Dziś oprócz całej masy różnych rzeczy, kosiłam trawę w ogródku, a przy okazji podrzuciłam trochę krowiego nawozu swoim pomidorkom. Zauważyłam, że jeden z krzaczków jest niesamowicie obgryziony. I to nie tylko liście, ale i pomidorki. Od razu wiedziałam, że to gąsienica żerująca na pomidorach. Co roku je mam. Przejrzałam cały krzak, ale nie znalazłam. Była obok, na sąsiednim. Wielka!!! Tak z 10 cm! Cwaniara schowała się pod gałązką i udawała, że jej nie ma.
Oczywiście obcykałam. Ścięłam gałązkę, bo nie chciałam, żeby mi obżarła i drugi krzak…
Co roku wywalam masę pomidorów-samosiejek. W tym wywaliłam chyba ze setkę. Dwa się jakimś cudem uchowały. Pod krzakami porzeczek i agrestu nie było ich widać. Położyłam ściętą gałązkę z liszką na jednej „samosiejce”. Niech ją zje nawet w całości! Ale wydaje mi się, że jest już bliska zawijania się w kokon. Będę miała cudnego motylka w ogrodzie!!! Co prawda tylko przez moment, bo zaraz odleci… ale zawsze!




Zapraszam na „poczekajkę”


Mistrz Q obiecał, że po powrocie z weekendu opisze gdzie był i co widział.
Pięterko Bożenki zrobiło się dziwnie wysokie, no to mamy coś mniejszego
Bardzo dobrze, że zrobiłaś tę „poczekajkę”,Mireczko. Już to moje pięterko zrobiło się wieżowcem. Tyle stopni bez windy było męczące
Kiedyś znalazłam jak się ten motyl (i gąsienica) nazywa, ale już nie pamiętam i nie mogę znaleźć

To chyba ten „Niemiec” do mnie puka…
Dzień dobry
Dziwna ta gąsienica, wygląda jakby nie z tego świata. Ciekawa jestem motyla, ale chyba nie zdążysz go uwiecznić. A o tym, paskudnym „Niemcu” nawet nie myśl, bo co ja mam powiedzieć? 
Prawda, że dziwna ta gąsienica? Z samego rana poleciałam sprawdzić jak sobie radzi na nowym krzaczku pomidora i już tego krzaczka prawie nie ma. Od wczoraj zeżarła, tylko badylki sterczą
Nie spodziewałam się że wetnie to w takim tempie!!! Ale samej sprawczyni nie widziałam. Może dlatego, że na podwórku trochę ciemnowato jeszcze było


A co do „Niemca”, to nie zależy aż tak bardzo od wieku. Zdarzają się przypadki, że zaatakuje tuż przed 50, a to mam dawno za sobą
Ot i cała przyroda!
A ja zapraszam do ekspresu:

Chętnie skorzystam, dzisiaj nieco zaspałam
Mnie też tak jakoś ciężko się podnosi.
Chyba będzie burza…
Idę sobie, będę po południu
Oj chętnie kawusię z Wami wypiję i do roboty!

Po powrocie z cudnych wakacji wzięłam się za malowanie…ścian w moim gniazdku. Póki co. Obrazy się „układają”.
Wprawdzie walczę z bólem kregosłupa, ale że jestem „zamówiana” na środę u konowała, to juz mi lepiej…
Zdrówka życzę i powodzenia w malowaniu
Dziękuję bardzo serdecznie

Idzie mi to malowanie jak krew z nosa. No to przerwa.
Dzień dobry

Ja też sobie wypiję kawkę z rana
Dzień dobry po południu! Wróciłem już, wrażeń moc, w tym sporo całkiem nieoczekiwanych, zaraz siadam do zgrywania zdjęć i coś z tego będę komponował.
Gąsienica jak złe licho. Poza tym jak ona ma 10 cm jako gąsienica, a jaka gruba, to widać, to jaki wielki z niej będzie motyl?
Mnie też ta gąsienica zaciekawiła. Nie znalazłam jej jednak w sieci i nie wiem co to za motyl z niej powstanie…
Chociaż nie jestem pewna, czy to nie jest zawisak tawulec…
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.google.pl/search?q=zawisak+tawulec&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj2k8zf2J_VAhXlIJoKHdxCCUsQ_AUICigB&biw=1366&bih=643#imgdii=LGnnSuRetYCb_M:&imgrc=Y6OxG1CK14NUsM:
Zobacz sama…
Wygląda dość podobnie, skubany! To spory motyl będzie (czy też ćma).
Piszą, że motyl. ale ćma to też motyl, tyle że nocny.
I nawet specjaliści nie za bardzo wiedzą jak je posegregować i zaliczają raz tu, a raz tam
Na FB podpowiedzieli mi, że to może być amerykański zawisak tytoniowy. Jeszcze bardziej podobny niż tawulec. A do tego sprawdziłam, że zawisak tawulec w Ameryce nie występuje. Tylko Afryka i Eurazja…
Na pewno będzie ciekawe… aż trudno się doczekać 
Cieszy, że będziesz coś komponował
Ten będzie nie tytoniowy, tylko pomidorowy. Ciekawe, czy to się odbije na kolorze?
Te skośne podziały i „oczka” na segmentach się zgadzają.
Pogrzebałam głębiej (jakby to nie brzmiało) i znalazłam!!! Po angliczańsku to się nazywa „tomato hornworm”, a po łacinie „Manduca quinquemaculata”. Polskiej nazwy nie znalazłam. Powinno się nazywać (analogicznie) „zawisakiem pomidorowym”

No i wygląda, że to to. I pisza, że często mylone z tym tytoniowym.
Tytoniowego znalazłabyś być może w papierosach…
Jakbym swego męża słyszała
I piszą w Wikipedii, że dzięki zielonemu kolorowi świetnie się kamuflują, więc najlepiej znajduje się je w nocy, świecąc ultrafioletem i patrząc przez żółty (buresztynowy) filtr – wtedy gąsienica będzie jasnozielona, a liście pomidorów ciemnoczerwone(!).
Piszą też, że „they [znaczy gąsienice] can be reduced by planting marigold flowers [tu mam problem – margerytki? Aksamitki? Słownik podaje nagietki?] around these plants.”
Podstawiłam tej gąsienicy doniczkę z kolejnym pomidorem, bo tamtego ogryzła niemal do ziemi. I już żre kolejny krzaczek. Nie mam zamiaru redukować, bo raz – mam tylko jedną, a dwa – to taka gąsienica też chce żyć. Także kwiatków nie posadzę

Mnie skierowało do aksamitek, gdy chciałam sprawdzić te „marigold”. I z tego co pisze Wiki, to jest tego 53 gatunki… całkiem sporo.
Och, to może chociaż na przyszłość posadzić? Bo w końcu niejedna gąsienica chce żyć, a Ty masz pomidorów trochę w ogródku, a nie wielohektarową plantację.
Tylko tych kilka krzaków i tak jest za dużo jak na moją rodzinę. Szczególnie dodając do tego te wszystkie samosiejki.
Tym bardziej, że nie tylko dorosłe osobniki polują, ale i larwy pod wodą. To też walka o przetrwanie. Larwy ważki są bardzo żarłoczne, a ich przysmakiem są larwy komara… komar, który „użarł” człowieka potrafi złożyć kilka milionów jajeczek (bez „użarcia” jest to kilka tysięcy). Nasza krew pomaga przy rozrodzie. Czyli larwy ważki mają co jeść 
Może się w końcu naje i przepoczwarzy 

A skoro te liszki są w przyrodzie, to znaczy, że są potrzebne.
W ubiegłym roku pokazywałam taką gąsienicę zainfekowaną przez kokony. Teraz już wiem, że to były jajeczka osy. Osy składają jajeczka w liszce. One rosną, wyjadając ją od środka. To dlatego nie urosła i przestała jeść. Może to okrutne, ale taka jest natura… walka o przetrwanie…
Nawet komary, których nie znoszę, są potrzebne. Gdy doczytałam, że nie tylko ptaki na nie polują, ale i ważki, polubiłam ważki
Trując komary, zmniejszamy populację ważek, a także ptaków i ssaków, które się nimi żywią. Łańcuch pokarmowy jest zaburzony…
I dlatego liszce podstawiam nowe pomidorki w doniczkach
Chyba mam „hopla” na punkcie natury, ale skoro zabieramy tereny różnym stworzeniom, to przynajmniej te, które są w naszych ogródkach, niech sobie żyją
A do czego potrzebne są osy?
Przyłączam się do pytania!
Nie jestem specjalistką od natury, ale z tego co obserwuję…


Osy mają podobną rolę jak pszczoły, czyli zapylają rośliny, a także są ważnym uzupełnieniem diety ptaków. Szczególnie zimą dzięcioły i sikorki rozdziobują ich gniazda i wyjadają uśpione owady. To wspaniałe źródło białka, potrzebne do przetrwania.
Poza tym, osy to owadzie drapieżniki. Zjadają różnego rodzaju pasożyty w naszych ogródkach. Polują na komary i mszyce. Poza tym (jak to sama widziałam)niszczą gąsienice, składając w nich jajeczka. Oczyszczają też teren z martwych „robali”
Często je widzę przy poidełkach dla ptaków. Piją wodę, a ja im nie przeszkadzam…
Podałam tylko kilka przykładów do czego osy są potrzebne, ale na pewno specjalista podałby tego więcej
Osy zabijają pszczoły.
Szerszenie też.
Osy są pożyteczne dla środowiska! Osy, podobnie jak inne owady błonkoskrzydłe, stanowią element naturalnego środowiska i pełnią w nim wiele pożytecznych funkcji: niszczą szkodniki roślin oraz inne dokuczliwe owady (np. komary), usuwają padlinę i zapylają kwiaty (choć nie tak efektywnie jak pszczoły).
Wiadomość z sieci.
No to wróciłam…
Dobranoc, na dzisiaj czuję się zmęczona
Spokojnej! Odciągnęło mnie od Wyspy na chwilę, ale już jestem, choćby na dobranockę…
Dobranocka.
Dzisiaj mnie naszło na klasykę jazzu w wersji popularnej – a któż jest bardziej klasyczny i popularny bardziej niż Glenn Miller? „Sznur pereł” na dobranoc. Trochę może hałaśliwy, ale tempo w sam raz, żeby pomaszerować do łóżka (a przedtem do łazienki).
Snów klasycznych!
Spacery ostatnio modne…
To ja też powiem dobranoc.
A ja lampkę na koniec składu.
Dzień dobry
pogodny…
Dzień dobry!

Dzień dobry. Chmury jak okiem sięgnąć. Zgłaszam się po kawę do pani G.
Ja poproszę o kawę, kawa z rana jak śmietana
My wczoraj wizytowaliśmy moje rodzinne miasto, więc dziś muszę odrobić domowe zaległości. Zanim pogonię chłopaków do roboty…
Też się zglaszam…Po kawę. No proszę – ile to się można dowiedziec o jednej gąsienicy poczytawszy tylko troszkę …
Ja nic tylko śledzę te spacery…
Ja się załapałam na dodatkową fuchę, o której zaraz napiszę w Szkicach.
To ja zaraz siadam do myślenia i mam nadzieję pisania.
Kiedy widzę tę kawę pani Gieni powyżej, od razu dzień weselszy, a gąsienicę wyniosłabym z ogrodu, niech żyje, ale nie na Twoich pomidorkach.
Ale ten gatunek gąsienicy żeruje tylko na pomidorach… a w moim klimacie, jak na złość, dziko pomidory nie rosną.
Jeszcze trochę, a gąsienica zawinie się w kokon i przestanie wcinać

Pada. Grube krople. Ale nie ma mowy o burzy.
Burzy się nie spodziewam, ale u mnie też się zachmurzyło. A ja muszę wyjść…
Dzień dobry
No i ma być chłodniej
Chociaż wilgotność powietrza 70% i tak podwyższy (odczuwalnie) temperaturę…
U mnie też chmury, ale po południu mają się rozejść
Miłego dnia!!!!
I Tobie też!
Dzięki
U mnie pada, pada i nawet jakis piorun się gdzieś zapiorunił.. I nagle jest chłodno. Drzwi od balkonu zamknęłam…Jakieś 18 stopni wyobrażcie
sobie..
Ach, faktycznie, że tam koło Ciebie grzmi. Ale na szczęście nie ma jakiejś wielkiej komórki burzowej, raczej kilka mniejszych.
Myślałem, że w kwestii tych 18 stopni u nas też nie lepiej, ale jednak lepiej.
Się już polepszyło. Słonce wyszło ,więc jest ok
A tu deszcz wisi w powietrzu
Chciałem uprzejmie zakomunikować, że relacja się pisze, ale idzie to jakoś po grudzie. Wszakże to kwestia dnia, najdalej dwóch.
A ja z nadzieją czekałam na nią od rana
Deszcz. Deszczowo deszczuje deszczowy deszcz.
I wogle tam koło was jakoś burzowo od popołudnia co najmniej.
Pojechałem na odkryty basen do Andrychowa z małolatem w południowych godzinach i musiałem się zwijać z powodu pogody. Co za życie..Teraz też postraszyło jakimiś grzmotami. Jakby mnie odcięło od prądu to piszę już dobranoc…:)
Spokojnej i bez grzmotów!
U mnie też się rozpadało.
Mnie od prądu nie odcinają, ale też powiem dobranoc i idę tam gdzie zwykle o tym czasie
Spokojnej, deszczem kołysanej!
Dobranocka.
Dzisiaj będzie bardzo znana piosenka – „Scarborough Fair”, za to w nieco mniej znanym wykonaniu a capella grupy The Lettermen. Harmonia głosów – wspominałem może, że lubię?
Snów harmonijnych, pokazujących stare wątki w nowym świetle.
No więc tak, tekst już jest, jutro muszę poprzycinać jeszcze zdjęcia przed publikacją, nie żebym coś chciał ukrywać, ale żeby coś było widać, trzeba będzie powiększyć fragmenty.
Dobranoc i lampka!
Dobranoc.
No to jak wstanę, to relacja będzie gotowa


A tak czekam z niecierpliwością…
Tylko nie wiem, czy zdążę rano poczytać
Jak na złość muszę wyjechać wcześnie i wrócę późno
Przechlapane
Trochę daleko od dyskusji na temat os, ale tam już nie ma gdzie się wpisywać
Jakoś nie widać tej wojny między nimi. Może to przekonanie wzięło się stąd, że jak która pszczoła padnie, to osy ją zjadają? 

Nie ta technologia i przede wszystkim przecież chodziło o II Wojnę Światową!!! No to skąd by się ten 1844 rok wziął? 

Nie wiem, czy to prawda, że osy zabijają pszczoły. Widzę nieraz na swoich słonecznikach (właściwie ptasich, bo ja ich nie sadziłam) osy i pszczoły… razem. Jedne zbierają nektar i pyłki (przy okazji zapylając) a drugie szukają drobnych insektów (przy okazji też zapylając)
A pszczoły padają dość często i to z różnych powodów. Pszczelarze od lat biją na alarm, że całe roje pszczół giną z niewiadomych powodów i jest ich coraz mniej.
Jak żądli pszczoła wiemy chyba wszyscy. Jej żądło zakończone jest haczykiem i gdy odlatuje, żądło zostaje w zaatakowanej istocie (bo to nie musi być człowiek) i przy okazji wyrywa pszczole połowę wnętrzności. Nie ma ona szans na przeżycie. Takie jednostki służą osom za pokarm…
Z drugiej strony… pszczół i os jest tyle różnych gatunków i rodzajów, że głowa mała… Nie znam się na tym i jedynie wiem to, co widzę, albo o czym poczytam. Chociaż…
Nie tak dawno Hans mi opowiadał, że jego kumpel – wykładowca na uniwerku, co jakiś czas zmienia informacje w Wiki na fałszywe. I na ten przykład „poprawił” datę desantu w Normandii na 6 czerwca 1844 roku. Chciał w ten sposób sprawdzić, czy jego studenci są w stanie myśleć. Okazało się, że 60% nie. Przepisali, nie zastanawiając się, że 100lat wcześniej taki desant nie byłby możliwy.
Dlatego do informacji z Wiki podchodzę z rezerwą… Kto wie? Może jakiś biolog też chciał zrobić kawał swoim studentom i pozmieniał informacje na fałszywe?
To o osach killerach wiem od pszczelarzy.
Oczywiście nie zawsze i nie każda, ale generalnie w walce o terytorium osy są jak wojska Dżyngis Chana. Zresztą osy atakujące pszczołę widziałam.u siebie w ogródku.
A tak w ogóle, to zakochałam się w malutkiej dziewczynce z AGT (America Got Talent).
To 9 letnie dziecko sporo już w życiu przeszło. Jako 4 latka zachorowała na obustronne zapalenie płuc, a dodatkowo wysiadły jej nerki. Dość długo w szpitalu walczyła o życie… Matka podarowała jej swoją nerkę, żeby uratować.
Straszna z niej mała gaduła, ale jak dla mnie urocza
Gdy zaczyna śpiewać, wygląda jakby zapominała o wszystkim. Zmienia się… Ona nie ma głosu 9 letniego dziecka!!! To nagranie z drugiego przesłuchania, gdzie jurorzy wybierają tych najlepszych… Posłuchajcie sami…
Bywają dzieci utalentowane, warto je pokazywać.
Dzień dobry
deszczowy…
Leje od rana, jak nie wiem.

Coś ciepłego poproszę.
Koniecznie gorąca kawa na taką pogodę
Poproszę kawę, a może nawet covfefe?
Dzień dobry. Jeszcze nie leje, ale pogoda taka, że w każdej chwili może zacząć. Natomiast muszę jechać w jednej sprawie niedaleczko, a jak wrócę, wrzucam wpis, bo w zasadzie wszystko jest już gotowe. Czyli że jeszcze przed południem powinien być.
Kawa!!! poproszę. Dla pocieszenia – u mnie też padliwie ale tutaj tto raczej nie dziwota pono…Szukam kumpeli na wyjazd urlopowy – kierunek obojętny byle wyspa jakaś…Albo Gruzja np…ech..
Och, o Gruzji słyszałem same superlatywy, zarówno od znajomej singielki, jak i małżeństwa nieco młodszego od nas.
Jestem, jeszcze parę rzeczy do załatwienia z domu i zaczynam stawiać nowe pięterko.
Zapraszam na nowe piętro!
Już biegnę z ciekawością…