Daremne żale – próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.
Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Znikomych mar szeregu –
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe…
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą –
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.
| « Nowe ptaszki i nie tylko nowe... | Lajkonik: reedycja. Odc. 6 » |
23
lis 2019





Jednak 300 stopni to za wiele. Wpisałam więc ten piękny wiersz A. Asnyka.
Wiersz piękny. Zawsze aktualny.
Świat idzie swoją drogą, ale ta droga nawet młodym nie wszystkim się podoba.
300 stopni to zdecydowanie za dużo, więc dzięki za nowe pięterko.
To prawda, ale pięterko pewnie spodoba się Tobie. Jest niskie, więc nie będziesz musiała tak wysoko wędrować w autobusie czy w tramwaju
Oczywiście, że mi się spodobało Bożenko!
.
Jest niskie ? Za chwilę będzie wysokie -zobacz ile już komentarzy!
Pięterko dało mi pretekst do poćwiczenia pamięci. Pod prysznicem wygłosiłam (sama do siebie) cały tekst z pamięci! Wszak kazano nam się ten wiersz uczyć na pamięć.
Poćwiczyłam sobie również wyobraźnię, gdyż wyobraziłam sobie naszych Mistrzów Pióra w roli złośliwego redaktora. Jak słusznie napisała Lena każde dzieło można spaskudzić złośliwą interpretacją.
Oczywiście, że przez komentarze pięterko rośnie. Jednak gdy cały wpis jest wysoki, to jest co kręcić.
A wiersz chociaż znany, warto sobie go przypomnieć choćby pod prysznicem
Witam Wyspiarzy a Bożence dziękuje za nowe pięterko
Witajcie!
W daremnych żalach faktycznie nie ma sensu się pogrążać! Wszak przyszłość się zaczyna dziś!
A podobno każdy jest kowalem swego losu, chociaż różnie z tym bywa…
Każdy jest kowalem swego losu, choć niektórych życie szczególnie doświadcza. Choroby, nieszczęśliwe wypadki itd. nie są rozdzielane sprawiedliwie.
Toteż napisałam, że różnie z tym bywa.
Dzień dobry, rozumiem oczywiście przesłanie tego wiersza, ale z drugiej strony przydaliby się np. jacyś następcy Kabaretu Starszych Panów. Niechby to nawet robili nowocześniej, w swoim stylu, ale z porównywalną klasą?
Tylko czy to możliwe? Bo na pewno spora część uroku i klasy KSP wynikała z tego, że Starsi Panowie w cylindrach, szalikach, frakach i z laseczkami odbiegali od PRLowskiej szarzyzny (której dzisiaj, hm, już raczej nie ma). A wdzięk, umiarkowanie i kunszt poetycki dzisiaj mogłoby zginąć w krzykliwości i hałasie, które zastąpiły ową szarzyznę.
Tak źle i tak niedobrze. Jak się nie obrócić, cztery litery z tyłu.
No cóż, można jedynie zacytować inny wiersz Asnyka: Miejcie nadzieję…
O, widzisz, wierszem na wiersz. To mi się podoba.
Oj brakuje tej dawnej klasy, dawnych autorytetów. Brakuje coraz bardziej tych, co wiedzą co godność, honor, dotrzymywanie obietnic itd.
Odchodzą ci z klasą, a na ich miejsce brakuje nowych.
Tacy Starsi Panowie, którzy odbiegaliby od zalewu bylejakości przydaliby się nie tylko w kabarecie, lecz w naszym życiu.
Przepraszam, że tak prywatnie mi się skojarzyło, ale po śmierci mojego ojca od różnych osób słyszałam określenie „to był taki pan z klasą”.
Od pani z kiosku, gdzie ojciec kupował gazety, od personelu w szpitalu -pacjent z klasą. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, póki żył. Teraz to widzę i doceniam. Bynajmniej nie chodził tak ubrany, ale tak go postrzegano.
Daremne żale …ale teraz żałuję, że nie starałam się coś z tego nauczyć od ojca.
Nie wiem, jak było w Twoim przypadku, ale naokoło widzę, że taka klasa jest czymś w rodzaju „genu recesywnego” (oczywiście metaforycznie). Przegrywa z krzykliwością, rozpychaniem się łokciami i „plemienną” postawą „moje jest najmojsze” oraz kalizmem („Jak Kali komuś zabrać krowę, to dobrze, a jak ktoś Kalemu, to źle”). I nie wiem, jakie warunki musiałyby zapanować, żeby tak nie było.
Ludzie się zmieniają, ich obyczaje też. Czasem słyszę „przecież żyjemy w 21 wieku”. Czyli teraz więcej wypada niż dawniej? Panowie czy panie z klasą, to wyszło z mody. Moim zdaniem jest to smutne.
To miałam na myśli Bożenko pisząc, że świat idzie w kierunku, który (jako starej babie) nie zawsze mi się podoba.
Dużo smutnej prawdy w tym, co piszesz Q. Jednak prawdziwa klasa broni się mimo tego, co na zewnątrz.
I niestety nie jest tak wprost dziedziczona.
Nie bez powodu wspomniałam o określeniu „pacjent z klasą”, które usłyszałam pierwszy raz od pielęgniarki jeszcze za życia ojca.
Zachować klasę będąc w pampersach, pod kroplówkami, z pełną świadomością, że ból będzie coraz większy, a zrobić już się nic nie da…
Tak oto kończy się u mnie myślenie o przeszłości…takimi przemyśleniami.
A zakupy się same nie zrobią. Do tego klasa niepotrzebna!
Córka mi mówiła, że w jej środowisku, coraz częściej modna staje się niewiedza. Im mniej wiesz, tym bardziej jesteś podziwiany…

Nie jestem w stanie tego zrozumieć i chyba nawet nie próbuję…
Moda na kretynów?
I co tu mówić o klasie? Chyba że przedszkolnej…
To zdumiewające… Podziwiać głupotę?
Coraz bardziej widzę, że wiedza wycofuje się do tych tzw. baniek. Oby nie na długo. Oby jednak nie zwyciężyło leniwe bagienko wygodnej niewiedzy.
A może zawsze trochę tak było tylko teraz wyraźniej to widać i odgórnie promowane jest „mierny, bierny byle wierny”.
Kasa, szpan, modny ciuch, wypasiona fura…to się liczy.
[a teraz zgodnie z planem idę trochę popracować]
Owocnej.
” A nie w uwiędłych laurów liść , z uporem stroić głowę ” Jak My dzisiaj uwielbiamy właśnie strojenie głowy i nie tylko . Istnieje , nie nagłaśniany ruch , w którym biorą udział tysiące , w róznym wieku osób , których głównym zajęciem jest inscenizacja wydarzeń historycznych . Bitwa pod Grunwaldem , jest już stałym elementem w rocznym kalendarzu , ale są i takie jak np. przemarsz przez Warszawę konwoju polskich jeńców po Powstaniu Styczniowym . Głównie chodzi o pokazanie tych znienawidzonych ruskich sołdatów i wywózki na Syberię . Aktualnie w Wilnie odbywa się z dużą pompą pochówek szczątków ofiar z Powstania Styczniowego .Jest tam Prezydent RP . A . Duda z Małżonką . Historię trzeba szanować , ale ciągła gra nastrojami przeciwko Rosji jest nie potrzebna i szkodzi Polsce .
To jest element polityki historycznej i kształtowania nastroju oblężonej twierdzy. Niemcy i dziadek z Wehrmachtu źli, Rosjanie źli…
Wróg musi być.Do cyklistów i masonów doszli uchodźcy,geje,lesbijki ,
wykształciuchy i inni…
I wypowiedz byłego Ministra Obrony RP. : ” Każdy amerykański but na polskiej ziemi , zwiększa nasze bezpieczeństwo” . Przyznaję , że nie wiem , śmiać się czy płakać ?
Jak to? To proste. Importować buty!
Nie wpadłem na taki pomysł . Mam parę Adidasów , ale nie mam gwarancji , czy to nie podróbka i znów pojawia się problem : co robić ??
Daremne żale… 🙁
Mnie w ogóle wałkowanie historii działa na nerwy. Rozumiem, że o niektórych sprawach należy pamiętać, wyciągać z nich wnioski na przyszłość, ale czy musimy świętować klęski? I to non stop?
Z sąsiadami, czy ich lubimy, czy nie, powinno się żyć w zgodzie. Nie szukać sprzymierzeńców daleko od swych granic…
No to po pracy. Przerwa? Jeszcze pewnie za chwilkę…
Dobry wieczór:)
Lubię Adama Asnyka.
Tego młodzieńczego, obrazoburczego, ziejącego na romantyczne ideały.
I tego późniejszego, refleksyjnego, próbującego odnaleźć równowagę między bezradnością wobec kaprysów losu a chęcią działania:)
A niżej też Asnyk:
Pozdrawiam:)
Myślę że Asnyka nie da się nie lubić.
Niemena też!
Masz racje
Odwaliłem kawał roboty porządkowej, a teraz wybywam się relaksować 🙂
Relaksuj się, po robocie się należy 🙂
Mistrzu T ,relaks się należy po trudnym tygodniu ale wiemy że ,o Wyspie nie zapomnisz tak jak my o Basi .Niby chciała wracać -obiecała ale nie wraca
Alla pokrzykuje i nic z tego nie wynika. Ubywa nam stałych sprawdzonych bywalców -gdzie jest ZOE ,ajw i inni . WIEM,że niektórzy siedzą w krzakach ,sama też tam wysiaduje ale zaczynamy być tylko TWA 
À propos wychodzenia z krzaków: może byśmy kiedyś zorganizowali minispotkanie krakowskich Wyspiarzy?
Jestem za.
Ja też jestem za i deczko mnie ukłuło że MT powiedział”czy Eliza się tam widzi :).Jak bym tam była tobym podeszła i się przywitała :).
Baw się dobrze Tetryku!
A ja po przerwie, ale nie wiem, na jak długo, bo rzeczywistość się upomina nieprzerwanie (mimo przerwy).
I znów nadeszła chwila, gdy muszę powiedzieć dobranoc
Spokojnej!
Śpij dobrze.
Jakbym chciała umieć zasnąć o takiej godzinie i potem bez bólu rano wstać!
U mnie to przyzwyczajenie, Makówko.
Dobranocka.
Bardzo melodyjna, utwór grupy The Troggs, śpiewany później przez Wet Wet Wet, a tutaj – przez R.E.M. (chórki!). Może zbyt głośna na dobranoc, ale przy sobocie…
Snów w wersji lepszej niż oryginalna.
Przy sobocie powiadasz?
A tymczasem u mnie akurat odwrotnie -jutro powinnam wcześnie wstać.
Ale to małe zmartwienie.
Chyba jednak zbyt uwierzyłam Filaretom:
Mierz siłę na zamiary,
Nie zamiar podług sił.
Zamiarem było znaleźć się na turystycznym szlaku, czego dawno już nie robiłam, sprawdzić, czy JESZCZE jest to możliwe.
Zachęcona, że wycieczka będzie łatwa.
Teraz denerwuję się, że siły opuszczą mnie w połowie drogi…
Eh…durna ta Makówka zachciewa się jej zaczarować rzeczywistość i możliwości własnego organizmu.
Ja wstaję nie wcześnie, ale też nie za późno, bo ZNOWU mam branżowe spotkanie, o lekko innym charakterze wszakże niż tydzień temu.
Skutecznych czarów, Makówko! 🙂
W czarach pomaga magiczna lampka…

Dodałeś trochę wzmacniającego czaru Ukratku?
No pewnie!
Kochani, zmykam powoli…
Miłej nocki:)
Takie coś znalazłam w tej chwili w sieci. Spodobało mi się, więc dodam jako takie makówczyne nie na temat po Dobranocce i lampce . Niech stanowi uzupełnienie rozmowy o największych oliwkach parę wpisów wstecz.
Taka zadumana oliwka znajduje się podobno w Apulia we Włoszech.
Zadumana jak ja dzisiaj.
Piękne drzewo…
Niepodobne do drzewa…
Dobranoc!
Dzień dobry


Wiersz znany i wciąż aktualny (nie jestem pod tym względem odkrywcza)
Dobrze go sobie przypomnieć i zastosować
Goście już sobie poszli, i mam chwilkę dla siebie… zanim wezmę się za sprzątanie i upychanie wszystkiego w lodówce

Ale co mi szkodziło zrobić porządki wszędzie? 


Jedzonka mamy co najmniej na tydzień
Zdążyłam ze wszystkim… mało tego, z rozpędu posprzątałam również w piwnicy (oczywiście nie tykając biurka małżonka). Oczywiście żaden z gości nie wchodził na piętro, ani nie schodził na dół… wszystko odbyło się na parterze
Zdjęć potraw nie robiłam. Nie ma co pokazywać. Czy ktoś nie widział klopsików z pieczarkami, czy innych przysmaków? Według mnie to mało ciekawe…
Może jak jutro będzie ładna pogoda gdzieś się wybierzemy? Chętnie bym pochodziła po świeżym powietrzu… jakiś długi spacer (nawet bez ptaszków). Objadłam się niemiłosiernie i dobrze by było to jakoś wydychać
Witajcie!
Witaj, Makóweczko
Witaj pracusiu!
Posprzątane, pomyte, wsadzone do zmywarki…


bo dochodzi północ i ledwie coś widzę na oczęta 

Tak jakby gości w ogóle nie było i tylko niespotykanie pełna lodówka przypomina, że byli
Niedziela może być leniwa…
A teraz idę już spać
Miłej niedzieli życzę
Taka mgła, że ledwo trafiłam na przystanek!
Zimno,szaro…
Widziałam tę mgłę w TV. Naprawdę gęsta…
Dzień dobry
Dzisiaj to ja zaspałam, ale co zrobić, gdy się drugi taz zasypia o czwartej nad ranem… 
Bożenko,a Gienia gdzie?
Na polach szron,ale słońce już wychodzi!
Zawołałam Gienie,bo z tą cierpliwością to u mnie…
Widzę że jesteś niecierpliwa, bo Gienia pojawia się zwykle o tym czasie. Ale ja też dzisiaj jestem spóźniona, bo zaspałam.
Z Trubacza pozdrawiam.
Przerwa na śniadanie.Słońce, mgiełki…cudnie jest!
Dzień dobry, jeszcze kuknę na Wyspę przed wyjściem…
Witajcie!
Makówka się Turbuje (Trubuje?), mgła czyni fotografie bardziej romantycznymi niż dokumentalnymi. Smutnawo…
I cicho… Czyżby wszyscy spali?
…biegają za biegaczami pośród krakowskiej niedokumentalnej mgły
A co to za przyjemność biegać w takiej mgle
Mimo mgły zazdroszczę ale jestem po imprezie urodzinowej i właśnie chwilkę temu uściskałam synową i syna- wracają do W-wy .Miłego biegania za i pobytu w KRK
Pobiegane – dzięki Elizo, już zerkam w rozgwieżdżone niebo.
Zocha!
Jestem pełna podziwu. Zazdroszczę i tego, że biegasz i rozgwieżdżonego nieba.
Tylko dokumentuję zakręconych na bieganie
No to zazdroszczę umiejętności dokumentowania i rozgwieżdżonego nieba!
Dokumentować nie potrafię, a niebo u mnie jednolicie szaro-bure.
Makówka teraz piecze kiełbaski przy ognisku i wygrzewa się na słoneczku. Niebo bez jednej chmurki!
Całuski zasyłam…
„Takiemu to dobrze…”
To mi się skojarzyło. Kto pamięta tę piosenkę?
Ta to zawsze umie się ustawić i znaleźć właściwe miejsce
Zaczarowała, zaryzykowała i wygrała…
Pod górę ledwo się czołgała, ale warto było. Tatry pięknie było widać.
Towarzystwo wesołe, kiełbasa wpadła mi do ogniska, ale…i tak zjadłam.
Teraz w korku wracamy.
Korek w stronę Krakowa spory, dobrze w weekendy jeździć „pod prąd”
Znając naszą Makówke to jeszcze gdzieś wpadnie i coś między -napisze
Proszę bardzo. Elizo! mówisz -masz!
Przeszliśmy od Pyzówki do Pieniążkowic poprzez górki Janiłówka,Trubacz,Kierówka,Żeleźnica.
Trasa raptem około 13 km, a górki to raczej pagórki. Jednak i tak ledwo się czołgałam, bo co chwilę było w górę, w dół i znów w górę.
Niebieskie niebo, oszronione łąki, ognisko z kiełbaskami i domowymi nalewkami, piękny widok na Tatry -warto było trochę pasapać.
Na trasie spotkała nas „atrakcja” -znaleźliśmy się w obszarze polowania na sarny. Napisałam w cudzysłowie, bo nie lubię myśliwych i polowań. Jednak te chłopaki były bardzo sympatyczne i dość sensownie tłumaczyli sens, wręcz konieczność planowanego odstrzału zwierzyny leśnej.
Dzień dobry, byłem w domu już wcześniej, wchodzę, a tu goście (małżonki, ale przecież nie oleję). No i dopiero teraz poszli.
A ja też niedawno wróciłam do domu, chociaż w Tatrach teraz nie byłam.
A kto był w Tatrach? Bo ja to tylko oglądałam z daleka.
Chodzenie po Tatrach to domena Tetryka, czyżby był i się nie pochwalił?
Tak zrozumiałam, bo pisałaś że ledwo się pod górę doczołgałaś.
Bo dla mnie teraz Bożenko parę górek 800-metrowych to już ledwo się doczołguję.
Byle przewyższenie i wymiękam.
Natomiast lubię atmosferę wycieczek, ludzi, którzy kochają góry itd.
Te postoje, te ogniska, ta wspólnota podobnego myślenia…ale to już było.
Jednak dusza dalej się wyrywa, ale wtedy tłumaczę jej, że i tak jest dobrze, że inni gorzej chorują…
I jestem bardzo, bardzo szczęśliwa, że dziś spotkałam tych, z którymi kiedyś wędrowałam oraz poznałam nowe osoby.
No, ale teraz czas na mnie. Dobranoc
Spokojnych snów Bożenko!
Spokojnej!
Rzeczywistość mnie przechwyciła, ale już jestem i idę po dobranockę.
No dowód tego, co napisałam parę schodków wyżej w odpowiedzi Elizie -dwa zdjęcia.
Postój przy ognisku -wszyscy się krzątają, wyciągają z plecaka co kto ma do jedzenia i picia.
Jakie było niebo -każdy widzi. W słoneczku ciepło -siedzimy na trawie.
Ale kawałek dalej w miejscu zacienionym -szron utrzymuje się cały dzień.
Och. Te rajdy z młodości z harcerzami mi się przypomniały! Ależ nostalgia!
A mnie wycieczki z kołem PTTK jeszcze sprzed paru lat.
W każdą niedzielę w lecie w 30-stopniowym upale, w zimie na mrozie 20 stopni, w każdą niedzielę przez cały rok !
Parodniowe wyjazdy, Sylwester w górach…
Przestałam gdy ten głupi skorupiak wlazł mi do głowy.
Zawsze człapałam z dużym wysiłkiem i nie na jakieś trudne góry, Rysy to był mój największy wyczyn, ale jednak człapałam.
No właśnie -nostalgia!
Nie narzekaj na własną słabość! Jak słusznie zauważyła Ultra, kiedyś wydałaś w sklepie 30 zł i z trudem dodźwigałaś te siaty do domu – dziś wydasz 200 i przynosisz lekko i bez problemu!
A mnie się przypomniała ta historia, jak siedzi staruszek na ganku swojego domu na Południu USA i narzeka:
– …pamiętam, kiedy byłem młody. Człowiek brał dolara i szedł na zakupy, a potem wracał do domu z 3 galonami mleka, 5 chlebami, 6 puszkami fasoli, serem, masłem, dżemem… A teraz co?! Wszędzie te kamery!
Dobre panie Q!
Wspominając Ultrę zawstydziłeś mnie Tetryku. A dlaczego tłumaczyć nie trzeba.
Makówko, o czym Ty piszesz? Do głowy nigdy mi nie przyszło, by kogokolwiek zawstydzać…
To racja, że nie przyszłoby Ci do głowy kogokolwiek zawstydzać, bo to Tetryk mnie zawstydził, nie Ty Ultro!
Eliza jest zachwycona i wyjść z podziwu nie może dla Twoich fizycznych możliwości -tak trzymaj
Dziękuję Elizo!
Dobranocka.
Dłuższy czas nie było, to będzie – utwór łączący „Deszczową Piosenkę” z „Only Happy When It Rains” grupy Garbage, w wykonaniu parodysty Richarda Cheese’a. Wolę tę wersję od obu wyjściowych utworów. Czy pada, czy nie pada.
Snów łączących wątki równie udanie.
Czy pada, czy nie pada…właśnie. Te wycieczki w błocie, gdy ani na chwilę nie przestało padać, a na trasie nie było schroniska.
A jak mimo to, albo właśnie dlatego było wesoło!
Monotematyczna dziś jestem!
To dlatego, że tak super było!
Błoto, ba. W ósmej klasie byliśmy w Pieninach i wchodziliśmy na 3 Korony, we trójkę z koleżeństwem zgubiliśmy szlak i darliśmy do góry dziką ścieżką, która jakoś dziwnie szybko stała się korytem górskiego potoczku. Oczywiście musieliśmy przerwać tę wspinaczkę, na żaden szczyt nie dotarliśmy, a ja po powrocie na dół zmieniłem potwornie ubłocone trapery na lżejsze tenisówki – i dowiozłem te trapery w siatce do domu w stanie niezmienionym (po prostu nie było warunków, żeby je umyć gdziekolwiek po drodze). W międzyczasie błoto zaschło tak, że nie dało się go odłupać ani nic z nim zrobić; o ile pamiętam, musieliśmy wywalić te buty (w 1986, kiedy trudno było o takie obuwie!)
Dziś na trasie mieliśmy parę strumyków do przeskakiwania po śliskich kamieniach.
Tu jakoś wszyscy sobie poradzili, ale na jednej kałuży koleżance się nie udało i cała wpadła do błota.
W busie już jakoś doschła. Mam nadzieję, że nie będzie musiała wyrzucać swoich ślicznych różowych spodni?
Kiedyś pokazywałam na Wyspie w jak ubłoconych butach poszłam prosto z Mikołaja w Brandysówce na wizytę do eleganckiego domu (wpis z 14.12.2018).
Było już pomiędzy i była dobranocka -to znaczy, że idziemy spać. I to znaczy, że pora na lampkę 😉

Pomiędzy dziś było w trakcie, przed i cały dzień (z komórki).
Ale czy tak całkiem nie na temat?
Skoro moje komentarze można podsumować „daremne żale” choć w innym niż w wierszu kontekście.
Niewyspana, zmęczona, ale z naładowanymi akumulatorami chyba faktycznie wkrótce pójdę spać.
Dobranoc!
Dzień dobry
Co prawda rano musiałam poustawiać na miejsce rzeczy ze zmywarki, ale to żadna praca… niemal rozrywka 



Czyżby po pierwszych mrozach zimy już nie będzie? 
Było pięknie 
To była prawdziwie leniwa niedziela
Pojechaliśmy najpierw do nowego dla nas parku. To się nazywa Captain Daniel Wright Woods Forest Preserve i jest w miejscowości Mettawa, troszeczkę na południe od Libertyville, czyli miejsca mi dobrze znanego
Niebrzydki ten park, chociaż nie pochodziliśmy po nim zbyt długo. Za dużo ludzi z psami. Niektóre szczekały non stop i było wiadomo, że wszelkie żywe stworzenie spryszczy het daleko i niczego nie spotkamy
Pojechaliśmy więc do Fort Sheridan Forest Preserve, które jest bardzo blisko (raptem 15 minut jazdy samochodem). Nie byliśmy tam kilka lat i chcieliśmy zobaczyć czy się coś zmieniło…
Wręcz nie poznaliśmy miejsca!!! Parking przesunięty o ładnych parę metrów, powiększony, a przy parkingu toalety. Ścieżki poszerzone i wyasfaltowane, a siatka okalająca całe nabrzeże zdjęta
I tu przeżyliśmy szok. Co parę kroków, po asfalcie łaziły gąsienice. Takie włochate. Część była rozdeptana, ale część raźno „przebiegała” dróżki w te i nazad… przecież już koniec listopada!!! Nie powinno ich tam być!!! Normalny szok ze stresem
Widzieliśmy też jakiegoś drapola, ale usiadł w taką gęstwinę, że nie wiem co to mogło być. Na pewno nie mój ulubiony „ruduś”… pod spodem miał jasne skrzydła i nie miał „rdzawego” ogona
Och. Obawiam się jednak, że będzie zima, a te gąsienice, no, mróz trafi.
Potem już trochę mniej pięknie…



Pojechaliśmy do sklepu. Mąż chce kupić zamrażarkę, bo ta, którą mamy w piwnicy jest za mała. A przy okazji obejrzeliśmy sobie zmywarki
Chyba wiem już jaką zamrażarkę kupimy… co do zmywarki nie jestem pewna. Teraz, przed „czarnym piątkiem” jest sporo obniżek i warunki zakupu są bardzo dobre. Ale za dużo czasu do namysłu nie mamy.
Zamrażarka nie może być za duża, bo musimy ją zmieścić na schodach… schodów poszerzyć się nie da
Dzień dobry
Widzę że Nocna Zmiana dopisała, będzie co czytać. 
A dzisiaj jest Dzień Tramwajarza i Dzień Pluszowego Misia. Jak to uczcić, kiedy misia już nie mam?
Wsiadaj w tramwaj i jedź po nowego misia! 😉
Dziękuję, dobra rada
A ja mam misia -wisi sobie na lampie.
Powiesiłaś misia? To musi być makabryczny widok…
Nie ja -moja mama kiedyś. Gdy opuszczaliśmy mieszkanie mamy zabrałam lampę wraz z misiem i tak stoi w moim pokoju.
To co innego. Ja sobie wyobrażałam wiszącą lampę, a pod nią miś…
To jest lampa, która stała przy wersalce mojej mamy, a teraz stoi przy mojej.
Cenna pamiątka…
Witajcie!
No to za chwilę Święta! Gotowi?
Ja nie gotowa, bo jeszcze o tym nie myślę.
Nie lubię Świąt!
Gdybym je spędzała jak Ty w górach to bym oczywiście uwielbiała.
Ja jestem gotowa od urodzenia.
Ale teraz czas na Gienię
Dzień dobry. Mgliście (za oknem).
W Poznaniu też mgliście i chyba taki będzie dziś cały dzień.
Mroźne, ale słonecze dzień dobry
Z Krakowa witam mgliście!
Plus 4 stopnie.
Nie wiem, czy to prawda z tymi ochraniaczami i kaskiem, ale i tak mnie rozśmieszyło.
Może to i prawda , że faceci potrzebowali sto lat aby zadbać o swoje klejnoty , ale szanowne panie do tej pory katują swoje ciało , dla jego upiększenia według zwariowanej mody , a statystyki alarmują o fatalnym stanie zdrowia kobiet . Jak widać , rozum przydaje się każdej ze stron . Dobry wieczór 🙂
Katują? W jaki sposób?
Nie będę licytował ale dla przykładu : Ciasne biustonosze , pantofelki szpileczki i cała chemia kolorowa i zapachowa .
Maksiu!
A co powiesz o kobiecie, która szpilek NIGDY nie nosiła, stanik zakłada nie zawsze, a chemii używa bardzo mało albo wcale?
PS. Uważa się za kobietę i zna takich co też tak o niej myślą!
Maksiu!O swoje klejnoty (czyli to, co dla nich NAJWAŻNIEJSZE) zadbali wcześniej.
Sto lat potrzebowali, aby uznać, że oprócz klejnotów miewają mózg.
Miewają…
Ale „świat” wynalazków odnotował tylko dwie kobiety , a reszta techniki z którą mamy do czynienia na co dzień , to pomysły tych bezmózgowców właśnie , którzy jak piszesz mózg miewają . Moim zdaniem przesadziłaś , bo wymyślony , ale realny świat techniki wymaga odrobinę szacunku . Kłaniam się nisko 🙂
Ależ Maksiu czyżbyś nie zauważył, że lubię prowokacyjnie wsadzać kij w mrowisko?
Jednak tylko Ty zareagowałeś, a Mistrzowie …
Też się kłaniam i buziaki zasyłam.
Racja jest po stronie Pana Adama. Daremne żale, ładu nie znajdziemy, a świat pędzi w nieznane ku przyciągnięciu uwagi, internetowym polubieniom, coraz nowszym gadżetom, życiu byle do piątku, a czasu coraz mniej…
Bry. Fajrant i przerwa.
Bryyy
I znów nadszedł czas na nocną zmianę, a ja idę pod kordełkę
Dobranoc. 
Spokojnej
Bożenko!
I jestem po przerwie. I pewnie zaraz dobranocka.
Dobranocka.
Niby trochę takie country, a w sumie raczej indie, czyli niezależny rock. Mruczany i na końcu śpiewany i melodyjny.
Snów mruczanych, zwłaszcza tym, co maja kota na podorędziu.
Bardzo, bardzo zmęczone „dobry wieczór”:)
Nie wiem, czy długo wytrwam, więc na wszelki wypadek już teraz życzę wszystkim miłej nocki.
Pozdrawiam:)
Obawiam się, że mam dokładnie tak samo. To był bardzo męczący poniedziałek.
Sporo foto-dłubaninki jeszcze przede mną, więc noc będzie krótka.
Snu spokojnego spać idącym
Leno! Spać też czasem trzeba! Nie walcz z sennością! 🙂
Dzień dobry wszystkim wczorajszym zmęczonym i zapracusiowanym:)
Senność pokonała mnie, zanim zdążyłam pomyśleć o walce:)
Pozdrawiam:)
Do życzeń snu spokojnego dołączam uspokajającą magię lampki…

Skoro wszyscy już śpią to i ja powiem Dobranoc.
Dzień dobry
Poranek chłodny, coraz chłodniejszy, ale cóż, zbliża się grudzień…
Dzień dobry

Daremne żale… Hmm, ile mnie nie było?? Ha, Maczek ćwiczy cierpliwość zdobywając góry! I dobrze
Witaj Skowronku
Witaj Skowroneczku!
Ja tam wiem ile Cię nie było -ZA DŁUGO!
Ale ćwiczyłam cierpliwość i dopiero dziś miałam zamiar pytać „gdzie jest….?”
Proszę mnie nie dyscyplinować, Pani Maczek
Toteż byłam grzecznie CIERPLIWA!
Wstawać śpiochy, czas na kawę lub herbatę
Rozruch oznacza kawę, taką jak zawsze. Żeby głowa dołączyła do paluszków, rączo już biegających po klawiszach.
No czas, już na drugą

Witajcie!
Kraków o poranku jest coraz bardziej romantyczny…
Poznań też mglisty – romantyczny…
Dzień dobry, czas na rozruch!
Romantycznie mgliste witajcie!
Witaj romantyczna Krakowianko
Dzień dobry:)
U nas mroźnie i źlizgo bardzo ale wciąż jeszcze bezśniegowo, niestety.
Pewnie się utrzyma, więc byle do wieczora.
Bo wieczorem puchaty pledzik i gorąca jak piekło herbata z rumowym diabełkiem:)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Dzień dobry
Dziś kolej na deszcz 

U mnie jak na tę porę roku, dość ciepło, ale chmury co i rusz latają i jak nie deszcz, to zachmurzenie
Aby do wiosny
Miłego dnia, Mireczko
Witaj pracusiu!
Ja dziś od rana przemieszczam się w paskudnej mgle brrr zimno szaro…
Listopad -co się dziwić.
Czy ktoś ma pomysł na kolejny wpis? Ja mógłbym podać drugą część „wrednych redaktorów” – jeśli wam się nie znudzili. Albo może kolejny odcinek żywota pana Ignacego?
Dawno nie było Ignacego…
Też jestem za…
A proszę bardzo 🙂
Wróciłam. Cały dzień poza domem, ale między między nie będzie, bo nic ciekawego nie robiłam.
Taka proza życia:
-internista
-mama
-tomograf
-banki
– babskie pogaduchy.
Za to pojeździłam tramwajami i autobusami, bo każda rzecz w innej części Krakowa.
A powietrze dziś było mgliste i smogowe.
Teraz już będę leżeć i …pachnieć.
Ja dzisiaj nawet nie byłem w stanie ogłosić fajrantu i przerwy, tylko się zwlokłem sprzed komputera. Na szczęście przerwa pomogła i teraz już jestem.
Kolejny odcinek reedycji? A proszę bardzo. Za chwilkę.
Dobranocka wszakże będzie jeszcze tu.
Ja też jeszcze tutaj się pożegnam…

Spokojnej
Dobranocka.
Tak, wiem, że ta piosenka ma polską wersję (tj. przekład), zdaje się nawet więcej niż jedną (chyba). Ale mnie dzisiaj zależało na melodii i jedwabistym głosie bardziej niż na tekście.
Snów, niechby były jedwabiste właśnie.
Lajkonika zostawiam na jutro.
Spokojnej Wyspiarze
Śpij dobrze Skowroneczku!
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej!
Dobrej nocy wszystkim!
