Parę dni temu usłyszeliśmy w polskim sejmie pod adresem protestujących rezydentów „Niech jadą!” Tym razem był to nie „ludzki pan”, lecz ludzka pani, która wie, co jest dobre dla wykształconej młodzieży i szczerze im tego życzy. Słowa te padły w kraju, w którym dramatycznie brakuje lekarzy, a ci, którzy nam jeszcze zostali, pracują ponad siły, ryzykując własne zdrowie i życie. Chwała im za to, ale przecież lekarz przemęczony cudów nie dokona, a może raczej potrafi czynić tylko cuda. No więc niech jadą, bo rząd się jakoś wyleczy, choć tego nie potrzebuje, skoro lekceważy objawy chorobowe u siebie.
Na zapaść w służbie zdrowia solidarnie pracowały różne rządy. Ten jednak, zamiast zapowiadanej dobrej zmiany, ogranicza programy opieki kardiologicznej, okołoporodowej, onkologicznej, psychiatrycznej i pewnie kilku innych, o których mogłem nie słyszeć. Za to mówi się nam, że rezydenci nie mają wcale źle, bo widziano, że popijają sobie latte, może nawet sojowe, a nie procenty, jak na prawdziwego Polaka przystało. Robienie z rzeczy niewinnych pretekstów do podjudzania jednych obywateli na drugich jest stałą metodą tej władzy, a jej postawa wobec lekarzy jest fragmentem większej całości.
Zachętę do wyjeżdżania my, protestujący przeciw nadużyciom władzy, słyszymy przecież stale od jej bezkrytycznych zwolenników. W słowach mniej wybrednych, w zasadzie urobionych od jednego czasownika uniwersalnego zastosowania. Gdy wszyscy samodzielnie myślący, którzy nie są w stanie przyswoić sobie propagandowych sloganów, stąd wyjadą, władza wreszcie osiągnie swój cel główny, deklarowany w kampanii wyborczej – jedność narodu. Zabraknie doświadczonych fachowców, co wymusi innowacje w gospodarce. Coraz liczniejsze ciąże, z pomocą nadprzyrodzoną, bo lekarzy i położnych już nie będzie, zostaną donoszone ze skutkiem zgodnym z racją stanu, zwłaszcza stanu kapłańskiego. System emerytalny uniknie załamania dzięki dobrej zmianie w kardiologii, a odchodzące na emeryturę pielęgniarki, z braku chętnych do zawodu, zostaną zastąpione przez ochotników Wojskowej Ochrony Terytorialnej po 18-tygodniowym kursie.
Nie dajmy sobie wmówić, że lekarze dla pieniędzy sięgają po drastyczne formy protestu. W czasach „Solidarności” mogli liczyć na strajki solidarnościowe innych grup zawodowych. Dziś nie ma ani tamtej „Solidarności”, ani tych grup. Bardziej od kwestii płacowych lekarzom dokuczają bolączki organizacyjne: nieracjonalny system finansowania leczenia, obowiązki biurokratyczne, które gdzie indziej wykonują sekretarki medyczne, i które odbierają im czas dla pacjenta i czas na śledzenie nowych terapii, niewystarczająca pomoc pielęgniarska, a przede wszystkim dojmujące zmęczenie. Brońmy ginącej służby zdrowia, brońmy naszego miejsca na tej ziemi!
prof. Adam Grobler, 28.10.2017




Powyższy tekst został wygłoszony podczas pikiety poparcia dla protestujących pracowników zawodów medycznych. Moim zdaniem wart przeczytania i zastanowienia, a nawet przekazania dalej (jest na to zgoda Autora).
Jak słusznie zauważa Autor, „na zapaść w służbie zdrowia solidarnie pracowały różne rządy.” Dlaczego więc protest właśnie teraz? Taki wybór ma moim skromnym zdaniem dwa aspekty:
1. Lekarze widzą, na co wydaje rząd (500+, Obrona Terytorialna i jeszcze parę), i szlag ich trafia większy niż dotąd, bo widzą naokoło siebie inne potrzeby.
2. Protest jest gorącym tematem zwłaszcza dla mediów prezentujących linię niezgodną z rządem – i dlatego tyle o nim słychać. Co nie oznacza, że wg mnie jest niesłuszny, co to, to nie. Czasem tylko ogarnia mnie niesmak, jak politycy (i wspierające ich media) potrafią wykorzystywać słuszne inicjatywy dla własnej korzyści. Nie mam na podorędziu cytatów, ale z pewnością obecna ekipa rządząca wypowiadała się pochlebnie nt. „białego miasteczka” pielęgniarek za rządów poprzedniej ekipy, analogicznego do obecnego strajku rezydentów.
Dochodzi jeszcze efekt nawarstwiania się skutków. Pierwsze fale wyjazdów lekarzy i pielęgniarek mogły przejść prawie niezauważone, ostatnia będzie katastrofą. No i wyjątkowo wyraźny w tej ekipie efekt wypłacania swoim: jedna z plansz zestawiała:
„Leśnik, ratujący drzewa przed kornikiem 5,5 tysiąca,
lekarz ratujący zdrowie ludzi 2,5 tysiąca”
To prawda. I tu znów dochodzi ogromna dezynwoltura czy też hucpa tej ekipy – przecież minister Radziwiłł, który obruszył się na pytanie redaktora, chcącego się zorientować, czy w wywiadzie mowa o płacy brutto czy netto, to sztandarowy przykład bezczelności.
„Lekarze widzą, na co wydaje rząd”. Oprócz tego co wymieniłeś, dochodzi jeszcze kościół, który forsę zbiera na wszystkie sposoby, ale podatków nie płaci. Płacą na niego nie tylko jego wierni, ale też ateiści i ludzie z innych wyznań. Ale najwięcej kosztuje nas Rydzyk, który inkasuje miliony rocznie.Np.: Rydzyk łyknął od:
Min. Zdrowia: 225.000
Min. Kultury: 325.000
Min. Sprawiedliwości: 400.000
Min. Rozwoju: 492.000
Min. Nauki: 2.696.000
To też widzą lekarze.
A to prawda. To powinno zostać uregulowane raz na zawsze, i to tak, żeby nie było żadnych niedomówień, furtek etc. Ani możliwości przekrętu „sprowadzania mienia przesiedleńczego” na „związek wyznaniowy”.
Ale to jest uregulowane, tylko rząd ma gdzieś te regulacje. Poprzedni też miał. Chcąc kupić sobie przychylność i agitację w kościołach, płacą z podatków tyle kasy, że głowa mała.
Przecież to samo jest z finansowaniem religii w szkołach, a także z samą zasadą tworzenia klas. Miało być (według Konkordatu i naszego polskiego prawa), że lekcje religii są tworzone na wyraźne życzenie rodziców. O finansowaniu katechetów Konkordat nie mówi ani słowa. To nasi politycy, żeby się podlizać, obarczyli szkoły (czy w zasadzie gminy) koniecznością finansowania. Od ilu już lat nikt nie przestrzega prawa? Przynajmniej pod tym względem. Bo to rodzic, który nie chce wysłać dziecka na religię, musi się nachodzić, żeby takie dziecko wypisać. Czy tak być powinno? Przecież to szkoła publiczna, a nie kościelna?
Myślę, że nie tylko lekarze widzą te ogromne kwoty idące do padre Rydzyka, generalnie na kk oraz w ręce tych, co to podobno wcale się nie dorwali do koryta. Te wszystkie idiotyczne komisje. Te dotacje dla bankrutującej telewizji. To pompowanie pieniędzy we właściwe ideologicznie wdowy smoleńskie, że o kosztach obsługi miesięcznic i ochrony prezesa nie wspomnę.
A jednocześnie z brakiem sensownych rozwiązań, brakuje pieniędzy na ratowanie ludzkiego zdrowia i życia.
I nie tylko na to.
Musi się ulać, za przeproszeniem.
Wszyscy widzą ile kasy płynie na „dzieła” Rydzyka. Tylko w zależności od punktu widzenia, odczucia są różne. Znam takich, którzy uważają przepływ kasy za słuszny. Uważają Rydzyka za jedynego uczciwego człowieka w Polsce, który bardziej dba o ludzi, niż o siebie. Znam też i takich, którzy za jego pazerność, krętactwa i kłamstwa, utopiliby go w łyżce wody.
O pozostałych wymienionych przez Ciebie wydatkach nie wspomnę, bo doskonale znasz moje zdanie… jest dokładnie takie samo jak Twoje
Dobranoc państwu.
I pani też – spokojnej.
To dobranocka już za moment – jeszcze piętro niżej.
Jak niżej, to niżej. Wysłuchałam dobranocki i poszłam tam spać…
No cóż, dyskusja niekoniecznie bardzo rozwinięta, zapewne przez to, że co do podstaw się zgadzamy – ceterum censeo Carthaginem delendam esse.
Hej, Kwaku, Katonem lecisz ?
Och. No tak. Chociaż może bardziej stosownie byłoby Tymańskim z ostatniego wywiadu w GW: „Ktoś powiedział: „Tu wszyscy szczali do basenu, ale PiS szcza doń z trampoliny”.” Pardon.
Ach, tego nie czytałam 🙂
Kiedyś słuchałam rozmowy, w której dziennikarz stwierdził, że lekarze mogą sobie dorobić, a i pacjenci dają… Wygląda na to, że to chorzy powinni dawać brakujące pieniądze rezydentom. Dawniej mówiono, że to służba zdrowia, więc nie musi być płatna, obecnie to opieka zdrowotna, którą trzeba sobie opłacić.
Coś strasznego.
To mi przypomina wypowiedź pewnego restauratora (nie w mediach, w prywatnej rozmowie, której akurat byłem świadkiem), że kelnerkom i kelnerom nie ma co za dobrze płacić, bo przecież i tak sobie dorobią z napiwków, a żeby je dostać, będą uprzejmi dla klientów, więc renoma restauracji na tym zyska…
a górnik będzie sobie lepiej żył z deputatów, a urzędnik z łapówek – to po co podnosić urzędnikom?
Podobna wypowiedź słyszałem od jednego z dyrektorów Poczty Polskiej, że listonosz to żyje głownie z „końcówek” od rent i emerytur ….
Dobry wieczór. Zasada : dorobią na napiwkach i łapówkach ma swoje korzenie w PRL. Tak naonczas ustalano poziom płac. ” Służba zdrowia” była ” darmowa”, więc się to utrwaliło.
Zapłacimy albo ???
Cudotwórca p. M.M. opowiada o ogromnej kasie, którą zgromadził lub wydobył, więc jasne, że żądania będą rosły. A prawda jest taka, że nasze niebogate społeczeństwo musi sięgnąć do własnej kieszeni, jeśli ma sie cokolwiek poprawić.
Stomatologom płacimy albo chodzimy bez zębów, a J.K. daje przykład
Jakoś tak z „Wesela”…. „miałeś chamie złoty róg”…. tylko czy aby na pewno ?
Właściwie trudno ustalić, kto go mianowicie miał, ten róg. Wygranych jakoś nie widać, a ci, co ich teraz na wierzchu, robią wrażenie, że ową przewagę trwonią wielkimi kawałami.
A w ogóle to dobry wieczór dawno niewidzianej Bywalczyni
Dobry wieczór takoż. Jak dotąd wygrani udają, że nie ma problemu, coś jak dzieci, które zamykają oczy i myślą, ze strachy znikną
,
Konia z rzędem temu, kto UCZCIWIE powie, ze nie ma darmowych obiadów, a lekarzy tym bardziej. i że zdrowie, to nie jest wyłączna domena państwa.
Zastanawiam się tylko nad tym a) na ile jeszcze starczy narracji „wystarczy nie kraść, a pieniądze na wszystko się znajdą” (zwłaszcza w kontekście ostatnich rewelacji wicepremiera Morawieckiego, jak to jesteśmy na plusie, po czym realnym raporcie o deficycie do UE), b) co (kto) się wyłoni, jak to pieprznie. Może jakaś lewica? (ale jaka?).
A teraz już naprawdę, całkiem końcowe „dobranoc”.
Wyspa nie oparła się polityce ! Takie czasy…. Coś się wyłoni i oby nie były to „narodowe siły”.
Na aktualny temat była ogólna zgoda.
Fakt. Nie za często rozmawiamy na Wyspie o polityce. A jeżeli już, to tak trochę „półgębkiem”
Ale Ukratek wspomniał o wypowiedzi profesora Groblera i został poproszony o udostępnienie, bo też chcieliśmy poczytać. A dyskusja musiała się wywiązać
Co wcale nie znaczy, że Wyspa przemieni się w polityczną 
Witaj dawnoniewidziana Wiedźminko

Szkoda, że tak rzadko tu zaglądasz
Dzień dobry
Co ja widzę, wróciła dawno Niewidziana 
Dzień dobry w poniedziałek.

Uwaga! Dzisiaj mamy Święto napojów wyskokowych!
A ja w pracy. Jak żyć?
No to będzie wielu zawianych, nie tylko od wiatru…
Dzie tę Gienię wywiało
Poproszę kawkę, może trochę większą niż zwykle.
Dla odmiany herbata z miodem. Raz:-)
Pani Gieniu, kawę poproszę, bez cukru ale z mleczkiem
Dzień dobry. Dzisiaj raczej nie pobędę na Wyspie – zaplanowane bieganie po południu, a jutro bardzo wcześnie rano następne, związane z przygotowaniami do Wszystkich Świętych, więc muszę conieco z robotą nadgonić.
Witajcie!
Wczoraj padłem nieco wcześniej niż zwykle – źle spałem przez te wiatry poprzedniej nocy – i ominęła mnie przyjemność spotkania z Wiedźmą!!! Pozdrawiam zatem z przesunięciem w czasie!
Mam nadzieję, że się jeszcze odezwie…
Dzień dobry

„Cóż tam panie, w polityce?”
niestety, „trzymają się mocno”…
Niestety…
Dzień dobry Państwu.
No i co tu napisać? Sytuacja w służbie zdrowia jest bardzo zła. Ja mam to szczęście, że w sumie nie choruję (odpukać, odpukać bo to nigdy nic nie wiadomo), ale jak poszłam do lekarza rodzinnego po skierowanie do chirurga to usłyszałam, że da mi na następnej wizycie, bo może do tego czasu samo mi przejdzie;-)
A jak próbowała mi zdiagnozować bieżące dolegliwości, i konieczne były badania krwi, to dostałam skierowanie na badania bardzo podstawowe + listę badań, których NFZ nie refunduje, a które do postawienia jakiejkolwiek diagnozy w tym wypadku były konieczne i które jeśli pacjenta stać musi sobie zrobić prywatnie.
Tak jak wspomniałam jakoś specjalnie nie choruję, a co mają powiedzieć którzy naprawdę potrzebują wizyt u specjalisty, masy badań, porad, leków i nie maja ani czasu ani pieniędzy na prywatne wspomaganie leczenia, na które przecież (teoretycznie) wszyscy płacimy składki? Dobrze, że protestują, bo sytuacja jest absurdalna, ale mam wątpliwości, czy z obecnie nam panującymi cokolwiek są w stanie osiągnąć- zdaje się ze Ministr od chorowania już ogłosił, że w zasadzie wszystkie postulaty spełniono… a lud to kupi.
Ludzie wierzą, że lekarze tak z własnej woli zamiast spędzać czas z rodziną, z bliskimi, zamiast odpocząć to oni tak z nudów wolą sobie brać dyżur za dyżurem, pracować ponad siły, bo tylko kasa się dla nich liczy. A ja myślę, że dla wielu z nich to jedyny sposób (pomimo lat nauki, praktyki) aby zapewnić sobie i swojej rodzinie życie na dobrym poziomie.
Lekarze po stażach zarabiają bardzo różnie, w zależności od miejsca pracy i stanowiska. Niestety, jest także druga strona medalu – przy obecnych brakach kadrowych bywa, że nie wzięcie dodatkowego dyżuru oznacza po prostu brak lekarza…
tak czy inaczej nie powinno tak być:(
Świat nie jest czarno biały , a kolorowy . A opieka zdrowotna ? To jest dopiero bajeczny świat ! Zwłaszcza w dużych miastach , gdzie w sposób naturalny klientów do opieki jest pod dostatkiem. Mieszkam w Warszawie w byłej robotniczej dzielnicy Wola . Po upadku słusznie minionego ustroju , gdzieś szlag trafił wielkie zakłady przemysłowe , natomiast Powszechny Dom Towarowy (1954r.) ,restauracje : Wenecja , Klimczok, Elekcyjna , Olimpijka zamieniono na firmy zwiazane z opieką zdrowotną .Ludzie , robotnicy przestali kupować w PDT-cie i pić w eleganckich (?) knajpach , a zaczęli reperować swoje zniszczone zdrowie. Najważniejsza jest tzw. adaptacja . Przecież ten galimatias nie został wymyslony przez lekarzy , tylko przez tych , którzy cały czas obalają były system , uchwalają epokowe reformy i świat dla nich się kręci . Przecież , już przed laty , mieliśmy cztery epokowe reformy , w tym zdrowotną , która jak widać do niczego się nie nadaje . Zatem, może najwyższy czas wysłać na zasłużony odpoczynek wszelkich obalaczy , a ich miejsce niech zajmą ludzie młodzi , zdolni , którzy nie muszą pamiętać jak to kiedyś w opiece zdrowotnej bywało

Sama młodość to nie dostateczne kryterium. Dać ci Jaki przykład? 😉
Też racja . Czy zatem nie ma szans na dobre zmiany bez konieczności rewolucji ??
Jest szansa. Myślenie. Jeżeli się mimo wszystko przyjmie…
Fakt. Sama młodość to niedostateczne kryterium. Ale z drugiej strony… ci starzy ciągle tkwią w minionej epoce. Chcą jej powrotu (chociaż się do tego nie przyznają), ale z nimi przy władzy. Żeby to oni decydowali…
Są przecież młodzi, którzy są nie tylko wykształceni, ale i potrafią myśleć. Poza tym, młody wiek jest rzeczą sporną i zależy od wieku oceniającego.
Gdy miałam 10 lat, to dwudziestolatek był dla mnie osobą podstarzałą, teraz, to niemal dziecko. Także mówiąc, że młodzi powinni zająć się reformami, bardziej myślę o 35-40 latkach…
A co będzie jak powyjeżdżają?
jak to co będzie? Rozwiąże się problem emerytur.
Też prawda. A rząd i tak będzie miał się u kogo leczyć.
W rodzinie Pitera wyjechali. Młode małżeństwo z dwójką dzieci. Bo tu nie mieli perspektyw rozwoju zawodowego, a tak jakoś na rozwoju im zależało.
Mąż dostał angaż w Norwegii. Dla jego żony utworzono specjalne stanowisko! Po roku on został kierownikiem kliniki. Po następnych dwóch – dalej awansował. Mieszkają tam chyba z dziesięć lat… Może osiem. Nie myślą o powrocie. Finansowo ustawieni. Pracę mają w ludzkich warunkach. Poważanie społeczne. Czas na życie rodzinne i doskonalenie zawodowe.
Ja im się nie dziwię…
Nikt im się nie dziwi, ale „Gdy wszyscy samodzielnie myślący, którzy nie są w stanie przyswoić sobie propagandowych sloganów, stąd wyjadą, władza wreszcie osiągnie swój cel główny”…
Znaczy umrzemy na katar?
Może być katar. Jako człowiek wolny, możesz sobie wybrać inną jednostkę chorobową…
Albo stosować po trzy zdrowaśki w piecu chlebowym.
Jednym słowem: wyspa wolności.
To się nazywa demokracja.
Pieca chlebowego nie mam, to gdzie te zdrowaśki mam klepać?
To może będziesz miała większe szanse niż Rozalka, Ultro…
Problem w tym, iż rządzący nie mówią, jakie są założenia reformy (te prawdziwe, nie te oficjalnie głoszone). Nie wiem, co miała na celu reforma obecnego rządu, ale wiem, co nieco o celach poprzedniego. Powszechnie mówi się ze to finansowanie powinno być na poziomie 6,8 pkb, otóż poprzedni rząd zakładał ze skłoni ludzi bardziej zasobnych finansowo do leczenia po za systemem NFZ i w ten sposób uzupełni te brakującą kwotę (oczywiście oficjalnie nikt się do tego nie przyznaje, uzasadnieniem były między innymi „podarunki” wdzięczności). Tyle ze ówczesne władze zrobiły sporo żeby stworzyć warunki do nie NFZ-towskiego finansowania (prywatne kliniki przychodnie itp.), jednak okazało się ze jak zwykle Polak potrafi, wzrost wydatków tzw. prywatnych nastąpił tylko w dziedzinie leków jakieś 0,8 pkb (na przestrzeni 8 lat) a i tak jak dokładnie się przyjrzeć statystyce to głownie na suplementy diety …. a nie leki ratujące życie lub zdrowie.
I tu śmiem twierdzić jest sporo winy samych lekarzy, oczywiście nie tych, którzy dzisiaj protestują, ale tych z tytułami i zarobkami sięgającymi kilku średnich krajowych.
Osobiście uważam ze służba zdrowia, jeśli chodzi o procedury medyczne powinna być finansowane z budżetu (czytaj z podatków) a składka zdrowotna powinna być zniesiona.
Kontrola wydatkowanych środków to już inna kwestia, ( obecne idiotyzmy w procedurach leczniczych chyba już gorsze być nie mogą)
Też tak myślę. Służba zdrowia potrzebuje reformy, ale takiej przemyślanej, żeby znowu czegoś nie spieprzyć. System z NFZ nie działa tak jak powinien i dlatego konieczna jest zmiana. Tylko kto to będzie przeprowadzał? Bo ten rząd nie jest w stanie… co widać po reformach oświaty, Trybunału Konstytucyjnego, czy sądach… Zmiany, które wprowadzili (czy planują) są jeszcze gorsze niż stan poprzedni. Aż się przypomina stara kabaretowa piosenka – „Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? Co by tu jeszcze…”
Tyle, w nie ma różnicy, bo to co w budżecie to tez nasze podatki. ! Tylko inaczej księgowane
Dobry wieczór. Fajrant i przerwa, bo bieganie mnie umordowało, doprawdy.
Nic dziwnego, w takiej pogodzie…
Za dużo biegasz w ostatnich latach…
Niech sobie lata, póki mu służą lata.
Przeczytałem dziś, że mamy z-a m-a-ł-o k-s-i-ę-ż-y e-g-z-o-r-c-y-s-t-ó-w. To głos Kościoła. Przeczytałem przedwczoraj, że lekarze rezydenci[ po 6 latach studiów 700 zł miesięcznie] powinni pracować d-l-a i-d-e-i a n-i-e d-l-a p-i-e-n-i-ę-d-z-y [marszałek Senatu Karczewski]. To głos „jelit politycznych”. Mamy do wyboru – egzorcyści lub lekarze, katecheci lub informatycy [liczbę lekcji informatyki zmniejszono], Polska Akademia Nauk lub Rydzykówka Toruńska, partyzanci walczący z hitleryzmem w latach 1939 – 45 lub bandyci z lat 1944 – 49, Puszcza Białowieska lub szyszki… Nie wiem na kogo – Wy… Ja stawiam na egzorcystów, katechetki, KUL i Rydzykówkę, pielgrzymki zamiast lekcji wf, trzyletnie przygotowanie do bierzmowania a nie na przygotowanie do życia w rodzinie, na bandziorów wreszcie, bo wiem do czego zdolni są kurduploidzi – towarzysze i uczniowie Nikodema Dyzmy, doktora z Oxfordu.
Kłaniam…
Kokietujesz pan, panie hrabio, licząc że ktoś tę deklarację oprotestuje…
Witam na Wyspie!
Nie wiem czy ktoś wypowiedź hrabiego oprotestuje, bo z daleka widać ironię z lekką nutką sarkazmu

Jezujaktuzimno. Znaczy potomstwo odwoziłam na i z tenisa.

Resztę planów redukuję do: termofor, kordełka i nie budzić mnie do rana.
KOTA TO OSTATNIE TEŻ DOTYCZY! Żeby nie powiedzieć: głównie!
No to ja też układam się do snu, życząc wszystkim dobrej nocy…
Dobrej nocy i tobie, i kotu!
Spokojnej wszystkim ludziom.
Jezu, kotom też oczywiście. I psom. Wszystkim żywym stworzeniom.
Dobranocka.
Coś z klasyki jazzu. Ella. „W niebie… jestem w niebie…”. Policzek przy policzku. Cheek to cheek.
Snów jazzujących delikatnie.
Czy warto z takiego nieba wracać? No chyba tylko na Wyspę!

O tak, nawet na chwilę to jednak wiele daje!
Aha, jutro skoro świt następne bieganie, więc raczej na kawę nie zdążę, przynajmniej nie na tą poranną. No i zobaczymy, jak będzie w tym układzie z pracą.
Dzień dobry
Przeczytałam. Wszystko. Profesor opisał to wszystko w skrócie, ale jak to zapowiedział Ukratek, nieagresywnie.
Wydaje mi się, że ma rację pisząc, że na obecną sytuację Służby Zdrowia, pracowały niemal wszystkie poprzednie rządy. Od samego początku reforma nie działała jak należy, a kolejne rządy zamiast to poprawić, tylko komplikowały. Dochodziły nowe papiery do wypełniania… więcej biurokracji, mniej leczenia. Sami wiecie jakie są kolejki do specjalistów. A u tego samego specjalisty można się leczyć od razu. O ile ma się pieniądze…
O tych nieprawidłowościach można książkę napisać…
Obecny rząd, chce pokazać jaki to jest pracowity i mądry. Wypuszczają ustawę za ustawą. Nawet w nocy trwają posiedzenia sejmowe. Niby super, ale… przynajmniej 90% tych ustaw to buble prawne, nad którymi trzeba potem pracować i poprawiać. Tworzy się bałagan i te osoby, których to dotyczy same nie wiedzą co właściwie teraz obowiązuje. Zamiast porządkować (jak obiecali) robią coraz większe zamieszanie.
Wszyscy wiemy o co głównie im chodzi. Próbują (jak na razie skutecznie) podporządkować sobie całe państwo. Wszyscy mają mówić i myśleć zgodnie z ICH założeniami, a najmniejsze słowo krytyki traktują jako zdradę państwa…
A co do rezydentów… Córka mojej koleżanki z pracy, robiła specjalizację z gastroenterologii. Byłam zdumiona ile zarabiała. Szczególnie, że dyżurów miała masę. Za miesiąc pracy dostawała tyle, co pan profesor za jeden dyżur. Jestem w stanie zrozumieć, że profesor powinien mieć większe doświadczenie i wiedzę, a co za tym idzie i zarobki, ale bez przesady!
Podejrzewam też, że niektórych rezydentów wkurzyło, że oni średnio mają po 2,5 tys. na miesiąc, a robotnik wycinający Puszczę Białowieską 5,5 tys. Nawet nie ma co komentować…
I tak jeszcze na koniec…
Prof. Adam Grobler ma rację. Obecne władze i ich „wielbiciele” bardzo chętnie wysyłają przeciwników za granicę. Gdyby mogli, powyrzucaliby wszystkich inaczej myślących.
Ciekawe jak to będzie, gdy wszystko rypnie. Bo kiedyś musi to nastąpić. Dziura budżetowa jest coraz większa i w końcu nie da się tego ukryć. Samo dodrukowanie pieniędzy nic nie da. Będą to papierki bez pokrycia. Czy to dlatego „najmądrzejszy polski strateg” tworzy Obronę Terytorialną? Uzbraja? Będą pilnować, żeby ucichły wszelkie protesty i żeby nikt nie podskoczył?
Niektórzy posłowie, czy posłanki (szczególnie jedna jest bardzo aktywna) swoimi zachowaniami mają odwracać uwagę obywateli od istotnych (dla władzy) spraw. Skandale wywołane wypowiedziami zajmują pierwsze strony gazet, omawiane są w radiu i telewizji. To takie „igrzyska dla gawiedzi”. Szkoda, że tak wielu daje się na to nabrać…
Bardzo wczesne dzień dobry. I od razu Gienia dla tych, co od świtu w potrzebie.

Dzień dobry
Gienia dzisiaj nie mogła dospać?
Gieni nad ranem wiało prosto w okno. Teraz jest trochę spokojniej. Z naciskiem na „trochę”.
Kot też ją budził?
No właśnie nie wiem, gdzie był kot… Pyska nie darł, na schodach nie tupał. Może wyszedł na noc? Teraz śpi, więc się nie dowiem
Widzisz? Wystarczy po ludzku pożyczyć mu dobrej nocy i kot też śpi spokojnie!
Ja mu mogę i dać w prezencie, nie tylko pożyczyć! Byle mi tu się nie awanturował.
Dzień dobry. Idę jechać biegać – za momencik.
Miłego biegania 🙂
Dzień dobry. Widzę, że wyspiarze aktywni od wczesnego poranka. Dobrego dnia życzę.
Witajcie!
Skowroneczek się nie odzywa – a tu same skowronki!
Dzień dobry 2. Pobiegane, załatwione. Teraz czas popracować.
Dzień dobry, trochę spóźnione jak widzę ….
Dzień dobry,

trochę spóźnione jak widzę ….
Dzień dobry nigdy nie jest spóźnione
widzę, że już w całości jesteśmy na Wyspie, co za czasy, żeby to wspólną kawę przez internet pić?!
Dobrze, że chociaż tak jest możliwe
pewnie że tak;-)
ubiegłaś mnie o 3 minutki z komentarzem i tak dziwnie wyszło, bo komentarz miał być wprost do połówki, ale i tak jest dobrze. Lubię pić kawę z Wami wszystkimi;-)
Ja też, chociaż wirtualnie 🙂
Dobry wieczór. Fajrant. I przerwa.
I pomyśleć, że niektórzy twierdzą iż przerywanie szkodzi…
Podobno na nerwy…
Ja się już pożegnam, dobranoc

Powiem tak: leczenie migreny Negroamaro jest dość ciekawym doświadczeniem życiowym.
Dobranoc Państwu.
Ale pomaga czy nie?
I na jak długo?
Spokojnej wszystkim!
Dobranocka.
Tego to dawno nie grali (jeżeli w ogóle kiedyś). Stosownie do daty grupa Dead Can Dance i utwór „Ariadne” z płyty „Into The Labyrinth”. Trochę jak taka inna Enya, dużo melodii, mało tekstu.
Snów po nitce do kłębka.
Dzień dobry
Małżonek zamówił mi wagę u nich. Miała być w czwartek. Dziś jest wtorek i jeszcze nie przynieśli. Małżonek sprawdzał na „trakingu” i w czwartek pisało, że nie mogli dostarczyć. Dzwonił z zapytaniem dlaczego nie mogli, skoro cały dzień był w domu? Kobita nie potrafiła odpowiedzieć. Cały piątek warowałam pod drzwiami, ale na próżno. Dziś przynieśli, ale „kieszonki” na monety, które małżonek zamówił w niedzielę
A wagi dalej nie ma… Uwzięli się na mnie, czy co? 
Ten cały Amazon, to jakaś wredna firma.
Powyżej pewnego stopnia komplikacji korporacji takiej jak Amazon pojawiają się opóźnienia i zakłócenia, których nikt nie potrafi wyjaśnić.
Na skargę małżonka wysłaną e-mailem, odpowiedzieli, że powinien zamówić jeszcze raz, a oni to zrefundują. Czyli sprawa przeciągnie się o kolejny tydzień
Czy ja nie mam innych problemów do rozwiązania? Czy koniecznie muszę się zastanawiać nad takimi duperelami? 
Podobnie było z bateriami do mojego aparatu. Małżonek reklamował, bo miały dojść i nie doszły. Skorzystał z refundacji. Te zamówione (bezpłatnie) jeszcze raz, przyszły, a kilka dni później te zamówione wcześniej. Gdyby miało się to przytrafić z wagą… na groma mi dwie wagi?!!! Także sama nie wiem co mamy robić… zamawiać i korzystać z refundacji, czy jednak zaczekać, aż ta zamówiona przyjdzie?
Kobieto, a po co Ci waga? Chcesz sobie humor psuć z własnej woli? Juz oni wiedza co robią- albo za mało albo za dużo przecież nikt nie kupuje wagi po to, żeby tylko potwierdzić że ma w sam raz:-)
Dobrej nocy:-)
Spokojnie, Gimi. To nie jest waga łazienkowa, bo mam taką od lat (i jej nie używam 😉 ). Ma ważyć od 0,001 do 200 gramów, a to jak na moje gabaryty stanowczo za mało

Jedynym moim kryterium zbyt dużej nadwagi jest to, jak się z tym czuję, czy nie przeszkadza mi w życiu. Nie interesuje mnie jak ktoś mnie oceni. Czy jestem gruba czy nie. Mam to w d… No właśnie…

Potrzebuję jej do monet (o czym pisałam na którymś z poprzednich wątków), a potem przyda się do listów, żeby sprawdzić, czy nie za ciężki i czy jeden znaczek wystarczy.
Zadek mam pokaźny, ale jak to mówi mój mąż, mało dziwne, skoro tak dużo rzeczy mam w d… .To się musi gdzieś zmieścić
Mądry mąż
Późno, bo późno, ale lampka się przyda!

Dobranoc.
Dzień dobry

I tej na zewnątrz, i pogody ducha 
U mnie jutro, u Was już dziś święto. Czas odwiedzin u tych, którzy odeszli…
Wspominajmy naszych bliskich, przyjaciół, znajomych bez bólu…
Wspominajmy to co było miłe i radosne… niech pamięć o niech nie zginie. Niech trwa w nas i naszych sercach
Pogody życzę
Dzień dobry
To już listopad.. 
Ostatni dzwonek dla tych, co jeszcze nie odkurzyli choinki!!!
Gieni jeszcze nie ma? To poprosimy kelnereczkę…
Dzień dobry. Oczywiście dzisiaj będziemy jechać na cmentarz, ale na razie chwilę tu. I tak, kawka od rana koniecznie.
Dzisiaj na Wyspie nie spodziewam się dużego ruchu, ale przed udaniem się na cmentarze, warto wypić coś gorącego…
Chętnie. Dziękuję.
I dzień dobry.
Dzień dobry. Ruszamy w trasę po nekropoliach. Oby nie lało.
Tu raczej nie. Ale zimno.
Witajcie!
…a ty czcij, co żyje radośnie,
a ty szanuj to, co umiera!
Nic dodać, nic ująć.
Zastosować!
A ty siej. A nuż coś wyrośnie.
A ty – to, co wyrośnie – zbieraj…
Przejdźmy do wspomnień na nowe pięterko…
Pod tym wpisem zostawiam jeszcze jeden link, wart moim zdaniem przeczytania: Naszyzm