Rejs zakończyliśmy w Cagliari, we wtorek. Samolot do Krakowa mieliśmy dopiero następnego dnia, tak więc w tym mieście jedynie spędziliśmy prawie dwie doby, i zdeptaliśmy je najsumienniej. Dlatego, moim zdaniem, zasłużyło na osobny wpis.
Miasto jest starożytne — to i usytuowanie na wzgórzu determinuje jego charakter. Równiny wokół wzgórza zabudowane są stosunkowo świeżymi budynkami o współczesnych standardach przestrzennych. Stare Miasto jest zupełnie inne. Nieliczne w miarę szerokie arterie szybko kończą się lub uciekają na zewnątrz. Komunikację zapewnia skomplikowana siatka wąskich uliczek, często kierujących pod górę zakosami. Najwęższe z nich są dostępne tylko dla pieszych i co jakiś czas posiłkują się schodami. Trochę szersze są dopuszczone do ruchu jednokierunkowego. Gdzie tylko jest to możliwe, z kawiarni, pizzerii i wszelkich restauracyjek wylewają się „ogródki”, zacienione dzięki wąskości uliczek lub pod parasolami (albo nawet obudowane szkłem i z klimatyzacją!). Trafiliśmy nawet na skwer, współdzielony w tym celu przez trzy knajpki :).
Im wyżej się wychodzi, tym więcej historii widać dookoła. Trafiamy na bramy w murach średniowiecznego miasta, stare kościoły tak wbite w otaczającą zabudowę, że tylko portal wejściowy wieńczy ślepą uliczkę, fragmenty jakichś murów o rzymskim jeszcze chyba pochodzeniu… Wreszcie na zakończenie długiego i stromego podejścia uliczkami i schodami (a kawałek nawet windą!) dochodzimy do Bastionu Św. Remigiusza, południowej flanki potężnych średniowiecznych umocnień. Z rozległego placu na szczycie bastionu można podziwiać panoramę większości miasta i okolic. Potem można okazałymi schodami zejść kilka pięter w dół, wprost na Plac Konstytucji i zejść ulicą Królowej Małgorzaty w stronę morza, lub pójść jeszcze wyżej, gdzie w obrębie najstarszych murów znajduje się miejscowa katedra, która od XIII-go wieku pełni funkcję królewskiego cmentarza. Okolice katedry są tak ciasne, że nie zdołałem ująć budynku w całości!
Wnętrze katedry barok pokrył miliardem zdobień, nie pozostawiając prawie wolnych miejsc. Wówczas miało to przytłaczać przybywających potęgą i bogactwem Kościoła, dziś raczej rozprasza i denerwuje oglądających… Zastaliśmy tam polski akcent: w jednej z bocznych naw portret św. JPII, w towarzystwie Matki Teresy i Jana XXIII.
Późnej zwiedziliśmy jeszcze kościół św. Antoniego Opata — też dotknięty barokiem, lecz już nie w takim stopniu, jak katedra. W sumie można tu się czuć jak w Krakowie — kościół na co drugiej uliczce!
Wieczorem z jednego z placyków zawieszonych wysoko nad miastem obserwujemy, jak zachodzące słońce ociepla i rozmywa w delikatnej mgiełce panoramę miasta. No i na pewno chcecie obejrzeć zachód słońca nad Cagliari? ![]()
Wspomnę jeszcze trzy odwiedzone lub mijane miejsca. Ogród Botaniczny zachęcał do zobaczenia Monumentalnego Fikusa, obeszliśmy go jednak bokiem, podziwiając jedynie drzewa wystające nad murem. Ruiny rzymskiego amfiteatru, budzące respekt rozmachem, dały się obejrzeć z zewnątrz. Mijając je, doszliśmy na sam szczyt wzgórza, gdzie znaleźliśmy krótkie przejście na drugą stronę, prosto do parku Giardini Pubblici. Zwiedziliśmy tam galerię sztuki współczesnej i sam park, starannie utrzymany — znakomite miejsce dla matek z dziećmi. Wrażenie to spotęgowały rosnące tam drzewa o przedziwnie rozłożonych gałęziach, idealne dla dziecięcych wspinaczek itp. Sam kiedyś uwielbiałem takie zabawy na pochylonej wierzbie w ogrodzie moich babć!
Na koniec krótkie podsumowanie wrażeń. Cagliari jest bardzo ciekawym, otwartym na turystów miastem, nieźle utrzymanym (choć miejsca bez ewidentnego gospodarza są mocno zaśmiecone), pełnym zabytków i zieleni. Zwraca uwagę dbałość o niepełnosprawnych — obok schodów są zwykle podjazdy, czasem windy. Komunikację ze światem zapewniają port morski praktycznie w mieście i lotnisko, oddalone od centrum o pięć minut jazdy pociągiem.
Zapraszam na spacer po Cagliari.




Oto już koniec śródziemnomorskiej przygody i powrót do zwyczajnej codzienności… 😉
Czasem jednak warto coś wykrakać!
Dobry wieczór na nowym pięterku 🙂
Te uliczki szerokie-wąskie-coraz węższe skojarzyły mi się z Kordobą, tam było dokładnie tak samo – i miejscowi też byli w stanie przez nie przejechać samochodami, nie tylko dwuosobowymi Smartami.
Opuncje to kwitną, czy raczej już owocują?
Ten srebrny krzaczek przecudnej urody – ktoś byłby go w stanie zidentyfikować?
No i drzewa – marzenie z dzieciństwa. Kiedyś byłem jako dziecko w gościach u znajomych, którzy mieli domek z ogródkiem, a w tym ogródku czereśnię mniej więcej tych kształtów (chociaż rozmiarów oczywiście mniejszych). Akurat owocowała. Rany, jakie później miałem sensacje!
Pewnie masz rację co do opuncji, słabo się na nich znam…
Urocze to miasteczko. Pięknie o nim opowiadasz, ale chwalenie Mistrza to stwierdzanie oczywistych faktów, więc cóż ja tu będę pochwały wypisywać.
Z wszystkich trzech części Rejs 2019 najbardziej zazdrościłam Ci żeglowania. Gdybym była na Twoim miejscu na zadane na „owadowym” pięterku pytanie „za czym tęsknisz” odpowiedziałabym, że tęsknię za rozgwieżdżonym niebem w czasie rejsu i zachodami słońca na pełnym morzu.
Zachód słońca w Cagliari też jest ładny, ale to chyba nie to samo.
Nie wiem, tak sobie wyobrażam, bo nie miałam okazji tego doświadczyć.
Na nocnej zmianie nikogo nie ma, więc wymruczę DOBRANOC i postaram się pójść spać.
Zbyt głośno mruczałaś!! Słyszałam Cię!
Pobudka Makóweczko!
A Ty za cicho wołałaś swoją pobudkę, bo spałam mimo to.
Skowroneczku kochany witaj!
Relacja z tego, gdzie byłaś jak Cię nie było (na Wyspie), kiedy będzie?
I dobrze, sen to zdrowie przecież
Relacji nie będzie, bo to był wyjazd rodzinny. Zdeptałam się troszkę, wzruszyłam i łzę upuściłam pod kolumbarium.
Wyjazd z rodzeństwem w pewnym celu, był zaplanowany rok temu, a zwiedzanie starych/nowych kątów to tak tylko przy okazji. Dlatego nie naciskałam Pana Q na spotkanie przy kawie czy też piwie. Mam zamiar jeszcze pożyć (!!!) i Pana Q nie tylko w Gdyni (przez którą tylko przejeżdżaliśmy ) spotkać
Oooczywiście
Dzień dobry
To tylko u nas – zasypiam wśród owadów,budzę się w pięknym miasteczku. Nie wiem co napisać na ten temat, bo aż mnie zatkało… Opis ciekawy, zdjęcia również… Przez chwilę przeniosłam się do Cagliari i nie chciało mi się wracać 
Nie kąsały owady nocą ?

Witaj, Bożenko
Witaj Skowronku
Owady rzadko mnie kąsają, widocznie to one się mnie boją 
Dzieńdoberek





Powróciwszy, zmęczona, niedospana iii… do kitu z takim wyjazdem
Zaległości w czytaniu i oglądaniu muszę nadrobić, a tymczasem – podreptałam po tych wąskich, uroczych uliczkach (kupiłam trzecią nogę, więc mogę 😉 ) podziwiając Cagliari i tego 11-to piętrowca też. Można się załapać na rejs takim olbrzymem? Hm, a skąd many, many wziąć? Noo dobra, pomarzyć dobra rzecz
Mistrz T, jak zwykle, po mistrzowsku przekazał wrażenia.
I wcale, a wcale Ci nie zazdroszczę, wiesz?
Tylko tak mówię, a zazdrość mnie zżera
Witajcie!
Hurra! Nawet Skowronek powróciła poprzez Cagliari. Po drodze miała!
Nooooo i Twoim 16 metrowym płynęła

Dlaczego Mistrz Q miał sensacje po czereśniach??

To takie pyszne owoce, no kurcze niezapomniane cukrowe lipcówki. Wdrapywało się na sam czubek jak małpiszonki, a sąsiadka nazywała nas szpaczkami, mawiając ” o szpaczki już drzewo objadają, tylko liście zostawcie ”
No, za dużo naraz, a mój organizm nie był przyzwyczajony.
Ja mam sensacje po śliwkach jak ich zjem za dużo. A teraz sezon, muszę się pilnować…
Mniej więcej tak samo.
Dzień dobry. Środa zaczyna się tak, jak myślałem. Najpierw wylałem pierwszą kawę i musiałem zrobić drugą, co samo w sobie jest jeszcze mało upierdliwe, ale teraz właśnie zwaliła mi się na łeb robota, której spodziewałem się dopiero za tydzień. Będę musiał coś zamienić z czymś, kompletna zmiana planów i wszystko postawione na głowie
Środa po piątku trzynastym, ot co.
Nie bądź przesądny
Dziś nie 13, ale 18!
Wiem, że 3 i 8 podobnie wyglądają, ale przypominam te dwa brzuszki z przodu różnią te dwie cyfry!
A ja na trzynastkę nie narzekam, przynosi mi raczej szczęście 🙂
A dlaczego wczorajsza środa jest dla Quacka podejrzana?
Z wszystkich aspektów trzynastki najbardziej lubię 13. pensję…
Bo tak właśnie mam. Nie piątek trzynastego jest pechowy, ale pierwsza środa po nim (czyli, jak łatwo policzyć, osiemnasty). Od lat.
To było pytanie do Makówki… 😉
Do Makówki o WCZORAJSZĄ środę?
Tetryku co z Tobą? Jakiś dziwnie zakręcony jesteś. Albo ja. Bo mnie się wydawało, że dziś jest środa, a wczoraj był wtorek.
Ktoś tu krzyczał POBUDKA?
Dzień doberek!
A Gienia gdzie z kawą, herbatą itd?
Na chwilkę przysiądę
Ja też dla towarzystwa
Dzień dobry


Przeczytałam już wczoraj, ale było późno i byłam zmęczona
Chciałam to jeszcze raz, na spokojnie poczytać…
Cudne!!!
Do moich okien słońce o tej porze dociera już tylko przez liście otaczających drzew. Ładnie, chociaż zimno…
Ja już włączyłam światło… a tak niedawno o tym czasie…
A tutaj jak zwykle fajrant i przerwa.
Kury śpią?? Bo koty rozkosznie wyciągnięte równo oddychają, zatem i ja się zbieram, życząc Szan.Państwu spokojnej

PS Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej i nie ma to jak własne łóżko, prawda??
Zawsze to stwierdzam, gdy wracam do domu. Słodkich snów,Skowronku
Spokojnej. Właśnie po przerwie.
Co racja to racja Skowronku!
Ja też już we własnym łóżku. Wykąpana, po kolacji.
Już mi przestało być zimno. Wyjechałam z domu w poniedziałek w podkoszulku z krótkim rękawem i bluzie dresowej. W poniedziałek miałam w ręku cienką kurtkę, ale pomyślałam, że tak zimno nie będzie i nie zabrałam.
No to wszystko dobre, co się ciepło (o tej porze roku) kończy.
Dobra, jestem. Byle do końca, byle do końca, może nic się już nie wydarzy…
I nic się nie wydarzy, czego Ci życzę

Pożegnam się już dzisiaj, życząc wszystkim dobrej nocy
Spokojnej!
naprawdę nie dzieje się nic

I nie stanie się nic — aż do końca.
Ooo, ktoś tu celuje w dobranockę?
Nie, to tylko pocieszenie… 😉
A dziękuję pięknie!
Pocieszenie dotyczące WCZORAJSZEJ ŚRODY?
Quaquniu drogi już tylko dwie godziny bez 2 minut.
Wiem. Siedzę zakuty w zbroję, za tarczą, z wystawioną kopią i koncerzem, przyłbica opuszczona, za plecami ściana, przed nosem mur warowny barbakanu, brama, brona i podniesiony most zwodzony nad fosą wypełnioną krokodylami. Jakoś sobie dam radę do końca dnia.
Pan tu masz jakiś podgląd, czy coś? To ja, jak chwilowo nie siedzę, tylko idę sobie zrobić herbatkę.
W takiej zbroi po herbatę?
Zaczynam się serio martwić o te ostatnie 32 minuty dzisiejszego dnia.
Spokojnie, do niesienia kubka zakładam miękką rękawicę kuchenną (nie ma jej na obrazku, bo leży w kuchni, a ja na nim idę dopiero PO herbatę).
Uwielbiam piosenki Grzesia!
A propos, w ostatniej kampanii „Nie świruj – idź na wybory” Grzesio występuje ogolony na (prawie) gładko i kompletnie do siebie niepodobny!
Dobranocka.
Dłuższą chwilę nie było Andreasa Vollenweidera. No to będzie. Niestety ostatnią płytę wydał 10 lat temu, a 2 lata temu ogłosił, że bardzo przeprasza, że nie koncertuje ani się nie odzywa, ale pracuje nad czymś ogromnym, wspaniałym i bardzo złożonym. Dlatego dzisiaj z tej ostatniej płyty utwór „Tumbleweed Dreams”, czyli sny biegacza, ale nie takiego zawodnika, tylko rośliny, która przemieszcza się po pustyniach i sawannach, gdzie ją wiatr zawieje.
Snów swobodnie biegających na wietrze!
Aha, widzę, że parę ostatnich minut to cisza. No trudno, to może się przy niej lepiej zaśnie?
Wyciszony ostatnimi minutami marzeń biegokrzaka żegnam Państwa lampką…

Spokojnej
Ja czekam na informację od Q minuta po północy.
Dobrze, tak zróbmy.
Północ!
Hop, hop panie Q!
W jednym momencie pisaliśmy
Dobra, zdejmuję zbroję, bo idę pod prysznic, żeby nie zardzewiała. Koniec dnia, jakoś dotrwałem. Im mniej takich śród, tym lepiej.
Jednak na wszelki wypadek uważaj pod tym prysznicem!
A może lepiej
?
Dobranoc, zmykam.
To ja też.
Tak szczegółowo i ciekawie opisane Cagliari, że w zasadzie nie muszę już tam jechać. Zdjęcia doskonałe, siedziałam, patrzyłam jak zauroczona, bo też widoki niezwykłe, a zachód słońca zapiera dech. Któż nie lubi nadmorskich zachodów?
W kwestii dbałości o niepełnosprawnych dam przykład z Krakowa. Znajoma chciała kupić na wtórnym rynku mieszkanie na parterze, bo musi jeździć na wózku. Nie było! Wszystkie miały trzy, cztery schodki, więc nie ma szans samemu się wydostać z takiego parteru.
Witaj Ultro na nocnej zmianie!
Czasami widzi się takie zjazdy dla wózka od strony balkonu, ale są one zapewne robione we własnym zakresie. Dbałość o niepełnosprawnych to raczej nie w Polsce.
Ultro, większość mieszkań w blokach jest budowanych na poziomie pięciu stopni powyżej gruntu, aby piwnice mogły wystawić okienka. Od jakiegoś czasu obowiązuje wymóg, by w nowo budowanych blokach na tych pięciu schodach była dostępna platforma dla wózków inwalidzkich – w bloku u dzieci jest takie urządzenie, nigdy nie używane. Paradoksem jest, że te nowe mieszkania raczej nie pojawiają się na rynku wtórnym, i na ogół ich ceny przekraczają możliwości starszych, niepełnosprawnych osób…
Tetryku!
Niepełnosprawni na wózkach są również ludzie młodzi. Dzieci również.
Wiem, ale starsi częściej mają marne perspektywy finansowe…
Rodzice niepełnosprawnych dzieci -też.Bralam udział w projekcie unijnym pomocy dla niepełnosprawnej ruchowo młodzieży.Dla wielu zapewnienie transportu było jedyną szansą na wyjście z domu.Projekt się skończył i…
Dzień dobry
Zimno, coraz zimniej o poranku…
Dzień dobry Bożenko
Wychodziłaś na zakupy?
Nie wychodziłam od poniedziałku, bo jestem przeziębiona.
Zdrówka Bożenko!
Dziękuję, Makówko
Witajcie!
Dobrze, że Wyspa nie podlega aż tak silnym ochłodzeniom, jak real 🙂
Aż

Witaj mój ulubiony Ukratku, śnieg w Krakowie, na szczęście, nie zaległ ulic jeszcze?
Trzystopniowe dzień dobry bardzo


Jeszcze niewyspana, a tu trza się zbierać bo kilka spraw niecierpiących zwłoki pogania, a kordełka taka ciepła
Czy u Państwa ogrzewanie hula?
U mnie jeszcze nie, ale trwają przygotowania.
Ja już półtora tygodnia temu włączyłam, nie lubię gdy temp. w pomieszczeniach spada poniżej 20°C. Cóż… góry nasze góry..
Ja mam 18 stopni i mam nadzieję, że wreszcie włączą ogrzewanie. Tu nie zależy to ode mnie
To może ja na herbatę i kawę z Gienią zaproszę, cooo??
Bardzo chętnie, może kawka mnie rozgrzeje…
Leniwie zbieram się. Odezwę się, jak temp. powietrza poszybuje w górę

Spokojnego i miłego dzionka życzę
Wzajemnie, Skowronku
Dzień dobry, od rana biegam, na razie po sieci.
Witajcie!
Zimno, więc o ciepłą herbatę Gienię poproszę.
Zimno.Taki wiatr, że zmarzły mi uszy.
Teraz siedzę w prawie pustym mieszkaniu. Kolezanka pojechała z porcelaną,ja czekam na kogoś od dywanu.Likwidowanie mieszkania ciąg dalszy.Sytuacja sprzyja myśleniu o przemijaniu…
…Albo?


Napiciu się:
wódki
grzanego piwa
dobrego wina
Ktoś ze mną się napije?
Witaj 🙂 Cholera , spózniłem się trochę i po powrocie z miasta trzasnąłem jednego dla zdrowia . A klina z Damą pić nie uchodzi ,nie uchodzi … Do przemyślenia podaję opis pewnego zdarzenia ; Kiedyś , zazdrosny mąż nakrył żonę w figlach z kochankiem i wrzasnął : Haaa! Zdradziłaś mnie ! Zdradzasz mnie z moim podwładnym ! Nie możesz tego robić z moim przełożonym , żebym i ja z tego coś miał !!! Hę ??
Ależ ci faceci są interesowni!
Ech , dwa kielichy to jeszcze nie nałóg , nie będziesz samotna . Twoje zdrowie !
Pomaganie kobiecie w depresji to dobry uczynek,a nie nałóg Maksiu…
Ja cały czas się uczę , więc daruj mi potknięcia , liczy się intencja , a ta była prosto z serca . ( czy ja nie przeholowałem ?)
No coś Ty?
Każda intencja prosto z serca jest doceniona i zauważona.
Dzień dobry




Aż wstyd się przyznać, że na dzień włączam klimatyzację
Co prawda upałów w zasadzie już nie ma, ale zawsze te prawie 30C jest… w dzień. Na noc temperatura spada do prawie 20C i klimę można wyłączyć
Dopiero w przyszłym tygodniu ma się ochłodzić i będzie bliżej 20 niż 30C
Miłego dnia Wam życzę
Witaj Mireczko!
U Ciebie temperatura spada w nocy do 20, a my czekamy na 20 w dzień. Na razie jest jesiennie…
Ja jeszcze czekam aż zaczną grzać w kaloryferach,bo okropny zmarzluch jestem.
Ja nie jestem zmarzluchem, ale też czekam na grzanie, bo zimno.
Na termometrze 5 stopni. Mój blok jest zawsze traktowany po macoszemu, bo jest jedynym blokiem z SM Podgórze na moim osiedlu.
Od znajomych wiem, że w KRK zaczęli już grzać. Ale OCZYWIŚCIE nie u mnie.
No więc pracowo dzisiaj jakaś tragedia, 70% normy. Więcej nie jestem w stanie.
Na szczęście cała reszta nawet całkiem całkiem.
A poza tym fajrant. I przerwa.
Nie dziwię się specjalnie. Wczorajsze kucanie z bronią u nogi w pełnej zbroi musiało cię wykończyć… 😉
Coś w tym jest, dzisiaj trochę pracowałem, a trochę odreagowywałem to kucanie…
I dziś już zbroja niepotrzebna?
A ja jeszcze na etapie likwidowania mieszkania koleżanki.
Właśnie w tej chwili udało się sprzedać pralkę,a godzinę temu 16 worków ciuchów zostało wysłane do DPS.
Dziś niepotrzebna.
Gratulacje w związku z udaną transakcją.
Czyli że po przerwie, proszę ja Was.
U Ciebie po przerwie, u mnie po dniu. Idę spać, dobranoc
Spokojnej!
Czyli, że po robocie i wracam do domu,a obok mnie śmigają policyjne motocykle. Czyzby ktoś ważny miał jechać?
Q po przerwie,bez zbroi wyrabia 200 procent normy?
No właśnie nie.
Uważaj, hasło „ktoś ważny ma jechać” może oznaczać co najmniej stłuczkę na trasie.
I uszkodzenie monitoringu itp?
Tak jest. A jak monitoring akurat przypadkiem będzie działał, to płyta z nagraniem się popsuje, porysuje, pęknie…
Byłoby śmieszne, gdyby nie to, że kryje się za tym zniszczone życie młodego chłopaka.
A suweren nadal nie rozumie, że „i ty możesz być Sebastianem albo ktoś z twoich bliskich, znajomych, przyjaciół”.
Tak, postawa „moja chata z kraja” jest kompletnie rozczarowująca.
No Pracusie, jutro piątek, piąteczek, piątunio. Przecież dopiero był poniedziałek, czy Szan.Państwu też tak czas zasuwa?
No to do jutra, miłego wieczoru i spokojnej
PS Może to ciepło zza wielkiej wody dotrze do nas? Marzenie. Nic nie kosztuje 😉
Piątek, piąteczek, piątunio, chciałem skończyć robotę jutro, a wychodzi na to, że skończę w sobotę.
Bo od poniedziałku muszę wrócić do pracy z… maja?
A jak już się z tym uporam, to znów do tego, co teraz. Taka specyfika.
Dobranocka.
Muzyka i taniec w instrumentalnej wersji piosenki Lewisa Capaldiego. Ponoć wiolonczela to instrument o tonacji i barwie najbardziej zbliżonej do ludzkiego głosu.
Snów o kimś, kogo kochaliście. Albo kochacie.
Tak myślę…wszyscy naraz czy każdy z osobna?
Chyba bezpieczniej każdy z osobna, żeby się we śnie nie pobili!
Może być każdy z osobna, chyba że ktoś lubi wielokąty.
Żadne takie figury geometryczne!
Wniosek -tej nocy, po TAKIEJ Dobranocce trzeba odpowiednio długo spać.
Oj tak. I chyba zaraz to zrobię.
Po Maczkowych rekolekcjach z geometrii, ordynowanych przez Quacka, pora chyba już na lampkę?

Życzę snów tak miłych, jak sugerowanych wyżej 😉
Spokojnej również – i sobie też. Bardzo mi przykro, dzisiaj nie zostanę na nocną wachtę.
Rozumiem panie Q. Skoro każda z osób, którą kochałeś + te, które kochasz mają Ci się przyśnić każda z osobna to musisz odpowiednio wcześnie pójść spać.
Ja sobie jeszcze chwilę posiedzę.
Witaj, Tetryku.
Niczego nowego nie napiszę – z przyjemnością poczytałam i pooglądałam:)
Chociaż… może jednak…
Że, prócz czegoś dla oczu, można tam też znaleźć coś dla podniebienia:)
Jadłam w Cagliari niezwykle delikatny makaron z szafranem – maccarones de busa i próbowałam egzotycznego w smaku likieru mirtowego czyli – mirto:)
Pozdrawiam:)
Lena!
Jednak nie byłam sama na nocnej zmianie!
Czy jest jakieś miejsce, w którym nie byłaś Leno ?
Witaj, Makówko.
Zawitałam na chwilę po powrocie do domu:)
Na Atlantydzie, kurczę, nie byłam:)
A poważnie – jest mnóstwo takich, nienawiedzonych przeze mnie miejsc, ale Europę znam dość dobrze.
A po innych kontynentach wędrowałam najpierw z Rodzicami (taką mieli pracę), potem trochę sama, a na koniec już z własną Rodziną.
I – tak jak już kiedyś pisałam – do jednych zakątków wciąż wracam, w innych noga moja nigdy więcej nie postanie:)
Pozdrawiam:)
Może kiedyś nam tu coś opowiesz?
Witaj, Tetryku.
Dziękuję za propozycję. To bardzo miłe z Twojej strony.
Chętnie.
Nie wiem tylko, czy podołam, bo, jak wiesz, param się nieco inną odmianą pisania niż relacje z podróży:)
Ale ponoć przy jakich takich zdolnościach i odpowiednim samozaparciu i o książce telefonicznej da się stworzyć coś interesującego;)
Nie wiem, jak to u Was działa w sensie technicznym, więc spróbuję i prześlę Ci na maila (nie jutro i nie pojutrze, ale postaram się w miarę szybko:)) to, co wyprodukuję. Jeśli uznasz, że się nadaje – upubliczniaj:)
Pozdrawiam:)
Leno przyłączam się do prośby Tetryka.

Opowiedz nam coś.Nie tylko w komentarzach,ale w nowym wpisie.
Ja bym chciała, choć nie jestem osobą decyzyjną w tym zakresie,ale ci decyzyjni chyba nie mają nic przeciwko skoro ten najważniejszy Cię zaprasza.
Dziękuję, Makówko.
Postaram się coś wydumać, a jeśli dostanie „odgórny akcept”, to może rzeczywiście trochę Was pomęczę jakimś tekstem:)
Pozdrawiam:)
Dobry wieczór, ale tu nie ma odgórnych akceptów, jesteśmy oddolni do szpiku kości!
Dobranoc!
Ciekawa jestem Waszych snów. Hm …swoich też.
Dzień dobry
Całą noc coś mi się śniło, ale nie pamiętam co 
Witajcie!
Trochę mi głupio, ale nic mi się nie śniło… o ile pamiętam…
Dzień dobry. Pewnie coś mi się śniło, ale nic kompletnie nie pamiętam. Ponieważ jednak pamiętam, że nie budziłem się z krzykiem, to jest już pewien sukces.
Żeby zapomnieć o snach byłych czy nie byłych, napijmy się kawy od Gieni
Bry…
Herbatę ciepłą z sokiem malinowym i imbirem, bo w domu zimnooooo.
Też nie pamiętam co mi się śniło…
Wszak rację mieli starożytni Grecy, nazywając Morfeusza bogiem zapomnienia…
Bóg zapomnienia powiadasz Tetryku? Przespać, nie myśleć, nie pamiętać -chciałabym, ale raczej się nie da.
Budzę się i już proza życia puka.
Trzy kopniaki wymierzam więc sobie, a potem tej prozie życia i wymyślam motto na dziś:
pomagając innym pomagam też sobie.
Kiedyś czytałam, że jak się po obudzeniu popatrzy w okno, to pamięć o śnie przez nie ucieka
Ile w tym prawdy – nie mam pojęcia, ale faktem jest, że niektóre sny pamiętam, a niektórych nie. Czy to się wiąże z popatrzeniem w okno? 
Ja pamiętam wiele snów . Byłem we śnie w Kanadzie w jakimś wielkim mieście (mam tam kolegę szkolnego ) , w którym nie mogłem znalezć zaparkowanego auta . Ile ja się nachodziłem , naszukałem wśród bloków z czerwonej cegły i wielkich reklamach w obcym języku , oraz przechodniów o ciemnej (?) karnacji . O czym do dziś nie mogę pojąć . Może chciałem też tam pojechać ? Kolega niestety nie odzywa się , może zatem coś z nim się stało ?
Sprawdź koniecznie. To trochę tak, jakby umysł Ci podpowiadał, że powinieneś, a Ty byś nie mógł.
Dzwoniłem -cisza , napisałem list i czekam już ponad trzy miesiące i też nie ma odpowiedzi …
A próbowałeś go jakoś namierzyć przez sieć? Może miał w Kanadzie (albo w Polsce) rodzinę, do której można dotrzeć? Firmę/ pracodawcę, gdzie wiedzą, co się z nim dzieje?
Podobnie straciłam kontakt z moją koleżanką z Las Vegas. Tą, z którą zwiedzałam Miasto Rozpusty o czym pisałam już kiedyś na Wyspie.
Hmm. No więc mógłbym poszukać i kolegi Maxa, i tej Twojej koleżanki, oczywiście o tyle, o ile coś o nich jest w sieci. No i oczywiście jeżeli nikt z Was jeszcze tego nie robił (albo dla Was). Musiałbym tylko dostać maksymalną ilość danych, może być mailem.
Dam sobie spokój . Reperuję własne zdrowie i zajmuje mi to trochę czasu , a w środę mam pogrzeb kolegi z pracy już drugi w tym miesiącu , same smutki koło mnie cholera . Kanada niech poczeka…
Rozumiem Cię świetnie. Każda taka okoliczność mnie konfunduje i dołuje.
Dzień dobry



W nocy popadało… mam nadzieję, że w dzień nie będzie
Ale niestety, weekend zapowiada się deszczowy
Znowu z wycieczki będą nici, aż żal, bo na niedzielę zapowiadają tylko 22C… ochłodzenie, fajnie by się chodziło
Krótka chwilka w domu — i ruszamy dalej…
I kto tu jest Pędziwiatr? Daleko ruszacie proszę SzP.?
Ja od rana poza domem, ale już niedługo wracam.
Ty — bo ja ruszam statecznie i z należytom godnościom!
A ja to niby jak?
W łóżku leżę ubrana w kilkaset warstw ubrania, pod kołdrą i dwoma kocami.
Dziś nigdzie nie pędziłam tylko z należytom godnościom pojechałam, aby odpowiedzieć na pytanie „za czym tęsknisz”, spotkałam się z moim uroczym, przystojnym i miłym panem doktorem pierwszego kontaktu, odwiedziłam mamę i wróciłam do domu.
No więc tak: skończyłem pierwszy, najdłuższy etap bieżącego zlecenia. Od poniedziałku wracam do poprzedniego zlecenia, na które mam w zasadzie przyszły tydzień (i ani dnia więcej!), a od kolejnego poniedziałku (3.10) wracam do tego, ze świeżym okiem.
I fajrant na dzisiaj, no i przerwa.
Nie 3.10, kompletnie mi się daty pomykieciły. 30.09, oczywiście.
A ja dopiero teraz dorwałam się do kompa…
Na nocną zmianę jednak nie zostaję, życzę dobrej nocy wszystkim i sobie i idę pod kordełkę.
Spokojnej, bo własnie wróciłem po przerwie.
Dobranoc Bożenko!
Ja też pod kołderkę, ale żeby się zagrzać, bo bardzo zimno. Spać to jeszcze za wcześnie dla mnie.
Dobranocka.
Dzisiaj absolutna klasyka klasyk. Simon i Garfunkel w balladzie o targu w Scarborough. Melodyjne, harmonijne, kameralne, wyszeptane i w ogóle.
Snów o pietruszce, szałwii, rozmarynie i tymianku.
O rozmarynie, niech się rozwija 😉
A dziewczynom to tylko mundur w głowie… 🙁
A facetom co? Mógłbyś zdradzić?
Dobranoc Kochani
Spokojnej!
Mam pytanie logistyczne – czy ktoś zaklepywał sobie miejsce po opisie eskapad Mistrza Tetryka? Nie mam nic nowego, ale popatrzyłem na główną stronę i dopiero dostrzegłem, że dawno nie było reedycji Lajkonika, więc w ramach poczekajki mógłbym…
Jeśli o mnie chodzi jestem za, za i jeszcze raz za.
Kiedyś coś pisałam, że mam pewien pomysł na pięterko, który trochę mam wątpliwości czy się nadaje. Okaże się w pisaniu.
Mogę o tym pomyśleć dopiero w przyszłym tygodniu, bo jutro wyjeżdżam.
Ten komentarz jest 165, więc jeśli o mnie chodzi chętnie poczytałabym Lajkonika jeszcze dziś przed snem.
To zaraz idę wyciągnąć stosowny odcinek z lamusa…
Dzięki panie Mistrzu!
Też jestem za!
To zapraszam na stare pięterko, odświeżone i przewiezione windą na górę.
Chyba się pośpieszyłam, bo nie bardzo da się czytać.
Ten mój brak cierpliwości!
Już jest ok. Przeczytałam.
Lampka jeszcze tutaj, pod dobranocką 🙂

Dziękuję i zmykam.