« W ogródku Margaret... Wspomnienia lata »

Dzieci słońca…

Wrócę do czasu, gdy córka wyfrunęła spod maminych skrzydeł do królewskiego Krakowa. Edukacja wyższa, jak wszyscy wiemy, powiązana jest z szeroko pojętym życiem towarzyskim. Dobrało się więc towarzystwo ciekawe świata i wędrowało tu i tam. Dziecko nauczone włóczęgi z pokorą przyjmowało różne podróżne niewygody. Jedyne zastrzeżenia zgłaszało do pogody. Stało się bowiem tradycją, że ta bywała zazwyczaj niełaskawa. Deszcz, śnieg, mgła, wiatr – wszystkie plagi niebo rezerwowało na czas studenckich wypadów. Wtedy też, aby oswoić nieprzychylność niebios wykluło się anegdotyczne już dzisiaj hasło „dzieci słońca jadą na wycieczkę!”

Układając coroczny plan zimowego wyjazdu w stronę słońca, wybrałam jako pewnik Jordanię. O pierwszej części wyjazdu już opowiedziałam, drugą miała być pustynna przygoda. Obozowiska Beduinów okazały się czysto komercyjnym przedsięwzięciem stawianym dla turystów w różnych punktach pustyni Wadi Rum. Niech świadczy o tym fakt, że rezerwację zrobiłam na popularnym booking’u!

Czekając na jeepa we wsi skąd mieliśmy ruszyć w wielką piaskownicę (a przyznaję pustynie mnie wciągają swoją przestrzenią wcale nie monotonną), popijając kolejną szklaneczkę fenomenalnej herbaty przyglądałam się abstrakcyjnemu wręcz bałaganowi, w którym funkcjonują Beduini. W ogólnym zachwycie umknął mi jeden szczegół – tym razem byłam z… dziećmi słońca (cóż, córka wciągnęła do pogodowej zgadywanki również męża)! A niebo nad nami robiło się coraz bardziej granatowe, aż ukłoniło się w powitaniu hektolitrami wody uzupełniając pokaz o dźwięk niezliczonych piorunów. Poruszenie wśród mieszkańców okazało się radością z deszczu, na który czekali od początku astronomicznej pory deszczowej. Ta teoretycznie zaczyna się w listopadzie, a był początek stycznia. Wniosek mógł być jeden – dzieci słońca sprowadziły deszcz na pustynię, co potwierdziło naszą żartobliwą tezę, że nawet Saharę zamienią w wododajny teren. Nota bene, gdy już wróciliśmy do cywilizacji, z rozbawieniem oglądaliśmy w relacje i zdjęcia z zasypanej śniegiem Sahary.

121 komentarzy

  1. Zocha pisze:

    Wspomnienie minionej zimy, zanim nadejdzie kolejna…

  2. Makówka pisze:

    Tak -na pustyni deszcz to zaskoczenie. Mnie kiedyś zaskoczyła „powódź na pustyni”. Mam jakieś tam zdjęcia, ale nie tak profesjonalne i piękne jak Twoje.

  3. Tetryk56 pisze:

    Nawet pustynia potrafi być piękna, gdy patrzą na nią odpowiednie oczy… Brawo!

  4. Bożena pisze:

    Dzień dobry mówię również na nowym pięterku, bo zaspana przywitałam się już na poprzednim. Teraz zabieram się do czytania i oglądania Happy

  5. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dobrze mi się dziś spało na tym gorącym piasku! Wink

  6. Zoe pisze:

    Dzień dobry poniedziałkowo. Chciałbym być gdzieś daleko…

  7. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Kompletnie obłędne są te zwietrzałe, dziurawe, „podpiłowane” skały.

    Ale dzisiaj muszę zacząć od kawy. Może być arabska.

  8. Makówka pisze:

    Pustynne Dzień Dobry!

  9. Zocha pisze:

    Dzień dobry południowo 😉 skoro na ikonce Beduin z kawą (co prawda w kubku wiadomej marki) to i w kawę konwersacja popłynie…
    Nie piłam lepszej od tej parzonej powoli w tygielku wstawionym do gorącego piasku, oczywiście z dodatkiem kardamonu i odrobiną cukru.

  10. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Relacja jak zwykle świetna i takież same zdjęcia Approve
    Wniosek nasuwa się sam – świat jest piękny!!! In Love

    • Makówka pisze:

      Miralko!

      Świat jest piękny i ten dalszy i ten tuż pod nosem.Trzeba tylko umieć patrzeć tak jak Ty na ptaszki, a Zocha na pustynię.

      • Bożena pisze:

        To prawda, Makówko. Świat jest piękny, nie dalej jak wczoraj podziwiałam piękną przyrodę, ale niestety, nie miałam możliwości tego sfotografować.
        Niestety, w mieście niewiele tego piękna widać…

        • Makówka pisze:

          Bożena!

          Nawet na moim osiedlu można wypatrzeć jesień. To widok z mojego balkonu.

          • Bożena pisze:

            Masz rację Makówko. Jesień jest piękna, z mojego balkonu też widzę takie kolory na klonie i jarzębinie. Ale to wszystko. Nie stwierdziłam, że w mieście wcale nie widać przyrody, ale niewiele jej widać. Dopiero całe piękno jest poza miastem.

            • miral59 pisze:

              Obie macie rację. Świat jest piękny i to nie zależy od miejsca, ale od oczu patrzącego Pleasure Jedni uwielbiają dziką głuszę, inni tereny zurbanizowane… dla każdego coś sercu miłego.
              To samo jest z porami roku. Wiosna, ze swoimi pąkami kwiatów i budzącej się do życia natury, lato z dojrzewającym zbożem, jesień z całą gamą kolorów, czy zima, przykrywająca białą pierzynką wszystko co brudne i brzydkie… Happy-Grin W każdej można znaleźć coś pięknego i miłego… oczywiście o ile się chce Pleasure
              Co prawda nie lubię miast, ale w nich też można znaleźć piękno. Czy ciekawą architekturę, czy zabytki… wąskie uliczki, czy szerokie arterie… nie ma znaczenia Happy
              Świat jest piękny!!! Delighted

  11. Boguśka pisze:

    Pleasure Cudowne zdjęcia i jeszcze lepsza relacja z wyprawy. Świat jest piękny, a ja mogę tylko zazdrościć umiejętności robienia zdjęć. Happy-Grin

  12. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, o ile przy poniedziałku można tak rzec.

    Fajrant i przerwa.

    • Makówka pisze:

      Q. Skoro wieczór to za chwilę Dobranocka, lampka i ani się obejrzysz będzie Gienia z wtorkową kawą. A potem szybko zleci i weekend.

      • Quackie pisze:

        Właśnie się zastanawiam, czy i który dzień będzie trochę luźniejszy, bez takiego gonienia.

      • max pisze:

        Nie narzekaj Makóweczko :)Masz przecież pilota ,pstryk i włączasz co dusza zapragnie, tyle tego jest w sieci . W sumie kilkaset programów , dla różnych odbiorców , tylko trzeba cierpliwie poszukać . Na pewno jest to lepsza rozrywka , niż robienie na drutach skarpetek dla męża . Thinking

        • Makówka pisze:

          Aleś mnie Maksiu ubawił!

          Ja i druty? Ja i skarpetki dla męża?
          Kiedy Ty słyszałeś,żebym narzekała na brak rozrywek? Ostatnio coraz częściej narzekam, że równocześnie dzieje się za dużo rzeczy i z czegoś trzeba zrezygnować.

          Wczoraj jeśli na coś narzekałam to na to, że impreza była tak intensywna, że mewy w głowie powodowały, że mój kot dziwnie tupał-pisałam o tym na poprzednim pięterku.

          Dziś był dzień wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich, no kiedyś trzeba!

  13. Jo. pisze:

    (gdzieś w Niemczech)

    Dobranoc.

  14. Quackie pisze:

    No i dobranocka, rzecz jasna.

    Panie z duetu Indigo Girls, sprzed lat, konkretnie z 1989 roku. Te głosy się b. ładnie uzupełniają, cała reszta też bezpretensjonalna. Jedyna kwestia, że może trochę zbyt żwawe na dobranoc. Ale przy poniedziałku, Państwo wybaczą.

    Snów w następny dzień.

  15. Tetryk56 pisze:

    Zachęcony dobranocką, żwawo idę spać. Może uda mi się jutro rano nie padać na ryjek… Ale lampkę zostawię.

  16. Makówka pisze:

    Cała Wyspa śpi?
    Ten sen to jakoś niesprawiedliwie bywa rozdzielany…

  17. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dobranocka rzeczywiście dobra na przebudzenie…

  18. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Tak, jestem już w pracy. Nie, wcale nie jestem wyspany…

  19. Bee pisze:

    Baaaajka… Gdzieś tam w człowieku tkwi ten zachwyt i tęsknota za pierwotną, surową naturą, ale czy rzeczywiście byłby w stanie tam żyć? Czy i wówczas widoki by równie zachwycały?

    Hi2

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry, w miarę. Jeszcze się muszę obudzić…

  21. Zoe pisze:

    Słoneczne dzień dobry.

  22. Bożena pisze:

    Bardzo się cieszę, smacznego Makówko Delicious

  23. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wczoraj padłam jak kawka Tired I nie tyle zmęczyła mnie praca, co temperatura Weary
    Październik, więc mogłoby już trochę się schłodzić…
    No dobra. Jest chłodniej, ale te 29C, to i tak za dużo jak dla mnie Worry Żeby w nocy było 21C?!!! Tyle powinno być w dzień!!! Conceited
    Aby do wiosny!!! Happy-Grin
    Miłego dnia Wyspiarze Delighted

  24. Jo. pisze:

    Uff… Wróciliśmy.
    Teraz to już tylko normalna rutyna chaosu.

  25. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Fajrant i przerwa. Tired ale generalnie norma wykonana. Approve

  26. Quackie pisze:

    Dobranocka, bo na nic więcej mnie już dziś nie stać.

    Dzisiaj może coś z telewizji i lat osiemdziesiątych – Clannad i „Ancient Forest” z kultowego serialu o Robin Hoodzie. Transowy, powracający motyw i spokojny głos…

    Snów również kultowych.

  27. makowka 9 pisze:

    Wy Dobranocka, a ja dopiero zaczynam wracać do domu…

  28. Tetryk56 pisze:

    Zapalam zatem lampkę na intencję dobrego snu wszystkim i szczęśliwego powrotu do domu Makówki…

    • Makówka pisze:

      Makówka wróciła i już w łóżeczku. Bo mnie się to „wyjście na chałupy” dzisiaj zwyczajnie należało!

      Rano informacja mailowa o śmierci koleżanki z koła PTTK(nie jakiejś blisko zaprzyjaźnionej, ale jednak) .Wiedziałam,że stan jest już bardzo ciężki,ale przecież nie tak dawno jeszcze obie chodziłyśmy po turystycznych szlakach. Rak, operacja, chemioterapia i już wszystko było dobrze, znów chodziła z nami na wycieczki.

      To przecież ja wcześniej byłam na cyber-nożu w Gliwicach i przekazywałam jej, że CK jest ok…Wszyscy kiedyś umrzemy, ale jak uniknąć strachu przed umieraniem w TAKIM cierpieniu , takim jak ta koleżanka z PTTK, takim jak mój ojciec?

      W nastroju już lekko kiepskawym Makówka poszła zachęcać suwerena wracającego z pracy, aby poszedł na wybory. To chyba nie był dobry dzień na taką akcję, bo te odpowiedzi „a ja nie idę , bo po co? ” spowodowały u mnie pogłębienie depresji.

      Po wypełnieniu obowiązku obywatelskiego poszłam wypełniać obowiązek rodzinny. I wtedy zadzwoniła moja komórka”
      „co robisz?”
      „jestem u mamy”
      „a potem co robisz?”
      „nic, wracam do domu”
      „o tak wczesnej godzinie?, nie żartuj! To jak tak przyjdź do mnie na rosół”.

      Dobry rosół jest dobry na wszystko. Uwielbiam zupy i mogę je jeść na śniadanie, obiad i kolację.

      Ów rosół niestety na drugim końcu miasta był serwowany, dlatego gdy wracałam Wy już byliście po Dobranocce i lampce (za intencje dziękuję)

  29. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Płynę TooHot! A to wszystko dlatego, że uparliśmy się nie włączać klimatyzacji. Pora roku nie jest odpowiednia… Worry
    Na pocieszenie… jutro ma być znacznie chłodniej, „tylko” 23C Delighted A pojutrze zaledwie 13C (czyli codziennie o 10 stopni mniej)…
    Dziś w Colorado spadł śnieg, a że stamtąd wieje, więc ten chłód przyjdzie do nas za dwa dni. Chyba że wiatr się zmieni, w co szczerze wątpię Pleasure Nie tak często się zmienia…

  30. miral59 pisze:

    Miłego środowania się życzę Happy-Grin
    Środa minie, tydzień zginie… Delighted

  31. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Dziś ma być pogodny dzień, jeszcze chyba jest lato. Fala

  32. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Lato z domieszką jesieni – liście coraz barwniejsze, i mgła znad Wisły zmiękcza widoki…

  33. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Bardzo spokojny poranek, w domu i poza nim. Póki co.

    • Quackie pisze:

      To łapię kawusię i lecę popracować (nie żebym do tej chwili się obijał, o nie, jeszcze załatwiałem pewne sprawy online ku, hmm, wspólnej korzyści).

  34. Ultra pisze:

    Tyle rzeczy nas codziennie zadziwia, nawet piasek.
    Ciekawa wycieczka, własne refleksje, a przede wszystkim wyjątkowe spojrzenie na detale i profesjonalne zdjęcia.

  35. makowka9 pisze:

    Dzień Dobry!

    „normalna rutyna chaosu”, „mgła znad Wisły zmiękcza widoki ” itp -jak tu się odzywać w TAKIM towarzystwie?

    Przecież zwyczajne „słońce przebija się przez mgłę” zupełnie nie pasuje…

  36. Zoe pisze:

    …zalatane dzień dobry…

  37. Jo. pisze:

    Tak w ogóle to jestem, ale właśnie wstawiłam kolejne pranie i usiłuję robić jakiś obiad, bo chłopaki dzisiaj w domu.
    Jutro BB idzie do szpitala, więc nie wiem, w co rece wsadzić, bo powinnam mu przygotować rzeczy, przynajmniej na pierwszy dzień.
    I po psa pojechać.
    I kupić coś do jedzenia do domu.
    I zobaczyć, czy przypadkiem zajęcia mi się nie zaczęły.
    I dlaczego nie ma Kuby orzeczenia, które powinno było być 2go października.
    Cholery można dostać.

    • makowka9 pisze:

      Jo.

      Wróciłaś i od razu wpadłaś w „normalną rutynę chaosu”?

      Moje dziecko też wróciło (wczoraj), ale on ma jeszcze urlop do końca tygodnia.No i już teraz nie wprowadza aż takiego zamieszania jak Twoi chłopcy. Aż takiego, bo trochę jednak tak.Ale to takie miłe zamieszanie, bo dziecko opowiada jak było i jest zadowolone.

  38. max pisze:

    Przedstawiony przez Panią Zochę materiał nie jest wcale pustynny . Są ciekawe krajobrazy z elementami pustyni , ale to nie np. pustynia Gobi , czy pustynia w Kazachstanie , gdzie oprócz piasku i błękitnego nieba nic nie widać . W Kazachstanie pustynia ma specjalne przeznaczenie i niezręcznie o tym pisać . Zatem , to co prezentuje Zocha , jest zachętą do odwiedzenia tej właśnie Pustyni. Zachętą do skierowania swoich zainteresowań ,w stronę pięknej , niepowtarzalnej przyrody , bo aktualnie cały świat zwariował na temat molestowania seksualnego . Za Wielką Wodą senator ledwo wybronił się przed karą za czułe gesty w młodości do jakiejś Pani , Znany piłkarz Ronaldo za podobne zachowania ma poważne kłopoty i nawet tegoroczna nagroda pokojowa Nobla ociera się o ten temat . Na polskim podwórku wszyscy śledzą losy burmistrza Legionowa , który w żartach , podobno coś chlapnął niemiłego dla Pań . Warto zatem może przypomnieć , że już tysiące lat temu, Mojżesz po rozmowie z Bogiem , zapisał w Dekalogu paragraf : Nie cudzołóż .Temat nie został wzięty z sufitu , tylko musiał być społecznym problemem Braci starszych w wierze do robienia – „skoków w bok ” . Minęły wieki i jak widać, w tej materii zainteresowania Panów – Paniami ,nic sie nie zmieniło . Co zatem dzisiaj jest przyczyną totalnego zainteresowania przykazaniem : Nie cudzołóż ?? Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Maksiu, ale molestowanie niewiele ma wspólnego z cudzołożeniem! Zainteresowanie płcią przeciwną jest starsze od gatunku ludzkiego, człowiek jedynie „odsezonowił” to zainteresowanie. Natomiast molestowanie jest formą przemocy, znacznie wprawdzie łagodniejszej niż w wiekach i prawiekach minionych. A cudzołożenie wcale nie musi być związane z przemocą – można się tym zajmować wręcz z entuzjazmem! Overjoy

      • max pisze:

        Masz rację , ale przecież te dwa pojęcia ze sobą się przeplatają, a w publicznej dyskusji jest ładne , grzeczne : molestowanie .. Amazed

        • Makówka pisze:

          Maksiu!

          Te pojęcia wcale się nie przeplatają, choć czasami mogą. Cudzołożenie może mieć czasami więcej wspólnego z miłością niż wymuszony seks małżeński przez pijanego i brutalnego męża.

          A molestowaniem może być klepnięcie po tyłku swojej pracownicy przez szefa, któremu WYDAJE się, że jest wtedy zabawny i taki męski.

          • max pisze:

            Rzecz w tym , że w tych głośnych przypadkach chodzi o wydarzenia sprzed kilkunastu lat , to trzeba być niezłym kombinatorem , aby nie uznać tego za epizod niemoralny ,tylko za przestępstwo zagrozone więzieniem ! Thinking

    • miral59 pisze:

      Maksiu, z tego co pamiętam ze szkoły podstawowej, to jest kilka typów pustyni i nie każda jest tylko piaskiem (czyli tak zwany „erg”). Może być przecież hamada (skalista), czy żwirowa. Pustynią jest też strefa podbiegunowa, pokryta lądolodem… a i to nie wszystkie typy wymieniłam, bo od czasów SP minęło trochę czasu i już nie pamiętam Happy-Grin
      Co do molestowania i cudzołóstwa, to faktycznie są to dwie różne rzeczy. Cudzołóstwo, to seks, gdzie obie strony tego chcą i zgadzają się na to. Molestowanie, to chęci tylko jednej strony Wink
      Ostatnio czytałam o swoistych „warsztatach” w Polsce dla młodych dziewcząt (8 klasa SP), gdzie się im tłumaczy, że jeśli szef zaczyna składać nieprzystojne propozycje, to najpierw trzeba mu wyrazić podziękowanie, że raczył się zainteresować, a potem delikatnie, żeby przypadkiem go nie urazić, starać się odwieźć go od tego zamiaru… Amazed Najlepiej się pomodlić do Wszechmocnego o opamiętanie dla szefa…
      Dziwne, bo jak mój szef w serwisie sprzątającym, gdzie początkowo tu pracowałam, klepnął mnie po tyłku, to zanim pomyślałam, oddałam mu z nawiązką Overjoy Jęczał potem, że mu pośladek urwałam… i dobrze! Niech trzyma łapy przy własnym zadku!!! Powiedziałam mu, że niech się cieszy, że po pysku nie dostał Disapproval I wcale mnie nie obchodziło, czy go urażę, czy nie. On może mnie obrażać swoim zachowaniem, a ja mam być jak ta trusia? Niedoczekanie!!! Angry
      A to co się dzieje z tymi oskarżeniami różnych osób o molestowanie… często ręce opadają… Młode aktorki, które przez łóżko chciały zrobić karierę (część nawet zrobiła), oskarżają teraz różne znane osoby… i jak mi się wydaje, chcą w ten sposób zaistnieć, bo ich kariera upadła. Bo jaki jest sens oskarżanie kogoś po 30-40 latach?
      Jednej oskarżającej Billa Cosby to już w ogóle nie rozumiem. Opowiadała, że była z nim w hotelowym pokoju, w szlafroku. I on czegoś jej dosypał do drinka i wykorzystał seksualnie…
      To ja czegoś nie rozumiem. Kto normalny (nie nastawiony na małe co nieco) przyjmuje gościa w hotelu będąc w samym szlafroku? Przecież byli umówieni na konkretną godzinę, to czemu się nie ubrała? Po trzydziestu paru latach sobie przypomniała? Gdy nie ma świadków i jest tylko słowo przeciw słowu?

  39. Makówka pisze:

    A co do zachwytu krajobrazem pustyni nie jest on bynajmniej nudny; co widać na zdjęciach Zochy.

    Te zdjęcia przypomniały mi moje wędrówki po pustyni Sonora i towarzyszące tym wędrówkom zauroczenie.
    Jak również tegoroczne podziwianie Rezerwatu Przyrody Wydm Maspalomas.

    Przyroda w ogóle zawsze zachwyca w każdym miejscu i o każdej porze roku.

  40. Jo. pisze:

    No więc BB nie jedzie JUTRO do szpitala. Tylko 19go.

    Ktoś ma pytania?

  41. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Fajrant, ale wcale jeszcze nie przerwa.

    Dzisiaj też się nie nudziłem. Oczywiście nie żongluję tyloma sprawami, co Jo (która czasem sprawia wrażenie, jakby żonglowała dwunastoma piłami łańcuchowymi. Pracującymi. I płonącymi. Stojąc na czubkach palców jednej nogi. Na drabinie), ale było trochę szukania, dobrze że w sumie tylko po sieci.

  42. Jo. pisze:

    No dobrze, proszę państwa. Czas spać, bo jutro zapowiada się ciąg dalszy. A wypadałoby trochę uzupełnić materiał do Ostatniej Książki. I ogarnąć się tak generalnie.
    Znaczy dobranoc.

  43. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Sting. Koncertowo. I z Włoch. Chociaż data nienajszczęśliwsza, do tańca przed snem zapraszam.

    Snów o dobrych rzeczach.

  44. makowka9 pisze:

    Wyspa szykuje się do spania, a ja właśnie wracam z ….
    Tajlandii.

    • Quackie pisze:

      Uu. Ponoć fajnie tam. Palmy i ostre jedzenie. I plaże. Tylko Gienia inna niż na Wyspie.

      • Makówka pisze:

        Q!

        Gienia faktycznie trochę inna . Dwie i pół godziny temu zrobiłam zdjęcie.Efekt pracy tej” tajlandzkiej Gieni” zaręczał Cię był wyśmienity!

        • Quackie pisze:

          Oooo Amazed jeżeli tylko nie za ostry ten efekt (Junior uwielbia ostre rzeczy, ale w Tajlandii musiał odpuścić), to na pewno bym się nie oparł! Delicious

          • Makówka pisze:

            Efekt był doskonały, nie za ostry. Zakradłam się po dokładkę, a ja nie lubię za ostrych potraw.

            Przepisu jeszcze nie znam . „Tajska Gienia” ma go przysłać mailem do właścicieli tego cudownego miejsca, o którym już kiedyś pisałam, że jest taka wyspą życzliwości jak Wasz Madagaskar.

            W co drugą środę spotykają się tu starzy bywalcy na slaj­do­wi­sku, czyli spo­tka­niu z cie­ka­wymi, peł­nymi pasji i lubią­cymi podróże ludźmi, któ­rzy opo­wia­dają o swo­ich wyjaz­dach, cza­sami w bar­dzo odle­głe miej­sca na róż­nych kon­ty­nen­tach.
            W przerwie jest poczęstunek potrawą z regionu o którym opowiada prelegent.

            • Quackie pisze:

              czyli coś dla oczu, coś dla języka. Lubię! Pleasure

              • Makówka pisze:

                Tak. Można miło spędzić czas w sympatycznym towarzystwie. Dobrze się bawić, coś dowiedzieć o miejscu w którym był prelegent i jeszcze skosztować regionalnej potrawy.
                Publiczność integruje się w czasie symbolicznego posiłku w przerwie, wymienia uwagami. Bez polityki, bez podziałów . Taką rodzinną atmosferę stwarzają Gospodarze. Uwielbiam tam chodzić!

  45. Tetryk56 pisze:

    Pokuszony obrazkami tajskiego poczęstunku zmykam spać, zanim rozbudzi się łaknienie… A na osłodę tej rejterady oprócz lampki zostawiam nowe pięterko – krótki wpis o lecie i spotkaniach z przyjaciółmi…

Skomentuj makowka 9 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)