« Tamara Chanum Kataklizm »

O szarganiu…

Każdy z nas – indywidualnie, a także w ramach mniejszych czy większych wspólnot poglądowo-emocjonalnych – ma sprawy, tematy i symbole, których wartość ceni nadzwyczaj wysoko. Popularnie nazywamy je „naszymi świętościami”. I to jest powszechne i normalne, nieliczni tylko nie przywiązują wagi do żadnych wartości.

Problem polega jednak na tym, że nie wszyscy uznajemy te same świętości. Dopóki poruszamy się w tej samej bańce, wszystko jest OK. Gorzej jest, gdy konfrontujemy się z kimś inaczej do naszych wartości nastawionym. Możemy się spotkać z zachowaniami lub wypowiedziami, dyskredytującymi to, co dla nas ważne. No i odruchowo rodzi się myśl o „szarganiu świętości”.

Możliwa jest sytuacja, w której „szargający” czyni to świadomie, po to, by nam dokuczyć lub upokorzyć. Może mieć też intencje misjonarskie: w dobrej wierze chciałby nam wpoić własny zestaw świętości, brutalnie naruszając nasz. Taka postawa nas, świadomych wyższości naszych wartości nad ichnimi, oburza tym bardziej, im bardziej nie możemy jej zabronić. A gdy możemy… warto tu przypomnieć św. Wojciecha, który nawracanie Prusów zaczął od obalania posągów ich bóstw. Jak wiemy, skończyło się to beatyfikacją. Ponieważ na ogół nie odpowiada nam ani jedna, ani druga rola, zazwyczaj kończymy rozmowę i unikamy kontaktów z takimi osobami. Jeśli możemy…

Bywa jednak i tak, że „szargający” nie jest świadomy, lub nie w pełni świadomy wagi, jaką przywiązujemy do naruszanych wartości. Ta sytuacja przedstawia podwójne ryzyko. Wiąże się ono z automatycznym domniemaniem wspomnianych wyżej złych intencji. Ale załóżmy, że udaje nam się powstrzymać agresję.

Oczywiście, o ile to możliwe, spróbujemy go poinformować o zaistniałym problemie, którego może on wręcz nie dostrzegać. Jeśli uda się nawiązać dialog, pojawia się kolejne ryzyko: pokusa wyjaśniania tak dogłębnego, aby przyjął on ja za swoje. I tu powinna zapalić się czerwona lampka: właśnie wchodzimy w buty św. Wojciecha! A nikomu nie życzę rychłej beatyfikacji z podobnych powodów.

Mówiąc poważniej, pryncypialna obrona własnego zestawu wartości zbyt łatwo może odwrócić naszą sytuację etyczną w stronę, której przecież nie akceptujemy! A wszak obecnie mnożą się w Polsce procesy właśnie o „szarganie świętości”, które nas oburzają, jak wszelka przemoc symboliczna. Nie powinniśmy się do tego dokładać…

Dawno temu (1978) gdański zespół muzyczny Babsztyl zdobył wyróżnienie na Festiwalu Piosenki i Piosenkarzy Studenckich w Krakowie za piosenkę Ballada o Jeremiaszu. Niestety zniknęła ona z Youtube. Mogę jedynie zaproponować odsłuchanie jej z Chomika.

Oby nas nigdy aż takie zdziwienie nie spotkało!

226 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam do rozmowy o „najmojszych racjach” – lub na dowolne inne tematy 😉

  2. Bożena pisze:

    Bardzo mądre, głębokie myśli tu przedstawiłeś, Tetryku. Nie będę się jednak wymądrzać, tym bardziej, że o tym czasie moja makówka już dobrze nie pracuje… Pomyślę jutro…

  3. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Ja po przerwie.

    Co do świętości, to moje zdanie na ten temat chyba najlepiej wyraża ten obrazek:

    • Tetryk56 pisze:

      Prosto w sedno!

      • Quackie pisze:

        No tak, problem pojawia się na styku religii i etyki (czy też prawa – vide pro-life przeciw pro-choice), albo religii i historii (Cud nad Wisłą oraz parę innych wydarzeń).

        Już nie mówiąc o styku polityki i hierarchii kościelnej, który te poprzednie styki umiejętnie wykorzystuje, żeby sytuację na obrazku powyżej komplikować.

        • Lena Sadowska pisze:

          Dobry wieczór, Quackie:)

          >>R.Kr. w Kutnie. Ojciec mój, syn ormianina i greczynki, urodził się w Szwecji, ale cale życie mieszkał w Portugalii, gdzie ożenił się z córką żyda, którego matka była czeszką, ojciec zaś endekiem. Ja sam przyszedłem na świat w Kazaniu (gdzie rodzice występowali w cyrku), ale mieszkam w Kutnie i ożeniłem się tam z przejezdną japonką, córką mandżura i jugoslowianki. Dlaczego synek mój nie może wymówić „się” tylko „sze”? (pis. oryg.)<<
          ("Z listów do redakcji Poradnika Rasowego" – J. Tuwim)

          Wiem, że trochę mało poważnie, ale tak mi się skojarzyło ze wspomnianymi przez Ciebie "problemami na stykach":)

    • Makówka pisze:

      Już to widziałam, bo to krąży w sieci.
      Naszła mnie smutna refleksja ile osób tych żarliwie religijnych dostrzeże ten niuans?

  4. Makówka pisze:

    Jestem na Wyspie. O tym dlaczego dopiero teraz -napiszę potem.

    Teraz przeczytałam wpis Tetryka, wysłuchałam Ballady o Jeremiaszu i muszę chwilę ochłonąć.

    Nie potrafię przelać „na papier” tego co czuję i myślę w tej chwili.

    Tym bardziej że wcześniej rozmawiałam z kolegą z klasy, który zadzwonił, aby się wygadać, opowiedzieć o trudnej sytuacji zdrowotnej jego, jego bliskich.

    Mam teraz kłębowisko smutnych myśli w głowie.

    A wcześniej był taki miły dzień…

    O świętości symboli pisaliśmy już na poprzednim pięterku, chyba nawet sama wywołałam ten temat?

  5. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Tetryku:)

    Temat z tych mało wdzięcznych.

    Więc może tak:

    „Moje ruchome imperium między Atenami i Megarą
    władałem puszczą wąwozem przepaścią sam
    bez rady starców głupich insygniów z prostą maczugą w dłoni
    odziany tylko w cień wilka i grozę budzący dźwięk słowa Damastes

    brak mi było poddanych to znaczy miałem ich na krótko
    nie dożywali świtu jest jednak oszczerstwem nazwanie mnie zbójcą
    jak głoszą fałszerze historii

    w istocie byłem uczonym reformatorem społecznym
    moją prawdziwą pasją była antropometria

    wymyśliłem łoże na miarę doskonałego człowieka
    przyrównywałem złapanych podróżnych do owego łoża
    trudno było uniknąć – przyznaję – rozciągania członków obcinania kończyn

    pacjenci umierali ale im więcej ginęło
    tym bardziej byłem pewny że badania moje są słuszne
    cel był wzniosły postęp wymaga ofiar

    pragnąłem znieść różnicę między tym co wysokie a niskie
    ludzkości obrzydliwie różnorodnej pragnąłem dać jeden kształt
    nie ustawałem w wysiłkach aby zrównać ludzi

    pozbawił mnie życia Tezeusz morderca niewinnego Minotaura
    ten który zgłębiał labirynt z babskim kłębkiem włóczki
    pełen forteli oszust bez zasad i wizji przyszłości

    mam niepłonną nadzieję że inni podejmą mój trud
    i dzieło tak szczytnie zaczęte doprowadzą do końca”
    („Damastes z przydomkiem Prokrustes mówi” – Zb. Herbert)

    Tylko tak, albo aż tak.

    Pozdrawiam:)

    • Tetryk56 pisze:

      Cóż, taki los niedouczonego… Cokolwiek na pozór światłego się wymyśli, okazuje się wkrótce, że już ktoś mądrzejszy wcześniej, ładniej i lepiej to powiedział! Wink
      W maju zamieściłem tu „Balladę o prawie”, utrwalającą myśl, że „prawo czyni społeczeństwo”. Kilka dni temu przeczytałem, że teza ta była lata temu treścią książki któregoś ze znanych filozofów (nazwiska niestety nie zapamiętałem) Overjoy

      • Lena Sadowska pisze:

        Ponoć najtęższe umysły chadzają tymi samymi ścieżkami, więc to raczej powód do dumy niż zmartwienia:)

        Myśl, bodajże, Arystotelesowska, co potwierdza tezę, że wszystko wymyślono już w Starożytnej Grecji. A i tam posiłkowano się zdobyczami kultury mykeńskiej i minojskiej:)

  6. Lena Sadowska pisze:

    A tu wersja z „podkładem muzycznym”:

  7. Makówka pisze:

    O moich „świętościach” pisałam już 1 sierpnia na poprzednim pięterku.
    Hymn , godło, biało-czerwona, symbol PW…
    Również -Hymn harcerski i krzyż harcerski.
    Wyszukałam przed chwilą mój krzyż i zrobiłam mu zdjęcie.

    Kiepsko wyszło w świetle lampy, powinnam poczekać na dzienne oświetlenie, ale rozmawiamy o symbolach, więc pstryczek ma charakter symboliczny.

  8. Tetryk56 pisze:

    Wygląda na to, że dziś Lena zaoferowała nam dobranockę, smutną i refleksyjną, lecz bardzo pasującą do tematu. Zapalę zatem lampkę, aby choć trochę rozwiała smutki!

    • Quackie pisze:

      Ja swoją wrzuciłem jeszcze piętro niżej 🙂 spokojnej!

      • Makówka pisze:

        Właśnie miałam to napisać, że Q zapodał Dobranockę „u Leny”.
        A Lena zapodała Dobranockę „u Tetryka”.

        I w ten sposób są dwie Dobranocki.

        Lampka jedna. A mój krzyż harcerski jest między dwoma Dobranockami a lampką.

    • Lena Sadowska pisze:

      Oj!

      • Makówka pisze:

        Oj! to ja mówiłam przez jakichś czas gdy mi się laptop zawiesił, a miałam dziś napisać dwa maile.

        Oj! to jednak już może jutro? tzn. dziś po śniadaniu?

        DOBRANOC!

        lulu

  9. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Drugi dzień odpoczynku od upału, ale jutro znów się zacznie…

  10. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zacząłem nieco poważniej, to zaraz niebo się rozpłakało i tak trwa… Cry

  11. Quackie pisze:

    Dzień dobry. U nas dla odmiany chwila pogody (widać deszcz się przeniósł na południe).

  12. Makówka pisze:

    Makówka już myślała, że skoro pogoda nie spacerowa, niebagrowa to będzie dziś „kobietą domową” i będzie mogła podyskutować o wartościach.

    Tymczasem zaraz pędzi na zadzidzie Anny.

    Paaaa

    (pewnie i lepiej, bo swoje o wartościach już pisałam „u Leny”, więc teraz spokojnie pogadają mądrzejsi).

    • Bożena pisze:

      No właśnie, mądrzejsi… Dlatego nie wiem co na ten temat napisać. Jestem z zasady małomówna i nie zawsze potrafię moje odczucia i myśli ubrać w słowa Wink1

      • Max pisze:

        ” Jestem z zasady małomówna i nie zawsze potrafię moje odczucia i myśli ubrać w słowa ” I kto tak o sobie mówi ? Szelma ? Przecież jesteś wzorem opanowania w tym internetowym bigosie i można mieć do Szelmy tylko pretensje o czasami skąpe wypowiedzi . Tak trzymać proszę Bożenki i nie dać się zagadać internetowym spamem . Pozdrowionka i bukiecik za „całokształt ” Bukiet

  13. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ciekawy temat poruszyłeś, Ukratku Pleasure
    Mogłabym podać kilkanaście przykładów, gdzie „mojsza prawda jest lepsza niż twojsza”, ale po co? Każde z nas ma ich w zapasie wiele…
    Czasami niektórzy dziwią się, dlaczego rozmawiam z przeciwnikami politycznymi (i to bez wyzwisk), a ja po prostu chcę wiedzieć jaki jest ich tok myślenia. Obrzucając się błotem (albo jeszcze gorzej) nigdy nie dojdziemy do porozumienia, ani nie nauczymy zasad tolerancji… a uczyć najlepiej na własnym przykładzie.
    Wydaje mi się, że właśnie tej tolerancji najbardziej dziś brakuje. I to nie tylko w Polsce…
    Trudno zaakceptować przekonania innych, gdy są skrajnie różne od naszych, ale to jest właśnie tolerancja. Możemy porozmawiać, wyjaśnić skąd się biorą takie, a nie inne nasze zasady, ale bez próby narzucenia ich drugiej osobie… trudne? Ale jak się postarać, nie aż tak, żeby nie dało się tego zastosować… Pleasure

  14. miral59 pisze:

    U mnie zrobiło się wręcz zimno Delighted
    Wczoraj temperatura w dzień nie wiem czy przekroczyła 20C… po lipcowych upałach, wrażenie jest dziwne. Mąż się śmiał, że pewnie „śnieg już za progiem”… Overjoy
    Dziś ma być cieplej, a od jutra jeszcze cieplej… czyli wracamy do „normy”… Wink

  15. miral59 pisze:

    Dziś i jutro pracuję, więc czasu za dużo nie będzie… Sad
    Miłego dnia Wam życzę Delighted

  16. Max pisze:

    Mam kolegę z pracy z dawnych lat i tak jak dawniej i dzisiaj , to co dla mnie jest białe , dla niego jest czarne . I czas który upłynął nic nie zmienił w zachowaniu Kolegi . Spotykamy się niemal w każdą niedzielę i wymieniamy między sobą coś do czytania . Ja przekazuję lewicowy Przegląd i Angorę , a otrzymuję plik prawicowych , narodowych pisemek o różnym nakładzie . Nie komentujemy treści zawartych w tych materiałach ,ot taka prosta wymiana jedna gazeta za inną . Da się ? Jak widać można . Ja mam nadzieję , że kolega odpuści narodowców , a on myśli ,że mnie przekona do Bosaka . Nie przekona . Amen . Thinking

  17. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry:)

    U nas dziś w takim klimacie:):

    „Ze znudzenia, ze znużenia
    Pusto, sennie, mdło.
    Neurocholia? melanstenia?
    Diabli wiedzą co.

    Gdybyż w innej być mieścinie,
    Bo w Warszawie źle…
    W Pajtuliszkach? w Bambierzynie?…
    Diabli wiedzą gdzie.

    Byłoby też doskonale
    Lata puścić wspak.
    Chętnie bym to zrobił, ale
    Diabli wiedzą jak.

    Zająć by się jakąś… pracją…
    Mracją… czy ja wiem?
    Pempologią? alansacją?
    Diabli wiedzą czem.

    Siadłbym z jakim byczym chłopem,
    Pogawędziłbym.
    Z księdzem? Żydem? czartem? popem?
    Diabli wiedzą z kim.

    Może wylazłby z rozmowy
    Jakiś zdrowy sąd?
    Może z serca, może z głowy,
    Diabli wiedzą skąd.

    Ziewam, dumam żałośliwie,
    Że… że co? że pstro?
    Owszem, może… Lecz właściwie
    Diabli wiedzą co.”
    („Spleen” – J. Tuwim)

    Pozdrawiam:)

    • Max pisze:

      O diabłach pamiętam taką historię : Babciu ? Pyta wnuczka , czym ty ty do nas przyjechałaś ? Pekaesem , a o co chodzi ? Ach , o nic , tylko tata powiedział , że babcię znów diabli przynieśli ! Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Spleen mistrza Juliana jakoś dziwnie diabłami nasycony… Może to w Warszawie lub Łodzi tak wygląda, krakowski spleen wygląda inaczej!

      • Makówka pisze:

        Czekam na wiatr co rozgoni
        Ciemne, skłębione zasłony,
        Stanę wtedy na raz
        Ze słońcem twarzą w twarz.

        (czyli jak kiedyś czekamy na wiatr?)

        • Makówka pisze:

          Może ten wiatr rozgoni „nowe elity”?

          (ten mem nie o szarganiu, ale …)

          • Lena Sadowska pisze:

            U młodego człowieka stwierdzam dysgrafie. Modelowy przypadek.

            • Lena Sadowska pisze:

              *dysgrafię przez „ę”:)

              • Tetryk56 pisze:

                Leno, jeśli się zalogujesz, obok daty komentarza pojawi ci się link „Edytuj”…

                • Lena Sadowska pisze:

                  Już to odkryłam, Tetryku:)
                  Nawet dość dawno.
                  Ale jestem w głuszy i wciąż mnie wylogowuje.
                  Irytujące bardzo:)

                • Makówka pisze:

                  Ależ Leno mnie w Krakowie wylogowuje. Na laptopie przy stacjonarnym Internecie.
                  Paradoksalnie chyba rzadziej tak się dzieje w lesie w komórce.
                  Albo wtedy mniej korzystam i nie zauważam?

        • Lena Sadowska pisze:

          Dzień dobry, Makówko:)

          Żebyśmy tylko burzy nie zebrali;)

          Pozdrawiam:)

          • Makówka pisze:

            Ale może po burzy wyjdzie słońce! I tęcza!

            • Lena Sadowska pisze:

              Wszystko lepsze od marazmu:)

              „CHOCHOŁ
              Na czołach im kółka zrób,
              skrzypki mi do ręki daj;
              ja muzykę zacznę sam,
              tęgo gram, tęgo gram. (…)

              CHOCHOŁ
              Ze skałek postrzepuj proch
              i ciś je w piwniczny loch.
              Lewą nogę wyciąg w zad,
              zakreśl butem wielki krąg;
              ręce im pozałóż tak:
              niech się po dwóch chycą w bok;
              odmów pacierz, ale wspak.
              Ja muzykę zacznę sam,
              tęgo gram, tęgo gram:
              będą tańczyć cały rok. (…)”

              Bo tu miało dalej lecieć „Weselem” St. Wyspiańskiego, ale nie zdążyłam:)

              • Makówka pisze:

                Racja Leno!

                Natomiast niestety społeczeństwo wpadło w marazm, zniechęcenie, utratę wiary, że jeszcze zagramy w zielone.

                A może tylko ja tak mam?

                • Lena Sadowska pisze:

                  Czekam, kiedy jakiś „odkrywca” każe nam łykać „pigułki Murti-Binga”…

      • Lena Sadowska pisze:

        Dzień dobry, Tetryku:)

        Co kraj, to obyczaj:)
        W Pajtuliszkach (u nas, znaczy) dziś po Tuwimowsku. Jednak.

        A u pana Baudelaire’a jeszcze inaczej:

        „Jam jest niby król państwa dżdżu i niepogody,
        Bogaty, lecz nie mocny; stary, chociaż młody,
        Który, gardząc pochlebczą dworzan swych pokorą,
        Nudzi się z swymi końmi i psów gończych sforą.

        Nic go nie rozwesela: sokół ani łowy,
        Ani lud, co umiera u bramy zamkowej.
        Próżno mu śpiewa błazen śmieszne swe ballady,
        Nic nie zdoła rozchmurzyć jego skroni bladej.
        Kwiatowe jego łoże ma dlań woń mogiły,
        Damy zaś, którym każdy książę bywa miły,
        Nie umieją w dość nagiej błysnąć tualecie,
        Aby uśmiech wywołać w tym młodym szkielecie.
        Mędrzec, co mu wytapia z gliny kruszec złoty,
        Nie wypalił zgnilizny z ran jego istoty.
        I nawet w krwawych łaźniach tych rzymskich cesarzy,
        O których w dniach starości każdy władca marzy,
        Nie budzi się w tym trupie dusza znieczulona,
        Gdzie miast krwi — woda Lety – toczy się zielona.”
        („Spleen”, tł. A. Lange)

        Pozdrawiam:)

        • Tetryk56 pisze:

          Potrafię sobie siebie wyobrazić w wysadzanym diabłami spleenie Tuwima, w marazmie oczekiwania Kory, nawet w anielsko-alkoholowej niemocy Czyżykiewicza, ale w roli Baudelairowego zblazowanego do cna księcia – nijak…

          • Lena Sadowska pisze:

            To chyba dobry objaw:)

            Taka to maniera, i może pokrzywiony życiorys…
            Ale Charles Baudelaire bywał też liryczny:):

            „Mu­zy­ka mnie ogar­nia nie­kie­dy jak mo­rze!
            Ku mo­jej gwieź­dzie bla­dej
            Pod stro­pem mgły lub w pu­ste ete­ru prze­stwo­rze
            Roz­pi­nam ża­gle.

            Pierś ma na­przód po­da­na, wzdy­ma­ją się płu­ca,
            Niby płót­no ża­glo­we,
            Na grzbie­ty fal się wdzie­ram, noc za­sło­nę rzu­ca
            Na moją gło­wę.

            I czu­ję, jak na­mięt­ne tęt­nią w moim pul­sie
            Wszyst­kie tor­tu­ry okrę­tu,
            Przy­chyl­ny wiatr, i na­wał­ni­ce, i kon­wul­sje

            Wśród nie­zmier­ne­go od­mę­tu
            Ko­ły­szą mnie. Lub ci­sza pła­ska w mo­rzu pu­stem
            Jest mej roz­pa­czy lu­strem!”
            („Muzyka”)

            Na swój Baudelaire’owski sposób, oczywiście:)
            Ale ja lubię jego metaforykę. Bardzo obrazowa, celna, przenikająca na wskroś…

  18. Makówka pisze:

    W komentarzu autorskim Tetryk napisał „Zapraszam do rozmowy o “najmojszych racjach” – lub na dowolne inne tematy„.

    Wklejam więc to co powiedział SSN Włodzimierz Wróbel.

    Pozornie to jest na inne tematy. Ale tylko pozornie, bo to „szarganie symboli”, które mam na myśli (symboliczna łydka) odbywa się w majestacie aktualnego prawa.

    • Tetryk56 pisze:

      Niestety to nie jest już szarganie symboli – to jest szarganie rzeczywistych podstaw naszego państwa… Angry

      • Makówka pisze:

        Powiedziałabym ostrzej -NISZCZENIE! (podstaw praworządnego, demokratycznego państwa).

        • Max pisze:

          Na Węgrzech już spacyfikowano „wolne media ” i Bruksela bezradnie rozkłada ręce . Teraz kolej na repolonizację naszych mediów . Może to zabrzmi śmiesznie , ale widzę szansę w osobie Pani Ambasador Mossbacher . Thinking

          • Makówka pisze:

            Hm…może coś w tym jest? Amerykanie pogrożą palcem i ustawią do pionu?….dopóki będę mieli w tym interes.

  19. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa. Tired

    • Makówka pisze:

      Quacki przerwa to i ja taka mała przerwa od szargania.

      Drzewa na moim osiedlu oblepione są takimi karteczkami.

      Nie próbowałam dzwonić na wskazany numer telefonu. Ani też zgłaszać służbom (o co apelowali miłościwie nam…). Od razu uprzedzam ewentualne pytania.

      • Quackie pisze:

        I nie dziwię się, kolejne martwe prawo (znaczy ten zakaz zbywania bonów).

        • Tetryk56 pisze:

          Ludziom przy władzy na ogół wydaje się, że zakaz lub nakaz załatwi sprawę. Przypominają w tym byłego żołnierza z anegdoty, który nie upilnował kipiącej kaszy i potem tłumaczył się przed żoną: Przecież wołałem Kasza halt!

          • Makówka pisze:

            Otóż to -wystarczy powiedzieć „bonu nie wolno odsprzedawać!”.
            Wystarczy krzyknąć na kipiące mleko lub kaszę.

          • Quackie pisze:

            Znam w wersji z dziewczyną o włosach koloru blond, która wjechała prosto w drzewo, a pytana o przyczynę, tłumaczyła: – Przecież trąbiłam!

            • Makówka pisze:

              ROTFL

              Ale hm…cóż za seksizm ! Dziewczyna o włosach koloru blond.

              A umięśniony ogolony kark z …kotwicą na łydce nie mógłby być?

              • Quackie pisze:

                Mógłby, oczywiście.

                Ale ten dowcip słyszałem w takiej wersji Sad

              • Quackie pisze:

                Natomiast jak jakaś blondynka czuje się urażona stereotypizowaniem, to zwykle pytam:

                – A wiecie, dlaczego blondynki mają siniaki na pępkach?

                Zwykle nie wiedzą.

                Wtedy odpowiadam:

                – Bo blondyni są jeszcze głupsi!

        • Makówka pisze:

          Toteż trochę przekornie napisałam „przerwa od szargania”, bo faktycznie nie jest to na temat szargania, ale o poszanowaniu (lub nie) prawa już tak.
          Im bardziej absurdalne przepisy, tym większa pokusa do ich omijania. A jak dodatkowo przepisy nie dość, że absurdalne to niezgodne z prawem, niezgodne z Konstytucją…państwo staje się państwem nie z tektury, a bibuły bardziej.

  20. Quackie pisze:

    Kochani, dzisiaj nie posiedzę. Po prostu, nie wiem dlaczego, wczoraj i dzisiaj bardzo źle mi się pracowało, męczyłem się strasznie w ciągu dnia i jestem kompletnie wykończony.

    Ale za to dobranocka będzie a propos.

    Zespół teatru Roma z tekstem Tuwima, co prawda bez jednej zwrotki nt. księdza, ale trudno, widocznie nie można mieć wszystkiego.

    Snów o całowaniu, niekoniecznie w zadek Wink1

  21. Bożena pisze:

    Wróciłam i zaraz się tu zjawiam żeby się pożegnać. Dobranoc lulu

  22. Makówka pisze:

    Jako makówczyne m-m à propos d…y zdjęcie z ubikacji, w której dzisiaj byłam. Sedesu nie pstrykałam.

    • Makówka pisze:

      A w środku imprezują zakonnice. Było ich około 10, ale nie chciałam tak jawnie robić zdjęcia im, a jedynie pstryknęłam salę.

    • Wyimaginowany pisze:

      Dobry wieczór.

      Za to Bożenka u siebie pokazała sedesy Wink

      • Makówka pisze:

        Ale się uśmiałam z tych sedesów Bożenki!

        Hihihi!

      • Tetryk56 pisze:

        W filmie „Żądło” (The Sting) była taka scena, w której Redford uniknął znalezienia przez zabójców, stojąc na sedesie za plecami dziewczyny. Tu by taki numer nie przeszedł…

        • Makówka pisze:

          Oj, zdecydowanie by nie przeszedł! Przypomniałam sobie tę scenę -tam też były drzwi nie do samego dołu, ale jednak tylko nogi siedzącego było widać, a nie …jak na zdjęciu Bożenki.
          Eh, te stare filmy!

        • Wyimaginowany pisze:

          Myślisz, że to umyślne zabezpieczenie, przed tymi co to chcą się ukryć w ubikacji ? Z tego co pamiętam, zdjęcie użyte do tego mema, przedstawia szkolną toaletę, a było opisywane jako absurdy budowlane.
          W sumie, nie jeden „szkolniak”, po WC się przed pedagogami chował. 🙂

    • Makówka pisze:

      Zapomniałam dodać, że to, co widać obok umywalki to była taka mini fontanna i woda sobie cały czas plumkała.

      Natomiast w ogródku już było takie troszkę większe plumkanie.

      Bardzo przyjemne miejsce, gdzie można chwilę odpocząć od szargania i szarej rzeczywistości. Nawet jak się okazało zakonnice też lubią tam imprezować.

  23. Tetryk56 pisze:

    Na mnie już czas… Przyjemnych snów, Wyspiarze!

  24. Makówka pisze:

    Skoro już zeszło na dowolne inne tematy, na d..ę i sedesy to mnie się taki wierszyk skojarzył.

    • Lena Sadowska pisze:

      Nie ma „to-tamto”, Makówko, to tekst Jacka Kaczmarskiego:)
      A niżej wykonanie Kuby Kwaśniewskiego:):

      • Makówka pisze:

        Dziękuję za muzyczną wersję Leno! Cmok

        Tak, tak oczywiście, że Kaczmarskiego, powyżej wiersza jest podany autor.

    • Lena Sadowska pisze:

      I jeszcze – na koniec (bo bardzo mi muli internet):

      Z tekstem:

      „Poranek wczesny,
      Jadę pośpiesznym,
      Wprost do Warszawy,
      Załatwiać sprawy.
      Pociąg o czasie,
      Ja w drugiej klasie,
      Wagon się kiwa,
      Piję trzy piwa,
      Łódź Niciarniana,
      W pęcherzu zmiana,
      Pęcherz nie sługa
      A podróż długa,
      Ruszam z tej racji
      Do ubikacji
      Kto zna koleje
      Wie, jak się leje,
      Wyciągam łapę
      Podnoszę klapę,
      Biada mi biada
      Klapa opada,
      Rzednie mi mina
      Trza klapę trzymać,
      Łokieć, kolano
      Trzymam skubaną,
      Celuję w szparkę
      Puszczam Niagarkę,
      Tryska kaskada
      Klapa opada,
      Fatum złowieszcze
      Wszak wciąż szczę jeszcze,
      Organizm płynną
      Spełnia powinność,
      Najgorsze to, że
      Przestać nie może,
      Toczę z nim boje
      Jak Priam o Troję,
      Chcę się powstrzymać
      Ratunku ni ma,
      Pociąg się giba,
      A piwo spływa,
      Lecę na ścianę
      Z mokrym organem,
      Lecąc na drugą,
      Zraszam ją strugą,
      Wagonem szarpie,
      Leję do skarpet,
      Tańcząc Czardasza
      Nogawki zraszam,
      O, straszna męko
      Kozak, flamenco,
      Tańczę, cholera
      Wzorem Astaire’a,
      Miota mną, ciska,
      Ja organ ściskam,
      Wagon się chwieje
      Na lustro leję,
      Skład się zatacza,
      Ja sufit zmaczam,
      Wszędzie Łabędzie
      Jezioro będzie,
      Odtańczam z płaczem
      La Kukaraczę,
      Zwrotnica, podskok
      Spryskuje okno,
      Nierówne złącza
      Buty nasączam,
      Pociąg hamuje
      Drzwi obsikuję
      I pasażera
      Co drzwi otwiera,
      Plus dawka spora
      Na konduktora,
      Resztka mi kapie
      Na skrót PKP.
      Wreszcie pomału
      Brnę do przedziału,
      Pasażerowie
      Patrzą spod powiek.
      Pytania skąpe:
      „Gdzie pan wziął kąpiel?”
      Warszawa, Boże!
      Nareszcie dworzec!
      Chwilo szczęśliwa
      Na peron spływam,
      Walizkę trzymam
      Odzież wyżymam.
      Ach, urlop błogi!
      Od fizjologii.
      Ulga bezbrzeżna
      Pociąg odjeżdża.
      Rusza maszyna
      Hen w dal
      Po szczy…
      Po szynach.”

      …do którego przyznaje się także Jacek Wasilewski:)

      • Makówka pisze:

        To chyba jednak Wyspa muli, bo w ogóle nie mogłam dodać komentarza, kółko kręciło się i ukazywała informacja, że dodawanie komentarza nie powiodło się.

        A na inne strony nie miałam problemu.

        Dziękuję za porcję śmiechu przed snem Leno! No i oczywiście za moją ulubioną Piwnicę.

        Usiłowałam sobie wyobrazić tego delikwenta w pociągowej ubikacji:)

    • Tetryk56 pisze:

      O właśnie – los tego pomnika to świetny komentarz do tematu szargania wielkości! 🙂

      • Makówka pisze:

        Na szarganie pomników są aktualnie różne spojrzenia. Dla niektórych jest nim ubranie pomnikowi koszulki KONSTYTUCJA lub tęczowej flagi.
        A gołębie mają to w poważaniu i obsr…ą równo, bez wyjątków.

  25. Makówka pisze:

    I jeszcze zanim pójdę spać (w odpowiedzi na to co niektóre tęgie głowy powiedziały o Gajosie) wkleję Młynarskiego.

    (wiem, wiem, było już na Wyspie).

    • Makówka pisze:

      Redaktor Wojciech Mann:”Aż serce rośnie, kiedy się patrzy, jak krzepną i rosną w siłę nowe elity: Mazurek, Terlecki, Gliński. Jak niestrudzenie, dla dobra kraju, oddzielają ziarno od plew: siebie, nieskazitelnych i prawych, od prostaków, takich jak J. Gajos.”

      I drugie „znalezione w necie” :

      Zapytano Janusza Gajosa czy zagrałby panią Mazurek – odpowiedział, że jeśli chodzi o charakteryzację to nie ma problemu – dużo gorzej będzie zagrać tak niski poziom inteligencji...

      (Tetryk wszak zaprosił do rozmowy na inne tematy. Zresztą to w moim odczuciu też jest szarganie -nazywanie prostakiem kogoś kto podnosi naszą kulturę na wyższy poziom niż Martyniuk)

  26. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki, Wyspo:)

  27. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted słoneczny, ciepły…

  28. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W ramach szargania wszystkiego pogoda mnie nieco zszargała po drodze do pracy 🙁

  29. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Wstałem z bólem głowy, więc zanim cokolwiek, to jeszcze chyłkiem do Gieni po paracetamol…

  30. Dzień dobry

    Temat pięterka z nutką beznadziejności się zrobił Cry więc na pociechę stare, ludowe, przysłowie:
    „Noc jest zawsze najciemniejsza tuż przed świtem!”
    Więc trzeba nam tylko do tego świtu dotrwać Wink
    A póki co polecam kolejne przysłowie, tym razem z Etiopii
    „Jeśli masz zmartwienie – napij się kawy, jeśli się cieszysz – napij się kawy, jeśli jesteś zmęczony – napij się kawy.” Kawa2
    Smacznego expresso

  31. Makówka pisze:

    Pochmurne witajcie!

    Wy kawę, a ja jednak (SAMOTNIE?) herbatę będę piła.

    Kawka

  32. Makówka pisze:

    Herbata wypita, obiad się gotuje, zdalna wizyta u kardiologa zaliczona (realna była wyznaczona na 12:15, dokładnie o 12:13 lekarz zadzwonił, „Holtery i te inne badania będziemy robić jak …sytuacja koronowirusowa się unormuje”).

    Cisza na Wyspie! Wszyscy zajęci, tylko Makówka dziś „kobieta domowa”?

    • Bożena pisze:

      Tobie obiad się gotuje, a ja już po obiedzie. Teraz myślę o drugiej kawie… Kawa1

      • Makówka pisze:

        Teraz też już po obiedzie;piję herbatę.
        Załatwiłam sprawę anulacji kary MPK, „wyleczyłam” się u kardiologa, ubezpieczyłam Stróżę -może dobrze, że dziś pogoda niebagrowa?

        Jeszcze mam parę spraw do załatwienia, więc już jutro poproszę słońce, bo jeden CAŁY dzień w domu zupełnie wystarczy.

        Jak tak dalej pójdzie może zrobię porządek …na pulpicie? w papierach?… Worry

  33. Ultra pisze:

    Tetryku, wychowujemy młodzież, która ma walczyć z wrogiem, więc wroga trzeba znaleźć, najlepiej takiego, który myśli inaczej. Wtedy można nazwać go prostakiem, potem opluć, a w końcu aresztować. Tak wygląda patriotyzm po polsku. Dorośli w ławach przykładem. Nie wychowujemy pokojowo ani dla pokoju, nie uczymy szacunku do człowieka.
    „Nie zawsze słońce świeci”…

    • Tetryk56 pisze:

      Widzisz, Ultro, w większości przypadków w takiej konstatacji mówimy „my”, a myślimy „oni”… Bo przecież my wychowaliśmy dla pokoju, wszak nasze dzieci są miłe i pokojowo nastawione do świata. A jak już czasem one – albo my sami – odczywamy potrzebę ostrego pogonienia kogoś, to na pewno uzasadnia naszą postawę wyjątkowa głupota, bezczelność i obrzydliwość pogonionego, zwłaszcza gdy wchodzi w grę szarganie…

  34. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa. Nic nie lepiej (w sensie samopoczucia pod koniec dnia)

  35. Ultra pisze:

    Hm, napisałam „my”, gdyż 35 lat spędziłam w szkole, więc poczuwam się do winy…
    Z tym szarganiem świętości to dziwna sprawa, bo gdy zawieszono na pomniku tęczową flagę, to było szarganie, a gdy powieszono portrety ludzi, to nie było szargania… To może jedynie zinterpretować ktoś, komu brak intelektu…

  36. Max pisze:

    Polska , jak żaden inny kraj w Europie doznała zniszczeń podczas Drugiej Wojny Światowej .Obejrzałem Niemcy wzdłuż i wszerz . Ucierpiał Berlin i Drezno , reszta prawie nie tknięta . Powojenne pokolenie Polaków bez grosza , a jednak odbudowało Kraj i jest powód do dumy . Czy ktoś dzisiaj uwierzy , że w przedwojennej Polsce nie było kilometra drogi asfaltowej , a analfabetyzm oceniany był na poziomie 70 procent ? Nie chodzi o jakąś licytację i pochwały , ale powinniśmy realnie oceniać możliwości okresu PRL-u i uszanować to co było dobre , a nie głosić pogląd , że dopiero Solidarność przyniosła dobrobyt . Moim zdaniem , powojennemu pokoleniu Polaków należy się wielki szacunek za trud i poświęcenie przy odbudowie zrujnowanego przez wojnę Kraju . Approve

    • Bożena pisze:

      Popieram Cię Maksiu! Żyłam w powojennej Polsce i nie narzekałam. Teraz mam więcej powodów do narzekań.

      • Tetryk56 pisze:

        Ja też żyłem (i dorosłem) w tamtej Polsce, i wcale nie mam ochoty do niej wracać. A mam wrażenie, że wracam… albo że mi się śniło, że ją opuściłem… 🙁

        • Makówka pisze:

          Mnie też się śniło, że opuściłam raz na zawsze. W tym śnie nie było ostrzeżenia, że nic nie jest dane raz na zawsze. Tak jak o miłość, przyjaźń itd. trzeba dbać, tak samo trzeba dbać o wolność, równość, tolerancję i poszanowanie wartości. Zapomnieliśmy o tym …

          I dlatego tak mi smutno. Bojkot jutrzejszego dnia, bojkot niektórych imprez przez ludzi kultury coś mi przypomina. Ale wtedy nie byliśmy tak podzieleni gdy większość aktorów bojkotowała państwową telewizję. Występowali często w kościołach…chyba jednak sny mi się pomyliły? Albo to był inny KK?

        • Max pisze:

          Ja też nie chcę wracać . Chodzi mi głownie o pragmatyczną ocenę sytuacji , a nie totalne potępienie wszystkiego co się wtedy działo . Trudno po latach ciężkiej pracy uznać ,że nasz trud i wysiłek są diabła warte , bo nic pożytecznego żeśmy nie zrobili . A gdzie jest sens takiego życia ?? Thinking

          • Makówka pisze:

            Ależ oczywiście Maksiu!
            System był okropny, ale żyli w nim ludzie, którzy kształcili się, pracowali i robili pożyteczne rzeczy.
            Jedni poddawali się systemowi, inni dzięki niemu robili kariery, ale byli też i tacy co z tym systemem walczyli.

            • Max pisze:

              Byłem bezpartyjnym kierownikiem zespołu 50 osób w Instytucie i mieliśmy tylko jednego towarzysza . Ale trzeba było dać sobie z tym radę i jakoś wszyscy dzisiaj miło wspominają tamte czasy. Approve

              • Makówka pisze:

                Ależ oczywiście Maksiu!

                Moi rodzice też nigdy nie byli w PZPR, choć szczególnie na tatę były naciski ( no wicie, rozumicie radca prawny w zakładzie produkującym dla Socjalistycznej Ojczyzny, a ideowo niepewny?)

                A teraz wróciły czasy „nie matura, lecz chęć szczera…”

                • Max pisze:

                  Ale żeby lepiej zrozumieć przyczyny przemian w Polsce , warto zajrzeć do książki pt: Victory Petera Schweizera ,dziennikarza z USA . Dowiemy się ile kosztowało Amerykanów zamieszanie w Polsce i kto ile dostał na rękę . Pal sześć pieniądze , ale rozpętano również niezbędną nienawiść do Rosjan , co odbija się na co dzień czkawką wielu Polaków ,zwłaszcza tych pochodzących z Kresów Wschodnich . Nie ma lekko , nic za darmo , za wszystko trzeba płacić .Amen Thinking

                • Makówka pisze:

                  Maksiu!
                  Moi dziadkowie, moja mama pochodzą ze Lwowa. Zostałam wychowana nie w nienawiści do narodu rosyjskiego, lecz do zakłamanego i nieraz bardzo okrutnego reżimu ZSRR.
                  To są różne rzeczy. To tak jakby nienawidzić Polaków za to, że drugi raz Wybrali TAKIEGO Prezydenta. Że mają Kaczyńskiego, Ziobrę, Terleckiego, Mazurek, Szydło itd.

  37. Quackie pisze:

    I po przerwie!

  38. Bożena pisze:

    A teraz idę pod kordełkę… dobranoc kordelka

  39. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Taka mi dzisiaj przyszła do głowy. I po polsku, i z filmu, i wykonawcy pierwsza klasa.

    Snów o kradzieży, na przykład serca.

  40. Makówka pisze:

    Makówczyne m-m nie na temat – kotek spotkany na moim osiedlu.

    Robiłam zdjęcie kotka, a z sąsiedniego auta wychyla się głowa miłego pana „a mnie pani też zrobi zdjęcie?”
    Po chwili słyszę kobiecy głos „z kim rozmawiasz? ”
    „Z taką jedną panią”

    Zaglądam do auta -widzę jednego faceta, który rozmawia przez telefon ustawiony na głośno mówiący.

    A potem to już wysiadł z samochodu i rozmawiał tylko ze mną -o kotach, o Bieszczadach itd.

    • Quackie pisze:

      Trzeba było powiedzieć „Kotu robię, a pan też chce?” Happy

      • Makówka pisze:

        Tak powiedziałam, ale on wyraźnie miał ochotę pogadać. Sympatyczny. Wrócił z Bieszczad, chodzi po górach, lubi koty…

      • Tetryk56 pisze:

        Lepiej by było: Kotu robię, a pana mogę pogłaskać Wink

        • Makówka pisze:

          To ja mam faceta głaskać czy facet mnie? To kobiety lubią być głaskane, przytulane, a panowie -nie zawsze i nie wszyscy!

          • Tetryk56 pisze:

            W zależności od intencji i intonacji to może być albo nawiązanie rozmowy, albo odzywka zaporowa…

            • Makówka pisze:

              Intencja i intonacja tego pana była sympatyczna i taka też była moja odpowiedź.

              I potem całkiem miło się gadało. Koty i Bieszczady jako wspólny temat. O głaskaniu nie było rozmowy (tzn. było, ale o głaskaniu kota).
              Ale o żonie (pracuje w aptece) i córce też coś było. Miał ochotę pogadać, taki typ faceta widać.

              Wygląda, że mieszka na moim osiedlu. Może nawet w tym bloku co parę lat mieszkał mój starszy syn?

  41. Quackie pisze:

    Ale teraz to zmykam. Pa, do jutra.

  42. Lena Sadowska pisze:

    Późne dobry wieczór, Wyspo:)

    Upalnie dziś u nas było. Nawet w mojej zalesionej głuszy:)

  43. Tetryk56 pisze:

    Pora już na mnie, zatem i na lampkę. Dobranoc, Wyspo! 🙂

  44. Makówka pisze:

    Dla tych, co już śpią do uśmiania się i …zadumy przy śniadaniu.

    Chyba że ktoś jeszcze nie śpi -to przed snem polecam.

    DOBRANOC WYSPO!

    lulu

  45. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To już czwartek, to taki mały piątek i weekend na horyzoncie…

  46. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Już po południu ma być słońce i ciepełko i Maczek pogna na Bagry, a my nadal w pracy 🙁

    • Bożena pisze:

      U mnie ciepło jest już, a ma być gorąco. Dlatego poszłam już po zakupy. 🙂

    • Makówka pisze:

      Prognozy faktycznie tak mówią, że ma być ciepło, bez deszczu, ale bez słońca.

      W tej chwili pogoda zupełnie niebagrowa jak dla kogoś, kto dojeżdża tak jak ja -autobus, tramwaj, nogi, więc tak na chwilkę wpaść trochę się nie opłaca.

  47. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Jest w miarę dobrze, zobaczymy, jak będzie z pracą. Pogoda jak u Bożenki (ciepło już jest, czyli że pewnie będzie gorąco).

  48. Makówka pisze:

    Pochmurne i niewyspane witajcie!

    Z herbaty oczywiście skorzystam.

    Kawka

  49. Makówka pisze:

    Ultra wczoraj o 20:04 napisała tak : Z tym szarganiem świętości to dziwna sprawa, bo gdy zawieszono na pomniku tęczową flagę, to było szarganie, a gdy powieszono portrety ludzi, to nie było szargania…

    Poniżej link jakby „w odpowiedzi”.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26187553,profesorka-uw-polozyla-teczowa-flage-na-pomniku-otoczylo-ja.html?fbclid=IwAR2Qr7GXml2L4h1lykGIpj141FJFCmUzx_bbgmQFNvbbKRGI3S7VnHXgmXU#do_w=46&do_v=58&do_a=287&s=BoxNewsMT

    Wyrażam swój szacunek dla tych, co jeszcze walczą. Może ich przykład podniesie moje utrącone skrzydła? Pozwoli uwierzyć, że jeszcze zagramy w zielone?

  50. Makówka pisze:

    Pogadałam sama ze sobą i znikam.

    paaaaa…………

  51. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa.

  52. Bożena pisze:

    I tak minął dzień, jutro ma być cieplej… już się boję.
    Dobrej nocy życzę Spanko

  53. Tetryk56 pisze:

    Ciekawy film dokumentalny o Stanisławie Lemie (dostępny do 7.09.20)
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.arte.tv/pl/videos/060197-000-A/stanislaw-lem/

    • Quackie pisze:

      Ha, na to się zasadzałem! Byłoby fajnie zdążyć…

      • Tetryk56 pisze:

        Do września chyba wydłubiesz godzinę?

        • Quackie pisze:

          A może nawet zaraz? Thinking

          • Makówka pisze:

            Tak, najlepiej zaraz! Tak też zrobiłam. Tetryku bardzo, bardzo dziękuję za ten bilet do kina. Buziak

            Jestem pod wrażeniem, bo to nie tylko film dokumentalny o Lemie, ale również o kawałku naszej historii. Szczególnie mi bliskiej, bo Lwów i Kraków.

            Oraz w pigułce w filmie zostały pokazane wydarzenia, które działy się na moich oczach, za mojego życia. Fakty znane, pamiętane, ale ciekawie opowiedziane.

            A w tym wszystkim Stanisław Lem.

            Podeślę ten link moim synom.

            • Quackie pisze:

              Znakomity film. Na początku szarpie nerwy, potem trochę mniej (chociaż te zmieniające się ekipy komunistów w tle…). No i Jan Peszek jako głos.

              • Makówka pisze:

                Znakomity faktycznie. Mnie dodatkowo ten wątek repatriacji Lwów -Kraków tak jakoś sentymentalnie dotykał.

                I kapitalnie ukazane jak trudne przeżycia miały wpływ na twórczość.

    • Makówka pisze:

      Dzięki. Dawno w domowym kinie nie byłam.
      Może więc dziś spróbuję?
      Lubię Lema i jego książki.

      • Quackie pisze:

        Uwielbiam absolutnie. Raz, że wizjoner, co napisał, to się spełnia, dwa, że językowo mistrz, a trzy, że miał do tego zjadliwe poczucie humoru!

        • Lena Sadowska pisze:

          Dobry wieczór, Makówko i Quackie:)

          O! to to:)
          Lem jest dobry na wszystko.

          A to pamiętacie:):

          „…Maszyno! Masz zrobić Nic!

          Maszyna przez dłuższy czas w ogóle się nie ruszała. Klapaucjusz jął zacierać z zadowolenia ręce, Trurl zaś rzekł:

          — O co ci chodzi? Kazałeś jej nic nie robić, więc nic nie robi!

          — Nieprawda. Kazałem jej zrobić Nic, a to co innego.

          — Też coś! Zrobić Nic a nie zrobić nic — znaczy jedno i to samo.

          — Skądże! Miała zrobić Nic, a tymczasem nie zrobiła nic, więc wygrałem. Nic bowiem, mój ty przemądrzały kolego, to nie takie sobie zwyczajne nic, produkt lenistwa i niedziałania, lecz czynna i aktywna Nicość, to jest doskonały, jedyny, wszechobecny i najwyższy Niebyt we własnej nieobecnej osobie!!

          — Zawracasz głowę maszynie! — krzyknął Trurl, lecz naraz rozległ się jej spiżowy głos:

          — Przestańcie się kłócić w takiej chwili! Wiem, co to Niebyt, Nicość, czyli Nic, ponieważ te rzeczy należą do klucza litery n, jako Nieistnienie. Lepiej po raz ostatni przyjrzyjcie się światu, bo wnet go nie będzie…”
          („Jak ocalał Świat”)

          Pozdrawiam:)

  54. Lena Sadowska pisze:

    Nieco umęczone dobry wieczór, Wyspo:)
    Tłocznie i gorąco było, ale już po wszystkim:)

  55. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Będzie trochę a propos. Czyli utwór wykorzystujący w teledysku fragmenty filmu „Congress”, raczej luźno inspirowanego „Kongresem futurologicznym” Stanisława Lema.

    Snów o przyszłości z powieści Lema!

  56. Tetryk56 pisze:

    Już ponad 200 komentarzy, przydałby się nowy wpis…
    Proszę o rozważenie, a tymczasem – dobranoc!

  57. Lena Sadowska pisze:

    Spokojnej nocki, Wyspo:)

  58. Makówka pisze:

    Z makówczynym między między nie zdążyłam, bo byłam wtedy w kinie domowym.

    Teraz więc zainspirowana Dobranocką makówczyne poza – pozakolorowe sny.

    (to jest 211 komentarz)

  59. Quackie pisze:

    Zmykam po filmie!

  60. Makówka pisze:

    217 komentarzem się z Wami pożegnam.

    Rozumiem, że rano będę się witać na nowym pięterku?

    GoodNight

  61. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nadchodzi gorący dzień TooHot!

  62. Tetryk56 pisze:

    Witajcie, frytkowie mili!
    Kto pierwszy dopełźnie do wielkiej wanny?

  63. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Tutaj też się zaczyna robić upalnie, rozważam podstawienie chociaż miedniczki z zimną wodą na nózie.

  64. Bożena pisze:

    Jeśli nikt nie ma pomysłu ani ochoty na nowe pięterko, to za chwilę będzie A. Waligórski. Czy ktoś… coś…?

  65. Makówka pisze:

    Piętro wyżej byłam, ale jeszcze tu zamieszczę tekst, który krąży w sieci. Obyśmy kiedyś mogli to czytać i mówić „było źle, ale jednak ludzie zrozumieli”.
    A nie „tak się zaczynało, a my za słabo protestowaliśmy”.
    Do siebie samej to wklejam, gdyż jakoś straciłam motywację do protestowania ulicznego garstki osób. A z drugiej strony uważam, że protestować trzeba, ale nie wiem, jak aby to skutek odniosło. Edukacja?

    Jest mi niedobrze,

    zbiera mi się na wymioty na widok polskich flag, osiłków z kotwicami na ramieniu, idiotek w T-shirtach z napisami „Chwała bohaterom — Pamiętamy”. Wszystko to tak tandetne, płytkie, podszyte diso polo, tanie, na pokaz, tromtadrackie.
    Cały ten patriotyzm pomylony z faszyzmem, z nacjonalizmem i nienawiścią do innych, obcych. To machanie szabelką pod niemieckim nosem i ta naklejka z kotwicą na 10-letnim audi kupionym na szrocie w Niemczech.
    To odwaga w walce o prawdziwą polskość: z żydostwem, którego nie ma, z gejami, którzy masturbują dwulatki, z muzułmanami, których kebaby wpieprza się z sałatką z ogórka.
    Ten honor pisany przez „ch”, ten bóg, który nie mógł być Żydem, ta ojczyzna, której należą się niesprzątane psie kupy, niepłacone podatki i taki prawdziwy mąż, który bije, bo kocha.
    Obrzydzenie, to jest to uczucie, które czuję każdego pierwszego sierpnia, gdy patrzę, jak idą przez Warszawę. Żadnych innych uczuć. Obrzydzenie.
    Zawłaszczyli symbole i zawłaszczyli pamięć. Nasrali na groby. Zrobili z rocznicy piknik z racami i maskaradę z symbolami.
    I my bezradni. Bezsilni. Poddani. Kilkuset maszeruje w milczeniu.

    Nie wiemy co robić z tymi kotwicami na owłosionych łydkach, z tym pięściami wycelowanymi w niebo przeciw wszystkim, przeciw tolerancji, otwartości, oświeceniu. Milczymy. Boimy się przemocy. Piszemy oburzone posty. Jeszcze można pisać. Jeszcze można.
    Co z tym zrobić? Nasz kraj zabrali faszyści, ciemniacy i chamy. Tańczą chocholi taniec. Robią swoje porządki. Malują swoje swastyki i „pedały do gazu”. Europie mówią coraz głośniej, żeby się do nas nie wpier*alali, tak po prostu. Coraz głośniej, bo złączyli ręce z Orbanami, Trumpami, Bolsonaro, Putinami. Czują siłę swoich owłosionych muskułów. Już się nie wstydzą pustki w głowie. To, co mają w głowach, im się podoba, do życia wystarczy. Historia umalowana jak dziwka, nauka usadzona do kąta, jak zbity pies, i w zamian drewniany karabin i zabawa w partyzantów. I mundur koniecznie z kotwicą lub błyskawicą i w domyśle skrzydła husarii.
    Wojna z rozumem, wojna z elitami, wojna z postępem. Konserwowanie tego, co jest, żeby było tak zawsze, znajomo: wódka, zakąska, kościół, schabowy. Żadnych nowinek, żadnych rowerów, żadnych warzyw. Kobieta to matka, matka to dom. Ojciec to mężczyzna, musi uderzyć. Rodzina to świętość, krew i łzy też.
    Barbarzyńcy nadeszli. A my? Praca, dom, działka i pieczenie chleba oraz dobry serial na Netflixie. Nas to nie dotyczy, choć ten świat się zawęża, zawęża, zawęża. Jest coraz duszniej, coraz mocniej śmierdzi. Już niedługo przed wejściem do banku mogą zacząć sprawdzać napletki. W szpitalu każą odmawiać zdrowaśki. W restauracji zlikwidują jarskie. Zamiast hulajnóg postawią w miastach squady, na biletach do metra wydrukują kotwice. I Netflixa zastąpią Bogiemifliksem.
    Nikt nie ma pomysłu co z tym zrobić. Mówimy, że tylko edukacja może pomoc, ale oni już to przewidzieli. W edukacji posadzili swoich szturmfirerów. Ubrali dzieci w mundury. Zbudowali klatki z programów i uczą o bogu przez u zwykle i honorze przez „ch”. Następcy wygoleni ponad uszy niosą w rękach z opaskami polskie flagi, od których jest mi niedobrze. Które łopoczą z łoskotem w faszystowskim wietrze, w takt rytmicznych kroków i okrzyków z przepastnych gardeł: to nasz czas, nasz czas, nasz czas.
    Jeśli czegoś z tym nie zrobimy, jeśli nie wstaniemy z kanap i nie okażemy odwagi sprzeciwu, to nam wejdą do zupy, pod kołdrę i na biurko. Naplują, skopią, zelżą. Będą nam obcinać symboliczne pejsy na ulicach i ciągać za chałat. Nie łudźmy się, że nie będą. Robili to wtedy, zrobią i teraz.
    Jak nas wszystkich dobrych ludzi obudzić i przekonać, że nie mogą się już kłaść, spać spokojnie? Że musimy coś zrobić wszyscy razem, my, którzy jeszcze nie jesteśmy z nimi.

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)