego dzionka wszystkim!
Dzień dobry



Za oknem jeszcze ciemno, więc trudno mi powiedzieć jaka będzie pogoda. Zapowiadają słońce całym niebem… już teraz jest ok. 25C, więc strach pomyśleć co będzie gdy słońce wstanie
Kolejny upalny dzień…
Mimo wszystko, miłego dnia Wyspiarzom życzę
Jadę łapać lato póki jeszcze jest.
Paaaa
Teraz dopiero wysłuchałam. Dziękuję Tetryku!
Wygląda na to, że lato niestety umyka całkiem…
Ale wichura się zerwała, że łeb z płucami chce urwać…
Ech, wiesz jak mi się fajnie wracało na rowerze 🙂
Wzdłuż Wisły to jeszcze wiało z grubsza od tyłu, ale reszta drogi pod wachlarzowate uderzenia wiatru tak z grubsza z kierunku godz. 10.!
A mnie teraz grad dopadł!
To dobrze, że dojechałeś do domu 😆
Dobry wieczór, nawet się nie zdążyłem odfajrantować, ale już jestem, z tym że będę w kratkę, bo ogarniam równolegle sprawy branżowe.
Takie równoległe kratki panie Q?
Równoległe to linijki, a nawet pięciolinia
Równoległe linijki, a potem drugie równoległe linijki tylko przekrzywiasz głowę albo…kartkę papieru.
Albo jedne są widoczne pod jednym kątem, a drugie pod drugim, jak na chińskiej pocztówce.
Mogą być nawet lekko zwichrowane, nie muszą być „grzeczne”, mogą być z ułańską fantazją!
To się robi siatka, nie kratka!
Kratka mruga oczkiem?
A czemu nie?
Niech se pomruga. Byle się jej to oczko nie odlepiło!
No właśnie, czy kratka może mieć oczka? Chyba jednak siatka!
To niech będzie tęczowa siatka puszczająca oczka do smutasów!
Masz mój głos!
Dobranocka.
Skoro tak dzisiaj skaczę, to może na dobranoc pan Turnau? On też jest to tu, to tam.
Snów zdecydowanie tu.
Wczesna dziś Dobranocka.
Od 3 godzin walczę, aby nie przysnąć i dotrwać do momentu, aby już pójść spać, bo teraz przespać się chwilkę to potem noc z głowy.
Te wiatry chyba powodują, że taka padnięta jestem?
Na Bagrach dziś czuliśmy się jak nad Bałtykiem tak wiało.
Na szczęście nikt pompek nie robił!
A tu się rozpadało. A nawet przez chwilę wzburzyło. W ciągu dnia, teraz już spokój.
No to ja na dobranoc opowiem coś na temat pięterka:
Idzie baca przez góry i widzi turystę robiącego pompki.
Stanął z podziwem, myśli sobie i mówi:
– Rózne wiatry się widziało, ale zeby babę spod chłopa wywiało?
No to dobranoc
Dobranoc Bożenko!
Spokojnej!
Bezwietrznych snów! 🙂
Historyjka na dobranoc:
Dwie turystki z Warszawy na dancingu w Zakopanem przygadały sobie dwóch młodych chłopaków z orkiestry. Gdy już przyszło co do czego, panie wyjęły prezerwatywy, objaśniły, do czego służą i skłoniły do nałożenia. Po powrocie do domu miło wspominały przygodę, a chłopcy spotkali się dwa dni później z nieszczególnymi minami. Wreszcie jeden z nich postanowił pozbyć się problemu:
– Majom zajść, to niechta zajdą. Ja ściągam!
Dobrych i spokojnych snów!

Spokojnej. Pewnie też niedługo…
Ja jeszcze chwilkę. Wreszcie trochę ożyłam! Bo już nawet mierzyłam temperaturę tak się czułam brrr.
I znów nikogo nie będzie na nocnej zmianie?
No niestety, ostatnio w dzień trochę nadganiam i potem w nocy padam jako ten deszczyk.
Tak tylko pytałam, bo też już padam jak ten dzisiejszy grad.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Czy to już jesień?
Witajcie!
Do jesieni jeszcze prawie miesiąc. Na razie przeżywamy Strofy o późnym lecie 😉
Dzień dobry, tutaj późne lato, od rana słoneczko daje do pieca.
Aczkolwiek Łowcy Burz przewidują u nas dość gwałtowne burze. Zobaczymy.
Też o tym słyszałam. Napijmy się więc kawy od Gieni
Herbata też może być…
Idealny moment! Kawkę poproszę jak zwykle, czarną i bez cukru.
Witam!
Tak jakoś jesiennie?
Gieniuchna dobrą, mocną herbatę poproszę migusiem!
Czy dziś będzie Makówka kura domowa?
To jest 183 komentarz. Do północy pewnie przekroczymy 200.
Czy ktoś coś buduje? Korzystając z „niebagrowej” pogody muszę załatwić parę spraw, ale potem mogłabym coś zbudować na przeczekanie do poezji KIGa.
Oczywiście jeśli nie macie nic przeciwko…
Oczywiście, nie mam nic przeciwko. Buduj, Maczku!
Dziękuję Bożenko!
To i tak na wieczór. Teraz przeczytałam informację w Internecie i ona mi podsunęła pomysł. Choć powiązanie bardzo luźne. Na pozór.
Jasne, buduj! 🙂
Skoro sam głównodowodzący tak mówi zabieram się za budowanie!
(jak wrócę do domu)
W oczekiwanie na Makówkę i jej pięterko, jeszcze jeden kawał:
Wraca gaździna pociągiem z jarmarku i pyta siedzącego z nią w przedziale pasażera:
-Proszę pana, czy w Zimnej Wodzie staje?
-Mnie nie!
Znam jeszcze inną odpowiedź:
„tylko kaczorowi!”.
Makówka wróciła z „wycieczki” do apteki (na moim osiedlu nie ma teraz apteki), wydała 278, a tak nie wszystko było.
Teraz zjem kolację i buduję, trochę potrwa.
Smacznego 😆
Dobry wieczór, ale dzisiaj lało! Bez burzy, co prawda, natomiast niedaleczko, na Mierzei Wiślanej, zarejestrowano dwie trąby wodne i parę klarnetów (to akurat dowcip, ale pisząc o tych „klarnetach” mam na myśli leje, które uformowały się w powietrzu, ale nie dotknęły powierzchni morza, widzę, że Łowcy Burz bardzo to rozróżniają).
Fajrant i chyba bez przerwy. Albo z króciutką.
Jednak będzie przerwa
A ja się chyba nie doczekam dzisiaj nowego pięterka, bo jestem senna. Pięterko przygotowane chyba dla nocnej zmiany…
Dobranoc
Pięterko będzie już lada moment, ale czemu dla nocnej zmiany?
Przecież w ciągu nocy nie zniknie, rano też JESZCZE będzie!
Bożenko, przyśni ci się projekt pięterka, a rano go skonfrontujesz!
Łoj już się boję tej konfrontacji…

Spokojnej!
Ja też spokojnej i mało konfrontacyjnej nocy Bożenko !
Zapraszam na nowe pięterko – wspomnienia z wakacji z lipca 2018.
No to idę!