Pachnie maciejką, naftą i serkiem,
Cipritykowscy kopią w ogrodzie,
Dreptak po wódkę idzie spacerkiem,
– Można powiedzieć, że dzień, jak codzień!
W radio referat na temat NEP-u,
Gwiździejkiewiczom skradli dwie dętki,
A Dreptak właśnie wchodzi do sklepu
I się uśmiecha do ekspedientki.
Kićkowiakowie jadą w Bieszczady,
Świstalski przysłał pocztówkę z Rytra,
Dreptak podchodzi wolno do lady
Z sakramentalnym: proszę półlitra!
Od Kościobrzyckiej – Proć się wykrada,
Ratajczak nogi w miednicy trzyma
A ekspedientka ręce rozkłada
I do Dreptaka powiada: – Nima!
W zupie się kraulem porusza mucha,
Pies Karapystki gna za rencistką…
A Dreptak mówi: – Coś pani głucha?
Nie chciałem wcale chleba, lecz czystą!
Gwizdalska wlazła z trudem w bikini,
Do Serojadków Brzdęccy przyleźli…
– Toż słyszę! – mówi ta sprzedawczyni,
– Ale dziś wódki nam nie dowieźli.
Pipkowski kończy współczesną powieść,
Rybkowski spuszcza synowi wały
– Jakże tak można wódki nie dowieźć?!
Pyta się Dreptak cały zdrętwiały.
Wilkołak zjawił się na rozstaju;
Marsjanin wyjrzał zza lewatywy…
Pierwszy raz wódki zabrakło w kraju.
Dreptak zrozumiał. I padł nieżywy.
| « Jeden krótki dzień w Gdyni | Licha... » |
16
lip 2017




To taki przerywnik, żeby nas nogi nie bolały
Oczywiście nie muszę chyba pisać, że to jest Andrzeja Waligórskiego…
Bożenko nie musisz bo Waligórski to jedyny taki,
.Dzięki ,że nam przypominasz jak nogi bolą

Bardzo Ci dziękuję. Bo myślałam, że ducha wyzionę na tych schodach.
Mnie też to męczyło.
Za to jaki przerywnik. Uśmiałam sie…. Jakbym znowu nie zdązyła to ja na razie powiem dobranoc.. Póje spać uśmiechnięta
Dobry wieczór. Junior wyciągnął na wspólne oglądanie filmu.
Powyższy tekst przecudnie, jak chyba wszystkie wykonywane teksty Waligórskiego, zaśpiewali Olek Grotowski i śp. Małgosia Zwierzchowska. Niestety nagrania nie ma na YT, a w każdym razie nie mogłem znaleźć. Jest jednak ktoś, kto potrafi w tym względzie czynić cuda – mam na myśli Lorda Wyimaginowanego…
Jest..mam… Jutro umieszczę link
Lord of Paradox
Muchas gracias, Senior Lord!
Jaki film?
Z wykonaniem powyższego tekstu Waligórskiego.
Dobry wieczór (?)
Jako, że zostałem wywołany do tablicy to postarałem się sprostać wyzwaniu. Z góry muszę przeprosić SzanPaństwa za jakość, niemniej pozyskanie pliku źródłowego o odpowiednich parametrach w zasobach sieciowych jest niewykonalne. Pomijam fakt, że YT samo z siebie przesłany materiał przetwarza i obniża bitrate pliku do granic możliwości. Podsumowując, to co uzyskałem w miarę możliwości poprawiłem i zapraszam do posłuchania :
Może powyższy Lord of Paradox posiada kopię lepszej jakości i będzie w stanie ją jutro nam udostępnić 🙂
Dzięki Ci Lordzie! Wiadomo, że na Ciebie zawsze można liczyć
Stokrotnie przepraszam – mam to samo.
Nie masz za co przepraszać… dobre chęci też się liczą (przynajmniej u nas)
Dziękuję również! Nagranie jak na koncert całkiem przyzwoite mimo tych wszystkich kompresji itp.
Dzień dobry.
Nagranie koncertowe to jedno. Drugie to, że zostało ono zarejestrowane na kasecie magnetofonowej (tytuł : Wampirek z 1993 roku)a osoba, która postanowiła zgrać ten materiał do formy cyfrowej użyła minimalnych ustawień co maksymalnie spłaszczyło ścieżkę dźwiękową. Niemniej jednak i tak należy powyższej osobie być wdzięcznym, z tej racji iż w epoce kiedy tego rodzaju nośniki już prawie wyginęły, mamy możliwość odsłuchu zapisanego na nich materiału. A na renesans MC raczej nie mamy co liczyć, jak ma to obecnie miejsce z płytami typu vinyl.
Zrobiłeś co mogłeś, dzięki Ci za to. Również za to, że o nas nie zapominasz
Popieram opinię Bożenki, natomiast co do samego nagrania, to nie wiem, czy z tej kasety, ale z pewnością mają je w Polskim Radiu, bo czasem można usłyszeć tę piosenkę w „Powtórce z rozrywki”.
Dołączę do Was w podzięce
Dodam komentarz możliwie krótki,
dydaktycznego pozbawion smrodu:
1. Nie wolno jątrzyć, że zbrakło wódki,
bo to narusza GODNOŚĆ Narodu.
2. Nie warto szydzić z cudzych nałogów,
bo to podważa treść Dekalogu.
3. Zbynio się dowie… Nie trzeba wiele,
by na lat wiele trafić „pod celę”.
4. Da się zapisać po stronie zysku
odsiadkę w pierdlu [o suchym pysku]?
Ładne, a coś bliżej? Zwłaszcza nt. punktów 3 i 4?
Bliżej? Tfu!!! Sprawa całkiem niedobra.
– Odbiją nerki…połamią ziobra…
– Wykopią w zadek… – I idi k`czortu…
Źle być Polakiem drugiego sortu…
Ach, to już rozumiem. Niestety.
„Suweren” także „rozumie”…. Dano przecież Mu 500+, cieszą Go podwyżki cen prądu, wody, gazu, biletów w transporcie, radują Go coraz to nowe pomniki i procesje… Być może na Boże Narodzenie da mu się za darmo po półświni. A jak komu będzie mało to dostanie dodatkowo po ryju… Zupełnie jak w dowcipie z czasów Gierka. Które to czasy wracają – po Gomułkowsku…
Niestety… czasy wracają, ale chyba w jeszcze gorszej formie. Kiedyś było inaczej… wojna świeżo się skończyła, ruiny i zgliszcza, duża część społeczeństwa „niepisata, nieczytata”…


Chociaż… z drugiej strony… młodsze pokolenie niby umie czytać (z pisaniem jest dużo gorzej), ale w dużym stopniu nie rozumie tego co przeczytało… taki półanalfabetyzm…
Takim łatwiej wcisnąć ciemnotę i takimi łatwiej się rządzi. A jeszcze jak się stworzy atmosferę zagrożenia, to już w ogóle! Młodzi zgodzą się na wszystkie głupie zmiany, byle tylko rząd (czy KK) uchronił ich od zguby…
Dzień dobry


Waligórski jest świetny!!! Uśmiałam się ja norka
Dzięki Bożenko, że nam Go czasami serwujesz
To był pracowity weekend

Mam go z 10 lat i jeszcze ani razu nie był prany. Czas był najwyższy 
…no i nie byliśmy tak całkiem trzeźwi… i jeszcze taka godzina…


Byliśmy w 5 sklepach i myślałam, że nogi wyciągnę
Łażenie i szukanie tego co jest nam potrzebne… w sumie kilka godzin… 
I nawet na żadną wycieczkę nie pojechaliśmy
Ale wyprałam swój „komputerowy fotel”
W sobotę wyciągnęłam też dywan z dużego pokoju. Myślałam, że go wypierzemy, ale ok. 17 wpadł gość, żeby spróbować naszej wędzonki i nijak było brać się za robotę. A że posiedział chwilkę (do 23)…
Także wzięliśmy się za pranie dywanu w niedzielę. Teraz sobie leży na podwóreczku i schnie. Ma nie padać do czwartku, także na pewno wyschnie. Jeszcze musimy kupić specjalny „fabric protector”, żeby nim popryskać. Dywan dłużej będzie czysty
Z tego wszystkiego najgorsze były sobotnie zakupy
Ha, to chyba nie taka słona ta wędzonka, jak gość posiedział do 23:00? Na marginesie – to może być sposób na niepożądanych gości – poczęstować czymś, co nie wyszło tak, jak sobie zakładałaś…
Akurat ten gość był pożądany


Oboje z mężem go lubimy
A co do poczęstunku… rzadko się zdarza, żeby nie wyszło nam tak, jak to sobie zakładaliśmy…
Miłego poniedziałkowania się życzę
Dzień dobry
deszczowy…
Dzień dobry. Jeszcze nie deszczowy.
Czas na kawę
lub herbatę 
Herbatka. Dziękuję.
Ja też dziś herbatkę. Dziękuję.
Dla mnie kawusia. Banana załatwię we własnym zakresie.
Dzień dobry, tutaj nawet się nie zanosi na jakikolwiek deszcz. Póki co, bo po tej niespodziewanej burzy sam nie wiem, czego oczekiwać, a czego nie.
Tak przy okazji bestia pozdrawia z ogrodu:

Piękna bestia 🙂
Podpisuję się pod wypowiedzią Bożenki
Witajcie!
Pozdrowienia z chwilowo zapłakanego jeziora Święcajty 🙂
Witaj Ukratku!

Odpozdrawiam i poprawy pogody życzę. Niech już to jezioro przestanie płakać
Miło Cię widzieć, Ukratku
Życzę prędkiej poprawy pogody i dużo miłych wrażeń 
Oby przestało padać! Znaczy płakać!
Udanego urlopu życzę!
Wypogodzenia!
Dreptak wykazał się brakiem właściwej zapobiegliwości i dbałości o zdrowie, za o słuszna kara go spotkała!

Oczywiście! Kto to widział nie zadbać o artykuły pierwszej potrzeby i dopuścić do ich braku?!
Otóż i fajrant. Czyli że przerwa, a potem powrót na Wyspę.
Cisza jakaś od południa panuje… Mało nas
I znów wieczór i czas na mnie

Spokojnej.
W sezonie letnim mało czasu na komputer.
Ps. A wieczorem puścili Grę o Tron. Wiem, wiem – tutaj raczej nie ma oglądaczy tej produkcji… Nie namawiam
Małżonka z Juniorem bardzo oglądają. Ja nie.
Ja też nie.
Dobranocka.
Dzisiaj nietypowa – piosenka Monty Pythona o zdekomponowanych kompozytorach (chociaż bardziej w duchu tej grupy byłoby przełożyć to jako „kompozytorach, którzy trafili na kompost”). Ale w sumie dość pogodna i spokojna.
Snów klasycznych. Mogą być z humorem.
I znów minął dzień
Jeśli ktoś liczy, że w tygodniu pojadę do sklepu, to się bardzo pomylił
Po pracy jestem zmęczona, a sklep mnie wykończy
Trudno wymagać…
Dywan wysechł, ale nie kupiliśmy jeszcze tego sprayu, także leży zwinięty i czeka… kto wie jak długo tak będzie leżał?
Jutro (u mnie jutro) wtorek, czyli weekend coraz bliżej i to pozwala myśleć pozytywnie i optymistycznie patrzeć w przyszłość

Miłego dnia Kochani
A! Zapomniałam dodać, że jeszcze dzisiaj pogoda była w normie. Świeciło słoneczko i nie było za gorąco
Jak dla mnie, taka pogoda mogłaby być przez cały rok 
Że powtórzę za klasyczką – taki mamy klimat

Od jutra zaczyna się ciepełko (30-33C), a w nocy nie chłodniej niż 22C
Dzień dobry
na razie trochę zachmurzony…
Dzień dobry. Rozchmurzymy się.
U mnie już się rozchurzyło
Dzień dobry. Najpierw śniadanie.
Strasznie od wczoraj cierpię, więc żeby o tym nie myśleć oglądam ostatni sezon Downton Abbey. Ciurkiem.
Dość wyczerpujące, ale jak już będę mogła znowu stać, chodzić itepe to nie będę miała czasu na filmy, więc wykorzystuję
Polepszenia życzę.
Dzięki.
Dobry, nawet pogodny, ale jakiś taki nijaki. Tak mentalnie.
Kawę poproszę bardzo.
O tak, przyda się…
Od rana zajęcia pozapracowe… dopiero teraz do pracy.
Zamęczysz się człowieku
E, nie. Już powoli kończę całokształt.
Teraz, teraz, teraz. Jest. 30 stopni za oknem. Lato.
No nie, aż tyle to u mnie nie jest. Chyba tylko w słońcu.
Jutro będziemy narzekać, że za ciepło. Ale to będzie jutro…
Tutaj 23, nie więcej, bochmury.
Zgadza się, idzie upał…
Fajrant. Przerwa takoż.
No i wyszło coś tam z coś tam – porywają mnie na towarzyski wieczór z Szyprem i jego małżonką. Odezwę się popo wrocie.
Przyjemności
Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka przypóźna.
Smak na Kraków i Grzegorza Turnaua, i trochę też na ciszę na Wyspie. Bez złośliwości, raczej jako konstatację.
Snów cichych i rozkołysanych.
i na wypadek wszelki – światełko na noc.
Dzień dobry
Będzie dziś gorąco…
Dzień dobry. Co z tym gorącem? U mnie jest teraz 15 stopni
Poczekaj, przyjdzie i upał…
No i co? Nikogo? Potrzebna jednak Gienia…
Dzisiaj w dwóch osobach
Dobrego nie za wiele…
Dzień do. Tutaj zaś słońce ledwie prześwieca zza chmur i upału nie ma, ale, rzekłbym, duszno.
Nie ma rady, trzeba przeżyć i jeszcze popracować…
Pani Gieniu, dla mnie mała czarna, bez cukru.
A dla mnie duża z mleczkiem, bez cukru proszę
Kochani, udaję się do pracy, bo w międzyczasie pozałatwiałem jeszcze tyle spraw, ile zwykle rano nie załatwiam.
Czyli my nie musimy pracować…
Ja już się napracowałam…
Dzień dobry

U mnie może dziś popadać, ale wcale nie musi. „Przepowiadacze” dają 20% szansy na deszcz. No i trochę chłodniej, „tylko” 29C
„Nasze dzieci” wyfruwały z gniazda, co z wielkim zainteresowaniem oglądaliśmy. Jeszcze nie wszystkie to gniazdko opuściły, a już samczyk uderzał w zaloty. Wróbelkowa była jednak za bardzo zapracowana dokarmianiem potomstwa, żeby na te zaloty odpowiadać

I nasza budka lęgowa i „mufa” z kablami są już puste. Młodziaki wyleciały co do jednego. Teraz trochę ich lata dokoła. Całe stadka siadają na płotach. Jeszcze trochę i zaczną się nowe lęgi i nowa ciężka praca rodziców…
Te „dzieci” też już zaczynają szykować się do odlotu, sierpień niedaleko
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/klekusiowo.pl/#kamera
Fajrant, i to tak solidnie. Jeszcze parę drobnych, mniej istotnych technicznych szczegółów i trochę, jak sądzę, dłuższy urlop. No i przerwa póki co.
Jestem po przerwie, ale na jak długo? Któż to wie?
Czy nie za dużo pracujesz?
No nie, dzisiaj na szczęście już nie. Ale np. jutro – też nie. Z paroma drobnymi wyjątkami. No i kapkę biegania też zaplanowałem (jeżdżenia w zasadzie).
A w piątek wybywam na weekend, ale po weekendzie mam nadzieję, że będzie fajna przyrodnicza relacja!
Już się na nią cieszę
Oby tylko zdjęcia się udały. Nie wiem jeszcze, czego to będą zdjęcia, ale wiem, że będą.
A teraz idę spać, dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Na wczorajszym spotkaniu z Szyprem zgadało się nt. jego niedawnego rejsu do Szwecji i z powrotem, podczas którego miał on wątpliwą okazję znaleźć się we mgle i z żołądkiem w gardle czekać na ustąpienie tej parszywej pogody. Nic złego go na szczęście nie spotkało, ale przypomniał mi się przypadek jachtu „Bieszczady” – i piosenka nagrana w ramach requiem dla załogi przez mój ulubiony Banana Boat.
Harmonie w tym utworze wyciskają mi łzy z oczu.
Snów o tym, o czym warto pamiętać.
Dobranoc.
Spokojnej!
I lampka, za pamięci
Dzień dobry
na razie słoneczny…
Ale już dostałam ostrzeżenie przed burzą…
Na razie na południe od Was i raczej się kończy, niż zaczyna. Ale dalej w ciągu dnia, kto wie?
Teraz też to widzę 🙂
Dzień dobry. Tu też ciepło i momentami dusznawo, jeszcze trochę podwiewa, ale coraz mniej.
Kawa wysoce wskazana.
Mówiłem wczoraj, że po pracy? No i wykrakałem, od razu coś (niedużego, dzisiaj to skończę) się pojawiło.
Kawa? Bardzo prosz
Ooo, i dzisiaj ta przyjemniejsza pani z obsługi
Gienia Ci się nie podoba?
Jest taka, jakby to powiedzieć, bardziej zasadnicza.
Ta mniej zasadnicza Dzidzia jest dobra na weekend. W tygodniu Gienia każdego poderwie na nogi. W przeciwieństwie. I proszę mi tu nie narzekać.
Jawohl, Herr Frau, jak mawia (do swojej małżonki) ten znajomy, co mieszka niedaleko Was.
No bardzo ładnie mawia. Prawie jak mój dziadek do swej żony.
Dzień dobry.Kilka dni wolnego. Będzie mnie mniej na wyspie.
U, to w weekend w ogóle będą pustki.
Trzeba to jakoś przeżyć…
O, i jeszcze trochę biegania.
Dobiegnięte, pozałatwiane. Teraz już tylko podopinać sprawy w domu.
Czyli generalnie już raczej na Wyspie.
Dzień dobry

U mnie od wczoraj leje i się grzmi. Znowu pozalewa domy i ulice
Och. Oby nie.
A u nas zapowiadali burze i na razie prawie nic, w całej Polsce.
U nas i tak przeszło znacznie delikatniej niż w innych rejonach. Tam dodatkowo wiał bardzo silny wiatr. Z tego co podawali dochodził do 100 mil na godzinę, a to jest 160km/h! Padały drzewa i linie elektryczne. Waliło gradem i było zagrożenie tornadami. Czy jakieś było, nie wiem, bo nie oglądam rano wiadomości…

Krótko mówiąc, nie wygląda to za ciekawie…
Czas mi się zbierać do pracy, a parasol w samochodzie… zanim dolecę na parking będę mokra. Chyba nałożę jaką kurtkę, czy co? Chociaż jest gorąco…
To narzuć tylko.
Miłego dnia w pracy!
Spóźnione dziękuję
Przecież nie chodziło o to, żeby się nagrzać (prędzej zgrzać 😉 ), tylko żeby dolecieć we w miarę suchym ubraniu do samochodu 
Skrzyżowanie Grand i Des Plaines River Rd otworzyli w środę rano, a dziś znowu zamknęli, bo dolało… 

Człowiek z naturą nie wygra… Parę lat temu regulowali koryto rzeki i faktycznie zalewa znacznie mniej niż przedtem. Ale nadal zalewa…
Jak leje kilka dni, wręcz pękają w szwach, woda się nie mieści i zalewa…
Poradziłam sobie z tą kurtką
Po tych ulewach znowu ulice zamknięte
No i znowu na naszej spokojnej ulicy przewalają się tłumy i ciężko jest dojechać do domu. A na cały weekend zapowiadają przelotne burze, czyli będzie sukcesywnie dolewało i nie ma szans na podsychanie
Taką mają technologię, a z rzeką sobie poradzić nie umieją
Zbiorniki, umieszczone pod Chicago, na wodę deszczową są ogromne. A jest ich trochę. Każdy z nich ma po kilka milionów galonów (1galon to 3,78litra, tak dla przypomnienia), a i to nie wystarcza.
Władze miasta są bezsilne i tłumaczą, że urbanizacja zmniejszyła ilość gruntu. Domy mają podjazdy (same też zajmują trochę miejsca), ogromne parkingi sklepowe, wszystkie drogi… w to woda nie wsiąka, po prostu po tym spływa. A ilość gruntu wolnego od betonu czy asfaltu jest za mała na przyjęcie takiej ilości wody. To stąd te różne podtopienia… woda wali do rzek strumieniami, a jak się jej za dużo nazbiera… no właśnie
Niestety, takie są skutki betonowania czy asfaltowania. To samo się dzieje podczas ponadnormatywnych opadów w Gdańsku, na Morenie – wielkie betonowe osiedla i woda rżnie z góry na dół, zamiast wsiąkać po drodze.
Gdzie te burze, które miały być w całym kraju? Słońce świeci pełną gębą
Na razie mniej więcej od Łodzi do Lublina, ze szczególnym uwzględnieniem Radomia i okolic Kielc. I jakieś pierwociny koło Kędzierzyna-Koźla. A za chwilę znad Niemiec przylecą nad Bogatynię i okolice tego południowo-zachodniego „worka”.
Jakby się komu nudziło… Albo gdyby ktoś miał ochotę obejrzeć moją kuchnię i posłuchać napędzanej rozdętym ego samochwały… To ewentualnie może zajrzeć do Fikołka (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/fikolek.blogspot.com/2017/07/kuchnia.html).
Odczuwam nieodpartą potrzebę pochwalenia się czymś.
Czymkolwiek.
Zajrzałem nawet niezachęcany
Bo Ty masz dobre serce i duże pokłady cierpliwości do mnie
Mnie też zachęcać nie było trzeba
Prawda? Jak już Jo opisze ze szczegółami wszystkie zakątki domu, zrobimy skok i będziemy się poruszać jak po własnym domu.
To przypomnijcie mi na koniec, żebym napisała, gdzie ukrywam coś, co warto rąbnąć. Bo póki co to tak chyba nie bardzo jest co? Kominek na stałe wmurowany… Reszta w zabudowie… Do torebek i butów jeszcze nie doszliśmy…
O! Może kota ktoś chciałby? Bo obawiam się, że resztę dóbr przejedliśmy, albo zamieniliśmy na kible marki Koło
Bożenka ma swojego, a ja jestem uczulony, więc kot odpada. Coś się wymyśli, komplet Agathy Christie… albo jakieś inne książki.
TY! Od Agathy to Ty się wiesz co!
Zara se zamówię pieczątkę i wszystkie ostempluję!
Swoją drogą to byłby nius:
„Włamywacze ukradli książki. Zresztą nic innego do ukradzenia w tym domu nie było, bo kota nikt nie chciał.”
Trafiłabym na pierwsze strony gazet! I wreszcie byłabym SŁAWNA!
Och, to chyba w obu kierunkach wędruje 🙂
Bo to zaraźliwe jest
Co się dzieje w całej Polsce! Zapatrzyłam się na Krakowskie Przedmieście i tłumy protestujących W innych miastach, ale teraz czas już na mnie…

Spokojnej mimo wszystko…
Ja protestuję na własnej werandzie. Ale też już pójdę spać.
Spokojnej, bo nad Poznań nadciąga burza, ale do Warszawy dzisiaj nie dojdzie.
Jeszcze tę burzę słyszałam zasypiając…
Dobranocka.
Wymyśliłem sobie dzisiaj, że wrócę do Richarda Cheese’a, który przerabia każdą muzykę, osobliwie mocniejszego rocka, na przyjemne granie w amerykańskim stylu „do kotleta”. Dzisiaj „Enter Sandman” Metalliki, który zresztą też jest dobranocką, tyle że dość upiorną.
Snów o złagodzonej wersji rzeczywistości.
To co, może od razu lampkę, bo dzisiaj zmykam trochę wcześniej (był dość pracowity dzień, wbrew pozorom). Niech świeci!
Dobranoc. Nie politykujemy ale po ostatnich smutnych dniach to jest nadzieja…
Dzień dobry
Piątek, piąteczek, poątunio 
Piątunio.

Śniadanko?
Buro i ponuro. Ja się tak nie bawię. Aha – dzień dobry.
To plus minus tak samo jak u nas. Ale jakoś trzeba pociągnąć wózek naprzód.
Dzień dobry. Coś w nocy lało, ale chyba nie grzmiało, bo nic nie słyszałem.
Śniadanko jak śniadanko, kawa obowiązkowo!
U mnie grzmiało i lało. Racja, kawa obowiązkowa
Po burzliwej nocy smakuje zwykle podwójnie!
Przypis: lać lało (jeszcze ulice i chodniki mokre), ale jak się prześledzi archiwalne mapy z blitozrtungu, to widać, że burze się zatrzymały jakieś 100 km przed Trójmiastem, więc nie grzmiało.
Rozpadało się teraz na całego. Pozostaje mieć nadzieję, że w innym czasie (po południu) i miejscu (150 km dalej) będzie nieco inna pogoda.
Mój Pogoda&Radar mówi, że po południu nie będzie padać, ale będzie pochmurno.
Oczywiście na północy, bo u mnie zaświeci słońce.
No właśnie, jak pochmurno, to wszystko wolniej schnie. Ale trudno, zobaczymy.
Zależy gdzie się wybierasz, bo trochę na południe będzie nieco słońca.
Okolice Tucholi.
Powinno być słonecznie, czego Ci życzę.
Czy to prawda, że w każdym drewnianym wiejskim domu są myszy? Bez względu na izolacje i inne wynalazki?
Hm, to by się musiał odezwać ktoś, kto mieszka. Spróbuję uderzyć do kuzynki.
Odpowiedziała: „Nie wiem czy w kazdym drewnianym, ale z mojego sześcioletniego w sumie wiejskiego doswiadczenia wynika, ze w kazdym wiejskim Nie znam nikogo mieszkajacego na wsi kto by myszy, w ktoryms momencie nie mial. Zwykle jesienia. I to nie kwestia izolacji, a… drzwi i okien.”
Ja mieszkam w murowanym bloku, a też jeden rok miałam myszy. Przedostały się szparą przy rurze kanalizacyjnej. Myślę jednak, że gdzie jest kot, tam nie ma myszy. One gdy go poczują, same się wyniosą.
No właśnie z tymi kotami to cały czas słyszę (od mieszkańców wsi i okolic) utyskiwania, że coraz mniej jest łownych kotów, bo coraz więcej uzależnia się od michy wystawianej przez człowieka.
Słyszałam, że kot nie musi łowić, wystarczy sam jego zapach, żeby myszy się wyniosły.
Kot i pies. Dodatkowo kot łapie skorpiony. A, nie – to nie u nas
Pytam, bo własnego doświadczenia nie mam, ale moja macocha twierdzi, że w murowanych domach myszy nie ma, a w drewnianych owszem, bez względu na to jak i kiedy dom był zbudowany. Ona tę wiedzę ma na podstawie rozmów z tubylcami oraz własnego domu na wsi – tylko że ten dom to delikatnie mówiąc ruina, a oni tam jeżdżą tylko latem, więc nie wiem, czy to miarodajne. Dwa lata temu robili kapitalny remont z klepiskiem pod domem włącznie i podobno myszy nie ma (wg mojego ojca) / jest mniej (wg jego żony).
Wiadomo, że jesienią przychodzą schować się na zimę…
U mnie jest kot i pies i nornice widziałam wyłącznie w postaci nieco niedokończonego posiłku mojego kota
A mysz na trzecim piętrze? W murowanym domu??? Powiedz tatusiowi…
O matko…
Ja mieszkam na pierwszym piętrze i też miałam myszy. Zanim zauważyliśmy, już założyły gniazdo. Ale ja się nie boję myszy
I jeszcze uzupełnienie w kwestii drzwi i okien: „Nawet nie zauwazysz jak mysz wchodzi z toba. Wystarczy 2 sekundy dluzej drzwi otwarte przytrzymac. A co do okien, to po prostu mysz potrafi po scianie jak mucha bez problemu zapinkalac.”
PRAWDA! Widziałam!
Witajcie!
Jeszcze na Swięcajtach deszcz skończył się szybko, ale wkrótce potem telefon pławił się jeziorze (wraz z właścicielem), i musiał kilka dni schnąć. Tu pogoda dopisuje, mamy się nieźle. Szkoda, że nie mogę być naraz tu i na protestach…
Witaj!
Najważniejsza pogoda i humor. Gdy oglądałam protesty, myślałam o Tobie. Wiem, że gdybyś mógł, byłbyś tam wśród nich.
Pozdrawiam i życzę dużo słońca. No i nie kąp się już z telefonem…
Och, może udajcie się dowolną drogą, wodną lub lądową, do Suszu? To wprawdzie dobrze ponad 200 km na zachód, ale nazwa brzmi dobrze w kontekście schnięcia właściciela i telefonu!
Nieś kaganek oświaty patriotycznej tam, gdzie się suszysz
Oby Ci dalej ta pogoda dopisywała!!!

A wykąpany telefon pozwolił Ci oderwać się od wiadomości z kraju i ze świata. To też jakaś korzyść
Niedługo ruszamy, to ja może zawczasu powiem „do widzenia” 🙂
Przyjemności
Szerokiej drogi. I suchej.
Miłego!!!
Dzień dobry

Trochę zachmurzony… czyżby nowy deszcz?
Dzień dobry!
Tu cały czas pada. Głupie to lato.
A u mnie cały czas przebija się słońce i jest duszno.
Ale tu dzisiaj myszowo było… Się ma te doświadczenia…
A ma się… Ale teraz idę pod kordełkę. Dobranoc
Panowie nasi balują, więc może ja dziś dobranockę zamieszczę.
Tetryk gdzieś na żaglach, więc może szanty?
No i lampka…
Dzień dobry
Sama zostałam na Wyspie?
No nie – jestem z doskoku. Wiesz jak to jest – wakacje i tyle się w dodatku dzieje…
Ciebie rozumiem, ale reszta? Ledwo Panowie wyjechali, nikt tu nie zagląda. Czuję się jak Robinson Crusoe
Ja zaglądam jak zwykle, czyli od czasu do czasu
Zaglądasz jak możesz. Przecież w nocy nie będziesz pisać…
Dzień dobry

U mnie leje, a tu trzeba po zakupy jechać
A tu gorąco…
U mnie też gorąco, chociaż lało
W domu klimatyzacja chodzi na okrągło i jeszcze jakoś da się wytrzymać. Co prawda gdy dostałam rachunek za prąd (podwójny), zrobiło mi się gorąco, ale trudno siedzieć w takiej temperaturze i przy takiej wilgotności
Można nogi wyciągnąć… 
Cóż – to ja dzisiaj chyba ostatni raz dziś zaglądam i naszego Robinsona Cruzoe zsotawiam sama…Bo idę na urodzinowego grilla do pewnej polskiej znajomej a po takim przyjęciu – wiadomo…Jutro za to od samego rana jestem na staonwisku
Dużo przyjemności, Rena.
Miłego spędzenia czasu, Reno
Chociaż pewnie już spóźnione, bo pewnie jest po imprezie…
A ja idę pod prysznic, bo pot ze mnie spływa, jak z lokomotywy Tuwima
Heloł.
Ja dzisiaj robię za batowego. I próbuję nie zostać wdową w afekcie. Poza tym nie wyszła mi zapiekanka ziemniaczana i jestem wściekła. No i szykuję świeczki na wieczorny protest – z konieczności na własnej werandzie.
Lawenda znowu zmokła. BB SAM Z SIEBIE zgłosił się do wolontaryjnego programu dla aspergerowców. Martini się skończyło i nie ma szans na następne, bo tak się jakoś okazało, że przez ten czas, kiedy nie sprawowałam władzy mąż wydał resztę pieniędzy… Ale róże kwitną. Zwłaszcza ta biała. U mnie nawet rośliny w ogródku zachowują patriotyczne priorytety.
Idę się czegoś napić. O! Będę jak Królowa Matka i zrobię sobie gin&tonic.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/oberzyna.blogspot.com/2015/07/gin-tonic.html
Najważniejsze, że żyjesz, a zapiekanka to pryszcz. Nie wkurzaj się, bo szkoda nerwów.
Ważne również białe róże i świeczki. Wypij gin&tonic, to Ci dobrze zrobi.
Nie pomijajmy Królowej Matki!!!
Ups, przepraszam… Królowa Matka baaardzo ważna!!!
Ja myślę!
Bożenka ma rację. Zapiekanka to pryszcz
Róż co prawda nie mam, ale świeczki… to tak w ramach wspólnoty z tymi, którzy protestują.
A Królowa Matka powinna być dobrym przykładem do naśladowania

Lubię z lodem… alkohol do tego nie jest konieczny 


Patriotyczna róża i świeczki…
Brawo dla BB!!!
Póki nie masz Martini, to każdy inny środek zastępczy jest dobry
Co prawda osobiście nie przepadam za ginem, ale tonik jest dobry
Twoje zdrowie
Ja wiem, że gin&tonic czerwony nie jest, ale to było jedyne w miarę duże naczynie, jakie mamy w e-motkach
Czas spać. Jutro czeka mnie długi dzień.

Więc dobranoc. Lampki nie będę zapalać, ale może chociaż dobranocka…
Taka sentymentalna, w sam raz do spania…
No i ja też się pożegnam
Dobranoc.
Więc to ja pozwolę sobie zapalić lampkę co by spokoju naszych snów pilnowała 🙂
Dobranoc 🙂
Dziękuję Ci Lordzie za lampkę. Jeszcze raz powtórzę, na Ciebie zawsze można liczyć 🙂
Zapraszam pięterko wyżej
Tu już można zadyszki dostać…