I
Czy pamiętasz, jak głowę wynurzyłeś z boru,
Aby nazwać mnie Łąką pewnego wieczoru?
Zawołana po imieniu
Raz przejrzałam się w strumieniu –
I odtąd poznam siebie wśród reszty przestworu.
Przyszły do mnie motyle, utrudzone lotem,
Przyszły pszczoły z kadzidłem i mirrą i złotem,
Przyszła sama Nieskończoność,
By popatrzeć w mą zieloność –
Popatrzyła i odejść nie chciała z powrotem…
Kto całował mak w zbożu – nie zazna niedoli!
Trawa z ziemi wyrwana pachnie, lecz nie boli…
Kocham stopy twoje bose,
Że deptały kruchą rosę,
Rozróżniając na oślep chabry od kąkoli.
Niechże sen twój wędrowny zielenią poprzedzę!
Weź kwiaty w jedną rękę, a w drugą weź miedzę,
Połóż kwiaty na rozstaju,
Zwilżyj miedzę w tym ruczaju,
Co wie o mnie, że trawą brzeg jego nawiedzę.
Już słońce mimochodem do rowu napływa,
Skrzy się łopuch kosmaty i bujna pokrzywa –
Jeno pomyśl, że ci wolno
Kochać łątkę i mysz polną,
I przepiórkę, co z głuchym trzepotem się zrywa!
Idzie miłość po kwiatach – wadzi o twe ciało,
Zważaj, by ci przed czasem w słońcu nie zemdlało.
W mojej rosie, w moim znoju
Pod dostatkiem masz napoju
Dla wargi, przeciążonej purpurą dojrzałą.
Cień twej głowy do moich przybłąkał się cieni.
Wiem, że w oczach nie zdzierżysz tej wszystkiej zieleni,
A co w oku się nie zmieści,
To się w duszy rozszeleści!
Jeszcze dusza ci nieraz żywcem się odmieni.
Parna ziemia przez kwiaty żar dzienny wydycha,
Uschły motyl zesztywniał wśród jaskrów kielicha –
Oczarujmy się nawzajem,
Zaskoczeni nagłym Majem –
Maj się chyli ku nocy i miłość nacicha…
II
Nie nacicha ta miłość, co nie zna rozłąki !
Usta moje i piersi spragnione są Łąki!
Tam mój obłęd i ostoja,
Gdzie ty szumisz, Łąko moja!
Jakże pachną rozprute według ściegów pąki!
Rosą zwilżyj mi rzęsy, skostniałe od skwaru,
Zgłuchłe uszy orzeźwij falą twego gwaru,
A ja w kwiatach spodem dłoni
Nauzbieram różnej woni
I omyję twarz spiekłą w źródłach twego czaru.
Nie przeciwiąc się trawom, obnażę się cały,
Aby mnie tchnienia twoje; jak wierzbę, przewiały,
A ty paruj tym oparem,
Co pokłębił się nad jarem,
Niby przed snem zrzucony twój przyodziew biały.
Ucałować mi rąbki tego przyodziewu,
Że pełen twojej woni i twego przewiewu,
I zawiesić mi go potem
Na tej brzozie popod płotem
I zamierać pod brzozą od własnego śpiewu.
Dzisiaj chatę zamiotłem w jedno oka mgnienie,
Z czworga kątów różami wypłoszyłem cienie,
A próg, zdobny pajęczyną,
Namaściłem suto gliną
I wodą moje pylne skropiłem przedsienie.
Jużem sobie nie szczędził radosnych zabiegów,
Wypiekając chleb z mąki, srebrzystszej od śniegów,
A tę ławę, tę – dębową
Przesłoniłem chustą nową,
Co się cała zieleni, krom czerwonych brzegów.
Będą czekał na ciebie z dłonią na zasuwie,
Zasłyszawszy twój szelest, z nóg zdejmę obuwie,
Wyjdę bosy na spotkanie,
Śpiewający niespodzianie.
A śpiewając, pomyślę, że pacierze mówię.
Wyślij pierwej z nowiną co najlichsze ziele,
Potem sama się przybliż z kwiatami na czele –
Pędząc przed się wonne kwiaty,
Wnijdź do wnętrza mojej chaty,
Bo chcę tobie sam na sam opowiedzieć wiele.
III
Weszłabym do twej chaty, gdy mgły się postronią,
Lecz nie wiem, czy się zmieszczę wraz z rosą i błonią.
Pierwej z niebem posąsiaduj,
Wszystkie cuda poobgaduj,
Nim napełnisz tę chatę miłością i wonią!
Jeszczem ja w żadnej chacie dotąd nie bywała,
Wiem tylko, że przez szyby widnieję – niecała.
Jakże cała poprzez drogę
Do twej chaty wbiegnąć mogę?
Od naporu zieleni runie ściana biała!
Nie umawiaj się ze mną pod żadnym jaworem,
Bym ciebie nie dosięgła szumem a przestworem –
To, co szum wyśpiewa gwarnie,
Przestwór znajdzie i ogarnie!
A chata twoja stoi przede mną – otworem…
Mocniej zioła zapachną w cztery świata strony,
Gdy zbliżywszy je do ust, spojrzysz w nieboskłony…
Czy ta sama noc na niebie
Osłoniła mnie i ciebie,
Czy dwie noce odmienne, dwie różne zasłony?
A jeżeli dwie różne o różnym przezroczu,
Nie pokładźmy ich przeto w rosie – na uboczu,
Odmiennymi zasłonami
Powiewajmy nad drzewami,
Byśmy siebie nawzajem nie stracili z oczu!
Ja tu – na dnie zieleni, pod powierzchnią rosy,
A ty tam, kędy dla mnie kończą się niebiosy,
Czy się kończą, czy nie kończą –
Śpiewaj zowąd pieśń skowrończą,
Podzwaniając mi ostrzem rozbłyskanej kosy.
Kosą grozi twa miłość, co pożera kwiaty,
Sierpem zgarniasz do duszy mych maków szkarłaty,
Lecz miłości się nie boję,
Jeno w zgrozie ci dostoję,
Bo i Bogu jest słodki powiew mojej szaty!
Porwijże mnie ku sobie, jeślić starczy mocy!
Lecz co pocznie beze mnie ten wicher sierocy?
Chyba wstrzymam dla poznaki
Popod chatą wszystkie maki,
Aby mógł mnie, gdy zechce, odnaleźć po nocy.
IV
Nie odnajdzie cię wicher, mrokiem ociemniały!
Rozweselił się błękit, gwiazdy pomłodniały!
Opętały moją głowę
Przywidzenia kalinowe,
Że rozkwitam tej nocy, niby krzew zuchwały.
A nie było na ziemi tak zmyślnego krzewu,
Noc się chwieje na strony od jego zachwiewu –
Wonna liściem i żywicą
Stańże, duszo, nad krynicą,
Spójrz, czyś dosyć podobna zielonemu drzewu?
Przystroimy się wzajem! Śpi w tumanie rzeka,
Śpi kałuża pod płotem, śpi sad i pasieka,
Baczmyż przez ten wieczór cały,
By się okna nie pospały
I drzwi chaty znużonej, co na radość czeka.
Przyjdzie radość tym szlakiem, który jej się zdarzy –
Bądźmy zawsze gotowi i zawsze na straży.
Księżyc utkwi ponad studnią,
Gwiazdy w mroku się zaludnią
Snem, co jeszcze daleki, choć się z bliska marzy.
Za daleka mi byłaś wpośród kwiatów cienia,
Łąko – zielona Łąko, szumna od istnienia!
Chcę, byś była taka bliska,
Jak ta łza, co gardło ściska,
Kiedy w nim się zapóźni śpiew twego imienia !
Zapóźniła się miłość, szukająca łona,
A któż taką spóźnioną na rosach pokona?
Straszno łodzią w świat popłynąć
I z miłości nie zaginąć
W tych falach, gdzie się tężą piersi i ramiona!
I w północnej ochłodzie dość dla mnie upału!
Idę, Łąko, ku tobie brzegiem mego szału.
Ani zbrojny, ani konny,
Z ramion twoich wyjdę – wonny
I duchem zroszonemu uśmiechnięty ciału!
Sama chata rozwarła drzwi oścież ku wiośnie,
Wnijdźże teraz po ciemku – nagle i zazdrośnie!
Drzwi klonowe zamknę szczelnie
I zaśpiewam nieśmiertelnie,
A potem spojrzę w ciebie na wskroś i bezgłośnie!
V
Byłoż owo, nie było? Opowiedz nam, bracie,
Co się nocy dzisiejszej działo w twojej chacie?
Widzieliśmy, ludzie prości,
Niepojętość Zieloności
Za oknami – na ścianach i na twojej szacie.
Mówimy śpiewający, bo łatwiej przy śpiewie
Mówić o tym, co było, a czego się nie wie…
Psy, poległe nad potokiem,
Poglądały ludzkim wzrokiem,
I wzrok ludzki był w gwiazdach i w tym ślepym drzewie.
A zasię w naszych oczach były gwiezdne znaki,
I nie mogliśmy poznać, gdzie ludzie, gdzie maki.
Wszystko wokół było – gwiezdne
I odlotne i odjezdne,
Gromadzące się w białe nad ziemią orszaki.
I zdawało się wszystkim, że coś w niebie woła,
A zielona się światłość jarzyła dokoła,
Sny się wzajem pobudziły,
Ludzkie ciała opuściły
I pobiegły śnić w kwiaty i w najmniejsze zioła.
W nagłym pląsie skrzypnęły wszystkie kołowroty,
Zahuczały te groble, śpiewne od niemoty,
I w powietrzu było cudno,
Niby ludno, choć bezludno,
Jakby w nim się roiło od świąt i tęsknoty.
A na przeciąg tej nocy za sennym zrządzeniem
Każdy przezwał się innym wobec gwiazd imieniem,
Więc gdy świt ozłocił dymy,
Ujrzeliśmy, że klęczymy,
Nie wiedząc, jak i kiedy zdjęci zapatrzeniem.
Powiedz nam, co się stało w tym polu czy w lesie,
Że się dotąd czujemy, jakoby w bezkresie,
A wyjednaj nam u kwiatów
Rozszerzenie ziemskich światów
Aż po owe oddale, dokąd oczom chce się…
I objaśnij nam potem słów śpiewną wspomogą,
Co rozbłysło w twej chacie ponad ciemną drogą?
Czy ją naszła piękna zmora,
Wykrzesana z wód jeziora,
Czy sen owy, co śni się w polu bez nikogo?
VI
Ani zmora z jeziora, ani sen skrzydlaty,
Lecz Łąka nawiedziła wnętrze mojej chaty!
Trwała ze mną na tej ławie,
Rozmawiając głośno prawie –
Na ścianach moich – rosa, na podłodze – kwiaty…
Nie grążyłem ja w niebie ni steru, ni wiosła,
Lecz mnie radość swym prądem zmiotła i uniosła.
Wieczność ku nam znikąd zbiegła,
U stóp naszych, warcząc, legła,
A pierś moja tej nocy chabrami porosła.
I było już wiadomo, że pułap sosnowy
Wonnym deszczem, jak obłok, pokropi nam głowy,
Bo nie snem się sny płomienią,
Jeno deszczem i zielenią –
Duch mi zbłąkał się w ciele, jak wpośród dąbrowy.
Przeto Bóg, co mnie stworzył, zbladł podziwem zdjęty,
Żem uszedł jego dłoniom w tych pokus odmęty!
W kształt mię ludzki rozżałobnił,
A jam znów się upodobnił
Kwiatom i wszelkim trawom i źdźbłom gorzkiej mięty.
Nawołujcie się ludzie, pod jasnym lazurem,
Chórem w światy spojrzyjcie, zatrwóżcie się chórem!
Miłość, wichrem rozpędzona,
Wszystko złamie i pokona,
Zaś tych, co się sprzeciwią, w śnie skrępuje sznurem!
A opaszcie świat cały ścisłym korowodem,
Aby wam się nie wymknął, schwytany niewodem…
Zapląsajcie, zaśpiewajcie,
Pieśnią siebie wspomagajcie,
Toć wejdziemy w świat – próżnią, aby wyjść – ogrodem!
Niechaj dusza wam będzie błękitami czynna,
Stoi przed nią otworem ta jasność gościnna,
Czegokolwiek zażądacie,
To się zjawi w waszej chacie,
Bo nastała godzina taka, a nie inna…
Ludzie – mgły, ludzie – jaskry i ludzie – jabłonie,
Rozwidnijcie się w słońcu, boć na pewno płonie!
Dla mnie – rosa, dla mnie – zieleń,
Dla was – nagłość rozweseleń,
A kto pieśni wysłuchał – niech mi poda dłonie!
B. Leśmian, 1920




Któż z nas nie chciałby rozmawiać, ba! wręcz obcować z Łąką? Nie każdemu jest dane – poeta potrafi…
Na takie wezwanie nie odpowiedzieć?? Nie śmiałabym.
Nie do końca usatysfakcjonowana formą (zaazulki), podaję dłonie.
Dobrej nocy życząc tym, co może przyjdą po mnie.
Dzień dobry
Podaję dłonie 
Dzień dobry w piątek. Nie podaję dłoni bo mam je zajęte pisaniem na klawiaturze. Ale za to życzę dobrego piątku wyspiarzom
Dzień dobry. Poemat piękny i obszerny, co do mnie, czuję się bardzo usatysfakcjonowany.
Dzisiaj jednak poświęcam czas gościom, więc na Wyspie będę znikomo.
Witajcie!
Prawda, że miło obudzić się wśród łąki?
Oj prawda, prawda. Pięknie. Jak dobrze, że tu dzisiaj wpadłam. Nastroił mnie ten poemat tak jakoś sympatycznie. Wszystkie kolce i zadziory opadły ze mnie..A ja pono mało wrażliwa na poezje jestem
Trudno się nie zachwycić i nie rozmarzyć…
Bożenko, nie opieraj się!
Cisza jak w rodzinnym grobowcu
Łąka faluje, pasikoniki grają – jaki grobowiec, psze pani?
To było w dzień, teraz w ciemności można się pomylić, psze pana
No to dobrej nocy życzę i idę spać
Zielonych snów! 🙂
Ponieważ Mistrz Q. wciąż zajęty gośćmi, pozwolę sobie jako dobranockę zaproponować, dla odmiany… „Łąkę” B. Leśmiana w wykonaniu Magdy Umer 🙂
Dobranoc państwu! Spokojnych snów pośród ziół i kwiatów 😉

Piękna łąka
Te wszystkie żyjątka, które się uwijały z nieznanych mi powodów wśród traw… To było bardzo ciekawe 


Od dziecka lubiłam położyć się w trawie o oglądać „mikro-życie”
A zapach skoszonej łąki i suszącej się trawy? Niepowtarzalny!!!
Do dziś, jeśli podlewam swój ogródek, czuję zapach świeżej ziemi… takiej wysuszonej, która dostała to, czego potrzebuje – wody. To też jest wspaniałe
Natura jest piękna
W sobotę rano (czyli u mnie jutro)wybieramy się do Goose Lake. Mamy nadzieję na piękne motylki… zobaczymy co z tego wyjdzie

W niedzielę ma padać, a to nie jest dobre na jakiekolwiek wyjazdy. Czyli wszelaka robota musi zaczekać…
Dzień dobry
słoneczny?
Wstawać śpiochy! Kawa, herbata stygnie
Witajcie!
Słonecznie, a jakże! Intensywna zieleń drzew, błękit nieba poprzetykany białymi cumuluskami – sielanka! I temperatura chyżo mijająca 28oC…
No cóz – dzien dobry. U Was ślicznie a u mnie pada…Powoli dostaję reise fibe. Zaczynam miec stracha przed wyprawą ale tylko takiego lekkiego. Tzn, – boję się ,że się zgubię ( w tym jestem mistrzem świata) ,że się spóżnię albo zawalę coś w jakiejś wycieczce i zniszczę innym przyjemność w zdobywaniu np czegoś tam…a znowu jechać na Kaukaz i nie zobacyć co on oferuje mija się z celem…tzn .jednak niczego nie będe zdobywać na pewno i łazić po grotach …to odpada w przedbiegach.
No mam takie jakieś odczucia …ciekawości i obaw…Ja tam w końcu lece sama. I żeby było śmieszniej – najbardziej boję się W-wy….
Reniu, trzymamy kciuki za powodzenie twoich planów!
Dołączam się i też trzymam kciuki. I nie bój się, koniec języka za przewodnika
Wiesz co Reno? Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie, im bardziej czegoś się obawiam, to tym lepiej wychodzi
Mam nadzieję, że u Ciebie będzie to samo. Od gubienia się, też jestem mistrzem i jeśli jadę gdzieś „na czuja” to wiadomo, że pojadę odwrotnie do zamierzonego celu
Po prostu ten typ tak ma…
Niezapomniane wrażenia 
I nie martw się o innych. Myśl głównie o tym co TOBIE sprawi przyjemność, żebyś solidnie wypoczęła i nabrała nowych sił. Tym bardziej, że jedziesz sama 

Po górach łazić nie musisz, jeśli nie lubisz, ale do grot radziłabym zajrzeć. Mam lęk wysokości i klaustrofobię, a jednak do grot (podziemnych) w Wisconsin (Cave of the Mounds) polazłam i wcale nie żałuję. Było cudnie!!!
Powodzenia na wycieczce życzę
PS. A „Warszawę da się lubić”
Dzień dobry. Chwilowo jestem i do popołudnia pobędę, goście wybyli na wycieczkę na Hel. W Gdyni centrum dzisiaj i jutro pozastawiane, poblokowane, bo biegają. Ja rozumiem, raz na jakiś czas, ale po pierwsze, równolegle remontują jedno istotne skrzyżowanie w okolicy i ruch już jest utrudniony, a po drugie ciężko znaleźć w te wakacje weekend, żeby nic się nie działo i można się było swobodnie poruszać po mieście. Jeżeli o mnie chodzi, cierpliwość się skończyła.
Nie zazdroszczę Ci…
W sumie nie jest tak źle, w sensie – zrobiłem zakupy i siedzę w domu, jak włączę muzykę, to nawet nie bardzo słychać doping z zewnątrz.
Współczuję tego zamykania ulic na imprezy
Szczególnie gdy są roboty drogowe i ruch kołowy i tak jest spowolniony… coś wiem na ten temat…
Mieszkańców coś tam trafia, imprezowicze też przeklinają, bo ani dojechać normalnie, ani wrócić po imprezie się nie da… ogólny melanż 

Trzeba dużo cierpliwości, żeby to przetrwać…
I tej właśnie cierpliwości Ci życzę
No, koniec tych biegów na dzisiaj. Ruch na ulicy przywrócony.
Goście też zaraz wracają i tyle na dzisiaj wyspowania. Jutro po południu wracam.
Dobranoc
Na dobranoc proponuję dziś Basię Stępniak-Wilk ze „Słodką chwilą zmian”. Rozstajemy się wszakże tylko do rana…
Dobrych snów o miłej niedzieli! 🙂

Dzień dobry
Nie za gorąco, słonecznie i pięknie. Oczywiście byliśmy na wycieczce na Goose Lake. Za wiele tych motylków nie spotkaliśmy, ale jadąc na drugą stronę Heidecke Lake spotkaliśmy przy drodze kojota. To znaczy nie przy samej drodze, a w pewnym oddaleniu, ale mogliśmy zrobić mu chociaż kilka zdjęć, zanim nawiał

U nas nareszcie piękna pogoda
Dzień dobry
Nareszcie miły chłodek 
Witajcie!
Taką temperaturę mógłbym mieć stale 🙂
Ja też 🙂
Czas na kawę lub herbatę…
Podaje miła kelnereczka 
Dobra myśl. Kelnereczko, kawę z mlekiem, bez cukru proszę! 🙂
Ja też taką piję 🙂
Dobry wieczór. Wyjechali właśnie goście mili bardzo, chociaż pewnym osobom (nie mnie) mogący wydawać się kontrowersyjnymi (szczegółu niestety, albo właśnie stety, zachowam dla się). Pewnie jutro będę sprzątał (niedużo, bo nie ma potrzeby więcej).
Witamy więc znów na Wyspie
Jutro jeszcze jestem słomianym w., ale tylko do wieczora.
No to spokojnie powyspujesz…
Urodzinową imprezę BlueBoya przeżyłam.

Gratki. Jeżeli możesz, odpoczywaj i dochodź do siebie, a co się da, deleguj.
Za dużo czasu na to dochodzenie nie mam, bo we wtorek jest dzień właściwych urodzin. I chyba nie myślicie, że mimo dzisiejszej impry syneczek mi odpuści?
Mimo znajomości sytuacji cisną mi się na usta wyrazy powszechnie uznawane za nienadające się do użycia.
Ale już tylko jeden torcik muszę machnąć!
Kochany… po dzisiejszym przyjęciu, to jak nic!
Wierzyłem w ciebie…
Łąkę to i ja zaprosiłam do siebie, skoro spersonifikowana i jest osobą tożsamą z ludźmi, ponieważ mówi, czuje, uwodzi. Szkoda tylko, że płeć ta sama. Natura z człowiekiem nierozerwalnie złączona, choć tych kwietnych łąk coraz mniej, za to przybywa strzyżonych brzydkich, wysuszonych trawników.
Lepiej zadawać się z łąką niż z trawnikiem, niezależnie od płci!
Łąka jest rodzaju żeńskiego i dlatego jest taka piękna i pięknie pachnie

Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła założyć własną łąkę kwietną. Ciągle coś jest ważniejsze. Ale w przyszłym roku nie dam się odwieść i to właśnie zrobię.
Przed płotem czy za?
Na wsi.
A teraz już idę lulu

Spokojnej!
Spaaaaać!
Takoż spokojnej!
Dobranocka.
Instrumentalna – na gitarze i seksofonie (to nie literówka, posłuchajcie). Dobrze znana melodia. Melancholia i przestrzeń.
Snów mocnych po mocnych wrażeniach.
Nie jestem pewien, czy chciałbym aby Lily zawędrowała here, na Wyspę…

Spokojnych snów!
Dzień dobry

Miłego poniedziałku życzę
Dzień dobry
I znów poniedziałek…
Witjcie!
Poniedziałek. I niestety już w robocie…
Dzień dobry. Witam po weekendowej przerwie odwykowej od komputera.
…bry

Ja jednak Gienię zawezwę.
Harbatę raz poproszę.
A dla mnie kawę proszę
Dzień dobry. Zabradiażyłem po nocy nad biografią Lema, nie powiem, do której godziny. Efekt – dzisiaj rano spałem do, hm, późniejszej godziny, a do tego potrzeba dużo kawy. No to idę do Gieni po prośbie.
Jeszcze nie jest taka późna, niektórzy potrafią dłużej spać. Wczoraj rozmawiałam z pewną osóbką, która powiedziała, że się nie wyspała. Musiała wstać o 10-tej. A jak spytałam od której spała, to się dowiedziałam, że od 21-wszej.
Och, no to nie, z pewnego punktu widzenia mógłbym nawet powiedzieć, że poszedłem spać nad ranem…
Idę sprzątać.
Dzień dobry.
Co za dzień, zapowiada się pracowity tydzień:( a na końcu za to mam nadzieję czekają przyjemności: gości przez cały długi weekend;-)
Miłego;)
Pomyślności w takim razie, a gości równie niekłopotliwych, przyjemnych i towarzyskich jak moi 🙂
Wściekła jestem niesłychanie, więc pójdę do łóżka z jakimś krwawym kryminałem. Może mi przejdzie. Alboco.
Nie radzę, będziesz mieć krwawe sny…
Lepiej krwawe sny niż podłogę do szorowania
Może lepiej z inteligentnym? Mózg się zajmuje rozkminianiem intrygi i odrywa od rzeczywistości.
Widzieliście dzisiaj zaćmienie księżyca? Jest częściowe. Dobrze widać na bezchmurnym niebie.
U nas jest jeszcze za nisko na niebie. Od wschodu mam wzgórze i budynki.
Więc nie zobaczysz, już mija.
A teraz jak zwykle o tej porze, mówię dobranoc i idę lulu…
Spokojnej!
Dobranocka.
Żałobny utwór na koniec słomianego wdowieństwa. „Slow marimbas” Petera Gabriela ze ścieżki dźwiękowej do „Ptaśka”. Rzeczywiście wolne i rzeczywiście marimby, więc wszystko już jest w tytule.
Snów niczym dobre filmy.
Przymuszony rannym wstawaniem muszę wcześniej iść spać. Dobranoc!

Dzień dobry
Niczym nie przymuszona, wstałam rano, skoro świt. 🙂
Witajcie!
Bożence to dobrze!
Poczekaj, Ty też się tego doczekasz
Dzień dobry chłodnym porankiem.
Dzień dobry. To ja z czystego wygodnictwa poproszę panią Gienię. I od razu w przelocie złapię kawę, jak będzie przejeżdżała.
Co dwie Gienie to nie jedna.
Można kawę podwójnie.
Czy co tam.
I na którą Gienię się zdecydować? Pierwsza ma pierwszeństwo.Kawę proszę
Zieeew.

Poszłam spać o trzeciej. A już o czwartej dwadzieścia urodził się BlueBoy. Siedemnaście lat temu, w co sama nie wierzę…
Kaaawyyy
A co tam kawy. Od razu szampana!

Albo chociaż MP.
Gratulacje dla jubilata, toast wzniosę kawą ze względu na porę. Może być po irlandzku.
No to i ja wzniosę toast. Niech żyje Jubilat
Najlepszego dla Jubilata!
Dziękuję w imieniu.
Najlepszego Jubilatowi!!!
Dzień dobry

Miłego dnia życzę
I Ci, Mireczko
I nawzajem!
Ja też wznosze kielich .
za Jubilata.
Zamiast myśleć co mam spakować ,jak się przygotować na wyjazd to ja nagle umyłam okna. Juz całkiem mi odbija.
Hmm na pocieszenie zrobię sobię gorącą kolacje…
Smacznego
A ja myślałem, żeś ty już dawno w drodze…

A do kielicha dołączę chętnie!
Dziękuję moi drodzy.
BB ma się dobrze. Ja walczę z migreną, bo za chwilę wychodzimy na pizzę.
Renia – kiedy Ty jesteś w Warszawie wracając?
Och! Zdrowa i będąca w dobrej formie Mama to niezbywalny warunek dobrostanu Jubilata – tak należy rozumieć wszystkie powyższe życzenia!
Oszywiście!
25.- tego sierpnia oczywiscie
Zwariowany dzień miałam, ani chwili dla siebie. A wszystko to nieplanowane. Dobrze, że już się kończy. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj na bluesowo. Wieczornie. Spokojnie. Długo. Pogoda piękna, ale w piosence niebo płacze. Gary B.B. Coleman – „The Sky Is Crying”.
Snów ulgę przynoszących.
Och, jeszcze?
To chętnie!
No masz! Ostatnie nieletnie
Jeszcze chwila i będziesz miała dwóch dorosłych synów…
Ech…
Dobrej nocy wszystkim!

Dzień dobry
Piękny dzionek wstaje 
Słonecznie dzień dobry.

Witajcie!
Dzisiaj grillowanie wstępne
Oby nie padało…
Gieni jeszcze nie ma?
Już ją wołam…
Dzień dobry.
Herbatę poproszę.
Na chwilę mamy przerwę w imprezach. Trzeba odpocząć.
Dzień dobry, zanosi się na ciepłą i słoneczną pogodę. Pani Gieniu, jedną kawusię czarną bez cukru najuprzejmiej poproszę.
U mnie już słońca nie ma, chyba będzie padać. 😉
Mam wrażenie, że Łąka nam nieco przydusiła bloga. Nie ma ktoś pomysłu na nowy wątek?
Ja niestety zaraz muszę wyjść, będę wieczorem.
Trza skosić.
Łąkę się kosi, psze państwa.
Dobranoc.
Okrutna!!! I praktyczna…
Jeszcze na temat „Łąki”: Łąka Leśmiana w Warszawie.
Wróciłam, Łąkę Leśmiana w Warszawie obejrzałam. Ciekawa kompozycja…
Teraz zmęczona idę spać. Dobranoc
Spokojnej. A warszawska łąka rzeczywiście fajna, zwłaszcza w kontraście z masywną bryłą Muzeum obok.
Dobranocka.
Dzisiaj klasyka, ale rocka. The Doors – „Riders on the Storm”. Klawisze Raya Manzarka jak plumkający deszcz, a reszta… reszta przeszła do historii.
Snów hipnotycznych.
Kiedyś chorowałem na ten zespół. Dalej mam do niego sentyment.
Do tego na nockę zapowiadali burze… chociaż na razie nic na to nie wskazuje.
Dobrej i nie nazbyt gorącej nocy!

Dzień dobry

Wzięli się za naprawę Ill.31, czyli ulicę, którą wracałam. Gdybym wiedziała, pojechałabym dokoła. Niby trasa dłuższa, ale na pewno szybsza. Przy samym domu kolejny korek, bo z kolei wzięli się za naprawę Ill. 25, czyli na tym odcinku Rose St., czyli ulicy przy której mieszkam.
Małżonek myślał, że będą zmieniać całą nawierzchnię, a oni tylko wyciapali większe dziury i zachlapywali to asfaltem
Krótko mówiąc, naprawa żadna, bo za kilka miesięcy znowu będą dziury
Że też im nie szkoda kasy na takie „łatanie”? Ale dzięki temu nie mogłam wjechać na nasz parking, bo na wjeździe stał walec drogowy i ciężarówka z tymi asfaltowymi kulkami 


Pogoda nam dopisuje, chociaż codziennie muszę podlewać ogródek, co mnie wcale nie cieszy. Jest troszeczkę za gorąco… ale tylko troszeczkę
Dziś wracałam z pracy stojąc w kilometrowych korkach
Całe szczęście mogłam wjechać następnym wjazdem i dojechać na swoje miejsce. Gdyby nie to, że nasi sąsiedzi zdjęli betonowe poprzeczki zaznaczające miejsca parkingowe, nie miałabym jak przejechać.
To prawda co mówią o Illinois, a szczególnie o Chicagoland – są tylko dwie pory roku – zima i „road construction” (roboty drogowe).
Środa minie, tydzień zginie!!! A już czwarteczek puka, czyli weekend blisko

Miłego czwartkowania się życzę
Dzień dobry
Potężna burza przeszła nad Poznaniem, nie dała mi spać, tak łupało 
Dzień dobry. U mnie burze zazwyczaj przychodzą od zachodu. Na razie się zachmurzyło. Na zachodnim horyzoncie trochę bardziej się zachmurzyło. Pożyjemy zobaczymy.
Witajcie!
Podczas śniadania obserwowałem narastające uderzenia wiatru z zachodu, spod dość ciemnej chmury. Skończyłem śniadanie, skończył się wiatr. Przecież nie mogę jeść cały dzień…
Tym razem Kraków chyba ominie, burza zmierza w kierunku Warszawy.
Trzeba napić się kawy. Jo pewnie nie zaparzy, bo tam szaleje burza.
Może być też i herbata 
Dobry. Wyciągam drżącą dłoń w kierunku ekspresiku…
U nas burzy nie było, właśnie chwilę temu macnęła Gdańsk, ale nas już nie, z tym że pogoda jest taka, jakby w każdej chwili miało lunąć.
Aha. Przy okazji jakby tutaj był jakiś Wawrzyniec to wszystkiego dobrego z okazji imienin. Pewnie nie ma tutaj żadnego takiego osobnika ale okazuje się, że Wawrzyniec ma związki z pogodą:-)
„Gdy na Wawrzyńca orzechy obrodzą, to w zimie mrozy dogodzą”
„Gdy do Wawrzyńca słota trzyma, do Gromnic (02.02) lekka zima”
„Gdy Wawrzyniec i Bartłomiej (24.08) pogodą dopisują, piękną jesień obiecują”
Tak się zacząłem zastanawiać, czy znam jakiegoś Wawrzyńca. Wyszło mi, że najbardziej znany Wawrzyniec, czyli Laurenty, po rosyjsku Ławrientij, to niestety Beria.
Ja słyszałem o Wawrzynku Wilczełyko
Taki zdrobniony się liczy?
Burza przeszła. Gienia na posterunek. Dzieńdobry Państwu.

Dzień dobry.
Jak widzę powyższy obrazek to mózgu mam tylko jedną myśl (sorry):
..TA ZNOWU DRZE RYJA..
Ps. O tej porze to ja poczekam do południa na kawę… Pod warunkiem, że dosatanę
Czekaj pan, toć ona na dole ma herbatę tyż!
Herbata dosatana? Nie znałem takiej…
Paaanie, tego jest tyle gatunków, indyjskie, chińskie… Bo to wiadomo, jak się nazywają?
Ty, ty, ty
Czy ktoś ma ochotę założyć nowy wątek? Ja nie mam pomysłu, ale jak trzeba, to poszukam. Ale to później, bo nie mam na razie czasu
Zapraszam na nowe, niesamowite piętro
