« Kataklizm Lipcowe wycieczki. »

Jak Makówka w tropikalny upał zdobywała Wysoki Wierch.

Otrzymałam mailem propozycję niedzielnej wycieczki:

Szlachtowa – Wysoki Wierch przełęcz pod Płaśną – Leśnica – Dunajec i dojście do Szczawnicy przy ujściu Grajcarka do Dunajca.

lub

Jaworki – Wąwóz Homole na Wysoką i przejście na Wysoki Wierch.

Ta pierwsza trasa to luzik – około 18 km, przewyższeń zaledwie ok. 600 m – pomyślała Makówka i zapisała się na wycieczkę.

Wtedy nikt nie zapowiadał upałów, ale jak autokar zamówiony nie koleżeńsko byłoby rezygnować.

Grupa tych co poszli w niedzielny upał to ci sami co kiedyś wpadali do autokaru w czasie burzy i suszyli buty w autokarze.

Deszcz, upał, mróz – turystą się jest, a nie bywa gdy pogoda sprzyja.

Wysoki Wierch – to dość wyodrębniony, bezleśny, kopulasty szczyt, ze wszystkich stron otoczony dużymi łąkami.

Przebiega przez niego granica słowacko-polska. Wysoki Wierch notowany jest w dokumentach już z początku XIX w. pod nazwami; Rabsztyński Groń lub Koguci Wierch. Łemkowie ze Szlachtowej nazywali go Groniem.

Cudownie wędruje się takimi łąkami, ale nie gdy z nieba leje się 30-stopniowy żar.

Na dowód, że tamtędy szłam.

Widoki są cudne, gdyż widać Masyw Trzech Koron, Tatry  GorceBeskid WyspowyBeskid Sądecki i pobliską Grupę Golicy, a w dole dwie słowackie wsie: Leśnica i Wielki Lipnik oraz polska Szlachtowa.

Oczami widziałam, ale musicie mi uwierzyć na słowo i zadowolić się paroma pstryczkami.

Teraz już jesteśmy na Słowacji, więc warto wiedzieć, co wolno, a czego – nie.

Na dowód, że Makówka też była „za granicą”.

W Szczawnicy niektórzy moczyli stopy albo szli na obiad lub piwo, a Makówka oprócz stóp zamoczyła całą siebie.

Obrazek wyróżniający – Wysoki Wierch (Widok ze zboczy Durbaszki ), zdjęcie z Internetu.

248 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Ostatnio było o szarganiu, a potem o tym jak zabrakło wódki teraz więc dla odmiany zapraszam na upalną wycieczkę.

    zkwiatkiem

    • Bożena pisze:

      Dzień dobry Delighted Chętnie z tej wycieczki skorzystam, ale tylko wirtualnie. Trudno mi wyobrazić sobie, żebym mogła być tam z Wami. Chociaż kocham góry, ale w tym upale nie wyobrażam sobie…

      • Makówka pisze:

        Wiesz Bożenko ja też sobie nie wyobrażałam, że pójdę w taki upał pod górę! Hihihi!

        Dla towarzystwa cygan dał się powiesić, a Makówka TYLKO” poszła na wycieczkę.

        Dobre humory współwycieczkowiczów i piękne widoki rekompensowały wszystko!

  2. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Z letnich wędrówek po górach pamiętam, że zazwyczaj podejście pod górę w upale i duchocie rekompensowane było ożywczym powiewem na grani. Bardzo często urządzałem sobie wtedy krótki poleg (bo przecież nie postój!) napawając się czystym i względnie chłodnym powietrzem…

    • Makówka pisze:

      Ależ oczywiście były posiady i polegi w cieniu!

      Powietrze było zapewne czyste, a jego chłodność była faktycznie WZGLĘDNA.

  3. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Piękna wędrówka, a moczenie na koniec w pełni zasłużone!

    Tu szykuje się kolejny upalny dzień, ciekawe, czy również burze (wczoraj jedna przeszła tuż tuż, deszcz trochę pokropił).

    A ja się zabieram do pracy.

  4. Makówka pisze:

    Upalnie witam!

    Oczywiście z herbatą:)

  5. Dzień dobry

    Rozmarzyłem się Delicious
    Kiedyś (w młodości) przeszedłem górami całą tą drogę od Muszyny przez Małe Pieniny do Szczawnicy (a potem w Pieniny właściwe i Hombarki) Wink
    A byłaś na Wysokich Skałkach (najwyższy szczyt Małych Pienin)? Wink
    Pamiętam, że zobaczyłem tam pazia królowej (pierwszy raz w życiu). Overjoy
    Ech… młodość… Pleasure

    • Oczywiście ten paź królowej nie nosił płaszcza za monarchinią tylko był motylem Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Witaj Krzysztofie!

      Miło, że zaglądnąłeś i …się rozmarzyłeś.
      Z myślą o tych, co „schodzili” Pieniny podałam trasy, którymi szliśmy.

      Ja oczywiście tą krótszą trasą, która byłaby spacerowa gdyby nie upał.

      Wybacz, ale nie pamiętam już wszystkich wycieczek( to się chyba nazywa SKS?), więc myślę, że KIEDYŚ bylam na Wysokich Skałkach.

  6. Makówka pisze:

    Umykam na chwilę, ale z komórki oczywiście będę sprawdzać, czy grzeczni jesteście.

    Ozorek

    • Tetryk56 pisze:

      I co? Byliśmy dostatecznie grzeczni?

      • Makówka pisze:

        Aż podejrzanie grzeczni. Gdy dzieci bawią się w sąsiednim pokoju i zbyt długo jest cisza zawsze warto sprawdzić co się za tym kryje.

        Moi synowie gdy zamykali się w pokoju babci i słuchać było tylko głośne śmiechy to okazało się (potem), że ich zabawa polegała na bieganiu po pokoju każdy w innej nogawce rajtek. Babcia długo nie mogła zrozumieć skąd te dziury w wypranych rajtkach ułożonych ładnie w szufladzie.

  7. Ultra pisze:

    Wysoki szacunek za zdobycie Wysokiego Wierchu w taki upał!
    Nie mogłam uwierzyć, że jeszcze miałaś siłę w oczach, by dostrzec widoki…

  8. Makówka pisze:

    Wróciłam do domu i na Wyspę. Zbudowałam to pięterko jako rozbudowane między-między. Taki wpis „o niczym”, czyli trudno rozmawiać „na temat”. Ale i też każdy temat jest tu mile widziany. Ostatnio Wyspiarze lubią rozmawiać poważnie na trudne tematy.

    Jest pewien temat trudny, który wiąże się z tym pięterkiem co tylko zasygnalizowałam we wpisie –Łemkowie.
    Wędrując po pięknych łąkach, które dawniej były terenami uprawowymi Łemków ze wsi Szlachtowa nie sposób o tym nie pamiętać. W czasie jednego z wczorajszych postojów rozgorzała dyskusja o Łemkach, Akcji Wisła itd. Dyskusja, w której czasie Łemkowie byli tylko symbolem do rozmowy o tym co obecnie dzieje się w Polsce, na Białorusi, na świecie …

    • Makówka pisze:

      I jeszcze coś takiego o Łemkach:

    • Dzień dobry

      W kwestii formalnej Szlachtową i okolice (m.in. małe Pieniny) zamieszkiwali Rusini Szlachtowscy a nie Łemkowie. I-got-an-idea
      Różnica niewielka, bo jedni i drudzy byli Rusinami ale Łemkowie mieszkali dalej na wschód i różnili się (nieco) mową od Rusinów Szlachtowskich. Wink

      • Makówka pisze:

        Witaj Krzysztofie!

        Miło, że zaglądnąłeś, dziękuję za merytoryczny komentarz. Miły i ważny dla mnie, gdyż w moich wpisach zawsze chodzi mi i o zabawę i o poszerzanie wiedzy lub pobudzanie do refleksji.

        Wklejam poniżej to, co w Wiki o Szlachtowej. Historia nigdy nie była i nie jest moją mocną stroną, a informacje w Wiki nie zawsze są dokładne i ścisłe.

        Dawna wieś łemkowska położona na terytorium Beskidu Sądeckiego, w dolinach Sielskiego Potoku i Grajcarka. Jest najbardziej wysuniętą na zachód wsią w Polsce, zamieszkałą niegdyś przez autochtoniczną ludność ruską. Dawniej tereny te określano jako Ruś Szlachtowska.

        Znajduje się w niej pochodząca z przełomu XIX/XX wieku dawna cerkiew greckokatolicka pw. Opieki Matki Bożej (obecnie rzymskokatolicki pw. Matki Boskiej Pośredniczki Łask).

        W niedzielę cerkiew tą widzieliśmy, ale tylko z daleka.

  9. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Makówko-Globtroterko:)

    Podziwiam Twoją witalność i wytrwałość.
    A w podziękowaniu za piękne widoki, które wyłącznie dzięki Tobie dane mi było obejrzeć, taki urywek:):

    „Na krawędzie przepaści, ponad turnic załomy,
    Tu, gdzie orły jedynie tulą skrzydła znużone,
    Hej! wspięliśmy się dumnie i w błękitów ogromy
    Wzrok topimy zuchwały i dłoń wznosim po słońca koronę.”
    („Na szczycie” – J. Kasprowicz)

    Pozdrawiam:)

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Leno!
      Bardzo to miłe co napisałaś. Buziaczki

      Znalazłam taką definicję:
      Globtroter to człowiek, który bardzo lubi podróżować po obcych, często odległych krajach, odbywa liczne podróże i zwiedza świat.

      Chciałabym bardzo, ale na zwiedzanie świata nie mam i nigdy nie miałam ani pieniędzy, ani zdrowia.

      Natomiast w moich wpisach staram się pokazywać, że nawet blisko i małym kosztem można znaleźć coś ciekawego.

      Również pozdrawiam i dziękuję za „tematyczny wiersz”.

  10. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    Nie wiem, czy pouczestniczę dziś, bo:

    „Ciężarnych chmur stłoczony zwał, chmur w strzęp zszarpanych czarny tłum
    Przewala się przez mroczny sklep, wzburzonych głębin jęczy szum!
    Orkan tumany wzbija w strop, do ziemi zgina czoła brzóz!
    W powietrzu piętrzy trwożny lęk, co wkrótce buchnie szałem gróz!
    Tłoczący w górze zawisł strach… Huk! jakiś skalny runął złom!
    Struchlała ziemia! Pożar chmur! Ha, jasny, złoty strzelił grom!”
    („Burza” – L. Staff)

    Słowem – nie spodziewam się rewelacji zasięgowych:)

  11. Tetryk56 pisze:

    Wiem, że jeszcze wcześnie, ale chcę dać Bożence szansę wysłuchania dzisiaj dobranocki „w temacie”: Kołysanka Łemkowska 🙂

    • Bożena pisze:

      Dziękuję Ukratku, warto było posłuchać, a już się miałam żegnać.
      A teraz życząc wszystkim dobrej nocy, idę spać. Po dzisiejszej nocce, cały dzień przysypiam. lulu

      • Makówka pisze:

        Śpij dobrze Bożenko!

      • Lena Sadowska pisze:

        Dobry wieczór, Tetryku:)

        To przepiękna skarga:) Autorem oryginalnego tekstu jest Seman Madzeljan.

        A tak brzmi w (pośpiesznym nieco, ale w miarę sensownym, mam nadzieję) tłumaczeniu:):

        „Pod okienkiem jawor pochylony,
        Siedzi na nim ptaszek ulubiony.
        Słuchaj, miła, bo ten ptaszek śpiewa,
        Że z miłości nic dobrego nie ma.

        Czy ta miłość przez Boga jest dana?
        Chyba jednak przez biesy zesłana.
        I choć nie chcesz, to pokochać musisz,
        Będziesz cierpiał, a żaru nie zdusisz.

        Miła moja, pokuso jedyna,
        Ja kocham skrycie, a lata płyną.
        Czegoś zadała mi, ma niebogo,
        Że żyć bez ciebie ni chcę, ni mogę?

        Wywróżyła mi Cyganka dawniej,
        Że, czarnooka, serce me skradniesz,
        Że najpiękniejsze chwile przeminą
        Na tym kochaniu ciebie, dziewczyno.

        Pod okienkiem jawor zielenieje,
        Słuchaj, miła, jak ten wicher wieje.
        Może wyrwie drzewo z korzeniami?
        Miła moja, co to będzie z nami?”

        Bo Lena przepędziła nietoperza, odnalazła zasięg i trzeba to jakoś uczcić:)

        • Makówka pisze:

          Piękny wiersz:)

          Nietoperz Ci kradł zasięg?

          • Lena Sadowska pisze:

            Nietoperz kradł mi spokój:)
            Wczoraj wieczorem złożył mi niezapowiedzianą i niekoniecznie wyczekiwaną wizytę.
            Myślałam, że otwarte drzwi na taras to wystarczająca sugestia, że nie życzę sobie jego towarzystwa.
            Okazał się jednak osobnikiem mało domyślnym.
            Dopiero dziś zrozumiał, o co mi chodzi i ulotnił się. Jakieś trzy kwadranse temu:)

            • Lena Sadowska pisze:

              A poważnie – był bardziej ogłupiały z przerażenia niż ja.
              Latał z pomieszczenia do pomieszczenia, obijał się o sprzęty, pełzał pod meblami.
              Mimo że sama omal nie dostałam zawału, bardzo mi było go szkoda.
              Dopiero dziś udało mi się zamknąć go w pomieszczeniu z otwartymi tarasowymi drzwiami.
              Był tak otumaniony, że nie mógł w nie trafić i wydreptał na piechotę.

            • Makówka pisze:

              Bożenko miała nocne przygody z chrząszczem, a Ty z nietoperzem.

              Kiedyś na Wyspie były zdjęcia nietoperza sfotografowane przez Maksa.

              Też gdzieś mam zdjęcia nietoperza, który usadowił się na półce na książki w chatce w Stróży, ale nie będę teraz szukać -pakuję się.

              • Lena Sadowska pisze:

                O! To nie będę przeszkadzać:)
                Ja poinformowałam rodzinkę esemesem. Zbiorowo zażądali filmiku albo chociaż zdjęcia.
                Nieczęsto bywam wulgarna, ale tak się wkurzyłam tym brakiem współczucia, że odpowiedziałam też zbiorowo: „Pogięło was? Ja tu sr…m ze strachu!”:)
                I wtedy się zaczęło.
                Inwazja wiadomości typu: Jakie wieści z lochu? Co tam w średniowiecznym zamku słychać? Przewietrz kryptkę. I tym podobne.
                Teraz też się śmieję, ale póki stworzonko było ze mną, średnio mnie to bawiło:)

                Miłego pakowania i dobrej nocki:)

                • Makówka pisze:

                  Ja Cię rozumiem, też bym się denerwowała (nietoperze bywa roznoszą wściekliznę), a równocześnie byłoby mi żal stworzonka.

                  Tobie też dobrej nocki!

                • Tetryk56 pisze:

                  Niektórzy nawet twierdzą, że koronawirusy także! Amazed

        • Tetryk56 pisze:

          Bardzo dobre tłumaczenie!
          Autorowi skargi dawno temu odpowiedział już Tuwim („Milczenie)”:
          Zakochanemu tak szczęśliwie,
          Tak nieszczęśliwie, jak ja umiem,
          Najlepiej spędzić noc w zadumie.
          Nad czym? Nad niczym. Ale tkliwie.
          Między zachodem a jutrzenką
          Wdać się w milczenie, jak w rozmowę,
          I powtarzać w myśli — Norwidowe:
          „Nic od ciebie nie chcę, śliczna panienko”…

          • Lena Sadowska pisze:

            Dzień dobry, Tetryku:)

            Dziękuję:)

            Pozostaje zatem jeszcze spacerek ku źródłom:)
            Oto dwaj panowie En:

            „Daj mi wstążkę błękitną! Oddam Ci ją
            Bez opóźnienia…
            Albo daj mi cień twój z giętką Twą szyją!
            Nie, nie chcę cienia.

            Cień zmieni się, gdy ku mnie skiniesz ręką,
            Bo on nie kłamie!
            Nic od ciebie nie chcę, śliczna panienko,
            Usuwam ramię…

            Bywałem ja od Boga nagrodzonym
            Rzeczą mniej wielką:
            Spadłym listkiem, do szyby przyklejonym.
            Deszczu kropelką.”
            („Daj mi…” – C.K. Norwid)

            i:

            https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=tOkR9S905gw

            Pozdrawiam:)

    • Makówka pisze:

      I ja dziękuję Tetryku za tematyczną Dobranockę i za „podchwycenie” tematu Łemków choćby w taki „dobranockowy sposób”.

      Buziaczki

      Taki był mój plan, aby to przeczekajkowe półpięterko nie było tak całkiem o niczym. I dlatego temat Łemków planowałam rozwinąć w komentarzach.

  12. Makówka pisze:

    Jako makówczyne m-m pytanie -wolicie z konikiem czy z flisakiem?

    A Makówka to gdzie jest?, jak myślicie? Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Skoro własne zdjęcia pokazujesz, to z pewnością na chodniku…

      • Makówka pisze:

        A ileż to roboty poprosić kogoś o zrobienie pstryczka panie T?

        A te dwa pstryczki na pięterku i jeden w komentarzu z godz.11:32 to jak zostały zrobione?

        A mało to razy Makówka podróżowała z osobistym kierowcą i fotografem?

        Ozorek

    • Tetryk56 pisze:

      Wody wysiłku nie żałuję, konikom zdarzało mi się współczuć…

      • Makówka pisze:

        Słusznie, też tak uważam. I gdybym miała wybierać wolałabym tratwę. Jednak płynęłam kiedyś i wystarczy; drugi raz nie miałabym ochoty.

        Czyli miałeś rację Tetryku -ani konik, ani flisak -własne nogi!

  13. Makówka pisze:

    Max i Quacki -wypoczywają, Bożenka -śpi, Lena szuka zasięgu, a gdzie jest Miralka?

    Jak też chyba jutro wyjadę na dwa dni.

  14. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów, Wyspo!

  15. Lena Sadowska pisze:

    Spokojnych snów, Wyspo:)

  16. Makówka pisze:

    To i ja DOBRANOC WYSPO!

    lulu

  17. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted następny upalny się zapowiada…

  18. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Upalny dzień zaczął się bardzo miłym rankiem! Delighted

  19. Bożena pisze:

    A ja już byłam po zakupy, dopóki nie ma takiego upału, a i tak wróciłam spocona. Teraz bym chętnie napiła się kawy… Koffie
    Gieniu, mocną z mleczkiem poproszę Kawa1

    • Lena Sadowska pisze:

      Dzień dobry, Bożenko:)

      Dołączam z filiżanką mocnej herbaty z nutą czereśniowej goryczki.
      Dopiero teraz, bo musiałam się wyspać po nietoperzowych ekscesach:)

      Pozdrawiam:)

  20. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry, Wyspo:)

  21. Bożena pisze:

    Dziś była tu ciekawa, ożywiona rozmowa… aż się zmęczyłam. Dlatego idę spać. Dobranoc kordelka

  22. Tetryk56 pisze:

    Po pracy i dojściu do siebie (ech, ten upał!) odbyłem małą konferencję, zjadłem kolację, i dopłynąłem do opustoszałej Wyspy…

  23. Tetryk56 pisze:

    Jesteś! To masz konika, żeby spokojnie dojechać do snu!

  24. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc, Wyspo!

  25. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Słoneczko już wysoko, niebo czyste… ciąg dalszy upałów…

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ale wczoraj byliśmy grzeczni!

  27. Makówka pisze:

    Dzień dobry!
    Co późno już? Lepiej późno niż wcale.

  28. Makówka pisze:

    Dziś wieczorem wracam, więc będę gospodarzyć jak nikt nic nowego nie zbuduje

  29. Tetryk56 pisze:

    Dotarłem do domu, dokończyłem książkę (termin w bibliotece!), a teraz jadę wspierać Białorusinów…

  30. Bożena pisze:

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/img6.demotywatoryfb.pl/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/uploads/202008/1597130255_bw90kp_600.jpgNowy związek…

  31. Makówka pisze:

    Jestem!
    Wróciłam do Krakowa,do domu,na Wyspę.

  32. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, udało się wejść na chwilę Hi2

    Państwo pamiętają, jak żartowałem, że zamawiam nowe ptaki na sierpień, po tych lipcowych, co już je obfotografowałem?

    No to zupełnie jakbym zamówił.

    Jak się pozbieram ze wszystkim i ze zdjęciami, to mogę Wam obiecać między innymi zimorodka, dzięcioła zielonego, paszkota (chyba), a z innych atrakcji: żurawia, który morduje kreta albo inną nornicę w celach spożywczych, oraz perkoza, który połyka rybę (jeszcze lepszego niż ostatnio).

  33. Bożena pisze:

    Świetnie! Ale ja się już tego nie doczekam, jestem zmęczona i idę spać. Dobranoc Spanko

  34. Makówka pisze:

    Wczorajszy i dzisiejszy dzień mogłabym opisać podobnie jak tytuł tego pięterka.

    Jak turyści w upał szli z Myślenic przez Zarabie do chatki w Stróży
    , a na drugi dzień wracali podobną drogą -chatka, Zarabie, Myślenice.

    W środku były nocne rodaków rozmowy w chatce przy nalewkach.

    Na Zarabiu była kąpiel w Rabie oraz spacer po parku, gdzie Makówka udawała rzeźby.

  35. Tetryk56 pisze:

    Na temat dzisiejszego wiecu wiele nie napiszę, zdjęć nie robiłem. Ludzi było sporo: wypełniali spory obszar Rynku, od Adasia po kościółek, oczywiście niezbyt gęsto ze względu na co chwila przywoływane przepisy. Okazało się zresztą, ze 20-30% z nich to byli mieszkający w Krakowie czasowo lub na stałe Białorusini. Była opowieść o tym, co się u sąsiadów dzieje, z demonstracją dość drastycznych zdjęć; oprócz Białorusinów Przemawiali też Polacy (w tym reporter, który dopiero co wrócił z Mińska), a także Ukrainiec i dwóch Rosjan. Wszyscy mówcy za swe – często bardzo emocjonalne teksty – nagradzani byli brawami, krzyczeliśmy także żywie Bielaruś! oraz solidarność naszą bronią!.
    Kto nie trafił na relacje z Mińska, może zajrzeć na Oko.Press, np tu.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Tetryku!

      Za późno przyjechałam do Krakowa, aby zdążyć. Dobrze, że było sporo osób, bo takie wsparcie jest im chyba bardzo potrzebne.

  36. Tetryk56 pisze:

    Na dobranoc proponuję pieśń może mało usypiającą, ale dobrze znaną:

  37. Tetryk56 pisze:

    Dla chętnych jeszcze dwie petycje do podpisania: internacjonalna i krajowa i zaraz idę spać…

    • Makówka pisze:

      Dziękuję za petycje, podpiszę jutro, bo jestem teraz już zbyt zmęczona i śpiąca. Dobrze, że tu udostępniłeś te petycje, gdyż to teraz bardzo ważne, aby jak najwięcej ludzi na całym świecie je podpisywało.

  38. Tetryk56 pisze:

    Może choć lampka nas ukoi…

    Dobranoc!

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Znów gorący dzień wstaje, ma być cieplej niż wczoraj…
    Petycje podpisałam.

  40. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Powolutku wzrastająca temperatura przywodzi na myśl przepis na gotowanie żaby…

    • Bożena pisze:

      Nie znam tego przepisu, ale żaby gotować też nie mam zamiaru…

      • Tetryk56 pisze:

        To taka przenośnia, ilustrująca np. stopniowe przekształcanie państwa wbrew jego obywatelom…

        • Bożena pisze:

          Tego się spodziewałam, tylko nie wiedziałam czego dotyczy. Dziękuję za wyjaśnienie.

        • Dzień dobry
          Test z żabą robią nam od kilku lat, gorąco jest niemiłosierne Tired a połowie narodu się podoba… Pondering
          I co o tym myśleć? Thinking

          • Makówka pisze:

            Połowie narodu się podoba, bo robią to stopniowo, podnoszą temperaturę o pół stopnia (= zabierają wolność, wykręcają bezpieczniki kawałkami podlewając umiejętnie sosikiem słodko-kwaśnym).

            • rumbutumbu pisze:

              Witaj Makówko . Tę wyprawę już dosyć obgadaliście, ale napiszę …zawsze mnie zastanawiało skąd ludzie czerpią siły ,żeby pomimo wszystko … wdrapywać się dalej. Zawsze zazdrościłam uporu, i bycia konsekwentnym pomimo wszystko .
              A teraz (tak samo jak Ty) zastanawiam się czy w ogóle warto i
              po co to wszystko …. I wierzyć mi się nie chce , że tylu z rodaków nie chce wiedzieć, albo po prostu im tak wygodnie nie wiedzieć . ..Bo przecież nie są ani czarni, ani tęczowi. Co jest najgorsze ? Mówią o tym więźniowie którzy przeżyli piekło na ziemi . Najgorsza jest obojętność.

              • Makówka pisze:

                Witaj rumbutumbu, miło, że zaglądnęłaś.

                Bardzo ładnie połączyłaś wpis z komentarzami w jedną, spójną całość.
                Wspinanie do góry mimo zmęczenia; walka o wartości mimo represji, czyli pomimo wszystko.
                Oczywiście to drugie bywa robione niejednokrotnie z narażaniem zdrowia i życia. To pierwsze jest bezpieczne i jest tylko „walką” ze swoimi słabościami.

                Zawsze jednak nie jest to bierność, obojętność.

                Wygodnie nie wiedzieć to niestety częsta postawa. Próbować zrozumieć kogoś innego jest dużo trudniejsze.

                Wspierajmy więc tyle ile potrafimy i możemy Białorusinów usiłujących obalić mury jak również tych, co są albo czarni, albo tęczowi, albo zwyczajnie INNI.

  41. Makówka pisze:

    Słonecznie witam!

    • Witaj Hi3
      Dzisiaj powinno być w sam raz – ciepło, ale bez przesady Delicious
      Aż się nie chce pracować Wink1

      • Makówka pisze:

        Aż się chce jechać na Bagry! Fala

        Dziś towarzystwo umawia się na „popołudniową zmianę”; dlatego jeszcze jestem w domu i mogę być gospodynią pięterka, zanim Q nie zaprosi nas na oglądanie ptaszków.
        W planach wieczorna imprezka z gitarami (jak nic się nie zmieni).

  42. Makówka pisze:

    Rozmawiamy tu sobie (choć więcej milczymy) na tym pięterku na różne tematy.
    O Szlachtowej, o Łemkach, o Białorusinach, którzy burzą mury i Polakach, którzy dają się gotować jak symboliczna żaba…

    Oglądając zdjęcia tłumów na ulicach Białorusi śpiewających „Mury” budzi się nadzieja, która gaśnie, gdy patrzymy na młodych, zastraszonych, pobitych młodych ludzi, którzy mówią, że zrozumieli swój bład że wyszli na ulice i te „Mury” śpiewali.

    Tak jak w czasie nocnych rozmów w Stróży z wtorku na środę -opowiadaliśmy kawały, śmialiśmy się popijając nalewkę, ale i też oglądaliśmy filmik, na którym matka opowiada jak jej paro letnia córka była agresywna, w depresji, samo okaleczająca się, dopóki nie wyjaśniło się, że fizycznie jest dziewczynka, ale w duszy -chłopcem. Gdy jej w tym pomogli psycholodzy, lekarze, rodzina stała się radosnym, szczęśliwym chłopcem.

    Takie refleksje dziś mam, a to pięterko takie właśnie jest i o to mi chodziło. Dziękuję Wam, byliście, jesteście bardzo „grzeczni”.

      • Makówka pisze:

        Milczenie jest czasem bardziej wymowne jak słowa wykrzyczane, wypowiedziane.

        Milczenie w samotności, milczenie we dwoje z kimś z kim nadaje się na tej samej fali; wtedy apetyt rośnie wilczy na poezję, co być może drzemie w nas.

        Ale i też „milczące protesty”, które czasem są bardziej wymowne od tych z okrzykami i przemówieniami.

  43. Makówka pisze:

    Zanim wyjdę z domu kopiuję wierszyk znaleziony w sieci, napisany przez koleżankę ze Stowarzyszenia.

    Na tym polega świat nasz cały,
    który roztacza wokół nam się,
    że zasadniczo w czarno- białym
    od dawien dawna jest balansie.

    Dzień się bez przerwy z nocą splata,

    ciepło przenika się wraz z chłodem,
    tuż obok zysku stoi strata,
    coś bywa nade, a coś pode.

    Yin zawsze z Yangiem, z małym duże,
    góry z depresją w komitywie,
    raz z nieba pieprzną gromy, burze,
    raz aura piękna wręcz straszliwie.

    Kot z psem na dwu biegunach różnych,
    aż przysłowiowo w jednej parze.
    Pełny jest ten, gdy inny próżny,
    a szczawik młody, kiedy starzec.

    Z chaosem w parze równe rządki,
    z szorstkim bezbrzeżnie to, co czułe.
    Panie z panami, a wyjątki,
    cóż, potwierdzają tę regułę.

    Ktoś poda rękę, ktoś cię walnie,
    życzliwy ten, ten obsobaczy;
    taki świat mamy najnormalniej
    i inny wcale być nie raczy.

    Profil dwojakiej aparycji
    wszystkiemu ton nadaje wokół,
    więc, że tak właśnie jest w policji,
    zrozumcie bez większego szoku.

    Czy Kozia Wólka, czy Warszawa,
    dwie siły wiecznie toczą boje:
    zwykli, porządni stróże prawa
    oraz łachudry, zwykłe gnoje.

    (publikuję za zgodą autorki)

  44. Makówka pisze:

    Uff…jak gorąco!

  45. Makówka pisze:

    Czy mi się wydaje czy dawno nie było Miralki?

    • Bożena pisze:

      Właśnie też o tym pomyślałam. Co się z nią dzieje, że się nie odzywa? Nie ma też Skowronka ani Wiedźminki. Czyżby się wypięły na Wyspę? A jeszcze niedawno chciały się z nami spotkać… Tears

      • Makówka pisze:

        Wiedźminka i Skowronek nie odwiedzają nas od dawna, natomiast Miralka znikła jakoś tak ostatnio i zaczynam się martwić.

  46. Makówka pisze:

    Jest gitara,zaraz będą śpiewy i… tańce.
    Już jest wesoło!Impreza nad brzegiem jeziora to jest to co lubię.

  47. Makówka pisze:

    Informuję, że jestem w domu. Udało mi się nie utopić.
    Wanna, kolacja, Wyspa.

  48. Makówka pisze:

    Bożenka poszła spać, Quacki biega za ptaszkami, Miralka gdzieś znikła, Max odpoczywa, Tetryk kto go tam wie?…

    Nawet Dobranocki nie ma, a ja w ramach m-m chciałam opowiedzieć co dziś robiłam.

  49. Tetryk56 pisze:

    Tetryk właśnie dotarł do domu. Dobranocka będzie po kolacji 😉

    • Makówka pisze:

      No proszę! Makówka wykąpana, najedzona od dawna w łóżku, a Tetryk dopiero wraca.
      Przynajmniej Bożenka od dawna w domu grzecznie śpi.

  50. Tetryk56 pisze:

    Dziś dobranocka bez związku i w dodatku po francusku… Któż jednak nie chciałby po takim ciepłym dniu, pomyśleć o chłodnej toni morza?

    • Makówka pisze:

      Makówczyne m-m.

      Dziś na Bagrach jak pisałam były śpiewy przy gitarze. Dodatkowo pływanie w jeziorze; nie tylko wpław, ale również takie:

      (jak się nie da nad morze dobre i Bagry)

      • Tetryk56 pisze:

        Maczku, wywróciłaś kajak i siadłaś okrakiem na odwróconym? Nieostrożna… Wink

        • Makówka pisze:

          Uhmu. Nie tylko siedziałam, ale i klęczałam i stałam!
          Super było!

          Ale nic nie przewracałam, żeby potem nie było!
          To tylko stand up paddle (czego to ludzie nie wymyślą!?)

          Nieostrożna? Ja?

          Ozorek

          • Makówka pisze:

            W odpowiedzi na sugestię, że jestem NIEOSTROŻNA mam taki cytat:

            • Tetryk56 pisze:

              Nie zgodzę się. Taki, który nie robi żadnej z tych rzeczy wcale nie umiera powoli. On już nie żyje – tylko jeszcze tego nie zauważył! Wink

              • Makówka pisze:

                Racja!

                • Makówka pisze:

                  Jednak bywa, że już nie da się nic robić. Zostaje świadomość, że się powoli umiera żyjąc dalej. Tak było z moimi rodzicami.
                  Szanuję tych, którzy są jakoś aktywni mimo choroby, ale i też rozumiem, że często nie wystarczy tylko chcieć.

          • Makówka pisze:

            Tu dowód, że również klęczałam.

            Najtrudniejsze było „wstawanie z kolan” i stanie.

            • miral59 pisze:

              To i tak miałaś szczęście, że ta deska jest szeroka Wink
              Wiele lat temu, gdy byłam na obozie w Borkach pod Augustowem, próbowałam usiąść na wyczynowym skiffie Overjoy Kolega-wioślarz przypłynął nim do przystani w naszym ośrodku. Trzeba było to zobaczyć!!! Overjoy
              Skiff, to takie wąskie coś, z dwoma wiosłami i wózkiem z siedzeniem. Wywrotne paskudztwo!!! Jasio, ten kumpel, tłumaczył jak się do tego wsiada i w końcu udało mi się tam usiąść, a nie wylądować z głową w wodzie Delighted Póki trzymałam się pomostu, było ok. Wystarczyło, że odsunęłam się trochę i ruszyłam wiosłami, a znowu znalazłam się w wodzie Overjoy
              Byłam pełna podziwu, że Jasio wsiadał do tej „wyczynówki” i pływał bez żadnego problemu Happy-Grin Ale też fakt, że był on wyczynowcem, obeznanym z tego typu sprzętem Pleasure

              • Makówka pisze:

                To prawda, ta deska nie była aż tak wywrotna. Jednak koleżanka zrobiła jeden zły ruch i wylądowała w wodzie.

                Teraz mi się wydaje, że moje problemy z chodzeniem wynikają z tego, że deska była dość szeroka i przy siedzeniu okrakiem naciągnęłam ścięgno, które kiedyś miałam naderwane na nartach.

                A znów próba utrzymania równowagi na stojąco nie spodobała się mojemu kręgosłupowi.

                Dziś jest lepiej, ale dalej boli. Wczoraj żabką nie byłam w stanie płynąć. Poszłam na Bagry bardziej po to, aby w wodzie nogę „rehabilitować”.

                • miral59 pisze:

                  Wylądować w wodzie jest zawsze najłatwiej Wink
                  Mam nadzieję, że już jutro będziesz w formie i zapomnisz o bólach Pleasure

      • Tetryk56 pisze:

        Kiedyś, dawno temu, spędzałem urlop w namiocie nad Jeziorem Rożnowskim. Na kempingu pojawił się facet z egzotyczną wówczas nowością: deską windsurfingową. Dwa dni wzbudzał zachwyty, manewrując udatnie deską na oczach całej plaży, potem zaczął tę deskę pożyczać, mając dziką radochę z obserwowania chętnych spadających z deski na jedną lub drugą stronę, za to zawsze szybko. Jak się już komuś udało opanować równowagę, kolejnym przedstawieniem było opanowanie żagla… Z każdym takim spektaklem rosło ego posiadacza deski, i podziw w oczach panienek.
        Spróbowałem i ja. Oczywiście, ku ukontentowaniu właściciela kilkanaście razy spadałem, ale w końcu udało mi się wyczuć równowagę, a z żaglem nie miałem już żadnego problemu. Popływałem sobie z pół godziny, potem trzeba było oddać deskę.
        Więcej mi już jej nie pożyczył! Overjoy

  51. Tetryk56 pisze:

    Niestety, pora spać… Dobranoc!

    • Makówka pisze:

      Na koniec dnia otrzymałam miłą wiadomość.

      Ukazał się nowy numer kwartalnika „Cracovia Leopolis”! Jest tam artykuł, który został napisany na podstawie tego co napisałam, opowiedziałam, wyszukałam o mojej mamie. Utrwaliłam w ten sposób to co było w mojej głowie albo w głowach innych osób, które mamę znały, a które poprosiłam, aby podzieliły się wspomnieniami.

      Gdyby ktoś chciał przeczytać tu jest link do całego wydania w pdf: http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.cracovia-leopolis.pl/_pdf/157.pdf.

      Artykuł o mojej mamie nosi tytuł „Tajemnicza sympatia” i znajduje się na stronach 10-15.

      Przepraszam za tę prywatę, ale chciałam się z Wami podzielić. Praca nad tym artykułem była dla mnie bardzo ważna po śmierci mamy, zajmowała moje myśli i powodowała, że mama jakby odżyła na nowo.

      • Wyimaginowany pisze:

        Nie odpowiadajcie, razem i osobno,
        że nie ma ludzi niezastąpionych
        …”

        Tears

      • Bożena pisze:

        Zapoznałam się z artykułem o Twojej Matce, jak i pobieżnie z całym kwartalnikiem. Dużo można się z niego dowiedzieć. Najchętniej przeczytałabym cały, ale to przecież ponad 80 stron… Ale może jeszcze do niego wrócę.

        • Makówka pisze:

          Ze wstydem przyznam, że jeszcze nic nie czytałam. Artykuł o mamie znam na pamięć, czytałam go parę razy w trakcie pisania, nanosiłam poprawki.
          Ja pisałam w mailu -odsyłałam do redaktora, potem on odsyłał itd.

          Natomiast pozostałe artykuły też przeczytam, ale jeszcze nie zdążyłam.

          Miło Bożenko, że poczytałaś, bo to znaczy, że dobrze, że „się pochwaliłam”.

            • Makówka pisze:

              Dziękuję Bożenko!

              Buziak

              Dla mnie to bardzo ważne, bo takie symboliczne „zatrzymanie czasu”.
              No i duma mnie rozpiera, że wpadłam na taki pomysł po śmierci mamy.

              Jak przeczytałam wczoraj wieczorem informację od redaktora to był impuls, aby się z Wami podzielić. Tym bardziej, że akurat szczęśliwie się złożyło, że jesteśmy na moim pięterku.

      • Lena Sadowska pisze:

        Dzień dobry, Makówko:)

        Przeczytałam artykuł z niekłamanym zainteresowaniem.
        Niezwykły bukiet wspomnień, piękny dowód miłości i trwały ślad pamięci.

        „Zakwitające dziewczyny
        Po chwili mają sto lat
        Ich cienie tańczą tam
        Gdzie w ciszy
        Głogi się kołyszą…”

        Tym cytatem-epitafium autorstwa Asji Łamtiuginy uhonorowałam jedną z moich ciotecznych Prababek. Myślę, że równie dobrze może uczcić Twoją Mamę…

        A tu całość:

        https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=c6B1T8YIAqI

        Pozdrawiam:)

      • Tetryk56 pisze:

        Dobre, ciepłe wspomnienie… Brawo!

  52. Makówka pisze:

    DOBRANOC!

    lulu

  53. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Odzywam się, żeby uspokoić co niektóre osoby…
    Nic mi nie jest, po prostu mam trochę problemów i nie chce mi się nawet dzioba otworzyć Weary

  54. miral59 pisze:

    Powiem tylko, że w poniedziałek mieliśmy coś w rodzaju tornada…
    Małżonek wracając z pracy widział wiele powalonych drzew… niektóre leżały na drodze i trzeba było je jakoś omijać.
    Kumpel małżonka nie przyszedł we wtorek do pracy, bo musiał ściągać drzewo, które upadło na jego dom… Worry
    A ja… jak tylko dostałam na telefon ostrzeżenie o możliwości wystąpienia tornada, od razu pobiegłam do ogródka… jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałam i chciałam zobaczyć Pleasure
    Kiedyś słyszałam, że chmury zapowiadające tornado są zielonkawe… nie były. Bardziej brudno-żółte…
    Wiatr urywał głowę z płucami… drzewa sąsiadów gięły się pod naporem… momentami wręcz trudno było ustać na nogach (ustałam)… więcej nie zobaczyłam, bo lunął deszcz i uciekłam do domu Wink
    Jak się później dowiedziałam, moi amerykańscy znajomi chowali się po kątach, byle tylko ominąć tornado… to w piwnicy, to w łazience z poduszkami na głowie Delighted A w ich okolicy nawet gałęzi nie nałamało…
    Patrzyli na mnie z przerażeniem… bo jak można wyjść na zewnątrz, gdy jest ostrzeżenie o możliwości pojawienia się tornada Overjoy
    Chyba można, skoro wyszłam… i też mi się nic nie stało Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Tornada nigdy nie przeżyłam; jedynie kiedyś malutkie trzęsienie ziemi w St. Louis, pisałam już o tym na Wyspie.

      Natomiast kiedyś z Ewą (jedną z sióstr) jechałyśmy inną trasą, aby ominąć tornado instruowane przez jej męża telefonicznie, który w domu śledził prognozy. Teraz nie pamiętam, który Stan to był.

      • miral59 pisze:

        W zasadzie, to nic nowego nie widziałam. Wiatr, to jeszcze nie tornado (nawet z deszczem), tym bardziej, że dość często tu wieje. Jak słyszałam, ten poniedziałkowy dochodził w porywach do 100 mil na godzinę (czyli do 160km/h). Podejrzewam, że gdybym była na otwartym terenie, to mimo swojej wagi, poleciałabym daleko i na pewno nie ustałabym na nogach… po prostu by mnie zmiotło Delighted

  55. miral59 pisze:

    Idę spać Spanko
    Na jutro mam masę planów i pewnie jak zwykle nawet połowy nie zrobię Sad
    Muszę zrobić sałatkę szwedzką. To na 100%, bo ogórki nie mogą za długo leżeć w zalewie… jak zwykle obiad, co jest normalne, gdy mam wolne od pracy. No i obowiązkowo do sklepu Weary Nie mam w domu słoninki, a zrazy wołowe są za suche i słoninka jest niezbędna Delicious Także chociaż nie lubię, muszę jechać… skończyły mi się też krzyżówki, to przy okazji kupię Pleasure
    Miłego dnia Wam życzę Delighted
    I idę spać lulu

  56. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Miralko, odpocznij po emocjach! Choć przeżyłem różne gwałtowne burze, w tym słynny „Biały Szkwał” na Mazurach, tornado mnie dotychczas na szczęście nie spotkało. Mam nadzieję, że nie poniosłaś znacznych szkód!

    • miral59 pisze:

      Witaj, Ukratku Delighted
      Nic mi się nie stało i nie poniosłam żadnych szkód. Jedynie wiatr poprzewracał moje doniczki z kwiatami, ale to nie jest żadna szkoda, bo wystarczyło je poustawiać z powrotem Happy-Grin
      A odpoczynek… chyba zapomniałam jak to się robi… Wink

  57. Bożena pisze:

    Tetryk już chyba po kawie, nikogo więcej nie widzę… Zaparzę sobie więc kawę dla siebie expressoJeśli kto chętny, zapraszam…

  58. Ultra pisze:

    Dzień dobry, mam nadzieję, że ten dzień będzie dobry dla wszystkich na Wyspie.
    Makówko, artykuł zatrzymał czas, bowiem żyje się potem we wspomnieniach.

    • Makówka pisze:

      Tak Ultro, tak właśnie jest;dlatego po śmierci mamy zrobiłam zdjęcie w tle na fb z takim mottem:

      „Człowiek żyje tak długo jak długo trwa pamięć o nim”.

      Tam poprosiłam znajomych o wpisywanie krótkich wspomnień o mamie. A potem odszukałam redaktora kwartalnika lwowskiego i zapytałam, czy nie mógłby napisać parę słów o mamie. A on na to „proszę napisać, przysłać do mnie mailem i będziemy robić”. Bardzo mnie ta praca wciągnęła i była dobrym lekarstwem na żałobę.

  59. Makówka pisze:

    Witam!

    I już skaczę pięterka wyżej.

  60. Makówka pisze:

    Przeczytałam właśnie u Ultry cudny tekst. Poniżej kopiuję parę zdań, które tak bardzo pasują jak STARAM się myśleć w życiu. Oczywiście staram, nie zawsze wychodzi, nawet częściej się nie udaje niż udaje. Dlatego warto przeczytać co tak pięknie napisała Ultra:

    Szczęście (na nasze szczęście), nie rodzi się przestworzach, a w sercu, w mózgu i to dopiero wtedy, gdy odbije się w oczach.”

    „Popatrzmy pogodnie. Nastawmy się na szczęście, które jest w każdym z nas. Nauczmy się do siebie uśmiechać. W uśmiechu, który dasz innym, otwierasz serce, rozdajesz ciepło i dobre słowo”

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/bezpukania.wordpress.com/2020/08/14/linia-melodyczna-naszego-czasu/comment-page-1/#comment-29516

  61. Makówka pisze:

    Parę pięterek wyżej wkleiłam cytat o powolnym umieraniu.
    I teraz zastanawiam się, czy nie odłożyć na bok racjonalności (ból kręgosłupa i nogi) i nie spróbować się dowlec na Bagry?

    Jest o tyle lepiej, że gdy ciągnę wyprostowaną nogę to jakoś idę.

    Pływanie pomoże czy zaszkodzi? Oczywiście jak uda mi się dojść i wsiąść do autobusu. Łoj!

    Tears

  62. Lena Sadowska pisze:

    Średnio upalne, raczej zawilgłe nieco dzień dobry, Wyspo:)

  63. Makówka pisze:

    Informuję, że jestem w domu i już dziś nigdzie nie wychodzę!

  64. Makówka pisze:

    W oczekiwaniu na Dobranockę i na dowód, że była wczoraj gitara takie zdjątko.

    Kto ma dość Makówki na zdjęciach niech zbuduje nowe pięterko, już przyszedł czas; quackowe ptaszki coś nie przylatują.

  65. Makówka pisze:

    Chyba nie doczekam ani Dobranocki, ani lampki, coś źle się czuję…

    Umknę dziś wcześniej…

    lulu

  66. Tetryk56 pisze:

    Na dobranoc dziś piosenka nie na temat, ale w jakimś stopniu optymistyczna: Michelle Gurevich (podpatrzona u Knezia) i Lovers are Strangers

    • Makówka pisze:

      Jeszcze wysłuchałam i umykam, paaa.

      Na tym pięterku właściwie nie wiadomo co jest, a co nie jest na temat.
      WSZYSTKO jest NA TEMAT!

  67. Tetryk56 pisze:

    Zdaje się, że wszyscy już śpią więc nie czekając na m-m zapalę lampkę i też pójdę spać. Dobrej nocy, Wyspiarze!

  68. miral59 pisze:

    Zanim Mistrz Q wróci z wojaży i pokaże swoje zdjęcia, chciałam pokazać skrótowo nasze lipcowe wycieczki, ale nie wiem jak to będzie… czy nie za dużo tych ptaszków? Thinking
    Jutro (sobota) mamy w planach wędzenie szynek i pieczenie chleba, więc przynajmniej ranek spędzimy w domu. Choć trochę pobyłabym na Wyspie Pleasure

  69. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Mireczko, jeśli możesz, dawaj swoje ptaszki. Ptaszków nigdy nie za wiele, a przynajmniej nie będziemy się skrabać po tej wysokiej drabinie.

  70. Makówka pisze:

    Słonecznie witajcie!

  71. Makówka pisze:

    Dziś rano umarł Henryk Wujec (fot. Adam Walanus).

    Spotkanie z Wujcami „Pod Jaszczurami” wydaje się jakby odbyło się wczoraj. Pozostało w pamięci ciepło i poczucie humoru państwa Wujców.

    • Bożena pisze:

      Wiem, mówili o tym w TV. Skoda człowieka, w dodatku tak zasłużonego.

      • Makówka pisze:

        Już bardzo cierpiał, pod koniec był w hospicjum, więc myślę, że to była już sytuacja kiedy śmierć staje się wybawieniem.

        Z tego spotkania „Pod Jaszczurami” zapamiętałam kapitalne, dowcipne przekomarzanie się małżonków; pełne ciepła, wzajemnego szacunku i miłości. Takie było moje wrażenie, a czy słuszne, tego nie wiem. Tetryku czy też takie miałeś odczucia? (chyba byłeś wtedy?; to było spotkanie z Ludwiką i Henrykiem Wujcami oraz z adw. Sylwią Gregorczyk-Abram -13.12.18).

  72. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dobrzy ludzie umierają wcześnie. Draństwo jest odporniejsze! Weary

  73. Makówka pisze:

    Kochani znikam na dwa dni do chatki.
    Będę mieć gości, więc kuknę coś tam z komórki, ale nie za często.

    paaaaa….

  74. Wyimaginowany pisze:

    Dzień dobry.

    Ten sam dzień, ten sam wiek…

  75. miral59 pisze:

    Zapraszam na nowe pięterko Delighted
    Jeszcze trochę czasu minie zanim Mistrz Q wróci do domu i zbuduje pięterko. Moje będzie jako „poczekajka” Pleasure

  76. Makówka pisze:

    Po obiedzie,po deserku,rozpakowani.Jedziemy na Zarabie.

  77. film izle pisze:

    If you want to use the photo it would also be good to check with the artist beforehand in case it is subject to copyright. Best wishes. Aaren Reggis Sela

Skomentuj film izle Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)