Ponieważ w poprzednim wpisie tylko wspomniałam o naszych ptaszkach, to teraz je pokażę… a przynajmniej część.
Tak było w Goose Lake
W drodze do i w Starved Rock
Trochę krótko, ale zawsze to będzie coś nowego…
| « Nasza niezapomniana niedziela | Santa Fe zamiast Grand Canyon. » |
Ponieważ w poprzednim wpisie tylko wspomniałam o naszych ptaszkach, to teraz je pokażę… a przynajmniej część.
Tak było w Goose Lake
W drodze do i w Starved Rock
Trochę krótko, ale zawsze to będzie coś nowego…
Zapraszam na nowe pięterko
Ja wiem, że większość zdjęć jest fatalnych, ale ptaszki nie chciały podlecieć bliżej, żebyśmy mogli zrobić im wyraźniejsze fotki
Mimo pecha i słabych zdjęć, cieszę się z nowego gatunku. Gęsi białoczelnych jeszcze nigdy nie spotkaliśmy. W internecie wyczytałam, że mają przeloty wiosenne od lutego do maja. Legi wyprowadzają na dalekiej północy… w tundrach na Alasce i na Syberii.

Nie mieszkają na naszych terenach… nie spodziewałam się, że ptaki mogą zacząć swoje przeloty tak wcześnie
Cieszę się z nowego pięterka.
Dziękuję Miralko!
Jak już kiedyś pisałam podziwiam Twoje zdjęcia ptaków, gdyż nie lada sztuką jest je „upolować” aparatem.
Brawa dla Was!
Brak auta= Miralka w domu= mamy kolejne pięterko ?
Innymi słowy, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło?
Dziękuję Makóweczko
A ptaszki zawsze mnie uspokajają 

Zajęć w domu nigdy mi nie brak, ale chyba ze zdenerwowania nie mogę się jakoś przybrać i wziąć za robotę
Może faktycznie – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło
Nie ma tego złego…
-Mamy dwa pięterka nowe.
-Zagościły u nas ptaszki, na które Miralka stale nie miała czasu.
-Może wrócimy do sytuacji, którą pamiętam gdy zjawiłam się na Wyspie, gdy pięterka były częściej i nie tak wysokie? (dużo wygodniejsze gdy zagląda się z komórki).
W sumie trzy nowe pięterka, budowane przeze mnie po kolei


Niezłe tempo… dziś dopiero 4…
Ale wrócę do pracy, to i nie będzie czasu na budowanie.
Faktem jest, że gdy tylko przybiłam do Wyspy, nowe pięterka powstawały niemal codziennie. Teraz jakoś wolniej… może po prostu Wyspiarze nie mają aż tyle czasu?
I chyba teraz jest mniej tych budujących ?
Nie wiem czy mniej…

Spójrz sama ile mamy pomponików… żeby go mieć trzeba wybudować przynajmniej jedno pięterko. Chociaż też fakt, że trochę odeszło
Ha! A tutaj tymczasem nie dość, że fajrant, to jeszcze wyrównałem normę z wczoraj i jestem w kursie.
Niestety muszę zaraz jechać do Gdańska, pewnie odezwę się po powrocie… wieczorkiem?
I wtedy zapoznam się z pięterkiem i skomentuję merytorycznie.
Od zawsze wierzę, że dasz sobie radę i nawet jak porobią Ci się zaległości (nie z Twojej winy), to je nadrobisz
Piękne pięterko i zdjęcia, szczególnie druga część, brawo
Dziękuję Bożenko
Druga część jest głównie z karmników. Co prawda te wszystkie ptaszki spędzają tam dosłownie sekundy, ale zawsze to bliżej, niż te ptaki na Goose Lake.
W powietrzu, wodzie i na lądzie… I to my uważamy się za panów Ziemi?
Od dawna to mówię. Człowiek uważa się za pana tego świata, ale jest tylko malutką jego cząstką
Mamy jedynie prymat w zaśmiecaniu tej Ziemi. W niczym więcej…
Zawsze podziwiam tych, co potrafią sfotografować ptaki. mnie tam one nie słuchają.
A jednego krogulca, Miralko, mam na ścianie, oczywiście ściągnęłam za Twoim pozwoleniem. Siedzi dumnie na gałęzi i obserwuje, co robię, nawet wydaje mi się, że przekręca głowę, aby mnie lepiej widzieć. Dziękuję za niego.
Żeby cię tylko nie podziobał, Ultro…
Taki papierowy to i dziób ma słabszy… nic Ultrze nie zrobi
On jest przecież zaprzyjaźniony z Ultrą.
Podziobać to on mógłby jakiegoś złego intruza.
Mnie też nie słuchają te ptaki, Ultro

I tylko czasami udaje mi się zrobić w miarę dobre zdjęcie…
A krogulec… raz, że dawno to było, a dwa, żadna moja zasługa. Sama go ściągnęłaś (oczywiście za moim pozwoleniem), sama wydrukowałaś i sama powiesiłaś.
Dziękuję, wprowadziłam ptactwo do domu, niech fruwa i przypomina o skrzydłach, wolności, gdyż nie sami na tym świecie jesteśmy.
Kiedyś miałam kanarki, które rano budziły śpiewaniem. Teraz z racji częstych wyjazdów są tylko na ścianie. Ważne, że ptaki umilają życie.
Skrzydła wolności…?
Pozostawię bez komentarza, szczególnie dziś.
Wróciłam właśnie do domu.
Czy ja coś wspominałam, że pogoda nie zachęca do wychodzenia?
Ale…po pierwsze -przestało padać.
…po drugie -to było na poprzednim pięterku.
(to kolejny plus gdy pięterka się częściej zmieniają).
Ty do domu, a ja z domu. Małżonek właśnie wrócił z pracy i jedziemy po samochód
Jedna do domu, druga z domu, a ja do łóżka
Dobranoc.
Dobranoc Bożenko!
Szerokiej drogi dla obu autek !
Już w domu
I odebrałam swoje autko. Ten co nam oddawał kluczyki powiedział, że nie zrobili tego co konieczne, bo nie chcieliśmy i dlatego jak uruchomię samochód mogę słyszeć coś tam, bo coś tam powinni wymienić 

Ważne aby jechał, przecież i tak mamy kupić nowy, to ten może piszczeć, warczeć i charczeć
Będziesz mieć gadające autko?
Dobry wieczór, jestem z powrotem. Przeczytałem i pooglądałem. Gęsi wyglądają – mimo odległości – pięknie, to w sumie niesamowite, że jeszcze są jakieś ptaki w okolicy (nawet przelotne), które sfotografowałaś po raz pierwszy.
Drapieżniki znakomite, zwłaszcza bielik, z tymi pasami.
No i czyże, całą grupką, a każdy inny.
O! Quackie „merytorycznie się zjawił”!
A Internet hula bez problemów?
Dzisiaj tak. Widocznie dostawca dzisiaj nie robi testów protokołu BGP.
Może już uruchomił ten protokół?
Nie śmiem pytać, bo jak znów zacznie sprawdzać…
Dobry wieczór



Takich ptaków których nie mam jeszcze w kolekcji jest masa. Na niektóre nie tak łatwo trafić, chociaż są tu cały rok. Mam nadzieję, że z czasem będę miała przynajmniej większość
Według National Geographic w „Field guide to the birds of North America”, są w Ameryce 1023 gatunki ptaków. W swoim albumie mam zaledwie 133. Chociaż też fakt, że pewna część mieszka w innych rejonach i nawet przelotem nie można ich tu spotkać. Trzeba by się było wybrać na południe i na zachód, żeby je obcykać
Płcie u czyży są teraz prawie identyczne. Dopiero w okresie lęgowym samczykom zmieniają się kolorki. Są cytrynowo-żółte, z czarnymi czapeczkami i czarnymi skrzydełkami. Wczesną wiosną zaczynają zmieniać kolory piór i już jest łatwiej rozróżnić.
Nawet bez tych różnic mam wrażenie, że każdy jest inny na tym zdjęciu, każdy robi coś innego, wygląda inaczej, zachowuje się (mimo że zdjęcie statyczne przecież) inaczej.
Dobranocka.
Mocno rockowy utwór „Black Hole Sun” tu w wersji odłączonej od prądu. I z prześlicznym głosem wokalistki Jennah Bell.
Snów słonecznych, chociaż nie oślepiających.
Głos faktycznie prześliczny.
A psinka wygląda na sympatyczną i tak grzecznie siedzi na kolanach.
Fakt -delikatne głaskanie swoje robi zapewne.
Pewnie przyzwyczajona, bo są psy, które dołączają się do śpiewu chórem, ale nie brzmi to zwykle najlepiej
Znakomicie wydobywasz z mojej pamięci piosenki, o których nawet już zapomniałem, że mi się podobały!
Wiem, że to nie do mnie, ale i tak się uśmiałam !
Bardzo się cieszę. Mnie się podobają cały czas i z upodobaniem znajduję różne wersje.
Dobranoc, Wyspo!
Dobranoc miksujący Ukratku!
Spokojnej!
Chyba ja też się pożegnam.
DOBRANOC!
Ptaki jak zawsze są niezawodne. A raczej ich Państwo Fotografowie !
Te czyże przy karmniku to prawie opowieść ….
Zasłuchana w śpiew pani Jennah zapalam lampkę na dobrą noc
Spokojnej. Też zmykam.
Dzień dobry
A to się nocna zmiana rozgadała 
Witajcie!
Jakoś ostatnio nie jestem w stanie wieść dyskursu po północy…
Ja nawet przed północą…
Przed północą, o północy i po północy coś dyskursów ostatnio mało.
Wyspiarze zapracowani, nieobecni, zniechęceni…
Miłych tematów brakuje, a tych przykrych lepiej nie poruszać?
Eh, popatrzę sobie jeszcze raz na Miralkowe ptaszki to lepsze niż za okno.
Dzień dobry. Dzisiaj mnie czekają większe zakupy w ciągu dnia. Czyli że praca wzywa, żeby norma się dopięła.
Więc wpierw skorzystaj z kawy podawanej przez Gienię
Witajcie!
Deszczowo i buro…
Czy o takiej godzinie ktoś się ze mną napije herbaty?
A tu słonecznie. Herbaty się nie napiję, ale jak zwykle kawy
Dzień dobry
Chociaż według zapowiedzi będzie pochmurno 
Chyba się rozleniwiłam przez te przymusowe wolne…
Jak zwykle, jeszcze nie wiem jaka będzie pogoda, bo za oknem ciemno
W końcu jadę do pracy
Miłego dnia, Mireczko
Paaaa, wieczorem się odezwę…
A po północy…może coś zbuduję?
Dobry wieczór:)
Urocza wycieczka na kolorowo i egzotycznie:)
U nas też nagle egzotycznie, bo troszkę posypało i nie znikło jeszcze.
Pierwszy dłużej leżący śnieg tej zimy.
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
W Krakowie pochlodniało,ale śniegu nie widać.Natomiast w górach jest go aż w nadmiarze.
Witaj, Makówko:)
W lokalnym radiu nazwano ten nagły zwrot pogody „tajfunem śnieżnym”. Trochę ironicznie, ale wczoraj miałam kłopoty z internetem, więc może coś było na rzeczy:)
Pozdrawiam:)
Też Cię pozdrawiam.Mialam zaglądnąć dopiero wieczorem z domu,ale skoro jestem w autobusie…niby czemu nie miałabym zajrzeć na Wyspę?
Podziwiam Cię, Makówko, za te niespożyte gejzery (jakoś geograficznie mi się dziś kojarzy:)) energii.
Ja, korzystając z wolnego, popełniam sobie bransoletkę, kolczyki i wisiorek, a w przerwach biedzę się nad pewnym tekstem:)
Może się pochwalę na Wyspie, jeśli okaże się, że najbliższe dni naprawdę mam wolne:)
Leno!
Pędzę na spotkanie klasowe,a wieczorem zaproszę Cię …Wszystkich zaproszę,bo pięterko już mam gotowe.
Pochwal się,pochwal,czekamy.
Super:)
Już czuję ten dreszczyk zaciekawienia:)
Wiesz, Makówko, jestem z tych, co mają problem z odpowiedzialnością.
Z porzuconym tekstem jest trochę jak z dzieckiem, które zabierasz na imprezę do znajomych, zostawiasz i idziesz bawić się gdzieindziej:)
Mało to zabawne dla gospodarzy:)
Chyba, że lubią dzieci!
Chyba że to są grzeczne dzieci!
Fajrant i przerwa. I norma wykonana mimo obszernych zakupów w trakcie dnia.
Moje gratulacje
I po fajrancie!
A na mnie czas. Dobranoc
Spokojnej!
Spokojnych snów Bożenko!
Wywiało mnie z Wyspy na trochę, gdyż albowiem okazało się, że Chrześnica potrzebuje pomocy z wymyśleniem tematu pracy rocznej z literatury
smaczek: Chrześnica mieszka i uczy się za Wielką Wodą. Ale coś tam wymyśliłem, zobaczymy, czy spotka się z uznaniem.
Ja też już wróciłam. Takie małe spotkanko towarzyskie w gronie koleżanek i kolegów z jednej klasy LO.
(Przecież spotykaliście się w tamtym tygodniu? Tak, ale było tak miło, że spotkaliśmy się znów).
Było i poważnie i śmiesznie i nawet naukowo, a przede wszystkim wspomnieniowo.
Och. Zobaczymy, koleżanki i koledzy z mojego LO też coś wymyślają. 30 lat po maturze.
My się spotykamy „oficjalnie” co 5 lub 10 lat systematycznie.
A tak nieformalnie w węższym gronie to…jak jest okazja.
Z niektórymi osobami jestem bardzo zaprzyjaźniona, to są więzi, które sprawdzają się w trudnych chwilach, takie prawdziwe „na dobre i na złe”.
Wiem, wiem, nudna jestem, bo tyle razy o tym pisałam…
No wiesz, to świetnie. Ja niestety nie bardzo mam szansę, zdecydowana większość mojej klasy mieszka w Kielcach albo Krakowie.
U mnie była inna sytuacja. Mieszkaliśmy w Krakowie, tu chodziliśmy do LO i tu potem studiowaliśmy. Mimo że na różnych Uczelniach to jednak całe studia właściwie trzymaliśmy się razem, były np. wspólne wyjazdy na narty w czasie przerwy międzysemestralnej.
No, to ma oczywiście swoje zalety, jak te spotkania, i poczucie wspólnoty.
To jest nie tylko poczucie wspólnoty, to jest wzajemne wsparcie i realna prawdziwa pomoc w trudnych sytuacjach życiowych.
Tak, o to mi chodziło, że to poczucie się przekłada na te konkrety.
To dobranocka teraz.
Jazzowa interpretacja tradycyjnej piosenki „Danny Boy”, opartej na irlandzkiej melodii ludowej. Za fortepianem Keith Jarrett. Spokojnie, refleksyjnie, z Tokio sprzed 18 lat.
Snów tradycyjnych w nowej aranżacji.
Posłucham po północy, nie idę spać, czekam na 6.02.20.
Do szóstej 02 nie będziesz spała?
Czekam na minutę po północy, aby już był 6 luty 2020!
Żartowniś, paskuda jedna!
Dobranoc, Wyspo. Ja już idę spać 🙂
Dobranoc stetryczały Mikserze!
Spokojnej!
Panie Q poczekasz jeszcze te parę minut?
No dobra, to ja już teraz zaproszę na nowe pięterko, które będzie jak tylko komputer pokaże , że jest 6 luty.
Dobranoc przed wyprawą do Santa Fe
Dobranoc (jeszcze tu)
Jak ktoś jeszcze nie śpi -zapraszam piętro wyżej, ja jeszcze chwilkę posiedzę.