Dziś rocznica tak?
Żałuję, że nie znałam Jaśminki, ale myślę, że z tego, co o niej piszecie polubiłybyśmy się wirtualnie.
Witam więc i pomilczę słuchając Grechuty, którego też uwielbiam.
Tak, dzisiaj o godzinie 14,00 mija czas, gdy nasza droga Jaśminka zakończyła swój niedługi żywot. Dzięki Wiedźminko, że wstawiłaś tu te piękne o Niej wspomnienia. To już 5 lat
Hm znam taką jedną co nie ma zębów i …się uśmiecha.
Z tego, co się domyślam jaka była Jaśminka wyobrażam sobie, że ona tam z góry słucha Grechuty i tanga. Cieszy się, że o niej pamiętacie i chciałaby abyście wspominali ją z uśmiechem.
Tak tylko się domyślam…
Wróciłam do wpisów Jaśminki, do tego, który dedykowała ( nie wiem dlaczego) mojej skromnej osobie. Piękne opowiadanie to było, przeczytałam znów jednym tchem.
Komentarze też były interesujące, jeszcze pisał Senator… Ech, wspomnienia…
Jaśmince przypadł w udziale trudny los i zbyt krótkie życie.. Nie dała nam odczuć że cierpi.Bardzo długo, wiedzieliśmy tylko że jako ośmiolatka pisała wiersze podczas długiego pobytu w szpitalu. Była pełna uroku, kochała muzykę i żart.
Miała ciepłą rodzinę i przyjaciół, wielu wirtualnych.
O tym jak pięknie śpiewała powiedziała nam Jej siostra.
Dla mnie wtedy i dzisiaj była jasnym duszkiem..
„Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka.”
Br. Ferrero
Był to ulubiony cytat Jaśminki.
I ten: „nie chce mi się z Wami gadać ”
O Jaśmince na pewno opowiedziałby wiele Lord W, wszak znali się osobiście.
Ukratek też.
Z utęsknieniem czekam na Wiosnę i powrót moich ulubionych sąsiadów.
Kilka lat temu sprowadziły się nad moje okno jerzyki. Skorzystały z okazji, że w więźbie dachowej wypadła deseczka. Chyba im tam dobrze, bo wracają co roku.
Któregoś pięknego letniego dnia pałętałam się po przydomowym ogródku. Moją uwagę przyciągnął krzyk rozpaczy, tak do wtedy odebrałam. Okazało się, że napadnięto moich sąsiadów. Jakieś nieznane mi ptaszysko porwało jajeczko jerzyków i upuszczając, rozbiło na pobliskiej łączce. Rozpacz rodziców nienarodzonego poruszyła mnie do tego stopnia, że do późnego wieczora odganiałam zbrodniarza gwiżdżąc na palcach. W tym miejscu powinnam podziękować kolegom z lat wczesnodziecięcych, że nauczyli mnie tego. Wrzaski w stylu A sio! ty niedobry ptasiorze! nie przyniosły pożądanego efektu.
Wkrótce zapewne zapomniałabym o całym tym dramatycznym wydarzeniu gdyby nie ciąg dalszy.
Siedzę sobie na parapecie i gapię się sycąc oczy zielenią i zaczynającymi rozkwitać ukochanymi różami. Zauważam, że jakiś robal zbliża się do mojego nosa, mając zapewne zamiar wbić żądło w jego czubek. Zanim zdążyłam machnąć dłonią odtrącając napastnika, z ogrodzenia okalającego działkę poderwał się jerzyk i połknął szubrawca.
To był dopiero początek mojej przyjaźni z sąsiadami. Od tamtej pory, z każdym dniem nasza zażyłość się pogłębiała. Ilekroć siadałam na parapecie obok mnie pojawiał się jerzyk, tuż na wyciągnięcie ręki. Rozmawialiśmy o wszystkim, o tym co nas boli, co cieszy. Obserwowałam jak dorasta potomstwo, jak dzieci uczą się fruwać, trzymałam kciuki za ich szczęśliwe dofrunięcie do Afryki i z niecierpliwością czekałam powrotu.
Tylko jedno mnie zastanawiało w naszych relacjach. Kiedy miałam nastrój z cyklu podły, żyć mi się nie chce, to jerzyki omijały mnie szerokim łukiem. Jak ludzcy przyjaciele, którzy obawiają się, że smutek jest zaraźliwy.
Pewnego dnia o świcie, na parapecie wewnątrz mojego pokoju siadł kos, poprosiłam go, żeby może jednak dał mi jeszcze pospać a zapewne będę się zachwycać jego śpiewem gdy się wyśpię. Ale to już inna bajka, o innych sąsiadach.
Wśród letnich, ciepłych słońca promieni
Gdy wszystko wzrasta, ogród w zieleni
Pod samym jej oknem, przy domu murze
Rozkwitły pięknie już żółte róże
Od dawien dawna, gdy była mała
Ona te róże tak ukochała
Maleńki pokoik, paleta żółci, odcień zieleni
Gdy wpadnie promyk ją rozweseli
A wczesnym rankiem, na parapecie ptaszek zakwili
I bardzo dobrze, dzień jej umili
Garnęło się do niej wszelkie stworzenie
Chodzące dobro, ideał – istne marzenie
Będąc Aniołem, aniołki kochała
Na swych półeczkach, kolekcję miała
Późną nocą, otwarte okno, przy papierosie
Snuła swe myśli o ludzkim losie
Dla niej tak mało łaskawym, choć prosisz o zmianę
– on nie posłucha
Lecz nigdy nie zabił w niej hartu ,pogody ducha
Uwielbiała spacery, nad rzeczką siedzieć
Gdzie jej nie było – trudno powiedzieć
Podróży dalekich jej było mało
Więc planowała – nic się nie stało
Wiele przemyśleń, trosk miała wiele
Ostoją byli jej przyjaciele
Do Wyspy dalekiej było jej blisko
W trudnych momentach to było jej wszystko
Nie wszystko jedno, czym była zatem ?
Ano ta Wyspa stała się całym jej światem
Tam były góry, tam były lasy
Teraz zamieszka tam po wszechczasy
Nie było tak kłamstwa, nie było obłudy
Więc szczerym uczuciem darzyła te ludy
Ludy od dawien tam zamieszkałe
Serce jej wielkie choć ciało małe
Owego serca starczyć by mogło na osób wiele
Teraz żyje już w naszych i nie mówimy jej żegnaj
A do zobaczenia Ty nasz Aniele
Oczekując na Ciebie, kreślę te wersy z niskim polotem
Jeszcze Cię nie ma ?
Może popotem…
Kłaniam się 🙂 Czasu było nie wiele , ale zapamiętałem Jasminkę jako pełnego nadziei anioła na wyplątanie się z kłopotów zdrowotnych . Nie udało się , pozostał smutek i piękne wspomnienia Skowronka powyżej .
Nie znałam Jasminki, ale poczytałam i zachwyciłam się wpisami. Jawi mi się jako ptaszyna o artystycznej duszy i ciekawym spojrzeniu na otaczający świat, ludzi z wierszami i muzyką pod pachą.
Wiedźminko, jak dobrze, że przypomniałaś o rocznicy, bo była okazja przypomnienia, zapoznania i wspominania.
Dzięki, Wiedźminko, że dopilnowałaś rocznicy! Ja zawsze jestem na bakier z kalendarzem… Potrafię nawet przegapić terminy wizyt u lekarza i dowolne inne daty 🙁
Szkoda, że odtwarzacz youtube zmienił kod i nie pokazuje filmów, które wtedy pokazywał… Aby je sobie przypomnieć, trzeba wejść w edycję komentarza (lub wpisu), wykopiować adres filmu i wpisać go do przeglądarki…
Jest IE, dostępna w menu startowym w akcesoriach systemu. Do kompilacji 1803 w menu Edge’a było polecenie „otwórz w IE”, bardzo wygodne – ale już w 1809 zniknęło 🙁
Bożenko, dziś jestem tu od rana. 🙂 Ogólnie rzecz biorąc, od 60 miesięcy (bez 3 dni) moją dobową nieobecność tutaj można byłoby policzyć na palcach jednej ręki. Więc spokojnie… 🙂
Wiem że jesteś na Wyspie, ale często „siedzisz w krzakach”. Gdy coś trzeba naprawić, dodać, Ty jesteś na miejscu. Jakże by miało Cię zabraknąć w takim dniu? Przecież wszyscy wiemy, że byłeś Jaśminki przyjacielem, nie tylko wirtualnym. 🙂
A z tych krzaków, to byś częściej wyłaził
Był taki sympatyczny stan_zwyczajny co nam ciągle w krzakach siedział, ale chociaż codziennie rankiem z nami kawę wypił i mentoska wypalił.
Kochał Osiecką od młodych lat. Tak, ten co się na Saskiej Kępie wychował i sąsiadem Pani Agnieszki był.
11 marca 2013 odszedł..
Wpadłam na chwilę do domu, więc i na Wyspę zerknęłam.
Udzielił mi się Wasz smutek, choć Jaśminki nie znałam.
Jak wrócę wczytam się w teksty powyższe.
Ledwo na chwilę wyprostowałam nogi, a tu zegar nieubłaganie pokazuje, że czas wychodzić.
Byłam w Sierczy, teraz pędzę na piwo.
To w zasadzie nie smutek, Makóweczko… może jedynie odrobina.
Smutno, że nie odpowiada, ale na pewno ciągle z nami jest. Żyje w naszych wspomnieniach… takie osoby nigdy tak na prawdę nie odchodzą
Ech, przejrzałem sobie ostatnie Jasminkowe wpisy… Wyjątkowo dzielny to duch w drobnym i słabym ciele, które w końcu opuścił wychodząc z martwego lasu na tę piękniejszą, kuszącą stronę…
Wlazłam więc do tego lasu. Zadumałam się nad załamaniami czasoprzestrzeni.
Natomiast gdy przeczytałam udając świetniesięczującą, a potem komentarz z 5.09.2013
Dzień dobry, dzisiaj trochę luźniejszy dzień i proszę, w sam raz się zjawiam na Wyspie! Anioły z jednym skrzydłem, tego się nie da zapomnieć.
Z rzeczy bieżących – wczoraj zwiedzaliśmy ogrody Generalife w Alhambrze w padającym chwilami śniegu (zima jest, nie? ), a potem pałac Nasrydów już w większej części pod dachem, więc w miarę niezależnie od pogody. Dzisiaj już w Sewilli, w parku Marii Luizy i na Plaza Espana, o którym tak pięknie napisała Zocha – http://madagaskar08.pl/blog/2018/05/16/zapach-kwitnacych-pomaranczy/
Jo. To wszystko zależy, czy Zoe miał na myśli oba razy to stare przekleństwo na 5 liter, czy nie daj Boże to obecnie wylansowane na 11 liter.
Czyżby wracały czasy cenzury?
Witam 🙂 Moim zdaniem w wypowiedzi Zoe nie ma polityki , bowiem jest to czystej wody „językoznawstwo” i nie ma się co czepiać . Lubisz Skowronku koty ? To wpadnij na chwilę na FB
Im częściej będziesz zaglądać na Wyspę Wiedźminko, tym bardziej będzie znaczyło, że nie jestem osamotniona w tym, że planuję pracowitość i jakoś tak co chwilę na chwilę wpadam tu.
Dlatego Bożenko Makówka jak się Wam przedstawiała nazwała się ROZSĄDNA ROMANTYCZKA oraz PRAGMATYCZNA IDEALISTKA, co polega na tym, że stanęłabym na balkonie, gdyby była realna szansa, że Romeo się zjawi.
Ja też..
Głowę mam jak dynię, a spać się o tej porze przecież nie położę. Strój nocny mogę już założyć. I niech nikt nie próbuje dzwonić do drzwi. Listonosz też nie 😉
W ramach chochlikowatego nastroju przypomnę
profesora Miodka.
„Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy, woła: „O kurwa!”. To lapidarne słowo wyraża jakże wiele uczuć, począwszy od zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie, fascynację, a na radości i satysfakcji kończąc. Przeciętny człowiek w rozmowie z przyjacielem odpowiada np.: „Idę sobie stary przez ulicę, patrzę, a tam taka dupa, że o kuuuuurrwa.” Kurwa może również występować w charakterze interpunktora, czyli zwykłego przecinka, np.: „Przychodzę kurwa do niego, patrzę kurwa, a tam jego żona, no i się kurwa wkurwiłam, no nie?” Czasem kurwa zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy jak się zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej („chodź tu kurwo jedna!”). Używamy kurwy do charakteryzowania osób („brzydka, kurwa nie jest”, „o kurwa takiej kurwie to na pewno nie pożyczę”), czy jako przerwy na zastanowienie (czekaj, czy ja, kurwa lubię poziomki?”).
Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej kurwy. Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się nagle, mówimy do siebie: „bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek . Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy”. Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste „o kurwa”, które wyczerpuje sprawę. Gdyby Polakom zakazać „kurwy”, niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby inaczej wyrazić swoich uczuć. Cała Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedną małą „kurwę”. Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. „Kurwa” wywodzi się z łaciny od „curva”, czyli krzywa. Pierwotnie w języku polskim „kurwa” oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziś „kurwę” stosujemy również i w tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń przykrywa całkowicie to jedno. Można z powodzeniem stwierdzić, że „kurwa” jest najczęściej używanym przez Polaków słowem. Dziwi jednak jedno – dlaczego słowo to nie jest używane publicznie (nie licząc filmów typu „PSY”, gdzie aktorzy prześcigają się w rzucaniu „kurwami”), praktycznie nie słyszymy, aby politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne „kurwy”. Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób: „Na zachodzie zachmurzenie będzie kurwa umiarkowane, wiatr raczej kurwa silny. Temperatura maksymalna około 2stopni Celsjusza, a więc będzie kurewsko zimno kurwa będzie. Ogólnie, to kurwa jesień idzie…”
Czy mógłbym zasugerować a wręcz prosić o zmianę pięterka ? Po pierwsze, Wyspie nie do twarzy w zadusznej atmosferze, a takową moim skromnym zdaniem tym podobne pięterka wprowadzają i nie ma tu znaczenia jak bardzo osobiście jestem za nie wdzięczny. Po drugie, być może istotniejsze, te k… absolutnie mi w tym miejscu nie odpowiadają. I nie chodzi mi o te 11-o literowe wyrazy na K. Mam nadzieję, że nie tylko ja mam takowe odczucia i że ktoś się pochyli nad moją prośbą. Z góry dziękuję.
Makówko, nie masz za co przepraszać. Moja prośba a właściwie żadna jej część, nie odnosiła się do nikogo personalnie. Co do samych wulgaryzmów, nie ma znaczenia w tym przypadku czy się je lubi czy też nie, sam nie staram się i tym bardziej nie jestem świętszy od Papieża, chodziło mi bardziej o miejsce ich występowania, ot tyle i tylko tyle. 🙂
Dlatego przeprosiłam, bo poczułam się trochę winna, mimo że wcale swoich uwag nie skierowałeś personalnie do mnie.
Uświadomiłam sobie, że to pięterko poświęcone Jaśmince.
Mimo, że jej nie znałam jestem pełna szacunku i podziwu dla niej. Wynika to z moich wcześniejszych komentarzy, które tu pisałam na tym pięterku.
Zazwyczaj (jak zauważyłam) jest tu tak, że początkowe komentarze dotyczą wpisu, a potem już odbiegają od głównego tematu, więc ja jakoś już zapomniałam,że to pięterko Jaśminki.
Nie było moją intencją urazić kogokolwiek kto ją znał , tym bardziej Ciebie.
Jaśminko tam w górze, wybacz Makówce o niewyparzonej gębie !
Dzień dobry !
To było ulubione tango Jaśminki, niech więc tańczą ! Zamiast znicza…..
Jeszcze o ta piosenka, która sprawiła, że rozmawiałam z Jaśminką w długie noce… bo obie wielbiłyśmy tę płytę
Miłego niedzielenia się….
Dziś rocznica tak?
Żałuję, że nie znałam Jaśminki, ale myślę, że z tego, co o niej piszecie polubiłybyśmy się wirtualnie.
Witam więc i pomilczę słuchając Grechuty, którego też uwielbiam.
Tak, dzisiaj o godzinie 14,00 mija czas, gdy nasza droga Jaśminka zakończyła swój niedługi żywot. Dzięki Wiedźminko, że wstawiłaś tu te piękne o Niej wspomnienia. To już 5 lat
Jaśminka czasem mówiła : ” uśmiechnij się, jutro możesz nie mieć zębów ”
Postanowiłam więc się uśmiechnąć mimo wszystko co trudne….
Więc i ja się uśmiecham, choć przez łzy…
Hm znam taką jedną co nie ma zębów i …się uśmiecha.
Z tego, co się domyślam jaka była Jaśminka wyobrażam sobie, że ona tam z góry słucha Grechuty i tanga. Cieszy się, że o niej pamiętacie i chciałaby abyście wspominali ją z uśmiechem.
Tak tylko się domyślam…
Dobrze się domyślasz Makóweczko!
Uśmiecham się przez łzy
Wróciłam do wpisów Jaśminki, do tego, który dedykowała ( nie wiem dlaczego) mojej skromnej osobie. Piękne opowiadanie to było, przeczytałam znów jednym tchem.
Komentarze też były interesujące, jeszcze pisał Senator… Ech, wspomnienia…
Bożenko, aż się zdziwiłam, że to już pięć lat!
Czas prędko leci…
Ja też się zdziwiłam, że to już 5 lat…
A przecież w kwietniu będzie 5 rocznica odejścia mojej mamy…
Jak ten czas szybko leci
Nie znałam Jaśminki, ale pobędę tu z Wami, żeby się czegoś jeszcze o Niej dowiedzieć..
Dzień dobry mili wyspiarze..
Witaj ajw, pobądź jak najdłużej
Jaśmince przypadł w udziale trudny los i zbyt krótkie życie.. Nie dała nam odczuć że cierpi.Bardzo długo, wiedzieliśmy tylko że jako ośmiolatka pisała wiersze podczas długiego pobytu w szpitalu. Była pełna uroku, kochała muzykę i żart.
Miała ciepłą rodzinę i przyjaciół, wielu wirtualnych.
O tym jak pięknie śpiewała powiedziała nam Jej siostra.
Dla mnie wtedy i dzisiaj była jasnym duszkiem..
Aniołem o jednym skrzydle
Najważniejsze, że była i zostawiła tyle ciepła..
„Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem: możemy latać tylko wtedy, gdy obejmiemy drugiego człowieka.”
Br. Ferrero
Był to ulubiony cytat Jaśminki.
I ten: „nie chce mi się z Wami gadać ”
O Jaśmince na pewno opowiedziałby wiele Lord W, wszak znali się osobiście.
Ukratek też.
Jasmine
Sąsiedzi, czyli pod wspólnym dachem…
Z utęsknieniem czekam na Wiosnę i powrót moich ulubionych sąsiadów.
Kilka lat temu sprowadziły się nad moje okno jerzyki. Skorzystały z okazji, że w więźbie dachowej wypadła deseczka. Chyba im tam dobrze, bo wracają co roku.
Któregoś pięknego letniego dnia pałętałam się po przydomowym ogródku. Moją uwagę przyciągnął krzyk rozpaczy, tak do wtedy odebrałam. Okazało się, że napadnięto moich sąsiadów. Jakieś nieznane mi ptaszysko porwało jajeczko jerzyków i upuszczając, rozbiło na pobliskiej łączce. Rozpacz rodziców nienarodzonego poruszyła mnie do tego stopnia, że do późnego wieczora odganiałam zbrodniarza gwiżdżąc na palcach. W tym miejscu powinnam podziękować kolegom z lat wczesnodziecięcych, że nauczyli mnie tego. Wrzaski w stylu A sio! ty niedobry ptasiorze! nie przyniosły pożądanego efektu.
Wkrótce zapewne zapomniałabym o całym tym dramatycznym wydarzeniu gdyby nie ciąg dalszy.
Siedzę sobie na parapecie i gapię się sycąc oczy zielenią i zaczynającymi rozkwitać ukochanymi różami. Zauważam, że jakiś robal zbliża się do mojego nosa, mając zapewne zamiar wbić żądło w jego czubek. Zanim zdążyłam machnąć dłonią odtrącając napastnika, z ogrodzenia okalającego działkę poderwał się jerzyk i połknął szubrawca.
To był dopiero początek mojej przyjaźni z sąsiadami. Od tamtej pory, z każdym dniem nasza zażyłość się pogłębiała. Ilekroć siadałam na parapecie obok mnie pojawiał się jerzyk, tuż na wyciągnięcie ręki. Rozmawialiśmy o wszystkim, o tym co nas boli, co cieszy. Obserwowałam jak dorasta potomstwo, jak dzieci uczą się fruwać, trzymałam kciuki za ich szczęśliwe dofrunięcie do Afryki i z niecierpliwością czekałam powrotu.
Tylko jedno mnie zastanawiało w naszych relacjach. Kiedy miałam nastrój z cyklu podły, żyć mi się nie chce, to jerzyki omijały mnie szerokim łukiem. Jak ludzcy przyjaciele, którzy obawiają się, że smutek jest zaraźliwy.
Pewnego dnia o świcie, na parapecie wewnątrz mojego pokoju siadł kos, poprosiłam go, żeby może jednak dał mi jeszcze pospać a zapewne będę się zachwycać jego śpiewem gdy się wyśpię. Ale to już inna bajka, o innych sąsiadach.
Jasmine
W tym wierszu jest wszystko o Pachnącej
Wśród letnich, ciepłych słońca promieni
Gdy wszystko wzrasta, ogród w zieleni
Pod samym jej oknem, przy domu murze
Rozkwitły pięknie już żółte róże
Od dawien dawna, gdy była mała
Ona te róże tak ukochała
Maleńki pokoik, paleta żółci, odcień zieleni
Gdy wpadnie promyk ją rozweseli
A wczesnym rankiem, na parapecie ptaszek zakwili
I bardzo dobrze, dzień jej umili
Garnęło się do niej wszelkie stworzenie
Chodzące dobro, ideał – istne marzenie
Będąc Aniołem, aniołki kochała
Na swych półeczkach, kolekcję miała
Późną nocą, otwarte okno, przy papierosie
Snuła swe myśli o ludzkim losie
Dla niej tak mało łaskawym, choć prosisz o zmianę
– on nie posłucha
Lecz nigdy nie zabił w niej hartu ,pogody ducha
Uwielbiała spacery, nad rzeczką siedzieć
Gdzie jej nie było – trudno powiedzieć
Podróży dalekich jej było mało
Więc planowała – nic się nie stało
Wiele przemyśleń, trosk miała wiele
Ostoją byli jej przyjaciele
Do Wyspy dalekiej było jej blisko
W trudnych momentach to było jej wszystko
Nie wszystko jedno, czym była zatem ?
Ano ta Wyspa stała się całym jej światem
Tam były góry, tam były lasy
Teraz zamieszka tam po wszechczasy
Nie było tak kłamstwa, nie było obłudy
Więc szczerym uczuciem darzyła te ludy
Ludy od dawien tam zamieszkałe
Serce jej wielkie choć ciało małe
Owego serca starczyć by mogło na osób wiele
Teraz żyje już w naszych i nie mówimy jej żegnaj
A do zobaczenia Ty nasz Aniele
Oczekując na Ciebie, kreślę te wersy z niskim polotem
Jeszcze Cię nie ma ?
Może popotem…
Łezka Zapomnienia, 2014
Incitatus
Będziesz zawsze wśród nas.
Luty 9, 2014 o 18:20 (Edytuj)
Do popotem, Jasminko, przecież to w gruncie rzeczy niedługo……
Kłaniam się 🙂 Czasu było nie wiele , ale zapamiętałem Jasminkę jako pełnego nadziei anioła na wyplątanie się z kłopotów zdrowotnych . Nie udało się , pozostał smutek i piękne wspomnienia Skowronka powyżej .

Witaj Maxiu, w tamtym czasie nie bywałeś za często na Wyspie, bo to i forum onetowe fruwało. Tam z Senatorem toczyliście boje
Nie znałam Jasminki, ale poczytałam i zachwyciłam się wpisami. Jawi mi się jako ptaszyna o artystycznej duszy i ciekawym spojrzeniu na otaczający świat, ludzi z wierszami i muzyką pod pachą.
Wiedźminko, jak dobrze, że przypomniałaś o rocznicy, bo była okazja przypomnienia, zapoznania i wspominania.
Dzięki, Wiedźminko, że dopilnowałaś rocznicy! Ja zawsze jestem na bakier z kalendarzem… Potrafię nawet przegapić terminy wizyt u lekarza i dowolne inne daty 🙁
Poczytajcie…
http://madagaskar08.pl/blog/2012/09/03/do-przyjaciol-gowniarzy/#comments
Sama się zdziwiłam, ze to tak było……
Szkoda, że odtwarzacz youtube zmienił kod i nie pokazuje filmów, które wtedy pokazywał… Aby je sobie przypomnieć, trzeba wejść w edycję komentarza (lub wpisu), wykopiować adres filmu i wpisać go do przeglądarki…
Ja wchodzę na Internet Explorer, tam jest po staremu.
No to już wiem, dlaczego YT zmienił kod wbudowywania filmów! 🙂
IE w Windowsie 10 nie ma? Tylko ME, prawda?
Jest IE, dostępna w menu startowym w akcesoriach systemu. Do kompilacji 1803 w menu Edge’a było polecenie „otwórz w IE”, bardzo wygodne – ale już w 1809 zniknęło 🙁
Lordzie W, wiesz… Łezka poleciała… z oczu.
Jeżeli w jakikolwiek sposób się do tego przyczyniłem to przepraszam.

Dziękuję, jeszcze raz, za ten wiersz sercem pisany…

Podziękowanie za jego tu wstawienie wysłałem gołąbkiem. Tyle, że nie wiem czy dotarł. 🙂
Nie, nie dotarł 🙂
Cóż, widocznie nie ten adres 🙂
??? Wysyłałeś na ten z Wyspy??
Tak 🙂
Dzień dobry.
Wspomniany, więc wylezę już z tych krzaków. I dołożę swoją cegiełkę.
Jesteś! Już się obawiałam, że coś Ci przeszkodziło…
Bożenko, dziś jestem tu od rana. 🙂 Ogólnie rzecz biorąc, od 60 miesięcy (bez 3 dni) moją dobową nieobecność tutaj można byłoby policzyć na palcach jednej ręki. Więc spokojnie… 🙂
Wiem że jesteś na Wyspie, ale często „siedzisz w krzakach”. Gdy coś trzeba naprawić, dodać, Ty jesteś na miejscu. Jakże by miało Cię zabraknąć w takim dniu? Przecież wszyscy wiemy, że byłeś Jaśminki przyjacielem, nie tylko wirtualnym. 🙂
Piękna.
A z tych krzaków, to byś częściej wyłaził
Był taki sympatyczny stan_zwyczajny co nam ciągle w krzakach siedział, ale chociaż codziennie rankiem z nami kawę wypił i mentoska wypalił.
Kochał Osiecką od młodych lat. Tak, ten co się na Saskiej Kępie wychował i sąsiadem Pani Agnieszki był.
11 marca 2013 odszedł..
Róże Jaśminki ?
Dokładnie Wiedźminko! 🙂
Wpadłam na chwilę do domu, więc i na Wyspę zerknęłam.
Udzielił mi się Wasz smutek, choć Jaśminki nie znałam.
Jak wrócę wczytam się w teksty powyższe.
Ledwo na chwilę wyprostowałam nogi, a tu zegar nieubłaganie pokazuje, że czas wychodzić.
Byłam w Sierczy, teraz pędzę na piwo.
No to na zdrowie. Ja też zaraz wychodzę,ale nie na piwo, wrócę wieczorem.
To w zasadzie nie smutek, Makóweczko… może jedynie odrobina.

Smutno, że nie odpowiada, ale na pewno ciągle z nami jest. Żyje w naszych wspomnieniach… takie osoby nigdy tak na prawdę nie odchodzą
Wzruszenie…
O tak, wzruszenie ale i przypomnienie…
Dzień dobry

Dzięki za przypomnienie i to wspominkowe pięterko
Aż trudno uwierzyć, że minęło już 5 lat. Szmat czasu…
Ech, przejrzałem sobie ostatnie Jasminkowe wpisy… Wyjątkowo dzielny to duch w drobnym i słabym ciele, które w końcu opuścił wychodząc z martwego lasu na tę piękniejszą, kuszącą stronę…
Wlazłam więc do tego lasu. Zadumałam się nad załamaniami czasoprzestrzeni.
Natomiast gdy przeczytałam udając świetniesięczującą, a potem komentarz z 5.09.2013
To już wiem wszystko, czas umierać.
Zrobiło mi się znów smutno…
Dzień dobry, dzisiaj trochę luźniejszy dzień i proszę, w sam raz się zjawiam na Wyspie! Anioły z jednym skrzydłem, tego się nie da zapomnieć.
Z rzeczy bieżących – wczoraj zwiedzaliśmy ogrody Generalife w Alhambrze w padającym chwilami śniegu (zima jest, nie?
), a potem pałac Nasrydów już w większej części pod dachem, więc w miarę niezależnie od pogody. Dzisiaj już w Sewilli, w parku Marii Luizy i na Plaza Espana, o którym tak pięknie napisała Zocha – http://madagaskar08.pl/blog/2018/05/16/zapach-kwitnacych-pomaranczy/
Będę pisał w miarę czasu i sił 🙂
O, to pięknie 🙂
Witaj Kwaku
! Przypominasz mi moją wędrówkę po Andaluzji 🙂 i nie tylko.
Wróciłam, ale tylko po to, żeby się pożegnać do jutra. Dobranoc
Dobranoszka 🙂
Piosenek było już tu kilka, mam nadzieję, że ta będzie pasować na dobranoc. Bo to i Grechuta, i tęsknota, i tekst Wieszcza… 😉
Pasuje, jak najbardziej…
Dobranoc. Limit wycieraczek wyczerpałam, proszę o zastępstwo moich kochanych Wyspiarzy.
Już lampka?
Wróciłam do domu, zerknęłam na Wyspę i na moją skołataną duszę Grechuta zadziałał tak, że…eh!
Zamiast mniej jeszcze bardziej skołatana…
Dzień dobry
Nowy dzień, jaki będzie?
Dzień dobry. Mokro – śniegowo za oknem. Pracujemy.
Witajcie!
Przedwczoraj była wiosna, dzisiaj początki zimy – luty pod znakiem Vivaldiego?
Podobnie jest w Poznaniu.
Wczoraj w Sierczy była taka wiosna.
Usiłowałam z ambony wypatrzeć czy idzie wiosna, czy jeszcze wróci zima.
Dziś rano pod oknami -śnieg. A w chwilę potem -deszcz. Na dwoje babka wróżyła…
Gienia więc zaprasza na kawę
Herbatkę poproszę. I ciasteczko.
Witajcie!
Herbatę poproszę.
Nic dziś nie robię. NIC.
Wzięłam sobie wolne.
Poza obiadem, bo panicze nadal na domowych feriach.
A panicz Kuba już wyzdrowiał?
Poniekąd.
Poszli teraz na trening. Ciekawa jestem konsekwencji, ale nie mogłam ich dłużej znieść w domu
Jo. I jak wszyscy żywi?
Każdemu według apetytu…

K…a k…a k….a [komentarz niwelujący stres związany z pracą]
No to wracam do obowiązków w pracy.
Ej! Miało być bez polityki! A Ty od rana kwa, kwa, kwa!
Jo. To wszystko zależy, czy Zoe miał na myśli oba razy to stare przekleństwo na 5 liter, czy nie daj Boże to obecnie wylansowane na 11 liter.
Czyżby wracały czasy cenzury?
kwa, kwa…
Więc ja sobie nowocześnie zakrzyknę:
K*********a !
Zgadzam się.
Ale z czym się zgadzasz Zoe?
Jesteś za a nawet przeciw?
kwa, kwa…
Pewnie zgadza się z K*********ą
Kamień z serca Bożenko. Rozumiem Ty też, kwa, kwa?
Kwa, kwa…
W słoneczne popołudnie witam Szan.Państwa.
Lenia mam, mogę?
Dziękuję, Jesteście wspaniali
Witam 🙂 Moim zdaniem w wypowiedzi Zoe nie ma polityki , bowiem jest to czystej wody „językoznawstwo” i nie ma się co czepiać . Lubisz Skowronku koty ? To wpadnij na chwilę na FB
Ja wpadłam i podziwiałam, śliczna gromadka
Kotów na Żoliborzu . I to jest polityka, ukryta w jednym z tych dwóch słów , tylko problem które : Koty , czy Żoliborz ??
Max! Chyba w obu słowach można się doszukiwać tego co to nie wolno na Wyspie.
Eh! Życie przeskoczyło Bareję…
Dzień dobry
mam pracowitość w planie… zobaczymy co z tego wyjdzie. 
Im częściej będziesz zaglądać na Wyspę Wiedźminko, tym bardziej będzie znaczyło, że nie jestem osamotniona w tym, że planuję pracowitość i jakoś tak co chwilę na chwilę wpadam tu.
Dla romantyczek odrobina pragmatyzmu
Biedna Julia
Dlatego Bożenko Makówka jak się Wam przedstawiała nazwała się ROZSĄDNA ROMANTYCZKA oraz PRAGMATYCZNA IDEALISTKA, co polega na tym, że stanęłabym na balkonie, gdyby była realna szansa, że Romeo się zjawi.
Tera robi za monitoring
A smog ma się dobrze..
Ciężki dzień dziś miałam, dobrze że się pomału kończy…
Ja też..
Głowę mam jak dynię, a spać się o tej porze przecież nie położę. Strój nocny mogę już założyć. I niech nikt nie próbuje dzwonić do drzwi. Listonosz też nie 😉
A jakbym tak zapukał? Dwa razy?
Na wszelki – spokojnej.
Niektórzy zakładają strój nocny,a taka na ten przykład Makówka w autobusie,wraca od mamy.Pogoda taka jesienno listopadowa,wrr

Byle do wiosny
Bożena może bezpieczniej napisać byle do tej pory roku co następuje po zimie?
kwa,kwa…
Ach, wybaczcie jako panaceum na smuteczki Makówka wpada w chochlikowaty nastrój.
Żeby to pomogło, Makówko, to bym mogła nawet napisać – byle do tej pory co przed latem…
W ramach chochlikowatego nastroju przypomnę
profesora Miodka.
„Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy, woła: „O kurwa!”. To lapidarne słowo wyraża jakże wiele uczuć, począwszy od zdenerwowania, rozczarowania poprzez zdziwienie, fascynację, a na radości i satysfakcji kończąc. Przeciętny człowiek w rozmowie z przyjacielem odpowiada np.: „Idę sobie stary przez ulicę, patrzę, a tam taka dupa, że o kuuuuurrwa.” Kurwa może również występować w charakterze interpunktora, czyli zwykłego przecinka, np.: „Przychodzę kurwa do niego, patrzę kurwa, a tam jego żona, no i się kurwa wkurwiłam, no nie?” Czasem kurwa zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy jak się zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej („chodź tu kurwo jedna!”). Używamy kurwy do charakteryzowania osób („brzydka, kurwa nie jest”, „o kurwa takiej kurwie to na pewno nie pożyczę”), czy jako przerwy na zastanowienie (czekaj, czy ja, kurwa lubię poziomki?”).
Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej kurwy. Idziemy sobie przez ulicę, potykamy się nagle, mówimy do siebie: „bardzo mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek . Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy”. Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste „o kurwa”, które wyczerpuje sprawę. Gdyby Polakom zakazać „kurwy”, niektórzy z nich przestaliby w ogóle mówić, gdyż nie umieliby inaczej wyrazić swoich uczuć. Cała Polska zaczęłaby porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic, nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń w Narodzie Polskim. A wszystko przez jedną małą „kurwę”. Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. „Kurwa” wywodzi się z łaciny od „curva”, czyli krzywa. Pierwotnie w języku polskim „kurwa” oznaczała kobietę lekkich obyczajów, czyli po prostu dziwkę. Dziś „kurwę” stosujemy również i w tym kontekście, ale mnogość innych znaczeń przykrywa całkowicie to jedno. Można z powodzeniem stwierdzić, że „kurwa” jest najczęściej używanym przez Polaków słowem. Dziwi jednak jedno – dlaczego słowo to nie jest używane publicznie (nie licząc filmów typu „PSY”, gdzie aktorzy prześcigają się w rzucaniu „kurwami”), praktycznie nie słyszymy, aby politycy czy dziennikarze wplatali w swe zdania zgrabne „kurwy”. Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby prognoza pogody wygłoszona w następujący sposób: „Na zachodzie zachmurzenie będzie kurwa umiarkowane, wiatr raczej kurwa silny. Temperatura maksymalna około 2stopni Celsjusza, a więc będzie kurewsko zimno kurwa będzie. Ogólnie, to kurwa jesień idzie…”
O, k…a! Ale cię wzięło…
Pamiętam jak moja młodsza siostra dostała w twarz od mamy, bo się uczyła łaciny… Na głos odmieniała to słowo przez przypadki.
Miałem zatem rację pisząc , że K…a jest z dziedziny językoznawstwa , a nie z polityki …
Max! Dlatego pozwoliłam sobie zacytować profesora Miodka, wybitnego językoznawcę.
Jeśli kogoś uraziłam -przepraszam.
Wyimaginowany -wybacz proszę.
To by było na tyle, nareszcie doczekałam się wieczoru i mogę iść pod kordełkę. Dobranoc
Dobranoc Bożena!
Jutro może będzie mniej ciężki dzień?
Dobry wieczór. 🙂
Czy mógłbym zasugerować a wręcz prosić o zmianę pięterka ? Po pierwsze, Wyspie nie do twarzy w zadusznej atmosferze, a takową moim skromnym zdaniem tym podobne pięterka wprowadzają i nie ma tu znaczenia jak bardzo osobiście jestem za nie wdzięczny. Po drugie, być może istotniejsze, te k… absolutnie mi w tym miejscu nie odpowiadają. I nie chodzi mi o te 11-o literowe wyrazy na K. Mam nadzieję, że nie tylko ja mam takowe odczucia i że ktoś się pochyli nad moją prośbą. Z góry dziękuję.
Dołączę, szczególnie to drugie istotniejsze zgrzyta w tym miejscu :(.
Wyimaginowany!
Napisałam już wyżej, że proszę o wybaczenie, jeśli Cię te k…uraziły.
Też nie lubię wulgaryzmów, ale Miodek to Miodek…a skojarzył mi się z rannym wpisem Zoe.
Makówko, nie masz za co przepraszać. Moja prośba a właściwie żadna jej część, nie odnosiła się do nikogo personalnie. Co do samych wulgaryzmów, nie ma znaczenia w tym przypadku czy się je lubi czy też nie, sam nie staram się i tym bardziej nie jestem świętszy od Papieża, chodziło mi bardziej o miejsce ich występowania, ot tyle i tylko tyle. 🙂
Wyimaginowany!
Dlatego przeprosiłam, bo poczułam się trochę winna, mimo że wcale swoich uwag nie skierowałeś personalnie do mnie.
Uświadomiłam sobie, że to pięterko poświęcone Jaśmince.
Mimo, że jej nie znałam jestem pełna szacunku i podziwu dla niej. Wynika to z moich wcześniejszych komentarzy, które tu pisałam na tym pięterku.
Zazwyczaj (jak zauważyłam) jest tu tak, że początkowe komentarze dotyczą wpisu, a potem już odbiegają od głównego tematu, więc ja jakoś już zapomniałam,że to pięterko Jaśminki.
Nie było moją intencją urazić kogokolwiek kto ją znał , tym bardziej Ciebie.
Jaśminko tam w górze, wybacz Makówce o niewyparzonej gębie !
Mogę dać swój wiersz na nowe piętro, jeśli chcecie..
Proszę i zarazem dziękuję 🙂
Widzę, że już jest pięterko świeżo zbudowane, więc będzie następnym razem 🙂
Źle się dzieje w państwie duńskim…
Dobranoc.
Nowy wpis. Zaprasza Z.
Dziękujemy 🙂
Czasem trzeba napisać co się człowiekowi podoba.
Zoe!
Dobranocka na dziś.
Spokojnej nocy