Frąckowiaku !
Zawstydziłeś mnie
Pan życzeniami
o których nękana grypą
i cudzymi chorobami
zapomniałam.Życzę Panu nowych
sonetów, równie pięknych jak te sprzed
15 lat..Niech że się Pan nie przerzuca
na wiersz wolny, bo to za łatwe jest jak na
Pański talent! Przyjaciel Pański p. Z.H.
obiecał mi telefonicznie adres p. Sł. m.
– zechce mu Pan o tym przypomnieć.
A teraz do miłego zobaczenia, przyjaj-
mniejraz jeden w tym nowym Roku !
Ściskam Pana serdecznie – Wisława
Ty,
Ty
i tylko Ty!
Dzięki serdeczne za Twą śliczną i pełną informacji
karteczkę. Od dziś będę sie ubierał tylko u A. Guirarde( zwłaszcza, ze ceny mozliwie przystępne),
Tylko błagam nie choruj! Nie chce wyć u Twego wezgłowia z bólu i rozpaczy.
Do nóg padami cień Twojej sukni w zapamiętaniu całuję
Frąckowiak




Pani Wisława i pan Zbigniew napisali to w 1975 roku I nic nie szkodzi, ze to tyle lat temu….
Hmmm… jakoś dałam radę wobec zmienionej formy wpisów, ale brakuje mi kolorków dla li
terek. A może coś przegapiłam?
bo dawno nic nie pisałam…..
Miło było przeczytać.Tak na wzmocnienie przed wizytą u mamy.
Dzień dobry

Ja ślepa, ja… albo mój lapcio
Rozmówka urocza i to z lat… hmm, powiedzmy miłych sercu memu.
Obyśmy zdrowi byli!!
PS Kurcze, co to znowu trza się uczyć dodawać nowe wpisy??
Ano, ale skoro ja dałam radę, to co to dla Ciebie !
Stanęłam w miejscu!!!

Pewnie!! I nie wiem co w tym śmiesznego

Stanąć w miejscu to jeszcze nie tak źle. Gorzej się cofać, a takie zjawisko obserwuję u siebie.
Jak NAWET ja jakoś dałam radę to Alla by nie potrafiła?
Jesteś zdolniejsza!! Energia Cię rozpiera, a ja się robię… No dobra, nie powiem Ci… jaka

Szczerze Cię Makóweczko podziwiam – serio!
Alla dziękuję za dobre słowo tak ważne dla kogoś kto właśnie słowami został tak boleśnie zraniony. Pewnie bym się popłakała, gdybym czytała Twoje słowa w domu, ale nie mogę przecież zacząć płakać w autobusie. Nigdy nie przypuszczałam, że wirtualna rzeczywistość aż tak może ranić lub… cieszyć.
Nie myśl o tym, zapomnij o poprzednim pięterku
„…Życzę Panu nowych sonetów, równie pięknych jak te sprzed
15 lat… ” Nie ma w tym zdaniu nawet nutki złośliwości
Oboje byli dowcipni i przekomarzanie się przyjmowali z poczuciem humoru
Przekomarzanie i dystans do siebie, to lubię.
Tak se za panem Wierzyńskim ” zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną ”
O!
No, popatrz pani, nie znałam tego ! a to takie fajne …
A niech tam…… od pewnego czasu chodzi to za mną
„Wszystko co kocham” : Fronczewski, Gałczyński i Kabarecik…..
A wyżej Piotruś Skrzynecki…eh!
Dziękuję Wiedźminko, że posłuchałaś mego błagania i dodałaś to pięterko.Bardzo jest budująca ta rozmowa przyjaciół…
Cieszę sie, że jesteś zadowolona !
Jakże bym mogła nie być?
Robię coś, czego nie nawidzę. I nawet nie mogę się poratować Martini
Nie możesz zmienić zajęcia? Ale jeśli nie Martini, to może piwko?
Jo, dzięki Tobie doceniłam prosecco ! Zamiast szampana w Sylwestra
Dziękuję wam, kochane. Cierpię koszmarnie i to podwójnie. Raz, bo nie mogę pić żadnego alkoholu (a zapomniałam zapytać z wrażenia, czy tylko przez jakiś czas, czy to do końca życia), a dwa – bo czytam coś, co sama napisałam, na temat, którego nie cierpię i jeszcze muszę zrobić poprawki.

Ufff… nie za dużo tego na raz ?
No właśnie!
Jo.

A rosołek se sama ugotuj!
Dzień dobry. Fajrant i przerwa na nowym, pięknym pięterku. Bardzom ciekaw, jak wygląda współczesna sztuka epistolografii, skoro polskich noblistów literackich już nie ma wśród żyjących…
Obawiam się, Kwaku, ze o epistolografii nie może już byc mowy….. raczej o mailografii ?
No, to nawet powinno być prostsze do odszukania, zarchiwizowania, a potem nawet wydania.
Ze współczesną epistolo/mailo-grafią jest jeden kłopot — mało prawdopodobne jest odnalezienie archiwów korespondencyjnych tych, którzy okażą się wielkimi i kochanymi przez publiczność. Chociaż… podobno w internecie nic nie ginie.
A wiecie, że ja nadal wysyłam kartki z wakacji i świąteczne? Takie normalne, tradycyjne, pocztowe.
Ja już dawno tego nie robię, ale od kogoś odbieram… Zgadniecie od kogo?
No ciekawe, ciekawe…
Zdradzę Wam, to są kartki z Ameryki. No to już wiecie od kogo. Niestety, ja wysyłam jej tylko maile. Choćbym chciała inaczej, to nigdy nie pamiętam o kartkach. Po prostu nie pamiętam, tak się od nich odzwyczaiłam…
Mam całe pudło listów z Ameryki. Z czasów, gdy jeszcze pisało się listy, nie maile.
Mnie się też to zdarzało swego czasu, ale jakoś ostatnio/ przedostatnio się nie składa, może dlatego, że od 2017 nie byłem na sensownych wczasach?
Chyba pójdę w stronę kordełki. Znowu mam w domu chorego, więc nie wiadomo jaka będzie noc. A ja nie mogę nie spać, bo nigdy tego Martini Prosecco już nie wypiję.
Spokojnej!
Właśnie mam przerwę w przerwie, to może zdążę jeszcze dobranockę znaleźć?
Dobranocka.
Dzisiaj może to? Z 1985? Bryan Ferry i „Slave to Love”, co się tłumaczy jako „Niewolnik miłości”. Swego czasu wielki hit. Dość mocny rytm pod spodem, ale po wierzchu pościelówa, od czasu do czasu na dobranoc nie zaszkodzi.
Snów, e, romantycznych.
romantycznych, powiadasz..

Dobranocka.
…zmysłowych….
Pościelówa jak się patrzy 1
A młodzian ma tak ostry podbródek, że strach…. 
To chyba dodatkowo moda z tamtych lat?
No to i ja się pożegnam, dobrej nocy życząc Wam.

Dobrej, spokojnej nocy Szan.Państwu, może być z niewolnikiem, lub romantykiem

Jak dla mnie, ani niewolnik, ani romantyk. No, ewentualnie romantyczka…
I znów muszę zgłosić zdanie odrębne od tego, co Tetryk -ja wolę ROMANTYKA. Może być taki co pisze sonety…
Spokojnej spaćidącym! A ja po przerwie.
„W moim zainteresowaniu łaciną i w miernych — wyznam — w tej dziedzinie postępach tkwił element, by tak rzec,: osobisty. W kamienicy naprzeciw mieszkała młoda istota, której pełne kształty, kasztanowe włosy i dołeczki w policzkach przyprawiały o zawrót głowy i mąciły zmysły. Była córką profesora łaciny (nie z naszego wprawdzie gimnazjum), ale znaliśmy go* gdyż był autorem opracowań tekstów, nad którymi głowiliśmy się; ogłaszał także artykuły w miesięczniku „Filomata”, a pismo to prenumerowaliśmy (obowiązkowo) za pośrednictwem Grzesia. Siadywałem na balkonie z gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego i udawałem, że lektura tego wyjątkowo nudnego dziełka wprawia mnie w ekstazę.
Był to właściwie akt rozpaczy. Jeśli przedmiot moich gorących uczuć zjawiał się na balkonie, nie było to przeznaczone dla mnie. Czasem dotykała mnie roztargnionym spojrzeniem, tak jak się patrzy na obłoki przesuwające się po niebie. Czekała na mego starszego kolegę z liceum, rosłego młodzieńca z falującą czupryną blond, niewątpliwie przystojnego (był chorążym naszego szkolnego sztandaru i na uroczystościach przepasany szarfą, w białych rękawiczkach prezentował się istotnie znakomicie) — ale, wiedziałem to dobrze, nie mógł dać jej szczęścia. Codziennie niemal o piątej po południu ona i mój śmiertelny wróg wychodzili z domu i znikali za rogiem w małej uliczce ocienionej kasztanami, gdzie (mówiła mi o tym moja rozgorączkowana wyobraźnia) działy się rzeczy straszne: ujmował ją pod ramię (wbrew najsurowszym zakazom regulaminu szkół średnich) i być może wyciskał na jej jedwabnej rękawiczce płomienny pocałunek. Burza sprzecznych uczuć w mojej udręczonej duszy:
Odi et amo. Quare id faciam, fortasse reąuiris.
Nescio, sed fieri sentio et excrucior.
Na co liczyłem, manipulując ba balkonie gramatyką łacińską Auerbacha i Dąbrowskiego tak, aby okładka była z daleka widoczna? Liczyłem na to, że pewnego dnia dostrzeże mnie ojciec — klasyczny filolog i zawoła: „Obserwuję cię, młodzieńcze, od dawna. Twoja skromność i pracowitość, twoje umiłowanie mowy Rzymian są rękojmią, że jesteś odpowiednim kandydatem na męża mojej córki. Oddaję ci przeto jej rękę”. A dalej sprawy potoczyłyby się jak w bajce.”
Powyżej wkleiłam fragment szkicu Zbigniewa Herberta opublikowany w zbiorze „Labirynt nad morzem” (s 197).
A tak mi się przypomniało…Czemu akurat ten fragment? Kto zgadnie?
Bo romantyczny i baśniowy, a zarazem dotyczący jednego z bohaterów wpisu.
No i ta dobranocka…..
Mistrzu Q. To też. Jest w tym też trochę prywaty.
Kim jest ów profesor łaciny? A jego córka?
Teraz już powinno być łatwo zgadnąć.
Pisałaś o Nim, prawda ? 🙂
Oczywiście, że pisałam. A z „młodą istotą ” z opowiadania Herberta wkleiłam nawet fragment wywiadu. To było takie pięterko o jednym dniu z życia Makówki.
Dobrze zgadłaś Wiedźminko.
Wiedźminka dobrze zgadła.
Ta „młoda istota”, w której podkochiwał się Herbert to moja mama.
Rosły młodzieniec, z którym udawała się na spacery to Stefan Banach, syn znanego matematyka.
Aż na obozie AZS poznała mojego ojca i …w ten sposób powstała Makówka.
Wiecie co ? Zatęskniłam za ptaszkami Mirelki !
Dobra myśl!
Dla mnie ptaki dzielą się na:

– gołębie
– jastrzębie
– kury
Poniżej kura:
Nieźle Zoe… bo inny, praktyczny podział to jadalne i niejadalne
Żeby nie było – fotki własnoręcznie robione a nie jakieś ściągnięte z internetów.
Ps. Powyżej to oczywiście kura morska
Zoe!
To gdzie ta kura morska własnoręcznie robiona?
W czasie ostatniej wycieczki mijaliśmy takie piękne kury, a mnie się jakoś nie chciało zdjęcia zrobić!
A teraz by było jak znalazł na Wyspę!
Chorwacja. Wakacje.
Zoe chcesz taką?
Można z nią wejść do wanny!
Do wanny to tylko kaczka. Ale, że nie znam kaczek to może być kura.
Zoe!
Ty uważaj co piszesz!
Bo kaczka to wiesz ten tego no…
Ta kaczka chyba nadaje się do wanny.
albo w buraczkach
A ptaki mazurskie moja teściowa dzieliła na 2 gatunki: łabądź i cobądź…
No to łabądź:

a myślałam, że to czajka… no popatrz jak się nie znam
Ja się znam.
Dobranoc.
Piękna kura, Zoe
U mnie są takie same, tylko chyba trochę inaczej się nazywają… 

No, ale amerykańskie nazwy rzadko kiedy są podobne do polskich
No to dobranoc ….
Zoe zawstydził mnie, że mają być fotki własnoręcznie robione.
Szukając natknęłam się na takie zrobione własnoręcznie w Charleston. Tak sobie chodziłam i zaglądałam ludziom na ich wypasione posesje.
Oczywiście nie tego szukałam, ale…miały być ptaki. Nikt nie mówił, że żywe.
DOBRANOC!
Dzień dobry

Urocze pięterko
U mnie coraz zimniej. Na jutro zapowiadają -30C. No to już jest mróz. Dziś też było zimno, ale jeszcze nie tak. Może ze 25C na minusie…
Chyba czas założyć rękawiczki… 
Ty se mufki, i to futrzanej, szukaj
Jak ze mnie, to i zwykłe rękawiczki wystarczą

A z resztą, jak w mufce prowadziłabym samochód? A w rękawiczkach można
Może tym razem nie zdjęcia ptaszków? W niedzielę byliśmy na króciutkim wypadzie do pobliskiego parku. Małżonek nie czuł się najlepiej…



Z tych ponad 150 zdjęć wybrałam trzy
To mulaki białoogonowe, które nazywam sarenkami. Ale w sumie… jedyne co mają wspólne, to rodzina – jeleniowatych
Nooo przecież, że pięknookie
Dobrze, że nie w moim ogródku, więc je podziwiam.
Ładne te Twoje zdjęcia, a ja jestem antytalencie, o!
Z moim talentem też różnie bywa, Skowroneczku

A jak się stoi od sarenek jakie 5-10 metrów, to trudno żeby zdjęcia nie wyszły
Miralko, przepraszam, że nie zdążyłam się zachwycić Twoimi zdjęciami.
Trochę to tak, że dla mnie fakt, że są one zachwycające to taka oczywista oczywistość, że nawet zapomniałam o tym napisać.
To wielka sztuka fotografować zwierzęta.
Alla, czyś Ty Skowroneczkiem?
Czy ja też mogłabym się tak zwracać. Tak tylko nieśmiało pytam…
Czy ja „skowroneczek” ??? Zapytaj mojego męża

PS Zwracaj się tak, jak Ci wygodnie
Hm … A/S może być?
Przepraszać Makóweczko nie masz za co


Nie ma obowiązku czymkolwiek się zachwycać i wpisywać wszystkich „ochów” i „achów”.
Można przecież równie dobrze oniemieć z zachwytu
Ależ mnie pozytywnie rozśmieszyłaś Miralko!
No właśnie -z ust mi to wyjęłaś!
Natomiast już zupełnie serio i szczerze jestem pełna podziwu dla Twoich zdjęć i Twojej pasji podpatrywania przyrody.
Jako sprostowanie dodam, że jest to nie tylko moja pasja, ale również mojego męża. Na wycieczki jeździmy razem i robimy razem zdjęcia. To znaczy on ma swój aparat, a ja swoje (aż dwa
I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. To jest „wasza ” pasja, „wasze ” zdjęcia.
Tak jest, gdy w życiu natrafi się na swoją drugą połówkę…
Jesteś szczęściarzem Miralko!
I Twój mąż-też!
Dziękuję Makóweczko
Jeszcze raz popatrzyłam w oczy mulakowi. Ten pierwszy na zdjęciu wyglądał tak jakby mi za chwilę chciał wskoczyć do łóżka!
To chyba ta pierwsza, bo to przecież samica
Widocznie chciałaby się ogrzać…
Ciekawa jestem, czy moje opowiadanka (a właściwie linki do nich), będą działały na Wyspie?
Dwa parki w Elgin…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/docs.google.com/document/d/1CFmVprp8w4a0UgzesL0KOnkrysYypHnSEo91jSxgVN4/edit?usp=sharing
… i tydzień później w Zion.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/docs.google.com/document/d/1GAuS9-p9hux77U8eh_BPO1E49DtPXmT3ZU_qTy5AXV0/edit?usp=sharing
W Zion krajobrazy bajkowe, wprost.
Fajne zdjęcia. I szop na pranie przyszedł 🙂
Z tym szopim praniem, to chyba jakiś mit. Łażą po śmietnikach i wyżerają na miejscu. Jakoś nie zauważyłam, żeby cokolwiek ciągnęły do wody i prały przed spożyciem
No, ale w wodzie siedział 🙂 A może one swoje kobity piorą?

W zasadzie nie do końca w wodzie… siedział w rurze, w której czasami płynie trochę wody… ale też fakt, że blisko rzeki
One też mają pazurki i bardzo ostre zęby… nigdy nie wiadomo kto by został wyprany

PS. Nie wiem czy kobita szopa pracza pozwoliłaby się prać
Prawda, Skowroneczku? Szkoda tylko, że było tak przeraźliwie zimno. Palce przymarzały do aparatów… Jakbyśmy mieli więcej czasu na rozglądanie się, to i zdjęć byłoby więcej i piękniejsze ujęcia. A tak, tylko kilka pstryków i wypad
Piękne i te kilka pstryków
Naprawdę piękne zdjęcia ptaków, ale jeszcze piękniejsze z Zion. Tu się takich obrazów nie zobaczy…
Zobaczy, Bożenko, zobaczy…


Musi być tylko odpowiednio duża woda, duża fala przy silnym wietrze, drzewa i krzewy, żeby było co ochlapać
Podejrzewam, że nad Bałtykiem też możesz takie widoki zobaczyć. Szczególnie po zimowych sztormach…
Dopiero teraz obejrzałem — w pracy mam ograniczony dostęp do stron. Świetna opowieść, lodowy las jest obłędny!
Tetryku, administrator Ci ograniczył?
Ależ on niedobry!
Miłego środowania się życzę


I udaję się na zasłużony odpoczynek
PS. Jak to było? Środa minie – tydzień zginie
Tak, zwłaszcza, gdy się jeszcze pracowało….
Dzień dobry
Tak, to już środa…
…bry

Jadę do wampirów, ale dla Was wzywam Gienię:
Dziękuję, poproszę jak zwykle…
Kawuuusia.
Witajcie!
Jo wzywa Gienię, abyśmy wraz z wampirami jej nie podpijali…?
Witam Pana

Brrr…
Wampirem nie jestem!!! Osobowością bierno-agresywną też nie !!!
Chociaż??? Hmm… Kto wie
Dooobryyy!! Mroźno!! Ale co tam, tylko – 13°C
A tu „aż” -3*C
Dzień dobry. Dwa stopnie poniżej. Nie dość, że w pracy to jeszcze przeziębienie mnie bierze (czuję nadchodzącą chrypkę – będę mało się odzywał chyba)
Ps. Fotki Miral się nie liczą. Jakby nie patrzeć to nie ptaki:-)
Twoje kury są najpiękniejsze
Nie daj się przeziębieniu!!
Czosnek z masłem, miodem i gorącym mlekiem! Ponoć skuteczna mikstura!
A masz siłę stukać w klawiaturę ??
nie [mam tak mało siły, że nie mogę nawet wielkich liter włączyć, polskie znaki ledwo, ledwo..]
Biedaczek… Bardzo ci współczuję. Mam właśnie w domu ciężko przeziębionego młodziaka. Przed chwilą oznajmił, że nie będzie pić wody (a wiadomo, że trzeba, bo raz – nawadnia organizm, a dwa – zbija gorączkę).
Dzielnie sie zameldowałeś, a teraz pora na kordełkę ?
Krzysztof !
Gdybyś napisał -l,a,c też byśmy się domyślili, więc oszczędzaj siły i zdrowiej!
I zaglądaj proszę harcerzu, bo wszyscy harcerze to jedna rodzina, więc my prawie jak rodzina, ale (tfu, tfu) nie kuzyni bynajmniej.
Piękne te Twoje kury morskie. Teraz je dopiero widzę, dlatego wczoraj pytałam, gdzie one są.
Nie mojego autorstwa, ale niedaleko mnie (Pieszyce) zrobione przez znajomego w połowie stycznia br

Jest na Wyspie jakaś Księżniczka ??
Pozwalam zmniejszyć tę basztę
Chyba Królowa.. Śniegu 😉
Żeby ją tam uwięzić
Ależ nieprawdopodobna fotka.
Piękna fotka!
Piękne!
Tu to chyba same księżniczki?
I księżne panie Jo !
Fakt. Ja tak jakoś odruchowo nie zwracam uwagi na wiek i status…
To się może przyśnić !
Cudne zdjęcie!
Nie wiem, czy jestem księżną, ale z jakimś księciem mogłabym się dać zamknąć.
Na chwilę…
A potem moglibyśmy pomknąć gdzieś na jego ognistym rumaku.
Taaa… i przytulaj się do takiego!
Na początku jest rozmowa panie T.
…przecież trudno wdrapywać się na wieżę w zbroi… 
A potem
Jaka rozmowa, jaka… Przeta to zakuty łeb

Ależ pod zakutym zbroją łbem może się kryć romantyk co pisze sonety…
Piękne!!!
Dzień doberek,
W związku z pięterkiem przypomniałam sobie, że niedawno czytałam urocze listy Szymborskiej do Kornela Filipowicza i na odwrót. Ciekawa z nich była para. Kochali się, a jednak nigdy nie zamieszkali razem, pomimo wielkiej tęsknoty, która wydziera z niektórych listów..
Bo to kiedyś nie było w modzie, bez ślubu mieszkać razem. Ta moda weszła stosunkowo niedawno.
Kiedyś zakochani chodzili na randki, dziś ciągną „na chatę”…
Dawniej mówiło się, że para ” chodzi ze sobą „. A moja bystra psiapsiółka powiadała, że naprawdę, to leżą ze sobą
Moja teściowa głosiła, że są 4 fazy znajomości:
1. rączka w rączkę
2. rączka w toto
3. toto w rączkę
4. toto w toto…
Dobre!
Doskonałe!
Ta Twoja teściowa ma doskonałe powiedzenia!
Cobądź też jest dobre!
I w dodatku prawie jak totolotku, bo nie wiadomo co się trafi

Dwie indywidualności i proza życia….czy to się mogło udać ?
Czasami lepiej na odległość. Więcej wtedy poezji, a mniej prozy

Zgadza się
Szymborska nawet chciała mu oddać swojego Nobla, bo taki miał być – wg niej – doskonały pisarz. To się nazywa miłość zakochanej poetki.
Poeci zazwyczaj bywają kochliwi. Zazwyczaj. Teraz już wiem, że bywają wyjątki.
Nie podzielam tej opinii pani Wisławy….
Dzień dobry, z lekkim poślizgiem.
Najważniejsze, że „dobry” 🙂
No, mój umiarkowany optymizm podpowiada mi, że „dobry, póki co”
Zapracowany jesteś po uszy. A wakacje kiedy ?
Od jutra, około 13:00, do niedzieli 10.02.
O rany! Tyle bezquacza na Wyspie?
Nie martw się. Nie zrobimy z Ciebie baby
Mnie też to przeraża
Też sobie nie wyobrażam i chyba zgłoszę w tej kwestii jakichś protest.
Albo nieśmiało zapytam…z komórki czasem do nas zaglądniesz?

Postaram się! Mam nadzieję, że łącze na miejscu będzie tak sprawne, jak obiecują.
Słoneczko świeci na czystym niebie
idzie wiosna? 
– 2 psze Pani, ale słoneczko daje
Dzień dobry

Znajdzie się jeszcze jakaś kawa dla spóźnionego?
Cześć Krzyś
Witajcie!
Ja jeszcze bardziej spóźniona, ale kubek podstawiam.
Dzień dobry !
Wielkie podziękowanie Alli za to, ze jest gospodynią wątku za mnie, Mirelce za spełnienie prośby ( po swojemu, ale urokliwie), a Wszystkim za obecność i przyjazny, jak zawsze, ton.
A tak w ogóle to jaja zima, sie pytam…..
Śniegu ania ani a i temperatura w okolicach plusa…
Zima jest, ale na południu. U mnie już jest w plusie i co nasypało, to stopniało
Jak już o podziękowaniach mowa to ja Tobie Wiedźminko dziękuję.

Ty już (mam nadzieję) wiesz za co…
Ja już po kawie, następna będzie po południu
Południowe kawowanie.
Dzień dobry


Jakbyście szukali zimy, to jest u mnie
Podwórkowy termometr mi zamarzł, bo jest tylko do -30C. Producent chyba nie wziął pod uwagę, że może być zimniej
Coś się Pani na Syberię czy inną Alaskę przeniosła ???
To przedmieścia Chicago, Skowroneczku
Sobota i niedziela będą plusowe…
Już od wczoraj alarmują i krzyczą w telewizorni, żeby nie wychodzić z domu, jeśli ktoś nie musi. Taki robią raban, jakby nie wiedzieć co się stało. A już idzie ocieplenie
Takie skoki temperatury na pewno nie wpływają dodatnio na samopoczucie
Byle nie 30 w plusie…
Tam u Ciebie to prawdziwa masakra temperaturowa. Albo zima stulecia, albo egipskie upały…
Chyba bym się nie przyzwyczaiła do takiego klimatu…
Do tej pory jak porównywałam pogodę w KRK z tą, jaka jest u mojej przyjaciółki, która też mieszka na przedmieściach Chicago bywało dość podobnie.
Teraz już jednak nie.
Wszystko przez to, że przed feriami górale modlili się o śnieg, a Pan Bóg zlokalizował tych górali co mieszkają w Chicago i tam podesłał śnieg.
Ej, chyba nie tylko.
Pisałam już kiedyś… Chicago leży na płaskim terenie (bo tych kilka górek, czy kanionów w pobliżu, to nie ma co liczyć) i w zależności od tego z której strony silniej wieje, taką mamy pogodę.

Skoki temperatury są czasami ogromne. Dziś (środa)mamy te ok. -30C (to zależy w którym miejscu Chicagoland), a w niedzielę ma być +10… i faktycznie idzie zwariować
Coraz wyższe poziomy pięterka. Na samej górze słowa Wielkich tego świata, niżej morskie kury, „cobądź” z komentarza Makówki z Charleston i te mulaki, które widzę po raz pierwszy w życiu. Wprawdzie zawsze stoją przodem, ale wierzę na słowo, że białoogonowe.
Witaj Ultra, miło Cię widzieć!
Faktycznie wysoki poziom i ogromna różnorodność.
Jeszcze Kabarecik i Piwnica.
I różne fazy znajomości.
I księżniczki.
I bieliki w Elgin.
I pozujące krzyżówki.
I….
No i bardzo dobrze… dla każdego coś fajnego
Księżniczki i książęta muszą być, ktoś musi nobilitowć przyziemność przecież i te sorty.
Hm z tymi sortami bywa różnie. Dla niektórych nobilitacją jest ten gorszy…
Ultro! Specjalnie dla Ciebie mulak białoogonowy tyłem
Może sytuacja zbyt intymna, ale chyba się na mnie nie obrazi, że to tak bezczelnie pokazuję…
… ale przynajmniej cały biały ogon widać
Specjalnie dla Ultry, ale Makówka też się na tą miralkową pornografię załapała.
I na chwilę oniemiała zachwytu nad zdolnościami Miralki i potem zaczęła stukać w klawiaturę.
No nie wiem czy to pornografia…
Bardziej coś intymnego, przy czym nie lubimy mieć świadków…
Czas na popołudniową kawę.
Czy ktoś jeszcze reflektuje? A może ciasteczko do niej? 
Dziękuję za wirtualne ciasteczko.
W realu mam herbatę z cytryną i kolorowe galaretki+ ptasie mleczko.
Zjadam, wypijam i pędzę na zebranie. Spodziewam się, że nudne nie będzie, ani przez chwilę.
Kochani, już byłem w ogródku, już widziałem się z gąską, aż wystarczył jeden telefon i bęc, muszę przysiąść, wysłać parę e-maili, ewentualnie dalej zareagować na odpowiedzi na nie.
Ale patrzę już na Wyspę, aż do przerwy.
Gąska odfrunela?A tu na pięterku tyle ptaszków!
Tak, to mnie jakby ratuje, przynajmniej do pewnego stopnia!
Skoro nasze wyspowe ptaszki odfruwają musimy zadowolić się tymi na zdjęciach
Zachwyt budzi ZION zimą. Oglądałam zdjęcia z pobytu w parku latem, ale tak uchwyconego aparatem zimową porą jeszcze nie widziałam, niezwykły!
Dasz radę!
Właśnie zadzwoniła uprzejma pani doktor opisująca wyniki moich porannych badań, ze stanowczym żądaniem, abym jutro z rana niezwłocznie stawiła się do lekarza. Kardiologa. Jakiegokolwiek. A jeśli coś się zacznie dziać w nocy mam natychmiast wzywać karetkę.
Szczerze mówiąc mam dość.
Zatem spokoju w nocy i za dnia..
Oby.
Udaj się koniecznie, ale zachowaj wyniosły spokój…
Wyniosły spokój powiadasz?
Oni wiedzą jak zdenerwować na noc pacjenta kardio…
Jo.
Chyba znów powtórzę -więcej myśl o sobie, mniej o rodzince, mniej, bo wiadomo całkiem się nie da…
Masz dość czy nie, ale koniecznie udaj się do tego lekarza

Spokojnej nocy
Pięterko się mocno rozbudowało w ciągu doby, więc zapraszam jeszcze wyżej 🙂
Dobranockę wszakże zapodam jeszcze tutaj, za chwilkę.
Prędko przeleciał mi ten dzień i pora na mnie do łóżeczka.
Dobranoc
Ech, ja też spróbuję.

Spokojnej x 2(?)!
Dobranocka.
Jeden z najlepszych coverów, jakie znam. Alanis Morissette – „King of Pain”, oryginalnie grupy The Police (czyli prawie Stinga). A ta wersja bez prądu w sam raz na dobranoc.
Snów w znakomitej wersji!
PS. W związku z wyjazdem poproszę o zastępstwo dobranockowe do niedzieli 10.02.
W łóżeczku już Makówka słucha Dobranocki.
Wróciłam z zebrania dość mocno podbudowana, gdyż okazało się, że konflikty, różnice zdań można rozwiązywać.
Pod warunkiem, że wysłucha się drugiej strony i nikt nikogo personalnie nie obraża.
Pod koniec zebrania ktoś to pięknie podsumował „to nie był konflikt, lecz różnica temperamentów”.
Błędów nie robi tylko ten co nic nie robi.
W Stowarzyszeniu, w którym zbierają się ludzie aktywni, gdzie grają emocje i ambicje muszą być różnice zdań i dobrze, że każdy mógł swoje zdanie wypowiedzieć.
Da się dogadać! Cieszę się.
Panie Q ! Wyjazd Ci „się należy”, a my cóż będziemy się kiwać jak te sieroty i czekać na Ciebie.
Jak się jest „duszą towarzystwa” to potem tak jest!
Znalazłam w tej chwili w sieci i nie mogłam się powstrzymać.
to jest piękne…
I tak bardzo do mnie pasuje, gdy potraktować to bez tytułu, lecz tak w ogóle do różnych sytuacji, nie tylko zakochania.
Do tej pory nazywałam to maską błazna.
Maska błazna jest dla obcych, bo przyjaciele od razu pytają „co się stało?”. Ja odpowiadam „o co chodzi, przecież się śmieję?”.
„Dobra, dobra, mów co się stało”.
Chyba za dużo piszę o sobie?
Dużo. Ale czy za dużo?
Dobrej nocy, przyjaciele! 🙂
O jak ładnie zostaliśmy nazwani!
(bo Makówka też poczuła się zaliczona do …)
Czy mnie się znowu coś pomyliło, ale Dobranockę widzę, a lampki nie?
Wiedźminka nasza kochana gdzieś się zapodziała ?

Dobranoc Wyspo!
Może się okazać, że wyszedłem przed szereg, niemniej mamy taką porę a nie inną więc pozwolę sobie sięgnąć po lampkę. Dobranoc!
Wyimaginowany, jakie tam przed szereg!
Dzięki lampce udało mi się zasnąć, bo już się przyzwyczaiłam, że nie ma lampki = nie ma spania!
To jeszcze tu napiszę, bo nie chcę zaśmiecać nowego pięterka.


), na sobotę deszcz i plusową temperaturę…
Rano miałam niewielkie problemy z odpaleniem samochodu, ale jakoś to poszło. Na ulicach pusto. Urzędy i większość szkół pozamykana ze względu na mróz. Wiele osób zostało w domach, tak jak to radzili w telewizorni. Może sam trzydziestostopniowy mróz nie byłby tak dotkliwy, gdyby nie porywisty wiatr. Nie muszę chyba dodawać, że mroźny… Według tego co podawali, w naszym rejonie odczuwalna temperatura dochodziła do -37C. Gorzej będzie jutro rano (czwartek). Wiatr plus mróz, pozwoli odczuć 45F, czyli prawie 42C, oczywiście na minusie. Ciekawe, czy mój samochód się zbuntuje, czy uda mi się go odpalić?
I jeszcze, żeby nie było, że to tylko u nas. Tym arktycznym mrozem powiało aż w 11 stanach. Między innymi w sąsiednim Wisconsin, Iowa, Indiana, a także trochę dalej na północny-zachód w Minnesota. Nie zapamiętałam wszystkich stanów, ale wiem, że i w Nowym Jorku było zimno i w Waszyngtonie (Washington DC).
Na czwartkowe popołudnie zapowiadają opady śniegu (jakby go mało było
Zobaczymy na ile się to wszystko sprawdzi…
Dodam jeszcze, że wiedząc jak ma być zimno, podsypałam więcej ziarenek i robaczków swoim ptaszkom. One nie mają ogrzewanego domu i nie mają gdzie się schować. Muszą mieć dużo energii, żeby się ogrzać i przeżyć
To znaczy pojawił się lód na brzegach. Ptaki nadal mogły pić, chociaż z pewnym utrudnieniem, bo oblodzone brzegi były śliskie. 


Mróz był taki, że nawet moje poidełko podmarzło. A przecież ma grzałkę i nie powinno
A to co mi się podobało, to skrzyp śniegu pod nogami
Niby zaczyna skrzypieć już przy -5C, ale to nie taki sam odgłos. Ten był cudny
Miralka walczy z odpaleniem auta, ale przecież nie zapomni o ptaszkach!
Gdybyż tak wszyscy ludzie mieli tyle dobrego serducha dla innych ludzi co Miralka dla ptaszków!
Skrzypiący śnieg też lubię

Robaczki?? Jakie robaczki podsypujesz pierzastym?? Żywe???
To wysuszone larwy mącznika młynarka. Przysmak szpaków, ale nie tylko, bo i junki je lubią.