Czy znacie Jakuba Wędrowycza? Pijak, kłusownik, bimbrownik – trudno wymyślić pospolity zarzut, którego nie można by mu postawić. A jednak postać szeroko znana, zna go nawet Wikipedia! I choć postać na pozór mało wiarygodna, można mu bez wahania zostawić wnuczka pod opieką. Wnuczek da sobie radę!
Nie znacie? No to posłuchajcie…
Niektórzy twierdzą, że Jakub był dobrym znajomym Andrzeja Pilipiuka, niektórzy zaś, że Jakub w ogóle nie istniał. Jakby nie było, jest sporo materiału do badań – do których was szczerze zachęcam! ![]()




Zawsze warto zapoznać się z barwną postacią, choćby to był kłusownik i bimbrownik! 😉
Wyczuwam nutę nietolerancji wobec bimbrowników… 🙂 A u Jakuba Wędrowycza najbardziej podobał mi się jego sposób na rozwiązywanie problemów. Choć znów w moim wieku żeby tyle machać łopatą, to nie jest najmilsze zajęcie na świecie…
Kłaniam nisko:)
Jakub to ogólnie niezmiernie ciekawa postać 🙂 A każdy może z niego brać to, co mu odpowiada. Kto łopatę, kto linkę od hamulca, kto flaszkę, a kto sztukę przepędzania złego…
Rozpakowana i wykąpana prosto z wanny wskoczyłam do łóżka i na Wyspę, a tu…łoj pomieszanie z poplątaniem -Kapturek, Wilk, Smok wawelski i jeszcze gdzieś tam swojska nazwa CHEŁM.
I tak sobie pomyślałam, że dziś wędrując w kierunku góry Chełm narzekałam na spustoszenia w lesie. Podejrzewałam (niesłusznie jak widać!) Nadleśnictwo, a teraz już wiem, że to robota pewnego kłusownika i bimbrownika.
Kochani, ukołysany bimbrem, zmykam.
Niestety nikt i nic mnie nie ukołysało.
Ale cóż, też zmykam.
DOBRANOC!
Dzień dobry


Posłuchałam i pokwiczałam
Skąd Ukratku wziąłeś takie nagranie? Świetne
Audiobook jest w sprzedaży – trzeba przyznać, że czytany rewelacyjnie.
Tak jak zapowiadałam, byliśmy dziś na wycieczce

Wyglądało to tak, jakby na czubku ułamanego drzewa założyły sobie gniazdo… czegoś takiego też jeszcze nie widziałam, chociaż wiem, że ptaki znajdują sobie różne dziwne miejsca na gniazda 
I widocznie zwykłe ostrzeżenia nie działają, skoro zostały postawione tabliczki ze zdjęciami chorych ptaków. Może to przemówi do „miłośników” pierzastych. Chcą pomagać, a szkodzą… 
Pojechaliśmy wzdłuż Fox River. Od Geneva do Elgin…
W Fabyan Park spotkaliśmy gęsią rodzinkę (w sumie niejedną). Miała rekordową ilość maluchów, bo aż 17. Jeszcze chyba nie spotkaliśmy pary z tak licznym potomstwem
A w Elgin, gdzie Walton Island Park był praktycznie pod wodą, zobaczyliśmy wysoko na drzewie parę bernikli kanadyjskich
A co mnie pocieszyło to to, że w każdym parku stoją przy wodzie tabliczki, żeby nie karmić ptactwa chlebem. Nawet jest wytłumaczone dlaczego. W Fabyan Park spotykamy często ptaki chore na „anielskie skrzydło”. To właśnie skutek karmienia chlebem. Te ptaki są skazane na śmierć…
Siedemnaście to trochę dużo, może te gęsi przygarnęły jakiś osierocony lęg?
Raczej nie, Mistrzu Q. Chociaż nie jestem pewna na 100%.
Co prawda Wiki podaje, że bernikle składają w jednym lęgu od 1 do 12 jaj, ale przecież są odstępstwa od tych norm. Nie wszystko da się ogarnąć
To prawda, może ocieplenie klimatu narozrabiało?
Nie wiem… według danych, zaledwie 20% pisklaków osiąga wiek dorosły. 80% ginie. Może ta para ma przykre doświadczenia i chce odhodować młode? Chociaż kilka?

Nie mam pojęcia na jakich zasadach to działa…
Jedno jest pewne – tak dużej rodzinki jeszcze nie widzieliśmy
Dzień dobry
Ciekawe pięterko, do poczytania, do posłuchania i do pokwiczenia 
Dzień dobry, rzeki, słoneczny, ale nie za ciepły.
Widzę, że Wyspa się budzi, wzywam więc Gienię z napojami
Tak jest, nader stosownie!
Witajcie!
Kiedy będzie można normalnie pracować?
Chyba nikt tego nie wie
W normalnym kraju dopiero?
(napisałam coś nie tak?)
Sugerujesz emigrację?
Nic nie sugeruję, bo cały świat stał się nieprzewidywalny.
Nie wiem na czym polega normalność /nienormalność w Twojej pracy.
Wiem natomiast na czym polega nienormalnośc w pewnym kraju nad Wisłą.
Witajcie!
Dzień dobry, dobranockową bajkę posłuchać rankiem? To co mam iść spać czy bimber duldać?
Kurcze, przypomniałam sobie, że przeszłego roku obiecałam SzanPaństwu – samogonkę i… nie poczęstowałam. Ale nie z chytrości, co to to nie! Wszystko przez Quckiego, bo za szybko umknął,o!
Ktoś przecież winny być musi, co nie??
Eh, napiłabym się z Wami wina, piwa, nalewki. Samogonki -również.
Cokolwiek byle w dobrym towarzystwie!
Przyznaję się!
Psze Państwa, ja z takim pytaniem: czy ktoś poparzył sobie usta ananasem?? Jeśli nie, to naprawdę nikomu nie życzę!

Przerąbane
A tera idę kosić trawę. W przyłbicy!
Tylko nie poparz się trawą,
Jeśli masz na myśli poparzenie ananasem „na zimno”, Skowroneczku, to i owszem, zdarzało mi się. Z łakomstwa
Skórka ananasa ma jakieś „parzydełka”, które podrażniają delikatną skórę wokół ust i język. Zanim to pieczenie przejdzie, trzeba się parę godzin pomęczyć 
Żeby to było parę godzin

Spuchły mi usta i ani jeść, a nawet mówić nie mogłam
Coś podobnego! To wygląda na uczulenie.
Ale i tak dobrze się skończyło, bo gdyby spuchło gardło można się nawet zacząć dusić.
Współczuję

Aż tak źle, to jeszcze ze mną nie było
Skowroneczek poparzona ananasem, a ja słońcem

I wcale się z tego nie cieszę. Znowu będę przez parę miesięcy wyglądała jak brudna, cała w plamach 
Całe karczycho mam zaczerwienione i piekące… za dużo słońca na raz. Jakoś na ręce i twarz mi nie zaszkodziło, tylko ten kark…
Bo tak w ogóle, to już jestem opalona
Wolisz wyglądać jak „blada twarz”?
Wolę, nie wolę… mam bielactwo i jak się opalę, to wyłażą mi jasne plamy, a część opalenizny przybiera taki brudnoszary odcień. Wyglądam wtedy jakbym chodziła po zakurzonej drodze i przynajmniej przez tydzień się nie myła.
Przecież nie uczepię sobie tabliczki z informacją, że to nie brud, tylko taki kolor w niektórych miejscach ma opalenizna… 

Moja córka ma to samo, tylko ona stosuje jakieś tam filtry, żeby się nie opalać. I chyba dzięki temu ma jeszcze gorzej niż ja.
To choroba dziedziczna i nie wiem kto w mojej rodzinie to miał, bo ja sobie nie przypominam nikogo takiego.
To faktycznie przykre Miralko.
Mam koleżankę z pracy, której obaj synowie urodzili się z bielactwem. Ona i jej mąż mieli bardzo jasną karnację (ale nie mieli bielactwa) i te geny tak się jakoś nałożyły.
Tak tłumaczyli lekarze. Gdy koleżanka zachorowała na nowotwór ja jeździłam z tymi chłopakami do Instytutu Pediatrii i rozmawiałam z lekarzami. Ojciec dzieci nie mógł się stale zwalniać z pracy.
Z chłopakami był wielki problem, bo skutkiem bielactwa była u nich częściowa ślepota.
Ale wszystko się dobrze skończyło -koleżanka wygrała walkę z nowotworem i do dziś ma się dobrze. Chłopcy pracują, pozakładali rodziny.
U nas bielactwo nie miało wpływu na wzrok i dość długo nie wiedziałam nawet, że je mam. W sumie, to nie boli i znam gorsze choroby
Jedynie jest mało estetyczne.
Mężowi nie przeszkadza, mnie też nie za bardzo, więc co będę brała za bardzo do głowy 

Jak na razie nie ma lekarstwa na bielactwo. Co prawda istnieją jakieś przeszczepy pigmentu, żeby uzupełnić braki, ale raz, że kosztują krocie, a dwa wcale nie są takie rewelacyjne, bo przeszczepiony pigment utrzymuje się w skórze tylko jakiś czas
Szkoda mi kasy na takie coś. Trudno, najwyżej latem (a właściwie od wiosny do jesieni) pochodzę w plamach
Tylko tyle, że nie lubię się opalać, bo z tymi plamami czuję się trochę głupio.
Dodam jeszcze, że czasami spotykam Murzynów z bielactwem i muszę przyznać, że wygląda to znacznie gorzej niż u mnie. Szczególnie gdy mają to na twarzy. U nich skóra nie robi się biała, ale różowa, o jakimś takim dziwnym odcieniu. Przy ciemnobrązowych resztkach z pigmentem całość wygląda paskudnie.

Współczuję im serdecznie, bo wiem, że to nie ich wina i że nic z tym nie mogą zrobić… nawet jak się nie opalają, widać te łaty. Jak rok długi
Są kraje (np. Tanzania), gdzie wierzą w cudowną moc amuletu wykonanego z ciała albinosa. Istnieje cały proceder wyszukiwania, porywania i mordowania ludzi dotkniętych bielactwem. Martyna Wojciechowska opowiadała kiedyś o tragicznym losie dzieci dotkniętych tą chorobą, gdyż to właśnie na dzieci najchętniej polują producenci amuletów.
Oglądałam kiedyś film i do dziś utkwił mi w pamięci.
Słyszałam o tym procederze. Jest straszny
Jeszcze w większych miastach, takie dziecko ma jakąś szansę na przeżycie, ale w wioskach, absolutnie nie. Zamordują je dla oczu i wątroby (bo to chyba główne „amulety”)…
Fajrant i przerwa!
Dobry wieczór.
Opowiadanie bajek Milusińskim staje się coraz większym wyzwaniem;)
Pozdrawiam:)
Taa, bez treningu nie da rady!
I już po przerwie, wracam do bimberku
Ja natomiast bez bimberku, ale udało mi się zrealizować to co zaplanowałam będąc w Stróży tzn, aby rozpocząć jakieś życie towarzyskie, zanim… (wiadomo co wymyślą?).
Życie towarzyskie w plenerze bez wyjeżdżania z Krakowa, czyli spacerek na Rajsko.
Czy tak kwitnie życie towarzyskie w Stróży? To ja zazdraszczam!
To powyżej to dziś na Rajsku.
Tu poniżej masz jak kwitnie w Stróży-tak było w niedzielę.
Już widzę. Dziękuję. I tak zazdraszczam. U nas w mieście tylko w doniczkach coś tam kwitnie.
Pięknie
Dzień przeleciał jak mgnienie oka, na dworze się rozpadało,
będzie się dzisiaj dobrze spało.Dobranoc
Dobrej nocy Bożenko.
Dobranoc SzanPaństwu
Kolorowych snów Drogie Panie!
Spokojnej, dzisiaj może tak zbiorowo.
Dobranocka.
Dość świeża, bo z 17 kwietnia 2020, już „kwarantannowa”. „Love of My Life” grupy Queen w wersji instrumentalnej, z tym że dźwięk wiolonczeli jest ponoć najbardziej zbliżony do ludzkiego głosu, więc prawie-nie-instrumentalnej.
Snów o ludzkim głosie.
Jako między między trochę Makówki, ale na jednej składance, aby tej Makówki jednak za dużo nie było. Tylko tak „na dowód”.
Po lewej -w Stróży w niedzielę. Po prawej -pod czeremchą na Rajsku, czyli w Krakowie.
W prawym dolnym rogu -inauguracja nowej skrzynioławy( piątek na tarasie w Stróży).
Zielono, kwitnąco i ogólnie – czarująco!
Może w sobotę coś się uda…
To jak jestem przy tych pstryczkach ostatnich -tak wygląda las w drodze na Chełm.
Nie ma drzew -zostały po nich pnie. A ściółka zryta, bo te drzewa były ciągnięte przez las.O tym wczoraj pisałam.
Teraz już wiem, że to wszystko sprawka kłusownika i bimbrownika, a nie jakiegoś tam Nadleśnictwa!
Chyba że kłusownicy i bimbrownicy siedzą właśnie w nadleśnic… Niee, nie, to przecież niemożliwe.
Wszystko jest możliwe. A jak jest niemożliwe wkrótce staje się rzeczywistością. Bareja przy tym wysiada.
Och. Tak, to wszystko coraz bardziej przypomina symulację przebiegającą wg scenariusza Barei na podstawie Dołęgi-Mostowicza z poprawkami Witkacego.
Dzisiejszy dzień był dość ciężki… Mam nadzieję, że jutro będzie łatwiej.

Dobranoc Państwu! (jak kończył swe dobranocki niezapomniany Jan Kobuszewski).
Po ciężkim dniu należy Ci się mocny sen. Śpij dobrze Ukratku!
Dziękuję! 🙂
Usłyszałem to, mówione jego głosem. Spokojnej!
Dobranoc wszem wobec.
Dobranoc!
Dzień dobry
W nocy popadało, a teraz słońce świeci na czystym niebie 
Bryyyy!
A tu pada.
Witajcie!
Pada, i to całkiem fajnie – bo nie ulewnie, a wcale rzęsiście
Od razu miasto się zazieleniło!
Komu kawy, komu herbaty?
Kawę poproszę.
A teraz to i ja
Czy teraz jeszcze jest herbata?
Oczywiście 🙂
Dzień dobry. Mokro, owszem, ale całkiem się cieszę.
Jeśli pada również w Stróży to ze względu na ogródek też się cieszę.
Ale ogólnie wolałabym, aby teraz przestało i zaczęło wieczorem.

Moje plany życia towarzyskiego w plenerze diabli wzięli na dziś.
Dzień dobry



Dziś jadę do pracy… i sama nie wiem, czy mam się z tego cieszyć, czy nie
Jeden dzień w tygodniu, to tak dziwnie…
Miłego dnia Wam życzę
Tobie również udanego dzionka
Owocnego, przede wszystkim 🙂
Obiad zjedzony, dzień zaliczony… i poobiednia drzemka.
Fayrant et przerva.
Wypiłam sok z czarnej porzeczki. Patrzę na zakrętkę, a tam pisze:
„IMPREZA?”
Chciałabym….eh.
Impreza? Z jedną butelką soku z porzeczki?
Kiedyś zdarzyła mi się impreza z sokiem jabłkowo-miętowym. Na zakrętce (podobno?) pisało „taki dzień się zdarza tylko raz”.
No ale tam było sporo innych butelek. Nie wiem, czy coś pisało na zakrętkach, ale …
Kiedy znów będą TAKIE imprezy?
Poimprezowałam sobie z MPK, które w automacie wyświetliło, że moja karta jest ważna do 31.07.20 i system nie przyjmuje pieniędzy.
Ja im nie wierzę, bo tyle nie płaciłam.
Sprawdzam w domu w necie i w ogóle jakieś absurdy. Za 1 miesiąc 34 zł, za 3 miesiące 101zł, a za 6 miesięcy 300zł mi pokazuje.
Chyba ta izolacja rzuciła mi się całkiem na głowę, bo nic nie rozumiem.
Sprawdź jeszcze na 2-ch automatach, sfotografuj wynik i jeździj do lipca…
Mam sfotografowany. Sam kierowca mi pomagał tzn. on trzymał moją KKM, a ja robiłam zdjęcie. Miły był, ale niestety krótko, bo później już musiał jechać.
Czekaj, a nie było u Was tak, że z okazji epidemii w jakimś miesiącu (albo miesiącach) pozwolono jeździć za darmo, a ostatnią opłatę automatycznie przesunięto na ileś miesięcy naprzód? (Czyli od zakończenia darmowego okresu do 31.07?)
Czyli zrobiłam przelew niepotrzebnie???
Kierowca też coś takiego mówił.
Ale za darmo to chyba nie było nigdy?
Tetryku Ty coś wiesz o tym?
Dlaczego niepotrzebnie, po prostu skorzystasz z niego w lipcu?
Nie wiem – przy okazji sprawdzę swoją kartę…
Niestety, biletomat twierdzi że mój bilet przedwczoraj zakończył ważność. W kasowniku nie sprawdzałem – niestety obawiam się, że wynik byłby taki sam.
Nie wszyscy mają szczęście do MPK!
Normalnie zrobiłam przelew, bo nie chcę mieć potem dyskusji z kontrolerami.
Skoro tylko raz… 😉
No i znowu nie rozumiem -co raz i dlaczego „tylko”?
Zakończyłam imprezowanie z KKM i planuję imprezować w Łaźni.
Z ciastem, herbatą i pomarańczą.
Ciekawe co z tego wyniknie i gdzie w końcu się znajdę.
Nawet życie w izolacji jest pełne niespodzianek…
I po przerwie. Za oknem pada no i niekze ta, niech się ziemia napije.
U mnie padało, ale już przestało. Teraz idę spać.
Dobranoc
Spokojnej.
Dobranoc Bożenko!
Dobranocka.
Dzisiaj z okazji wczorajszego zakończenia trzeciego sezonu serialu „Westworld” – instrumentalna wersja piosenki „Brain Damage” grupy Pink Floyd, kończącej cały serial. Kawałek trochę rozbujany w środku, ale za to na fortepian solo, poza tym początek i koniec spokojny
Snów jak dobre seriale.
Ukołysani bądź wystraszeni wizją sztucznego Dzikiego Zachodu pójdźmy spać, aby przyśniły nam się już wyłącznie historie łagodnie kołyszące… Dobranoc!

Spokojnej!
Łagodnego kołysania wszystkim, którzy już śpią.
Wróciłam z Łaźni Nowej. Miłosna wojna stulecia bynajmniej mnie nie ukołysała.
Ja nie śpię jeszcze, ale już niedługo, bo północ i suknia mi się zmienia w łachman, karoca w dynię, a na dodatek zgubiłem szklany pantofelek i teraz będę kuśtykał do łóżka.
To ten pantofelek był szklany?
Chyba tak, wszystko było widać przezeń.
Ale może to dziury?
A biustonosz z czego był panie Q?
Eeej, to jakaś wersja, której nie znam?
KIEDY mianowicie Kopciuszkowi spadł biustonosz?
I przy jakiej właściwie okazji?
Uruchom wyobraźnię i idź z duchem czasu panie Q!
Mój duch czasu spojrzał na zegarek i zarządza do łóżka.
Nic innego mi nie pozostaje.
Dobranoc!
Z tak uruchomioną wyobraźnią śpij Quacki spokojnie …
Tylko nie rozmyślaj za wiele o tym biustonoszu Kopciuszka!
Dobranoc!
Dzień dobry
Pochmurny dzień wstaje, ale byle zdrowie i humor dopisały 
Witajcie!
Ponoć dzisiaj jest Dzień Bez Diety 😉
Kto sobie najbardziej pofolguje?
Wolę sobie nie folgować, bo bym źle na tym wyszła.
Ale kawkę mogę wypić, więc poproszę Gienię…
To może chociaż
?
Kawkę poproszę… a potem chyba jeszcze dolewkę?
Dzień dobry, ponoć wcześniej było paskudnie, ale teraz już wychodzi słoneczko. Idę do Gieni.
I tu zaświeciło słoneczko
Witajcie!
Tu pochmurno. Jeśli chodzi o dietę to ja sobie folguję stale, zawsze i codziennie.
Dlatego Gienię poproszę o herbatę i ciasteczko!
A może i czekoladkę?
Jasne! Dziękuję!
Fajrant i przerwa. Nawet jakoś.
I od razu po!
Hmmm… raz trwa u ciebie prawie 2 godziny. Pozazdrościć!
Dzisiaj niecałe dwie!
Aha, dopiero teraz do mnie dotarło.
No cóż, powinienem teraz chyba…
Ja mam dziś jakąś permanentną przerwę w dostawie energii i optymizmu.
Bo chwila jest niesprzyjająca.
Innymi słowy: cholera wie, jak będzie.
Jedno jest tylko pewne, że każdy kiedyś umrze.
Natomiast nikt nie wie kiedy i jak będzie umierać…
A nie znacie jakiejś cholery? Można by zapytać…
Hm…
myślisz Tetryku, że ktoś się zgłosi do odpowiedzi ?
Myślałem o tej kurduplowatej cholerze z Żoliborza…
A niech go…
byle szybko!
Ech, to już nie wiadomo, jak lepiej. Gdyby nawet go
wzięli, to nie wiadomo, kto i co po nim, ale jakoś mam poczucie, że nikt lepszy.
Póki co już wiadomo, że zostanie uznane za nieważne coś czego JESZCZE nie było i w ogóle nigdy nie będzie.
Bo zapytano organ, który odsunięto od organizacji czegoś co miało być, a jednak nie będzie. Jednak potem ten odsunięty organ został zapytany, czy zdąży zrobić coś co miał robić ktoś inny. Ten odsunięty odpowiedział natychmiast, że się nie da.
Natomiast ten ktoś inny(co miał organizować) odpowiedział, że z kartki papieru da się zrobić z powrotem drzewo.
No żeby kartki się nie zmarnowały.
Czy tylko ja się zagubiłam?
A ja idę spaaaać…
Dobranoc!
Dobranoc Bożenko!
Spokojnej!
Mnie utkwiły te gumofilce zostawione na komendzie… Skoro osoby nie było, to kogo ukarać?
Ten dowcipny dziwak posiadał mnóstwo umiejętności. Smacznie przyrządzał psa, pędził bimber, co dokładnie opisał, umiał rozpoznawać procentowość wypijanego trunku, ukatrupić zombi, miał też wpływ na ludzką wolę. Niewielu to potrafi, więc czapki z głów 🙂
Nocki spokojnej życzę SzanPaństwu

I donoszę, że moje usta wracają na właściwe miejsce. Nawet pyskować już mogę
Uff. Spokojnej.
No, wreszcie! Brakowało nam tego!
Pyskowania Skowronka?
No pewnie!
Dobranocka.
Loreena McKennitt i „La Serenissima”. To przydomek Wenecji, do której chwilowo nie da się pojechać, więc potraktujmy to jako zapowiedź przyszłych przyjemności.
Snów o podróżach dalekich i bliskich.
Idę w ślad Skowroneczka. Pozostającym – a i śpiącym już także – życzę przyjemnych snów i dobrej nocy. A dla tych, dla których jutrzejszy dzień będzie szczególnie ważny, niech i on będzie szczęśliwy.

Wszak jutro to Pierwszy Dzień Reszty Twojego Życia!
Spokojnej i Tobie!
Tetryku! Możesz jaśniej?
Panie Q!
Jesteś jeszcze? Czy możesz mi wytłumaczyć co Tetryk miał na myśli?
(pytam na wypadek gdyby on nie odpowiedział)
Jestem, ale muszę chwilę pomyśleć…
…no i nic nie wymyśliłem sensownego
Jak unieważnia się już dziś co miało być za parę dni , czy co Tetryk miał na myśli?
Może to, że jutro oficjalne głosowanie?
Ale już dziś zawarto porozumienie jak to głosowanie ma wyglądać i nawet dwóch Jarosławów uzgodniło jaki wyrok wyda SN.
Choć wszystko jest możliwe.
I w ten sposób nikt nie pyta rządzących, w jaki sposób mają zamiar walczyć o zdrowie, życie Polaków i ich byt materialny.
Oni walczą o swoje stołki i nie mają czasu na takie głupstwa jak walka z epidemią i jej skutkami.
A może Tetryk zwyczajnie chciał powiedzieć, że każdy kolejny dzień jest tym, który zbliża nas do ostatniego?
Tylko nikt nie zna odległości?
Przepraszam, dziś był pogrzeb naszego kolegi i jednak cały czas jestem myślami o tym.
Jeżeli w tę stronę, to raczej chodziło o ten pierwszy dzień całej reszty 🙂
Zmykam, dobranoc!
Dobranoc!
O! już jest nowy dzień -7.05.20!
Teatrzyk zielona gęś przedstawia:
POROZUMIENIE DWÓCH JAROSŁAWÓW W TELEGRAFICZNYM SKRÓCIE
Jarosław K.: uchwalamy, że Ziemia jest płaska.
Jarosław G.: nigdy się na to nie zgodzimy!
MIESIĄC PÓŹNIEJ – KOMPROMIS JAROSŁAWÓW
Na teraz się godzimy i uchwalamy, że Ziemia jest płaska. Potem być może dodamy, że ma niejakie elementy wypukłości. Do uzgodnienia …
KURTYNA
DOBRANOC PAŃSTWU!
A to jest znakomite podsumowanie.
Dzień dobry
A to się nocna zmiana rozgadała 
Witajcie!
PDRTŻ to idea, aby większą uwagę przykładać do tego co się zamierza czynić, niż do rozpamiętywania przyszłości – ma wymiar raczej prywatny niż państwowy.
Obyśmy mogli wkrótce świętować także Pierwszy Dzień Przywróconej Demokracji/Normalności/Sprawiedliwości (niepotrzebne skreślić, brakujące dopisać!), ale to inne życzenie.
Popieram
Racja. Właśnie na tym polega problem, że planować (prywatnie)jakoś TERAZ nie potrafię, choć czasami próbuję.
Popieram Twoje życzenie!
Dzień niech będzie dobry…
Wiemy już co dwóch siwogłowych (jeden duży drugi mały) wymyślili, a co jeszcze wymyślą??
Nie chcem, ale muszem ruszyć się z domu (dzieci już nie straszę 😉 ) a wcale mi się nie chce. Trudno, do popotem
Na dobre przebudzenie, dziś podaje Kelnereczka. Niech sobie Gienia odpocznie.
To ja poproszę jak zwykle…
Dzień dobry! Słońce, więc trzeba kawusię na dobudzenie.
Słonecznie witam!
Już ukradli słońce, więc moje plany
Wygląda na to, że zamiast okularów słonecznych może się przydać parasolka i coś od wiatru.
Skoro dziś PDRTŻ trzeba być elastycznym? Wykrzesać motywację?
Tu też chmur coraz więcej, chyba będzie padać. Ale ja się nigdzie nie wybieram.
Ja się właśnie wybieram do …sąsiedniej wsi tzn. na inne osiedle.
W ramach PDRTŻ pomyślałam, że jak wrócę mogłabym coś zbudować, jeśli nikt nie ma lepszych pomysłów.
Byłoby, zanim przekroczymy 200 komentarzy.
Wyspa?
Co Wy na to?
Świetnie, bo już wysoko!
Bardzo się cieszę
Mnie też pasuje Twoje nowe pięterko
Wróciłam. Apteka („tylko” 287zł), KKM, bank, zakupy…
Zabieram się za szukanie i wybieranie pstryczków do pięterka, aby zbudować, zanim przekroczymy 200 komentarzy i zaczniemy dochodzić do 300.
Fajrant & Przerwa, sp. z o.o.
Czy pytanie o kapitał zakładowy będzie bardzo nie na miejscu?
Nie dlaczego, chociaż właściwiej byłoby zapytać o kapitalny zakład
Czemu skojarzyło mi się to z filmem „Niemoralna propozycja”?
A tam był kapitalny? Bo chyba raczej niemoralny?
Skojarzenia to skojarzenia…nie muszą być logiczne.
A to jeden z moich ulubionych filmów.
Chyba nowego pięterka się nie doczekam, więc idę spać.
Dobranoc
Dobranoc Bożenko!
Jak się zbudzisz -będzie. Natrafiłam (jak zawsze) na niespodziewane przeszkody, ale buduję.
Dzień dobry
Tylko się oglądam, czy mi sufit na łepetynę nie spadnie. Tak było wczoraj i to samo dziś 

Siedzę w domu. Nie wiem co robią na sąsiedniej ulicy (zdaje się – przerabiają), ale cała chata chodzi mi jakby nawiedziło nas solidne trzęsienie ziemi
Niech oni już skończą zanim mi dom potrzaska
U mnie sąsiad zza ściany cały czas wierci coś wiertarką.
Mimo że na drzwiach wejściowych do bloku jest informacja z SM, że zabrania się głośnych robót remontowych, dopóki jest ograniczenie z wychodzeniem z domu.
Widocznie sąsiad chce wykorzystać czas pobytu w domu i coś tam naprawić
A wywieszek nie czyta, to i nie wie, że mu nie wolno 


A od ulicy, gdzie coś robią oddziela mnie parcela z domem. I tak sobie myślę, że ci z tego domu, to dopiero mają!!!
Nie mam miarki w oku, ale wydaje mi się, że teren między tym domem, aż do mojego płotu (bardzo wysokiego) to co najmniej 50-70 metrów. Czyli aż tak blisko nie jest… jeśli u mnie cała chata się trzęsie, to co musi być u nich.
Mistrzowie mają reedycje, a ja zapraszam na KONTYNUACJĘ piętro wyżej na nowy wpis.