W niedzielę, 5 kwietnia, wybraliśmy się do parku. Wiedzieliśmy, że ten nasz ulubiony, w Zion, jest zamknięty z powodu wirusa… a teraz jest czas na ptasie przeloty! Pojechaliśmy zatem do Van Patten Woods Forest Preserve w Wadsworth. To po drodze do Zion…
Może jeszcze kilka słów o samym parku…
Początki parku to 1961 rok, gdy zakupiono pierwsze tereny o powierzchni 65,5 ha. W latach 70-tych przejęto starą żwirownię. To na jej miejscu powstało Sterling Lake. Oczywiście teren należało przygotować na przyjęcie turystów, żeby było bezpiecznie.
Park nazwano na cześć Davida Van Pattena. Był on prezydentem (prezesem) Lake County Forest Preserve i przyczynił się znacznie do powstania tego parku…
Las dębowy, Sterling Lake i rzeka Des Plaines stanowią malownicze tło dla różnorodnych atrakcji rekreacyjnych na świeżym powietrzu. Pięć mil (8 km) szlaków jest otwartych dla turystyki pieszej, rowerowej, jazdy konnej i narciarstwa biegowego.
Istotną rolę w parku odgrywa rzeka i sąsiednie obszary zalewowe, które stanowią schronienie dla wielu gatunków ptaków i zwierząt, a jednocześnie zapewniają kontrolę powodziową mieszkańcom hrabstwa Lake.
Obecnie całość parku, to 394 ha, z czego prawie 35 ha zajmuje Sterling Lake…
Nie obchodziliśmy całego jeziora dokoła. Mieliśmy też inne plany na ten dzień, a to zajęłoby za dużo czasu. Postanowiliśmy, że dojdziemy do środka jeziora, przez mostek na przesmyku między dwiema częściami przejdziemy na drugą stronę i zawrócimy na parking. Tak też zrobiliśmy…
Za mostkiem…
Do domu wróciliśmy bardzo zadowoleni z wycieczki. Ucieszyło mnie, że ptaki, które nie mieszkają na tych terenach lecą nie tylko nad samym Lake Michigan, ale też i w głębi lądu. Co prawda Van Patten nie leży od jeziora zbyt daleko… no i w Zion mamy zwykle większy wybór, ale dobre i to. Według starego przysłowia – „jak się nie ma to co lubi, to się lubi to co ma”…




Zapraszam na krótką wycieczkę po parku

Starałam się pokazać nie tylko same ptaki, chociaż oczywiście są przede wszystkim one
Podoba mi się zasada, że można wejść do parku zachowując odpowiednie odległości, a nie absurdalne zakazy, że nie wolno wejść wcale.
Podobają mi się Twoje zdjęcia i oczywiście ptaszki.
Ptaszki to dobry temat na trudne czasy.
Teraz ukołysana widokiem ptaszków oraz błękitów nieba i wody mogę iść spać.
Dobranoc!
Mnie też się bardziej podoba zasada trzymania odległości, a nie kompletny zakaz. Nie usiedziałabym w domu iluś tam tygodni


A ptaszki to nie tylko dobry na wszystko temat. Chodząc za nimi i szukając, zapomina się o wszystkim. To moment wytchnienia i prawdziwego relaksu. Mistrz Q sam się o tym przekonał
Dziękujemy oboje za uznanie
Zerknęłam teraz na termometr- zaledwie 4 stopnie. A było już całkiem przyjemnie ciepło i wiosennie.
A jak u Ciebie Miralko?
U mnie podobnie, Makóweczko. Jak na razie szał temperaturowy minął. Wiem, że wróci, ale wolałabym, żeby te 20 na plusie było jak najdłużej…
Zanim pójdę spać, jeszcze muszę zrobić sałatkę z marynowanych pieczarek. Jutro (we wtorek) oboje wracamy do pracy i nie będę miała czasu na kuchnię

Także do popotem
Dzień dobry
Dobrze się wstaje na nowym, uroczym, ptasim pięterku. Dziękuję w imieniu własnym i swoim 
Witajcie!
Pozazdrościć takich terenów wędrówek i takich widoków! Brawo!
Witaj!

Całe życie, odkąd pamiętam, lubiłam łazić po różnych zakamarkach i to mi zostało
A tereny i widoki… jak ktoś chce, to wszędzie znajdzie.
Matka Ziemia jest piękna
Dzień dobry, Twoja nadobniczka Mirelko, patrzy bojaźliwie w niebo, a u mnie przysiadające na krzewach ptaszyny zerkają z uwagą na ziemię czy się gdzieś morderca (czyt.Tofik) – amator ptasiego mięska – nie czai
Śliczne są nadobniczki i szkoda, że u nas nie chcą zamieszkać.
Pada, dużymi płatami, śnieg. No przecież.. se kwiecień plecie 😉
Czyż złotawy mnie wprost uwiódł, jest prześliczny. Chce się go delikatnie przytulić i cmoknąć w dziobek

Alla Ty czyża se cmokaj i przytulaj, a ja Ciebie tak wirtualnie cmoknę
No i proszę mi znów nie znikać!
Przepraszam bardzo, ale ja nigdzie nie znikałam! No!
Ja tylko se na kwarantannie przebywałam lub jak kto woli na emigracji wewnętrznej 
Emigracja wewnętrzna też coś!
Każdy by teraz miał na to ochotę, a tymczasem Wyspa jako Kotwica, no!
No dobra, dobra i tak Cię kocham!
Witaj!

Amatorów ptasiego mięska jest więcej i na pewno Twoje ptaszki patrzą też do góry
A śnieg i u mnie czasami pada… wczoraj też trochę przyprószyło.
Taka pogoda w kratkę, to gorąco, to śniegiem sypie…
U mnie teraz jest tak- przychodzi czarna chmura i wtedy fruwają takie malutkie białe płateczki, które zaraz znikają, ale chodnik mokry.
Dobrze, że syn zakręcił wczoraj wodę w Stróży.
Temperatura -plus 4.
Dzień dobry, wczoraj padłem jak ścięty (z przejedzenia?).
A dzisiaj bardzo miło od rana przyjrzeć się ptakom.
Żurawie naprawdę majestatyczne. Co i raz średni brat mi przysyła filmy z tymi zwykłymi, co mieszkają w Polsce, ale z daleka, więc głównie je słychać, mniej widać. Filmy kręci na polach koło Skórzewa pod Poznaniem.
Perkozy zaś rozkoszne
A co do nura, to to czarne upierzenie z białym wygląda na godowe – „Ubarwienie godowe: pstry, czarno-biało nakrapiany grzbiet.” https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Nur_lodowiec#Cechy_gatunku
Oraz jak zwykle jestem pełen podziwu w kwestii zdjęć tych najdrobniejszych ptaszków, które zwykle są najbardziej ruchliwe i byle co je płoszy.
Witaj!
Szkoda, że nie wiedzą, że chcemy je tylko opstrykać… 

Tych gatunków żurawi jest trochę, ale na swoich wycieczkach spotykamy tylko ten jeden. Chociaż czytałam, że na naszych terenach pojawia się i inny gatunek… może kiedyś uda się nam go spotkać…
Co do nurów… piszą o czarno-białym grzbiecie, a nie o głowie. Ta zwykle jest czarna z zielonym połyskiem. Dlatego zwróciłam na niego uwagę. Przecież o tej porze roku widujemy te nury dość często. W trakcie przelotów do miejsc lęgowych…
A co do tych najmniejszych ptaszków… sam wiesz, jak trudno je „ustrzelić”. Nie posiedzi toto nawet sekundy w jednym miejscu, a często siadają w takich krzaczorach, że prawie ich nie widać
Małe, to się wszystkiego boją
A Gienia czekała aż się Wyspa obudzi…
Witajcie!
Już zgłaszam się do Gieni.
Zamiast wędlinek poproszę misztygajłes !
A co to jest?
Biały ser z dodatkami -rzodkiewka, zielona cebulka itp. + śmietana (albo jogurt naturalny) + przyprawy i zioła. Może być jajko na twardo jeszcze.
Oprócz rzodkiewek i cebulki można dowolnie uzupełniać dodatkami typu świeży ogórek, pomidor, jakieś inne „listki” -zielona pietruszka, świeże liście mlecza, pokrzywy itd.
Gienia! Dziś poproszę bez jajka na twardo!
Brzmi apetycznie
A w Poznaniu przecież gzik, no nie? Ze szczypiorkiem albo rzodkiewką i przyprawami?
Ja preferuję nie „albo” , ale i z rzodkiewką i szczypiorkiem (albo zieloną cebulką).
Gzik też mi przyszedł na myśl, ale nie ma w nim tyle dodatków, np. jaj czy ogórków.
A to już moja „radosna twórczość” -wpycham co mam pod ręką akurat.
Standardowo jest szczypiorek i rzodkiewka.
Czyli poznański gzik.
Boguśka robi taki przysmak znakomicie, ale nie wiedziałam, że ser z rzodkiewką i inszymi dodatkami to misztygajłes
To lwowska nazwa.
Kiedyś Q sprawdzał i znalazł książkę „Lwowskie misztygałki”.
Tak było.
Dzień dobry
I wcale nie jestem pewna, czy mi się chce 

W tym tygodniu pracuję tylko we wtorek i środę, a dziś właśnie wtorek… czyli do pracy
Rozleniwiłam się na dobre…
Nieco powyżej napisałaś , że wszędzie można znalezć coś ciekawego . To słowo ” wszędzie ” wprowadziło w zakłopotanie opowiadającego o świecie Rosjanina . Opowiadając stwierdził , że On w Mire ,to był wiezdzie . Naprawdę byłeś wszędzie ? I tu mu mina zrzedła . Zaklął tradycyjnie i powiedział : W biżaszczym wremieni pajedu do Wszędzie ! Pozdrowionka i kwiatuszek za fotografie ptaszków …
Witaj Maksiu!
Czyli jedziemy na wakacje do…
Wszędzie?
A może Van Patten Woods , to jest właśnie ” Wszędzie ” ? Trzeba to dobrze przemyśleć , żeby nie było tak , że na widok kaczki krzyżówki , wyrwie się okrzyk : O cholera ! Przecież ja ją dobrze znam z Parku Moczydło na warszawskiej Woli !!! Pozdrowionka 🙂
To może dla mnie Stróża mogłoby być Wszędzie? Choć wolałabym jeszcze pojeździć sobie trochę dalej niż góra Chełm.
Niestety wszystko wskazuje na to, że w tym roku nie będzie to możliwe, a od przyszłego nie będzie już mnie na nic stać.
Ok, najważniejsze, abyśmy zdrowi byli!
W przyszłym roku nie będzie Cię stać ? Nie przesadzaj , do przyszłego roku świat może kilka razy obrócić się wokół własnej osi , o czym dzisiaj nikt nie ma zielonego pojęcia . A Opatrzność nie pomoże ? Kiedyś zostałem bez grosza i coś mnie podkusiło do zmiany eleganckiego garniturku na taki trochę sfatygowany . I stał się cud ! W jednej z kieszeni miałem prawie pół pensji ! Do dzisiaj nie wiem kto podrzucił mi te pieniądze . Tylko Opatrzność ! I jak tu nie wierzyć , ach nie będę kończył , bo mógł bym coś pomylić …
Mam mało ubrań z kieszeniami Maksiu!
No i pieniądze jeśli już to na koncie. Uciułane, a w przyszłym roku pewnie już nic nie będą warte.
Ale jakby ktoś chciał mi coś podrzucić to ja mu podam nr. konta. No jakby ktoś miał za dużo i miałyby mu się zmarnować.
Co prawda mam kieszenie, ale w nich pustka i nie mam co liczyć, że łaskawa Opatrzność coś mi do nich podrzuci

Ale też faktem jest, że nie wiem co będzie za rok i na razie tak daleko moje plany nie sięgają. Nie wiem co będzie w maju, czy pojedziemy z mężem pod namiot, bo nie wiem czy skończy się z tym wirusem… a co dopiero mówić za rok? Będzie co będzie… i tak nie mam zbytniego wpływu, więc co się będę martwić na zapas…
A dla nie wszędzie, to Jezioro Maltańskie
Obejrzałam zdjęcia. Ładne to „Twoje” jezioro Bożenko!
No właśnie . Nie jakieś tam jezioro , a Maltańskie To prawie boskie , królewskie , historycznie namaszczone w wojnach krzyżowych . Malta ,samodzielne państwo z zakonem rycerzy maltańskich . Wzór do naśladowania właśnie w tym jeziorze koło Poznania . Nie wiem czy czegoś tam nie poplątałem , bo jestem wściekły na to co się wokół mnie dzieje …
Wściekłość to lepszy stan jak zniechęcenie Maksiu.
Czuję się bezsilna i bez energii. Zazwyczaj uważam, że trzeba działać, walczyć itd.
Coś próbuję udawać, ale kiepsko mi to wychodzi, w ogóle nie wychodzi…
Nie da się tego oddzielić -moje osobiste przeżycia ostatniego miesiąca i ogólna sytuacja wokół.
Wściekłość bodaj napędza do działania…
Muszę Cię poprawić – to jezioro jest nie koło Poznania, ale w Poznaniu. Dzielnica Nowe Miasto. Rzut beretem od miejsca gdzie mieszkam.
Dziękuję, Maksiu, za kwiatuszki

W samej Polsce są tysiące miejsc tak pięknych, że dech zapiera 
Część oddam małżonkowi, bo i jego zdjęcia są tutaj
A wszędzie i tak być się nie da. Życia by nie starczyło na objechanie (dokładne) całej Europy, a co dopiero mówić świata
No to po awanturze z tym koronowanym wirusem , może się okazać , że Poznań leży koło Jeziora Maltańskiego . Wszystko jest możliwe . Przepraszam za niedokładność , ale Poznań pamiętam z pięknego ZOO , w którym drażniłem się jako licealista z małpą i pózniejszych wyjazdów na Targi Poznańskie . Wtedy w mieście żadnego jeziora nie widziałem …
Spiętrzono je w 1952 roku, ale to po drugiej stronie Warty (jeżeli za punkt orientacyjny obierzemy Targi). No i zapewne byłeś w Starym Zoo (ono teraz jest stare, od kiedy w 1974 otwarto Nowe Zoo, zresztą niedaleko Jeziora Maltańskiego właśnie).
Potwierdzam.
A w tym jeziorku można sobie pływać Bożenko?
To lepsze jak „moje” Bagry, gdzie muszę jechać autobusem, potem tramwajem, a na koniec 15 minut na nogach.
Oczywiście, że tak. Jest plaża i kąpielisko.
No właśnie, a jakoś nigdy mi się nie zdarzyło pływać. Jedyne naturalne miejsce, gdzie wchodziłem do wody, to nie w samym Poznaniu, ale pod Poznaniem, w Puszczykówku, dawno temu, ze śp. Babcią.
No to fajrant. Ale przerwa jeszcze za chwilę.
I po przerwie.
Ty po przerwie, ja po dniu i idę spać. Dobranoc.
Spokojnej!
Dobrych snów!
Dobranocka.
Tego to już chyba dłuższy czas nie było. R.E.M. i trochę mniej znany utwór. Ale w sam raz na uspokojenie i dobranoc.
Snów gwiezdnych.
Dobrej nocy, kochani
Spokojnej i Tobie.
Dobrej, Skowronku!
Jak zwykle – mistrzostwo świata w fotografii ptactwa w wykonaniu Miralki. Wiem coś o tym, bo mnie nawet kaczki nie chcą słuchać, a do Miralki ustawiają się niczym modele. Poza tym miło mi było przed snem pooglądać te piękne skrzydła i pomarzyć o tym podniebnym lataniu do niezwykłych miejsc i niezakazanych stref.
Tak. A te ptaki traktują to tak… użytkowo, fi donc!
Dziękuję Ultro
Łapiemy okazje kiedy i jak się da, żeby tylko je opstrykać. I często na 100 zdjęć tylko kilka nadaje się do pokazania, reszta do kosza 


Ale wiesz, do nas (małżonka i mnie) też się te ptaszki nie ustawiają
A marzenia o skrzydłach… przynajmniej od czasu do czasu też mam
Nie to, że chciałabym być ptakiem… ich życie też łatwe nie jest. Zagrożenia czyhają wszędzie… ale móc wzbić się do słońca, dotrzeć tam, gdzie się nie dojdzie…
Ech. okazje… Pamiętasz to?
Przypomniałeś


Przypomniało mi się też, że część osób była niezadowolona, że mały wilczek spadł z tak wielkiej wysokości, więc się musiał zabić… i jak potem wyjaśniałeś, że spadł na kupę siana (liści czy gałęzi?, bo nie pamiętam) i się uratował
Dawno było więc nie do końca wszystko pamiętam… chyba skleroza mnie łapie…
Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej!
Dobranoc, również zmykam!
Ja też.
DOBRANOC!
Dzień dobry
nieco pochmurny, ale może się rozjaśni 
Witajcie!
Podobno mamy dziś Światowy Dzień Trzeźwości…
Cały dzień??? Kto to wytrzyma?!
Dzień dobry, mimo że leje. Ale w sumie dla roślinek i rolnictwa to lepiej.
Bardzo dobrze że leje, bo jest susza. Na deszcz czekam jak na zbawienie.
Komu kawy, komu?
Poproszę jak zwykle. Czarną, esencjonalną (ale nie espresso), bez cukru.
Pijesz prawie taką jak ja, bo ja dolewam jeszcze trochę zagęszczonego mleczka.
Ostatnio mleczko daję tylko do rozpuszczalnej…
O o o! Kawa!
Witajcie!
O o o! HERBATA!
Dzień dobry

W nocy poprószyło śniegiem i jak na razie jeszcze go trochę leży… zima wraca?
Prawdziwy „plecień” z tego kwietnia…
Witaj Miralko!
W Krakowie wieje, plus 14 stopni, całkiem nie najgorsza pogoda.
Powinnam pójść na zakupy, ale wessała mnie czarna dziura i nie wypuszcza.
A w Poznaniu się przejaśniło i świeci słoneczko. Tylko nieco chłodno, ale jutro ma być lepiej.
U mnie sypało cały ranek
Znowu musiałam odśnieżyć samochód. Dobrze, że z lenistwa nie zabrałam szczotki do odśnieżania. Była w samochodzie
Choć raz moje lenistwo na coś się przydało 

Chyba będę musiała pędzelkować, jeśli chcę się ich doczekać 

A czapa miała coś ze 4 cm. Na dachu, bo po bokach było mniej…
Już się stopił (w większości), ale w piątek ma padać nowy…
A w domu sadzonki pomidorów i ogórków czekają na posadzenie w ogródku. Ogórki zaczynają nawet kwitnąć, chociaż nie urosły jeszcze za duże
To może być nawet ciekawe – ogórki domowego wylęgu
Przeczytałam pochwałę luzactwa i przez chwilę mi zaświtało na dnie tej depresyjnej dziury- może zrobić coś szalonego?
(przy okazji jednak pożytecznego)
A potem to już…
Dzień dobry. 🙂
Wszędzie pokazuję plansze, jak to należy się zachować, gdy podejrzewasz u siebie koronawirusa. Nigdzie nie ma mowy o tym jak postępować w innym wypadku. Powiedzmy, na ten przykład, taki zawał serca ?
Wygląda to mniej więcej tak…
Podejrzewasz u siebie zawał ? Zachowaj spokój i zostań w domu. Zadzwoń do swojego lekarza rodzinnego, odczekaj nieokreśloną ilość czasu (jesteś 12 w kolejce), lekarz rodzinny poprzez teleporadę, bazując na telebadaniu postawi telediagnozę i ewentualnie wystawi telereceptę. W razie niemożliwości uzyskanie diagnozy lub po uzyskaniu pewności, że to zawał, zachowaj spokój i zostań w domu, zadzwoń do najbliżej położonej placówki szpitalnej, jak już uda ci się dodzwonić, zgłoś wątpliwości odnośnie swojego stanu zdrowia. Musisz wziąć pod uwagę, że w obecnej sytuacji, nie każda placówka ma obowiązek przyjąć danego pacjenta. Hallo ! Żyjesz !? To świetnie ! Jeżeli okazało się, że z jakiegokolwiek powodu nie zostali państwo przyjęci na dany oddział, zachowaj spokój i zostań w domu. Zadzwoń na infolinię NFZ (Narodowy Fundusz Zdrowia), tam odczekaj bliżej nieokreśloną ilość czasu (Wszyscy konsultanci zajęci, jesteś w 7 w kolejce), po odczekaniu danego czasu, kompetentna osoba poda ci listę placówek w danym województwie, mogące przyjąć cię na wskazany oddział. Dla pewności zostaną państwo poproszeni o uprzedni kontakt z wybraną placówką, Dotarłeś/aś tutaj? Żyjesz ? Gratulacje ! Jedno jest pewne, nie masz zawału ! Zachowaj spokój, zostań w domu, przeczekaj ! Po zakończeniu okresu pandemii zgłoś się do lekarza rodzinnego. Cieszymy się, że mogliśmy pomóc, na zdrowie !
Istnieje też krótsza, mniej optymistyczna i o wiele bardziej dramatyczna wersja. Za to, ujrzą w niej plusy, ci którzy lubią samochodowe wycieczki. Dzwonisz, podjeżdża karet(k)a i ruszasz w objazd województwa „szlakiem białych twierdz”, a nuż którąś uda się zdobyć ? Taka troszkę „rosyjska ruletka” ze względu na czas i możliwość doboru trasy i obiektów. Ale jak to mówią: nie ma ryzyka, nie ma zabawy ! No i w tym wariancie, nikt ci nie każe siedzieć w domu a i na spokój coś się znajdzie… 🙂
Witaj Lordzie!
Byłoby zabawne gdyby nie to, że to nawet nie jest czarny humor, ale śmiech przez łzy.
Od jutra wystarczy wyczołgać się bez maseczki, może Policja zauważy i zainterweniuje?
Ale uwaga! Nie po zmroku, bo w nocy wygaszone latarnie uliczne (w Krakowie, nie wiem jak w innych miastach) i nikt nie zauważy. Choć jest na to sposób -przygotować sobie światełka choinkowe z akumulatorkiem i tak w charakterze ruchomej choinki dopiero wyjść na ulicę.
Pozdrawiam i życzę zdrowia.
A teraz już poważnie.
Pacjenci zmagający się z innymi poważnymi dolegliwościami starają się przeczekać ten stan w domu. Wyjazd do szpitala traktują jako ostateczność – wynika z obserwacji, które znalazły się w dokumencie opracowanym przez prof. Dudka, szefa europejskich kardiologów inwazyjnych. Poniżej link na całość artykułu.
Tak sobie siedzę, nie mam co ze sobą zrobić, to i takie „głupawe” teksty mi do głowy przychodzą. 🙂
Co do zacytowanego artykułu, wczoraj miałem okazję go czytać. Sama idea alarmu jest jak najbardziej wskazana. Niemniej, sam cytat i kawałeczek dalej, sugerujący iż pacjenci będą się zgłaszali na zbyt późnym etapie choroby, jest dość niefortunny, ograniczając go do naszego kraju. W Europie być może, tak właśnie jest. Szczerze ? Rozbawiło mnie to. Jestem przekonany, że większość osób nie „przeczekuje” w domach z własnej woli. Procedura wpisana w moją instrukcje, jest w dużej części prawdziwa, a NFZ wzruszając ramionami, jawnie w czasie pandemii, jest zwolennikiem „szpitalnej turystyki” na skalę krajową. 🙂
Prosty przykład:
Zaczyna cię boleć ząb? A odważysz się pójść do dentysty?
Ja bym się odważyła, bo stomatolog i tak (od dawna tzn. przed epidemią) pracuje w maseczce.
Natomiast, który stomatolog by się odważył? Większość gabinetów (również prywatnych), nie tylko stomatologicznych jest nieczynna.
To byłoby nawet zabawne, gdyby nie było tragiczne…
Ale niestety, Lordzie W., masz rację… przez wirusa umrze wiele osób, wcale niezarażonych. I to nie dlatego, że ich choroba była nieuleczalna, ale z braku opieki medycznej
Nie tylko na zawał…
Fajrant, proszę ja Was, i przerwa.
A jak było dawniej ? Rozmowa dwojga znajomych : Ojojoj , jak ty spuchłeś , boli cię ząb ? Nie , osa … Ugryzła ? Nie…Ojciec łopatą zabił ! Nie narzekajmy , gorzej już było .
Dobry kawał!
A teraz idę spać. Dobrej nocy życzę wszystkim 
Spokojnej.
Teraz by nie było widać spod maseczki!
Dobranocka.
Utwór znany, ale w nowej wersji i aranżacji. „True Colors” Cyndi Lauper jako bossa nova. Bossa na dobranoc w sam raz.
Snów bosych i nowych.
…Ale ja widzę twoje prawdziwe barwy
Prześwitujące na wskroś
Widzę twoje prawdziwe barwy
I dlatego cię kocham
Więc nie bój się ich pokazać
Twoje prawdziwe barwy
Prawdziwe barwy są piękne
Jak tęcza.
Tak to idzie, mniej więcej
To dobre uzupełnienie sztuki („Przygoda”), którą przed chwilą obejrzałam. Zresztą do wczorajszej („Opowieści Hollywoodu”) też troszkę pasuje, ale w mniejszym stopniu.
Oba spektakle doskonałe i mistrzowsko grane, ale miałam się rozweselić i jakoś tak stale wybieram jednak coś nie do śmiechu.
Obyśmy zdrowi byli. Dobrej nocy
Dobrej. Doskonałej! 🙂
Spokojnej!
Mistrzu T., przed chwilą pod wpisem „Homo Homini” z 2012 znów się pojawił jakiś tajski czy indonezyjski spam, oznaczyłem i wywaliłem.
Nie wiem, czemu tylko pod tym wpisem spamboty atakują. Że tytuł „zrozumiały”?
Mam tylko pytanie, czy to Ty teraz odptaszkowałeś możliwość komentowania pod tamtym wpisem, czy była wcześniej? Bo jakoś dziwnie ten spamowy komentarz wyglądał, nie jak wprowadzony normalnym trybem, tylko jakby doklejony do strony?
To prawdopodobnie były tzw. ping-backi, czyli informacje o linkowaniu na innych stronach (oczywiście fałszywe). Od 8.04 akurat do tej strony podobnych przyszło 11 sztuk, każde z innym IP, innym e-mailem i innym odwołaniem w różnych azjatyckich językach. Nie wiem, dlaczego akurat ten Akismet przepuścił (a może byłeś szybszy? 😉 )
Edit:
Przy okazji znalazłem w spamie komentarz Zochy z 9.04 22:25, który nie wiadomo dlaczego się tam znalazł i musiała go powtórzyć
Edit2:
Komentarze były zablokowane, teraz zablokowałem również pingi 🙂
Ping-backi bez żadnego trybu na Wyspie?
Aj, ajajaj!
Akurat wtedy (8 i 9 kwietnia, chyba?) jakiś złośliwy duszek stale mnie wylogowywał z Wyspy.
A to ciekawe, czy jest związek. Tak na chłopski rozum, możliwe!
Łoj!
Ale dlaczego AKURAT mnie te Azjaty bez żadnego trybu wyrzucały z Wyspy?
Raczej bym zgadywał, że Azjaty wzmogły czujność systemu, który potem reagował wylogowaniem nie tego, kogo powinien… A może to głupota?
Wzmogły czujność systemu powiadasz Pan?
Hm daje do myślenia …może jednak słusznie, że powinnam być tylko gościem na Wyspie?
Tym bardziej daje do myślenia, że działo się tak zarówno na laptopie jak i w komórce.
No właśnie nie. To tak, jakby z powodu alertu antyterrorystycznego pogranicznicy sprawdzali paszporty po kilkanaście razy, zamiast raz.
Ty to jednak potrafisz mnie rozśmieszyć panie Q!
Makówka = terrorystka!
To by mi nawet do głowy nie przyszło!
Choć ?…hm …
Makówka – nie.
Spamboty – tak!
Znalazłam coś –MAKÓWKA TERRORYSTKA!
Podmieniłabym jedynie butelkę z mlekiem na butelkę wódki! A lusterko zamieniłabym na komórkę…)
No tak to lepiej nie wyglądać w czasie, kiedy trzeba dokładnie myć ręce!
Jeszcze lampeczka, i do łóżeczka!

Spokojnej, też pewnie niedługo zemknę.
Spokojnych snów tym, co już śpią albo spać idą!
Ja jeszcze chwilę zostanę (jak będzie z kim).
No chwilkę pobędę, proszpani.
Miło pszepana!
Coś rozweselającego by się przydało…
To może tak?
Oj, zasiedziałem się okropecznie!
Dobranoc.
Makówka terrorystka (obrazek kilka schodków wyżej) chyba zaraz zemknie spać!
Panie Q bardzo dziękuję za towarzyszenie mi na nocnej zmianie!
(prawie równocześnie o pójściu spać napisaliśmy, dwie minuty różnicy).
Lordzie, jak mamy rozumieć tę zazulkę?
Mam nadzieję, że się mylę, co??
Też mam taką nadzieję.
Coś jakby „Dobranoc!”, mam nadzieję! 🙂
Jako „Dobranoc” i żadnej innej wersji nie biorę pod uwagę !
Dzień dobry. 🙂
Wprowadzony w zakłopotanie, potwierdzę domniemaną poniżej wersję, czyli zazulka jako „dobranoc”, w skrócie, ofkoz! 🙂
Też tak myślałam, ale cieszę się z potwierdzenia.
Dzień dobry
Dzisiaj ogłosili Europejski Dzień Kontroli Prędkości.
Znaczy, że za wolno nie można jechać?

Witaj, Bożenko
Witaj Skowronku
Za wolno, też chyba niewskazane, bo tamuje ruch na drodze. Lubisz jak przed Tobą wlecze się taki żółw?
Zwłaszcza gdy rozwija prędkość do 30 km/h jadąc środkiem jezdni… wrrrrrr..
Słoneczne dzień dobry bardzo. Nadzieja na cieplejszy dzionek tej wiosny, mimo że poranek zimnyyyy
Witajcie!
Nocne śmieszki spisały się dzisiaj!
Dzień dobry. Pochmurno, wietrznie i zanosi się na deszcz. A ja teraz przelotem, bo nieco zaspałem (aczkolwiek kontrolowanie, tj. z nastawioną drzemką w budziku).
Wita się z Wami Makówka Terrorystka!
Cześć, Terrorystko
A ja wyszłam dziś po zakupy, pierwszy raz od niepamiętnych czasów i zapomniałam o Gieni.

Dla mnie akurat dobra pora na herbatę.
Z przyjemnością, na słoneczku wypiję
Witaj Skowroneczku!
Ja też z Tobą z przyjemnością. Ktoś dołączy?
Teraz już mam taki kubek.
Ja ze swoim kubkiem…
Witam Panie po porannej (?) , w przedziale 11 , 13 ,14 ,37 godzinach , ale trudno , wirus z korona przestawia nawet zegarki . A maseczki pokrywają mgłą szkła okularów ,no to jak mamy ten czas odczytywać . No jak ? Zbliżają się wybory prezydenckie , w których głosujący będą musieli wykazać się podstawową znajomością komputeryzacji dokumentów rządowych . A wiadomo , że z nauką nie jest lekko . W poprzednich wyborach zdarzyło się , że głosująca dama , zamiast X -sa wstawiła w dokumencie O . Na pytanie członka komisji wyjaśniła , że wyszła za mąż i zmieniła nazwisko . Tak , tak , takie są społeczne elity w dziedzinie oświaty . Kiedyś , statystyki mówiły ,że mamy w Polsce 70 procent analfabetów . Czy wyszliśmy na zero ? O to jest pytanie . Wiosenne pozdrowionka dla miłośniczek porannej kawy 🙂
Witaj Maksiu !
Zapraszamy do popołudniowej kawki/herbatki.
Czy też chcesz terrorystyczny kubek?
Teraz w obowiązkowych maskach będzie łatwiej napadać. Tym bardziej że latarnie uliczne wygaszone w nocy.
Dziękuję za zaproszenie , ale popołudniowa kawka zakłóciła by mój wewnętrzny porządek i dyscyplinę . Człowiek w podeszłym wieku ma wszystko poukładane jak w zegarku i nie powinno się tej stabilizacji naruszać . Oczywiście są różne wyskoki , które pózniej trzeba odcierpieć . W ubiegłą Wielkanoc podczas śniadania , zasmakowałem nie poświęcone marynowane rydze . Były takie smaczne , że chyba trochę przeholowałem . Wprawdzie spokojnie dojechałem do domu w Warszawie , ale wieczorem natura przewróciła mnie na lewą stronę włącznie ze święconymi jajkami . Miałem wymówki , że rydze były nie poświęcone , ale nie wierzę , że Opatrzność jest taka mściwa . Dziękuję za zaproszenie i zamiast popołudniowej kawki wypiję małego popołudniowego drinka .

Ależ ja też wolę drinka!
Mogę dołączyć?
Oczywiście za zdrowie ! Często nie zdajemy sobie sprawy jak ważna jest w naszym życiu symbolika . Mieliśmy w zespole sympatycznego kolegę o słabej głowie do drinków . Nalewaliśmy zatem profilaktycznie czystą wodę do jego kieliszka , która go tak samo wstrząsała jak nasza czysta zwykła . Oczywiście nie było na ten temat żadnych żartów i nikt z tego się nie tłumaczył . Po prostu elegancja . Zatem zdrowie obecnych Pań i mojego Kolegi 🙂
Symbolika, jest bardzo ważna.
W obecnej sytuacji nawet ta wirtualna zastępująca tą w realu jakoś podnosi na duchu.
Rozmowa telefoniczna czasem może zdziałać cuda i dodać energii.
Jestem niepijąca alkoholu, więc nawet na weselu wnuczki wznosiłam toast czystą wodą 🙂
Fajrant i przerwa!
Ja jestem Bożenko pijąca i wirtualnie i w realu.
Te wirtualne drinki + rozmowa telefoniczna dodały mi nieco energii.
I wtedy do mojej makówki wpadł pewien pomysł na pięterko.
Panowie Mistrzowie Q i T czy mogę sobie zająć kolejkę za Wami?
Tak nieśmiało i cichutko pytam? Innych Wyspiarzy też czy nie mają nic przeciwko?
Nie mam nic przeciwko 🙂
Idę do kina. Albo do teatru.
Ja się nie wypowiadam, bo kolejki nie zajmowałem – układałem nie wpis ani wierszyk, tylko się do łóżka. Zatem jesteś na drugiej pozycji 🙂
Zaraz po półpięterku Mistrza Q?
Łoj! przestraszyła się Makówka.
(teraz już się nie wywiniesz powiedziała groźnie do Maczka)
I otóż jestem z powrotem.
A ponieważ okoliczności tym razem nie sprzyjają innemu rozwojowi sytuacji, wznoszę zdrowie pyszną herbatą pomarańczowo-earlgreyową.
A ja już niczego nie piję, idę spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Trochę czasu zajęło mi dziś organizowanie zdalnych obrad Rady Nadzorczej naszej Spółdzielni. Poszło jednak nadspodziewanie dobrze 🙂
Och, no ja się spotykam z różnymi ludźmi branżowo, korzystając z Zooma i MS Teams (chociaż wolę Zooma).
Dobranocka.
Polska poezja śpiewana w najlepszym wydaniu. Elżbieta Adamiak i „Kołysanka dla Maćka z Gdańska” (było blisko!
).
Snów nadmorskich, czyli na Wyspie prawie wszędzie, jak to na Wyspie.
Faktycznie, blisko!
Coś mnie ta aktywność dzisiaj wykończyła.

Spokojnej!
I Tobie. A ja jeszcze chwilę pobędę, chociaż pewnie nie tak długo jak wczoraj.
Wróciłam. Dziś na odmianę z kina.
Ale nie ma nic za darmo.
Aby się dowiedzieć, na czym polega „Podatek od miłości„musiałam najpierw odwiedzić mój bank.
Cóż…bilety do teatru nie wymagały wstępowania do banku. Jedynie do Sauny wymagany był sms.
I tak oto wszystko załatwiamy wirtualnie -obrady Rady Nadzorczej (Tetryk), spotkania branżowe (Mistrz Q), drinki i …całuski
Wszystko?

Jednak nie całkiem wszystko się da chlipnęła se Makówka.
Do czasu, do czasu, proszę pani!
Mógłby Pan wyjaśnić Psze Pana co do czasu?
Teatr za darmo? Czy drinki i całuski wirtualne za darmo?
Aby przesłać
opłata 3.99 ?
Do czasu wirtualne to wszystko. Potem prawdziwe.
A kiedy będzie to potem psze Pana ?
I bez maseczek poproszę…bo ten tego no całowania sobie jakoś nie umiem wyobrazić…
Jak tylko będzie szczepionka.
Albo lekarstwo.
Wiesz Pan to ja już słyszałam i czytałam parę razy.
Idziesz Pan na Ministra? Chyba za stary na to jesteś -teraz kolej na młodość w rządzie.
Może jakieś dziecko wypchnę.
Zmykam!
Myk, myk…
Dobranoc Mistrzu Q
Wszystkim, co już śpią spokojnych snów.
A teraz to i ja zmykam.
Dobranoc!
Dzień dobry
Dziś nocna zmiana nie dopisała, ale rozumiem. Po całym tygodniu, człowiek zmęczony 
Po Twoim pójściu spać Bożenko jakieś tam rozmowy były, ale faktycznie niezbyt dużo.
Witajcie w Kolejnym Dniu Ukrytych Ryjków!
Kawa, herbata?
Mówcie komu czego braknie…
Witam i poproszę o herbatę.
Bardzo proszę, czarną bez dodatków

Ciepło, można na tarasie wypić. Zachęcam.
Od poniedziałku, nawet w lesie, można będzie sączyć ulubiony napój – z termosu.
Łaskawe pany, co nie?
Dobrze to określiłaś, łaskawe pany
Niestety, ja nie mam tarasu, mogę tylko skorzystać z małego balkonu.
Tak, ale ta herbata to tylko przez rurkę. Do tego potrzebna maseczka z przyspawaną rurką. Tylko jak taką prać i prasować?
Dzień dobry. Idę kryć ryjek
A, i ponoć dzisiaj Światowy Dzień Kostki Rubika. Nie żebym się rzucał układać.
Ale też Światowy Dzień Chorych na Hemofilię. Ale Kostka Rubika bardziej mi się podoba.
Dzień dobry, schowam ryjek za przyłbicą. Jeśli dzisiaj do mnie dotrze
Jeśli dobrze pamiętam, ktoś wczoraj obiecywał nowe pięterko
Nowe półpięterko obiecywał Q jakiś czas temu. Natomiast Makówka zajęła sobie miejsce za Mistrzem i cierpliwie czeka.
Więc poczekajmy… Dochodzi 200 schodków, strasznie wysoko…
197, ale do 300 to jeszcze daleko
Mistrz Q o 8:45 poszedł „kryć ryjek”, ale nie zeznał (ach! Co za niedopatrzenie!) kiedy planuje wracać.
Czekamy aż Q wróci, czekamy kiedy poluzują obostrzenia, czekamy, czekamy, ćwiczymy cierpliwość.
Przed chwilą zostałam zaskoczona. POZYTYWNIE!
Przyszedł do mnie pocztą wynik MR z 23 marca. Wraz z nim wypisane i podpisane przez lekarza skierowanie na kolejny kontrolny rezonans.
Do tego data i godzina kontrolnej konsultacji z lekarzem.
Poniżej tekst, który bardzo mnie ubawił:
„Czas oczekiwania na wizytę może ulec wydłużeniu. Prosimy o zarezerwowanie odpowiednio dużo czasu w dniu badania kontrolnego”.
Z moich licznych doświadczeń wiem, że mimo wyznaczonej godziny nieraz czeka się wiele godzin. Ale ładnie, że uprzedzili. Do Instytutu Onkologii w Gliwicach przyjeżdżają ludzie z całej Polski, czasami pociągiem lub autobusem. Nieraz pytali zrozpaczeni „jak długo jeszcze, bo mi pociąg ucieknie?”
Dla mnie to pozytywny akcent w dzisiejszych czasach i dlatego postanowiłam się podzielić z Wami.
Dobrze że uprzedzają, bo nie wszędzie tak jest. Ja u specjalisty mam wyznaczoną datę i godzinę, ale po przybyciu często się zdarza czekać ok. godziny, czasem nawet dwie.
Bożenko gdybym czekała tylko dwie godziny uznałabym, że dziś był wyjątkowo dobry dzień.
Dwie godziny opóźnienia to norma do internisty w Przychodni.
Do specjalistów -znacznie więcej, a w IO bywa, że wręcz mówią „jest takie opóźnienie, że proszę sobie iść na spacer, obiad itd. tylko być pod telefonem i w odległości nie większej niż 20-30 minut”.
Dzięki temu udało mi się całkiem nieźle pozwiedzać Gliwice.
Nawet w ten dziwny czas zdarzają się jednak miłe chwile!
Jestem. Kochani, nowe półpięterko to chwila, ale i tak musiałbym potem iść na przerwę. Wolicie od razu, czy jak wrócę wieczorem?
Od razu!
My tu rozgościmy się bez Gospodarza i poczekamy jak wrócisz po przerwie.
No to zapraszam!
Ale nowe pięterko jest jeszcze za młode, pożegnam się więc tu. Dobranoc Wyspo
Spokojnej!
Śpij dobrze Bożenko!
Dobranocka jeszcze tu.
Tzw. evergreen. Enya i pierwszy wielki przebój.
Snów błękinych i karaibskich.
Tu będzie lampka. A tam – nocna zmiana! 🙂

Rozdysponował i poszedł spać!
Śpij zdrowo Ukratku!
Wprawdzie już po dobranocce i lampce, ale to dziełko zdecydowanie bardziej pasuje do tego wątku…
Znakomite. Że też komuś się chciało!
(tamże komentarz: „Dzień 13 kwarantanny”
)
Zmykam już!
Rozdysponował, ale jednak wcale nie poszedł spać tylko ukratkiem jeszcze coś dodał.