« Zimowe Zion (cd) Gioconda »

wiosennie…

Zakochany w pięknie Ziemi Cieszyńskiej pisarz Gustaw Morcinek opisał barwnie taką oto legendę:

Dawno, dawno temu, wrogie wojska szwedzkie plądrowały polskie ziemie. Przemierzając gęste lasy i bory nieprzyjaciel pustoszył napotkane miasta i wsie, zalewając cały kraj strachem i zniszczeniem. Szwedzi dotarli aż na piękną Ziemię Cieszyńską odbierając na wiele lat szczęście i spokój jej mieszkańcom.

Wrogie wojska wtargnęły nawet na zamek cieszyńskich Piastów, czyniąc go sobie bezpieczną twierdzą. Pewnego upalnego dnia, gdzieś nieopodal Cieszyna, wiejską zakurzona drożyną podążał niewielki oddział szwedzkich wojaków, wyczerpanych dopiero co stoczoną potyczką. Posuwał się wolno i ociężale, bo wielu żołnierzy odniosło rany. Każdy mężnie i w milczeniu walczył z własnym zmęczeniem i doskwierającym coraz mocniej pragnieniem. Jeden z nich, ranny w głowę, słabnął szybciej niż pozostali. Resztkami sił wlókł się na samym końcu. Kompani nie zauważyli, kiedy nieprzytomny osunął się na ziemię.

Leżał w pyle drogi opuszczony przez wszystkich. W zaciśniętej dłoni trzymał zawieszony na piersi mały, jedwabny woreczek, w którym matka zaszyła mu grudkę szwedzkiej ziemi. Oddział mijał powoli skromną chatę. Mieszkała w niej uboga rodzina Zabystrzanów. Wieśniacy z bijącymi ze strachu sercami czekali przy oknie izby, aż Szwedzi oddalą się od ich zagrody. Bali się, aby żołnierze nie wyrządzili im jakiejś krzywdy. Po kilku chwilach, kiedy ucichły już zupełnie odgłosy kroków oddziału, pierwsza z chaty ostrożnie wysunęła się młoda dziewczyna – Hanka Zabystrzanówna. Rozglądając się po okolicy, uspokoiła resztę rodziny. Po chwili zauważyła jednak, że na skraju drogi cos leży…

Serce Hanki zaczęło bić mocniej. Coś podpowiadało jej, że musi podejść bliżej i sprawdzić, co leży na drodze. Szła szybko, lecz ostrożnie, ze wzrokiem utkwionym w ciemną plamę, z której stopniowo wyławiała zarysy ludzkiej postaci. Dopiero kiedy podeszła zupełnie blisko poznała, że to szwedzki żołnierz. Jego bezwładne ciało, zamknięte oczy, zakrzepła krew na skroni wzbudziły litość dziewczyny. Nachyliła się nad nieznajomym i usłyszała ciężki, słaby oddech. Żołnierz żył! Szybko pobiegła po ojca i wspólnymi siłami przenieśli rannego do swego domu. Młody Szwed ocknął się, gdy matka Hanki przetarła mu zwilżonym ręcznikiem rozpalone skronie. Jego wzrok był czujny i nieufny – znalazł się przecież w obcym miejscu. Dopiero kiedy dostrzegł uśmiech na twarzach Zabystrzanów uspokoił się nieco. Hanka napoiła rannego herbatą z miodem. Po chwili, wyraźnie już spokojniejszy młodzieniec zasnął głębokim snem. Cały czas trzymał jednak kurczowo zaciśnięty w dłoni mały jedwabny woreczek ze swym skarbem. Obudził się dopiero po dwóch dniach. Głęboki, zdrowy sen budził nadzieję, że chłopak wyzdrowieje. Jednak opuchnięta rana na czole nie chciała się goić. Twarz młodzieńca była blada, a błękitne oczy traciły blask. Gospodarze ze smutkiem i niepokojem patrzyli jak chłopiec słabnie z dnia na dzień. Wiedzieli, że nie mogą mu pomóc. Hanka nie odchodziła na krok od jego posłania. Umierający Szwed opowiadał jej o swoim ukochanym kraju, rodzinnym domu i o tym, jak grudka szwedzkiej ziemi zaszyta w woreczku – jedyna pamiątka po dalekiej ojczyźnie – dodawała mu otuchy. To nic, że Hanka nie rozumiała jego dziwnego języka – czuła jego smutek i rozumiała tęsknotę za domem. Przeczuwała, że chłopiec umiera. Po tygodniu żołnierz zmarł. Przed śmiercią dał Hance jedwabny woreczek. Kiedy dziewczyna otwarła go i znalazła rozkruszoną ziemię, wiedziała jaka jest ostatnia prośba żołnierza. Ze łzami w oczach rozsypała szarą ziemię na jego mogile. Hankę często widywano przy grobie młodego Szweda. Dziewczyna próbowała sadzić na nim różne kwiaty. Mimo, iż troskliwie je pielęgnowała, niektóre wcale nie wyrastały, inne szybko usychały. Dopiero następnej wiosny mogiła pokryła się drobnymi kwiatkami o zielonożółtych płatkach. Hanka nigdy takich nie widziała.

Kilka lat temu opowieść o tej roślince przekazała mi przyjaciółka, znawczyni cieszyńskich tajemnic. Zaintrygowana historią, postanowiłam z nastaniem wiosny poszukać tejże (roślinki, nie przyjaciółki). Szukaj jednak igły w stogu siana! Po pierwsze doczytałam, że legenda – jak to legenda, ma się nijak do rzeczywistości. Ta niepozorna roślinka w Szwecji nigdy nie rosła, a jej występowanie udokumentowano długo przed wspomnianą wojną. Ma stanowiska w dwóch odległych od siebie regionach – na południu w Alpach, i na północy, gdzie przedostała się przez Bramę Morawską, najliczniej występując do dzisiaj na Śląsku Cieszyńskim. Określana jako relikt wędrujący… zawędrowała też w Beskid Żywiecki,  skałki Jury, pod Kraków i na Opolszczyznę. Szukałam łażąc po chaszczach, aż znalazłam!

Jest pod ścisłą ochroną, więc w miejscach jej występowania utworzono rezerwaty. Jako zagrożona wyginięciem umieszczona jest na czerwonej liście roślin i grzybów. Jak widać to wyjątkowy skarb, a szukanie skarbów jest zajęciem intrygującym. 

Jak co roku, zajrzałam wczoraj do wyszukanego kilka lat temu skarbczyka  –  cieszynianka jest, jest więc wiosna!

P.S.
„Fałszywy” kwiat, tzw. okwiat tworzy 5-7 przekształconych liści. Same kwiaty wypełniają jego wnętrze, są żółte i bardzo drobne. Oprócz rezerwatów przyrody jej hodowlana odmiana jest często spotykana w okołocieszyńskich przydomowych ogródkach.

142 komentarze

  1. Zocha pisze:

    Za kilka godzin nadejdzie, a na Wyspie już ją mamy! Gdy w ogrodach i na skwerach królują przebiśniegi i krokusy, w głębokim wilgotnym jarze kryje się skarb wyjątkowy: cieszynianka wiosennna Who-s-the-man

  2. Bożena pisze:

    Piękne opowiadanie, wiadomo – G. Morcinek. Zdjęcia też ładne. Przyznam, że nie znam tej uroczej roślinki Happy

  3. Makówka pisze:

    Ależ wiosennie się zrobiło…
    Choć zimowego szusowania też trochę szkoda….
    A legenda jak każda ma w sobie dużo uroku.
    Brawa dla Zochy za sympatyczne witanie wiosny na Wyspie!

  4. Wiedźma pisze:

    Bardzo ładna i radosna ta cieszynianka… jak światełko wśród zeschłych liści i śpiących pędów. Delighted

  5. Wiedźma pisze:

    Troszkę pylą różne roślinki, a ja czerwienieję na oczach. ale co to szkodzi wiośnie, która pono tuż, tuż… Wink

  6. Wiedźma pisze:

    Doczytałam wpisy z poprzedniego wątku i pomyślałam, nie pierwszy raz) że wyspiarskie towarzystwo jest baaardzo miłe i podnoszące na duchu. Buziaczki

  7. Wiedźma pisze:

    Cieszynianka wiosenna bardzo ładnie pozowała do Twoich zdjęć, Sophie… a Ty zrobiłaś Approve je na medal.

  8. Tetryk56 pisze:

    Potrafisz dowiedzieć się, dotrzeć, znaleźć i jeszcze pięknie sfotografować! I dzięki tobie wiosna przyszła do nas troszkę wcześniej, i z piękniejszym uśmiechem!
    Pleasure THANK-YOU

  9. Zocha pisze:

    Ciekawa jestem, jakie endemity (niekoniecznie wiosenne) występują w innych regionach – znacie Thinking

  10. ajw pisze:

    Zocha, nie miałam pojęcia o istnieniu tej ślicznej, delikatnej roślinki. Dzięki, że wzbogaciłaś moją przyrodniczą wiedzę. Muszę opowiedzieć tę historię moim chłopakom 🙂

  11. ajw pisze:

    A zdjęcia cudne Happy

  12. Quackie pisze:

    Dobry wieczór na nowym pięterku, pod kwiatkiem.

    Tutaj zaś fajrant i przerwa, po której skomentuję może składniej.

  13. tuv pisze:

    eh Zocha,nie pierwszy raz znalazłaś roślinkę;))))

    Legenda smutna ale ładna.Zdjęcia nad wyraz udatne !

  14. Quackie pisze:

    No to i po przerwie.

    Szwedów w tych okolicach kojarzę tylko z „Potopu”, ze sceny ucieczki Jana Kazimierza, kiedy w okolicach płonącego Żywca(!!!) górale(?) uratowali go przed szwedzkim podjazdem.

    No i ewentualnie z własnej rodziny, bo jeden wuj stąd wyemigrował właśnie do Szwecji.

    A tak serio, smutna legenda – ale może morał z niej taki, że ta roślinka wyrosła z porozumienia między narodami?

    I dlatego jest taka wyjątkowa i endemiczna? Weary

    • Tetryk56 pisze:

      „Porozumienie między narodami” słabo mi się kojarzy ze zgonem zbrojnego najeźdźcy, rannego i porzuconego przez swoich współtowarzyszy broni. Spróbujmy sobie jednak wyobrazić pozytywne zakończenie:
      Chłopak powoli wracał do zdrowia. Gdy stanął na nogi, zaczął nawet pomagać wybawcom w gospodarstwie. Hanka jednak wciąż nie mogła znaleźć z nim wspólnego języka — z czasem coraz bardziej denerwowały ją jego nieporadnie wyrażane żądania, a gdy zaszła w ciążę nieporozumienia spiętrzały się coraz bardziej. Wreszcie Sven odnalazł swój wojskowy plecak i ruszył na północ, szukać swojego kraju. Hance pozostał brzuch i jedwabny woreczek, którego zawartość wyrzuciła na pobliskim wzgórku. Na wiosnę pojawiły się tam drobne, żółte kwiatki, których dotychczas nie widziała…

      • Makówka pisze:

        Ba. Wcześniej sądząc po brzuchu potrafiła go zrozumieć bez słów. Eh!

      • Quackie pisze:

        Ja miałem na myśli porozumienie od strony naszego narodu, skoro się nim zaopiekowała, mimo że należał do wojska, które właśnie przed chwilą najechało Polskę?

        Ale to zakończenie też może być. Brzmi całkiem życiowo.

      • miral59 pisze:

        Zakończenie legendy Twojego pomysłu, Ukratku, na pewno lepsze Wink
        Chociaż te nieporozumienia między Hanką a Svenem jakoś kłócą się z „porozumieniem między narodami”…
        Mógł się z nią ożenić, albo po prostu wyzdrowieć i wrócić do swego kraju, a jej na pamiątkę zostawić woreczek z ziemią. Mogła, wychodząc za mąż za swego sąsiada, rozsypać zawartość woreczka w ogródku, jako symbol zerwania z przeszłością… Happy-Grin
        Możliwości jest wiele…

  15. Bożena pisze:

    O Szwedach pamiętasz tyle co ja, trochę z książek, trochę z filmów…
    Jednak rodziny w Szwecji nie mam, raczej w Norwegii. Ale to nieco dalsza rodzina, która pomieszkuje trochę tu, trochę tam… Wink

  16. Bożena pisze:

    A teraz już pod kordełką poczekam na wiosnę, która przyjdzie za ok. 1,5 godz. Dobranoc kordelka

  17. Quackie pisze:

    Dobranocka. W takim razie już tutaj.

    Astor Piazzolla na gitarę solo, a ta gitara w dłoniach Nadii Kosinskiej. Spokojne, refleksyjne, i chyba wcale nie tango, a może ja się nie znam na rytmach?

    Snów równie harmonijnych.

  18. Wiedźma pisze:

    Niw mam pojęcia czy w moich stronach występują endemity ! nigdy o tym nie słyszałam Sad i nie zetknęłam się w literaturze.

  19. Alla pisze:

    A nie mógł wyzdrowieć i się ożenić z pannicą?
    Dobra – legenda, to legenda.. A kwiatuszki są śliczne, tylko gdzie ja je widziałam? Jestem pewna, że są mi znane.
    Trzy razy podchodziłam, żeby zagadać i ciągle coś/ktoś przeszkadzał, uff!

  20. Alla pisze:

    A teraz, jak dla mnie, to już środek nocy, więc życzę Szan.Państwu – spokojnej.
    Dobranoc i oby do wiosny 😉 I-m-in-love

  21. makowka9 pisze:

    Dzis nie będzie nic między między,bo zanim ją dojadę do domu Wyspa będzie po lampce.
    A makówczyne nie na temat dziś już było na poprzednim pięterku.
    Hm wiosna zasadniczo, ale jak się czeka na autobus ciepło nie jest brrr.

  22. Zocha pisze:

    Relaksu późnowieczornego nieśpiącymm, a ja spróbuję spacyfikować kolejny nawrót gorączki Sick Wiosenne dobranoc!

  23. Wiedźma pisze:

    No to proszę pod kołderki i do wiosennego poranka !

  24. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Witam w pierwszy wiosenny dzień Fala

  25. Bożena pisze:

    Wiosenną kawę serwuje dziś kelnereczka Kelnereczka

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry, to ja po kawusię to tej pani wyżej się ustawiam!

  27. Zocha pisze:

    Dzień dobry! I ja poproszę Kawa1
    Około 4-tej nad ranem wsłuchiwałam się w ptasi koncert, jeszcze nieśmiały, ale bardzo wiosenny 🙂 teraz kawa koniecznie…

  28. Bożena pisze:

    Więc wypijmy razem Kawa2

  29. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Czy wy też miewacie takie dni, że budzik strajkuje i sam się nie nastawia? Najwyraźniej zrobił sobie dzień wagarowicza…

    • Bożena pisze:

      Mój budzik ma wieczny urlop, budzę się sama nawet przed czasem.

    • Quackie pisze:

      A jakże! Czasem nie dojrzę, że w dany dzień tygodnia (na komórce) budzik nie obowiązywał, bo coś tam, a potem zdziwienie Worry

    • miral59 pisze:

      Nie używam budzika, więc trudno mi powiedzieć… Thinking
      Mam własny budzik, w swojej głowie (chyba), który mnie codziennie budzi między 5 a 6 rano. I dlatego wszelkie zmiany czasów są dla mnie tak męczące. Zanim się toto przestawi…

      • Bożena pisze:

        A mój biologiczny budzik, budzi mnie między 4 a 5 rano. Ale myślę, że po zmianie czasu będzie jak u Ciebie Pleasure

        • miral59 pisze:

          No i po groma ten czas zmieniają Disapproval
          To mnie dwa razy do roku złości. Ty możesz sobie albo wstać wcześniej, albo pospać dłużej. Ja muszę do pracy… godzina wstawania ma pewne znaczenie…
          Chociaż w zasadzie wychodzę z domu ok. 8 rano, więc i tak mam pewien zapas czasowy. Ale nie lubię lecieć na łeb, na szyję. Lubię sobie spokojnie odwiedzić łazienkę, równie spokojnie wypić kawę czy zjeść śniadanie. Nie znoszę jedzenia w biegu… Conceited

    • Makówka pisze:

      Tetryku! Chyba Twój niedospany organizm dogadał się z Twoim budzikiem?

      Ozorek ten ozorek to do Twojego budzika.

    • Alla pisze:

      Gorzej, jak nikt go nie nastawia, a on terkocze jak wściekły Wink

  30. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Piękna legenda i piękne kwiatki Approve

  31. miral59 pisze:

    Wczoraj poszłam spać o bardzo wczesnej godzinie i nie śpię już od 2 Amazed
    Nic robić nie mogę, bo nie chcę obudzić małżonka… no to sobie posiedzę z kawą przy kompie Happy-Grin
    Od tego spania, to aż mnie boki bolą, bo próbowałam dospać i nie wstawać. A wyspana byłam już o północy… Amazed

  32. miral59 pisze:

    Co do endemicznych roślinek, to nie wiem… nie znam się Thinking
    Ptaków występujących tylko w Ameryce jest trochę, ale takich, specyficznych dla Chicago, to nie znam.
    Pamiętam natomiast, że nasze polskie świstaki tatrzańskie, występują tylko w Tatrach. W Alpach też są, ale trochę inne. Nie wspominając o amerykańskich świszczach, które są zwane świstakami Pleasure

    • Makówka pisze:

      Miralko!

      W USA jest sekwojawiecznie zielona. W jednych źródłach można przeczytać, że sekwoja wieczniezielona jest endemitem na wybrzeżu północnej Kalifornii i południowo zachodniej części Oregonu, inne tego nie potwierdzają.
      Endemit czy nie endemit, ale te ogromne drzewa robią wrażenie. Zwiedzałam Yosemite i są to widoki, które pozostają w oczach i pamięci do końca życia.

      • miral59 pisze:

        Makóweczko, o Yosemite i pięknych sekwojach słyszałam, ale tam nie byłam (jeszcze). Pleasure
        Na pewno jest więcej roślin, które rosną tylko w Ameryce. Mnie bardziej chodziło o rejon w którym mieszkam, czyli Illinois…

  33. Makówka pisze:

    Witam w PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY !

    W DZIEŃ WAGAROWICZA i w dzień strajku budzika!

    Kawka

  34. Wiedźma pisze:

    Dzień niech będzie dobry Hi ! Zwłaszcza dla chorusków.

    • Zocha pisze:

      Dzięki Wiedźminko, wróciłam od zaprzyjaźnionego doktora – obiecał, że teraz już będzie tylko lepiej. Wierzę mu i przyjmuję to za pewnik, choć słabiutka jestem okrutnie.

  35. Wiedźma pisze:

    Ta bagatela brzmi pogodnie, więc dedykuję ją Wyspiarzom i gościom Wyspy Delighted Delighted ::

  36. Alla pisze:

    Słoneczne, jak przystało na pierwszy dzień wiosny, dzieńdobry bardzo Delighted
    Przyjechała, czy przyszła, a może przyleciała lub przypłynęła?? Wiosna, oczywiście!!
    „Naplotkowała sosna
    Że już się zbliża wiosna.
    Kret skrzywił się ponuro:
    -Przyjedzie pewno furą… (…)
    A wiosna przyszła pieszo.
    Już kwiatki za nią spieszą,
    Już trawy przed nią rosną
    I szumią –Witaj wiosno! ”
    Wierszyk wiadomo kogo, no tak mi się przypomniał. Bo pewnie dziecinnieję! Z wiosną Happy-Grin

    • Alla pisze:

      Bez śpiewu pierzastych się nie da witać wiosenki Delighted

      • Bożena pisze:

        Pięknie. Zamykam oczy i wyobrażam sobie, że jestem w lesie.
        W mieście rzadko słyszę śpiew ptaków…

      • miral59 pisze:

        To chyba wiosenny poranek, bo w tle słychać godowe pohukiwania gołębi In Love
        Ja mam tylko koncert kardynała przed świtem Happy-Grin Już od przynajmniej tygodnia słyszę ich godowe śpiewy. Zwykle z drozdem wędrownym śpiewają w duecie, ale chociaż drozdy już widziałam niejednokrotnie, to jeszcze ich nie słychać tak rano Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Alla!
      Ja też dziecinnieję co widać po moich wpisach i komentarzach. Dziś pozwolę sobie wkleić kolejny dowód. Otóż będąc młodą harcerką zawsze całym Szczepem topiliśmy Marzannę.
      Teraz po latach jako podstarzali harcerze wróciliśmy do tamtej tradycji traktując to jako pretekst do doskonałej zabawy w gronie harcerzy i turystów z koła PTTK.
      Poniżej parę zdjęć z różnych lat.

      Najlepsza zabawa była zawsze w czasie wspólnego robienia Marzanny z niczego albo z tego, co ktoś tam przyniesie. Staramy się, aby były to materiały ekologiczne, a więc np. bibuła, patyki itd.
      Ostatnio topienie Marzanny zrobiło się popularne, ale kiedyś jak szliśmy wesołym pochodem z Marzanną wzdłuż Wisły ludzie zatrzymywali się, z samochodów robili zdjęcia, uśmiechali, machali do nas.
      Zwiększyła się świadomość ekologiczna, więc i możliwości są jeszcze bardziej ograniczone.
      W najbliższą sobotę planujemy spotkać się na działce u stóp klasztoru na Bielanach i symbolicznie pożegnać zimę i przywitać wiosnę. Dobrze się bawić nie zapominając, aby nie zaśmiecać środowiska.
      Wierzcie mi, ale harcerze i turyści jednak o tym pamiętają -tak piszę uprzedzając krytykę.
      A inna sprawa, że są to grupy wiecznie młode duchem i z wiekiem, zamiast poważnieć dziecinniejące.

  37. Zoe pisze:

    O cho..inka. Już minęło południe. No to witam w pierwszym dniu wiosny.

    • Wiedźma pisze:

      Choinka duża i zielona ? Witaj ! Delighted

      • Max pisze:

        Witam wiosennie Szanowne Panie i Panów , z niepodległego Madagaskaru 08 . Mam dzisiejsze zdjęcie z topienia Marzanny przez młodzież (?) z osiedlowego Żłobka . Marzanna została utopiona w stawie w Parku Moczydło na warszawskiej Woli . Próbowałem umieścić fotografię w Bibliotece , ale ostatnio moje zdjęcia są podobno za „szerokie ” i nic z tego nie wyszło . Jeszcze w styczniu , nie miałem odrzutów , Tzn . jest gorzej , niż było . Tak czy siak , jakiś kwiat dla wiosny 2019 się należy , zatem niech będzie ten dostępny ” od ręki „… Roses

        • Makówka pisze:

          Max!
          W bibliotece nic nie widzę, a szkoda, bo wnioskuję, że nie tylko podstarzała Makówka bawi się w topienie Marzanny?
          Mam nadzieję, że ktoś z biegłych Wyspiarzy zmniejszy Twoje zdjęcie i zamieści na Wyspie. Mogłabym to zrobić, gdybym dostała zdjęcie na maila, ale dopiero późnym wieczorem, bo zaraz muszę wychodzić z domu.
          Proszę, bo jestem ciekawa Please

        • Tetryk56 pisze:

          Podeślij mi mailem, to się pojawi…

      • Tetryk56 pisze:

        Otóż i zdjęcia od Maxa:

        Kliknij zdjęcie, aby powiększyć…

  38. Tetryk56 pisze:

    Może z okazji Dnia Poezji Ajw coś nam zaprezentuje?

  39. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, fajrant i wiadomoco.

    Sporo roboty, ale norma wyrobiona.

    Jeszcze tylko dwa dni słomianego w.!

  40. Tetryk56 pisze:

    Do tematu marzanny dodam, że dziś nad Wisłą widziałem wycieczki małolatów witające Wiosnę — lecz jedynie nauczycielki zdobne w wianki przypominały Marzanny. Nie zaobserwowałem prób ich topienia, jednakże…

  41. Makówka pisze:

    Jestem już grzecznie w domu i nie planuję wychodzić.
    Odwiedziłam dziś Smoka Wawelskiego. Oczywiście nie sama.
    Było obywatelsko i bardzo wesoło, czyli coś pożytecznego i dobra zabawa. Jak przystało na wiosenne wagary.

  42. Makówka pisze:

    …jak wiosna to wiosna…

    • Quackie pisze:

      O, i takiego pozytywnego patrzenia mi dzisiaj potrzeba.

      • Makówka pisze:

        Mnie szczególnie przed jutrzejszą wycieczką potrzeba.
        Dlatego pozwoliłam sobie wsadzić. Mam nadzieję, że Zocha wybaczy, że tak się szarogęszę na jej pięterku? – zdjęcia, piosenka itd.
        Już znikam.

        • Tetryk56 pisze:

          Masz już plan zwiedzania?

          • Makówka pisze:

            Tak. Przywitać się z pomnikiem Marii Curie Skłodowskiej, który stoi przed wejściem.
            Tak à propos tematu, który kiedyś się wywiązał –kobiety na pomnikach. To zdjęcie zrobiłam jakieś rok temu, a napisy zostały dodane, bo były potrzebne do slajdowiska. Mistrzu Q wtedy gdy pisałam, że mam w oczach parę przykładów na kobiety na cokołach miałam na myśli m.in. to zdjęcie.

            • Quackie pisze:

              No i to jest miejsce na pomnik – kiedy pomnikiem jest cała instytucja…

              • Makówka pisze:

                Trzy szpitale wchodzą w skład Centrum Onkologii-Warszawa, Kraków, Gliwice.
                W Warszawie jest taki mural, ale tym razem to nie moje zdjęcie, lecz z Internetu i tylko napis dodany przeze mnie na potrzeby slajdowiska.

  43. ajw pisze:

    Jeszcze załapałam się na Dzień Poezji, więc nie czekam do północy i zapraszam na wiersz na nowym pięterku 🙂

  44. Quackie pisze:

    Dobranocka jeszcze tutaj.

    Było, ale te magnolie z piętra wyżej – i wiosna – mnie zainspirowały. Francuzi z Air i „Cherry Blossom Girl”, czyli dziewczyna od kwitnących wiśni. Japonka?

    Snów o dawno niewidzianych, a pożądanych osobach.

  45. Wiedźma pisze:

    Wiosennie dobranoc i delikatnie jak dobranocka

Skomentuj Makówka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)