« Tuwim na Zaduszki I znowu w Zion. »

O Dobrych Aniołach…

 

Zanim będzie o Aniołach jeszcze o rozbitej szklance.

Otóż człowiek jest silniejszy od szklanki. Rozsypany na kawałki potrafi „się pozbierać”.

Szklankę trudno skleić. Porcelanowy garnuszek już można.

Wiem, bo w czasach kryzysu sklejaliśmy garnuszki, talerzyki itd.

Garnuszek potrzebuje dobrego kleju. Dla człowieka takim klejem mogą być Przyjaciele.

Poznajemy ich na różnych etapach naszego życia. W dzisiejszych czasach bywają wirtualni Przyjaciele. Znam taką Wyspę, gdzie …sami wiecie.

Kiedyś w kabarecie „Loch Camelot” w Święto Trzech Króli byłam na spotkaniu pt.”Wieczór mędrców. Zaproszeni goście mieli za zadanie opowiedzieć o „Dobrych Aniołach ” w swoim życiu.

Przyjaciele są takimi naszymi „Dobrymi Aniołami”.

Dziś ( jak pisałam) byłam w Lanckoronie -Mieście Aniołów. Nie mogę znaleźć oryginalnego zdjęcia, ale natknęłam się na takie, które kiedyś pokazywałam na slajdowisku.

Bo w Lanckoronie wszędzie jest pełno Aniołów, nawet na podwórkach.

   

A tu dwa zdjęcia, które zrobiłam dziś w Lanckoronie.

  

Poniżej rzeźba, która stoi w centralnym miejscu  Miasta Aniołów.

Nazywa się „Serce Anioła”, a jej autorem jest włoski grafik, malarz

i rzeźbiarz Enrico Muscetre.

Skoro o Aniołach mowa mam jeszcze  zdjęcie, które zrobiłam rok temu w Austrii. To instalacja pt.”Skrzydła Anioła”. Byłam tam z moimi przyjaciółkami ze SP, takimi co to mimo dzielącego Oceanu są moimi Dobrymi Aniołami. O sile tej przyjaźni mogłabym zrobić drapacz chmur sięgający do nieba…

Lanckorona nie była celem mojej wycieczki.

Celem był Maków Podhalański, gdzie z przyjaciółką  pojechałyśmy na grób jej przyjaciółki.

Tam też były Anioły.

Tu widać jak w Sanktuarium Matki Bożej Makowskiej w Makowie Podhalańskim idę zrobić zdjęcie anioła.

  

Tego anioła:

  

Obrazek wyróżniającym tego wpisu   jest Anioł-Makówka. Dostałam tego anioła  wiele lat temu. Mam go do dziś i odbieram jako symbol, że najważniejszym Aniołem Stróżem musimy być dla siebie my sami. Aby tak się działo, czerpmy siłę z Dobrych Aniołów, jakimi są nasi Przyjaciele.

 

252 komentarze

  1. Makówka pisze:

    Antoine de Saint-Exupéry

    ” Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać”.

    Zapraszam na nowe pięterko.

    • Bożena pisze:

      Dzień dobry Delighted Piękne to pięterko i takie radosne o aniołach i przyjaciołach. Dobrze się otaczać przyjaciółmi, bo są dla nas jak anioły. Ale jeszcze lepiej być aniołem dla przyjaciół. Happy

  2. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    W temacie wpisu chciałbym przypomnieć ulubione motto Jaśminki:
    Wszyscy jesteśmy aniołami z jednym skrzydłem. Musimy się mocno objąć, aby polecieć…

  3. Makówka pisze:

    Przyjacielskie i pochmurne Dzień dobry!

  4. Quackie pisze:

    Dzień dobry, chmur dzisiaj dostatek, ale nic z nich (na razie?) nie pada.

  5. Quackie pisze:

    No i ad rem – piękna rzeźba, w której serce jest przestrzenią, miejscem, przez które widać, co się w tym sercu mieści.

    A anioł z Makowa ma drabinę w ręku – pewnie jakubową, symbol zmagań i triumfu, który się osiąga. Przyjaciele też mogą w tym pomóc (mimo że Jakub akurat we śnie był sam).

    • Makówka pisze:

      To parę słów o rzeźbie:
      Enrico Muscetry – (urodzony w Gallipoli, w Apulii w 1946) włoski malarz i rzeźbiarz. Rzeźba nosi tytuł „Il Cuore dell’Angelo” („Serce Anioła”). Symbolizuje duchowość Lanckorony, podkreślaną co roku w grudniu podczas Zimowego Festiwalu Anioł w Miasteczku. Rzeźba została ufundowana w 2008 roku przez Województwo małopolskie, w ramach projektu związanego z uczestnictwem mieszkańców we wspólnym tworzeniu przestrzeni publicznych.

  6. maradag pisze:

    Dzień dobry! A u mnie słonecznie, (póki co), choć zimno.
    I jakie piękne pięterko! Ja biadolę na moim blogu, że mi się mój Anioł Stróż zbiesił, a tu takie wspaniałe konkluzje Happy
    Angel
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie Kawa2 z kawusią, oczywiście

  7. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Piękne pięterko Approve
    Chociaż muszę przyznać, że rzeźba Enrico Muscetre jakoś mnie nie zachwyca. Sama idea jest piękna, ale wykonanie mi nie odpowiada. Gusta są różne… Wink

  8. miral59 pisze:

    Wczoraj mąż wrócił z pracy wyjątkowo wcześnie i pojechaliśmy na wycieczkę Happy-Grin On sobie trenował latanie dronem (może jak się nauczy, to pokażę dokąd jeździmy), a ja obcykiwałam wszystko jak leci Wink Gdy przejeżdżałam z parkingu na parking, o mały włos a przejechałabym węża. To była niespodzianka, bo byliśmy przekonani, że one już śpią snem zimowym. Zanim się zatrzymałam i wyskoczyliśmy z aparatami, wąż schował się już w wysoką trawę. Mąż wyciągnął go z powrotem za ogon Overjoy I nawet uniknął ugryzienia, chociaż wąż próbował to zrobić…
    Po „sesji zdjęciowej” mąż przesunął węża z powrotem w wyższą trawę. Nie chcieliśmy, żeby jakiś samochód rozsmarował go po asfalcie. Happy-Grin

  9. Eliza F. pisze:

    Proszę o wyjaśnienie dlaczego moja odp. do maradag została przesunięta z 14,16 -14,26 ….Co żle robię Cry

  10. Jo. pisze:

    Dzięki.

    • Makówka pisze:

      Jo.

      Jak u Ciebie? Chyba nie muszę pisać, że cały czas o Tobie ciepło myślę i wiem, że jesteś szklanką, która zawsze da się pozbierać „do kupy”?

      • Jo. pisze:

        Tam szklanka, szklanka. To to jestem kryształowy kieliszek! Jak się posypie, to w drobny pył!

        • Makówka pisze:

          Jo.

          „…Jeszcze w zielone gramy, chęć życia nam nie zbrzydła
          Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła…”

          Połamane skrzydła da się skleić to i kieliszek.

          • Jo. pisze:

            Tak. U mnie ta ekipa jest w domu od zawsze.

            Ekhem. Mam na myśli Młynarskiego, Osiecką, Koftę i tak dalej. Chociaż i wina nie odmówię.

  11. Jo. pisze:

    No więc tak: to, co się dzieje, to jest taki odjazd, że nie nadaje się do opisania nawet w Szkicach.

    Mam konkretne pytanie – może ktoś coś podpowie. Czy istnieje jakaś internetowa strona z nekrologami? Bo ze względu na rozbieżność światopoglądową Filozofa oraz Madre (i nas samych) mamy niemożliwy do uzyskania kompromisu pat klepsydrowy, a wypadałoby jednak poinformować ludzi o pogrzebie… Wiem, że kiedyś coś takiego widziałam, nawet wpisywałam kondolencje, ale za cholerę nie mogę znaleźć…

    • Makówka pisze:

      Jo.

      Moi przyjaciele z USA napisali informację o śmierci córki zwyczajnie na fb, ale z opcją „widoczne tylko dla znajomych”.

      Wiem z komentarzy, że dla wielu osób było to pierwsze (może jedyne?) źródło informacji o tej tragicznej śmierci młodej osoby.

      Oczywiste przecież, że rodzice nie mieli siły na jakieś telefony w sytuacji, gdy nagle, niespodziewanie zmarło ich dziecko.

      Po jakimś czasie mama dziecka napisała taki zbiorczy wpis dziękujący wszystkim za wsparcie, wyrazy współczucia …

      Bardzo piękny i wzruszający.

      • Jo. pisze:

        Tak, my też tą drogą poszliśmy. Ale Filozof był osobą… no nie wiem jak to powiedzieć… Miał wielu znajomych. Był również wykładowcą uniwersyteckim. Rektorem. I tak myślę, że chyba powinniśmy dać szansę ludziom pożegnania go.
        Bez względu na to, co o tym myśli Madre.

  12. Quackie pisze:

    Po sobotniej awarii sieci jestem z powrotem.

  13. Jo. pisze:

    Spaaaaaać…

  14. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Sting i ulubiony utwór z ulubionej płyty.

    Fragile.

    Snów o tym, że może każdy z osobna jest kruchy, ale razem jest już dużo lepiej.

  15. Bożena pisze:

    Chociaż raz idę spać po dobranocce…
    Dobranoc I-m-in-love

  16. Makówka pisze:

    Zanim będzie, lampka opowiem, co dziś robiłam.
    Otóż byłam nad Zbiornikiem Wodnym Dobczyce.
    Przy normalnej pogodzie na drugim planie widać pięknie góry.

    Te powyższe „wody otwarte” są ogrodzone, niedostępne, gdyż jest to zbiornik wody pitnej.
    Dlatego potem poszłam sobie popatrzeć na tak ładnie położony basen.
    Ja tu kiedyś w lecie MUSZĘ, przyjść popływać!

    • Quackie pisze:

      Ależ Ty jesteś ziemnowodna!

      • Makówka pisze:

        No właśnie jestem wyjątkowym zmarzluchem znanym z tego, że mam na sobie mnóstwo warstw ubrania. Chyba (oprócz lata) mogłabym spokojnie grać w pokera rozbieranego!

        • Quackie pisze:

          To jak to godzisz z pływaniem? Pływasz tylko w podgrzewanych akwenach?

          • Makówka pisze:

            Włażę nieraz do bardzo zimnej wody, ale na zewnątrz powinno być w miarę ciepło. Nie jestem morsem !
            Choć nie zawsze, bo pływałam w Górach Skalistych w basenie pod gołym niebem w zimie przy silnym mrozie. Przykrym momentem było wyjście z wody i dobiegnięcie do szatni.
            Pływałam w lodowatym górskim jeziorze w Yosemite.
            Na Bagrach w tym roku już w kwietniu.
            A potem kolanka smaruję maścią…

            • Quackie pisze:

              Co do „wyjścia z wody i dobiegnięcia do szatni” – trzeba wynaleźć podgrzewany szlafrok. Kurtki z elementami grzewczymi już są, czas zamontować je do innych części garderoby.

            • Ultra pisze:

              Mój zięć twierdzi, że w tak zimnej wodzie jeszcze się nie kąpał, a był to Pacyfik przy plaży w San Francisco.

      • Tetryk56 pisze:

        Coś pomiędzy aniołem a delfinem Wink

        • Quackie pisze:

          Chociaż delfin jest ssakiem – ryba latająca!

        • Makówka pisze:

          Zwyczajna zodiakalna Ryba…
          A co do anioła czy słyszałeś, aby anioł nosił imię pierwszej grzesznicy?

          • Jo. pisze:

            Nie ma czegoś takiego, jak ZWYCZAJNA zodiakalna ryba.
            Zodiakalne ryby z definicji są NIEZWYKŁE.
            Overjoy

            • Quackie pisze:

              I ja się nie wyprę zodiakalnego rybstwa.

            • Makówka pisze:

              Hm…miło być niezwykłym.

              Wybrałam parę zdań z horoskopu. Kto na Wyspie jest jeszcze Rybą?

              Zodiakalne Ryby to osoby o silnej intuicji. Osiągają swoje cele dzięki umiejętności wczucia się w sytuację innych ludzi oraz przewidywania ich posunięć.

              Sprawy duchowe Ryby uznają za ważniejsze od spraw materialnych, na życie patrzą z szerszej perspektywy.

              Ryby wierzą w przeznaczenie, często też spotykają je niezwykłe i szczęśliwe zbiegi okoliczności.

              W miłości chcą Ryby zatracić się i wewnętrznie przemienić.

               Problemem Ryb bywa wyczucie właściwego momentu dla wyrażenia swoich uczuć, gdyż w głębi duszy czują, iż albo jest jeszcze za wcześnie, albo już za późno.

              • Quackie pisze:

                No cóż. Jeżeli chodzi o mnie, 10/10. Ale ta intuicja działa, jak chce – czasem bezbłędnie, czasem całkowicie się wyłącza.

                • Bożena pisze:

                  Niestety, horoskopy nie zawsze się spełniają. Wiem coś na ten temat, bo mój mąż był zodiakalną Rybką…
                  Ja jestem Baranem 😉

  17. Tetryk56 pisze:

    Nie, nie pójdę teraz pływać, pójdę spać! Wink

    • Makówka pisze:

      A ja ani pływać, ani spać, ale do łóżka może za chwilę tak.
      Dobranoc Wyspo!
      Dla Krakusów jutro ważny dzień wyborów między pistacjami a koperkiem. Dla niektórych również obserwacji.

    • Quackie pisze:

      To i ja – powoli – będę zmierzał w tym kierunku.

      • Makówka pisze:

        Q.
        To masz tu jeszcze basen w Górach Skalistych, w którym pływałam w zimie 2008roku. Najpierw narty, potem basen, a na końcu jacuzzi…super było!

        To zdjęcie zrobiłam rano, więc basen jest przykryty.
        Najlepszą zabawę miały dzieci, bo zgarniały śnieg i w basenie tłukły się śnieżkami.

        • Quackie pisze:

          Zdarzyło mi się być z rodziną w Les Menuires, we francuskich Trzech Dolinach, gdzie byliśmy na basenie, ale krytym, za to z wielkimi oknami na zimowy, górski pejzaż – po nartach zwłaszcza rewelacja, potwierdzam Pleasure

          (zdjęcie nie moje, ze strony klubu)

          • Bożena pisze:

            Piękne miejsce, aż che się kąpać…

            • Quackie pisze:

              No i cena – spora, ale jeszcze w granicach do przyjęcia.

              W tej samej miejscowości raz byłem z większą grupą, w sumie 10 osób, wynajęliśmy wtedy wielki apartament z własną małą sauną (na 2-3 osoby, więc na zmianę, ale i tak bardzo fajna rzecz po nartach).

          • Makówka pisze:

            Q.

            Skojarzył mi się wc pod Rysami z przeźroczystą jedną ścianą, przez którą widać wspaniały widok na Tatry. Siedzisz na …i kontemplujesz widok. Nikt cię nie podejrzy, bo sławojka wisi nad przepaścią.

            Własnej sauny nigdy nie miałam, ale mnie i tak z sauny nie wolno korzystać.

            Natomiast z moimi przyjaciółkami z USA mieszkałyśmy kiedyś w apartamencie z własnym jacuzzi. Mam takie zdjęcie -w jacuzzi z winem w ręce przed telewizorem w naszym apartamencie.

            • Quackie pisze:

              Och, naprawdę taki WC jest? Ale chyba nie po naszej stronie?

              Jacuzzi, wino i telewizor – brzmi jak przedsionek raju Wink

              • Makówka pisze:

                Q.

                Postaram się poszukać zdjęcia, ale dopiero jak wrócę z wyborów i obserwacji.

                Powinnam gdzieś na jakimś pen drive mieć i wc w Słowacji i ten apartament, w którym moje przyjaciółki kiedyś urządziły mi moje urodziny. To była dla mnie niespodzianka i zaskoczenie.

  18. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Niedziela Fala

  19. Bożena pisze:

    Czas na kawę… Koffie

  20. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Mam dzisiaj nadspane (celowo!) – mam nadzieję, że wystarczy mi do nocnego czuwania przy urnie. Dziś powinno być krócej! Happy

    • Bożena pisze:

      Pomyślnych wyników Approve

    • Quackie pisze:

      Tylko dwoje kandydatów, więc…

      • makowka 9 pisze:

        Dwoje,ale wielu krakusow nie lubi ani pistacji ani koperku.Tam gdzie głosowałem frekwencja 1354/248.Tu gdzie obserwuje 1640/280.O godz 12.

    • Makówka pisze:

      Witajcie!

      Chciałabym umieć tak nadsypiać. Niestety to nie ja rządzę moim snem, ale on mną. Ja jedynie z konieczności brutalnie przy pomocy budzika go skracam, jak muszę.

      Dziś nie będzie do rana. Chyba że … (ha, ha) nawali system informatyczny, jak kiedyś było.

      Pozostaje otwartym pytanie, czy Krakusy wybiorą lody pistacjowe, czy zupę koperkową, ziemniaczki z koperkiem ?

      Więc dziś dzień obywatelski -spacer między Komisjami -w jednej trzeba wybrać te …ziemniaczki, a w innej obserwować czy ktoś nie sugeruje co wybrać z karty dań.

  21. Tetryk56 pisze:

    Teraz ja proponuję kawę:

  22. makowka 9 pisze:

    Wszyscy odpłynęli z Wyspy? Na Wyspie nudy.W Komisji chwilowo też. Auuuu…

    • Quackie pisze:

      Jestem, z przerwami na chwilowe obowiązki w realu i nie tylko.

      Podejrzewam, że w komisji ciekawiej już nie będzie.

      Jak frekwencja?

  23. makowka 9 pisze:

    Niższa jak w I turze.Tu gdzie obserwuję. O godz 17 667/1640 teraz.W I turze bylo 780

  24. Quackie pisze:

    Dobranocka, dzisiaj nieco wcześniej, bo nie wiem, jak mi dzisiaj wypadnie schodzić.

    Dawno nie było, a przecież to utwór fundamentalny dla nastroju na Wyspie.

    Snów całymi dniami w fotelu albo gdzieś tam, gdzie wygodniej.

  25. Bożena pisze:

    No to na mnie też czas. GoodNight Spanko

  26. Ultra pisze:

    Anioły mnie rozczuliły, szczególnie te przestrzenne urzekają, przecież mają opiekować się każdym z nas. Kiedyś stały tuż obok, obecnie rozglądam się, szukam swojego, a on już za zakrętem coraz dalej, już nawet anioły widać zaczęły nas opuszczać.

  27. Jo. pisze:

    Nooo wygląda, że gratulacje Kraków!

  28. Makówka pisze:

    Zupa koperkowa, ziemniaki z koperkiem. Na placu w Krakowie koperek stoi po 64,6 zł wg sondaży, ale i tak widać, że pistacje jakoś nie są w cenie!
    A ja już w domu, w łóżku!
    W czasie Dobranocki wracałam z obserwacji, ale lampkę to już na pewno w domu będę witać!

  29. Makówka pisze:

    Tetryk ma nadspane, ale i tak życzmy mu szybkiego, sprawnego liczenia przez Komisję i KRÓTKIEGO obserwowania!

  30. Quackie pisze:

    Powoli padam, a jutro się szykuje dzień bogaty w pracę i wrażenia, najbliższa środa znów napięta, popołudnia i wieczory wyjściowe, środa za półtora tygodnia wyjazdowa wręcz… Będzie się działo, oj będzie.

    Dobranoc!

  31. Tetryk56 pisze:

    Głosy w „moim” obwodzie policzone, wynik mi się podoba 🙂

  32. Tetryk56 pisze:

    To może ja już zapalę lampkę na uspokojenie emocji?

  33. Zocha pisze:

    Po pierwszej turze miałam obawy, ale jest dobrze chyba można już spać… dobranoc!

  34. Makówka pisze:

    Obiecałam zdjęcia wc pod Rysami, więc jeszcze przygotuję -będą na Dzień dobry akurat.

    Droga do wc jest kamienista.

    W końcu dochodzi się do celu.

    W środku w sławojce wygląda tak.

    Z tyłu za mną jest tak.

    Siedząc obok kwiatka, można podziwiać piękny widok.Na zbyt długie kontemplacje nie ma jednak zazwyczaj czasu, bo na ścieżce ustawia się już kolejka chętnych. W tym miejscu nie ma krzaków, więc jak ktoś wszystkiego nie wypocił, wchodząc pod górę ma do dyspozycji ową śliczną (i czystą!) sławojkę.

    Teraz już na prawdę Dobranoc!

    • miral59 pisze:

      No faktycznie, wygląda to nieźle… szczególnie dla mnie Wink Mam lęk wysokości, więc z takiego miejsca długo bym nie wyszła, ale chyba wyczyściłoby mnie jak kota po tabletkach Overjoy

      • Makówka pisze:

        Miralko, jak masz lęk wysokości, myślę, że nie właziłabyś na Rysy.
        Czy z tych zdjęć wybranych dla Margaret będziesz robić pięterko?

  35. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  36. miral59 pisze:

    Padam na dziób Tired
    Jak ja nie cierpię całej tej komputerowej roboty Shout
    Ale w końcu wybrałam ponad 200 zdjęć dla Margaret. We wtorek do niej idę i niech sobie wybierze, które mam wydrukować do jej albumu. Bo chyba nie wszystkie? Wink Aż tak pracowita to nie jestem… Overjoy

  37. miral59 pisze:

    Synek ze swoją dziewczyną nas dziś nawiedzili Happy-Grin Mieliśmy się dogadać co ze świętem Dziękczynienia. Ale jakoś inne sprawy nas zaprzątnęły i się nie dogadałyśmy Overjoy Będąc w piątek w parku w Zion, pojechaliśmy potem do Kenosha w Wisconsin na zakupy. Mieli owoce na wyprzedaży… kupiłam sporo z myślą o synku Pleasure I jak mi powiedziała Sarah, maliny uwielbia, ale ich nie kupuje, bo są za drogie. Aż pożałowałam, że dla nich wzięłam tylko dwa opakowania. Za 1/4 ceny, na pewno się opłacało… Może następnym razem?
    Uprzedziłam Sarę, że indyka nie robię i na pewno na świąteczny obiad go nie dostanie. Co roku przyrządzam kaczki. I tu moje zdziwienie, bo powiedziała mi, że kaczki w życiu nie jadła i chętnie spróbuje. Delicious
    No tak, to Amerykanka i u nich indyk to mięsna podstawa wszystkich świąt…
    Jeszcze mamy czas. Thanksgiving Day jest 22 listopada, czyli za 18 (u Was 17) dni. Sarah nie chce przyjść na obiad tylko jako gość. Chce przynieść coś swojego. U Amerykanów to norma. O ile nie idą do restauracji…
    W sumie to zabawne. Amerykanie, gdy zapraszają gości na imprezę, każdy przynosi coś ze sobą. To sałatkę, to ciasto, to jakąś pieczeń… czasami bywa tak, że gospodyni przygotowuje jedno danie, a resztę przynoszą goście Happy-Grin Polski zwyczaj mówi coś zupełnie innego. Goście mogą przynieść najwyżej alkohol, czy kwiaty. Gospodarze przygotowują całą resztę…
    Co kraj to obyczaj… Pleasure

    • Tetryk56 pisze:

      A właśnie że i w Polsce bywają takie imprezy. Nasz chórek, jeżeli zbiera się u kogoś w domu – lokal grzecznościowo udostępniany nie zawsze jest dostępny – właśnie tak uświetnia sobie próby! Delicious

    • Jo. pisze:

      Oni są bardzo praktyczni.
      No i nie ma nic gorszego niż padająca na pysk gospodyni… A zdarzały mi się takie przyjęcia, oj zdarzały. To już wolę jak każdy coś przyniesie.

    • Makówka pisze:

      Miralko!

      Pomijając Imieniny lub urodziny prawie wszystkie imprezy, na których byłam ostatnio były tzw. składkowe, czyli każdy coś przynosi.

      Często goście uzgadniają między sobą albo z gospodynią, aby nie było, że wszyscy przynoszą sałatki, a nikt nie przyniesie np. wędliny.
      Gospodarze też coś przygotowują, ale potem zostaje im mnóstwo różnych dobrych rzeczy do jedzenia. Sprzątanie też odbywa się wspólnie.

      • miral59 pisze:

        Ja wiem, że i w Polsce są składkowe imprezy, gdzie każdy coś tam przynosi. Ale jeśli się zaprasza gości na święta, imieniny, czy urodziny, to nie są to tego typu imprezy. Idzie się z prezentem, kwiatkami, czy flachą. Tutaj chyba tylko wesela i stypy składkowe nie są. Pleasure
        A co do tego padania na pysk gospodyni… z naszych znajomych, tylko jedna para sama przygotowuje jedzenie, pozostali zamawiają w sklepie, bądź w knajpie. Nikt na pysk nie pada, bo przywiezienie gotowego jedzonka na pół godziny przed przyjściem gości nie wymaga zbyt dużego wysiłku Wink
        Od lat zastanawialiśmy się z mężem, czy nie zrobić tak samo Thinking Ale w końcu definitywnie odrzuciliśmy taki projekt. Zawsze jakieś jedzenie zostaje, a to „knajpowe” i tak nie będzie tak dobre jak własnej roboty…

        • Makówka pisze:

          W Polsce teraz nastała moda na pieczenie własnego chleba, hodowanie własnych owoców, jarzynek, ziół (z braku ogródka nawet na parapecie lub balkonie), robienie nalewek. Teraz to moda, kiedyś była konieczność.

          W stanie wojennym pędziło się bimber, robiło własną czekoladę -czy ktoś to pamięta, czy wszyscy za młodzi na pamiętanie takich rzeczy?

          • miral59 pisze:

            My z mężem nadal to robimy Happy-Grin To znaczy… mąż piecze chleb, taki jak za dawnych czasów… ma w słoiku zrobiony zaczyn i co tydzień bierze część i robi z tego chleb, a resztę „dokarmia” i wstawia do lodówki. Robimy też swój własny biały ser. A ponieważ nie mamy świeżego mleka, używamy coś, co się nazywa „grzybek tybetański”. Zsiadłe przy jego pomocy mleko przetwarzamy starymi metodami, czyli podgrzewamy do ścięcia się i wlewamy w specjalnie uszytą ściereczkę (taki rożek). Jak obcieknie, mąż wkłada to do specjalnej „uciskarki” (którą sam zrobił) i mamy własny ser… pyszny Delicious
            Na owoce jeździmy do Michigan, bo to stan rolniczy, nie tak skażony przez przemysł jak Illinois. To znaczy głównie na wiśnie, z których robię konfitury, a mąż wiśniówkę. W Michigan zrywamy też sobie trochę brzoskwiń, też na konfiturę…
            Ostatnio robiłam gruszki w occie i całkiem nieźle mi wyszły… Pleasure
            Ogródek mam malutki, ale pomidory i paprykę sadzę co roku. Kiedyś sadziłam więcej warzyw, ale na ten przykład do ogórków zlatywały się od sąsiadów takie białe muszki – jak octówki. Bywało i tak, że miałam pędami ogórków zarośnięty cały płot, a przez te małe paskudy nawet nie spróbowałam ani jednego ogórka. Liście, a potem całe pędy schły, ogóreczki, jeszcze maluteńkie, odpadały i nie umiałam sobie z tymi pasożytami poradzić. W końcu przestałam sadzić. Nie chcę tracić nerwów. Conceited
            W zamian posadziłam porzeczki (czerwone i białe) i agrest. Jeden malutki krzaczek czerwonej porzeczki po prostu ukradłam Delighted Z drugiej strony budynku naszej szeregówki rósł sobie spory krzak. Nikt nie zbierał z niego owoców i zaczynał dziczeć. Pytaliśmy właścicielki, dlaczego nie zbierają owoców. Powiedziała mi, że są niedobre… za kwaśne. No to urwałam sobie kawałek tego krzaczka, a potem go rozmnożyłam. Agrest rósł u moich znajomych Amerykańców. W cieniu ogromnego drzewa… miałam wrażenie, że te krzaczki się duszą… pozwolili mi wziąć jeden krzaczek. W domu rozdzieliłam go na pół, rozłożyłam gałązki i część przysypałam ziemią. Rozmnożyły się tak, że nie wiedziałam gdzie te nowe krzaki powsadzać Delighted Część oddałam znajomemu Amerykańcowi…
            A! Byłabym zapomniała. Co kilka tygodni jeździmy do rzeźnika. Kupujemy zapas mięsny. Przygotowuję szynki do wędzenia i robimy kiełbasy. Reszta mięska idzie na obiady…
            Także w sklepach jako takich, niewiele żywności kupujemy. Happy-Grin

            • miral59 pisze:

              Tamten wpis był już za długi, to dopiszę tutaj Wink
              Różne słodkości też robimy. Wiśnie w truflach są pyszne. Wiśnie mamy po wiśniówce (takie z alkoholem), a trufle zrobić to żadna sztuka Delighted
              Ostatnio małżonek próbuje zrobić kaszankę. Na razie bez krwi… bardzo trudno takową tu kupić, ale jak się dowiedzieliśmy, nie jest to niemożliwe…
              Próbowaliśmy też sadzić pieczarki, ale moim zdaniem ziemia pod nie była za ciężka. One potrzebują bardzo lekkiej. Niby kupiliśmy w sklepie specjalną do hodowli pieczarek, ale od samego początku wydawała się nam za bardzo „zwarta”… zobaczymy. Oboje z mężem jesteśmy uparciuchy, więc będziemy próbowali aż do skutku Wink Overjoy
              Także… jak widzisz, oprócz pracy zawodowej, mamy całą masę domowych zajęć. Samo pieczenie (z przygotowaniem) chleba, to cykl trwający prawie 24 godziny.
              Nasi polscy znajomi często się dziwią, że nam się chce. Ale jak tak się zastanowić, to nasze wyroby, chociaż nie mają żadnych chemicznych „utrwalaczy”, dłużej zachowują świeżość i smak. Przynajmniej wiemy co jemy Wink
              Jest też inna strona… taka bardziej duchowa… wszystko robimy razem z mężem. Dzieci dorosły i mieszkają „na swoim”. Takie wspólne zainteresowania łączą Happy

              • miral59 pisze:

                Zapomniałabym o ziołach. W ogródku rozpleniają mi się jak chwasty mięta i babka zwyczajna. Mięta, to głównie do herbaty, a babka… czekam aż będzie miała „szyszeczki”. Ścinam, suszę i w razie problemów żołądkowych mam jak znalazł Pleasure Działa nawet przy grypie żołądkowej… hamuje tak mdłości, jak i biegunkę. Pamiętam, że babcia mówiła, że szyszeczki olchowe mają podobne działanie, ale mają więcej skutków ubocznych. Zawierają związki halucynogenne i zbyt mocny wywar (szczególnie młodym organizmom) może zaszkodzić… będzie się miało zwidy… Amazed
                W skrzynkach mam też majeranek, którego sporo używam. Co prawda w tym roku wiewiórki spyskały mi go ze szczętem, ale zawsze trochę uratowałam Pleasure

                • Quackie pisze:

                  Och, co ja czytam, ogrodnictwo pełną gębą. Dobre porzeczki i agrest są na wagę złota, sądząc po podaży w sklepach, coraz mniej osób je uprawia (i kupuje, ale co jest przyczyną, a co skutkiem, to nie wiem).

  38. Bożena pisze:

    Nie wiem dlaczego, ale mój lapcio odmawia mi posłuszeństwa.
    Dzień dobry – oby był…

  39. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Wstałem, siadłem do komputera (jeszcze się muszę obudzić, ale to przyjdzie samo) i raptem okazało się, że mam jeszcze więcej roboty, niż myślałem. Dlatego dzisiaj przelotnie… Worry

  40. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Z powodu nadspania długo nie mogłem zasnąć, poza tym wszystko OK! 🙂

  41. Makówka pisze:

    Wyspane witajcie!

    Dziś mój niedospany organizm zgodził się na odsypianie.

  42. Zoe pisze:

    Cześć Wyspa. Żyję. Ledwo (bo spać mi się chce).
    Znowu jestem w niedoczasie…

    • Tetryk56 pisze:

      Wyglądasz, jakbyś liczył głosy po nocy… 😉

    • Makówka pisze:

      Byłoby fajnie, gdyby spanie można zastąpić jakąś tabletką. Siadam, zażywam, 10 minut i już jestem wyspana i wypoczęta!I ile czasu zyskuję!

      Przypomniał mi się film z czasów mojej młodości, gdzie były takie tabletki ZAMIAST. Spania, ale w tym innym znaczeniu tego słowa.

      Kto pamięta? ” Barbarella”? -czy coś pokręciłam, bo ta moja pamięć…

      • Tetryk56 pisze:

        Owszem, „Barbarella”… Tylko w życiu trudno o tak spolegliwego anioła jak tamten.
        I przypomnij sobie, że ostatecznie metody naturalne zastąpiły zarówno tabletki, jak i prezentowaną maszynę-instrument.

        • Makówka pisze:

          Tabletki ZAMIAST tego, co często nazywamy potocznie spaniem albo chodzeniem do łóżka to bynajmniej nie chciałabym. Te „metody naturalne” są niewątpliwie hm…dość przyjemne.

          Natomiast ile więcej czasu mielibyśmy, gdybyśmy nie musieli tracić pół życia na sen. I (co najgorsze) na próby „wreszcie zaśnięcia”.

          Np.gdybym krócej dziś spała zdążyłabym odszukać zdjęcia apartamentu z jacuzzi. Wczoraj obiecałam -wc w Rysach i apartament, ale apartament jest gdzieś na jakimś pen drive, nie mam w laptopie, bo to był 2010 rok.

          Hm, ale może i dobrze, bo URODZINY W GÓRACH SKALISTYCH to mógłby być temat na jakieś pięterko …kiedyś? Ja jak złota rybka spełniam życzenia -daję Wam wybór, jak będzie posucha tematyczna. Wystarczy tylko odgrzebać stare zdjęcia i już wracają miłe wspomnienia…

  43. Bożena pisze:

    Obiad zjedzony, dzień zaliczony Delicious

  44. Makówka pisze:

    Coś na kształt obiadu zjedzone Makowka juz w autobusie. Najpierw do mamy, a potem…. się zobaczy.

    • Bożena pisze:

      Podróżniczka z Ciebie, Makówko Wink

      • Makówka pisze:

        Żebyś Ty wiedziała Bożena, jak ja się czuję po tych wizytach u mamy… Szczególnie takich jak dziś, gdy nie udało mi się jej dźwignąć i w ogóle nie było sensu już być dłużej… Więc obowiązkowo trzeba odreagowywać.

  45. Tetryk56 pisze:

    Obiad już zapomniany (aha, karkówka…), protokoły oddane, można z powrotem zająć się śpiewnikiem 🙂

  46. Jo. pisze:

    Jak tak, to ja idę robić ciasto na piernik staropolski.

  47. Bożena pisze:

    Chociaż jeszcze nie ma jedenastego, dziś już zjadłam rogala…

  48. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Plan wykonany, ale przerwa musowo.

  49. Bożena pisze:

    A ja jestem już wykończona, idę spać. Dobranoc kordelka

  50. Tetryk56 pisze:

    Dziewczyny, niech wam się chociaż przyśni, że dobrze śpicie! 😉

  51. Quackie pisze:

    Dobranocka, nie mieszkając (to znaczy mieszkając, ale już bez dalszego opóźniania).

    Jeden z piękniejszych utworów R.E.M. – „Nightswimming”, w wersji bez prądu (chociaż i w oryginalnej za dużo tego prądu nie ma).

    Snów o pływaniu letnią nocą w ulubionym jeziorze.

    • max pisze:

      Dziewczyna do dziewczyny : zobacz , jak ta zołza Karolina jeszcze dobrze się trzyma ! Phi , ale niech spróbuje się puścić ?! Thinking

      • Quackie pisze:

        Dobry wieczór! Otóż mnie się to kojarzy zaskakująco mało frywolnie, a mianowicie kiedyś byliśmy na Podhalu i w Tatrach z przyjaciółmi. Jeden z nich miał wuja w wojskowym ośrodku wyszkolenia na Groniku (czy jak tam się to oficjalnie nazywało). Wuj ten opowiadał, że jak jeździł z podopiecznymi trenującymi marsze czy nawet biegi po górach kolejką linową na Kasprowy, czasem zdarzało się im jechać z turystami, skwapliwe zajmującymi nieliczne ławeczki pod ścianami. Wówczas ów wuj – jak opowiadał – mówił do swoich podopiecznych: „A w zeszłym roku, jak się podłoga od wagonika urwała, przeżyli tylko ci, co się trzymali uchwytów pod sufitem.” I wolne miejsca znajdowały się BŁYSKAWICZNIE!

        A turyści nie puszczali (uchwytów) aż do samej najwyższej stacji na Kasprowym.

        • Makówka pisze:

          Za moich dziecięcych czasów chyba były tylko takie cztery narożniki na jedną osobę, czyli 4 miejsca siedzące w wagoniku.
          I stało się dość ciasno obok siebie. Na tyle ciasno, że gdy zemdlałam, nie było mnie gdzie położyć.
          Potem zanieśli mnie do ratowników GOPR i (ten wstyd pamiętam do dziś!) kazali zjechać na dół kolejką, nie pozwolili na nartach.

  52. Makówka pisze:

    Zaczynam wracać ku domowi.Jeszcze jedna przesiadka.Ciekawe czy zdążę przed lampką?

  53. Tetryk56 pisze:

    No nie wiem… Jednak zapalę lampkę, zanim zasnę!

    • Quackie pisze:

      Ja jeszcze chwilę zaczekam.

      • Makówka pisze:

        Mili jesteście!
        Jestem. Już byłam blisko domu, parę przystanków, ale złośliwie autobusy zjeżdżały do zajezdni.
        Trochę wymarzłam, stojąc na przystanku, więc najpierw weszłam do łóżka, a potem zerknęłam na Wyspę.

        • Quackie pisze:

          A to słusznie, o tej porze dnia nawet na Wyspie może być kłopot z rozgrzaniem się.

          • Makówka pisze:

            Teraz się wytłumaczę, gdzie byłam i co robiłam.

            Otóż byłam”Pod Baranami”, ale tym razem nie w Piwnicy, ale w kinie na filmie pt. „Degas. Umiłowanie perfekcji”.


            A potem trza było wypić toast za koperek.

            • Quackie pisze:

              A jeśli wolno spytać, jakim-ż to trunkiem ów toast wznosiliście? Czerwone wino, ale z jakiego kraju i szczep jaki?

              • Makówka pisze:

                Nie pamiętam. Coś tam zamówiłam, ale nazwy nie zapamiętałam. Ale za to pamiętam nazwę knajpy -Kafe Vabank.

              • Makówka pisze:

                Q. Nie lubię siedzieć na krześle, jak idę do knajpy, wybieram takie, gdzie są wygodne kanapy. Czemu nie było mozliwości „odpowiedz” pod tym wpisem, że myślałeś, że to w domu?

                • Quackie pisze:

                  Bo się skończyły schodki. Kiedyś można było odpowiadać, wtedy się już nie robił następny schodek, tylko wszystko było jednakowej szerokości (albo raczej wąskości), a teraz widzę, że nie można w ogóle – być może ktoś lub coś wyłączył(o) taką możliwość. Nie ma rady, w razie skończenia schodków trzeba od nowego komentarza zaczynać 🙂

                  Zmykam już – dobranoc!

  54. Makówka pisze:

    To ja też Dobranoc Wyspo ze szczególnym uwzględnieniem Q., który czekał, aż wrócę do domu i dotrzymywał mi towarzystwa.
    Ba -pytania zadawał, co oznacza, że czytał, co napisałam.

    • miral59 pisze:

      Muszę przyznać, Makóweczko, że jak byłam znacznie młodsza, to też miałam „wiatr w butach”. Aby z domu… nawet z dziećmi. Już mi przeszło… Wink Jeszcze tylko lubię wycieczki za miasto. Ludzie mnie męczą. Im ich mniej na mej drodze, tym lepiej. Pleasure
      Także podziwiam, że Ci się chce… Cmok

  55. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Z pracy wróciłam późno i padam na dziób Tired
    Ale chociaż trochę sobie popisałam Happy-Grin
    Makóweczka jak będzie chciała, to moje przydługie odpowiedzi znajdzie Pleasure
    Miłego wtorkowania się życzę Delighted
    W USA to dzień wyborów. Głosowałam przez pocztę, więc mnie to już nie dotyczy Pleasure Mam (chyba słuszne) przeczucie, że mój kandydat na gubernatora stanu Illinois nie wygra… znając Amerykanów wybiorą kolejnego bogacza, który zadba głównie o swoją kieszeń i znowu podniosą nam podatki… Sad

    • Quackie pisze:

      No proszę, u nas wybory, u Was wybory…

    • Makówka pisze:

      Miralko!

      Znalazłam, przeczytałam, dziękuję.

      Moja mama jeszcze parę lat temu też starała się wychodzić z domu jak tylko była okazja. Bo z siłami już bywało różnie i często upadała po drodze, potłukła się, a mimo to wychodziła.

      Aż nastał taki dzień, że spadła w nocy z łóżka, złamała obojczyk i potem już była równia pochyła. Wysiadł i mózg i ciało.

      Ja tak bardzo boję się takiego momentu w życiu, że chce mi się, póki daję radę. Ten strach (gdzieś z tyłu głowy) towarzyszy mi od 1994 roku tzn. od pierwszego udaru.

      Moja onkolog w Gliwicach na pytanie, co mi teraz wolno, a czego nie wolno odpowiedziała „korzystać z życia! Byle rozsądnie, bez przeforsowywania się”.

      A jeśli chodzi o robienie samemu sera to mam doświadczenia z pracy w OBR. Pracowaliśmy w tzw. „warunkach szkodliwych”, więc dostawaliśmy mleko w butelkach. Zamiast dźwigać to mleko do domu, robiliśmy z niego serek i gotowy już produkt zabierało się do domu.

      I tak pod dygestorium odciekały sobie serki.Gotowało się tam również np. jajka na miękko. Kiedyś koleżanka o nich zapomniała -jajka wybuchły i rozplaskały się po całym dygestorium! Piec „idzie” na ponad tysiąc stopni, obok rozpuszczalniki, a tu nagle słychać wybuchy. W pierwszym momencie nie wiadomo było czy zaglądać,czy uciekać! To były czasy!

  56. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Znów letni dzień zapowiadają. Czy tak będzie aż do wiosny? Thinking

  57. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zawsze mi się wydawało, żem raczej sowa – a tu takie dyskusje przespałem! A rano mgła taka, że dobrze iż autobus znalazłem 😉

  58. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Dzisiaj ciąg dalszy z wczoraj. Oraz jeszcze wieczorem spotkanie, nazwijmy je branżowym.

  59. Bożena pisze:

    No to czas a kawę… Koffie

  60. Makówka pisze:

    Słoneczne dzień dobry!

    Tetryku, przespałeś nie tylko dyskusję, ale fakt, że schodki się skończyły.

    Pięterko wysokie i jeszcze można spaść, bo schodków nie ma! Łoj!

    • Tetryk56 pisze:

      Gdy schodki się kończą, można kolejne komentarze podwiązywać pod ostatnie dostępne „odpowiedz” na przedostatnim schodku – układają się wtedy po kolei.
      Fakt, że ze zbyt wąskich schodków jeszcze łatwiej spaść 😉

  61. Jo. pisze:

    Nieco odespałam. Poszkicowałam. Teraz Gienia.

    • Makówka pisze:

      Brawo Jo.!

      Wierzyłam i nadal wierzę w Ciebie, że potrafisz odespać, poszkicować i jeszcze z wszystkim innym dać radę!

  62. Makówka pisze:

    À propos wczorajszej Kafe Vabank. Miła knajpka w pobliżu konsulatu amerykańskiego, gdzie można poczytać książkę „z walizki”

    Lub przypomnieć sobie jak kiedyś wyglądały telefony

    Oraz obejrzeć sceny z filmu Machulskiego „Vabank”.

    Coraz więcej takich ciekawie urządzonych kawiarenek, restauracji, pubów.
    Tak „mi się pomyślało”, czy mógłby być to temat na jakieś pięterko?
    Każdy pewnie ma różne ciekawe zdjęcia z knajpek.
    A na koniec tak à propos restauracje i à propos wc taka instrukcja nad sedesem

    Nie wiem czy dość czytelna po pomniejszeniu?

  63. Quackie pisze:

    Wróciłem, ale rzeczywistość wymusza przerwę Pondering Worry

  64. Jo. pisze:

    Ja się już dzisiaj pożegnam. Jutro jedziemy rano i nie wiem, w jakiej kondycji wrócę, więc może odezwę się dopiero w czwartek po południu.

  65. Makówka pisze:

    Jedna przesiadka juz za mną,jeszcze druga i może zdążę na lampkę?

  66. Makówka pisze:

    Czy ktoś się zlituje? Bo z tak wysokiego pięterka na wąskich schodkach w jadącym autobusie coraz trudniej robić tak, aby nie spaść!

  67. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Z filmu „Firma” temat głównego bohatera i jego żony. „Mitch&Abby”. Tak jak cała reszta instrumentalnych utworów Dave’a Grusina z tej płyty jest dynamiczna niebywale, tak ten jest w sam raz na dobranoc.

    Snów nieprzerwanych aż do rana.

  68. Makówka pisze:

    Jestem. W domu oczywiście. Przed lampką!

    Dziś byłam w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” na promocji książki „Muzyka we Lwowie”.
    Na zdjęciu -Michał Piekarski -autor książki.

    Nie dość, że elegancki i przystojny to jeszcze potrafi z pasją opowiadać o muzyce we Lwowie od końca XVIII wieku do II wojny światowej.

    Z przyjemnością słuchało się, jak mówił, jak również, gdy grał na fortepianie.

    • Quackie pisze:

      Makówko, nie żebym Ci żałował, ale mam wrażenie, że Ty CODZIENNIE gdzieś jesteś, na spotkaniu etc. Jestem pod tym wrażeniem.

      • Makówka pisze:

        Q. Do lipca jeszcze dorabiałam do emerytury, wiec, gdy byłam „wolna” 17.30 – 18 nie byłam w stanie dojechać na większość imprez.

        Tym bardziej że wtedy dopiero po pracy musiałam jechać do mamy.
        Cóż Quackie to przywilej tych „wcześniej urodzonych”, czyli na zasłużonej emeryturze.

        Jeszcze parę lat temu na dzisiejszej imprezie byłaby moja mama jako członek Stowarzyszenia Miłośników Lwowa i Kresów Wschodnich. Dziś byłam więc niejako w zastępstwie. Przykro było widzieć mamy znajomych i myśleć jak ona bardzo chciałaby tu z nimi być.

        Dzisiejszy wieczór był więc taki słodko-gorzki jak wszystko w życiu.

        Zakończony jednak grzańcem Światowida w Bunkier Cafe (to taka knajpa na Plantach)

        • Quackie pisze:

          Ach, czyli odreagowujesz wcześniejszą niemożność Wink1 rozumiem. I tak podziwu godne.

          • Makówka pisze:

            Wcześniejsze niemożności były takie, że w ogóle mało mogłam.
            Albo rodzice trzymali krótko, albo dzieci wymagały opieki (nie było chętnych do zastąpienia mnie w tej funkcji), potem ojciec był ciężko chory itd.
            O moich problemach zdrowotnych nie wspomnę. Jeszcze mama.
            No i jednak zawsze trzeba było zarabiać na chleb.
            Miralce już też coś odpowiadałam na ten temat.

  69. Tetryk56 pisze:

    Jestem cokolwiek zarobiony, ale jestem…

  70. Makówka pisze:

    Ponawiam moje pytanie z godziny 21:56 -czy nie jest już najwyższy czas, aby ktoś zrobił nowe pięterko?
    A teraz mam drugie -już po północy, a lampka gdzie?
    Wszyscy albo śpią, albo zarobieni?

  71. Makówka pisze:

    Dobranoc tym, co śpią, tym, co pracują i tym, co zapomnieli zapalić lampkę.

  72. Tetryk56 pisze:

    Nikt nie zapomniał… śpijcie dobrze!

  73. miral59 pisze:

    Zapraszam na nowe pięterko Happy-Grin
    To taka wycieczka, od której nogi nie zabolą Wink

  74. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś dospać nie mogłam, co godzinę się budziłam, aż wreszcie zrezygnowałam i wstałam. Będę chyba dosypiać w ciągu dnia Wink1

  75. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Jestem w takim niedoczasie, że wydaje mi się jakby to był poniedziałek…

  76. Tetryk56 pisze:

    Uff… dotarłem do domu Pleasure

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)