Ten wyjazd na Kaszuby był również udany, jeśli chodzi o fotołowy. Wyglądało to tak, że siadałem rano na tarasie i czekałem, aż zjawią się kolejne ptaki, dosłownie tak – zimorodek na pomoście, kos z rodziną (i paszkotem?) na trawie, mniejsze ptaszki na drzewach i sznurkach, a w tle, na niebie, większe ptaszyska. Bywało tak, że przez pół godziny robiłem zdjęcia pięciu, sześciu różnym gatunkom, a potem mogłem popracować.
Oczywiście wypuszczałem się też, na ile praca pozwalała, kapkę dalej od domku, na spacery do wsi lub na pola, co zobaczycie na zdjęciach.
Przyjąłem taką zasadę, żeby nie szukać na siłę nazw tych ptaków. Jeżeli któregoś nie znam, albo przyporządkowałem niesłusznie, jak zwykle zapraszam do poprawiania i dyskusji.
A tytuł wziął się stąd, że najbardziej jestem dumny ze zdjęć ptaków na zet, żet i ziet: Zimorodka, Żurawi i dzięcioła ZIelonego!
| « Lipcowe wycieczki. | Z opowieści jurnego Podhala » |
19
sie 2020




Dobry wieczór! I znowu ptaki, tym razem z Kaszub. W trochę innych kolorach, ale po zimorodku, dzięciole, rudziku i pleszce nie mam zamiaru wybrzydzać
Dzień dobry


A i panorama aż kusi, żeby tam być… Całkiem jak z folderu reklamowego…

Też masz go sporo na zdjęciach… nawet z rybką… a to że przylatuje regularnie… głód jest najlepszym zegarkiem 

Nie wiem jak młody zjadł taką dużą rybę!!! Przecież one łykają swoją zdobycz w całości, a nie wyobrażam sobie jak się toto mogło zmieścić!!! Młody musiał być bardzo głodny, skoro zabrał się za tak duży łup 
Tak obracają zdobycz, żeby głowa „szła” pierwsza… Ciekawe… może to chodzi o te ryby, które mają kolce? Jak ciernik czy okoń? Żeby żadna nie utkwiła w przełyku?




Nie wiem, czy znajdzie się w kraju ktoś, kto nie rozpozna bociana… nawet ci, którzy się ptakami nie interesują…
Faktycznie miałeś farta z tymi ptakami
Postaram się tak skrócie, bo jestem zmęczona po całym dniu pracy
Ciemne chmury, podświetlone słońcem są przepiękne
Ten ptak z grubym dziobem, czy to przypadkiem nie samczyk dzwońca? Jakoś tak mi na niego wygląda
Koty są cudne… wszystkie trzy! Ten, co się ogląda do tyłu wcale nie ma złego spojrzenia, bardziej wygląda na zaciekawionego. A ten trzeci musiał stoczyć ciężką bitwę. Ma nie tylko krwawe plamki na mordce, ale i na szyi.
Pliszkę na zdjęciu żurawi widać. Samą głowę i nie wiem, czy byłabym w stanie określić co to jest…
Żurawi masz sporo na zdjęciach… nie będę się odnosiła do każdego… wydaje mi się, że to co upolował żuraw, to kret, bo w zasadzie tylko on jest czarny. A może to tylko taki cień? I w rzeczywistości to zwierzątko było jaśniejsze?
Patrząc na Twoje żurawie widzę wyraźne różnice między tymi co przylatują do Polski, a tymi z tutejszych stron. Chociaż sylwetka jest taka sama. Różnice są głównie w kolorystyce…
Rudzik na pierwszym (z nim) zdjęciu wygląda jakby kicał do Ciebie. Na drugim zdjęciu (pod koniec pokazu) wygląda jakby nazbierał zagrychy…
Kos pięknie nastroszony… na kolejnym zdjęciu (zaraz za zimorodkiem) to może być młode kosa. Tym bardziej jeśli żerowały razem…
Zimorodek to jeden z moich ulubionych ptaków. Taki mały klejnocik
Makolągwa cudna, chociaż przez moment się zastanawiałam co mi w niej brakuje… czerwonego! Samczyk ma czerwoną pierś i czerwoną „czapeczkę”. Na zdjęciu masz samiczkę, a one, jak to zwykle u ptaków bywa, są mniej kolorowe
Polujące perkozy przecudne
Czy zauważyłeś, że te wszystkie ptaki, żywiące się rybami (pomijając rybołowy, czy bieliki) łykają ryby tylko od głowy, nigdy od ogona…
Jeszcze nie widziałam brodźca piskliwego. Tutaj jest ich (brodźców) kilka gatunków…
Pleszki to ciekawe ptaki. Duże nie są, a wcinają więcej niż ważą. Wykarmienie młodych, to też wyzwanie. Rodzice donoszą im upolowane „robale” nawracając do dziupli nawet po 400 razy dziennie… te to się muszą napracować!!!
Dzięcioł zielony – cudny
Co do drozdów, to się nie wypowiadam. Sama mam z nimi problem, bo na ten przykład drozdek okularowy od drozdka samotnego różnią się takimi szczególikami, że nigdy nie wiem którego mam na zdjęciu
Paszkot ma charakterystyczne trójkątne ciemne plamy na piersi i brzuchu, więc nie ma takiego problemu z ustaleniem co to jest
Motylki cudne… i admirał i żałobnik
Na rybach się nie znam, więc jakbyś napisał, że to młoda płotka, też byłoby (jak dla mnie) do przyjęcia
Ten lecący drapol, to moim zdaniem myszołów. Ona mają charakterystyczny rysunek na spodzie skrzydeł. Krogulce czy jastrzębie mają inny. Co prawda są różnice gatunkowe w upierzeniu, ale ogólny zarys jest zbliżony.
Bocian, to można powiedzieć nasz, polski ptak narodowy
Kowalik zwyczajny, czyli taki jak mieszka w Polsce, jest podobny do tutejszego kowalika czarnogłowego. Kowaliki mają to do siebie, że uwielbiają chodzić po drzewach (i nie tylko) głową w dół… to ich ulubiona pozycja
Mam jeszcze pytanie… Skąd wiesz, że na Waszym ręczniku to pani pasikonikowa? A nie może być pan? Czy różnią się od siebie na tyle, że można określić płeć?
Dzień dobry! Dziękuję ślicznie za komentarze! Faktycznie, możliwe, że to dzwoniec, wydawało mi się, że na moim zdjęciu ptak ma wzór na policzku, którego nie ma na zdjęciach w Wikipedii, ale możliwe, że to nieistotne.
Żuraw chyba faktycznie upolował kreta, bo wydaje mi się, że ta zdobycz ma krótki, kreci ogonek. I futerko na pewno ciemne.
O zimorodku mówiła nam już wcześniej żona kuzyna małżonki, który ma działkę niedaleko, ale jak to mówią, co innego usłyszeć, a co innego zobaczyć na własne oczy. I sfocić. I faktycznie, kolory niebywałe, tym bardziej to, jak zmieniają się na słońcu i w cieniu.
Co do brodźca, zastanawiałem się jeszcze, czy to nie biegus mały, bo to podobne ptaki, ale wyraźnie żółte łapy wskazują jednak na brodźca.
Trochę żałuję, że nie udało się zrobić lepszego zdjęcia kowalikowi.
A co do pani pasikonikowej, to wydaje mi się, że pasuje tylko śpiewający – krótkie skrzydła, owalnie zakończone, i długie pokładełko, jak róg na odwłoku. Tu widać różnice między samcem i samicą p. śpiewajacego – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/insektarium.net/orthoptera/tettigonidae-pasikonikowate/tettigonia-cantans-pasikonik-spiewajacy/
Jest jeszcze pasikonik długopokładełkowy, ale skrzydła ma wyraźnie dłuższe i sięgające hen za odwłok – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Pasikonik_długopokładełkowy
Dzień dobry


Brałam też pod uwagę trznadla zwyczajnego. On ma ciemniejszy pasek na policzku. Z tym że ptak na Twoim zdjęciu ma wyraźne żółte końcówki lotek (jak dzwoniec), taka żółta krecha na skrzydłach i jest taki zielono-żółty (trznadel jest żółty, z ciemnymi kreskami na bokach)… oczywiście piszę o brzuszkach, a nie o grzbietach
Za pasikonikową dziękuję i już nie mam wątpliwości, że to pani
Tak, to chyba faktycznie rozstrzyga kwestię dzwońca.
A, jeszcze co do perkozów, to młody sobie chyba nie poradził z tą wielką rybą! Dziobał, próbował wyciągnąć z wody, ale nie szło i w końcu zrezygnował. Może zresztą wydziobał parę kawałków, ale na pewno nie tak, jak dorosły, który elegancko łyknął całość.
Perkozy nie wydziobują kawałków ryby, nie mają odpowiedniego dzioba do tego. One swoją zdobycz po prostu łykają (często jeszcze żywą). Z czasem młody się nauczy, że za duża ryba nie dla niego
Popatrz, tego nie wiedziałem!
Popisałam i idę spać, bo dziobię już nosem klawiaturę…

Miłego dnia Wam życzę
Deszczowo witam na nowym pięknym pięterku!
Dzień dobry, mam nadzieję, że i tu dotrze deszcz i trochę schłodzi!
Dzień dobry
Piękne zdjęcia i ciekawe opisy. Pierwsze zdjęcie mnie oszukało, bo bez powiększenia wygląda jak siedzący ptak. dopiero w powiększeniu, zauważyłam chmurę 
Ubawiła mnie historia perkozów, gdzie dorosły uczył młodego łykać rybę
Tak to wyglądało! Prawie jak szkółka!
Mnie też ubawiła ta historia „perkozowej szkółki” tak doskonale „zatrzymana w kadrze” i uzupełniona dowcipnym komentarzem naszego Mistrza Pióra i Fotografii.
Witajcie!
Zasłużona twoja duma, Autorze, z zetów prostych i z diakrytykami! Największe wrażenie tym razem zrobił na mnie zimorodek, bo tego klejnocika chyba jeszcze na żywo nie widziałem.
Ja po raz pierwszy, a już zazdrość mnie brała, bo koleżanka z Poznania od pewnego czasu dokumentuje całą rodzinę kędyś nad Wartą czy Cybiną.
A tu siup, sam przyleciał.
Dzień dobry, miał być chłodniejszy, a tu słońce, słońce, słońce… Może jeszcze się odmieni.
Dzień dobry
obejrzałem z uwagą 

Piękne zdjęcia
Przyznam, że części tych ptaków nie widziałem jeszcze w oryginale.
A jeszcze podejść na odległość dobrego zdjęcia, to potrafi tylko fachowiec…
Brawa dla autora
Toć właśnie niekoniecznie z tym podejściem! To naprawdę wyglądało w przeważającej liczbie wypadków (zdjęcia ptaków na pomoście i na drzewach) tak, że siedziałem na tarasie i tylko odwracałem się, jak zauważyłem ptaka, no i teraz wszystko zależało tylko od tego, czy zdążę przybliżyć kadr tak, żeby wyszło ładne zdjęcie, złapać ostrość i zrobić fotkę ptaszkowi w ładnej pozycji.
„Podchodziłem” tylko te drugie żurawie, co się w końcu zerwały do lotu.
O 6:28 przywitałam się na Wyspie, ale na oglądanie (i czytanie) nie miałam czasu. Byłam już wtedy spakowana i miałam zaraz jechać na wycieczkę.
Rozpaczliwie lało od paru godzin. Tak rozpaczliwie, że odwołaliśmy wycieczkę. Trochę się posnułam po domu i potem „położyłam na chwilę”.
No i
Po śniadaniu zajęta była uzgadnianiem planu na jutrzejszą wycieczkę w innym towarzystwie i w inne miejsca.
Dlatego dopiero teraz zabrałam się za podziwianie zdjęć i zaśmiewanie z niektórych podpisów.
Brawo panie Q jak można bawiąc uczyć!
Dziękuję pięknie!
Dziś ŚWIATOWY DZIEŃ FOTOGRAFII!
Wyspowym Mistrzom Fotografii życzę dużo udanych fotek.
Dołączam się do życzeń.
Bezczelnie biorę te życzenia również do siebie i dziękuję, chciałem tylko powiedzieć, że nie wiem, jak u innych Wyspiarek i Wyspiarzy, ale te 50 zdjęć to zostało wybrane z ponad 517 wstępnie przesianych (czyli na samym początku było jeszcze więcej, ale np. takiego kowalika miałem znacznie lepsze ujęcie, tylko że beznadziejnie prześwietlone). Inna sprawa, że teraz robię seriami (dzięki czemu wychodzą takie cykle jak perkozia szkółka albo rybka obracana w dziobie przez zimorodka), więc szybciej przyrasta liczba.
Z tego wniosek, że to mniemane mistrzostwo, to czasem i kwestia odpowiedniej selekcji. I łutu szczęścia, bo jak mieliśmy 2-3 dni bardzo hałaśliwych młodych ludzi w chatce obok, to zimorodek nie przylatywał, a takie sąsiedztwo trudno przewidzieć.
Słusznie bierzesz je do siebie panie Q !
Dlatego dobrze się złożyło, że ten DZIEŃ FOTOGRAFII przypadł gdy jesteśmy na Twoim pięterku.
Tym bardziej zasłużone są te brawa dla Ciebie, że fotografowanie to Twoja pasja, nie zawód.
A ja bym skierował lwią część tych braw w kierunku Mirki i jej męża, którzy robią to samo, tylko lepiej, a także Zochy, której udaje się coś, co mnie wychodzi rzadko, przypadkiem i kiepsko – uchwycenie atmosfery, klimatu jakiegoś miejsca. Ale do tego już trzeba mieć talent, sama pasja, czujność i zasiadka nie wystarczą.
Oczywiście ich również miałam na myśli, ale teraz jesteśmy na Twoim pięterku, więc chwalę Gospodarza.
Na wycieczkę nie pojechałam, deszcz przestał padać.
Dobra pogoda na knucie na Rynku.
Do popotem…
Festiwal skromności uważam za otwarty!
Skromności czy pochwał dla wyspowych fotografów?
Drugiego, a potem pierwszego.
Ale jak powiedziałem, swoją część uznania przyjmuję, bo satysfakcja z takiego zimorodka czy dzięcioła jest olbrzymia!
I słusznie!
Też uważam, że słusznie.
Mistrzu Q, uważam, że to normalne przy zdjęciach Matki Natury, że tylko część zdjęć nadaje się do pokazania. Taki ptaszek, czy motylek nie pozuje i nie poczeka aż fotograf ustawi wszystko i wyreżyseruje, ustawi kadr


Po każdym naszym wypadzie „przesiewam” zdjęcia i dużą część wywalam, bo nie nadają się do niczego.
Fotograf studyjny robi jedno – dwa ujęcia, bo wie czego chce i wszystko sobie ustawi. Wiem, bo Mark jest takim właśnie fotografem (zawodowym), a rozmawiam z nim często
A hałaśliwe sąsiedztwo… to właśnie powód, dla którego omijamy z mężem parki zbyt tłumnie odwiedzane, pełne hałaśliwych „turystów”. Przepłoszą swoim wrzaskiem wszystko co żyje… zostaną tylko komary
Hałaśliwe towarzystwo jest jak pogoda, nie do przewidzenia na 100% i nie do okiełznania, niestety.
Pierwszą połowę tygodnia mieliśmy święty spokój (jak widać na zdjęciach), w drugiej przyjechał do drugiej połówki bliźniaka syn właściciela z dość głośnymi (i wulgarnymi) osobami.
No, niestety… takie jest życie…

Jak się trafi taki sąsiad, to nic przyjemnego, a trudno zwinąć manatki i przenieść się gdzieś indziej… trzeba przecierpieć
Przecierpieliśmy, tym bardziej, że tamci na weekend wyjechali, a do nas przyjechali mili goście i niegłośni.
Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale to chyba ma być „Dzień Fotografii”, a nie fotografa
Niby drobna różnica, a jednak wielka…

Za życzenia dziękuję w imieniu małżonka i swoim
Chociaż mistrzami fotografii nie jesteśmy, ale kilka fotek na pewno jest udanych
A w ogóle to fajrant i przerwa.
A w ogóle to wróciłam do domu.
A ja na Wyspę!
A ja do łóżka i na Wyspę!
Ja też do łóżka

Spokojnej!
Dobranoc Bożenko!
No to skoro dzisiaj taki dzień, to w uzupełnieniu zdjęcie tego zimorodka z Poznania, co wspominałem.
Zatkało mnie, przyznaję, ale potem zapytałem znajomej, i wyszło, że podkrada się na 6-7 m do ptaszków pod siatką maskującą! Czyli że 1) tak się da, 2) ileż jeszcze przede mną! Bo te moje zdjęcia, jak policzyłem, są z niecałych 30 m.
Pełny szacunek dla znajomej za zdjęcie i za pełne poświęcenia „podkradanie się”.
A oczywiście, również szanuję, ogromnie.
Zdjęcie świetne, to fakt

Ale z drugiej strony, takie podkradanie się, czy wielogodzinne czatowanie, to nie dla mnie. Nie mam cierpliwości do czatowania, a poza tym mój syndrom nie pozwoliłby mi na tego typu zajęcie… nawet jeśli tracę świetne zdjęcia
Otóż to, każdy ma swoje sposoby i zwyczaje.
Każdy jest inny i to jest dobre. Gdyby wszyscy byli tacy sami, świat byłby nudny
Siedzieć/stać nawet kilka godzi, bo może coś się złapie? Brrr
W swoich wędrówkach często spotykamy wędkarzy… na samą myśl o wędkowaniu, robi mi się niedobrze
Ale rozumiem, że to swego rodzaju pasja i się nie czepiam
Czy na ptasim pięterku i w Dniu Fotografii będę mogła wcisnąć małą informację o dzisiejszej manifestacji? Czy Pan Gospodarz i Wyspiarze uznają to za profanację?
Takie m-m bardzo, bardzo, zupełnie nie na temat?
Nic nie wiem o profanacji. Proszę dawać informację o manifestacji bez dalszej zwłoki.
Byłam na kontrmanifestacji dla manifestacji narodowców, którzy zgromadzili się „pod Adasiem” pod hasłem walki z „tęczowym uciskiem”.
Szczegóły można przeczytać tu:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/krakow.wyborcza.pl/…/7,44425,26224370,dwie-manifest…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/krakow.naszemiasto.pl/krakow-na-rynku-…/…/c1-7858283
Tu mój pstryczek dziewczyny, która szczególnie mi się spodobała.
Obie manifestacje oddzielała Policja, ale „nas” tzn. tych kolorowych, tańczących i śpiewających było więcej.
Czemuś się dziwnie obcięły te linki
ale jak wiem, gdzie szukać, to nie jest źle.
Udało się otworzyć? A mógłbyś wkleić prawidłowo na Wyspę? Bo ja je skopiowałam z wydarzenia na fb.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/events/336803854166765/
Jeśli kogoś temat zainteresuje, bo rozumiem, że jest kontrowersyjny dla niektórych, ale cóż taka się robi polska rzeczywistość czy tego chcemy, czy nie.
Tak, jasne. Musiało się coś uprościć przy kopiowaniu.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,26224370,dwie-manifestacje-na-rynku-glownym-teczowe-dyskoteka-kontra.html
oraz
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/krakow.naszemiasto.pl/krakow-na-rynku-manifestowali-zwolennicy-i-przeciwnicy-lgbt/ar/c1-7858283
Dziękuję Q!
Z tymi sympatycznymi młodymi ludźmi chwilę rozmawiałam, zgodzili się na zrobienie zdjęcia i pokazywanie go dalej.
Tak samo jak ta dziewczyna co pokazałam wyżej też wyraziła zgodę.
Podobała mi się atmosfera zabawy, wzajemnej życzliwości po tej „tęczowej stronie”.
Korciło mnie podejść „pod Adasia” i tam z kimś porozmawiać, ale znajomi z naszego Stowarzyszenia kategorycznie mi odradzili, że te „ogolone karki” nie są skore do przyjacielskiej rozmowy z obcymi.
Też mnie czasem korci, żeby się dowiedzieć, co „tamtym” właściwie przeszkadza w LGBT, bo w sytuacji jeden na jeden żadna argumentacja się logicznie nie ostanie. Ale po to właśnie są te demonstracje, żeby nie było sytuacji jeden na jeden, tylko tłum, bo tłumem się łatwiej steruje.
Jeszcze takie hasło mi się spodobało.
„Pod Adasiem” były ogromne transparenty „Czego lobby LGBT chce uczyć nasze dzieci?” itp. W odpowiedzi na to została zorganizowana ta manifestacja pod kościołem św. Wojciecha.
No właśnie korciło mnie, ale wytłumaczono mi, że to może być zwyczajnie niebezpieczne gdybym tam wlazła.
Co im przeszkadza LGBT? Taki przekaz płynie z TVP i KK, że to wróg „polskiej rodziny”.
Mniejszość, łatwa do wskazania jako wróg.
LGBT to dobry pretekst na znalezienie wroga, który jest odpowiedzialny za wszelakiego typu niepowodzenia. Już sami Żydzi nie wystarczą, trzeba im kogoś dołożyć
A argumentem w dyskusjach z tymi „wygolonymi karkami” jest pięść i obelgi, bo niczego w konkretny sposób udowodnić nie potrafią…
Zarzuty stawiane ludziom LGBT wydają mi się śmieszne (chociaż wcale takie nie są). W jaki sposób taki homoseksualista może zagrozić rodzinie? Chyba tylko tym, że jeśli w rodzinie z brakiem tolerancji urodzi się dziecko homoseksualne, to gdy podrośnie, popełni samobójstwo, bo nie będzie umiało z tym żyć i nie będzie widziało dla siebie przyszłości…ale czy to groźba dla trwałości rodziny? Czy raczej dramat jednostki…
Dzień dobry



na pohybel prawicowym hipokrytom 
Dziś rano przyszła mi do głowy jedna myśl:
Czy ci wszyscy, wzmożeni patriotycznie, przeciwnicy LGBT śpiewali kiedyś Rotę Marii Konopnickiej?
Czy zdarzyło im się stanąć przy tym na baczność albo zaśpiewać kościelną wersję roty przerobioną przez KRK?
A czy ci wszyscy wzmożeni patriotycznie przeciwnicy LGBT wiedzą, że Maria Konopnicka, ikona narodowych oszołomów, była czynną lesbijką, nie kryjącą się zbytnio ze swoją orientacją?
M.K. po opuszczeniu męża i usamodzielnieniu dzieci zamieszkała ze swoją partnerką – Marią Dulębianką – z którą była związana aż do śmierci (źródło wikipedia)
Krótko mówiąc, Rota powinna być obowiązkowym utworem śpiewanym podczas manifestacji LGBT
O tak, nawet jedna znajoma sprzedaje takie koszulki (niektórzy może pamiętają Dorolę Sami-Wiecie-Skąd?)
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/lewackaszmata.pl/produkt/koszulka-biala-kocham-ojczyzne/
Ci wzmożeni patriotycznie pewnie tego nie wiedzą, bo zazwyczaj są mało douczeni.
Dlatego był taki pomysł, aby tęczowe flagi wieszać na pomnikach takich osób, jak Konopnicka, Iwaszkiewicz itd. A potem niewinnie pytać, czy ta flaga może znieważać kogoś, kto jawnie był „nieheteronormatywny”?
Ależ bajecznie zobrazowana ptasia opowieść Mistrzu
Ślicznie dziękuję. Najbardziej w tych wyjazdach lubię to, że siedzę w domku i pracuję, zaledwie metr od otwartych drzwi, pod ręką mam aparat, wyglądam zza firanki, nasłuchuję kątem ucha, czy coś nie świergoli w pobliżu, i w ten sposób łączę przyjemne z pożytecznym.
No chyba że jest ranek, wtedy robię sobie kawę, idę z aparatem na taras i dalej tak jak pisałem wyżej – na przykład w ciągu pół godziny robię zdjęcia zimorodka, perkozów, dzięcioła, żurawi nad głową, kosa w trawie (z progeniturą) i jeszcze jakiejś drobnicy w okolicy, jak się nawinie.
Albo po pracy, wieczorem, przy niskim słońcu światło jest może trochę słabsze, a kolory mogą być mylące, bo wszystko na czerwono, ale jednocześnie słońce pada pod takim kątem, że czasem uda się wypatrzyć ptaka na gałęzi pod liśćmi, w miejscu, które w południe było całkowicie niewidoczne.
Taka praca to rozumiem panie Q!
A u siebie w domu nie mógłbyś sobie jakoś podobnie zorganizować ?
No więc gdyby tylko pod domem latały takie ptaszki…!
A domu przenieść nie możesz?
Tylko czasem, na tydzień albo dwa…
Quacki napisał: proszę dawać informację o manifestacji bez dalszej zwłoki.
I w ten sposób m-m już było, a ani Dobranocki, ani lampki, a do północy zostało tylko 20 minut.
Może mi jeszcze ktoś powie, dlaczego zapomniałem o dobranocce?
A niby po co mamy Ci mówić skoro sam sobie odpowiedziałeś?
WIĘCEJ TLENU PROSZĘ PANA!
Dobranocka maksymalnie późna.
Może trochę tlenu, bo kłopoty z pamięcią chyba z niedotlenienia.
Snów przy otwartych oknach!
Pochłodniało, ale jeszcze się da spać przy otwartym oknie.
Dziś m-m było tęczowe. Przed Dobranocką.
Tlen, tęcza i ochłodzenie.
Idę spać, dobranoc!
Ja się pakuję, ale wkrótce też.
Trzeba było trochę tlenu, aby rozpalić lampkę!

Tlenu, tęczy i ochłodzenia?
DOBRANOC!
(dziś DZIEŃ KOMARA!)
Dzień dobry


I idę „dusić komara”
Miłego dnia, Wyspiarze
Dzień dobry
Strrraszną nockę miałam, sen nie przychodził… Zasnęłam dopiero nad ranem. 
Współczuję, Bożenko
Witam!
Witajcie!
Bożence miłej drzemki życzę po lekkim śniadanku!
Dziękuję, chyba skorzystam z dobrej rady 🙂
Dzień dobry, ale ochłodzenie w dzień też miało być i co? Bo na razie nie zauważam.
Idziemy na Kotoń,pozdr.
Zdjęcia niezwykle interesujące. Trzeba być artystą, by uchwycić takie momenty, jak ptasie śniadanie, śpiewanie, główkowanie, zamyślenie.
A zachód słońca bajecznie piękny.
Dzięki piękne!
A teraz moczę nogi w strumyku.Caluski dla Wszystkich!

Używaj powietrza i wody, przyjemności życzę
Używam zachłannie.Teraz wyleguje się na piasku.Plotka mówi, że marokańskim.
Dzisiaj ja idę na Rynek 😉
Wspieraj i popieraj w moim imieniu również Tetryku!
Powodzenia 😆
A tu fajrant i przerwa, i to dłuższa być może, gdyż obrodziło planami na ten wieczór. Ale postaram się być o ludzkiej jeszcze godzinie.
Dobranoc
Dobrych snów bez niepokojów, Bożenko!
Tetryku dużo dziś było wspierających Białoruś? Mam nadzieję, że więcej niż w deszczowy wtorek?
Raczej więcej, choć nie wiem, czy nie przegrzewają z częstością. W sobotę kolejne…
Ludzi było więcej niż widać na zdjęciu z początku, ale po zmroku nie byłem w stanie zrobić poprawnej fotografii publiczności.
Spokojnej!
Ze spotkania towarzyskiego w małym gronie biegusiem na spotkanie branżowe w większym…
Ale już jestem po.
Dobranocka.
Od czasu do czasu mam ochotę się odmóżdżyć, posłuchać przyjemnej muzyki o niczym. I wtedy włączam sobie taki utwór jak niżej. Pal licho tę panią na zdjęciu i cały teledysk.
Snów niezobowiązujących.
Makówczyne m-m – w drodze na Kotoń.
Część wycieczkowiczów zbierała na nalewki, wino itd.
Hm. Musiałbym spróbować. Czy nalewka z jarzębiny to po prostu jarzębiak?
Zapytam tych panów co zbierali, ale jednak nie o tej porze, gdyż pewnie dawno śpią.
Jasne, nie ma sprawy.
Taki przepis na nalewkę z jarzębiny znalazłam:
Owoce umyj, usuń szypułki, dodaj cukier, spirytus i połowę wódki.
Postaw w cieple.
Po 4 tygodniach zlej alkohol, owoce zalej resztą wódki i odstaw na tydzień.
Przecedź, połącz z wcześniej zlanym alkoholem i brandy.
Po tygodniu przefiltruj, rozlej do butelek, postaw w zimnie na pół roku.
A o jarzębiaku tu:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Jarz%C4%99biak
Jeden ze zbierających mówił, że będzie robił wino.
Będzie co degustować na zimowych wycieczkach!
Nalewki są na ogół słodkie, jarzębiak zaś należycie wytrawny…
O. Nie miałem pojęcia.
To ja sobie pozwolę na migawki z Rynku:
Przemawia jedna z Białorusinek

Publiczność (nieco wcześniej, bo po zmroku zdjęcia publiczności raczej mi nie wyszły)

A to chyba najmłodszy z demonstrantów

(sprytnie nawiązałem do tematu wpisu, czyż nie! 😉 )
Ważna sprawa, nie ma co nawiązywać, trzeba pokazywać.
Dzieją się tam rzeczy paskudne. Kilka potwierdzonych śmierci w paskudnych okolicznościach, plus wiadomość z ostatniej chwili: dyrektor muzeum w Wołkowysku, szef jednej z komisji wyborczych, który odmówił podpisania sfałszowanego protokołu, został znaleziony martwy. Zaginął w drodze z pracy do domu…
Tak, czytałem, ten, co „się utopił”?
Mówi się o paru możliwych scenariuszach…
Chyba jednak nikt do końca nie wie jak to się skończy i ile ofiar pochłonie.
Dziękuję Tetryku!
Oprócz najmłodszego demonstranta wszystko wyglądało podobnie jak we wtorek?
Nie wspominam o tym, że pewnie rośnie i nadzieja i smutek i strach?
W sobotę – chyba nawet przemarsz. Będą informacje na stronie, zapewne też w smsach i na FB
Dzięki. Pytam, bo tym razem nie wyjeżdżam na weekend z Krakowa.
Nie będę wam o tej porze więcej szczegółów opowiadał, raczej zapalę lampkę na wygładzenie snów…

Umykam również. Będzie mi się śnił jarzębiak 🙂
Ja chyba wkrótce też umknę.
Dziś był intensywny dzień od 6 rano:
-wycieczka na Kotoń
-kąpiel w strumyku
-wieczorne pływanie na Bagrach.
W dniu 20 sierpnia – po wielu latach zmagań z chorobą – odszedł we śnie Piotr Szczepanik.
A dopiero co, pod poprzednim wpisem, cytowałem kormorany…
Przepraszam za powtórzenie, ale na ptasim pięterku ta piosenka pasowała mi najbardziej.
Nie, ja tylko nawiązywałem do tekstu…
Wiem, wiem. JESZCZE pamiętam.
Tak wielu znanych odchodzi… to przykre… żal…
DOBRANOC WYSPO!

Dzień dobry
Piątek, weekendu początek. Zapowiada się gorący dzień… 
Witajcie!
Lato nas nie opuszcza 🙂 Makówka tylko nos będzie z wody wystawiać, kto może będzie uprawiał slalom między wiatrakami. Pozostali poskwierczym cichutko
Mój organizm zażądał odespania wczorajszego dnia, ale faktycznie mam plan jechać na Bagry jak tylko się wygrzebię.
Skwareczkowo pozdrawiam Wyspiarzy!
Bry, powoli się budzę. I od razu zagwozdka: śniło mi się, że okradli nam dom (kompletnie inny niż w rzeczywistości), po czym złodziej uciekł, jadąc tak-jak-na-deskorolce, tylko że nie na deskorolce, a na maszcie od jachtu. Nie, nie wiem, jak to robił. Tam był maszt od jachtu, który sunął po ziemi tak jak deskorolka.
A mnie się w poprzednią noc śniło, że chodziłam po Krakowie w koszuli nocnej i spotkałam koleżankę z koła PTTK spacerującą z niemowlakiem. Koleżanka młodsza ode mnie o 4 lata i to było JEJ DZIECKO!
A co do Twojego snu Q to skoro zapowiedziałeś, że będzie Ci się śnił jarzębiak to …co się dziwisz?
Co ma jarzębiak do masztu od jachtu, na którym ktoś sunie jak na deskorolce??!?
Wypij duszkiem dwie szklanki jarzębiaku, to ujrzysz związek…
A po trzeciej sam będziesz tak zasuwał panie Q!
No w sumie jachtów ci u nas dostatek, może nie zauważą braku masztu?
Teraz jeszcze tylko postarać się o jarzębiak…
Upalnie, słonecznie witam!
Gienia dziś siedzi przy wiatraku, czy skończyły się jej napoje chłodzące?
A ja za chwilę umykam, paaaaa….
Napoje chłodzące ma kelnereczka i chętnych częstuje.
Gienia chłodzi się przy wiatraku i ledwo zipie…
Jak myślicie co tym razem zapomniałam?
Trudno powiedzieć… wachlarz rzeczy do zapomnienia ogromny

Bikini?
Banalnie.Zapomniałam wody, która wsadziłam do lodówki,aby się schłodziła.Po drodze nie ma żadnego sklepu.
Niech cię pocieszy myśl, że jak wrócisz, będzie chłodna jak znalazł!
Przed chwilą pocieszylam się bardzo dobrym chlodnikiem w Hornie.
Dzień dobry


Klima chodzi non stop, bo nie dałoby się wysiedzieć w domu. Od czerwca mało kiedy temperatura spada poniżej 30C. Co prawda na początku sierpnia mieliśmy kilka dni chłodniejszych (powyżej 25C), ale wszystko wróciło „do normy” 
Lubię taką wielką, otwartą przestrzeń… ale jak pomyślę, że mamy iść w pełnym, palącym słońcu te kilka kilosów, to robi mi się niedobrze
A cienia tam nie ma…
U mnie jak zwykle…
Można się przyzwyczaić
Przy wiatraku nie siedzę, ale rachunki za prąd są ogromne
Szkoda tylko, że na prerię nie ma jak jechać
A tu koło 30 stopni, a nawet jak poniżej, to niedużo. Na razie wiatrak wystarcza, ale lepiej, żeby się już zrobiło chłodniej.
Dzień dobry, Quackie:)
Gratuluję, jak zawsze, imponującej galerii. Jeśli dobrze policzyłam, to masz przynajmniej pięćdziesiąt powodów do dumy:)
Scenka rodzajowa „Z życia perkozów” wprawiła mnie w świetny nastrój, a uroda zimorodka i żurawi znacznie „podwyższyła czynnik” wrażeń estetycznych:)
O zdjęciach krajobrazowych i motylicznych nawet nie wspominam, bo lepiej je jeszcze raz obejrzeć, niż czytać moje wynurzenia:)
Pozdrawiam z doskoku, zaabsorbowana niespodziewaną wizytą rodzinną, więc w ostatnim tygodniu mało obecna w sieci:)
Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,
Lecz kiedy jej nima, samotnyś jak pies.… 😉
Dobry wieczór, Tetryku:)
Myślę, że panowie Wasowski i Przybora troszeczkę się inspirowali:)
Czyżby tym?
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=OUxg162QbDw
Pozdrawiam:)
Dziękuję ślicznie! A mnie się tylko udało znaleźć we właściwym czasie i miejscu
i z właściwym sprzętem!
🙂
Nie umniejszam znaczenia odpowiedniego sprzętu.
Natomiast świadomość, które miejsce i czas są właściwe oraz przewidzenie czy – i że w ogóle – ów sprzęt będzie przydatny, to już wyłącznie Twoja zasługa, Quackie:)
Takie troszkę chybcikowe, przy okazji zakupów mówione dzień dobry, Wyspo:)
A ja ogłaszam fajrant i przerwę.
A ja ogłaszam, że właśnie oglądam maszty od jachtów.
Któryś się nadaje?
Dla Quackiego?
Chyba wszystkie?Zaczynam wracać do domu.Jak nie padnę całkiem może obejrzę pstryczki,ale teraz ledwo się dowloklam do tramwaju .Moje nogi mają dość.
Dzisiaj oprócz pracy zdążyłem jeszcze zajrzeć na Literacki Sopot, ale przelotnie, bo taki był upał, że mózg się roztapiał. Jak mawia Tata Quackie – „Nadupał”. Wymawiając ciurkiem.
A ja mam dość tych nadupałów. Pociecha jedna, że nadchodzi zmiana. Na jutro zapowiadają burze…
A teraz idę do łóżka. Dobranoc
Spokojnej, nie za ciepłej…
No i oczywiście po przerwie.
Miałem dzisiaj wyjechać na weekend, ale plany uległy zmianie, jadę jutro rano i będę w niedzielę po południu, zapewne podobnie jak w takich przypadkach wcześniej.
A to pewnie jeszcze dasz dobranockę!
A dam!
Przypomniała mi się pozycja z „Vademecum erotomana” Wittlina – pozycja „Adam” została tam objaśniona następująco:
Rzadziej: imię pana, częściej: próba przekonania pani
A mnie się przypomniała dzisiejsza dyskusja na Bagrach.
W mieszanym towarzystwie omawiane były kwestie damsko -męskie.
I na wesoło i na poważnie i z podbudową naukową.
I się dowiedziałam, że jestem kobietą z pewnymi cechami męskimi.
Pan, który postawił swą śmiałą tezę tłumaczył, że uważa to za komplement. Hm…
Och. To jest tak, że chyba nikt nie ma stu procent cech męskich albo żeńskich (włącznie z cechami charakteru i przymiotami umysłu). Są takie testy, oczywiście (edit: miało być NIE) internetowe.
Natomiast co miał na myśli ten pan, to nie wiem.
Być może pewną zaczepność, wolę stawiania na swoim? Ale żeby to były cechy tylko męskie, to nie powiem.
Drugi raz w dniu dzisiejszym ktoś mnie zaskoczył swoją opinią na mój temat.
Panie Q ja zaczepna? Ja taki potulny baranek, jaki tam baranek, owieczka?
Cóż na Bagrach z tym panem i innymi odbyliśmy wiele rozmów na różne tematy.
Może zaczepność to złe słowo. Raczej niedawaniesobiewkaszędmuchać?
(wiem, wiem, że to wręcz przeciwne cechy, ale czasem mogą wyglądać podobnie).
Zrozumiałam co miałeś na myśli panie Q i dlatego dałam rudzielca z jęzorkiem.
Tak masz rację -ten pan coś takiego miał na myśli, ale również, że staram się rzeczywistość analizować racjonalnie, a nie tylko emocjonalnie. Że można ze mną rozmawiać jak z kumplem.
Dobranocka.
W związku z upałami piosenka o zimnie, chociaż oczywiście w rzeczywistości o czymś innym, ale ponieważ bardzo ładna, proszę przełączyć na „Cold”, może głośniki pomogą tam, gdzie wiatraki ledwie mielą.
Snów chłodnych, albo chociaż NIECO mniej ciepłych.
(Aha, i proszę nie regulować odbiorników, początek mało dobranockowy, to go pomijam)
Chłód to kolor kryształu śnieżnego światła opadającego z nieboskłonu […]
Wszystkie panie, którym taka wizja chłodu towarzyszyć będzie we śnie całą noc, ostrzegam: rano mogą całkiem realnie smarkać!
Wygrzeją katar na słoneczku!
O nie!
Wyrzucą mnie z autobusu i tramwaju jak zacznę smarkać!
Makówczyne m-m -trochę masztów dla Quackiego. To te oglądane dziś.
Dziękuję, już się przymierzam!
Do latania na maszcie czy na grzbiecie kaczki (się przymierzasz) panie Q?
Jeżdżenia, wyłącznie jeżdżenia. Latanie jakoś mi nie służy ostatnio (i mam litość nad kaczkami).
Dla tej z drabinki co leczy się ziołami też masz litość?
No dobra, nie zrozumiałem
Czego? Tego, że pewna kaczka co lubi „dochodzić” na drabince wyznała, że postanowiła się leczyć ziołami?
Pytałam czy też masz litość dla JK? Niby racja to biedny człowiek chory z nienawiści i kompleksów.
A pytałam o latanie na kaczkach, bo to coś, co kiepsko widać na pierwszym planie to lecące kaczki.
E, o tej kaczce to w ogóle nie myślę i staram się jak najrzadziej wspominać, bo mi wątroba protestuje.
A te lecące tak, jak najbardziej widziałem.
Po omówieniu niestandardowych zastosowań masztów i kaczek lampka jest niezbędna dla spokojnego snu…

Śpij spokojnie i niestandardowo Ukratku!
Dobranoc, ja też zmykam, bo jutro czeka mnie pobudka o zupełnie niesobotniej godzinie…
To i ja znikam, bo wypoczywanie bywa bardzo męczące.
DOBRANOC!
Świadoma (dalszego ciągu rodzinnych) obowiązków mówię dobranoc, Wyspo:)
Nie zapominaj także o prawach!
Dzień dobry
Nareszcie się zachmurzyło i pewnie będzie padać.
Dzień dobry… przelotne.
Nawet się kawy nie napijesz? Gienia już podaje
Słonecznie witam i filiżankę do Gieni podstawiam.
Witajcie!
Ja też będę dziś do wieczora zajęty rodziną. Uff, jak gorąco!
A tu nareszcie pada deszcz…
Dzień dobry
Nie będzie czego poczytać…
Mnie czeka dziś pracowity dzień, więc prawdopodobnie nie będzie mnie aż do późnego wieczora… coś Wyspa się wyludnia na dzisiejszy dzień
Ja jestem w Krakowie,ale „chwilowo” nie w domu.Nigdzie nie wyjechałam tym razem.
A ja nie potrafię rozmawiać sama z sobą, więc milczę. 😆
Cóż,mnie się niestety zdarza ,że na Wyspie są 3 moje komentarze pod rząd.
Wiem, ale ja z natury jestem małomówna i nie mam tematu…
Zresztą Ty masz o czym pisać, moje życie jest monotonne…
Jestem w domu. Już wykąpana, po kolacji i w łóżku.
Za oknem silny wiatr, błyska się, wygląda na to, że ALERT RCB nie był na wyrost.
A u mnie tak. Ostrzegali przed wichurą, burzą, gradem… tymczasem tylko padał deszcz.
Idę spać, pewnie obudzi się nocna zmiana 😆
Dobranoc
Śpij dobrze, Bożenko!
Spokojnej nocy Bożenko!
Wróciłem z Rynku – kolejne spotkanie z młodymi z Białorusi. Dziś było odrobinę krócej, bo przegnał nas deszcz i trzeba było zwijać nagłośnienie, i się – w następnej kolejności.
Kto chciałby wesprzeć braci zza Buga, niech zajrzy tu, a kto chciałby poczytać o działaniach krakowskich Białorusinów – tu.
Nie dotarłam dziś na Rynek, spodziewana burza mnie zniechęciła.
O tym co się dzieje na Białorusi czytałam już wcześniej tzn. jak przyszłam do domu; oglądałam również zdjęcia pobitych Białorusinów.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wyborcza.pl/magazyn/7,124059,26227449,zaciagneli-mnie-do-autobusu-bili-i-rzucili-na-stos-pobitych.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza&fbclid=IwAR254-Adwzq3YMLKC2GB5vVBEVXpyvtHBZjJ26W-DJ5mS0FyIJDI6F176FQ
Nie umiem na ten temat rozmawiać…
Przed chwilą w „Szkle kontaktowym” wysłuchałam małopolskiej kurator oświaty i…tego się nie da skomentować bez brzydkich słów o pani kurator. A potem kurator oświaty z Łodzi.
(To jest 213 komentarz).
Jeśli macie ochotę np. na żarcik obsceniczno-folklorystyczny, to mogę jutro go sklecić…
Ja mam (ochotę) na żarcik.
Jak najbardziej!
Na dobranoc proponuję dziś spokojną i nieco smutną balladę pod tytułem „Jesienne liście”. Mało jeszcze jesieni, ale przyjdzie – nie ma rady na to!
Makówczyne m-m w temacie idzie jesień nie ma rady na to.
To pstryczek zrobiony 20 sierpnia br. gdzieś między Kotoniem a Tokarnią.
U mnie to nic nowego. Takie żółte liście bywają już od dawna. Sucho jest niesamowicie, to i liście żółkną…
Czy to znaczy, że jesień tuż tuż?
Chyba tak.
A mnie jest szkoda lata…
Dobranoc zatem! Niech zamigocze magiczna lampka!

DOBRANOC WYSPO!
Dzień dobry Wyspo
Znów niedziela…
Jeszcze Wyspa śpi, może Genia ją rozbudzi…
Deszczowe i wyspane dzień dobry!
Czy o tej porze ktoś napije się ze mną herbaty?
Ja już piłam, ale z Tobą dla towarzystwa też wypiję herbatę
Miło, miło, dziękuję.
A gdzie ten żarcik Tetryka?
Jeszcze się nie przywitał.
Obiecał dziś sklecić.
Tetrykuuuuuuuu!
(dopiero 229 k)
Nie no, spokojnie! Pisałem, że jutro, nie że „na jutro”!

A w ogóle, to Witajcie!
Witaj Ukratku!
Czyli mamy to rozumieć, że byle przed północą?
Dzień dobry po powrocie, kochani. Wczoraj rano jeszcze zdążyłem złapać kawę od Gieni (dziękuję, Bożenko)
Potem byliśmy w Bydgoszczy i pod Toruniem, ale nie będzie z tego pięterka, ponieważ dopóki nie przyszedł chłodniejszy front, w Bydgoszczy powietrze stało, a po drzewach kręciło się samo pospolite towarzystwo: sierpówki, sroki i banda wróbli, więc nie bardzo miałem siłę i ochotę na fotopolowanie. A dzisiaj to już tylko rozmowy i towarzyskie spotkanie.
Niemniej jestem już z powrotem.
Q! Dobrze, że jesteś! W domu= na Wyspie.
Ja dziś planuję być kurą domową to i na Wyspę będę zaglądać czekając na żarcik Tetryka, który ukratkiem pichci pięterko.
Serdecznie witamy!
Witaj, Powrócony!
Tetryk pięterko upichcił i zaprasza wyżej…