Powstanie styczniowe to jedno z najważniejszych naszych powstań narodowych. Ich sens, przyczyny klęsk itd.to temat do szerszej dyskusji.
Pozostawiam to jednak Wyspiarzom. Ja podejdę do tematu „po makówkowemu” i ograniczę się jedynie do rozrywkowo -turystycznego aspektu obchodów 156 rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego w OPN 26.01.2019
Zgodnie z wieloletnią tradycją odbywają się one w Ojcowie.
Wszyscy znamy pieśń „Marsz ułański” śpiewaną (po przeróbkach) przez ułanów legionów polskich.
„…Jak to na wojence ładnie,
Kiedy ułan z konia spadnie….” itd.
Jest tam fragment nawiązujący do wydarzeń powstania styczniowego i bitwy pod Skałą z 5 marca 1863 roku
„…Popamiętają Moskale
jak dostali w skórę w Skale…”
Dlatego jednym z organizatorów jest Urząd Miasta i Gminy w Skale. Pozostali organizatorzy to Ojcowski Park Narodowy oraz PTTK -Oddział Krakowski i Ojcowski -Komisja Krajoznawstawa, historii i tradycji.
To tyle tytułem wstępu. A teraz parę zdjęć.

Można było przyjechać na miejsce specjalnym autokarem, ale o ile milej jest pójść przez las

Docieramy na miejsce, gdzie odbywają się uroczystości. Makówka zagaduje, rozmawia, zdjęcia robi.




Czas coś zjeść. Na ognisku pieczemy kiełbaski, podgrzewamy piwo, a potem w puszce po piwie robimy barszcz. Wódeczka OCZYWIŚCIE też jest.


Pojedli, popili -czas na śpiewy.




Koniki kuszą, ale my jednak wybieramy pieszy spacer przez las.
W tamtym roku też byłam, więc na koniec jeszcze takie zdjęcie z 2018 roku.


Czasem wystarczy wsiąść w autobus MPK, aby miło i wesoło spędzić czas.Na uroczystości przyjechali ludzie nie tylko z Krakowa. Przy ognisku wszyscy rozmawiali z wszystkimi.
Zanikły podziały tak teraz widoczne. Na czapce (co widać na zdjęciu z kiełbasą) miałam naklejone serduszko WOŚP.
Na pytanie dlaczego nadal je mam odpowiadałam ” to mój symboliczny hołd dla jednego człowieka i wsparcie dla drugiego”.
Obchody rocznicy Powstania Styczniowego w OPN były w atmosferze, gdzie historia łączyła, nie dzieliła.
Da się jak widać!
Obrazek wyróżniający –herb powstańczy symbolizujący Polskę, Litwę i Ruś




Pamiętajmy o naszej historii, wyciągajmy z niej wnioski na dziś i jutro.
Oraz bawmy się i uśmiechajmy do siebie.
O naszych sukcesach i klęskach należy pamiętać, bo te wszystkie wydarzenia tworzą „twarz” Polski. Taką prawdziwą, nie wymuskaną, nie wygładzoną kwasem hialuronowym.. Taką, którą się kocha nie za coś, ale dlatego, że.. jest. Jest NASZA 🙂
Oczywiście jeśli się jej nie przekłamuje

Pięknie, Makóweczkp, że zrobiłaś takie pięterko! A Powstanie Styczniowe ma ” wiele twarzy”… jak zawsze, gdy dzieje się Historia .
Ucieszę się, gdy wywołam dyskusję o naszej HISTORII durnej i chmurnej;nie mam tu na myśli naszej młodości, ale historię Polski.
Jednak z HISTORII powinniśmy wyciągać wnioski.
Tymczasem Kochanowski stale aktualny:
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.
Dziękuję Wiedźminko, że swoją obecnością zaszczyciłaś moje pięterko.
Radam Cię widzieć zawsze!
Zapomniałam powiedzieć Dobranoc Wyspiarze!
A tymczasem nie wiedzieć kiedy zrobiła się 2:30!
Aż się boję czy będą mi się śniły kwarki, czy ułani ?
Dzień dobry

Poruszyłaś Makóweczko temat – rzekę. Historia Polski jest długa i zawiła. Im dalej od teraźniejszości, tym mniej faktów, a więcej mitów.
Zawsze mnie dziwiło, że mitologię grecką, czy rzymską przeciętny Polak zna lepiej niż naszą własną, słowiańską. Czy tamte z południa Europy były lepsze? Trwalsze?
Inna sprawa, to przekaz historyczny. Każda władza zmienia historię po swojemu. Tak jak jej bardziej pasuje. I nie jest to wymysłem obecnych władz. Tak jest od wieków. Nawet Jan Długosz nie był wolny od przekłamań, chociaż jego relacje wydają się być prawdziwą historią.
Jak nas uczy historia, z naszym narodem od wieków jest coś nie tak. W czasach zagrożenia jesteśmy w stanie się jednoczyć i walczyć. W czasie pokoju nie umiemy się ze sobą dogadać. Trwonimy wszystkie zdobycze… zawiść i próżność, lekkomyślność i to nasze polskie „jakoś to będzie”…
Tyle razy dostawaliśmy w skórę, ale nadal popełniamy te same błędy. Od nazistów ucierpieliśmy wiele, a co teraz się dzieje? Szkoda mówić… i tak wszyscy wiedzą.
Mówi się, że historia kołem się toczy… wydaje mi się, że zatacza coraz mniejsze kręgi… nie napawa to optymizmem…
Mitologia słowiańska była skazana na niebyt wraz z przejęciem władzy przez kościół rzymski. Potem z renesansem przyszły mity greckie i rzymskie. I tak to już jakoś poszło.
Poza tym jesteśmy na zachód od Wschodu i na wschód od Zachodu. Miesza nam się poczucie własnej wyższości nad Wschodem oraz kompleksy wobec tej zachodniej Europy. I jakoś odwoływanie się do rodzimej tradycji nie bardzo nam wychodzi… Bo to wiocha, a my przecie tacy światowcy.
To znaczy… chyba nie do końca jest tak, Jo
Słowianie nie byli piśmienni. Zabytki ich kultury zniszczyła kultura chrześcijańska, a pisemnie niczego nie zostawili… a przynajmniej tylko jakieś resztki. Nazwy bogów, wierzenia zostały jedynie w ludzkiej pamięci, a ta, jak wiadomo, jest zawodna. Część (i to znaczną) pogańskich obrzędów przejęli chrześcijanie, chcąc przybliżyć nową wiarę. Dzięki temu mamy taką ilość świąt chrześcijańskich, ale opartych na pogańskich obrzędach. Sama kiedyś byłam zdumiona, jak wiele ich jest.
Zrozumienie tego zajęło mi trochę czasu… kiedyś byłam niesamowicie zdumiona, że amerykańscy katolicy nie znają tylu popularnych w Polsce świąt. Katolickich… a przecież to też katolicy!!! Ten sam papież, ta sama wiara… obrzędy i obyczaje zupełnie inne…
Czytałam bardzo ciekawe opracowanie profesor Janion na ten temat. Również o chrześcijaństwie słowiańskim i wyparciu go z powodów czysto politycznych przez frakcję niemiecką, a potem terrorze niszczenia wszelkich słowiańskich pozostałości. I na tym opieram swoją powyższą wypowiedź.
Bardzo interesujące opracowanie.
Dodam jeszcze, że w czasach młodości zapamiętale czytałam cykl powieściowy Karola Bunscha. Krakowski pisarz historyczny. Pięknie pisał o naszej polskiej historii. Od czasów Mieszka I („Dzikowy skarb”), po czasy Łokietka, aż do bitwy pod Płowcami („Przełom”).
I chociaż opisuje on losy osób fikcyjnych, opiera się na faktach historycznych.
Nie wiem czy dobrze przytoczę, ale bodajże Huxley twierdził, ze z historią jest jak z pasztetem..Lepiej nie patrzeć z czego się go przyrządza (czy coś w tym stylu). To oczywiście żarcik, ale fakt jest taki, że tak naprawdę naszą historię najlepiej by napisali ci, którzy polegli 😉
To chyba jednak chodziło o politykę, nie o historię…
Kojarzę Bismarcka i powiedzenie nt. polityki i parówek (że lepiej, żeby ludzie nie wiedzieli, jak się robi jedno i drugie).
Quackie – tego nie znałam. Dobre. Czasami lepiej nie wiedzieć dla własnego samopoczucia, ale z drugiej strony – dla tego samego, lepiej wiedzieć 🙂 Paradoks.
Tetryku – głowy sobie nie dam uciąć, bo za politykę nie dam nawet paznokcia uciąć, ale poszperam i sprawdzę 🙂
No i mam cytat:
” Z historią jest jak z mięsnym pasztetem – nie należy się przyglądać, jak się go przyrządza.”
Ja dokładnie pamiętam jaką historią „karmiono” mnie w szkole i jak ją przyrządzano 🙂
Ja też pamiętam naukę historii w szkole. Później dopiero dowiadywałam się prawdy, np.o Katyniu…
Bismarck jednakże był wcześniej…
Aczkolwiek właśnie patrzę w sieci, że autorstwo Bismarcka jest niepewne. Nie upieram się.
Hmmm.. Bismarck mówił również: „Bijcie Polaków, ażeby aż o życiu zwątpili. Mam wielką litość dla ich położenia, ale jeżeli chcemy istnieć, to nie pozostaje nam nic innego, jak ich wytępić.”
Taka sytuacja.
I dlatego Otto Bismarckowi powiedziałabym von
To był oczywiście żart do tego „von” przed nazwiskiem Otto von Bismarcka 😉
Dzień dobry
Piękne pięterko nam urosło w nocy. Na temat naszej historii można wiele powiedzieć, ale nie to, że nas czegoś nauczyła… Trafnie to podsumował imć pan Kochanowski.
Dzueń dobry.
Bardzo fajne pięterko. A lekcja historii zawsze jest w cenie. Taka „interaktywna” to szczególnie.
Ja myślałam, że mak usypia, ale Ty jesteś hiperaktywną Makówką
A serduszka to i my nosimy na kurtkach póki nie odpadną. Poza tym BB ma na telefonie, Piter na portfelu. Tak całorocznie.
Witajcie!
Nie wiem, czy to wina kwarków, czy ułanów, ale coś mało tego spania dziś było.
Pospałabym chętnie, a jakoś nie mogę…
Witajcie!
Sny o kwarkach są nieuniknione — materia jest z nich zbudowana, więc cokolwiek się przyśni, będzie to sen o kwarkach.
Bardzo ciekawe pięterko. Historię warto (żeby nie powiedzieć: należy) znać i znając, na różne sposoby kultywować pamięć.
Innymi słowy śni mi się przystony ułan co puka w moje okienko, a to i tak jest sen o kwarkach?
Też. Ale ja bym się w takiej sytuacji na pojedynczych kwarkach nie koncentrował…
Hm …a na czym? Na szabelce?
Potraktuj ułana całościowo! 😉
Całościowo? Czyli jak w tej piosence?
Rano gdy pobudkę grali, to Ułana odkopali,
Do tułowia łeb przyszyli, no i Ułan jest.
Dzień dobry, ale żem se pospał! A w nocy faktycznie bardzo zacne pięterko urosło. I dobrze, że obchodzący rocznicę potrafią tolerować różne poglądy na współczesność.
Swoją droga zastanawiające, kiedy kończy się ta tolerancja? Tzn. czy np. wystarczy, żeby grupa była dość liczna, żeby ujawnić najniższe instynkty? Czy bardziej podatna na manipulację (np. związana silną „plemienną” ideologią, jak pseudokibice sportowi)?
Sądzę, że nie tyle liczność, ile jednolitość zdeklarowanych przekonań jest ważna. Tu wspólnym motywem było wspomnienie o powstańcach sprzed półtora wieku. Gdyby impreza dotyczyła wydarzeń z bliższych nam czasów, zapewne łatwiej byłoby o punkt zapalny. Również serduszko jako symbol jest jednak dość neutralne — trudniej być może mogłoby być, gdyby Makówka poszła ze znaczkiem KOD-u w klapie.
Dzięki, to brzmi bardzo sensownie.
Serduszko jest neutralne, ale nie serduszko WOŚP. Opowiedzenie się za Adamowiczem i Owsiakiem już też nie jest neutralne.
Ze znaczkiem KOD-u bym jednak nie poszła. Nie wstydzę się przynależności do Stowarzyszenia, ale też uważam nie muszę się z tym obnosić na wycieczce. Choć czasami wymiany zdań na „drażliwe tematy” nie daje się uniknąć i wiem, że wielu osobom nie podoba się to co mówię.
Czy gdybym poszła ze znaczkiem KONSTYTUCJA lub w wiadomej koszulce byłby to symbol neutralny jak serduszko? Wiadomo, że nie.
Bareja chyba by jednak nie wymyślił, że najbrzydszym słowem na „K” stanie się taka mała niepozorna, a zarazem najważniejsza książeczka.
Do Owsiaka ma pretensje tylko najbardziej zindoktrynowana część pisowego ludu, większość daje na Orkiestrę, może jedynie mniej ostentacyjnie…
Albo „Czyja władza, tego religua.”. Również w kategoriach pozakościelnych.
Dlatego jednak niektórzy „prawdziwi Polacy” uwierzyli, że nie należy dawać na tego (a fe!) Owsiaka, ale np. księdza Dyrektora albo kolejny bardzo ważny pomnik, albo …cud ławeczkę.
Jednak Tetryk ma rację NADAL wielu Polaków daje na Orkiestrę.
Makówko, jesteś wielka. Przybliżasz historię prosto i ciepło, bez pompy, bez nadymania. Taką historię każdy lubi, choć jak wiemy, nigdy nie było łatwo.
” Taką historię każdy lubi ” ?? Bez przesady . Polska wieś nie poparła Powstania Styczniowego , chodziło o zniesienie pańszczyzny . To Rosyjski Car dokonał tego aktu, wbrew woli polskich Panów . Dzisiaj mamy przykłady totalnego zakłamywania historii , kiedy milczy się 17 stycznia w dniu wyzwolenia spod okupacji Warszawy , a ulicę 17 stycznia przemianowano na ul. Komitetu Obrony Robotników . Jak na ironię , w Warszawie nie ma już żadnych zakładów przemysłowych i słowo ” robotnik ” ,wymaga wyjasnienia tego pojęcia . Przykre to , przecież Polska Armia , pod koniec II Wśw. liczyła ponad pół miliona żołnierzy i uczestniczyła w zdobyciu Berlina . Byli to Polacy z Kresów Wschodnich , ale ile trzeba mieć w sobie pogardy , aby dzisiaj , o tych żołnierzach , którzy wyzwolili Warszawę milczeć
Tak, to przykre, że takie działania (lub ich brak) podlegają politycznym zawirowaniom i chwilowym modom
Przykre jest Quacku , że nowy prezydent Warszawy ,Pan Trzaskowski nawet nie zająknął się na temat rocznicy wyzwolenia Warszawy . Utracił moje zaufanie …
Polityka
A ja myślałam, że tu na Wyspie będzie jak na wczasach, gdzie nie zabieram laptopa i nie korzystam z netu w telefonie. Nie oglądam TV (żadnej stacji). Po prostu ODPOCZYWAM. A jednak polityka przychodzi i tutaj..
max, o jakim wyzwoleniu Ty mówisz? Kto ich witał w tym wymarłym mieście, z którego pouciekały wszystkie szczury? Owszem, była 1 Armia WP, ale razem z nimi Sowieci i NKWD. No i zaprowadzili własne porządki.. Co tu świętować?
Na Czerniakowie zginęło ponad dwa tysiące żołnierzy z Dywizji Kościuszkowskiej , spieszących z pomocą Powstaniu Warszawskiemu . Czy ich ofiara życia nie zasługuje na wspomnienia ? Jeśli uważasz PRL , za” czarną dziurę ” , to nie ma o czym dyskutować .
To o czym my mówimy o Powstaniu Warszawskim czy wyzwoleniu Warszawy?
Przeczytaj ze zrozumieniem mój poprzedni wpis i tyle .
Maxiu, , zniesienie pańszczyzny postulował rząd powstańczy ! Przykro mi, ze pominęłam tak ciekawa dyskusję .
Ależ Wiedźminko nic nie pominęłaś!
W każdej chwili możesz się włączyć.
Choć? Max chyba nie zagląda zbyt często, więc nie wiadomo kiedy znów się pojawi.
Dziękuję Ci Ultra!
Jestem taki wielki malutki kwark +1 ?
Ciekawe czy fizycy nie uznaliby, że to sprzeczność?
Odnośnie ułanów to mi się skojarzyło jakoś tak:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/NBKlYMgBrjM
Super. Bardzo to lubię
Z ułańskim pozdrowieniem z Mogilan.
Makówka jeszcze w łóżku duma czy może jednak spróbować zasnąć, gdy dzwoni Messenger.
To poprzednia kobieta mojego starszego syna, czyli o mało co synowa (omc s ).
Jest w Polsce przez tydzień i KONIECZNIE chce się ze mną spotkać !
Miło, miło, bardzo miło. Okazywanie sympatii matce faceta, z którym się jest to jednak zupełnie co innego, jak chęć spotkania z matką faceta, z którym drogi się rozeszły.
Wczoraj Makówka umówiła się z młodszym synem na ewentualny niedzielny spacer za miasto.
Jak najprościej to pogodzić?
Zaproponować omc s., że spacer doskonale jej zrobi, a najlepiej rozmawia się na świeżym powietrzu.
Jedziemy we trójkę na małą wycieczkę. Spacerujemy po pięknym parku otaczającym dwór w Mogilanach. W dali widać góry, nawet trochę Tatry.
A potem wkradamy się na teren niedokończonej budowy szkoły. Było tam trochę wygłupów, ale dziecko mi jeszcze nie przysłało zdjęć z jego komórki.
Obiad w karczmie Bida w Głogoczowie jest dobrym zakończeniem tego miłego dnia.
Każda szklanka jest jednak troszeczkę pusta -smutno, że omc. s. nie jest jednak synową.
Tą aktualną też lubię, ale, no właśnie są ale…
Ładny widoczek, szkoda tylko, że Was widać niewyraźnie.
Bożenko! Widoczek był piękny, ale aby to uwiecznić na zdjęciu musiałby być porządny aparat. Było widać Tatry.
Mnie widziałaś na Wyspie, aż za wiele razy, a omc.s. nie chcę jednak pokazywać zbyt dokładnie. Bardzo ładna i zgrabna i dobry człowiek.
Ja ją szczerze bardzo, bardzo lubię. Eh!
Muszę się już pożegnać na dzisiaj. Jednak moja kondycja pozostawia wiele do życzenia, a trochę mnie panicze dziś przegonili. Po sklepach, niestety…

Wypocznij!
Jo.!

Wypoczywaj (to Ci się należy).
Kolorowych i miłych snów!
Spokojnej!
I ja się pożegnam.

Dobrych snów!
Spokojnej. Idę po dobranockę.
Dobranocka.
Mort Garson i dość zabawna elektroniczna muzyczka – tytułowy utwór z płyty „Plantasia”, nagranej ku czci roślin. Takie hipisowskie elektroniczne granie, a przecież w 1976 to Jean-Michel Jarre wydał „Oxygene”, dużo jednak poważniejszy album, a podobnie inspirowany.
Snów rosnących powoli ku słońcu.
Jako małą odskocznię (ale nie ucieczkę!) od historii i polityki uzupełnię moje sprawozdanie z dzisiaj.
Tak między Dobranocką a lampką.
Jak pisałam parę schodków wyżej dziś z młodszym synem i omc.s. starszego syna wdarliśmy się przez dziurę w płocie na teren niedokończonej budowy szkoły.
Gdy Makówka zobaczyła graffiti natychmiast powiedziała, że trzeba się tutaj powygłupiać.
Omc.s. ” ja nie umiem!”
Żeby starsza pani musiała młodzież uczyć takie rzeczy!?
Spodobało się jej! Bardzo!
Do tych naszych wygłupów pasowałaby powyższa Dobranocka!
Na dziś już chyba wszyscy ułani spadli z koni, roślinki są dopieszczone dobranocką, zatem najwyższa pora iść spać!

Chyba faktycznie pora iść spać?
Może mi się jakiś hipis z ułańską fantazją przyśni?
Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
Nowy dzień, nowy tydzień, a za oknami odwilż. Czyżby szła wiosna? 
Ciao a tutti… Herbatki… Ciepłej… Czy tam kawy komu.

Kawę poprsz, na pobudeczkę.
Dla mnie też proszę jak zwykle z mleczkiem
Witajcie!
wiosna to jeszcze nie, na razie zima sobie z nami żartuje…
Ponoć w Karkonoszach nadal leży śnieg. Skowronku, co u ciebie słychać?
W górach leży śnieg, ale tu, na zachodzie chyba się ociepla…
Dzień dobry. Jestem za odwilżą, ale to chyba na razie tylko pobożne życzenia.
Zmykam, proszę ja Was, popracować.
Deszczowo witam!
Q! Jestem przeciw odwilży, jestem za śniegiem, słoneczkiem
i parostopniowym mrozem!
Ja też, ale co zrobić jak aura mnie nie słucha?
Bożena!
Mnie nikt nie słucha, nawet kot.
Natomiast ja Ciebie posłuchałam i dodałam zdjęcie na których trochę wyraźniej widać omc.s.
Dziękuję Makówko
Ja mam dość.
Autyzmu. Aspergera. Fochów. Pretensji o wszystko. Rezygnacji ze swoich spraw, bo trzeba czas i energię przeznaczyć na kogoś innego.
Mam cholera jasna po prostu dość.
Dziękuję. Wyżaliłam się. Wcale mi nie lepiej, ale przynajmniej się wyżaliłam.
Dobre i to. Czasem dobrze jest się wykrzyczeć.
Jo.

Wyżalenie się czasem też pomaga. Nawet takie wirtualne, na odległość.
Masz prawo mieć dość. Najgorsze w tym wszystkim są te pretensje, wiem coś o tym.
I tu MUSISZ włączyć instynkt samozachowawczy i powiedzieć sobie, że to DLA ICH DOBRA, gdyż tylko zdrowa możesz im pomóc.
masz misia
Dzięki. Miś jest jak rosołek. I czekolada na gorąco.
Jak już się odizolowałam od Tatui i w pewnym sensie spacyfikowałam Madre, to mi BB odstawia takie kwiatki, że mam ochotę zamknąć go za karę w piwnicy.
Tylko ten dom nie ma piwnicy…
Wiedziałam, że czegoś ważnego mu brakuje. Oprócz ogrodu zimowego.
Jo.
Jesteś cudowna z tym swoim błyskotliwym poczuciem humoru mimo wszystko.
I bardzo dzielna i silna!
Wspaniałe w Tobie jest również to, że zachowałaś nie tylko poczucie humoru, ale i empatię dla innych i zainteresowanie tym, co dzieje się wokół.
Gdy piszę o moich (malutkich wobec Twoich) smuteczkach nie odpowiadasz, nie myślisz co ona ma za problemy wobec MOICH?., ale zawsze umiesz znaleźć dla mnie dobre słowo.
Ale piwnica by mi się przydała…
Oj wcale nie. Nigdy nie myślę w ten sposób. Ja w ogóle nie porównuję cudzych i moich problemów. No na ogół tego nie robię, bo czasami się zdarza. Przecież wiadomo, że zawsze najbardziej boli własny. I nie ma znaczenia, czy komuś nie wyszła zupa, czy się dzieci nie udały.
Czasami sobie tylko myślę: „Jezu, jakie ja mam problemy??? Jeść mam. Mieszkać gdzie też. Od wiosny do ogródka wychodzę. Własnego. Żadne dziecko mi nie leży obłożnie chore, ani podłączone do respiratora. Słowo daję, Jo., jesteś idiotką jeśli narzekasz!”
Też tak próbuję się pocieszać, jak mi źle.
TERAZ mam dobrze, bo mogę korzystać z różnych odskoczni -wycieczek, imprez, spotkań z różnymi ludźmi itd. Korzystam z tego ile się da. Póki się da…
Ano właśnie.
Koniecznie wyrzuć z siebie złość, żeby nie zalegała na wątrobie i zrób coś dobrego dla siebie, tylko dla siebie
Toż wyrzuciłam! Idę zjeść rosół.
PS.
Rosół to jest to „coś dobrego tylko dla mnie”, albowiem panicze jedli pomidorową
Ja bym chętnie zjadła i rosół i pomidorową.
Ale mam jarzynową. Jak se zrobiłam to i muszę zjeść.
Wczoraj jadłam przepyszną zupę na wędzonce z ziemniakami i koperkiem, zakwaszaną kwaśnym mlekiem.
To było w karczmie Bida w Głogoczowie, obiad z omc.s i własnym dzieckiem.
Mają tam własną wędzarnię i ta wędzonka z zupy dosłownie rozpływała się w ustach…
Ale mi narobiłaś smaku…
Ja mam teraz dwa tygodnie „ferii”. Ferie szkolne to dla mnie taka odmiana „urlopu” wychowawczego. Poza tym starszy syn od dwóch tygodni jest chory i siedzi w domu, więc kuchnia pracuje pełną parą (bo on ma dość wybiórcze menu).
No i teraz w te ferie nie mam wyjścia: śniadanie, drugie śniadanie, dwudaniowy obiad, podwieczorek i kolacja. Przerąbane… Dzisiaj była pomidorowa (i rosół) oraz kluski z serem (oraz fasolka po bretońsku – żeby nie było, że wszyscy jedzą to samo…). Jutro krupnik i kurczak pieczony. A ja siedzę i wymyślam, co na środę… A, nie – w środę idziemy do knajpy. Uff…
EDIT
Tak, oni muszę jeść tyle posiłków, ze względów zdrowotnych. Też mnie to nie zachwyca.
Dzień dobry



Kto się spóźnia, ten ma za swoje!
Przyszedłem mocno spóźniony a tu tekst o rocznicy Powstania Styczniowego, tego powstania, którego rocznicę świętowałem przez wiele kolejnych lat. Na dodatek Skała, czyli miejscowość, które wzbudza we mnie wspomnienia szalonej wyprawy studenckiej z przyjaciółmi
Dla mnie Powstanie Styczniowe kojarzy się głównie z „Górami Świętokrzyskimi” czyli coroczną wędrówką od Wąchocka, przez Wykus na Święty Krzyż, śladem Mariana Langiewicza.
„Moich” harcerzy też wciągałem do wędrówek Puszczą Świętokrzyską, przy czym oni, będący członkami młodszego pokolenia, woleli raczej historię zgrupowania mjr Ponurego (operującego w tych samych stronach, nocującego – dosłownie – na tych samych polanach co Langiewicz).
Zresztą doświadczenia z walk powstania styczniowego zostały niemal dokładnie skopiowane w walkach partyzanckich II wojny światowej.
Witaj Krzysztofie!
Jak miło powitać na moim pięterku harcerza. Bo harcerzem zostaje się w duszy do końca życia. W każdym razie ja tak mam.
Specjalnie dla Ciebie ( i innych harcerzy)zdjęcie tego pana co jest na zdjęciu przy ognisku.
Gdy zaczęliśmy śpiewać zobaczyłam go, gdy przechodził obok, więc podeszłam i powiedziałam:
„proszę nas wspomóc w śpiewaniu”.
Ktoś zapytał „znasz go?”.
„Nie, ale słyszałam jak śpiewał w knajpie (bardzo mocny i dobry głos!). No i to HARCERZ, a wszyscy harcerze to jedna rodzina...
To zdjęcie zrobiłam w knajpie, gdzie wszyscy uczestnicy obchodów mogli się posilić pyszną grochówką i ciasteczkiem. Sponsorem tego poczęstunku był Urząd Gminy Skała.
Super zdjęcie!
ale, jak zauważyłaś „wszyscy harcerze to jedna rodzina” więc mogę się złamać…
Też mam stopień podharcmistrza
Co ciekawe ostatnio moje byle podopieczne (harcerki z „mojej” drużyny, mocno dorosłe)zaczęły mnie ponownie wciągać do organizacji. Założyły bowiem niedawno wielopoziomową drużynę NS* i potrzebują do pomocy kogoś doświadczonego…
Na razie bronię się jak mogę (obowiązki zawodowe)
*informacja dla nie harcerzy: drużyna Nieprzetartego Szlaku (NS) gromadzi osoby w różnym wieku z orzeczoną niepełnosprawnością…
Krzysztof!
Gdybyś usłyszał o czymś takim w Krakowie daj mi proszę znać, bardzo proszę.
Jestem osobą 60+ (czyli emerytka), mam orzeczenie o niepełnosprawności na stałe.
Jak zerkniesz na moje wpisy zorientujesz się, że lubię, gdy coś się dzieje, lubię poznawać nowych ludzi.
Byłam w drużynie żeglarskiej Szczepu Orle Gniazdo.
Krzysztof chyba jednak zbyt dosłownie potraktowałam Twoje w różnym wieku, bo z tego, co czytam drużyny NS w KRK dotyczą młodzieży.
Napisz proszę, na czym polega ta wielopoziomowa drużyna?
Specjalnie dla Ciebie (i innych harcerzy) zrobiłam dziś zdjęcie mojego krzyża i plakietki Szczepu Orle Gniazdo.
Witaj


W drużynie, z którą mam kontakt są dzieci i młodzież w wieku od 7 do 24 lat. Drużynowa jest nieco starsza (jest mamą dwójki najstarszych harcerzy).
Uważam, że z jej strony to doskonały pomysł na usamodzielnienie i uspołecznienie dzieci, dlatego popieram ich całym sercem!
Zostanie przez Ciebie członkiem takiej drużyny może być trochę trudne (chociaż w jednej z drużyn NS widziałem harcerzy w wieku 40+), ale sugerowałbym poprowadzenie samodzielne (lub na początek z czyjąś pomocą) takiej drużyny/zastępu. Wystarczy zacząć od kilku osób a (jeśli w drużynie będzie fajnie) reszta sama przyjdzie
Makówko, a nie macie w Krakowie żadnego harcerskiego kręgu seniorów?
Krzysztof ! Jo.!
Dziękuję Wam bardzo, że cofnęliście się na stare pięterko, aby odpowiedzieć na mój komentarz.
Faktycznie wpis Krzysztofa zrozumiałam jako coś na rodzaj „Harcerskiego Klubu Seniora”.
Natomiast z harcerzami ze Szczepu Orle Gniazdo mam kontakt,
z niektórymi osobami nawet bardzo bliski, prywatny.
Np. w ten piątek spotykamy się na wspólne kolędowanie. Będziemy śpiewać kolędy, ale i harcerskie piosenki. W gruncie rzeczy chodzi o spotkanie, pogadanie itd.
Na wiosnę zawsze spotykamy się na imprezie pt. „Topienie Marzanny”.
W SP też byłam w ZHP, lecz z tymi harcerzami już nie mam kontaktu. Kiedyś byłam na obozie z drużyną lotniczą i też kontaktu nie mam
z nikim z tamtych osób.
Bo to jest tak -nie narzekam na brak znajomych, ale…tak jak pisałam było na Bagrach -jedna nowa znajomość pociąga za sobą następne i kończy się Andrzejkami.
Kochani Wyspiarze!
Jestem na Wyspie , aby dzielić się swoimi emocjami. Na temat pana Rybaka w Auschwitz media dziś dużo mówią, piszą. Nie potrafię o tym milczeć, zbyt silne wywołało to u mnie emocje, z którymi chciałabym się z Wami podzielić. Zrobię to jednak słowami Gabrysi Łazarek, czyli młodej dziewczyny, która była tam na miejscu, nie jest dziennikarką, lecz fryzjerką z Cieszyna.
Poniżej skopiowana jej relacja:
Jeszcze do wczorajszych wydarzeń w Auschwitz z udziałem Rybaka.
Zglaszalismy policji mowę nienawiści, antysemickie hasła. Dzwoniłam na komisariat. Prosiłam o powiadomienie burmistrza o zajściu, żebyWracając mógł rozwiązać zgromadzenie.
Powiedziano mi, że sama mam to zrobić(oczywiście zawsze mam przy sobie prywatny nr do burmistrza, żeby sobie w niedzielę do niego zadzwonić). Telefony urzędu były głuche.
W całej grupie policjantów, dosłownie dwóch lub trzech zachowywało się jak należy.
Naprawdę się starali i wspierali nas jak mogli.
Reszta – szkoda komentować. Byłam spychana z ulicy, z głośnym zarzutem policjanta, że się bezczelnie pcham na niego w chwili kiedy nie pozwalałam się spychać.
Po skandalicznej antysemickiej przemowie, Rybak w asyście policji w równym marszu, udał się do obozu.
My w czwórkę byliśmy trzymani całą trasę w odległości 100 m, żeby „nie zakłócać legalnego zgromadzenia”. Gdy tylko przyspieszyliśmy kroku, zatzrymywano nas, żebyśmy przypadkiem za bardzo się nie zbliżyli.
Kiedy Rybak został jak co najmniej minister, odprowadzony pod bramę, otrzymałam telefon z policji, że zgromadzenie rozwiązano.
W tej chwili okazało się, że za wejście Rybaka z całą grupą nikt nie odpowiada, ponieważ weszli jako osoby prywatne, a nie jako zgromadzenie.
Tak się drodzy państwo w tym kraju unika odpowiedzialności.
Teraz pytanie. Kto rozwiązał zgromadzenie w idealnym momencie dla Rybaka?
Kto w ten sposób zrobił mu przysługę, jednocześnie umywając ręce od odpowiedzialności?
To powyżej przeczytałam rano, teraz Gabrysia dopisała ciąg dalszy.
Od jakiegoś nacjonalistycznego „patrioty” usłyszałam, że gdybysmy tego nie nagłośnili, gdybyśmy pozwolili spokojnie Rybakowi i innym „patriotom” złożyć wieniec polskim ofiarom niemieckich zbrodni, gdybyśmy się po angielsku nie wydzierali że w Auschwitz zjawili się faszyści, świat by się teraz nie oburzał i wstydu by nie było.
To myśmy zamieszania narobili. To przez nas ten wstyd. Przez haniebny baner precz z faszyzmem.
Także wiecie już kto jest winny.
Tekst skopiowałam i zostawiam bez poprawek.
Przepraszam, że znów nie jest miło, ale to moje pięterko miało być m.in. o tym, czy Polacy wyciągają wnioski z własnej historii.
Ja tego komentować nie będę.
Jeśli zaglądałaś do Szkiców, to wiesz dlaczego.
Jo.
Rozumiem, wiem dlaczego.
Wczoraj przeczytałam w Szkicach, ale jakoś nie umiałam skomentować.
Czasami brak słów, a milczenie wystarczy za wszystko…
Się nie martw. Czasami sama nie potrafię skomentować tego, co napisałam.
Jo.To przykład na to, że to pisanie rządzi Tobą, a nie Ty pisaniem?
Oczywiście! Większością pisaczy rządzi pisanie, a nie odwrotnie!
Pamiętam, jak Chmielewska opisywała historię z Janeczką, która miała być jakimś tam szóstym tłem w Większym kawałku świata. Owszem, pojawiła się, ale wcale nie zamierzała zniknąć. Stała na tym pomoście, stała i coś z nią trzeba było zrobić, więc powstała całą seria książek dla dzieci, z Janeczką i jej bratem Pawełkiem w rolach głównych.
Zawsze tak jest. Nie zliczę ile razy miałam bardzo konkretny plan, a w trakcie pisania cała historia mi skręciła i wyszło coś zupełnie innego
Z tym, że Chmielewska była pisarzem, nie pisaczem, co oczywiste.
Prokuratura wszczęła postępowanie po analizie nagrań wideo z niedzielnej demonstracji Rybaka i narodowców.
Doszli do wniosku, że niektóre wypowiedzi uczestników tego przemarszu mogą wyczerpywać znamiona mowy nienawiści.
Niektóre?
Ciekawe, kiedy oficjalnie się dowiemy, że to Gabrysia i jej znajomi sprowokowali narodowców i im należy się kara?
Nie będę komentowała Twego wpisu (kopii), bo tego się komentować nie da. Brak słów…

To poraża i przeraża…
I ta indolencja władz…
Mi opadają ręce na to wszystko co się dzieje. Jak długo jeszcze!!!
Miral, to niestety nie wygląda na indolencję, raczej na współdziałanie…
Współdziałanie i świadome puszczanie oka do ewentualnych wyborców.
To jest to, o czym mówił Timmermans na Dialogu Obywatelskim o przyszłości Europy.
Nie poszłam dziś do pracy. Męczy mnie ta walka ze zwałami śniegu
Jak sobie pomyślałam, że znowu mam odkopać samochód, chociaż trochę odkopać drogę wyjazdową z parkingu, zabrakło mi werwy. 

Całą noc sypało… ptasie karmniki musiałam wykopać spod śniegu. Trochę za dużo się go zrobiło
A w KRK leje.Paskudny deszcz,śnieg spłynął.Za chwilę zacznę oglądać film „Dobra zmiana”, a potem rozmowa z reżyserem.
Drugi raz obejrzany film „Dobra zmiana” w reżyserii Konrada Szołajskiego i jakoś inaczej odebrałam.
Nie ja jedna. Po śmierci Adamowicza coś się w nas zmieniło chyba?
Po filmie dziennikarz dość sprawnie poprowadził dyskusję z reżyserem oraz przedstawicielem KODu Małopolska i Klubu Jagiellońskiego.
Były też ciekawe wypowiedzi i pytania z sali.
Tetryk też był i OCZYWIŚCIE zabrał głos.
Więcej pisać nie będę, bo skoro był tam Tetryk to on to lepiej zrobi.
Ja tylko zdjęcie dodam:
Reżyser to ten drugi od lewej.
Na prawo od niego siedzi Fryderyk Zoll (KOD Małopolska), na lewo od reżysera Bartosz Brzyski (Klub Jagielloński).
Z mikrofonem dziennikarz prowadzący spotkanie.
Dzień dobry po południu. Chwilę dzisiaj chodziłem po mieście i powiem tylko jedno – odwilż faktycznie paskudna, ale jak ma od niej być mniej śniegu na chodnikach i ulicach, to ja jednak jestem za. Tylko żeby przyszło słońce i wysuszyło.
Poza tym fajrant i przerwa.
Niestety, nie zanosi się na słońce, prędzej na deszcz lub gołoledź.
Może ktoś widział słońce, by podesłać w pobliżu Krakowa, niech promyki i Wyspę uczynią jaśniejszą…
Niestety ponurość panuje wokół Krakowa, choć nie tak upolityczniona jak tutejsza…
Na ponurość coś słodkiego dobrze robi. Przynajmniej mnie

Do jutra.

Ja też.

Cześć:-)
Magurka wczoraj:
Jutro afera w PiSie z powodu rodziny: PATRZ TU
Dzięki dobrej duszy za poprawę mojej wrzutki.
Oho. Nic więcej nie powiem.
Krążą dowcipy o ustawianiu się komitetów kolejkowych przed kioskami z gazetami. Tego oczywiście młodsi nie pamiętają jak stało się dwie noce i dwa dni, aby coś kupić. Mój mąż tak stał za maszyną do szycia, ja w tym czasie byłam z dziećmi.A potem ze starych spódnic szyło się spodenki dla chłopaków.
Ta afera „rodzinna”(jak to trzeba uważać na kuzynów!), CBA u pewnego bardzo ważnego aptekarza, pewna pani co nie przepuściła harcerza itd. itp.afery się mnożą, ale wszyscy się pytają co oni knują i co przykrywają?
A co z KNF?
Oczywiście w dobie Internetu odpadnie atrakcja w postaci tych Komitetów Kolejkowych, ale pośmiać się można.
Albo np. takie ogłoszenia się pojawiają:
Po południu odsprzedam Gazetę Wyborczą.
Cena wywoławcza 1000 zł.
Suweren jednak zachowuje poczucie humoru! -to dobrze!
A wiesz, że dziś śniło mi się, czy nie poszukać kursu kroju i szycia?
Dobranoc wszystkim spaćidącym. A ja po dobranockę.
Dobranocka.
Przy odwilży warto nieco żwawiej się poruszać. I na przykład powspominać, jak to drzewiej bywało – z jeżdżeniem na łyżwach. Więc Jethro Tull i „Skating Away”, może mało dobranockowa piosenka, ale jak na ten zespół i tak dość łagodna.
Snów mknących z radością po tafli.
Kiedyś była wielka awantura, że Jethro Tull dostał jakąś ważną nagrodę dla zespołu metalowego.
Ps. Tak wyglądały perturbacje personalne w zespole:-)
Skład
Obecny skład
Ian Anderson – śpiew, flet, gitara akustyczna, mandolina, buzuki, harmonijka ustna, ukulele
David Goodier – gitara basowa
John O’Hara – instrumenty klawiszowe, akordeon
Florian Opahle – gitara
Scott Hammond – perkusja
Ryan O’Donnell – śpiew
Byli członkowie
Mick Abrahams – gitara, śpiew
Glenn Cornick – gitara basowa
Jeffrey Hammond-Hammond – gitara basowa
John Glascock – gitara basowa, śpiew
Dave Pegg – gitara basowa, mandolina, śpiew
Matt Pegg – gitara basowa
Jonathan Noyce – gitara basowa
John Evan – instrumenty klawiszowe
David Palmer – instrumenty klawiszowe, aranżacje orkiestrowe
Eddie Jobson – instrumenty klawiszowe, skrzypce
Peter John Vetesse – instrumenty klawiszowe, śpiew
Don Airey – instrumenty klawiszowe
Martin „Maart” Allcock – instrumenty klawiszowe, gitara
Andrew Giddings – instrumenty klawiszowe, akordeon
Clive Bunker – perkusja
Barriemore Barlow – perkusja
Mark Craney – perkusja
Gerry Conway – perkusja
Paul Burgess – perkusja
David Mattacks – perkusja
Obecni współpracownicy
Florian Opahle – gitara
Kit Morgan – gitara
Dawni współpracownicy
Maddy Prior – śpiew
Angella Allen – śpiew
Najma Akhtar – śpiew
Tony Iommi – gitara
Steve Bailey – gitara basowa
John 'Rabbit’ Bundrick – instrumenty klawiszowe
Foss Patterson – instrumenty klawiszowe
Daryll Way – skrzypce
Ric Sanders – skrzypce
Phil Collins – perkusja
Scott Hunter – perkusja
Marc Parnell – perkusja
Gdyby tak przyszli wszyscy żyjący byli członkowie, to by mogli zagrać omalże symfonicznie!
Lista przypomniała mi stary dowcip:
P.: – Co to jest kwartet?
O.: – Kwartet jest to Wielka Orkiestra symfoniczna Związku Radzieckiego po powrocie z tournée po Ameryce…
Dobre 🙂
A kto już oglądał „Zimną wojnę”?
Zatem lampka na ukojenie i koniec dnia. Dobranoc!

Dzięki Ukratku… wyręczyłeś mnie nie po raz pierwszy. Mam totalną chandrę i, jak widać, powinnam leczyć ją Wyspą. A póki co- odrobina Araratu za to, ze Wam się
chce.
Wiedźminko!
Wyspa jest doskonała na chandrę. Parę razy już się przekonałam, mimo że jestem tu dość krótko.
Zaglądaj proszę więcej.
Makówko, jesteście wspaniali , a Ty ożywiłaś Wyspę, bo jesteś poniekąd tajfun. Poczytałam wpisy i zrobiło mi się żal,że mnie tam nie było. Podziwiam Twoją werwę i pasję. I umiejętność rozmowy….
Zawstydzasz mnie Wiedźminko…
No to teraz już bądź!
Wyspa doskonale leczy z chandry.
Czy ja się przypadkiem nie powtarzam?
Hmmm… ty się czujesz zawstydzona ? O rany Julek, jak to możliwe ??
Dobranoc. A co tam, znów zapalę lampkę ma dobry sen….
To teraz po dwóch lampkach to już może trzeba iść spać?
Jeszcze tylko sprawdzę pocztę, zerknę czy nie ma przecieków w sprawie kolejnej afery, zobaczę z czego śmieje się suweren i znów zrobi się 2:30!
A suwerenowi dziś przypomina się „Ojciec chrzestny”.
Czyżby dlatego, że podobno :
Wyborcza ma nagrania rozmów centrali PiS przy Nowogrodzkiej w Warszawie i dokumenty dotyczące wielkiej inwestycji spółki Srebrna. Pokazują kulisy negocjacji oraz Jarosława Kaczyńskiego w szczególnej nowej roli.
Austriacki biznesmen zarzuca Kaczyńskiemu „dokonanie oszustwa ogromnych rozmiarów”. Jeśli Ziobro upolityczni proces, Kaczyńskim zajmie się prokurator z Wiednia.
Hm..ciekawa jestem…
DOBRANOC WYSPO!
Bardzo ładne.
Wydawało mi się, że WYSPA to cudowne miejsce w necie, wolne od POLITYKI, gdzie można odpocząć, zrelaksować się, poczytać coś, co pozwoli się zatrzymać, docenić walory życia. Tymczasem mam wrażenie (po tego rodzaju wpisach), że nie kąpię się w krystalicznych wodach, oblewających Madagaskar, a w politycznym błocie. Kurczę, a miało być tak pięknie… słońce, plaża, fajni ludzie i fajne rozmowy…
Masz rację ajw, Wyspa miała być wolna od polityki, jednak w obliczu ostatnich wydarzeń, niektórzy nie wytrzymali. Polityki tutaj jest niestety coraz więcej
A już myślałam, że w swoich obserwacjach jestem osamotniona i chciałam cichcem wsiąść na jakąś tratwę i dać dyla z WYSPY

Mnie się też nie wszystkie wpisy podobają – to je po prostu omijam. Nie ma o co kruszyć kopii.
Nie rób tego ajw, na pewno wszystko wróci do normy.
Z pewnością wróci..
Dzień dobry
Znów biało za oknami… 
A u mnie odwilż i na schodach „szklanka”. Niewiele brakowało, a wywinęłabym niezłego orła w czapce zamiast korony

Cze…

Ka…?
Her…?
Gie…?
Kawusię poproszę, koniecznie. Trzeba by zacząć żyć, tak jakby.
Ja też, ja też…
Witajcie!
Minął interesujący i długi dzień. Co przyniesie dzisiejszy?
Mnie zapewne siatkę leków z apteki, bo za długo z przeziębieniem łaziłam

Dzień dobry. Jak zwykle im bliżej wyjazdu, tym więcej się pojawia spraw z nim niezwiązanych, a niecierpiących zwłoki. Żeby chociaż raz było spokojnie…
„Rajzefiber” każdego dopada

Dzień dobry. Pracujemy.
Już za chwileczkę, już za momencik – też.
Witam!
Przywitałam się o 10:31, a teraz zastanawiam się, czy nie zostałam wywołana, że powinnam się pożegnać?
Tak odebrałam wpis z godziny 10:32, który dopiero teraz przeczytałam, bo zajęłam się czymś innym.
Przepraszam.
Cóż. Mnie się wydawało, że Wyspa to miejsce, gdzie dzielimy się swoimi emocjami, opowiadamy o tym, co nas interesuje, gryzie lub cieszy.
Makówko, nie to miałam na myśli pisząc o swoich odczuciach. Po prostu zachowajmy umiar w kwestii polityki, którą jesteśmy epatowani ze wszystkich stron. Niech tu bedzie chociaż fajnie (choć zdaję sobie sprawę, że mam najmniej do gadania, bo jestem tu najmłodsza stażem).
Poza tym pomyśl, że nie tylko Ty się nakręcasz własnymi wpisami. Zapewne nieświadomie sprzedajesz złe emocje (mówię tu tylko o polityce) innym. Ja je na przykład łykam jak młody pelikan ryby i nie jest mi z tym dobrze. Dlatego napisałam swoje zdanie. Ktoś inny być może odczuwa inaczej..
Ja osobiście lubię Twoją energię i radość życia, ale polityka mnie po prostu męczy.
Otóż to, zachowajmy umiar. Kiedyś na Wyspie, polityka to był temat tabu. Później czasem coś tam wspomnieliśmy na ten temat… Rozumiem, że ostatnie wydarzenia nas pobudziły do wypowiedzi o polityce, ale myślę, że teraz możemy wrócić do normy?
To ja Ci Makóweczko przytoczę pewien tekst , który opisuje wydarzenia z naszego życia : Zaczyna się od spojrzeń i rozmowy , a słowa są podobne cichym snom , a każdy rozdział ciekawy jest i nowy , majowy , kolorowy i to jest zawsze pierwszy Tom . A potem ?? A potem , pełni szczęścia On i Ona , w marzeniach swych budują wspólny dom . Płona serca i miłość jest szalona – młodzieńcza , rozmarzona i to jest drugi Tom A potem ? A potem czyjeś serce w smutku tonie i płacze ktoś …A świat się dziwi łzom…W końcu widok juz na ostatniej stronie…Ostatnie słowo :KONIEC i to jest trzeci Tom . Wszystko ma swój początek i swój koniec i jeśli to od nas zależy , to starajmy się , aby ten Koniec , nie był dla nas przykry Podziwiam Twoje zaangażowanie i życzę dobrego zdrowia , bez którego nic w życiu się nie udaje
Maksiu!
Dziękuję bardzo
Jak poczytasz moje wpisy i komentarze chyba zauważysz, że staram się, aby ten koniec był najmniej przykry.
Na ile zdrowie pozwoli, bo (masz rację!) ono jest najważniejsze.
Czekałam, aż zabiorą głos Starzy Wyspiarze, bo mimo spędzonego czasu na Wyspie, nadal miewam wątpliwości, czy powinnam zabierać głos w sprawach zasadniczych. Wydawało mi się to zbyt niegrzeczne, bo nie mam zwyczaju przychodzić do kogoś i mu ustawiać mebli. Odezwała się Bożenka, za co bardzo dziękuję.
Zanim do końca zostanie zburzony spokój na Wyspie, podpisuję się pod słowami Bożenki o powrocie do tabu. Chociaż przykre, że zostały wywołane w taki właśnie sposób.
Prawdę mówiąc pierwszy raz jestem świadkiem podobnej akcji tutaj…
Masz rację Jo, poczekajmy na Panów T i Q.
Szanuję głos Starych Wyspiarzy. Przykro mi, że „sprzedawałam” moje „złe emocje”.Przepraszam.

Nieświadomie? Jednak nie, bo nie jestem pisarzem, więc mną pisanie nie rządzi jednak aż tak.
Mój wpis o godzinie 1:42 był odpowiedzią na link Zoe
z 21:11 ( PATRZ TU).
Jednak komentarz ajw był pod moim komentarzem, więc poczułam się „wywołana do tablicy”przez ajw kolejny raz i tym razem już nie umiałam nie zareagować. Przecież jak Q. pisał nie umiem być letnia.
Makówko, wrzuć na luz. Każdy z nas ma własną ekspresję i już. Wyspa jest wyjątkowa, bo każdemu pozwala być sobą. Ty jesteś spontaniczna, ja strasznie przynudzam. Każdy ma jakieś coś, co się komuś innemu nie spodoba.
Wydawało mi się, że Wyspa to nie stół przy rodzinnym obiedzie, gdzie nie da się nie słuchać tego, co mówi wujek X.
Nie każdy komentarz i nie każdej osoby jest OBOWIĄZEK czytać, a tym bardziej komentować.
Zawsze można ominąć komentarz, który zaraża „złymi emocjami” i zacząć pisać o czymś miłym.
Ta różnorodność tematów, poglądów itd. jest moim zdaniem walorem Wyspy.
Poczekam na Starych Wyspiarzy. Oprócz panów Q. i T. również bardzo wiążące będzie zdanie Wiedźminki.
Ja nie mam problemów z przyjmowaniem krytyki, więc trudno mi wejść w Twoje buty, Makówko i zrozumieć w czym problem. Zobligowana życzeniem „Starego Wyspiarza” o nieepatowaniu polityką napisałam po prostu o własnych odczuciach. Nie chciałam nikogo tym ranić, a jeśli to zrobiłam to przepraszam. Uważam po prostu, że jeśli walczymy z mową nienawiści to nie wstawiamy pod czyimś tekstem zdjęć, które podjudzają i tworzą różne kwasy (mam na myśli Twoje zdjęcia pod moim tekstem). Mnie nie interesuje czy ktoś jest z Kodu, Pisu czy z kosmosu. Chciałabym rozmawiać z ludźmi, a nie z partiami.
Alla też chyba ma wiążące zdanie, jest również Starą Wyspiarką.
Ech, szkoda że już nie ma z nami Incitatusa…
Masz rację Bożenko, Senator był wspaniały i zawsze umiał z każdym rozmawiać, ” z góry na dół”. . I znakomicie rozbrajał wszelkie miny. A czasem podpalał
A co do złych emocji, to myślę, że w wielu tekstach różnych wyspiarskich autorów można by je odnaleźć. Tylko po co od razu raban robić? Można przewinąć w dół.
Dzień dobry. Moi drodzy! Nie bardzo rozumiem ten, nazywając rzecz po imieniu, ten atak na Makówkę.

Prawdą jest,że zakładaliśmy Wyspę jako miejsce wolne od polityki, agitacji i pospolitej propagandy….ale też jako miejsce na swobodną rozmowę.
Nie da się jednak rozmawiać tylko o pogodzie i problemach życia codziennego Wyspiarzy,czasem dobrze jest dotknąć tego co boli w życiu publicznym. I niekoniecznie musi to być, jak to nazwałaś AJW, epatowaniem.
Popieram Jo ! Można pominąć wątek, który się nie podoba i co najwyżej w miarę delikatnie napisać „Makówko : ” długie, powolne ruchy, nie przesadzaj, proszę”.
Nie kojarzę w tej chwili wpisów Makówki pod zdjęciami AJW i nie jestem cenzorem.
Bardzo proszę o wzajemną wyrozumiałość, bo bez niej Wyspa straci rację bytu.
Dziękuję Wiedźminko!
Dobrze, że nazwałaś po imieniu coś co ja też tak odebrałam. Kolejny raz i jednak personalnie do mnie.
Staram się wyrażać SWOJE poglądy, opowiadać czym żyję i co robię.
Imprezy, wycieczki, ale i też „walka o demokrację i tolerancję”.
Bardzo przykro mi dowiedzieć się, że podjudzam.
Nie przypominam sobie, abym personalnie krytykowała kogoś za jego poglądy, wyrażam jedynie własne.
Bardzo proszę tą co zapala lampkę, aby mi wskazała, zwróciła uwagę, jeśli będzie inaczej.
Wyspa istnieje już jedenasty rok i przewinęło się przez nią wiele osób. Każdy dał Wyspie coś od siebie. Część osób odeszła, inni trwają.

Raz jeszcze proszę, nie róbmy osobistych wycieczek, bo zrobi się nam magiel.
Nie licz Makóweczko na to,że zachowam się jak moderator i będę kogokolwiek stawiała do pionu. Ciebie tez.
Cieszyły mnie wiersze AJW, cieszyły mnie zdjęcia Zochy, Maradag, twoje wpisy i fotki, bo zrobiło się bardziej kolorowo. I niech tak zostanie, dobrze ?
Pogody ducha Wszystkim
Dobrze godocie, Wiedźminko.
Również życzę wszystkim pogody ducha
Wystarczy Wiedźminko, gdy napiszesz:
Makówko : długie, powolne ruchy, nie przesadzaj, proszę
wtedy gdy uznasz to za słuszne.
Wszak jak Q napisał raczej nie bywam letnia, ale nie przypominam sobie, abym personalnie kogoś atakowała. Bardzo mnie zabolało, gdy dowiedziałam, że „podjudzam”. I że mam problem z przyjmowaniem krytyki, więc o taką życzliwą i konkretną krytykę proszę.
Sądzę, że to było nieprzemyślane stwierdzenie i lepiej o tym zapomnij…
A może ktoś zmieni pięterko? Już mnie nogi bolą na stare lata chodzić tak wysoko
To ja proponuję
Wiedźminka,Jo z Wami zawsze!
Choć jestem w autobusie i nie wiem czy wolno?Mam nadzieję,że nie zostaniemy ostrzelani jak wczoraj tramwaj?