Legendę o Wandzie znają chyba wszyscy, nie tylko krakusy?
Oto jedna z wersji:
Księżniczka Wanda (często podaje się, że była córką samego Kraka, założyciela Krakowa) słynęła z mądrych i sprawiedliwych rządów oraz wyjątkowej urody. Spodobała się księciu Rydygierowi, który ogłosił, że jeżeli Wanda nie przyjmie jego ręki, on napadnie na Kraków. Księżniczka odrzuciła jego „zaloty” i wybrała śmierć w falach Wisły. Chcąc uczcić bohaterstwo księżniczki, naród usypał kurhan w miejscu, gdzie rzeka wyrzuciła na brzeg jej ciało. Ta mogiła – kopiec Wandy – przetrwała setki lat i zobaczyć ją można do dziś.
Wanda ma w Krakowie nie tylko kopiec, ale i most.
Jest nim most przez Wisłę łączący ulicę Półłanki w Podgórzu z ulicą Klasztorną w Nowej Hucie.
Długość mostu – całkowita 350 m, w tym cztery główne przęsła po 60 m.
Ciekawostką jest, że do budowy mostu wykorzystano zmagazynowane w wojskowej składnicy elementy składanych mostów kolejowych L36.
Elementy te poddano dokładnej renowacji w hali dawnych zakładów Zieleniewskiego (później Sadkowskiego) przy ulicy Grzegórzeckiej, na zapleczu dzisiejszego Teatru Variete. Była to ostatnia praca wykonana w tej zasłużonej dla historii krakowskiego przemysłu hali.
Wyremontowane elementy przęseł połączono w sposób trwały z nowymi fragmentami nadpodporowymi konstrukcji, dając im nowe życie w nowym, dużym moście.
Gdy budowano Most Wandy, starzy mieszkańcy Mogiły z obawą przypominali, że w tym miejscu już dwa razy wybudowano mosty: w 1912 r. Austriacy otwarli most w ciągu fortecznej drogi rokadowej. Most ten musieli rozebrać jesienią 1914 w obliczu ofensywy rosyjskiej, która na szczęście krakowskiego pierścienia fortów nie przełamała.
W roku 1938 kolejny most zbudowało Wojsko Polskie i ten most też wojny nie przetrwał.
Na szczęście Most Wandy służy nam dobrze od 2003 roku i raczej posłuży jeszcze wiele lat.
Gdy budowano most malkontenci, których w Krakowie nigdy nie brakuje, krzywili się, po co most w polach.
Teraz miasto tak się rozrosło, że nikt nie ma wątpliwości, że w tym miejscu potrzebna jest przeprawa przez Wisłę.
Poniżej trzy zdjęcia wykonane przez autora projektu architektonicznego i konstrukcyjnego- Tadeusza Wojciechowskiego (podesłane mi w mailu i za jego zgodą oczywiście).



Most Wandy pokazałam, bo jest przykładem na most solidny, użyteczny i z pewną „historią”.
Teraz Kładka Ojca Bernatka, która nie jest aż tak użyteczna jak most Wandy, ale jest bardzo „fotogeniczna” i stanowi atrakcję turystyczną.
Jest to kładka jednoprzęsłowa, bez podpór pośrednich w korycie rzeki, o rozpiętości równej odległości istniejących przyczółków dawnego XIX wiecznego mostu – 143.00 m.
Autorem formy architektonicznej kładki jest architekt i rzeźbiarz profesor Andrzej Getter z krakowskiej ASP. Jego pomysł polegał na zastosowaniu formy liścia rzuconego na rzekę i swoją prostotą i elegancją ujął komisję konkursową, SARP, która w 2006 r. przyznała projektowi I nagrodę.
Autorem projektu konstrukcyjnego jest Tadeusz Wojciechowski.
Podwieszenie pomostów pieszego i rowerowego na jednym łuku o bardzo dużej rozpiętości, rekordowej dla kładek dla pieszych, stwarzało dość poważne problemy techniczne, które jednak udało się rozwiązać, między innymi dzięki pomocy profesora Andrzeja Flagi, szefa Laboratorium Wiatrowego Politechniki Krakowskiej, który przeprowadził badania tunelowe modelu kładki.
Nazwa kładki upamiętnia Ojca Bernatka, założyciela pobliskiego Szpitala Bonifratrów.
Poniżej parę zdjęć różnych autorów podeslane mi przez tego co był autorem projektu konstrukcyjnego.
Są tu zdjęcia wykonane przez różnych jego znajomych, wśród nich znalazły się dwa z mojego aparatu robione z użyciem pożyczonego statywu (łatwo poznacie które).
Na koniec jeszcze jeden most, który wybrałam dlatego, że odkąd go wybudowano mam ułatwiony dojazd na Bagry, gdyż tu wysiadam z tramwaju i potem już spacerkiem idę nad jezioro.
W ramach przedsięwzięcia„Rozbudowa linii tramwajowej Krakowskiego Tramwaju Szybkiego na odcinku: ul. Lipska – ul. Wielicka w Krakowie” zrealizowano dwa obiekty mostowe mające na celu przeprowadzenie dwutorowej linii kolejowej nad jezdnią ulicy Lipskiej i terenem Stacji Kraków – Płaszów .
Pierwszym od strony północnej i ciekawszym pod względem technicznym i architektonicznym jest dwuprzęsłowy wiadukt tramwajowy o długości 150m
Z uwagi na skomplikowane warunki geometryczne węzła drogowo – tramwajowego zaprojektowano wiadukt tramwajowy w łuku poziomym R = 150 o rozpiętościach teoretycznych przęseł 2 x 70.00 m. Tak znaczne rozpiętości przęseł, w stosunku do promienia łuku oraz konieczność zapewnienia jak najmniejszej wysokości konstrukcyjnej ustroju nośnego zdeterminowały wybór typu konstrukcji – wiadukt podwieszony z centralnym pylonem ramowym.
Znaczna siła odśrodkowa działająca na obiekt przy przejeździe tramwaju, oraz nierównomierne obciążenie wynikające z obrysu pomostu w łuku spowodowały nietypowe ukształtowanie filara w formie nachylonego pylonu, co dało interesujący efekt.


O mostach moglabym długo…miałam problem jak dokonać wyboru, aby z pięterka o mostach nie zrobił się wieżowiec.Dlatego ograniczyłam się tylko do mostów krakowskich (i to też nie wszystkich).
Mogłabym długo, bo „wsiąkłam” towarzysko w środowisko krakowskich mostowców.
Trochę się osłuchałam, napatrzyłam, gdyż uczestniczyłąm (biernie) nieraz w różnych naradach mostowych, gdy po naradzie planowana była impreza. Narada się przeciągała , a jak już przyszłam na imprezkę to i siedziałam i słuchałam i oglądałam sobie te projekty.
Jednak nie umiałabym oczywiście napisać tego co wyżej o mostach bez pomocy zaprzyjaźnionego projektanta, którego poprosiłam o przygotowanie paru zdań o wybranych przeze mnie mostach.
Jak zechcecie chętnie opowiem o mostach w San Francisco ale to już na innym pięterku.
Teraz zapraszam wszystkich do współtworzenia.
Zdjęcia, piosenki, wierszyki mile widziane.
Obrazek wyróżniający -zdjęcie lotnicze- kładka Bernatka i most Piłsudskiego.




Odpowiadając na zainteresowanie Wyspiarzy zapraszam na pięterko o mostach.
Odpoczniecie sobie od moich pstryczków.
Po zdaniu „Są tu zdjęcia wykonane przez różnych jego znajomych, wśród nich znalazły się dwa z mojego aparatu robione z użyciem pożyczonego statywu (łatwo poznacie które)” powinna się znajdować galeria pt.”Kładka Bernatka”.
Uprawnienia do robienia galerii Tetryk już mi dał, galerię udało mi się utworzyć i tu poległam.
Zamiast mojej galerii zaczęły się ukazywać różne inne zdjęcia.
Trudno, śmiejcie się ze mnie, a ja wtedy …pójdę się rzucić z jakiegoś mostu, ale najpierw może pójdę spać?
Popatrzyłam, Makóweczko, co masz za problem z galerią… to samo co z Mistrzem Q


Nie mam problemu z „usadowieniem” galerii, gdy po prostu wpisuję w tekście, w odpowiednim miejscu… [nggallery id=661] (te 661 to numer Twojej galerii)… i już będziesz miała to co zaplanowałaś.
A chociaż śmiech to zdrowie, lepiej śmiać się z kimś, niż z kogoś
A dużo lepiej po prostu pomóc…
A czemu ukazywały się różne inne zdjęcia?
wracam. Może jednak uda się zasnąć?
Z komórki teraz tak tylko kuknęłam i
To pytanie, to chyba raczej do Ukratka, bo ja się nie znam

Ja po prostu wiem, jak to robię, bo tak mnie nauczył Ukratek. Nie wiem jak to działa, ale wiem, że działa
Gdybym nie robiła tego wpisu o 2 w nocy to też Ukratek albo ktoś inny by mi pomógł. Byłam już śpiąca, zerknęłam na podglądzie, że są JAKIEŚ zdjęcia, dałam publikuj, a jak zobaczyłam inne zdjęcia to jedynie udało mi się skasować tę galerię co się pododawała.
ODPUBLIKUJ nie bardzo wiedziałam jak, a szkoda mi było skasować całkiem cały wpis.
No i z tej złości na siebie spać nie mogłam!
Gdybym nie była tak zajęta w dzień, na pewno bym Ci pomogła… przynajmniej w takim zakresie, w jakim mogę


Mąż się śmiał, że znowu straci żonę na kilka dni (zanim ich nie ułożę) 

Z samego rana pojechaliśmy na wycieczkę. Byliśmy w parku już o 7 rano, bo później nie byłoby czym oddychać
W południe odwiedził nas syn. Tydzień temu byli z Sarą (jego dziewczyną) na wycieczce trzydniowej, w Michigan . Przy okazji kupił mi prezent
Puzzle na których są ptaki z Michigan
Potem dzwoniła córeczka… no i trochę pogadałyśmy…
I tak dzień zszedł do wieczora…
Przed chwilą natknęłam się na informację „w temacie”, więc linkuję:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/lifeinkrakow.pl/w-miescie/1318,rowerzysci-nie-moga-sie-juz-doczekac-jedna-z-najwiekszych-takich-inwestycji
Mosty bywają piękne…
Tylko nie ma wśród nich tak malowniczych, jak pokazane przez Ciebie, Makóweczko…
Mam całą masę zdjęć mostów z naszych wycieczek. Zwykle chodzimy tam, gdzie woda… a jak woda to i mosty
Mogłabyś jakichś dodać na tym pięterku, proszę.

Dużo tego i nie wiem który wybrać…

Tym bardziej, że nie potrafię dodać do nich tak pięknych legend, ani szczegółów technicznych
Miralko!
Na pięterko wybrałam te mosty, o których coś można dodać, a szczegóły techniczne to akurat miałam łatwo- wykonać jeden telefon.
Wybierz te, które są najbardziej malownicze i które Ci się podobają najbardziej.
O mostach San Francisco i innych w USA (jak pisałam) mogę zrobić kiedyś wpis, gdyż opowiadałam o nich na slajdowisku w „Kontynentach” parę lat temu.
Muszę tylko znaleźć pstryczki i przypomnieć sobie co wtedy mówiłam.
Dzień dobry
Nowy tydzień, ostatni już w tym miesiącu…
Legendę o Wandzie oczywiście znam od dziecka, nawet piosenkę o niej śpiewałam. A mosty są ciekawe, nie wiedziałam, że można tyle o nich pisać. Mają rzeczywiście ciekawą historię…
Można, można dużo pisać, nawet bardzo dużo Bożenko. Pięterko zamiast między między o niedzielnej wycieczce przerodziło się w komentarzach w pięterko o mostach. Zrobiłam nawet osobną kategorię „mosty”. Nie zamierzam być monotematyczna i pisać od teraz tylko o mostach, ale, ale …jak zechcecie…
Witajcie!
Niewątpliwie mosty to efektowne budowle i cieszą się zasadnym powodzeniem wśród estetów. Są też wymagające konstrukcyjnie, tak więc łączą wiedzę i sztukę…
Dokonując wyboru, o których mostach napisać starałam się wybrać mosty „bliskie sercu Makówki”, a w opisach zwrócić uwagę właśnie na to łączenie wiedzy i sztuki. Miałam natomiast ułatwione zadanie, gdyż nie musiałam szukać w Internecie; wystarczył „telefon do przyjaciela”.
Witajcie!
Pochmurnie jakoś tak. To jest środek lata?
Dzień dobry! Bardzo ładne pięterko! Przekrój przez czasy, style i technologie, w dodatku z fachowym komentarzem. Most Wandy najbardziej tradycyjny, kładka robi wrażenie z tym jednym łukiem łączącym brzegi, ale niesymetryczny, nachylony pylon to jak projekt surrealisty (mimo że uzasadniony technicznie).
No i w ogóle w dowolnym mieście nad większą rzeką mosty to newralgiczny element miejskiej infrastruktury. (A taki np. Poznań nie dość, że ma Wartę, to jeszcze rozczapierzoną na 4 linię kolejową, i trzeba jeszcze czasem przejechać nad albo pod torami).
Dla mnie taki przejazd nad czy pod, ma swój urok. A pamiętasz most, który wędrował kilka kilometrów na Śródkę?
Niestety nie. W którym to było roku? Pamiętaj, że na stałe w Poznaniu mieszkałem tylko od 1990 do 1995.
Niestety, to było wcześniej, chyba lata 80-te.
To było na Cybinie.

Nie umiem zamieścić zdjęcia, Może ktoś pomoże?
Ten jest wyraźniejszy…

Jak ten czas leci! Wydawało mi się, że to było dawniej, ale pogrzebałam w necie i dowiedziałam się, że…
Przeprawa została oficjalnie otwarta 7 grudnia 2007 o godzinie 18:00. Od stycznia 2008 oprócz drogi dla pieszych przez most przebiega również droga rowerowa, oznakowana dzięki interwencji m.in. Sekcji Rowerzystów Miejskich.
Przecież obserwowałam to do końca!
Kulminacyjny moment przetaczania stalowego przęsła po moście 29 września 2007 oglądały setki poznaniaków.
Cieszę się Bożenko, że temat mosty Cię zainteresował. Niestety po kliknięciu na oba linki widzę jedynie pionową kreskę.
Jaka szkoda, mnie się zdjęcia otwierają. Może Ukratek pomoże…
Niestety, wydaje się, że oba zdjęcia są w twoich prywatnych zasobach googla… Jeżeli możesz, pobierz je na dysk i dodaj do biblioteki.
Wysłałam Ci na pocztę. Mam nadzieję, że to pomoże. Ale czy mam zlikwidować linki?
Jeżeli w mailu przesłałaś mi te same linki, to są dla mnie równie niedostępne jak na stronie… Sprawdzę w domu.
Dziękuję Bożenko za zdjęcia.
Widzę, że do tematu mosty będą chętni do współtworzenia?
Pozdrawiam z Hornu.
Podziękowania należą się Tetrykowi, bo ja nie mogłam sobie z tym poradzić. Kiedyś mi to lepiej szło. No cóż, siątki…
Dziękuję
Q za miłe słowo, że ładne pięterko.
Cieszę się, że udało mi się je zbudować gdy akurat jesteś w domu= na Wyspie.
Późno się zrobiło, a my bez Gieni?
Wiedziałam czego mi brakuje – HERBATY!
Mam za sobą nieprzespaną noc. Chyba ta walka o to, aby dodać moją galerię, a potem jak usunąć te inne (Wasze) zdjęcia, które mi się dodawały tak mnie zezłościła (ta moja nieporadność!), że zasnąć nie mogłam. Ale czemu rano nie mogłam dospać?
Pierwsze, co mi się kojarzy, to (oczywiście) – „na lewo most, na prawo most, a dołem Wisła płynie” 🙂 Lubię mosty, fajnie, że podjęłaś temat, a do tego tak merytorycznie, brawo 🙂 Z krakowskich, najbardziej chyba (poza fotogeniczna Kładką, którą też rzecz jasna obfociłam) lubię stary most Dębicki, przez który przejeżdżałam milion razy, natomiast z wrocławskich uzbierałoby się więcej, bo są wyjątkowo malownicze. Zresztą – mostów ci u mnie dostatek, też z całej Polski.
Oj, Most Dębnicki, oczywiście, zgubiłam literkę 🙁
Dziękuję za brawa
ikroopko!
Oczywiście, że lubię most Dębnicki (i Grunwaldzki), gdyż przejeżdżałam i nadal przejeżdżam nimi nawet nie milion a parę milionów razy.
Do wpisu wybrałam jednak te mosty, które są całkowicie (most Wandy) lub częściowo (kładka i wiadukt blisko Bagrów) dziełem zaprzyjaźnionego projektanta.
Zapraszam do współtworzenia;podeślij mailem jakieś zdjęcia, proszę
Zgubiłaś literkę? Temat mosty wywołał się na wpisie o moim zgubieniu się, więc może na Wyspie gubienie i mosty ma ze sobą coś wspólnego?
Chciałam napisać, że lepiej zgubić literkę niż, ale uświadomiłam sobie, że czasem taka literka zmienia sens, bywa że całego życia 🙂 Ale nie filozofujmy zanadto, bo to nas może zaprowadzić w niebezpieczne rejony…
Mostów poszukam, chętnie, ale to chwilę potrwa, na szybko mogę podesłać link, voila, do mojego wpisu o rzeźbach Kędziory, które tak pięknie 'dopełniły’ Kładkę Bernatkę
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/tiny.pl/7f45c
Mnie drogą skojarzeń takie „zgubienie” zaprowadziło do słynnego lub czasopisma.
Ale faktycznie dużo lepiej podziwiać fotogeniczną kładkę oraz rzeźby Kędziory. Bardzo ciekawy wpis -dziękuję za linka.
Tak jak rzeźby Kędziory „dopełniły” Kładkę tak Twój wpis kapitalnie „dopełnia” pięterko.
Poszukaj, poszukaj …czekam cierpliwie, pięterko dopiero powstało.
” Na lewo most, na prawo most” KAZIKA, czy tradycyjna wersja?
Piosenki Kazika wklejać tu nie będę ze względu na słownictwo no i jednak zbyt silne nawiązania do polityki.
Natomiast zapodam tradycyjną wersję.
Można posłuchać i pooglądać wspominając czasy PRLu.
Uuuuu 🙁 u mnie sie nie otwiera, 'film niedostępny’.
Łoj, przykro mi. To już nasze mądre głowy może zaradzą?
U mnie się otwiera.
Na komórce mi odtwarza…
Ta piosenka jest starsza ode mnie

Ale pamiętam ją jeszcze z dzieciństwa… dawno było…
Bożenko! Miralko!
U Was się otwiera?
Ba, chyba wszyscy pamiętają tę piosenkę z dzieciństwa. Nie tylko ci z „warszawki”.”Krakówek” też zna.
Witaj maradag!
Nad czym się tak zadumałaś?
Zgodnie z tytułem, aby było również coś o Wandzie posłuchajmy:
A może taka wersja dla dzieci?
Ostatni z tych mostów, choć zapewne i konstrukcyjnie cudem sam w sobie, to mnie za razem każdym, gdy mijam, o alteracyję przyprawia. W grodzie, gdzie na jakiej trzeciej jego szerokości północ nie ma łączności z południem, bo kolej ważniejsza i gdy nareszcie przychodzi do przerzucenia czego ponad torami, to się wyrzuca w błoto półtorasta milionów, na to by jeden tramwaj i przygarść cyklistów z tego korzystać mogła? Zamiast dołożyć wieleż potrzeba i choć po jednym pasie pobok, by bodaj trochę korków rozładować?
Kłaniam nisko:)
Witam Cię Wachmistrzu!
Zaszczyt to dla mnie wielki, że skomentowałeś mój wpis. Pamiętam, że gdy budowano ten most zadałam podobne pytanie.
Poprosiłam więc projektanta o odpowiedź, którą poniżej wklejam w całości.
„Pomysł nie nowy, bo już w 1982 roku opracowałem w Biurze Rozwoju Krakowa koncepcję wspólnego wiaduktu dla tramwaju i ulicy Saskiej w tym rejonie.
Koncepcja ta nie doczekała się wtedy realizacji z powodu kosztów, wtedy niewyobrażalnych i z powodu nadmiernego zatłoczenia ulicy Wielickiej, które byłoby skutkiem takiej inwestycji.
Niestety parę lat wcześniej wybudowano „tymczasowe” oszczędnościowe jednopoziomowe skrzyżowanie ulic Wielicka – Kamieńskiego – Nowosądecka, które służy już 40 lat…
Wiadukt tramwajowy związany jest z rozwojem sieci Krakowskiego Tramwaju Szybkiego. Oczywiście, nieprawdziwy jest pogląd, że niewielkim wzrostem kosztów można by uzyskać dodatkowe jezdnie ulicy, których zresztą nie byłoby jak rozsądnie włączyć w ulicę Wielicką.
Drogowa Trasa Bagrowa przebiegająca na wschód od zbiornika pozostaje w planie do roku 2030, ale moim zdaniem, nie jest to obecnie termin realny. Może, jeśli by się ostatnie wybory inaczej skończyły…?”
Ukłony Szanownemu Wachmistrzowi zasyłam.
Wielcem kontentna, że temat Sz.P. zainteresował.
Zaszczyt to żaden, bo nijaki ze mnie mostów znawca 🙂 Trud budowniczych cenić umiem, bom się konstrukcyj mostowych uczył, choć więcej od tej strony jakże takiego potwora wysadzić:) Szczęśliwie, w pokojowych żyjąc czasach, nigdy żadnego nie musiałem…:) Co się tyczy argumentacji przywołanej, to onej „nie kupuję” dziesiątki mając w tem grodzie przykładów marnowania milionów, które poskładane ziarnko do ziarnka, dałyby ten grosz potrzebny. I złość moja nie ku budowniczym się kieruje, a ku decydentom, co wiedzieć winni wybornie, że wybierając półśrodek jaki przy organizowaniu festynu czy parady, szkód się czyni niewielkich, aliści jako się prowizorium jakie stawia ze stali i betonu, to już zostaje ono na wieki, wszelkie prospekty na godne rozwiązania insze, niwecząc…
Kłaniam nisko:)
Witaj Wachmistrzu!
Zaszczytem dla mnie jest każdy komentator mojego wpisu. Tym bardziej każda merytoryczna uwaga, gdyż świadczy to o tym, że ktoś przeczytał i temat jakoś go zainteresował.
Też nie jestem znawcą mostów. Jak pisałam mam zaprzyjaźnionego projektanta.
I złość moja nie ku budowniczym się kieruje, a ku decydentom -napisałeś. I tu wszyscy się zgadzamy.
Grzeczność WMPani moim obowiązkiem 🙂
Kłaniam nisko:)
Fajrant i przerwa (i jeszcze po drodze posiedzenie zarządu stowarzyszenia, o którym ma się rozumieć całkowicie zapomniałem).
Makówka dziś się wahała jak ten baca czy iść na poprawiny.
Słońce! -idę na Bagry.
Chmury -nie idę.
Słońce -idę.itd i tak w kółko…)
Aż w końcu o 17.30 wyruszyła. Popływała, w Hornie zjadła chłodnik i pizzę i teraz wróciła do domu.
W pierwszej kolejności
potem
, ale nie celem spania.
Wykąpana, w koszulce nocnej będę pełnić honory gospodyni pięterka i „się odnosić”.
Idę w Twoje ślady, Makówko.

Ale ja bez Dobranoc, nie celem spania!
A Ty śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej!
Dobry wieczór.
To ja już po przerwie.
O krakowskich mostach trudno mi cokolwiek napisać poza tym, co wyżej, bo korzystałem tylko praktycznie, a nie są z nimi związane żadne poważniejsze wspomnienia czy emocje.
Natomiast jako dziecko odwiedzałem, jak Wyspiarze wiedzą, Żywiec. I tam jest mostów sporo, bo też i miasto leży nad Sołą, a jeszcze w granicach Żywca uchodzi do niej Koszarawa. Oczywiście najważniejszy jest most miejski, w ciągu ulic Dworcowej i Kościuszki, z którego zawsze obserwowałem płynącą Sołę: na południe dało się (ostatnio) dostrzec jakieś zwierzaki, bobry albo wydry. Na północ zawsze był próg ze spadającą wodą („Ale wodospad!”). A kiedy woda przybierała, zawsze zostawiała na filarach różne śmieci, gałęzie drzew etc.
Niedaleko na południe leży most kolejowy, na linii kolejowej Żywiec-Sucha Beskidzka. Nie wolno przez niego przechodzić piechotą (i przez lata zachodziłem w głowę i dalej zachodzę, dlaczego nie pociągnięto wzdłuż niego, na jego konstrukcji, kładki dla pieszych), a w pewnych okolicznościach ten zakaz bywa egzekwowany przez Straż Ochrony Kolei albo Policję Państwową. Tuż przed nim (od strony południowej) znajduje się wspomniane ujście Koszarawy do Soły.
Jak pójdzie się brzegiem od strony Koszarawy, dociera się do kładki, prowadzącej z miasta ku masywowi Grojca i amfiteatrowi, gdzie odbywa się co roku finałowy koncert Męskiego Grania, a poza tym różne inne koncerty i imprezy, jak festiwal ziem górskich. Pod kładką znajduje się kąpielisko, z którego często korzystałem jako dziecko, ale potem przestałem, ponieważ po jednej z kąpieli spuchła mi jedna gałka oczna tak, że powieka się nie domykała.
No a najmniejszym mostkiem w Żywcu, ale dla mnie jednym z najważniejszych, jest tzw. chiński mostek, czy też jeden z nich – na strumyczkach płynących przez park, należący kiedyś do książąt z rodu Habsburgów. Mostek prowadzi na „wysepkę” z domkiem chińskim, gdzie obecnie jest kawiarnia, a na nim (mostku) robiono tradycyjnie zdjęcia wszystkim dzieciakom w rodzinie (tzn. w moim pokoleniu). A ja skorzystam z gotowego zdjęcia mostku bez dzieci, ze strony polskieszlaki.pl
Ciąg dalszy nastąpi.
Quacki dziękuję za współgospodarzenie i garść informacji.
Pamiętam ten mostek i domek chiński. Gdzieś pewnie mam jakieś moje pstryczki, ale nie będę szukać, gdyż teraz mam do pokazania mosty przysłane mailem przez ikroopkę.
Znam 🙂 Byłam w tym parku kilka lat temu, piękny jest, tylko zdaje się przetrzebily go jakies wichury, wiesz cos o tym?
No, te drzewa to były wiekowe, nie zdziwiłoby mnie, gdyby po burzach w ostatnich latach nie było tam żadnych strat.
A jednak, niestety, sprawdziłam, zerknij:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/zywiec.naszemiasto.pl/wichura-zniszczyla-park-habsburgow-straty-w-drzewostanie-sa/ar/c8-5030622
Jak nie Lex Szyszko to wichura 🙂
Och, przecież rok temu w lipcu byłem w Żywcu, jak to możliwe, że nie zauważyłem?
Może nie byłem w parku?
Taż przecież nie będziemy Cię pytać gdzie byłeś i dlaczego nie byłeś w parku, albo byłeś, ale nie pamiętasz?
Będę teraz pokazywać mosty podesłane przez ikroopkę.
W osobnych komentarzach, aby można było pojedynczo odnosić się do danego mostu.
Most im. WOŚP w Darłowie – nowy, nowiutki z grudnia 2019
Lakier jeszcze świeży… 😉
Ty to masz sokoli wzrok Tetryku!
A może Szanowny Pan Administrator też wszedłby we współgospodarzenie pięterka i jakieś zdjęcie mostu pokazał?
Chcialoby się zdziwic, że nasze wladze nie znalazły jakiegoś pretekstu, żeby nie dopuścic do tego patronatu, ale moze, hm, zdziwiam?
Nie wywołuj wilka z lasu z tym patronatem WOŚP, bo aż strach się bać.
Mosty ikroopki cd.
W Toruniu nad Wisłą, most drogowy im. Piłsudskiego, teraz w remoncie
Ślubne zdjęcia z dreszczykiem emocji?
Ten most kojarzy mi się tylko z korkami w obie strony
teraz już od dawna nim nie jeździmy, raczej autostradowym, jeżeli już.
A mnie z widokiem na piękną torunską starówkę 🙂
A mnie z filmem „Zamach” Passendorfera, gdzie udawał warszawskiego Kierbedzia i to z niego osaczeni dwaj zamachowcy do Wisły skakali, by w jej nurtach zginąć
Kłaniam nisko:)
No proszę! Dziękuję, lubię takie smaczki.
Notabene właśnie czytałem ostatnio, że jakiś most na Dolnym Śląsku ma zostać wysadzony przez Toma Cruise’a, w ramach kręcenia kolejnej części „Mission Impossible”.
Nadziei pełnym, że drzwi ukażą psubratom…
Kłaniam nisko:)
Tu więcej informacji na ten temat: OKO.press
To się w głowie nie mieści, ani gdzie indziej

Czy ci idioci chcą do końca zniszczyć polską historię i polską kulturę? Aż mi się coś w środku przewraca…
Też lubię takie smaczki.
Dziękuję panowie!
To dla Wachmistrza
A to dla Q
Też coś o tym czytałam. Chyba w GW?
No co też WMPani ? Tak przy ludziach ?:) W biały dzień?:) Toć przecie się jeszcze zarumienić żem gotów, a to u brodatego przepociesznie wygląda…
Kłaniam nisko:)
Lubię widok niepociesznych brodaczy Sz.P. Wachmistrzu!
Ukłony odwzajemniam.
A mnie Toruń (nie tylko most) kojarzy się z wycieczką z sanatorium.
Byłam w Inowrocławiu, było super, kapitalne wspomnienia!
A wycieczka z Inowrocławia do Torunia …eh!
Nie tylko urokliwość Torunia utkwiła mi w pamięci, towarzysko to był cudny dzień.
Rozmarzyłam się…
Teraz (dalej z maila od ikroopki) zabytkowy most na wrocławskim Biskupinie tzw. Bartoszowicki, ma ponad 100 lat.
Czyż nie jest śliczniutki?
Dobry wieczór !
We Wrocławiu wszystkie są śliczniutkie ! Gdzie szukać mostów jak nie tam ? 🙂
Witaj Lordzie!
To prawda, Wrocław przez te swoje kanały to jakby same wyspy.
Wrocławskie mosty sa rzeczywiście ciekawe, no i liczne – mieszkańcy sami nie wiedzą dokładnie, ile ich mają, bo źródła podaja różne liczby, podobno 100 plus 33 kładki 🙂
Czy Szanowny Pan Q mógłby pomyśleć, aby Dobranocka była tematyczna?
Myślę właśnie…
Most ruchomy w Ustce.
(foto -ikroopka)
A w Darłowie też nie było ruchomego mostu (kładki) w samym porcie? Ach nie, dopiero teraz patrzę, tam jest most ROZSUWANY!
Mam, jakby co 🙂 ale nie wiem, czy Makówka nie ma już dość…
Makówka na dziś może ma dość, ale nie tyle Makówka, co obawiam się o innych Wyspiarzy czy mosty ich nie znudziły?
Ale mam nadzieję, że jutro jeszcze będziemy na mostowym pięterku to sobie następne mosty pooglądamy?
No i( UWAGA!) planuję kiedyś wrócić do tematu mosty. Zrobiłam w tym celu osobną kategorię.
Brawa dla Ciebie Q za wnikliwość!
Tetryk też wcześniej wypatrzył świeżość lakieru, ale teraz znikł…
Humm, ale lakier nie na tym rozsuwanym, tylko na stałym?
Lakier na tym im. WOŚP, nowym z 2019 roku.
A znikł nie lakier, tylko Tetryk. Ukratkiem znikł.
Gdyby LAKIER nagle znikł, to byłaby sensacja!
A Ukratek to żadna sensacja.
Tetryk jak Józek –pojawia się i znika, i znika, i znika…
Druga część wspomnień na temat mostów wiąże się z Poznaniem, ale trochę od innej strony niż Bożenka, bo też i od innej strony znam Poznań.
Przyjeżdżałem na wakacje do poznańskiej Babci, która mieszkała w bezpośrednim pobliżu ulicy Roosevelta i (jak się później dowiedziałem) prawdziwego domu, gdzie mieszkali fikcyjni Borejkowie, bohaterowie powieści Małgorzaty Musierowicz.
Mosty, które pamiętam najlepiej z tamtych czasów, to właściwie wiadukty, mosty nad (albo pod) linią kolejową. Pierwszym i najbliższym był zespół mostów u zbiegu ulic Poznańskiej, Pułaskiego, Libelta i Roosevelta. To tamtędy chadzało się do miasta (przez Libelta) lub jeździło tramwajem do parku na Cytadeli (czołgi!).
W drugą stronę, do parku przed i za Operą (czyli na Teatralkę) chodziło się przez Most Teatralny, w starym stylu, z latarniami (czy w latach 70′ i 80′ też już taki był? Nie pamiętam!). No i na samym moście był i jest przystanek tramwajowy w stronę miasta.
Następny jest Most Uniwersytecki, na którym w ogóle słabo się czuje jego „mostowość”, pewnie dlatego, że stanowi de facto zjazd z ronda Kaponiera, a zaraz za nim są budynki UAM oraz Akademii Muzycznej, a dalej jeszcze Zamek. Oczywiście jak na nazwę przystało, tym mostem chodziło się i jeździło na zajęcia na studiach.
Most Dworcowy, jak sama nazwa wskazuje, znajduje się koło Dworca PKP, ale nie tylko z koleją się kojarzy: na jego wylocie znajduje się główne wejście na Międzynarodowe Targi Poznańskie, z charakterystyczną „rakietową” wieżą.
No a potem to już mosty nad Wartą: Królowej Jadwigi, którym jeździłem do Radia Afera na Politechnice, a wracałem z nocnych dyżurów przez Most Rocha (którym wtedy jeszcze nie jeździły tramwaje) na piechotę do Garbar, a potem koło Cytadeli na Winogrady (gdzie mieszkałem).
No i oba mosty na Ostrów Tumski, kojarzące się głównie z wyprawami do Nowego ZOO (i tu już wędrujemy niedaleko Bożenki), bo zaraz za nimi i za Rondem Śródka jest początkowa stacja kolejki Maltanka.
A potem tymi mostami jeździło się na Miłostowo, na groby Babci, Prababci, Cioci (siostry Babci) i Wujka (męża Cioci).
Dzięki Quacki za te wspomnienia.
Poznania właściwie nie znam. Zwiedzałam kiedyś bardzo pobieżnie i tyle.
To nie dobranocka, jeno dziura, dziura w moście ! 😀
Dziękuję Lordzie!
Dobranocka.
Most nad wzburzoną wodą, ale w wykonaniu Arethy Franklin, a nie panów Simona i Garfunkela.
Snów o wodzie jednak spokojnej.
Dziękuję Q!
Most może być nad wzburzoną wodą, ale sny niech będą raczej spokojnie.
Proszę bardzo: Zabytkowy obrotowy most na Kanale Łuczańskim w Giżycku.

O!!!! znalazł się nasz żeglarz!
Tetryku dziękuję!
Ach, tam też byłem, raz, kiedyś na wakacjach. I nawet przejeżdżalem po tym moście autem, zdaje się.
Pora na lampkę. Pójdźmy spać – i oby nigdy pod mostem! 😉

Teraz wszystkie komentarze są na temat, ale na między między coś musi być. Niech będzie taki tęczowy most.
To most drogowy na DW 470, nad A2
To właściwie ikroopkowe między między, bo to kolejny most przysłany mi przez niezmordowaną ikroopkę.
Dwie minuty zabrakło i między między stało się po Dobranocce.Auuuu!
Niech to będzie Wyjątek, który potwierdza Regułę (tym bardziej, że Makówka ZaWyła).
Kiedyś takie między między, które było jakoś nie między Tetryk nazwał jakoś zabawnie.
Poza, poza? Czy jakoś inaczej? Nie pamiętam.
Przecież chodzi o to, aby się bawić i zarazem czasem coś dowiedzieć, prawda?
Tak Jest.
Zmykam, proszę pani.
Tym razem spóźniłam się o minutę…pisząc podobną myśl niżej (23:39).
Zerknęłam na pocztę i widzę, że ikroopka przysłała w mailu jeszcze jakieś mosty.
Jednak tym kolorowym mostem zakończę na dziś, aby była możliwość pod każdym mostem porozmawiać, coś sobie przypomnieć, skojarzyć.
Nie chodzi przecież tylko o kuknięcie na zdjęcie, ale o tę „wymianę myśli” jak to ładnie kiedyś Q napisał o Wyspie.
Mysle, że styknie juz moich mostów na Wyspie 😉 ale zachęcona i zainspirowana przez Makówkę, popełniłam wpis u siebie na blogu, więc gdyby ktos czuł niedosyt, hahaha, to zapraszam 🙂 wystarczy kliknąc w ikroopkę 🙂
Ależ ja mam dziś jakiś dobry dzień.
Najpierw Max widzi we mnie Mrówkę, a teraz okazało się, że jestem dla ikroopki inspiracją i zachętą.
i kroopko na Twojego bloga zaraz kuknę tylko na Wyspie najpierw zachowam się jak na gospodynię pięterka przystało.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Wstaje gorący dzień 
Witajcie!
Gorąco zapraszam Państwa na imprezkę pt. „Żar tropików”
To impreza prosto z Afryki
Czyli dziś nie należy się wahać i jechać na Bagry po południu, ale wcześniej?
Wróciłam z zakupami i chętnie teraz się napiję…
Dzień dobry! To ja na kawkę.
Dzień dobry!
To ja na herbatkę!
Duszno, gorąco, dobrze że mam duży wentylator. Ale chmur na niebie coraz więcej, czyżby szła burza?
Pędzę na Bagry, odwiedzę ostatni most opisywany na pięterku, będę wieczorem.
Zostawiam Wam kolejny most od ikroopki:
To zabytkowy most na Odrze, stalowy i kratownicowy, z 1891 r., przeniesiony do Brzegu w 1954 r. z Fordonu k/ Bydgoszczy.
Wieczorem chętnie dodam jeszcze jakieś mosty, jeśli tylko taka będzie wola Wyspiarzy.
do popotem, paaaa
A mostem przez Wisłę w Fordonie również czasem jeżdżę.
Co mi przypomina, że w 2013 otwarto dla ruchu całkiem nowy Most Uniwersytecki w Bydgoszczy, przez Brdę, bardzo pasujący logistycznie, z bardzo oryginalną konstrukcją, która wszakże nam kojarzy się zawsze z klapą od kibla. Zdjęcie z Wikipedii.
Dziękuję Q za kolejne zdjęcie i głos w rozmowie.Dobrze, że czekałam z mostowym wpisem aż wrócisz z urlopu.
Pozdrawiam z Bagrow.Cudne pływanie,bagrowe życie towarzyskie kwitnie,jest wesoło…
Przyjemności, Maczku
Dziękuję Bożenko,trzeba korzystać ze słońca póki jest.
Z rodziny łabędziej zostały tylko dwa.
Pstryknelam i łabędzie i most.
Może coś przyda się na między między ?
Nie jestem złośliwy , często słyszę , że jestem dobra dusza , ale wystarczy zmienić literki w słowie dusza i obraz zmienia się nie do poznania Obserwuję Twoje wulkaniczne wprost zaangażowanie w dostarczaniu do poszczególnych wątków Madagaskaru materiałów i dochodzę do wniosku , że Makówka sobie z tym ogromem pracy by sobie nie poradziła . Może to zrobić tylko Mrówka – Makówka i dla porządku w redakcji proponuję ochrzcić Makówkę na Mrówkę -Makówkę . Ceremoniał może opracować zespół doświadczonych osób , których wszak na Madagaskarze nie brakuje . Rzucam pomysł , przed wyjazdem na Mazury , jest więc czas do końca sierpnia na godne przemyślenie sprawy , a jeśli mój pomysł jest głupi , to i tak nie mam szans aby to sobie przeczytać Mróweczko-Makóweczko , przede wszystkim to Ty musisz zadecydować . Jeśli zabawa się nie uda , to nie wielka strata , ot trochę czasu trzeba poświęcić na wyróżnienie koleżanki z klasy . Do usłyszenia
Dziękuję Maksiu!
Jest mi bardzo miło.Staram się faktycznie wyszukiwać trochę informacji do moich wpisów nadrabiając tym braki warsztatowe.
Jeśli choć trochę mi się udaje to się cieszę i czuję się zmotywowana do kolejnego budowania.
Maksiu poplywalam trochę,w wodzie mi się przypomniało,że przecież Makówka już do tej pory występowała w dwóch postaciach tzn.Maczka.Trzy M,podoba mi się,choć pracowita to ja nawet nie bywam.
Buziaki zasylam za dobre słowo
Fajrant i przerwa.
A ja przerwa w pływaniu.Dostalam RTB, że idą burze z gradem, więc korzystam póki się da.
A propos skrótów czy wiecie co to jest BG?
A w jakim kontekście?
Ułatwię B jak Bagry…
A nie właśnie Burze z Gradem?
W kontekście tego alertu, ma się rozumieć.
Dobry wieczór. 🙂
Chyba się pogubiłem….
RTB
RGB
A może jednak było to RCB ?
Brawo Lordzie za spostrzegawczość
!
Oczywiście, że to miał być ALERT RCB. Chyba za dużo dziś byłam na słońcu?

No i pisałam z komórki na słońcu właśnie.
Natomiast zagadka BG już jest prawidłowo napisana.
B jak Bagry i teraz zgadujcie
RTG!
BG !
dwie literki
B jak Bagry!
Wróciłam do domu. Teraz
, kolacja i zaraz kuknę na nowe komentarze, bo z komórki na słońcu to jednak kiepsko się pisze.
No to i po przerwie.
Mostów w Kielcach specjalnie nie ma, bo też i rzeczka (Silnica) bidna, więc nie kojarzę nic specjalnego, chyba tylko ten przebiegający po zaporze, zamykającej Zalew Kielecki (ale to żaden most, raczej tylko zapora właśnie).
Późno się zrobiło, idę spać. Dobranoc
Śpij dobrze!
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj nie będzie a propos mostów (chociaż pewnie coś by się tam znalazło jeszcze), ale za to bardzo spokojnie i kojąco.
Snów w rytmie samby.
Niechaj będzie i spokojnie i kojąco.
Wolę nie tematyczną Dobranockę, ale „za to ” komentarze na temat panie Q
Planuję proszę Pana jeszcze kiedyś zrobić pięterko o mostach (np. w USA) to będziesz Pan miał możliwość „wykazać” się mostową Dobranocką.
No dobrze.
Tylko z Trójmiasta to nie mam zbyt wielu wrażeń mostowych, bo mieszkając w Gdyni nie mam okazji jeździć ani chodzić po zbyt wielu mostach. Chyba że za jeden z nich przyjmiemy Estakadę Kwiatkowskiego, przechodzącą nad mnóstwem torów kolejowych i innych dróg. Ma około 2,5 km długości (Wikipedia mówi, że 5,5, ale to cała trasa, a odcinek nadziemny jest krótszy).
W Gdańsku jest o wiele więcej mostów, wantowy im. Jana Pawła II, Zielony Most na Starym Mieście (naprzeciwko Zielonej Bramy), czy zwodzona kładka na Ołowiankę, pod którą o mało co zmieścił się wycieczkowy stateczek (a kapitana ścigała potem prokuratura). Ale może Krzysztof by wiedział więcej?
No i jeszcze jest oddany do użytku zwodzony Most 100-lecia Niepodległości Rzeczypospolitej, przed którym był most pontonowy, oba na Wyspę Sobieszewską. Ale tam to byłem raptem raz czy dwa.
Dziękuję Q!
Krzysztof pewnie mógłby coś więcej napisać, ale nie zaglądnął niestety.
Tak jak Lena niestety nie zajrzała, a obiecała urozmaicić wpis wierszami o mostach. Szkoda, ale Lena miewa zdaje się problemy z Internetem.
I czasem.
Z mostów nieistniejących należałoby jeszcze wspomnieć o moście, który czasem przychodzi do głowy kierowcom, stojącym w korkach na Obwodnicy Trójmiasta, koło Redy, Pucka i Władysławowa – o moście na Hel
Przechodzimy w sferę marzeń i życzeń?
Im późniejszy wieczór, tym bliżej marzeń. I snów
...Ale kto wie, czy za rogiem
Nie stoją Anioł z Bogiem?
I warto mieć marzenia
Doczekać ich spełnienia...
I w ten sposób, od mostów prawdziwych, przez te z marzeń (również sennych) dotarłem do końca dnia. Dobranoc!
Śpij dobrze z miłymi marzeniami panie Q!
O Wandzie i jej moście było parę komentarzy. Most nad torami kolejowymi wzbudził zainteresowanie nawet Wachmistrza.
Natomiast Kładka Bernatka jakoś tak bez komentarzy. A tymczasem
ja, aby pokazać jej fotogeniczność, usiłowałam nawet nauczyć się robić galerię = pokaz slajdów.
Może więc ten artykuł kogoś zainteresuje?
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/stare-podgorze.pl/kladka-bernatka/
Co dzień, gdy pogoda pozwala, dwukrotnie przejeżdżam kładką-Bernatką na rowerze i muszę przyznać, że wyjazd z poziomu bulwaru na jej szczyt jest ekstremalnym punktem całej trasy…
No proszę, proszę! A nic się nie przyznawałeś! I żadnym własnym zdjęciem się nie pochwaliłeś!
Jak Ci się podobają rzeźby Kędziory i sama kładka?
Taaa, siądź an rower i zasuwając ostro pod górę rób starannie zaplanowane i dostateczne technicznie zdjęcia!
Ja bez zasuwania pod górę NIGDY nie robię starannie zaplanowanych i dostatecznie technicznych zdjęć.
Ja tylko pstrykam, a i tak
potem te pstryczki bezczelnie pokazuję na Wyspie.
Właśnie, właśnie na tym pięterku DO TEJ PORY były tylko dwa pstryczki z mojego aparatu.
Może coś pokażę z dzisiejszego dnia?
Zanim wystawisz lampkę jako między między ?
Nie lampkę jako między między tylko ja jako między między. Coś mam problemy z wysławianiem się.
To tu wcisnę makówczyne między między
Dziś na tym moście wysiadłam z tramwaju i poszłam na Bagry.
Potem przeszłam wzdłuż jeziora i wracałam taką kładką nad torami. Z tej kładki widać było ten most, przez który szłam wcześniej.
Jak widać bez mostów, kładek itd. ani rusz.
Czy ten wyżej, to most na S7 ? Gdzieniegdzie podają, że to obecnie najładniejszy most w Polsce… I tu oczywiście kwestia gustu. Wrażenie robi, to fakt.
Lordzie!
Ten wyżej to ten trzeci most, o którym pisałam we wpisie. To dzięki niemu mam ułatwiony dojazd na Bagry. Wsiadam w autobus, podjeżdżam do tramwaju i na tym moście właśnie wysiadam. Z niego widać już Bagry;trzeba tylko dojść na nogach ok.15 minut.
A poniżej to stara kładka nad torami. Lakier z niej odłazi co widać tu:
To było pokazanie mojej dzisiejszej trasy -od mostu -do kładki.
Pytałem dokładnie o ten most…
Lordzie dziękuję za filmik!
Na pięterku były piosenki i dużo zdjęć, ale filmiku, na którym widzimy jak jedziemy przez most nie było.
Z przyjemnością sobie przejechałam wirtualnie, gdyż nie pamiętam czy kiedyś jechałam przez ten most.
To nie ten sam, na którym rozpoczęłam dziś mój „bagrowy dzień”.
I jeszcze taka jedna informacja, której we wpisie nie było.
Kładka początkowo budowana była na brzegu Wisły na Bulwarze Kurlandzkim (wzdłuż rzeki), dopiero po przygotowaniu całej konstrukcji na brzegu 19 czerwca 2010 została przerzucona za pomocą barek i dźwigów na drugi brzeg. Do użytku została oddana 30 września 2010.
To przerzucanie wyglądało dość ciekawie. Byłam tam i obserwowałam.
To w ramach m-m pokażę jeszcze najstarszy w Europie żelazny most wiszący: na Małej Panwi, w Ozimku (woj. Opolskie)

Jak z ilustracji Mroza do dzieł Verne’a!
Dziękuję Tetryku!
Ślicznota, notuję na liscie do 'zobaczenia’.
Czyżbyś tam jeszcze nie była i nie widziała ikroopko?
Łączą nas samby i mosty, i lampka Wiedźminki pilnująca naszych snów. Dziś znowu zapalę ją ja…

Dobranoc!
Dziś? A masz jakieś sygnały, że w najbliższym czasie Wiedźminka planuje wrócić do zapalania lampki?
Makówko, coraz bardziej podziwiam Twoją mrówczą pracę. Mosty są rewelacyjne, a wiadomości o nich powinny Cię napełnić dumą. Świetne są również dopiski Szanownych Komentatorów. Brawo, niech mosty rządzą na Madagaskarze.
Witaj Ultro!
Bardzo dziękuję za tak miłe słowa.
Masz rację -wpis zrobił się ciekawy, gdyż dużo osób zgodziło się go współtworzyć.
Mosty są użyteczne, wręcz niezbędne, często mają ciekawą historię i bywają bardzo ładne.
Cieszę się, że temat mosty spotkał się z Waszym zainteresowaniem.
Tak sobie myślę, miałem okazję przejeżdżać tu i tam. Przeglądając zbiorcze artykuły o urokliwych mostach typu TOP xx, okazuje się iż większość z nich widziałem na oczy. I co ? Okazuje się iż nie mam żadnego zdjęcia mostu. Nawet bywając wielokrotnie we Wrocławiu, który niezmiernie lubię, mosty traktowałem jako uroczy element całości i nie przyszło mi na myśl, by robić im zdjęcia. Nie nawykłem ? A może kwestia postrzegania i okazuje się, że taki na przykład „most zakochanych”, bez kłódek a przede wszystkim bez pięknego (szczególnie nocą) tła jakim jest Ostrów Tumski, straciłby swój urok i byłby jednym, niewiele wyróżniającym się mostkiem z całej tej setki ? Być może…. 🙂 No dobra, już „nie filozuję” !
Lordzie wydaje mi się, że ja do pewnego czasu też jakoś mostów „nie dostrzegałam”.
Dopiero przyjaźń z projektantem mostów spowodowała, że zaczęłam inaczej na nie patrzeć. Zaczęłam dostrzegać w nich nie tylko użyteczność, lecz piękno.
Miałam okazję obserwować jak powstają projekty, słuchać ile z tym jest nieraz problemów i dlatego ten temat stał mi się emocjonalnie bliski.
Zresztą mosty są symbolem ŁĄCZENIA jak sam kiedyś napisałeś.
Absolutnie, nie zaprzeczam pięknu mostów. Doceniam je i to bardzo. Tyle, że nigdy nie traktowałem ich jako obiektu do fotografii, zawsze był ten „szerszy kadr”. Być może to też kwestia, że nie jestem stereotypowym „japońskim turystą” ? Zwiedzam i zapisuję „w głowie” 🙂
Ja nie robię fotografii, bo nie mam ani sprzętu, ani umiejętności.
Pstrykam dla utrwalenia, bo moja głowa jakoś kiepsko „zapisuje”.
Natomiast wyjątkowo zaimponowała mi ikroopka, która jak się okazało ma tak ogromną ilość sfotografowanych mostów. Warto zajrzeć na jej bloga.
Ale leje, ale grzmi!
Jak jeszcze byłam na Bagrach niebo wyglądało tak:
Należało się więc tego spodziewać.
No i RCB ostrzegało!
À propos skrótów BG to BAGROWE GRANIE albo BAGROWE GITARY.
Dziś towarzystwo bagrowe wspominało jak do wieczora bywały śpiewy przy gitarze i mawiano BG.
A teraz towarzystwo się postarzało i zostało BG co po rozwinięciu oznacza BAGROWA GERIATRIA.
DOBRANOC!
Spokojnej nocy !
A ja mówię dzień dobry
Nocna zmiana dziś dopisała 
To prawda, dopisała!
Nawet „mostowy filmik” się pojawił.
Dzień dobry, zaraz bieganie i załatwianie, a potem praca, więc witam się przelotnie…
Więc jak wrócisz, będzie czekać na Ciebie Gienia
Witajcie!
Ja nigdzie nie wychodziłam, ale herbatę też dostanę?
Naturalnie! Gienia ma wszystko.
Dziękuję, może w takim razie wieczorną herbatkę poproszę.
Rano wszystko zostało załatwione.
A ja zupę albo pierogi!
Witajcie!
W pędzie od rana zdołałem wreszcie zajrzeć na Wyspę 🙂
Witaj, witaj!
Już się martwiłam, czy to TYLKO wir w pracy, czy jednak jakieś inne wiry Cię porwały.
Dzień dobry


To się ujeżdżę… 
Nie było mnie trochę i aż tyle do czytania!!!
Odwykłam od pracy. Także nic dziwnego, że wczoraj padłam jak kawka po strzale
Dziś „powtórka z rozrywki”… z tym, że jadę do pracy prawie 100 km (dokładnie 96 km) w jedną stronę
Szerokiej drogi Miralko!
Faktycznie komentatorzy dopisali, w wolnej chwili jest co czytać. W wolnej chwili, ha, ha, coś czuję, że dziś trudno będzie Ci ją znaleźć.
W Poznaniu otwarto tzw. ścieżkę w koronach drzew. Jest to długi, kręcony most wysoko wśród drzew. Spróbuję go tu umieścić, może mi się uda…
Niestety, nie umiem…
Trzeba kliknąć na link.
Umiesz, umiesz. Po kliknięciu link otwiera się i można oglądać.
Co za problem kliknąć link?
Dziękuję Bożenko, to już drugi filmik dodany na tym pięterku, niby to nie taki most tradycyjny, ale jednak most.
Chciałam tu zamieścić filmik, ale trudno. Tak też może być.
Szłam kiedyś taką ścieżką w koronach drzew -na dowód składanka z dwóch zdjęć, że byłam.
A teraz krótki opis:
Cały drewniany szlak o łącznej długości 1 234 metrów poprowadzony jest spiralnie nad koronami drzew. Maksymalna wysokość szlaku wynosi 24 m i kończy się okrągłą wieżą widokową.Szlak w koronach drzew – Bachledka – usytuowany jest na grzbiecie Magury Spiskiej
To już 204 komentarz, więc myślę, że ktoś już coś buduje?
Póki jednak jeszcze tu jesteśmy miłośnikom mostów podsyłam trzy linki o moście , którego dotyczył filmik pokazany przez Lorda na nocnej zmianie.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/malopolskie.naszemiasto.pl/nowy-most-na-obwodnicy-krakowa-z-przepiekna-iluminacja/ar/c4-4184998
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/malopolskie.naszemiasto.pl/nowy-most-na-obwodnicy-krakowa-z-przepiekna-iluminacja/ga/c4-4184998/zd/26527092
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/krakow-obwodnica-i-piekny-most-coraz-blizsze-otwarcia/ar/12090347
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/dziennikpolski24.pl/most-prawie-gotowy-otwarcie-juz-za-tydzien-zdjecia/ar/12202765
Niestety, nie otwiera mi się żaden link…
Właśnie mnie teraz też nie, ale jeszcze przed chwilą się otwierały.
Trudno.
U mnie się otwarły; pierwszy link poprawiłem nieco, by wskazywał bezpośrednio na galerię zdjęć.
Teraz nawet w komórce mi się otwiera.
Dziekuje Tetryku
Co my byśmy bez Ciebie?
No i właśnie trwa afera, ponieważ ktoś (agencja organizująca takie imprezy? Osoby prywatne?) zapowiedział, że odbędzie się tam impreza rave, czyli coś w rodzaju techno. Oczywiście bzdura, leśniczy czy tam nadleśniczy na nic takiego nie pozwala, ale sam pomysł jest odrażający i obrażający.
Na ścieżce w koronach drzew? To techno?
(Bo się pogubiłam na schodkach).
Tak właśnie. I niezależnie od sympatii lub antypatii do Lasów Państwowych, mam nadzieję, że tutaj dopilnują sprawy.
Zgadzam się z Tobą, choć Lasy Państwowe cóż…wiele by mówić niestety.
Dzień dobry:)
„Widzisz ten łuk żelazny, pod którym dusi się rzeka?
To ja swą rękę przedłużyłem mostem.
Przejść przez most to znaczy zaufać ręce człowieka,
uwierzyć w łuk krzywy o znaczeniu prostym.”
(„Filozofia mostu” – Jalu Kurek)
Coś w mostach być musi, skoro tak wiele z nich doczekało się poetyckiego komentarza:)
Choćby Most Admirała w Palermo:
„Na wdzięcznych łukach spoczywa jak anioł
Most Admirała na rzece Oreto,
Która w tym miejscu dawno nie jest rzeką,
Albowiem ludzie zmienili jej bieg.
Dziś most łagodnie rozpięty nad górą
Śmieci, rozbitych garnków i nocników,
Nie mówi więcej o spienionych falach
Które widziały człowieka w czerwieni,
Lilie Burbonów i mille soldati,
I stu Polaków, którzy suto krwawiąc
Szli do śródmieścia po trupach swych braci.
Aż doszli. Doszli umarli i żywi.
Gdzie znajdziesz dzisiaj ślady po ich życiu?
Gdzie znajdziesz dzisiaj ślady po ich śmierci?”
(„Most Admirała” – Roman Brandstaetter)
Albo Most Pralniczy w Petersburgu:
„Na Moście Pralniczym, na którym
upodabniamy się do wskazówek cyferblatu,
obejmujemy się w dwunastu przed tym,
jakby nie na dobę, a na ostateczne rozstanie,
– dzisiaj tu, na Moście Pralniczym
rybak cierpiący na kompleks Narcyza
wpatruje się, zapomniawszy o spławiku,
w swój niewyraźny obraz.
Rzeka to go odmładza, to postarza.
To ukazuje młode obszary,
to napływa zmarszczkami na czoło.
On zajął nasze miejsce. No cóż, ma rację!
Do tej pory wszystko, co samotne,
jest symbolem innego czasu;
a to – porządek przestrzeni. Niech się
wpatruje z uwagą w nasze wody
i nawet rozpoznaje siebie. Jemu
rzeka prawnie się należy,
jak domowi, do którego wniesiono lustro,
ale w nim nie zamieszkano.”
(„Most Pralniczy” – Josif Brodski)
Czy wrocławski Most Pokoju:
„Wprost przed siebie
wieże odpływają
na grzbietach fal
Odry,
cały czas pozostając
w tyle za mną.”
(„Na Moście Pokoju” – Monika Taubitz)
Wywołały tyle niezapomnianych refleksji:
„Szaro na moście stoi ślepiec stary,
jak słup graniczny królestw bez imienia.
On może jądrem jest, środkiem istnienia,
wkoło którego krążą gwiazd zegary,
I konstelacji jasnych centrum cichym.
Bo wszystko przy nim pędzi, błyszczy szychem.
On jest ten święty, który się nie zmienia,
wstawiony w chaos wielu błędnych dróg;
on jest podziemnych pieczar ciemny próg,
stojący pośród płytkiego plemienia.
(„Pont du Carrousel” – Rainer Maria Rilke)
Przywiodły do zachwytu:
„Cóż piękniejszego ma do pokazania
Ziemia? I tylko człowiek otępiały
Mógłby ominąć widok tak wspaniały.
Bo miasto oto świtem się odsłania
Jak szatą. Nagle ciche, z zadumania
Okręty, wieże, świątynie powstały,
Ku polom, niebu całe się podały,
Błyszcząc; dym jeszcze blasków nie zagarnia.
O, nigdy piękniej słońce nie pławiło
W przepychu swoim dolin, wzgórz, kamieni,
Nigdym spokoju nie czuł z taką siłą.
Rzeka! Patrz, wedle woli fal się mieni.
Boże mój! Miasto domy w krąg uśpiło.
Jak cicho w wielkim sercu tej przestrzeni!”
(„Ułożone na Moście Westminsterskim
3 września 1802 roku” – William Wordsworth)
Skłoniły do zadumy:
„1
U schyłku dnia
i tęcza zawodzi:
jest mostem do jasności
co zachodzi.
2
Niewiarygodne wprost –
więc dla samobójcy
przepaścią
bywa most?
3
Zaledwie wszechświat znów ostygł
zaczęto wznosić
mosty.
Mosty ku.
Mosty w świetlane.
Mosty do lepszych planet.
Do bożego dziecięcia.
Do małego księcia.
Lecz nim dokonano przedsięwzięcia
zauważono po ich stronach obu
kompletny brak
globu.
4
Weszła na most.
Skoczyła.
Czy tyle tylko warta
ile zaważyła
ciecz przez nią wyparta?
(„Most” – Joanna Kulmowa)
Zasmuciły:
„A mnie, synowi miasta, co nad żadną rzeką,
łuki mostów już zawsze luk brwi podnosiły
i obraz długo we śnie szumiał pod powieką
i bił w omszałe przęsła fali kożuch siwy.
Niejeden wybuch niebo w moich oczach zbełtał,
spod nóg mych wyrwał ziemię, na którą wróciłem.
Patrzę – nad wodą Wiseł, Dunajów i Wełtaw
znów ludzie niosą śruby i stalowe piły.
Chcę patrzeć, jak znów mosty skaczą z brzegu na brzeg,
choć nie wierzę, że tęcze są mostami Boga.
Nie chcę się mego mostu nad rzeką krwi zaprzeć,
lecz syna uczę chodzić po mostach Van Gogha.”
(„Mosty” – Stanisław Jerzy Lec)
I – wreszcie – pozwoliły powrócić :
„Stał sobie skromnie nad Wilejką
nie przeczuwając, co się stanie…
Chodził do biura pan Domeyko
po nim i dzwoniły sanie;
Most jak to most. Na moście śpiewał
dziad krzywonosy wniebogłosy,
a z drugiej strony w budce z drzewa
lampka złociła papierosy.
Ale w ten wieczór biły dzwony,
boś ty przez most szła, smagły cherub –
i dwie latarnie z każdej strony
błysły jak czterech oficerów;
i zapachniało wszerz i wokół
kadzidłem, winem w pięknej szklance –
podobnie o wileńskim zmroku
pachną „Ballady i Romance”.
A most się zrobił szafirowy,
z szafirowego srebrny, potem
szkarłatem okrył się i złotem
i tak już został.”
(„Wesoły Most” – Konstanty Ildefons Gałczyński)
🙂
Witaj Leno!

Cieszę się że udało Ci się zajrzeć i tyloma wierszami wzbogacić mój wpis.
Dziękuję.
Z Bagrow pozdrawiam.
Jestem pod-wra-że-niem.
Mam w głowie sporo kontekstów, a tyle wierszy na zadany temat bym nie uzbierał.
Też jestem pod wrażeniem.To był temat pracy dyplomowej Leny jeśli dobrze pamiętam?

Dołączam do braw!
Dziękuję, Makówko.
Pisanie prac czasem się przydaje.
Ta była semestralna.
Magisterską pisałam o baśniach:)
Pozdrawiam:)
Baśniach?
Może uda mi się na jakimś następnym pięterku (jeszcze nie wiem, o czym) nawiązać do jakiejś baśni tak jak mosty połączyłam z legendą?
Może to jednak nie być takie proste, ale, ale …jakby co pomożesz Leno?
A może znasz baśń, która wiąże się z mostem?
Znam:)
W wielu polskich baśniach most jest miejscem spotkań „siły nieczystej” z ludźmi, którzy coś przeskrobali:)
„O Kasieńce, co z utopcem na moście tańcowała”
„O żołnierzu, co gryfa oszkapił”:)
„Chciwy wodnik”
„Diabelski Most”
Jest norweska, bodajże, baśń o „Trzech koziołkach” i trollu, nordycka, jeśli się nie mylę, baśń o „Moście Thora”:)
Ale może ta Ci się spodoba:):
Tiltia Spalva
Dawno, dawno temu zasnął sobie Boron dniem szczególnie ciężkim umęczony.
Czasy jakieś takie nastały, że ludkowie – zamiast, jak Zakon odwieczny nakazywał, w zgodzie z innym Stworzeniem żyć i radować z dobroci wszelkiej – nie tylko wywyższać się zaczynali, ale nawet między sobą spory głupie wieść.
Chmurzyły się na to myśli błękitne Dangusa, więc i roboty z frasunkami Dangusowymi miał Boron huk. Wystarczyło zatem, że spoczął na chwilę i głowę skłonił, by w sen zapaść.
Tak i tym razem było.
Przysnął Boron strudzony i sen mu się piękny przyśnił, a że pod srogim grymasem dużo słodyczy Deszczowy Włodyka skrywał – nad pięknością snu łzę uronił serdeczną.
Jak raz Saulie Jasna drogą swoją podążała właśnie i tak ją ta łza po policzku sunąca zafascynowała, że z drogi zwykłej zeszła. Pochyliła się nad śpiącym i, skuszona łagodnością niespodzianą Boronowego oblicza, pocałunek delikatny na jego wargach złożyła.
Drgnął Boron na tę pieszczotę niezwykłą. Nim jednak oczy otworzył, zawstydzona Saulie umknęła. Nie potrafiła jednak uśmiechu pohamować, który jasnym promykiem drżącą kroplę musnął.
Gdy Boron uchylił powieki, tuż przed nim Most Tęczowy rozkwitał. Wzrokiem po barwnej estakadzie sunąc, spłonione oblicze Saulie ujrzał wreszcie i domyślił się wszystkiego…
Gdy na niebie Warawi-Tęcza rozkwitnie, najstarsi ludkowie powiadają, że znów Saulie-Słońce Boronowi-Deszczowi pocałunek skradła…
Pozdrawiam:)
Ten most tęczowy bardzo mi się podoba!
Dziękuję, bardzo dziękuję Leno!
Cała przyjemność po mojej stronie:)
I – tak, oczywiście, chętnie pomogę, jeśli będę potrafiła:)
Widziałaś Leno zdjęcie mostu sfotografowanego przez ikroopkę, który dodałam 27.07.20 o godz.23:21 ?
Tak:)
Kolorystycznie przypomina place zabaw:
„Huśtaweczka mknie do góry,
jakby miała żywe skrzydła,
aż miarowo chrzęszczą sznury,
skrzypią belki i spoidła.”
(„Huśtawka” – J. Birkenmajer)
🙂
Jesteś niesamowita z tym wierszykiem lub baśnią na każdą okazję.
Kolorowych, baśniowych snów Leno!
🙂
Dobrej nocki, Makówko:)
Dzień dobry, Quackie:)
Och! Bardzo dziękuję – szepnęła i zawstydzona schowała się w kąciku…
Pozdrawiam:)
Nie chowaj się, Leno!
Witaj, Makówko:)
Mam nadzieję, że choć trochę wywiązałam się z obietnicy.
Wybacz formę, ale nie sądziłam, że tak szybko swój „Post o mostach” zamieścisz i dopiero wczoraj w nocy miałam możliwość pobuszowania po blogach:)
W ramach zadośćuczynienia dołączam jeszcze mój ulubiony mostowy wiersz:):
„Dziwna planeta i dziwni na niej ludzie.
Ulegają czasowi, ale nie chcą go uznać.
Mają sposoby, żeby swój sprzeciw wyrazić.
Robią obrazki jak na przykład ten:
Nic szczególnego na pierwszy rzut oka.
Widać wodę.
Widać jeden z brzegów.
Widać czółno mozolnie płynące pod prąd.
Widać nad wodą most i widać ludzi na moście.
Ludzie wyraźnie przyspieszają kroku,
bo właśnie z ciemnej chmury
zaczął deszcz ostro zacinać.
Cała rzecz w tym, że nic nie dzieje się dalej.
Chmura nie zmienia barwy ani kształtu.
Deszcz ani się nie wzmaga, ani ustaje.
Czółno płynie bez ruchu.
Ludzie na moście biegną
ściśle tam co przed chwilą.
Trudno tu obejść się bez komentarza:
To nie jest wcale obrazek niewinny.
Zatrzymano tu czas.
Przestano liczyć się z prawami jego.
Pozbawiono go wpływu na rozwój wypadków.
Zlekceważono go i znieważono.
Za sprawą buntownika,
jakiegoś Hiroshige Utagawy,
(istoty, która zresztą
dawno i jak należy minęła),
czas potknął się i upadł.
Może to tylko psota bez znaczenia,
wybryk na skalę paru zaledwie galaktyk,
na wszelki jednak wypadek
dodajmy, co następuje:
Bywa tu w dobrym tonie
wysoko sobie cenić ten obrazek,
zachwycać się nim i wzruszać od pokoleń.
Są tacy, którym i to nie wystarcza.
Słyszą nawet szum deszczu,
czują chłód kropel na karkach i plecach,
patrzą na most i ludzi,
jakby widzieli tam siebie,
w tym samym biegu nigdy nie dobiegającym
drogą bez końca, wiecznie do odbycia
i wierzą w swoim zuchwalstwie,
że tak jest rzeczywiście.”
(„Ludzie na moście” – Wisława Szymborska)
Pozdrawiam:)
Oczywiście, że się wywiązałaś, Leno,dziękuję.
Szybko?
Jak tylko wróciłam ze Stróży do domu to nie poszłam spać aż zbudowałam skoro obiecałam.
Faktycznie w mostach „coś jest”.
Dzień dobry, Wyspo:)
Witaj, Leno! (odpowiedziała echem Wyspa)
Dzień dobry, Tetryku:)
Troszkę Wyspę spersonifikowałam, to fakt:)
Ale chyba nie ja jedna…
Pozdrawiam:)
Och, to dość często stosowana tutaj figura 🙂
Dobry wieczór. Jestem po pracy, zaraz przerwa, ale jeszcze przebiegnę po szczebelkach…
Wieczór?
A ja jeszcze na Bagrach?
No, taki wczesny wieczór. Jednak to już dziewiętnasta dochodzi.
Jak dobrze, że mam Internet w komórce,a kiedyś nie chciałam,bo uważałam,że komórka ma służyć do rozmawiania i smsowania i tyle.
A teraz?
A pamiętasz te pierwsze komórki? Były tylko do rozmowy, zdjęć nie robiły, a trzeba było uważać na długość rozmów… Nie mówiąc już o SMSach.
Jasne!
Jak ktoś dzwonił rzucałam wszystko, aby rozmowa była na koszt dzwoniącego, a nie na mój jak oddzwonię. Inna sprawa, że dostałam komórkę od przyjaciół, bo wszyscy już mieli, więc na 50 urodziny złożyli się i mi kupili, bo sama bym nie kupiła.
To był taki bardzo kryzysowy finansowo okres w naszej rodzinie.
I pilnowało się trzech minut, bo takie były naliczenia. Jak się choćby o sekundę przekroczyło, to płaciło się za następne 3 minuty.
Czy ja się już chwaliłam, że jestem w domu?
Wykąpana, przed kolacją.
Więc smacznej kolacji
Zupę zwyczajnie zjem. Bo jutro i tak nie będzie mnie w domu od 7 rano do wieczora, więc teraz zjem awansem jutrzejszy obiad.
A ja jż dawno po kolacji i czas na mnie pod kordełkę. Dobranoc
Śpij spokojnie!
Dobrych snów, Bożenko!
Spokojnej!
Makówczyne poza poza (ostatnio spóźniam się z między między, więc dziś wcześniej).
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.gazeta.pl/0,0.html?mtpromo=enc02qhrmpup536udraocblescrjdksifjficroec2jemjmqd4qgrjmudrqmcblgd4ygzrncd3ig2ri&utm_campaign=amtp_push&utm_medium=push&utm_source=pushpushgo
Sytuacja ze szczęśliwym zakończeniem z mostem i pociągiem.
Przerwa się nieco przedłużyła, ale już jestem.
Dobranocka.
Tego pana tu zdaje się dawno nie było. Andreas Vollenweider i (oryginalny) teledysk do „Dancing with the Lion” z 1989. Ten tytuł nie ma wiele wspólnego z jakimkolwiek faktycznym lwem.
Snów o tym, jak spotykamy kogoś odpowiedniego.
A także: dobijamy do 250 komentarzy, a nie widzę nic w szkicach. To może jakaś skromna galeria ptaków z Wielkopolski?
Tak, tak, tak!
Na to czekałam, już wcześniej o tym pisałam, że mosty zamieniły się w wieżowiec.
Czyli lampka tutaj, a rano fruwamy po Wielkopolsce?

Dobranoc zatem spaćchcącym! 🙂
Śpij dobrze Ukratku, snów o tęczowym moście wszystkim spaćchcącym życzę.
A ja zapraszam na nowe pięterko. Jeszcze chwilę pobędę na Wyspie.
Ja też, ale z doskoku.
Dobranoc, Wyspo:)
[…] O Wandzie co nie chciała Niemca, czyli krakowskie mosty. […]
[…] O Wandzie co nie chciała Niemca, czyli krakowskie mosty. […]