Zenek szedł powoli nadrzecznym bulwarem, mijając liczne mosty.
Od kiedy nad miastem zawisło widmo pandemii, wolał nie jeździć autobusami. Jak tylko pogoda pozwalała, ruszał do pracy na piechotę – trwało to ok. 20 minut dłużej, ale to nie sprawiało mu kłopotu. Wracając, nie śpieszył się już wcale. Większość drogi układała się wzdłuż rzeki, co zapewniało zbawienny dystans nie tylko od innych przechodniów, ale – zwłaszcza! – od tłoczących się na jezdniach samochodów i ich spalin.
Spokojnie przyglądał się mijającym go ludziom. I tym przechodzącym naprzeciwko, i tym wymijającym go na rowerach lub hulajnogach, i tym korzystającym ze słoneczka na ławkach i na trawnikach. Patrzył i rozmyślał – o zagrożeniu.
Na szczęście w otwartych przestrzeniach nie trzeba już było kneblować się maseczkami. Zenek miał tylko prostą, bawełnianą, jak z narciarskiej szkółki, która znacząco krępowała oddychanie. Nie lubił jej – zakładał tylko tam, gdzie aktualne przepisy tego wymagały. I o tych przepisach właśnie rozmyślał. Bo jak to jest? Wykresy zachorowań, wyleczeń, zgonów utrzymują się z grubsza na tym samym poziomie, a wczoraj trzeba było się maskować na ulicy, dziś nie? Wymagany odstęp raz ma wynosić półtora metra, innym razem dwa? Czy władze mierzą czymś średnie stężenie wirusa w powietrzu i dostosowują ograniczenia do wyniku? Skoro mogą liczyć zawiesiny najdrobniejszych pyłów…
Z wojska pamiętał jeszcze treningowe biegi w maskach p-gaz. Jedyne, co z nich pamiętał, to że kompletnie nie dawało się w nich funkcjonować – odrobina wysiłku prawie natychmiast przyduszała użytkownika. A teraz słyszy, że właściwie tylko takie naprawdę zabezpieczają…
Tymczasem ludzie wokół raczej nie przejmowali się problemem. Rowerzyści śmigali, piesi przechadzali się parami lub grupkami, stoliki kawiarniane były obsadzone. Wszystko to razem budziło w Zenku poczucie niespójności świata. Sam wprawdzie nie znał nikogo zakażonego, ale dziadek Wojtka, kolegi z pracy, zachorował gdzieś na Śląsku i do tej pory się zbiera…
Pogrążony w myślach dotarł wreszcie do domu. Próbował podzielić się tymi problemami z Kryśką. Żona szybko wybiła go z refleksji:
– Tyle czasu się wlekłeś? Nie masz o czym myśleć? Sprawdź, czy są w domu ziemniaki, wyrzuć śmieci, rozwieś pranie. Zróbże coś konkretnego, zaraz ci miną bezsensowne rozważania!




O tym, jak Zenek jednak nie został filozofem…
O ile dobrze pamiętam „Tetrykowe zeznania” na Wyspie o to byś nie został filozofem dość dobrze dbają Twoje kobiety tzn.żona i córka.
Chyba że coś pokręciłam?
Opowiadanie ładnie nawiązuje do poprzedniego pięterka -jest most, rzeka. I nawet nikt się nie zgubił!
Jesteśmy bezpiecznie, na razie w Bydgoszczy, jutro ruszamy dalej, nieprzesadnie daleko.
Właśnie odkryłem, że w potencjalnym na razie wpisie Makówki o mostach będę mógł skomentować dopiero w niedzielę, po powrocie.
Nie wziąłem tego wcześniej pod uwagę.
:/
Dobrze, że jesteście bezpieczni.
Ty nie wziąłeś pod uwagę, ale ja tak i dlatego postanowiłam zrobić wpis o mostach w przyszłym tygodniu.
Zresztą i tak nie mogę robić pięterek za często, są inni lepsi na Wyspie.
Pasuje?
Bez zbędnego filozofowania powiem
DOBRANOC!
Dzień dobry
Pochmurny, chyba będzie padać…
Już pada… Opowiadanie ciekawe, na czasie. Powinieneś Ukratku pisać powieści, lub choćby nowele. 🙂
Dziękuję, Bożenko, za miłe słowa. Napisać opowiadanie łatwo, kłopot ze znalezieniem wydawcy, bo potem on ma jeszcze większy kłopot ze znalezieniem klientów. Na szczęście jest Wyspa!
Więc proszę częściej
Ja też!
I ja się dołączę
Witajcie!
Dziś dojechałem do pracy nieco żwawszy 😉
Kraków chłodny, lecz słoneczny – dobry czas na rower.
Witajcie!
Z tym słońcem coś jakoś niemrawo jak na lipiec.
Chętnie bym się tym słońcem podzieliła, Makóweczko. Gdybym mogła



Tutaj średnia temperatura na lipiec, według mnie, to ok. 30C. Co prawda było kilka dni „chłodniejszych”, takich po 28C, ale były też po 36C
Ale tutejszy lipiec zawsze jest ciepły i dość „suchy”… pamiętam lato, że ostatni deszcz był w połowie maja, a potem dopiero we wrześniu. Sucho było wszędzie i mało który trawniczek zachował swą zieleń
No cóż… taki mamy klimat
To podeślij trochę na weekend Miralko!
Dzień dobry
Bardzo dobry tekst
Jedyny pożytek z tej pandemii, to powrót do źródeł, do filozofii, do przemyśleń. Refleksje niewesołe. Na ulicach grupki ludzi, brak masek, a do mnie na ławkę w parku przysiadła pani i zaczęła narzekać na ceny. Wstałam i pouczyłam, że ma założyć maseczkę, a ona, że przeszkadza jej w mówieniu!
Tetryku, czytałam Twoje refleksje jak najciekawszy esej z odrobiną sarkazmu, ironii i aluzji. Świetny z Ciebie filozof, brawo.
Dzień dobry

Do braw dołączę… brawo Ukratku!
Już po 12, a Gieni nie było?
Bożenka gdzieś wyszła i nie zbudziła Gieni?
Niestety, wyszłam i dopiero przyszłam.
A Gienia już się melduje…
Bardzo dobrze, że wyszłaś i cieszę się, że wywołałaś Gienię.
Niby każdy może, ale jednak Gienia najlepiej słucha Ciebie.
No i ma herbatę!
Dla Ciebie zawsze 🙂
Dziś mam „wolne”, co wcale nie znaczy, że będę się nudzić

A szkoda, bo już jedno miałabym z głowy… 
Jak zwykle mam tysiące spraw do zrobienia. Mąż mi wyciągnął z piwnicy „power wash”, więc będę czyścić (oczywiście na podwórku) co się da
Czekam tylko aż się rozwidni, bo o tej porze jest jeszcze za ciemno
Cóż, każdy ma swoją Ksantypę, każda swego Sokratesa
w odpowiednich proporcjach, ma się rozumieć 🙂
W odpowiednich proporcjach takie sprowadzenie na ziemię jak Kryśka Zenka jest nawet całkiem pożyteczne. Choć nie przybywa w ten sposób filozofów:)
Taka odpowiedź na pytanie jak długo psy się będą z nas śmiać, że też nosimy kagańce.
Dobre!
Że spore pieniądze, zgoda. Że poważni ludzie – już niekoniecznie…
Cóż…
…niestety.
Dobry wieczór 🙂 Tetryk wspomina o doświadczeniu z wojska kiedy szlifowano kondycję przez biegi , czy marsze w maskach pgaz . To jeszcze można zrozumieć , ale były też śpiewy w maskach ku chwale już nie pamiętam czego . Idiotyzmów było co nie miara jak np. nauka pływania w basenie w którym nie było wody . Na meldunek oficera ,że w basenie nie ma wody dowódca powiedział : Nie szkodzi kapitanie – proszę pływać ! Jest co wspominać , ale jeden taki trening biegów w maskach skończył się tragicznie . Nie jeden , a dwóch żołnierzy padło po takim treningu na wieki wieków amen . Jest czas refleksji , ale przecież my cały czas się uczymy i pan Prezydent też tak powiedział , też się uczy . Może jednak kiedyś będzie mniej idiotyzmów ?
Ale idiotów robili z żołnierzy! Sami się pewnie przy tym nieźle bawili. To powinno być karalne
Na odwrót też bywało.
Pod koniec mojej „nauki” w SOR-ze przez szkołę przeleciał kataklizm: niezapowiedziana kontrola z MON… (tzn. szkoła wiedziała o niej zaledwie trzy dni wcześniej), i w dodatku do końca nie było wiadomo, co będą sprawdzać!
Podchorążowie mieli to w… dystansie, graliśmy w brydża po pokojach itp. Dyżurny leżał rozwalony na krześle przy wejściu. Z-ca d-cy kompanii d/s politycznych, major zwany przez nas Maliniakiem (z tych samych powodów, co wiecie), w zdenerwowaniu chodził wzdłuż korytarza, na przemian czerwony, blady, zielony – mienił się jak kameleon.
Nagle w ciszy rozległ się nie znoszący sprzeciwu głos:
– Dawajcie mi tu tego p…….nego Maliniaka!
Pan major LWP (dla niewtajemniczonych: to już stopień pośród oficerów wyższych) na takie dictum wpadł za drzwi, z których się ten głos rozległ, i jął się na baczność meldować. Dopiero pod koniec formułki dotarło do niego, że właśnie zażartował sobie z niego młodszy podwładny, podporucznik, dowódca jednego z plutonów, i to w obecności swoich żołnierzy! Można by się spodziewać grubej awantury, do dyscyplinarki włącznie? Nic z tych rzeczy. Odkrycie wprawiło pana majora w stan takiej ulgi, że prawie wsiąkł w dywanik, wdzięczny losowi, podporucznikowi i wszystkim kibicom – bo to jednak nie była kontrola z MON-u!
Nb. kontrola na naszą kompanię nie dotarła.
Taki żart nikomu krzywdy nie robił, najwyżej kosztował niezorientowanych nerwy. Co innego poprzedni przykład – głupi i niebezpieczny.
A teraz wszystkim życzę dobrej nocy i idę pod kordełkę…
Dobrej nocy, Bożenko! Dobranocka zaraz…
Śpij dobrze Bożenko!
Cóż można zagrać po Zenku maszerującym wzdłuż rzeki? Może tak:
Natomiast ja za chwilę planuję dotrzeć do łóżka. Nie jak kontrola, która nie dotarła, ale faktycznie. I nie gondolą.
Jestem po zoomowym , lokalnym knuciu. Okazało się, że wszyscy są wypaleni jak ja albo jeszcze gorzej.
Do tej pory z naszych knuć wracałam pełna energii i zapału do knucia teraz stan zniechęcenia osiągnął dno dołka.
Nie pomogło potem spotkanie na WhatsApp.
Przyszłam więc na Wyspę i bodaj się troszkę uśmiałam.
Skończyłam pisać i zobaczyłam, że zrobiło się z tego między między, bo mamy już Dobranockę.
Makówczyne między między do przemyślenia.
Moje oczy z przodu widzą już lampkę i poduszkę. Dobranoc, Wyspo!

Śpij dobrze Ukratku!
DOBRANOC!
Dzień dobry
Wstaje słoneczny piątek 
Witajcie!
Faktycznie jest słonecznie i ciepło, ma być jeszcze cieplej. Dobra pora na spacery bulwarem 😉 Czyżby było lato?
Chyba masz rację, też mi się tak wydaje, że mamy lato…
Prosiłam Miralkę o podesłanie odrobiny słońca na weekend; może już dotarło?
Dzień dobry
że wziąłem do pracy nie widziany od 2 miesięcy sweter

Nie wiem gdzie jest ciepło, ale nie w Gdańsku.
Rano tak zmarzłem,
Jak na razie nie widać słońca za oknem
Tylko kawa może nas uratować przed zamarznięciem
Masz rację, u Ciebie jest najchłodniej. Sprawdziłam.
Kawaaa! herbataaa!
Witajcie!
O godzinie 7:35 Tetryk napsał:
Dobra pora na spacery bulwarem.
To ja zaproszę na taki spacer przyszłości z mało optymistycznymi wnioskami.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/next.gazeta.pl/next/7,172392,26132743,wisla-2050-kazda-rzeka-jest-istotna-tak-samo-jak-kazda-zyla.html?fbclid=IwAR1iGu8q1u0R-5m7oZJTr86ALBVHdqhN0ysV3azxQmjWZ6zIupsEU57JYEc#s=BoxPrImg1
Dzień dobry.
Dziś gruchnęła wiadomość, zakażenia po wiecu powyborczym PAD-a ! W związku z tym, mam kolejny temat do przemyśleń dla Zenka. Mianowicie, należałoby pomyśleć nad znajomością kalendarza wyborczego przez koronawirusa. Wszak na dziesiątkach spotkań przed wyborczych go nie było (sanepid nikogo nie poszukiwał), jak to więc się stało, że pojawił się na pierwszym po wyborach. Zapewne to zwykły przypadek…
A! I pamiętajcie moi drodzy, niebawem wirus będzie groźny już tylko do półtora metra dystansu a nie jak wcześniej bywało, do dwóch…. Musicie mieć też świadomość, że pociągi mniej zarażają od samolotów (które po dwóch tygodniach stały się tak bezpieczne jak wspomniane pociągi). Tak samo sprawa się ma z autokarami, te wycieczkowe są bardziej bezpieczne niż te kursujące wg obranego rozkładu… Oj, mógłbym tak długo, jeden absurd na jeden dzień roku !
Lordzie!
Żyjemy w czasach gdy absurd goni absurd, rzeczywistość przerasta filmy Barei, a wszystko jest takie, że nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, czy bać.
Przyroda jeszcze jakoś „się trzyma”, aby dostarczyć nam ukojenia i odskoczni.
Może uda mi się zapomnieć o absurdach i zamiast „gadających głów” posłuchać śpiewu ptaków?
Niestety, obecnie rzeczywistość przerasta fantazje i to tę pesymistyczną. Strach pomyśleć co będzie dalej, więc lepiej nie myślmy. To prawda, lepiej zajmijmy się przyrodą…
Ze Stróży pozdrawiam.Czy uda się wnieść zakupy przed ulewą?
Tu nie pada, ale się zachmurzyło.
Udało się!
Pochmurno,zielono,ale bodaj z dala od miasta.
Dobranoc Wyspo!
Śpij dobrze Bożenko!
Ciszaaaaa na Wyspie.
Ja wyrywalam chwasty póki coś było widać,Zenek filozofuje nad bulwarami, Bożenka śpi,Lord w krzakach,Q „wyjechany”,Tetryk jako Gospodarz zapomniał o Wyspie…Łoj!
A skąd się biorą dziurki w serze ? Temat do przemyślenia przed zaśnięciem … Póki co dobranoc i bukiecik na sympatyczny sen
Nic nie zapomniałem. Byłem protestować w waszej m.in. sprawie, przeciwko odrzuceniu konwencji antyprzemocowej. Do domu dotarłem po 20.,a jeszcze coś miałem do zrobienia. Teraz kolacja…
No dobra,dobra, już nie wypominaj,bo już miałam telefony,gdzie jestem jak mnie nie ma na takim ważnym knuciu.
Duszą byłam z Wami…wiadomo.
Nie pytam jak było,bo zdano mi relację i oglądałam zdjęcia.
Smacznego!
Na dobranoc tym razem kontrast: choć Zenek filozofem nie został, to niektórym innym to się udało…
No to śpimy… Dobranoc, Wyspo!

Już się pożegnałam,ale jak to tak bez Dobranocki zniknąć?
Spinoza…czemu coś mi się kołacze,że było to jako przykład „czego to te elyty nie wymyślą?”
Jakiż urok jest w tych dystyngowanych Starszych Panach…
Dzień dobry


Na temat absurdów w naszej rzeczywistości wolę się nie wypowiadać… za dużo tego jest
Zenek wziął tylko małą cząstkę z nich, ale to dobrze, bo resztę samemu można „dośpiewać”… i wcale nie będzie do śmiechu
Dzień dobry
słoneczne, ciepłe no i sobotnie 
Ja też witam słonecznie i sobotnio.
Chyba zas na Gienię?
Tak,tak,dla mnie już czas na herbatę.

Witajcie!
Poranne zakupy, śniadanko teściowej, własne śniadanko… A zegar zasuwa!
Dziś mnie tu wiele nie będzie – tuż po południu jedziemy na piknik w dolince Bolechowickiej.
Udanego pikniku, dużo przyjemności
Bawcie się dobrze!
Ja mam teraz piknik w pokrzywach,ale sąsiadka już chłodzi wino na wieczór.
Dzień dobry.
Pięknie! Mój ulubiony śpiewak. Ale chyba nie śpiewa o Tobie? Przecież nie jesteś sam, masz nas
Pięknie śpiewa, to fakt ! I niestety, już nie zaśpiewa 🙁 98 lat, piękny wiek… jaki by nie był a i tak będzie szkoda.
Każdego szkoda, ale takich ludzi szczególnie. No cóż, nikt nie jest wieczny…
Trzeba zapamiętać dzisiejszą datę 🙁
Faktycznie, żal…
Też go lubiłam…
Pięknie i smutno.
Teraz wysłuchałam dopiero…
Pieśń, w sumie sama się wybrała, w końcu od Gospodyni! 🙂
Ech… Wszyscy kiedyś odejdziemy… A przecież mi żal…
Wiem – wczoraj składałam życzenia a dziś od rana cierpię 🙂
Na Ninatece trochę o B. Ładyszu 🙂
Dzień dobry




Chociaż dopiero 6:30, słońce świeci niemal całym niebem
Trudno usiedzieć w domu przy takiej pogodzie, tak więc po śniadaniu (a mąż już je szykuje), jedziemy na wycieczkę
Tradycyjnie jeszcze nie wiem dokąd, ale po drodze coś się wymyśli
Miłego dnia Wam życzę
Tobie też, miłego dnia i udanej wycieczki.
Cisza na Wyspie…
Wszyscy przy weekendzie wyjechani…
Ja wyjechana do jutra,wracam w niedzielę późnym wieczorem.
Q już chyba jutro też wróci?
Cisza , bo tak zachłysnęliśmy się mądrością panującego , że mowę nam odebrało . Niektórzy pakują manatki i wybierają innych panujących . Ja cały czas zastanawiam się , skąd się biorą dziurki w serze i nie widzę końca tego problemu . Pod koniec przyszłego tygodnia jadę na Mazury dokończyć rozgrzebaną inwestycję i może ciężka praca uwolni mnie od tych problemów . Podobno w życiu nie ma nic za darmo . Za wszystko się płaci , a za naiwność , płaci się podwójnie . Dobry wieczór 🙂
Ktoś kiedyś powiedział, Maksiu, że nie ma gorszego zakupu jak za darmo… i chyba coś w tym jest


Ale też fakt, że za naiwność jednych, bardzo często płacą też i drudzy… wcale niekoniecznie naiwni
A o dziurkach w serze, napisała Ci już Bożenka – myszy wygryzły
Święta racja , ale kto z nas ,jako pospolita kruszyna ogarnia swoim umysłem ogrom wydarzeń jakie dzieją się wokół nas ?. W internecie jest w obiegu ponadczasowa fotografia na której JPII błogosławi pierwszą rodzinę Jacka Kurskiego , jego żony i dwójkę dzieci . Oczywiście to nie Kurski zaaranżował to spotkanie , a polski kościół katolicki . Dzisiaj dzieci maja już po 30 lat i doświadczają następnego błogosławieństwa swojego ojca . Prawie w świętych Łagiewnikach zrobiono szacher macher , poprzednie błogosławieństwo JPII unieważniono , a tata Kurski został ożeniony z inną kobietą , która nie jest panną .Cała ceremonia z udziałem czołowych działaczy PIS-u ,przy rządowych fajerwerkach też jest do obejrzenia w internecie . Powiedz mi Miralko , czy te dziurki w serze to sprawka myszy czy polskiego kościoła katolickiego , który dla pieniędzy potrafi upodlić nawet świętego Karola Wojtyłę ?
Dziurki w serze robią myszki, a ja idę już spać, bo mi się patrzałki zamykają. Dobranoc
Spokojnej nocy Bożenko ! 🙂
Na dobranoc, dobranoc dobranoc…
Z wycieczki wróciliśmy



Nawet już obiad zjedliśmy
Miałam przesadzać swoje orchidee, ale one tolerują temperaturę do 30C, a jest prawie 35C
Ale mam już odpowiednią mieszankę z kory i nowe doniczki (kupiliśmy dziś po wycieczce), także namoczę korę i jak trochę żar zejdzie, biorę się za robotę
Na razie skończę pranie…
Uprzejmie donoszę, że wróciłem. Baaardzo miły wieczór!
Jako między-między pokażę wam okoliczności pikniku (może już kojarzycie z zeszłego roku?):

Kojarzymy, choć poprzednio było jakieś inne ujęcie.
Cisza na Wyspie, pora spać. Dobranoc!

Witaj, Tetryku:)
Oto jeszcze jeden dowód jak inspirująco niezbędne jesteśmy w życiu panów:)
Pozdrawiam:)
Miłej, u mnie pachnącej dziś maciejką nocki, Wyspo:)
Wrócilismy od sąsiadów.Były wina i silne emocje.
Taka sytuacja gdy wstydzę się za swoje dziecko i równocześnie za to samo jestem z niego dumna.Po kim on taki jest,hm? No po kim no…
Spalą nam chałupę czy jednak nie? Eh…
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
Piękna, słoneczna niedziela wstaje… Więc niedzielmy się 
Jeszcze Wyspiarze śpią? Może Gienia ich obudzi?
Witajcie!
Wyspany, wypluskany, po śniadanku, pozdrawiam wszystkich znad miseczki wiśni!
Witajcie!
Wyspana,przed śniadaniem pozdrawiam Was patrząc na góry i błękitne niebo.
To błękitne niebo chyba nie będzie długo, bo na popołudniu zapowiadają burze w całym kraju. Czy zgadną?
Na zachodzie i południu przede wszystkim. Ale może i do 3miasta dotrą, z tym, że dopiero koło 18-19.
Tak, już się zachmurzyło.
Dzień dobry. Jestem w domu i pobędę do 8-9 sierpnia (być może z jakimiś weekendowymi przerwami?).
Witaj w domu! 🙂
Witajcie w domu i na Wyspie! 🙂
No, to ma dużo wspólnego
na Wyspie jak w domu, a z domu najłatwiej mi trafić na Wyspę.
A teraz do pracki!
Wyspa drugim domem?Taki dom kotwica?
Coś w tym rodzaju
Witaj Q!
Będzie pięterko z wyjazdu?
Pozdrawiam z Zarabia.
No właśnie się zastanawiam, czy będzie. Znowu o ptaszkach? Trochę się robi przesadnie…
To może wspomnienia z jakiejś wyprawy?
No właśnie.Czy cały wyjazd był pod znakiem ptaszków?
Dla mnie prawie cały. No i jeszcze pod psem, a nawet dwoma. I pod helikopterami.
Widzę oczami wyobraźni tytuł następnego wpisu: Pan Lajkonik i ptaszki…
Czyli jednak ptaszki?
To tylko moja wyobraźnia… 😉
Ależ Tetryk ma rozbudowaną wyobraźnię!
Mnie też dobrze pracuje,bo po wczorajszej ostrej dyskusji z sąsiadami trzeba było wypić kolejne wino i już rozmawiać na inne nie kontrowersyjne tematy.Bo z sąsiadami trzeba żyć w zgodzie mimo różnic poglądów.
Oj, Lajkoniki to zwykle jednak piękna fikcja. A ptaszki wbrew pozorom trzymają mocno przy ziemi, nawet te najwyższych lotów.
Czyli jednak ptaszki?
No, zobaczymy. Bo robi się trochę monotematycznie.
Właśnie dlatego nie pokazuję zdjęć z naszych wycieczek. Nie chcę, żeby Wyspa zmieniła się w „ptasią wyspę”
Fajrant i przerwa.
Jedni przerywają,inni się pakują, zamykają kraty…i patrzą w pochmurne niebo bez gwiazd.
Ptaszków nie słychać.Chyba już śpią?
Jakie znowu kraty?
Na okna.Aby było trudniej wybić okno,to jednak chatka w lesie.
Tak wcześnie się zbieracie?
Też się dziwię.

Oczywiście po przerwie.
21:17.Ja o przerwie,Q po przerwie,a reszta znikła…
Ja też znikam, jak zwykle o tym czasie. Dobranoc Państwu
Spokojnej.
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej! 🙂
Dobranocka.
Dzisiaj dla odmiany coś z elektroniki, trochę nowych brzmień…
Snów pod gwiazdami.
Kim jest Hugo?
Był kiedyś taki jeden…
Hmmm… nie znam gościa…
Bez gwiazd, z burzowymi błyskami nad górami wróciłam… i leje na dobranoc. Pozostaje śnić
Niezła alternatywa! Miłych snów!
Jutro zaczynamy kolejny tydzień pracy… Powiem więc krótko:

Dobranoc Państwu! 🙂
Oj, tak.
Chociaż ja go właściwie zacząłem już dzisiaj, ale to tylko w związku z wyjazdem.
Bez gwiazd, bez deszczu wróciłam do domu po Dobranocce i po lampce.
Teraz prosto
.
Śpij dobrze Ukratku!
Będzie ktoś jeszcze na nocnej zmianie?
Będzie nowe pięterko ptaszkowo -pieskowo-helikopterowe panie Q?
Pewnie będzie, ale nieprędko.
Zenkowe pięterko jest już 6 dzień, zapracowany Quacki nie zbudował nowego, więc ja postanowiłam pokazać Wam obiecane mosty.
Zapraszam więc na nowe pięterko.
Dobranoc mówię jeszcze tu
Dzień dobry

Jeszcze na starym pięterku…
Nie miałam jak dorwać się do kompa wczoraj wieczorem i dziś niemal cały dzień… tłumaczę się, bo chciałam złożyć życzenia imieninowe naszemu Krzysztofowi (obchodził je 25 lipca).
Dużo zdrówka Ci życzę, nie tylko w dniu imienin, ale jak rok długi
Najlepszego, Krzysiu!
Też dołączam!