« Mazury’2017 Minimalizm »

ŁĄKA

 

I
Czy pamiętasz, jak głowę wynurzyłeś z boru,
Aby nazwać mnie Łąką pewnego wieczoru?
Zawołana po imieniu
Raz przejrzałam się w strumieniu –
I odtąd poznam siebie wśród reszty przestworu.

Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem,
Przyszły pszczoły z kadzidłem i mirrą i złotem,
Przyszła sama Nieskończoność,
By popatrzeć w mą zieloność –
Popatrzyła i odejść nie chciała z powrotem…

Kto całował mak w zbożu – nie zazna niedoli!
Trawa z ziemi wyrwana pachnie, lecz nie boli…
Kocham stopy twoje bose,
Że deptały kruchą rosę,
Rozróżniając na oślep chabry od kąkoli.

Niechże sen twój wędrowny zielenią poprzedzę!
Weź kwiaty w jedną rękę, a w drugą weź miedzę,
Połóż kwiaty na rozstaju,
Zwilżyj miedzę w tym ruczaju,
Co wie o mnie, że trawą brzeg jego nawiedzę.

Już słońce mimochodem do rowu napływa,
Skrzy się łopuch kosmaty i bujna pokrzywa –
Jeno pomyśl, że ci wolno
Kochać łątkę i mysz polną,
I przepiórkę, co z głuchym trzepotem się zrywa!

Idzie miłość po kwiatach – wadzi o twe ciało,
Zważaj, by ci przed czasem w słońcu nie zemdlało.
W mojej rosie, w moim znoju
Pod dostatkiem masz napoju
Dla wargi, przeciążonej purpurą dojrzałą.

Cień twej głowy do moich przybłąkał się cieni.
Wiem, że w oczach nie zdzierżysz tej wszystkiej zieleni,
A co w oku się nie zmieści,
To się w duszy rozszeleści!
Jeszcze dusza ci nieraz żywcem się odmieni.

Parna ziemia przez kwiaty żar dzienny wydycha,
Uschły motyl zesztywniał wśród jaskrów kielicha –
Oczarujmy się nawzajem,
Zaskoczeni nagłym Majem –
Maj się chyli ku nocy i miłość nacicha…

II
Nie nacicha ta miłość, co nie zna rozłąki !
Usta moje i piersi spragnione są Łąki!
Tam mój obłęd i ostoja,
Gdzie ty szumisz, Łąko moja!
Jakże pachną rozprute według ściegów pąki!

Rosą zwilżyj mi rzęsy, skostniałe od skwaru,
Zgłuchłe uszy orzeźwij falą twego gwaru,
A ja w kwiatach spodem dłoni
Nauzbieram różnej woni
I omyję twarz spiekłą w źródłach twego czaru.

Nie przeciwiąc się trawom, obnażę się cały,
Aby mnie tchnienia twoje; jak wierzbę, przewiały,
A ty paruj tym oparem,
Co pokłębił się nad jarem,
Niby przed snem zrzucony twój przyodziew biały.

Ucałować mi rąbki tego przyodziewu,
Że pełen twojej woni i twego przewiewu,
I zawiesić mi go potem
Na tej brzozie popod płotem
I zamierać pod brzozą od własnego śpiewu.

Dzisiaj chatę zamiotłem w jedno oka mgnienie,
Z czworga kątów różami wypłoszyłem cienie,
A próg, zdobny pajęczyną,
Namaściłem suto gliną
I wodą moje pylne skropiłem przedsienie.

Jużem sobie nie szczędził radosnych zabiegów,
Wypiekając chleb z mąki, srebrzystszej od śniegów,
A tę ławę, tę – dębową
Przesłoniłem chustą nową,
Co się cała zieleni, krom czerwonych brzegów.

Będą czekał na ciebie z dłonią na zasuwie,
Zasłyszawszy twój szelest, z nóg zdejmę obuwie,
Wyjdę bosy na spotkanie,
Śpiewający niespodzianie.
A śpiewając, pomyślę, że pacierze mówię.

Wyślij pierwej z nowiną co najlichsze ziele,
Potem sama się przybliż z kwiatami na czele –
Pędząc przed się wonne kwiaty,
Wnijdź do wnętrza mojej chaty,
Bo chcę tobie sam na sam opowiedzieć wiele.

III
Weszłabym do twej chaty, gdy mgły się postronią,
Lecz nie wiem, czy się zmieszczę wraz z rosą i błonią.
Pierwej z niebem posąsiaduj,
Wszystkie cuda poobgaduj,
Nim napełnisz tę chatę miłością i wonią!

Jeszczem ja w żadnej chacie dotąd nie bywała,
Wiem tylko, że przez szyby widnieję – niecała.
Jakże cała poprzez drogę
Do twej chaty wbiegnąć mogę?
Od naporu zieleni runie ściana biała!

Nie umawiaj się ze mną pod żadnym jaworem,
Bym ciebie nie dosięgła szumem a przestworem –
To, co szum wyśpiewa gwarnie,
Przestwór znajdzie i ogarnie!
A chata twoja stoi przede mną – otworem…

Mocniej zioła zapachną w cztery świata strony,
Gdy zbliżywszy je do ust, spojrzysz w nieboskłony…
Czy ta sama noc na niebie
Osłoniła mnie i ciebie,
Czy dwie noce odmienne, dwie różne zasłony?

A jeżeli dwie różne o różnym przezroczu,
Nie pokładźmy ich przeto w rosie – na uboczu,
Odmiennymi zasłonami
Powiewajmy nad drzewami,
Byśmy siebie nawzajem nie stracili z oczu!

Ja tu – na dnie zieleni, pod powierzchnią rosy,
A ty tam, kędy dla mnie kończą się niebiosy,
Czy się kończą, czy nie kończą –
Śpiewaj zowąd pieśń skowrończą,
Podzwaniając mi ostrzem rozbłyskanej kosy.

Kosą grozi twa miłość, co pożera kwiaty,
Sierpem zgarniasz do duszy mych maków szkarłaty,
Lecz miłości się nie boję,
Jeno w zgrozie ci dostoję,
Bo i Bogu jest słodki powiew mojej szaty!

Porwijże mnie ku sobie, jeślić starczy mocy!
Lecz co pocznie beze mnie ten wicher sierocy?
Chyba wstrzymam dla poznaki
Popod chatą wszystkie maki,
Aby mógł mnie, gdy zechce, odnaleźć po nocy.

IV
Nie odnajdzie cię wicher, mrokiem ociemniały!
Rozweselił się błękit, gwiazdy pomłodniały!
Opętały moją głowę
Przywidzenia kalinowe,
Że rozkwitam tej nocy, niby krzew zuchwały.

A nie było na ziemi tak zmyślnego krzewu,
Noc się chwieje na strony od jego zachwiewu –
Wonna liściem i żywicą
Stańże, duszo, nad krynicą,
Spójrz, czyś dosyć podobna zielonemu drzewu?

Przystroimy się wzajem! Śpi w tumanie rzeka,
Śpi kałuża pod płotem, śpi sad i pasieka,
Baczmyż przez ten wieczór cały,
By się okna nie pospały
I drzwi chaty znużonej, co na radość czeka.

Przyjdzie radość tym szlakiem, który jej się zdarzy –
Bądźmy zawsze gotowi i zawsze na straży.
Księżyc utkwi ponad studnią,
Gwiazdy w mroku się zaludnią
Snem, co jeszcze daleki, choć się z bliska marzy.

Za daleka mi byłaś wpośród kwiatów cienia,
Łąko – zielona Łąko, szumna od istnienia!
Chcę, byś była taka bliska,
Jak ta łza, co gardło ściska,
Kiedy w nim się zapóźni śpiew twego imienia !

Zapóźniła się miłość, szukająca łona,
A któż taką spóźnioną na rosach pokona?
Straszno łodzią w świat popłynąć
I z miłości nie zaginąć
W tych falach, gdzie się tężą piersi i ramiona!

I w północnej ochłodzie dość dla mnie upału!
Idę, Łąko, ku tobie brzegiem mego szału.
Ani zbrojny, ani konny,
Z ramion twoich wyjdę – wonny
I duchem zroszonemu uśmiechnięty ciału!

Sama chata rozwarła drzwi oścież ku wiośnie,
Wnijdźże teraz po ciemku – nagle i zazdrośnie!
Drzwi klonowe zamknę szczelnie
I zaśpiewam nieśmiertelnie,
A potem spojrzę w ciebie na wskroś i bezgłośnie!

V
Byłoż owo, nie było? Opowiedz nam, bracie,
Co się nocy dzisiejszej działo w twojej chacie?
Widzieliśmy, ludzie prości,
Niepojętość Zieloności
Za oknami – na ścianach i na twojej szacie.

Mówimy śpiewający, bo łatwiej przy śpiewie
Mówić o tym, co było, a czego się nie wie…
Psy, poległe nad potokiem,
Poglądały ludzkim wzrokiem,
I wzrok ludzki był w gwiazdach i w tym ślepym drzewie.

A zasię w naszych oczach były gwiezdne znaki,
I nie mogliśmy poznać, gdzie ludzie, gdzie maki.
Wszystko wokół było – gwiezdne
I odlotne i odjezdne,
Gromadzące się w białe nad ziemią orszaki.

I zdawało się wszystkim, że coś w niebie woła,
A zielona się światłość jarzyła dokoła,
Sny się wzajem pobudziły,
Ludzkie ciała opuściły
I pobiegły śnić w kwiaty i w najmniejsze zioła.

W nagłym pląsie skrzypnęły wszystkie kołowroty,
Zahuczały te groble, śpiewne od niemoty,
I w powietrzu było cudno,
Niby ludno, choć bezludno,
Jakby w nim się roiło od świąt i tęsknoty.

A na przeciąg tej nocy za sennym zrządzeniem
Każdy przezwał się innym wobec gwiazd imieniem,
Więc gdy świt ozłocił dymy,
Ujrzeliśmy, że klęczymy,
Nie wiedząc, jak i kiedy zdjęci zapatrzeniem.

Powiedz nam, co się stało w tym polu czy w lesie,
Że się dotąd czujemy, jakoby w bezkresie,
A wyjednaj nam u kwiatów
Rozszerzenie ziemskich światów
Aż po owe oddale, dokąd oczom chce się…

I objaśnij nam potem słów śpiewną wspomogą,
Co rozbłysło w twej chacie ponad ciemną drogą?
Czy ją naszła piękna zmora,
Wykrzesana z wód jeziora,
Czy sen owy, co śni się w polu bez nikogo?

VI
Ani zmora z jeziora, ani sen skrzydlaty,
Lecz Łąka nawiedziła wnętrze mojej chaty!
Trwała ze mną na tej ławie,
Rozmawiając głośno prawie –
Na ścianach moich – rosa, na podłodze – kwiaty…

Nie grążyłem ja w niebie ni steru, ni wiosła,
Lecz mnie radość swym prądem zmiotła i uniosła.
Wieczność ku nam znikąd zbiegła,
U stóp naszych, warcząc, legła,
A pierś moja tej nocy chabrami porosła.

I było już wiadomo, że pułap sosnowy
Wonnym deszczem, jak obłok, pokropi nam głowy,
Bo nie snem się sny płomienią,
Jeno deszczem i zielenią –
Duch mi zbłąkał się w ciele, jak wpośród dąbrowy.

Przeto Bóg, co mnie stworzył, zbladł podziwem zdjęty,
Żem uszedł jego dłoniom w tych pokus odmęty!
W kształt mię ludzki rozżałobnił,
A jam znów się upodobnił
Kwiatom i wszelkim trawom i źdźbłom gorzkiej mięty.

Nawołujcie się ludzie, pod jasnym lazurem,
Chórem w światy spojrzyjcie, zatrwóżcie się chórem!
Miłość, wichrem rozpędzona,
Wszystko złamie i pokona,
Zaś tych, co się sprzeciwią, w śnie skrępuje sznurem!

A opaszcie świat cały ścisłym korowodem,
Aby wam się nie wymknął, schwytany niewodem…
Zapląsajcie, zaśpiewajcie,
Pieśnią siebie wspomagajcie,
Toć wejdziemy w świat – próżnią, aby wyjść – ogrodem!

Niechaj dusza wam będzie błękitami czynna,
Stoi przed nią otworem ta jasność gościnna,
Czegokolwiek zażądacie,
To się zjawi w waszej chacie,
Bo nastała godzina taka, a nie inna…

Ludzie – mgły, ludzie – jaskry i ludzie – jabłonie,
Rozwidnijcie się w słońcu, boć na pewno płonie!
Dla mnie – rosa, dla mnie – zieleń,
Dla was – nagłość rozweseleń,
A kto pieśni wysłuchał – niech mi poda dłonie!

B. Leśmian, 1920

163 komentarze

  1. Tetryk56 pisze:

    Któż z nas nie chciałby rozmawiać, ba! wręcz obcować z Łąką? Nie każdemu jest dane – poeta potrafi…

  2. bexa lemon pisze:

    Na takie wezwanie nie odpowiedzieć?? Nie śmiałabym.
    Nie do końca usatysfakcjonowana formą (zaazulki), podaję dłonie. Buziaczki
    Dobrej nocy życząc tym, co może przyjdą po mnie.

  3. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Podaję dłonie Heart

  4. Zoe pisze:

    Dzień dobry w piątek. Nie podaję dłoni bo mam je zajęte pisaniem na klawiaturze. Ale za to życzę dobrego piątku wyspiarzom Happy

  5. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Poemat piękny i obszerny, co do mnie, czuję się bardzo usatysfakcjonowany.

    Dzisiaj jednak poświęcam czas gościom, więc na Wyspie będę znikomo.

  6. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Prawda, że miło obudzić się wśród łąki? Pleasure

  7. Rena pisze:

    Oj prawda, prawda. Pięknie. Jak dobrze, że tu dzisiaj wpadłam. Nastroił mnie ten poemat tak jakoś sympatycznie. Wszystkie kolce i zadziory opadły ze mnie..A ja pono mało wrażliwa na poezje jestem Approve

  8. Bożena pisze:

    Trudno się nie zachwycić i nie rozmarzyć… Sad

  9. Bożena pisze:

    Cisza jak w rodzinnym grobowcu Pondering

  10. Tetryk56 pisze:

    Ponieważ Mistrz Q. wciąż zajęty gośćmi, pozwolę sobie jako dobranockę zaproponować, dla odmiany… „Łąkę” B. Leśmiana w wykonaniu Magdy Umer 🙂

  11. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc państwu! Spokojnych snów pośród ziół i kwiatów 😉

  12. miral59 pisze:

    Piękna łąka Approve
    Od dziecka lubiłam położyć się w trawie o oglądać „mikro-życie” Pleasure Te wszystkie żyjątka, które się uwijały z nieznanych mi powodów wśród traw… To było bardzo ciekawe Pleasure
    A zapach skoszonej łąki i suszącej się trawy? Niepowtarzalny!!!
    Do dziś, jeśli podlewam swój ogródek, czuję zapach świeżej ziemi… takiej wysuszonej, która dostała to, czego potrzebuje – wody. To też jest wspaniałe Approve
    Natura jest piękna Delighted

  13. miral59 pisze:

    W sobotę rano (czyli u mnie jutro)wybieramy się do Goose Lake. Mamy nadzieję na piękne motylki… zobaczymy co z tego wyjdzie Pleasure
    W niedzielę ma padać, a to nie jest dobre na jakiekolwiek wyjazdy. Czyli wszelaka robota musi zaczekać… Pleasure

  14. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi słoneczny?

  15. Bożena pisze:

    Wstawać śpiochy! Kawa, herbata stygnie Koffie

  16. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Słonecznie, a jakże! Intensywna zieleń drzew, błękit nieba poprzetykany białymi cumuluskami – sielanka! I temperatura chyżo mijająca 28oC…

  17. Rena pisze:

    No cóz – dzien dobry. U Was ślicznie a u mnie pada…Powoli dostaję reise fibe. Zaczynam miec stracha przed wyprawą ale tylko takiego lekkiego. Tzn, – boję się ,że się zgubię ( w tym jestem mistrzem świata) ,że się spóżnię albo zawalę coś w jakiejś wycieczce i zniszczę innym przyjemność w zdobywaniu np czegoś tam…a znowu jechać na Kaukaz i nie zobacyć co on oferuje mija się z celem…tzn .jednak niczego nie będe zdobywać na pewno i łazić po grotach …to odpada w przedbiegach.
    No mam takie jakieś odczucia …ciekawości i obaw…Ja tam w końcu lece sama. I żeby było śmieszniej – najbardziej boję się W-wy…. Worry

    • Tetryk56 pisze:

      Reniu, trzymamy kciuki za powodzenie twoich planów! Happy

    • miral59 pisze:

      Wiesz co Reno? Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie, im bardziej czegoś się obawiam, to tym lepiej wychodzi Pleasure Mam nadzieję, że u Ciebie będzie to samo. Od gubienia się, też jestem mistrzem i jeśli jadę gdzieś „na czuja” to wiadomo, że pojadę odwrotnie do zamierzonego celu Wink Overjoy Po prostu ten typ tak ma…
      Po górach łazić nie musisz, jeśli nie lubisz, ale do grot radziłabym zajrzeć. Mam lęk wysokości i klaustrofobię, a jednak do grot (podziemnych) w Wisconsin (Cave of the Mounds) polazłam i wcale nie żałuję. Było cudnie!!! Pleasure Niezapomniane wrażenia Approve
      Powodzenia na wycieczce życzę Buziaczki I nie martw się o innych. Myśl głównie o tym co TOBIE sprawi przyjemność, żebyś solidnie wypoczęła i nabrała nowych sił. Tym bardziej, że jedziesz sama Happy-Grin
      PS. A „Warszawę da się lubić” Wink Delighted

  18. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Chwilowo jestem i do popołudnia pobędę, goście wybyli na wycieczkę na Hel. W Gdyni centrum dzisiaj i jutro pozastawiane, poblokowane, bo biegają. Ja rozumiem, raz na jakiś czas, ale po pierwsze, równolegle remontują jedno istotne skrzyżowanie w okolicy i ruch już jest utrudniony, a po drugie ciężko znaleźć w te wakacje weekend, żeby nic się nie działo i można się było swobodnie poruszać po mieście. Jeżeli o mnie chodzi, cierpliwość się skończyła.

    • Bożena pisze:

      Nie zazdroszczę Ci…

      • Quackie pisze:

        W sumie nie jest tak źle, w sensie – zrobiłem zakupy i siedzę w domu, jak włączę muzykę, to nawet nie bardzo słychać doping z zewnątrz.

    • miral59 pisze:

      Współczuję tego zamykania ulic na imprezy Misio Szczególnie gdy są roboty drogowe i ruch kołowy i tak jest spowolniony… coś wiem na ten temat… Weary Mieszkańców coś tam trafia, imprezowicze też przeklinają, bo ani dojechać normalnie, ani wrócić po imprezie się nie da… ogólny melanż Pondering
      Trzeba dużo cierpliwości, żeby to przetrwać…
      I tej właśnie cierpliwości Ci życzę Pleasure

  19. Quackie pisze:

    No, koniec tych biegów na dzisiaj. Ruch na ulicy przywrócony.

    Goście też zaraz wracają i tyle na dzisiaj wyspowania. Jutro po południu wracam.

  20. Tetryk56 pisze:

    Na dobranoc proponuję dziś Basię Stępniak-Wilk ze „Słodką chwilą zmian”. Rozstajemy się wszakże tylko do rana…

  21. Tetryk56 pisze:

    Dobrych snów o miłej niedzieli! 🙂

  22. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U nas nareszcie piękna pogoda Pleasure Nie za gorąco, słonecznie i pięknie. Oczywiście byliśmy na wycieczce na Goose Lake. Za wiele tych motylków nie spotkaliśmy, ale jadąc na drugą stronę Heidecke Lake spotkaliśmy przy drodze kojota. To znaczy nie przy samej drodze, a w pewnym oddaleniu, ale mogliśmy zrobić mu chociaż kilka zdjęć, zanim nawiał Wink Happy-Grin

  23. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nareszcie miły chłodek Fala

  24. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Taką temperaturę mógłbym mieć stale 🙂

  25. Bożena pisze:

    Czas na kawę lub herbatę… Kelnereczka Podaje miła kelnereczka Happy

  26. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Wyjechali właśnie goście mili bardzo, chociaż pewnym osobom (nie mnie) mogący wydawać się kontrowersyjnymi (szczegółu niestety, albo właśnie stety, zachowam dla się). Pewnie jutro będę sprzątał (niedużo, bo nie ma potrzeby więcej).

  27. Jo. pisze:

    Urodzinową imprezę BlueBoya przeżyłam.
    Tired

  28. Ultra pisze:

    Łąkę to i ja zaprosiłam do siebie, skoro spersonifikowana i jest osobą tożsamą z ludźmi, ponieważ mówi, czuje, uwodzi. Szkoda tylko, że płeć ta sama. Natura z człowiekiem nierozerwalnie złączona, choć tych kwietnych łąk coraz mniej, za to przybywa strzyżonych brzydkich, wysuszonych trawników. Wanna

  29. Bożena pisze:

    A teraz już idę lulu GoodNight lulu

  30. Jo. pisze:

    Spaaaaać!

  31. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Instrumentalna – na gitarze i seksofonie (to nie literówka, posłuchajcie). Dobrze znana melodia. Melancholia i przestrzeń.

    Snów mocnych po mocnych wrażeniach.

  32. Tetryk56 pisze:

    Nie jestem pewien, czy chciałbym aby Lily zawędrowała here, na Wyspę…
    Spokojnych snów!

  33. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Miłego poniedziałku życzę Delighted

  34. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi I znów poniedziałek…

  35. Tetryk56 pisze:

    Witjcie!
    Poniedziałek. I niestety już w robocie… Weary

  36. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Witam po weekendowej przerwie odwykowej od komputera. Happy

  37. Jo. pisze:

    …bry
    Ja jednak Gienię zawezwę.
    Koffie

  38. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Zabradiażyłem po nocy nad biografią Lema, nie powiem, do której godziny. Efekt – dzisiaj rano spałem do, hm, późniejszej godziny, a do tego potrzeba dużo kawy. No to idę do Gieni po prośbie.

    • Bożena pisze:

      Jeszcze nie jest taka późna, niektórzy potrafią dłużej spać. Wczoraj rozmawiałam z pewną osóbką, która powiedziała, że się nie wyspała. Musiała wstać o 10-tej. A jak spytałam od której spała, to się dowiedziałam, że od 21-wszej. Amazed

  39. Quackie pisze:

    Idę sprzątać.

  40. Gimi**** pisze:

    Dzień dobry.
    Co za dzień, zapowiada się pracowity tydzień:( a na końcu za to mam nadzieję czekają przyjemności: gości przez cały długi weekend;-)
    Miłego;)

  41. Jo. pisze:

    Wściekła jestem niesłychanie, więc pójdę do łóżka z jakimś krwawym kryminałem. Może mi przejdzie. Alboco.

  42. Bożena pisze:

    Widzieliście dzisiaj zaćmienie księżyca? Jest częściowe. Dobrze widać na bezchmurnym niebie.

  43. Bożena pisze:

    A teraz jak zwykle o tej porze, mówię dobranoc i idę lulu…

  44. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Żałobny utwór na koniec słomianego wdowieństwa. „Slow marimbas” Petera Gabriela ze ścieżki dźwiękowej do „Ptaśka”. Rzeczywiście wolne i rzeczywiście marimby, więc wszystko już jest w tytule.

    Snów niczym dobre filmy.

  45. Tetryk56 pisze:

    Przymuszony rannym wstawaniem muszę wcześniej iść spać. Dobranoc!

  46. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Niczym nie przymuszona, wstałam rano, skoro świt. 🙂

  47. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Bożence to dobrze! Hi1

  48. Zoe pisze:

    Dzień dobry chłodnym porankiem.

  49. Quackie pisze:

    Dzień dobry. To ja z czystego wygodnictwa poproszę panią Gienię. I od razu w przelocie złapię kawę, jak będzie przejeżdżała.

    Koffie

  50. Jo. pisze:

    Zieeew.
    Poszłam spać o trzeciej. A już o czwartej dwadzieścia urodził się BlueBoy. Siedemnaście lat temu, w co sama nie wierzę…
    Kaaawyyy
    Koffie

  51. Jo. pisze:

    A co tam kawy. Od razu szampana!
    Albo chociaż MP.
    Cheers

  52. Tetryk56 pisze:

    Najlepszego dla Jubilata! Kawa1

  53. Jo. pisze:

    Dziękuję w imieniu.

  54. miral59 pisze:

    Najlepszego Jubilatowi!!! Cheers

  55. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Miłego dnia życzę Delighted

  56. Rena pisze:

    Ja też wznosze kielich . Cheers za Jubilata.
    Zamiast myśleć co mam spakować ,jak się przygotować na wyjazd to ja nagle umyłam okna. Juz całkiem mi odbija.
    Hmm na pocieszenie zrobię sobię gorącą kolacje…

  57. Jo. pisze:

    Dziękuję moi drodzy.
    BB ma się dobrze. Ja walczę z migreną, bo za chwilę wychodzimy na pizzę.
    Renia – kiedy Ty jesteś w Warszawie wracając?

  58. Bożena pisze:

    Zwariowany dzień miałam, ani chwili dla siebie. A wszystko to nieplanowane. Dobrze, że już się kończy. Dobranoc Spanko

  59. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj na bluesowo. Wieczornie. Spokojnie. Długo. Pogoda piękna, ale w piosence niebo płacze. Gary B.B. Coleman – „The Sky Is Crying”.

    Snów ulgę przynoszących.

  60. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy wszystkim!

  61. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Piękny dzionek wstaje Happy

  62. Zoe pisze:

    Słonecznie dzień dobry.
    Happy

  63. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dzisiaj grillowanie wstępne Wink

  64. Bożena pisze:

    Gieni jeszcze nie ma?

    Już ją wołam… Koffie

  65. Quackie pisze:

    Dzień dobry, zanosi się na ciepłą i słoneczną pogodę. Pani Gieniu, jedną kawusię czarną bez cukru najuprzejmiej poproszę.

  66. Tetryk56 pisze:

    Mam wrażenie, że Łąka nam nieco przydusiła bloga. Nie ma ktoś pomysłu na nowy wątek?

  67. Tetryk56 pisze:

    Jeszcze na temat „Łąki”: Łąka Leśmiana w Warszawie.

  68. Bożena pisze:

    Wróciłam, Łąkę Leśmiana w Warszawie obejrzałam. Ciekawa kompozycja…
    Teraz zmęczona idę spać. Dobranoc lulu

  69. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj klasyka, ale rocka. The Doors – „Riders on the Storm”. Klawisze Raya Manzarka jak plumkający deszcz, a reszta… reszta przeszła do historii.

    Snów hipnotycznych.

  70. Tetryk56 pisze:

    Dobrej i nie nazbyt gorącej nocy!

  71. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Pogoda nam dopisuje, chociaż codziennie muszę podlewać ogródek, co mnie wcale nie cieszy. Jest troszeczkę za gorąco… ale tylko troszeczkę Wink
    Dziś wracałam z pracy stojąc w kilometrowych korkach Weary Wzięli się za naprawę Ill.31, czyli ulicę, którą wracałam. Gdybym wiedziała, pojechałabym dokoła. Niby trasa dłuższa, ale na pewno szybsza. Przy samym domu kolejny korek, bo z kolei wzięli się za naprawę Ill. 25, czyli na tym odcinku Rose St., czyli ulicy przy której mieszkam. Disapproval Małżonek myślał, że będą zmieniać całą nawierzchnię, a oni tylko wyciapali większe dziury i zachlapywali to asfaltem Pondering Krótko mówiąc, naprawa żadna, bo za kilka miesięcy znowu będą dziury Weary Że też im nie szkoda kasy na takie „łatanie”? Ale dzięki temu nie mogłam wjechać na nasz parking, bo na wjeździe stał walec drogowy i ciężarówka z tymi asfaltowymi kulkami Weary
    Całe szczęście mogłam wjechać następnym wjazdem i dojechać na swoje miejsce. Gdyby nie to, że nasi sąsiedzi zdjęli betonowe poprzeczki zaznaczające miejsca parkingowe, nie miałabym jak przejechać. Disapproval
    To prawda co mówią o Illinois, a szczególnie o Chicagoland – są tylko dwie pory roku – zima i „road construction” (roboty drogowe). Wink

  72. miral59 pisze:

    Środa minie, tydzień zginie!!! A już czwarteczek puka, czyli weekend blisko Happy-Grin
    Miłego czwartkowania się życzę Delighted

  73. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Potężna burza przeszła nad Poznaniem, nie dała mi spać, tak łupało Wink1

  74. Zoe pisze:

    Dzień dobry. U mnie burze zazwyczaj przychodzą od zachodu. Na razie się zachmurzyło. Na zachodnim horyzoncie trochę bardziej się zachmurzyło. Pożyjemy zobaczymy. Happy

  75. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Podczas śniadania obserwowałem narastające uderzenia wiatru z zachodu, spod dość ciemnej chmury. Skończyłem śniadanie, skończył się wiatr. Przecież nie mogę jeść cały dzień…

  76. Bożena pisze:

    Trzeba napić się kawy. Jo pewnie nie zaparzy, bo tam szaleje burza.
    expresso Może być też i herbata Kawa1

  77. Quackie pisze:

    Dobry. Wyciągam drżącą dłoń w kierunku ekspresiku…

    U nas burzy nie było, właśnie chwilę temu macnęła Gdańsk, ale nas już nie, z tym że pogoda jest taka, jakby w każdej chwili miało lunąć.

  78. Zoe pisze:

    Aha. Przy okazji jakby tutaj był jakiś Wawrzyniec to wszystkiego dobrego z okazji imienin. Pewnie nie ma tutaj żadnego takiego osobnika ale okazuje się, że Wawrzyniec ma związki z pogodą:-)
    „Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą, to w zimie mrozy dogodzą”
    „Gdy do Wawrzyńca słota trzyma, do Gromnic (02.02) lekka zima”
    „Gdy Wawrzyniec i Bartłomiej (24.08) pogodą dopisują, piękną jesień obiecują”

  79. Jo. pisze:

    Burza przeszła. Gienia na posterunek. Dzieńdobry Państwu.
    Koffie

  80. Bożena pisze:

    Czy ktoś ma ochotę założyć nowy wątek? Ja nie mam pomysłu, ale jak trzeba, to poszukam. Ale to później, bo nie mam na razie czasu

  81. Zoe pisze:

    Zapraszam na nowe, niesamowite piętro Happy-Grin Happy-Grin Happy-Grin Happy-Grin

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)