« Królowa (śniegu?) Nienawiść »

Nad oceanem…

Nie jest tajemnicą, że nie przepadam za aktywnościami związanymi w jakikolwiek sposób z akwenami wodnymi. I nie jest istotne, czy w grę wchodzi pokonywanie kolejnych długości basenu sportowego na sąsiednim osiedlu, czy rejs pełnomorskim statkiem.  Potrafię jedynie machać kończynami dla utrzymania na powierzchni i katastrofą jest nawet pojedyncza kropla atakująca mnie z nieoczekiwanej strony.  Nawet najbardziej podstępne sposoby stosowane przez rodzicielkę, niegdysiejszą mistrzynię kraulu i motylka, skazane były na fiasko. Pozytywną stroną mojego wodowstrętu jest fakt,  że zdolności przekazywane są w genach co drugie pokolenie, a wszelkie wodniackie talenty odziedziczyła po babci wnuczka „rybka”, którą od wczesnego dzieciństwa siłą, a najlepiej sitkiem czy podbierakiem z wody wyciągać trzeba było i tak jest do dzisiaj. Nauczona wiosłowania, jako posłuszna córka plątałam się więc po jeziornych szuwarach. Będąc nastolatką, jako kompan do „lewy grota szot wybierz”, wkuwając pilnie komendy przygotowywałam się do egzaminu żeglarskiego. Jeszcze później w ramach rehabilitacji po wypadku ćwiczyłam z zacięciem rękę na desce surfingowej, pracując równocześnie nad skądinąd urokliwym jeziorem. Nie dalej jak rok temu próbowałam nawet nurkowania, bo posmakować trzeba przecież wszystkiego! Jednak od zawsze wakacyjną, a później urlopową frajdę dawała mi wolność ducha gór.

I oto końcem listopada, na bardzo wariackich papierach oraz wbrew resztkom drzemiącego rozsądku, znalazłam się nad wielką wodą! Przez kilka tygodni pobytu spacerując plażami i wędrując szlakami po klifach przekomarzałam się telefonicznie z przyjaciółką bezgranicznie wielbiącą nadmorskie widoki o wyższości gór nad piaszczystą monotonią. A na dowód, że nie dzieje się nic, tworzyłam fotograficzną dokumentację, którą i Wam przedstawiam.

159 komentarzy

  1. Zocha pisze:

    Grudniowa bardzo nudna wielka woda – twierdzę z przekorą 😉

  2. Tetryk56 pisze:

    Zdjęcia zielonawej pianki porywanej przez wiatr ze szczytu fal są bliskie mistrzostwa! po chwili wpatrywania się zaczyna się dostrzegać, jak pojawia się tam Afrodyta! 🙂

  3. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, jam ci to jest.

    Zdjęcia są bardzo fajne, chwilami wręcz pocztówkowe, a każdy z tych typów brzegu ma swoje zalety: plaża do długich spacerów, muszlobrania i windsurfingu; z kamieniami wystającymi z morza zmienia się w wystawę ptaków, nic, tylko teleobiektyw zakładać i wypatrywać, co tam poza mewami i kormoranami jeszcze siedzi. Kiedy robi się skaliście, każdy basenik i każda mikrozatoczka stają się maciupeńkim ekosystemem, nad którym można klęknąć albo usiąść, byle dyskretnie, żeby nie wzbudzać niepokoju, i oglądać rybki, kręcące się nerwowo tam i sam, krabiki centymetrowe albo mniejsze, małże, ślimaki, czasem, jeżeli warunki pozwolą, różne roślinki. Wielkie fale pokazują majestat morza i ustawiają człowieka we właściwej pozycji, przypominając, że przyrody do końca nie okiełznał. A spokojne morze z zachodzącym słońcem pokazuje, że możesz sobie, człowieku, mieszać farby i barwy, a naturę i tak trudno przebić.

  4. Quackie pisze:

    Dobranocka dzisiaj jeszcze piętro niżej.

  5. Makówka pisze:

    Uwielbiam wodę, ale i też góry.
    Lubię pływać i wtedy jest mi obojętne czy to jezioro, czy morze, czy Ocean, czy rzeka, czy basen.

    Te zdjęcia są zachwycająco piękne! Oczu oderwać nie mogę!
    Ależ cudownie można by było pływać na tych falach!

    Wróciłam ze spotkania pt. „kolega z LO mieszkający na stałe w Finlandii jest przez 10 dni w Krakowie”.

    Gdy napisał, że jest i chce się spotkać, skrzyknęłam parę osób i …było super! Mam różnych znajomych, ale do tych z LO sentyment szczególny.

    • Quackie pisze:

      A ja byłem na spotkaniu dotyczącym kuchni fińskiej, co za zbieg okoliczności Happy siłą rzeczy dość ograniczonej, jeżeli chodzi o tradycyjne potrawy. Na szczęście tamte czasy dawno za Finami.

      • Makówka pisze:

        Jakoś o kuchni fińskiej nie było rozmowy. Kolega ma żonę Finkę, następnym razem zapytam, co gotuje.

        Faktycznie ta „fińskość” dziś wieczorem to zabawny zbieg okoliczności!

    • Zocha pisze:

      Chętnych do wodnych igraszek nie brakowało! Jak rozumiem zabawę z i na śniegu, w tej zimnej wodzie pojąć nie zdołam 😉

      • Makówka pisze:

        Taplanie się w śniegu rozumiem, a w wodzie uwielbiam, ale jednak ciepłej.

        • Quackie pisze:

          Z wiekiem coraz bardziej podoba mi się dryfowanie na wodzie, najchętniej w dużym dmuchanym kole, a jak jeszcze w dłoni znajdzie się szklaneczka czegoś mocniejszego, to już w ogóle pełnia szczęścia! Wink

    • ajw pisze:

      Zgadzam się z makówką „zachwycająco piękne”
      kiss_a_heart

  6. emilka pisze:

    Jak to nad woda sie nic nie dzieje!? Tylko tam sie dzieje! Bo gory sa i stoja i milcza! A ocean MOWI! Woda mowi! Marylko, te twoje zdjecia powalaja zachwytem! Ogladajac juz slyszalam ten szum, czulam zapach i ta dzikosc wody! To gdzie nastepnym razem lecisz? Bo podrozowanie z toba bardzo mi sie podoba!

  7. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Tak mi się dobrze spało, że wstać mi się nie chciało Pleasure

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Wszystko wskazuje, że ta przypadłość dotknęła dzisiaj nie tylko Ciebie!

  9. Jo. pisze:

    A w ogóle to co się z Miralką dzieje???

  10. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Gienię proszsz…
    Koffie

  11. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Mnie się też nie chciało, ale rzeczywistość zaskrzeczała wyjątkowo głośno!

  12. Bożena pisze:

    Na kawę czas, dziękuję Gieniu Kawa2

  13. Makówka pisze:

    Witajcie!
    Kawa1
    A mnie się chciało wstać, bo zbudził mnie telefon od kolegi z klasy z SP.
    Chwila miłej rozmowy nakręciła mnie pozytywnie do tego, aby wyjść z łóżka.
    A wczorajsze piwo z koleżeństwem z klasy z LO dobrze zrobiło na zaśnięcie.

    Czas jednak oderwać się od miłych wspomnień szkolnych i zanurzyć w rzeczywistość!

  14. Zocha pisze:

    O tej porze druga Kawa1 Po dniu słońca znów sypie śnieg.

  15. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Zabiegany. Kawa.
    ps. Notkę przeczytam i obejrzę w spokoju wieczorem.

    • Makówka pisze:

      Zoe!

      Zarezerwuj sobie chwilę czasu i spokoju, bo zdjęcia są tak zachwycające, że nie da się ich tak, tylko przeglądnąć.

  16. max pisze:

    Dzień dobry 🙂 ” Każdy orze jak może i jak może się pcha . Jeden do akcji W ( weneryczna),tu należy splunąć tfu ! Drugi do akcji H (hodowlana). Tak było w słusznie minionym okresie , a dzisiaj ? A dzisiaj , po cichutku , cholera wie z czyjej inicjatywy , bez żadnej akcji, powstał w Polsce nowy obyczaj zabawy dla młodzieży . Zabawa ta ,polega na rozwiązywaniu różnych zagadek w odizolowanych od świata tzw. escape roomach . Uzbierało się tego w Kraju już ponad dwa tysiące , w Stolicy ponad dwieście . Efekt tej zabawy w Koszalinie jest tragiczny i zmusza do zastanowienia . Co się dzieje wokół nas , że w Warszawie przed Świętami spłonę ło żywcem sześciu bezdomnych , a w Koszalinie pięć młodych dziewcząt podczas jakiejś wydumanej zabawy w escape room ?? Smutno mi , bo nie znajduję racjonalnych uzasadnień tych nieszczęść i ładne zdjęcia z otaczającej nas przyrody , troche tylko zmniejszają ten smutek . Może chociaż mały kwiatek ? Bukiet

    • Tetryk56 pisze:

      Ludziom jest za dobrze, i szukają adrenaliny… dla mnie to głupota.

        • Makówka pisze:

          Też tego nie rozumiem. Nigdy nie oglądałam horrorów.
          Czymś innym jest odrobina adrenaliny, która się wydziela, gdy pokonuje się jakąś przeszkodę.

      • max pisze:

        Masz rację – głupota , ale ponad dwieście escape roomów w Warszawie , stolicy Polski , mówi o skali tej głupoty , o której mieszkańcy nie mają zielonego pojęcia . Czy na ” rynku ” rozrywki , te escape roomy traktowane były jak Agencje Towarzyskie ? Thinking

  17. Bożena pisze:

    Nieszczęść jest wiele, ale najgorsze są te, które powstają wskutek bezmyślności. Żal mi tych rodzin, które utraciły swoje dzieci…

  18. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, fajrant nr 1 około południa, teraz fajrant nr 2, bo w międzyczasie wróciło do mnie (normalnym trybem, to nie jest nic awaryjnego) zlecenie… ale za to chyba już przerwy nie będzie.

  19. Bożena pisze:

    A teraz już się pożegnam, życząc Państwu dobrej nocy lulu

  20. makowka9 pisze:

    Jedni idą spać,a inni zaczynają wracać do domu.Dwie przesiadki przede mną…Dobranoc spać idącym.

  21. ajw pisze:

    Ja, wręcz przeciwnie, uwielbiam wodę pod każdą postacią, a już na widok greckiego morza płaczę (ze szczęścia) jak pułkownik Kwiatkowski nad młodymi piersiami. Kocham morze, a to Twój ocean jest piękny do granic nieprzyzwoitości 🙂
    In Love

  22. Quackie pisze:

    Nastąpiło gwałtowne zawirowanie na gruncie domowym.

    Dobranocka jedyna na taką sytuację.

  23. Tetryk56 pisze:

    Do wyciszania jeszcze lampka kojąca niezbędna 🙂

  24. Makówka pisze:

    Wróciłam grzecznie, bez zawirowań do domu. Gitarę zostawiłam w spokoju i wpakowałam się do łóżka.

    Dziś było parę ambitnych planów jak spędzić wieczór -promocja książki, film, wykład; plany zmieniane co chwilę, ale albo godzina za wczesna, albo za późna, albo miejsce nam nie pasowało.

    Wygrała wersja -„najlepiej przyjedź do mnie, zrobię grzańca”.
    Do tego bułeczki z pastą jajeczną takie jak dają na wernisażach w „Mocaku”, ciasteczka, czekoladki, herbatka.

    Wygodna kanapa i komedia romantyczna. Chodziło o to, aby było miło, nie koniecznie ambitnie.
    Hawaje, Bradley Cooper i te jego błękitne oczy!(też bym się zakochała…).
    Taki film z gatunku tych, co dobro zwycięża,wszyscy szczęśliwi, ładne widoki itd.

    Dwie sceny bardzo mi się spodobały. Mąż i były facet stają naprzeciw siebie, klepią po ramieniu, oprócz przywitania nie mówią nic, a jednak powiedzieli sobie wszystko. Kobieta pyta „rozmawiałeś z moim mężem?” i były chłopak wyjaśnia, co się dowiedział, choć przecież żadne słowa nie padły.
    I potem jest druga scena męskiej rozmowy, w której panowie „się dogadali”bez słów.

    Ten wieczór mnie wyciszył, ale może lampka dopełni i będzie mi się dobrze spało? …na Hawajach…

  25. Makówka pisze:

    Co z Miralką?

    Thinking

    Wiedźminka ma dalej zepsuty laptop?

    Jakieś zawirowania ma nie tylko Mistrz Q ?

    Who-s-the-man

  26. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Znów nadchodzi szary, deszczowy dzień, po zimie ani śladu Wink1

  27. Alla pisze:

    Przysiądę chwilkę i posłucham co mówi ocean!
    Wszystkiego nie rozumiem, bo to i pomrukuje i szepcze… Cudnie falami.
    Zdjęcia prześliczne, patrzę i patrzę… Oczu oderwać nie mogę…
    Dzień dobry Delighted

  28. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Deszczowo – śniegowo.

  29. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Z rana w pracy porcja adrenalinki, więc dotrwam do kawy o 10-tej Delighted

  30. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Spałem dobrze, ale wcale nie jestem wyspany, dlaczego?

  31. Zocha pisze:

    Dzień biały! Monotonna jestem…między szuflowaniem kawka? Kawa1 Ocean był mniej absorbujący…

  32. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Kawka
    Też mam tak jak Q. Spałam dobrze, a jakoś, tak się czuję, że najchętniej położyłabym się znowu i… znalazła na Hawajach.

    Q jak Twoje zawirowania?
    Czy ktoś wie co z Miralką?

  33. makowka9 pisze:

    Co taka cisza?Jestem w autobusie,pogadałabym z kimś,a tu nikogo nie ma?

  34. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa, a po przerwie Wyspa i jeszcze przeglądanie różnych papierów przed sobotnim wyjazdem… Worry I-see-stars

  35. makowka9 pisze:

    A ja już w tramwaju,wracam.Ten tydzień jest nad wyraz udany „póki co”

  36. Tetryk56 pisze:

    A i ja wracam, szkoda że z innej strony… 🙁

  37. Bożena pisze:

    Nadchodzi czas sów, ja się odmeldowuję. Dobrej nocy życzę kordelka

  38. Makówka pisze:

    Wczoraj była rozrywka lekka i przyjemna-komedia romantyczna.

    Dziś bardzo ciekawe spotkanie z cyklu Rozmowy o Człowieku.
    Organizatorem cyklicznych spotkań jest Klinika Psychiatrii Collegium Medicum UJ, Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych, PAU.
    Tematem dzisiejszego spotkania były relacje polsko-żydowskie.

    Z prof. Pawłem Śpiewakiem oraz redaktorem Sewerynem Blumsztajnem rozmawiała prof. Dominka Dudek.

    Na koniec były bardzo interesujące wypowiedzi z sali.
    A potem przesympatyczny koncert muzyki klezmerskiej.

    • Quackie pisze:

      Ohoho. Temat w obecnych czasach szczególnie ważny. Zarówno ze względu na diasporę na całym świecie (który się radykalizuje), jak i państwo Izrael.

      • Makówka pisze:

        Wklejam tekst napisany przez prowadzącą spotkanie, bo on wyjaśnia, w jakim kierunku zmierzała ta dzisiejsza dyskusja.

        Dlaczego „Rozmowy o Człowieku”?

        Dziedzina, którą reprezentuję – psychiatria – uczy pokory wobec człowieka, uczy zaciekawienia człowiekiem, uczy poznawania człowieka z wielu perspektyw i w różnych kontekstach. Obcowanie z tak subtelną materią, jaką jest psychika, zobowiązuje do zadawania ważnych pytań o kondycję człowieka we współczesnym świecie, do zaangażowania, niepozostawania obojętnym wobec otaczającej nas rzeczywistości. Rzeczywistość ta bywa trudna – jesteśmy zalewani chłamem i kiczem, w natłoku milionów zbędnych informacji ginie to, co piękne, istotne i wartościowe. Na taką rzeczywistość nie należy się obrażać, lecz starać się ją zmieniać i wzbogacać „robiąc swoje”. A wszakże nie ma nic cenniejszego i bardziej wzbogacającego niż spotkanie z mądrym człowiekiem.

        Mam nadzieję, że „Rozmowy o Człowieku” ze wspaniałymi, mądrymi i pięknymi ludźmi będą otwierać nasze umysły, prowokować do wysiłku intelektualnego, zaciekawiać, inspirować i poszerzać przestrzeń wewnętrznej wolności. Tego Państwo i sobie życzę, dedykując nasze spotkania pamięci Profesora Jerzego Vetulaniego – człowieka o pięknym umyśle.

        Dominika Dudek

        • max pisze:

          Znałem o parę lat starszego od Blumsztajna – Blumenkranza . Bywałem z nim w klubie na Nowogrodzkiej i byc może bywał tam Blumsztajn , ale nie pamiętam . Mój znajomy , zaopatrzeniowiec , miał pecha . Powinęła mu się noga , miał proces , dostał siedem lat , ale …Po paru miesiącach spotkałem Go na Marszałkowskiej , kiedy wysiadał za auta z napisem : Ministerstwo Sprawiedliwości . Pogadaliśmy trochę , cieszył się ,że udało Mu się wygrzebać z kłopotów i w dodatku dostał pracę w Ministerstwie . Po paru miesiącach otrzymałem od niego list z Izraela , gdzie również otrzymał niezłą pracę , lepszą podobno od tej w Warszawie … A wszystko jak widać , za pięknie brzmiące nazwisko Blumenkranz … Thinking

  39. Quackie pisze:

    A do licha, próbuję być człowiekiem-orkiestrą i średnio mi to wychodzi. Weary

  40. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj melodyjnie i z celtycka i dość żwawo (na pewno bliżej końca). Nolwenn Leroy i jej wersja „Tri Martolod” Alana Stivella (a właściwie tradycyjnej melodii, no ale wykonanie Stivella chyba najlepiej znane). Czyli piosenka o trzech marynarzach.

    Snów o bezpiecznych rejsach powrotnych do domu.

    • Makówka pisze:

      Dobrze się mi się to uzupełniło z koncertem klezmerskim.
      To moje odczucie laickie, pewnie zostanę wyśmiana?

      • Quackie pisze:

        Nie sądzę. Może harmonie klezmerskie inne od celtyckich (chociaż…?), ale już instrumentarium podobne, np. akordeon i skrzypce (zwłaszcza w tych bretońskich klimatach).

  41. Tetryk56 pisze:

    Miła melodia i ładna dziewczyna, choć klip raczej ukazuje wariację na temat czarodziejskiego fletu niż marynarską opowieść. Nieco wszakże magiczny w nastroju, więc lampka nie będzie od rzeczy 😉

  42. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Robi się coraz zimniej, zapowiadają nawet śnieg… czyżby nareszcie zima? Bo jak dotąd, jej nie widać Wink1

  43. Zoe pisze:

    Cześć wyspa. Mokro-śniegowo za oknem. Pracujemy.

  44. Quackie pisze:

    Dzień dobry, wczoraj doszły mnie pełne zgrozy wieści na temat rzekomej „burzy śnieżnej”, jaka miała nawiedzić Trójmiasto i okolice. A tu nic, ot, trochę poprószyło (i od razu stopniało).

  45. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Możecie mi zazdrościć 🙂 W Krakowie pada śnieg, na całej połaci, na brudy i śmieci – śnieg… I naprawdę jest biało! Happy

    • Quackie pisze:

      Zazdroszczę! I udaję się do pracy.

    • Bożena pisze:

      Ruszam do Krakowa… Może to jedyna okazja, żeby zobaczyć śnieg?

      • Makówka pisze:

        Tylko się pośpiesz, zanim nie stopnieje!

        A teraz poważnie -co z Miralką?
        Ktoś coś?

        • Bożena pisze:

          Niestety, nie odzywa się, a innego kontaktu z nią nie mam. Myślę że nie ma dostępu do neta, bo inaczej by mi odpowiedziała. Innej myśli nie dopuszczam…

          • Jo. pisze:

            Na FB też od kilku dni się nie odzywa.

            • Makówka pisze:

              Też innej myśli nie dopuszczam oprócz tej, że to brak dostępu do Internetu…

              • Quackie pisze:

                Wygrzebałem jej numer komórki kędyś z maila i wysłałem jej SMS-a, ale na razie nie wiem, czy doszedł, odpowiedzi też nie ma. O ile w ogóle numer aktualny…

                • miral59 pisze:

                  Twój SMS, Mistrzu Q, doszedł i jestem tym niesamowicie zdziwiona. Mój plan na komórkę nie przewiduje połączeń z Europą. Kiedyś mój brat próbował mi coś tam wysłać, a i ja próbowałam. Nic nam z tego nie wyszło. Także nie mam pojęcia jak się to Tobie udało… Delighted
                  Numer telefonu jest oczywiście aktualny. Już chyba z 10 lat i nie mam zamiaru go zmieniać. Za wiele osób musiałabym powiadamiać o zmianie. Chyba jestem na to za leniwa Wink

                • Quackie pisze:

                  Uff. Cieszę się, że dotarło i wszystko się wyjaśniło i w ogóle.

                • Quackie pisze:

                  Ale na przychodzące (SMS-y i połączenia) ten plan nie powinien mieć wpływu, tylko na wychodzące chyba?

          • miral59 pisze:

            Już Ci, Bożenko odpowiedziałam Pleasure
            Dostęp do neta miałam, ale czasu brakło na siedzenie przy komputerze. A w komórce internetu nie mam. A z resztą… kiedy i gdzie miałabym czytać czy pisać? Podczas jazdy?!!! Przecież siedzę za kierownicą!!! Amazed

    • Makówka pisze:

      Witajcie!

      Wcale Tetrykowi nie zazdroszczę, bo u mnie RÓWNIEŻ biało.
      ( Co za dziwny zbieg okoliczności!) Who-s-the-man
      Minus jeden, nie pada.

  46. Makówka pisze:

    Zapakowałam rzeczy do pralki, ale zapomniałam włączyć.
    Potem spaliłam kompot.

    Może taki garnek by mi się przydał?

    Chyba nawet taki garnek nie rozwiązałby problemu, bo akurat w tym momencie, gdy poczułam dziwny zapach, nie siedziałam przy laptopie.
    Co robiłam? Chyba wpadałam w czarną dziurę, która nie wiedzieć czemu wsysa mnie od rana.
    Tired

  47. Zocha pisze:

    Biało, bielej… sypie bezustannie Happy-Grin

  48. Quackie pisze:

    Uf, fajrant nr 1 przed chwilą, za chwilę przerwa, potem Wyspa i człowiek orkiestra znów wkracza do akcji.

  49. Jo. pisze:

    Powoli wracam do życia. Z dużym naciskiem na POWOLI.
    Wiecie jak uroczo witała się dzienna zmiana wczoraj na SORze? „Umarł już ktoś dzisiaj?”.

  50. Makówka pisze:

    Witaj Jo!
    Wracaj powoli, ale skutecznie!

    A ja wróciłam z pierwszej w tym roku krakowskiej Kafejki Prawnej, której gościem był sędzia Jerzy Stępień.
    Klasa, wiedza, piękna polszczyzna… Posłuchać na żywo to była wyjątkowa przyjemność.
    Jaszczury to miejsce dla niego szczególnie miłe, gdyż kiedyś bywał tu z saksofonem.

    • Quackie pisze:

      Ha. Sędziego Stępnia poznałem osobiście, chociaż on mnie na pewno nie pamięta, bo to było 30 lat temu. Jego potomstwo znałem lepiej, co prawda chodzili do „konkurencyjnego” liceum, ale miałem tam tylu przyjaciół, że dla mnie to nie była żadna konkurencja (chociaż w obu szkołach byli tacy, co traktowali tę „konkurencyjność” z pełną powagą).

  51. Quackie pisze:

    Dobranocka, bardzo spóźniona.

    Chociaż według pewnych złośliwych osób Maryla Rodowicz śpiewa od bardzo, bardzo dawna (obrazek na dowód złośliwości załączam), dzisiaj na dobranoc właśnie ona (ma się rozumieć, z tekstem Agnieszki Osieckiej).

    A ponieważ to dobranocka, będzie o leżeniu na boku, tym albo tym drugim.

    Snów pod gruszą, oczywiście o innej porze roku. Na dowolnie wybranym boku.

  52. Zocha pisze:

    Snów spokojnych, niekoniecznie pod gruszą Zzzzzz

  53. Tetryk56 pisze:

    Wirtualna grusza, wirtualny ocean, wirtualna lampka…
    Zdrowego, realnego snu!

  54. ajw pisze:

    Zapraszam na wyższe pięterko 🙂

  55. miral59 pisze:

    Zanim skoczę na pięterko wyżej…
    Zdjęcia są cudne Approve Woda (od małej rzeczki, czy bajorka po bezkresne morze) od zawsze ma dla mnie nieodparty urok. Nad oceanem jeszcze nie byłam, ale ciągle mam nadzieję, że kiedyś się wybiorę. Happy
    Gdy patrzyłam na zdjęcia, słyszałam ten szum fal uderzających o skały… ten zapach morskich glonów… ten wiatr wiejący od wody… Cudo!!!

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)