« Goose Lake Psiogłowiec »

Boże Ciało w Roermond

Nie dawno było Boże Ciało. Hucznie obchodzone w Polsce, w Niemczech.

W Holandii jakoś inaczej. Przede wszystkim nie było wolnego dnia. Procesja odbyła się w niedzielę…

Mieszkam w katolickim okręgu. W Roermond są dwie katedry i kościołów katolickich chyba z pięć. Nie wiem – wszystkich nie znam.

Żaden kościół nie został zamknięty. Być może niektóre jak ten na ul. Kapelaan funkcjonuje dzięki Polakom. Bo w tym kościele odbywają się raz w miesiącu msze po polsku… sorry ja mało zainteresowana jestem i dopiero niedawno się dowiedziałam.

Zainteresowało mnie co innego – jak bardzo różni się ten katolicyzm znany mi z Polski od tego tutaj…

Wspominałam już u mnie, że właściwie sprawami kościelnymi zainteresowałam się przez przypadek – negocjowałam z księdzem w sprawie chrztu pewnej poganki :))

Najbardziej byłam zdziwiona, że przyjął nas przesympatyczny pan w cywilnym garniturze, bez koloratki, nie chciał żadnych papierków i zaświadczeń, i wyznaczył termin Chrztu od ręki…

No dobrze, naczytałam się na Onecie o Bożym Ciele, coś mi tam mignęło w telewizji niemieckiej i nastąpiła niedziela.
Pojechałam na spacer i żeby dojechać do przystani jachtowej musiałam udać się najpierw do centrum.

I tu następny zdziw. Przez rynek szła procesja – jak bozię kocham. Pierwszy raz widziałam księdza tradycyjnie obleczonego… (co prawda, byłam kiedyś na ślubie kościelnym, ale nie mogę sobie przypomnieć jak ksiądz udzielający ślubu był ubrany…)
I jeszcze – następny zdziw – wszystkie okoliczne butiki i dyskonty były zamknięte. Na krótko – bo jak tylko procesja przeszła już w bocznych uliczkach zauważyłam parę otwartych obiektów.
O dwunastej zaczęły bić dzwony we wszystkich kościołach. Procesja sobie poszła do katedry a dzwony biły, biły… Jednak uciekłam nad Mozę. Trochę mi za głośno było.

Tyle tylko, że zainteresowało mnie żdziebko dlaczego w niewielkim w końcu Roermond tyle katolickich obiektów.

I dowiedziałam się, że Roermond liczy sobie trochę latek – pierwsze wzmianki ponoć są z 13 wieku. Wikipedia i wujek google podają szczegółowe wiadomości.

Ten kawałek Limburga długo był wasalem Hiszpanii. Potem – jak Niderlandy zdobyły się na samodzielność ten kawałek przechodził różne koleje losu – a to był niemiecki, a to belgijski bo panowie grafowie sprzedawali sobie i kupowali a Belgowie chcieli. W międzyczasie przeszły się tutaj wojska napoleońskie niosąc kaganiec wolności i wtedy jeden, jedyny raz Munsterkerk był zamknięty…

Katolicyzm trzymał się i trzyma twardo w moim okręgu. Niejaki Pierre Cuypers tu się urodził, tu działał i co mógł (a specjalizował się w budowlach sakralnych) to ulepszał, dobudowywał i rozbudowywał….

Włodarze zbudowali pomnik koło katedry, którą rozbudował, itd. Roermond jest Cuyperowskie… :))

Myślę, że każdy, kto będzie chciał znaleźć daty historyczne, szczegóły znajdzie sobie. Jest w googlach pełno informacji – a najwięcej po niderlandzku :))

Ja chciałam tylko napisać, że w moim odczuciu – ten katolicyzm tutaj jest taki jakiś ludzki… być może również protestanckie wpływy są.

Jednak nie zawsze tak było… o nie zawsze… znam ludzi, którzy tutaj się wychowali, jeszcze przed wojną, którzy na widok klasztoru, ochronki szczekają.

Znane są fakty jak heksenjagd gdzie w samym Roermond 65 czarownic spalono… hmmm…

Co kościołowi to kościołowi, co ludziom to ludziom. Kościół powinien się sam utrzymać, tak mi się wydaje. Więc dlatego wiele – jako obiekty historyczne pracują jak muzea i to jest ok.

Mam zdjęcia z tej procesji. Nie są najlepszej jakości bo ja jakoś nie najlepszy fotograf jestem. Procesja była króciutka – parę osób na wózkach, chórzystki, też jakiś większy znaczeniem ksiądz, orkiestra dęta i tyle.
Ani jednego młodego człowieka. Za to jakimś strasznie śmierdzącym kadzidłem zostałam okadzona…

257 komentarzy

  1. Rena pisze:

    Zapraszam do poczytania. Zdjęcia są fatalne ale w tle ten śliczny ryneczek

  2. Rena pisze:

    Mamo. cierpliwości .Tylko papierosa zapalę…

  3. Bożena pisze:

    Zdjęcia całkiem dobre, ale ta procesja mnie zadziwiła. W Polsce idą tłumy, a tam można by ludzi policzyć na palcach.
    Relacja ciekawa, brawo! Brawo!

  4. Rena pisze:

    Taż dlatego o niej pisałam …i wolnego dnia nie było, i w niedzielę…. Happy-Grin

  5. Rena pisze:

    Więcej było fotografujących i przypatrujących się Wink

  6. Rena pisze:

    Przepraszam – ew. zdjęcia uzupęlnie jutro. Nic innego zresztą na nich nie ma bo procesja była malutka…. Teraz sama nie wiem czy oglądać coś na kształt Ediego po niemiecku czy jednak koncert Andre Rie. Chyba obue rzeczy na raz Uwlelbiam koncert Andre RIe To do jutra kochan Bye

  7. Bożena pisze:

    Ale teraz już się odmeldowuję… GoodNight lulu

  8. miral59 pisze:

    Nie wiem jak jest w innych krajach, ale w USA procesja na Boże Ciało też jest w niedzielę, a czwartek nie jest dniem wolnym od pracy. Także to nie tylko u Ciebie Reno Happy-Grin
    Chociaż muszę przyznać, że na Jackowie procesje są bardziej liczne. Ale to chyba nie dziwi, bo Polonii w Chicago jest bardzo dużo i część z nich to zagorzali katolicy. Happy
    Poza tym, zamykanie ulic dla procesji kosztuje, a nie każdą parafię na to stać. Także idą małymi uliczkami wokół kościoła…
    Nie to co w Polsce… a przynajmniej z tego co pamiętam…
    Poza tym, nie wiem co chcesz od tych zdjęć? Pokazują wyraźnie to, co miały nam pokazać. Mnie się podobają Happy
    No i przy okazji można się dowiedzieć czegoś nowego. I to jest piękne Approve Nie ruszając z domu tyłka możemy zobaczyć inny świat… brawo Reno!!! Brawo! Brawo! Brawo!

  9. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Kawy, herbaty? expresso Kawka

    • miral59 pisze:

      Dzień dobry Delighted
      Ja bym poprosiła o „palto” Wink To nasze gwarowe (miejscowe) powiedzenie. Jak się było na imprezie i chciało się wracać do domu…

    • Zoe pisze:

      Dzień dobry.
      Jak się zastanowić to jednak ciekawe, że kościół katolicki w Polsce utrzymał tak duże wpływy.
      Ps. Herbata o tej porze u mnie to podstawa.

      • miral59 pisze:

        Ale to, że utrzymał swe wpływy, to wina samych wiernych… Pozwalają za dużo. Nie czytają Pisma Świętego i nie mają o swojej wierze bladego pojęcia. Wiedzą tylko to, co im ksiądz przekaże… wiadomo, że przeciw sobie nie przekaże niczego… Kapłaństwo powinno być posługą, a nie „sobiepaństwem”. Tylko większość Polaków nie wie o tym… może nie tyle Polaków, co wiernych…
        To ma być posługa, a nie władza… różnica zasadnicza… a przynajmniej tak mi się wydaje

      • Quackie pisze:

        Jak napisałem niżej – stały, potężny popyt na usługi oraz praktycznie brak konkurencji psują jakość tychże usług.

        • miral59 pisze:

          Tym bardziej, że parafianie nie mają nic do powiedzenia. Muszą tylko słuchać, przytakiwać i oczywiście płacić…
          Gdyby wprowadzono podatek kościelny i tylko to było źródłem utrzymania, parafianie mogliby zyskać pewien „argument” do ręki. Władze kościelne musiałyby się liczyć ze zdaniem wiernych, bo w każdej chwili takie osoby mogłyby się przenieść do innej parafii, czy w ogóle zrezygnować z usług i przestać płacić. Ale to są mrzonki, bo żadne władze świeckie nie zrobią niczego bez porozumienia z KK, a im taki układ się w ogóle nie opłaca… Sad

  10. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Komu w drogę, temu czas. Wracamy do domu. Dziś pierwszy etap – do Kalsdorf. Z jednej strony trochę szkoda, bo wakacje mieliśmy wyjątkowo udane. Z drugiej – wiadomo: co za dużo, to niezdrowo. No i ogródek czeka. Ciekawa jestem jak zniósł moją nieobecność.
    Kawa. Pakowanie samochodu. I w drogę!

  11. miral59 pisze:

    Jestem co nieco wystraszona Amazed
    Wysiadło nam coś w klimatyzacji, a na jutro (czwartek) zapowiadają ocieplenie Weary Nie wiem jak wytrzymamy te 33C z tą potworną wilgotnością TooHot! Będzie się można usmażyć (czy może bardziej ukisić) na amen… Mąż niby jest specjalistą od klimatyzacji(w zawodzie od prawie 20 lat), ale cudotwórcą nie jest. Jak coś wysiadło na amen, nie da się tego naprawić… po prostu trzeba wymienić Worry Tylko niech mi ktoś powie, skąd na to wziąć kasę… to nie są setki, ale tysiące… nie mieliśmy tego w planach budżetowych… Worry

  12. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Bezawaryjnej jazdy podróżującym, poprawy warunków dla przegrzanych i zagrożonych przegrzaniem…
    Dzisiaj mam dzień biegający Wink

  13. Quackie pisze:

    Dzień dobry na nowym pięterku.

    Być może inny stosunek do wiernych wynika z większej konkurencji, jak w USA (kiedyś popełniłem na ten temat tekst, ale nie przeniosłem go na Wyspę). Czasem mam wrażenie, że tu działają normalne rynkowe prawa podaży, popytu i konkurencji. W Polsce popyt od lat jest ogromny (czy z racji wiary, czy obyczajowości, to już inna sprawa), a konkurencja żadna, więc „obsługa klientów” wygląda tak, jak wygląda. W USA popyt jest taki sobie, a konkurencja olbrzymia (kościoły protestanckie i episkopalne, nie wspominając już o innych religiach), więc wygląda to w większości przypadków dużo sympatyczniej. Aczkolwiek w polonijnych parafiach, gdzie popyt jest zapewniony i stały, może to wyglądać bardziej jak w PL. W Holandii wydaje mi się, że popyt jest nikły, a z podażą to nie wiem, ale pewnie jest bliższa USA niż Polsce.

    • miral59 pisze:

      Nie ze wszystkim się zgadzam, Mistrzu Q. W Polsce też jest różnorodność wiar, tylko się o tym nie mówi głośno. Przyjmuje się za pewnik, że Polacy są katolikami. Na terenach, z których pochodzę jest bardzo dużo prawosławnych. Całe wsie. Jest też sporo protestantów, że o ateistach nie wspomnę. Ludzie zmieniają wiarę, ale nadal tkwią w księgach parafialnych i są liczeni jako wierni. To stąd ten wysoki procent. Nawet ci, którzy złożyli akty apostazji są liczeni jako parafianie i nikt nie zamierza wymazać ich z tych ksiąg. Chociaż ci ludzie nie mają już z kościołem nic wspólnego.
      Wydaje mi się, że w Polsce ciągle działa zasada, że jak ktoś głośno krzyczy, to ma rację… a KK i jego fanatycy są bardzo głośni…

      • Quackie pisze:

        Różnorodność tak, ale nie ma takiego dostępu do nich, zwłaszcza poza dużymi miastami. No i nie zdziwiłoby mnie, gdyby w małych społecznościach osobie zmieniającej religię czyniono wstręty, np. pomalowano dom, żeby nie gorzej. Jakoś USA mi się wydały pod tym względem bardziej tolerancyjne.

        • miral59 pisze:

          Może i USA jest bardziej tolerancyjne, ale wydaje mi się, że tutaj inaczej podchodzi się do prawa. Chyba pisałam już o tym… dawno to było… chyba ze dwa lata temu. Kongres Amerykański ogłosił, że osoby tej samej płci mogą zawierać związki małżeńskie, bo mają prawo do wolności. To prawo zaczęło obowiązywać we wszystkich stanach. Nie pamiętam już dokładnie gdzie, ale urzędniczka stanu cywilnego odmówiła udzielenia ślubu parze homoseksualnej, bo to się nie zgadzało z jej światopoglądem. Wyleciała ze świstem z roboty i jeszcze na dokładkę miała sprawę w sądzie. Od razu jej się ten światopogląd zmienił Wink Płakała, przepraszała, korzyła się jak mogła, żeby tylko wrócić do pracy… W sumie to nawet nie wiem, czy wróciła, czy nie Happy-Grin Bo tutaj nikogo nie obchodzi jakie masz przekonania. W pracy masz przede wszystkim wykonywać obowiązki, po pracy możesz wracać do domu i swoich przekonań Wink Overjoy Wspominam o tym, bo wiem jak teraz modne są różnego rodzaju klauzule sumienia… to też jest związane z religią i kościołem. Tutaj to byłoby nie do przyjęcia. Może dlatego, że jest tu zbieranina z całego świata. Różne kolory skóry, różne religie. I jest autentyczna rozdzielność państwa od kościoła… Happy-Grin

    • miral59 pisze:

      A! I jeszcze coś…
      Z tego co słyszałam, kościoły w USA mają prawnie zabronione mieszanie się do polityki. Jeśli w jakimś kościele księża zaczynają uprawiać politykę, cały dekanat musi płacić podatki, z których normalnie jest zwolniony. A nic bardziej nie boli, niż uderzenie po kieszeni Wink
      I dlatego przed wyborami (tak tutejszymi, jak i tymi w Polsce) księża namawiają do głosowania (bo to obywatelski obowiązek), ale nie mówią na kogo. Jedynie wspominają, żeby głosować zgodnie z sumieniem. I nie jest to przedmiotem kazania, ale wspomnieniem w ogłoszeniach parafialnych. Happy-Grin

      • Quackie pisze:

        O, i to by było piękne.

        Ino że mieszanie się do polityki jeszcze trzeba udowodnić, a jestem sobie w stanie spokojnie wyobrazić księży używających ezopowego języka, byle tylko nie płacić, a swoje (=politycznie zaangażowane) powiedzieć.

        No i oczywiście KK w Polsce ma takie prawa podatkowe, jakie ma, poza tym, że Urząd Skarbowy w PL na pewno podchodzi do wszelkich zobowiązań Kościoła czy księży inaczej niż amerykański IRS :/

      • Zoe pisze:

        To już nieaktualne nie mieszanie się kościołów w politykę:
        http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.rp.pl/Prezydent–USA/170509669-USA-Donald-Trump-podpisal-rozporzadzenie-znoszace-poprawke-Johnsona.html

  14. Rena pisze:

    Dzień dobry. Kawusię popijam. W Holandii jest konkurencja ogromna.
    FUnkcjonują tu przecież wszystkie religie świata. Oprócz tych starych katedr i kościołow katolickich jest tu przecież i Meczet, i jakaś hinduska bożnica i protestanci, i i bożnica żydowska : i nawet sekta maharischi..Są buddyści i wyznawcy Shiwy..Do wyboru do koloru. Jest w czym wybierać
    Dlatego też zadziwił mnie ksiądz w sukience na procesji..
    Przy okazji czytania i katolicyzmie w Limburgu dowiedziałam się tez różnych śmiesznych rzeczy – jak to drzewiej bywało i jakie problemy katolicy mają teraz….
    ALe nie o tym chciałam pisać ..CHciałąm ludziom mieszkająćym w Polsce
    uzmysłowić ,że można inaczej. Miralce i innym mieszkającym w innych krajach na pewno to nie dziwne….

  15. Gimi**** pisze:

    Dzień dobry,
    Bardzo ciekawy tekst. Procesyjka rzeczywiście maleńka, a zdjęć więcej chętnie też bym obejrzała.
    Udanego dnia;-)

  16. Rena pisze:

    Powinny być dodatkowe zdjęcia w galerii procesja . Jka się to robi dalej – nie mam pojęcia . Zrobiłam co umiałam i być może zdarzyc się ,że są duplikaty….Ja jestem jednak technicznie inteligentna inaczej Disapproval

  17. Tetryk56 pisze:

    Chyba wam już opowiadałem, jak w mrokach stanu wojennego dostałem paszport służbowy i firma (wówczas pracowałem w ZETO) wysłała mnie na kurs do Belgii, do małego miasteczka pomiędzy Brukselą a Leuven. Pewnego wieczora po zajęciach poszliśmy z kolegą pooglądać miasteczko, i zwrócił naszą uwagę kościół – gotyk lub neogotyk, imponująca dość budowla. Drzwi się okazały otwarte, w środku pusto. Gdy chwilę oglądaliśmy bogate zdobienia wnętrza, podszedł do nas jakiś człowiek i nawiązał rozmowę. Dowiedział się, że tylko zwiedzamy, poopowiadał nieco o kościele, na koniec dodał, że gdybyśmy potrzebowali jakiejś pomocy duchowej, to chętnie nam służy, bo on tu jest proboszczem… Po jakichś dwudziestu minutach pojawił się ktoś jeszcze, a my spokojnie dokończyliśmy ateistyczne oględziny i poszliśmy sobie. Na rozkładzie doczytaliśmy się, że kościół był otwarty, ponieważ była to pora jedynej w ciągu doby mszy…

  18. Rena pisze:

    No widzisz – i tak jest. Fakt kościoły są zamykane , tzn przekształcane w Muzea i widziałam również reportaż jak pewien kościół słuzy za … mieszkanie kilku rodzinom a jednocześnie swoje zadanie spełnia..tzn odbywają się posługi w części kościelnej . Hmm być może to dziwne ale niegłupie wydaje mi się. W Roermond jeszcze nie słyszałam ,żeby jakikolwiek kośćiół zamykano lub przekształcano.

  19. Bożena pisze:

    To piękne co piszecie, ale my się tego niestety nie doczekamy. U nas KK kwitnie, tym bardziej od czasu wyboru Polaka na papieża. Niektórzy popadli w jakiś amok. Chociaż ostatnio zauważyłam, że coraz więcej ludzi przeciera oczy…

  20. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Na razie jest jeszcze znośnie, ale i wcześnie Pleasure
    W sumie to nie tyle wysoka temperatura potrafi wykończyć, co ta pierońska wilgoć w powietrzu. Weary

  21. Rena pisze:

    He – u nas też tropik….Powoli zrywa się wiatr i zapowiadają burze…
    Czuję się jak zdechły Azorek…Chyba sie zdrzemną bo powoli zaczyna nic do mnie nie docierać…Najgorsze, że rowerek dalej w przegladzie i ja muszę wszędzie pieszo… Worry

  22. Tetryk56 pisze:

    Renia, jak się wydrzemiesz, dodaj podpisy do nowych zdjęć Please1

  23. Bożena pisze:

    Coś się stało, nie mogłam otworzyć strony Worry

  24. Tetryk56 pisze:

    Przepraszam za zamieszanie – dodawałem subtelniejszą kawiarkę i strzeliłem byka Ashamed

  25. Rena pisze:

    Hmm, właściwie chyba nie muszę dodawać podpisów bo jak wejdę w te zdjęcia, to znowu coś namieszam bo ja dzisiaj jakąs niekumata jestem. Pięknie uszeregowałeS jak trzeba i kazdy wie, gdzie koniec ,gdzie początek…Już wystarczająco głupot narobiłam. Jak ten deszcz nie nadejdzie to jeszcze do Dagmary musze iść.Kwiatki podlac..ech życie. Pleasure I Teryczku – dziękuję za pomoc i za cierpliwość.. Buziaczki

  26. Quackie pisze:

    Ach, dopiero teraz zerknąłem w galerię. Najbardziej mi się chyba podoba ksiądz z Surinamu, prawem kontrastu, bo poza nim niemal wszyscy w procesji biali!

  27. Quackie pisze:

    Jeszcze nie fajrant, ale już rzutem na taśmę – blisko. Tylko że potem i tak przerwa.

  28. Jo. pisze:

    Dojechaliśmy do Kalsdorfu. Jutro ciąg dalszy podróży. Wyspa mi się bardzo słabo ładuje, więc czytać będę już z domu.
    Buziaczki

  29. Rena pisze:

    Jak na razie raz zagrzmiało i spadły 3 marne kropelki…..
    ja się dzisiaj pożegnam na dzisiaj bo tak jakoś mi fizycznie bele jak… Czas odejśc od kompa i czas chyba przyjąc pozycję leżącą…jakiś he romans obejrzeć…albo co lulu

  30. Bożena pisze:

    Ja też się pożegnam. Tu ani nie zagrzmiało, ani kropelki deszczu.
    Dobranoc, do jutra, idę pod kordełkę kordelka

  31. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Ponieważ jutro rozdanie świadectw i zasadniczo początek wakacji, będzie klasyka rocka. Czyli Pink Floyd i (prawda, raczej późny niż klasyczny) utwór „Learning to Fly”. Czyli że nauka latania. Mocny bit, ale spokojny wokal.

    Snów o tej nauce właśnie.

  32. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś o północy obudziła mnie burza, łupało potężnie Pondering

  33. Bożena pisze:

    Ponieważ jest wcześnie, więc z kawą i herbatą nie wyślę Gieni. Kelnereczka Ta pani jest bardziej cicha. Częstujcie się, proszę…

  34. Bożena pisze:

    Wszystkiego najlepszego Tatusiom…http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/img1.dmty.pl/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/uploads/201706/1498170846_ahjnos_600.jpg

  35. Jo. pisze:

    Wracamy niewyspani i w nastrojach takich sobie. Cały wieczór i noc napływały do nas relacje z Warszawy, zakończone komunikatem: „Babcia umarła.”. Wprawdziw babcia mojej przyrodniej siostry, nam niezbyt bliska, ale sami rozumiecie…

    No nic. Do usłyszenia z Warszawy.

  36. Quackie pisze:

    Dzień dobry, chociaż pochmurny i zachowuje się tak, jakby miało lunąć w każdej chwili.

  37. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Nowa kelnereczka puszcza oczko, macha ściereczką, ale ani kroku bliżej… 😉

  38. Zoe pisze:

    Dzisiaj w planach Wrocław. Festiwal wysokich temperatur… Będzie się działo. Tylko trzeba tam dojechać Happy-Grin

  39. misiek pancerny pisze:

    Dzień dobry bardzo 🙂 Oczywiście święto Bożego Ciała podobnie jak wszystkie inne obrządki chrześcijańskie zostały żywcem zerżnięte z obrządków pogańskich i twórczo zaadoptowane. Monstrancja zastąpiła Kielich Wielkiej Matki naczynie symbolizujące narodziny, śmierć i odrodzenie, święcenie ziół i przyozdabianie ołtarzy zieleniną pozostało niezmienione, a chodzenie w kółko kwadratowe zostało zapożyczone z religii buddyjskiej gdzie koło obrazuje niebo, a kwadrat ziemię 🙂
    Ps. Bardzo ciekawy opis i zdjęcia, diametralnie różne od polskiej rzeczywistości.

    • Bożena pisze:

      Przyznaję Ci rację, Miśku. Wszelkie obrzędy zostały przeniesione z pogaństwa, żeby pogan przyciągnąć do KK.

      • misiek pancerny pisze:

        Praktycznie wszystkie Bożenko, nawet w zeszłym roku roku niejako pod letkim przymusem spłodziłem dość obszerne wypracowanie w tym temacie i sam się zdumiałem wynikami, nie miałem pojęcia, że aż tak bardzo obrzędy chrześcijańskie zostały skopiowane z pogańskich rytuałów. Najśmieszniejsze było odkrycie skąd wziął się św. Mikołaj w czerwonym ubranku, okazuje się, że postać z brodą w czerwonym ubranku wymyśliła Coca-Cola w 1931 roku, bo do tej pory Mikołaj ubierał się na niebiesko, a to nie były barwy Coca Coli
        Overjoy

    • miral59 pisze:

      Witaj Miśku!!! Delighted
      Muszę przyznać, że w USA nie ma wielu świąt, w związku z którymi w Polsce są dni wolne od pracy. Czy to nie dziwne? Kiedyś w swojej naiwności myślałam, że skoro jeden papież, jedna wiara, to i święta jednakowe… a tu niespodzianka Overjoy
      O niektórych świętach Amerykanie nawet nie słyszeli (i to mówię o katolikach, a nie o protestantach), do innych mają zupełnie inne podejście i zupełnie inne zasady. Kiedyś rozmawiałam z taką „rozmodloną” i opowiedziałam o swoich wątpliwościach… odpowiedziała mi, że to jest jak z partią. Każdy „szef regionu” ma prawo ustalać własne zasady postępowania… Zgłupiałam do reszty Wink Overjoy Bo przecież każdy z nich podpiera się „Wolą Bożą”… to czy to znaczy, że ta „Wola” zależy od regionu, czy po prostu ktoś tu kantuje… Overjoy

      • Tetryk56 pisze:

        W przekazywaniu ludowi woli Bożej najistotniejszy jest ostatnie ogniwo łańcucha transmisyjnego… i w ten sposób owa wola dzieli się na niezliczoną ilość „bożych wólek” 😉

  40. Rena pisze:

    Dzień dobry. miśku – bardzo życzliwy jesteś.
    Ja tylko na chwilkę disiaj…Ręce pełne roboty, tzn takiej ,którą sobie sama wymyśliłam ..Poza tym
    1. Odebrałam rowerek. Bateria mi się kończy . Tzn, na jednej kresce mogłam kiedyś przejechać 10 km teraz pięc ,co mnie naraża na jeżdzenie z akumulatorem…Nowa kosztuję ok 600 eu.Więcej niż rower..
    2. Opłacając coś tam zawieruszyłam kartę bankową. Miałam palpitacje serca i dziw ,że mnie szlag nie trafił. Karta się znalazła w miejscu ,w ktoym nigdy nie powinna być . Rzucona niedbale..Chyba jednak upały mi nie służa chociaż dzisiaj jest znośnie…
    Tak poza tym wszystko ok Happy-Grin

    • misiek pancerny pisze:

      Nawet bez rowerka galopujesz jak Struś Pędziwiatr 🙂 Jeśli dobrze zrozumiałem posiadasz rower z napędem elektrycznym? Ciekawe, nigdy takiego nie widziałem, spalinowe i owszem, ale elektrycznego w życiu, ja tam nie jestem miłośnikiem wysiłku fizycznego, ale pedały zapewne owo cudo posiada? To może spróbuj pojeździć metodą na kręciołka, Quackie zapewne ochoczo udzieli Ci stosownych lekcji
      Happy-Grin

  41. Rena pisze:

    To jest rowerek na baterię. Pedałować muszę ,czy chcę czy nie chcę ale bateria umożliwią „lekkie” pedałowanie nawet pod górkę. Kocham ten mój sprzęt do pedałowania. Wink

    • misiek pancerny pisze:

      Zaklej plasterkiem wskaźnik naładowania baterii, a przestaniesz się stresować, może i rower będzie ciężej chodził, ale to dla zdrowotności dobre 🙂
      Wink1

  42. Quackie pisze:

    Dobry wieczór! Fajrant i przerwa. A na rowerowego instruktora, b. przepraszam, ale się nie nadaję. Worry

  43. Ultra pisze:

    Chciałabym do Polski przenieść te ludzkie zwyczaje księży…
    Moja sąsiadka każdy grosz zamiast dzieciom wysyła ojcu Rydzykowi. Jak zwracam uwagę, jaki z niego ojciec, skoro nie ma dzieci, to jest oburzona, że szargam świętością, a jego po rękach całować trzeba…

  44. Rena pisze:

    Ja już o świętościach nie będę się wypowiadać. Wracając do baterii itp informuję, że posiadam smartfona przez przypadek, telefon dla niewidomych z Polski, przez przypaadek,tudziez laptopa i tableta. Wszystko na baterie.. No i rowerek.. Codziennie coś ładuję, codziennie jakiś kabelek do czegoś jest podłączony…Czy świat jest normalny?? się pytam … Jakl jadę gdziekolwiek to jadę z bandą kabelków….Kabelki na pierwszym miejscu do zapakowania..A teraz jeszcze na dalsze trasy z aku – ludzie … cierpliwości Happy-Grin

  45. Jo. pisze:

    Ziemia! Ziemia!!! – zawołał BlueBoy niemal rzucając się na kostkę brukową prosto z samochodu.

    Znaczy: WRÓCILIŚMY.

  46. Rena pisze:

    No pięknie Jo. Czyli wszystko ok. Czekamy na relację

  47. Quackie pisze:

    A mnie odciągnięto wołami od komputera. W związku z czym jestem dopiero na dobranoc Weary zaraz będzie i dobranocka.

  48. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    „Blues niepotrzebnych powrotów”, tym razem nie w wykonaniu Elżbiety Adamiak (wolałbym, ale widzę tylko wersje koncertowe) – ale grupa Mikroklimat całkiem daje radę, muzycznie i wokalnie.

    Snów o powrotach, wszystko jedno jakich.

  49. Zoe pisze:

    Wrocław mówi dobranoc.

  50. miral59 pisze:

    Żyję!!! Ochłodziło się, a i mąż co chwilę lata i sprawdza, czy podłączony kondensator działa Overjoy Jak na razie działa…
    Mówiłam od razu, żeby go podłączył (stoi u nas w ogródku chyba od dwóch lat, nieużywany), ale tłumaczył mi, że nasz „kojl” w piwnicy jest tylko „dwutonowy”, a ten kondensator „trzytonowy” i nie będą ze sobą współpracować. Proszę mnie nie pytać o co chodzi, bo się absolutnie nie znam…
    Koledzy w pracy powiedzieli, że powinien spróbować, bo może zadziałać. Spróbował i działa Delighted
    Wynika z tego, że żony zawsze trzeba słuchać, nawet jak się nie zna na urządzeniach Overjoy
    W zasadzie można by teraz otworzyć okna, bo na podwórku się znacznie ochłodziło, ale musimy sprawdzić jak to urządzenie działa… No to sprawdzamy. Happy-Grin

  51. miral59 pisze:

    Miłego weekendu Wyspiarzom życzę Delighted
    Na jutro planujemy nową wycieczkę, ale tradycyjnie nie wiem dokąd Wink Delighted
    Mąż kazał mi wymyślić… sama nie wiem… chyba muszę się z tym problemem przespać i rano coś wymyślę Pleasure

  52. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted I już po nocy świętojańskiej Fala

  53. miral59 pisze:

    Nie wiem jeszcze co nam z tego wyjdzie, ale na długi weekend (czyli ten następny) planujemy odwiedziny w miasteczku na południu Illinois – Olney. To kawał drogi (405km) i trochę czasu zajmie, żeby tam dojechać… ale z tego co sobie poczytałam, to istnieje tam populacja białych wiewiórek. Happy-Grin To albinosy, nad którymi pieczę ma miasto. Duma i… kasa, bo przyjeżdżają turyści z całych Stanów. I oczywiście zostawiają tam masę dolarów. Populacja białych wiewiórek liczy sobie ponad 750 sztuk, czyli nie powinno być problemu z trafieniem na nie… Nie lubię tutejszych wiewiórek, ale na te białe, to chętnie bym popatrzyła Wink I oczywiście obcykała Overjoy Jako ciekawostkę…
    Najgorzej, że na ten długi weekend zapowiadają deszcz i burze… w takich warunkach ciężko coś porządnie obcykać… zobaczymy…

  54. Jo. pisze:

    …bry

    Jakoś dziwnie mi. Znaczy fajnie, że w domu, tylko muszę wskoczyć w tzw. własne buty.
    Póki co – śniadanie.
    expresso PofCooks Roll

  55. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Noc Kupalna minęła! Czy będą jakiś relacje o wiankach, skokach przez ogień lub nasięźrzale?

  56. Quackie pisze:

    Dobry. Tutaj zdecydowanie pochmurno i chłodnawo, a do tego ulicę nam zamykają, bo kolarze się będą ścigać. Na szczęście dzisiaj nigdzie nie jedziemy autem.

  57. Rena pisze:

    Witajcie – kawę jak najbardziej. U nas sympatycznie. Wiaterek jaiś i zagrożenie pożarowe więć wyprawa na Meinweg raczej nie…. Może śladami Napoleona??Coś wymyślę bylenie za daleko bo łądować się muszę…tzn . liczne baterie Overjoy

  58. Rena pisze:

    Sucho – w Brabant się też taki park podobny palil dwa dni temu. Przecież od tygodnia kropla deszczu nie spadła. Jeśli Holandia leży w depresji to nie znaczy, że się tu nie pali. Pali się bardzo często – na szczęście nie na taką skalę jak w Londynie… Weary

  59. Rena pisze:

    Ach – jeszcze wczoraj widziałam w tv ,że szuwary gdzieś ram na kanale podlewają. Bo niski stan wód jest a jak te szuwary wyschną a przyjdzie deszcz długotrwały to zatkają przepustowość wód i może być podtopienie ,jak ponoć było w ubiegłym roku… Tears

  60. Rena pisze:

    Lasy jednak nie rosną na kanałach Happy

    • Quackie pisze:

      No nie, to prawda. A jednak człowiek ma „z tyłu głowy” obraz Holandii poprzecinanej kanałami tak gęsto, że zawsze jest blisko jakaś woda, jakby trzeba było gasić. Nie twierdzę, że słuszny Wink1

  61. Jo. pisze:

    Pranie. Prasowanie. Rozpakowywanie. Psa i kota odebrać z hotelu. Pranie. Pojechać z BB po prezenty imieninowe. Prasowanie. Ogród zarósł. Kot miauczy. Przełożyć pranie z pralki do suszarki.

    Jezu…

  62. Rena pisze:

    Cała Jo….
    A ja testowałam swoją baterię. Przejechałam dzisiaj – niewiele , siedem klm. Zeżarlo mi jedną kreskę i troszeczke. Hmm..będę musiała brać ze sobą jednak ładowarkę na dłuższe trasy. Byłam w parku ,gdzie są uoamiętnione wojskowi ,którzy zginęłi w różnych zakątkach świata od 1947 – do nadal…. Tears Bo dzisiaj jest dzień weterana.. Oficjalnie, w Hadze była parada przed królem i premierem….I tak mnie natvhnęlo…

    • Quackie pisze:

      Chwilkę, a będziesz miała gdzie się podłączyć z ładowarką „w trasie,” że chcesz ją brać ze sobą? Macie tam takie publiczne gniazdka?

  63. Rena pisze:

    Sorry – te literówki mnie wykończą…

  64. Quackie pisze:

    A literówkami się zbytnio nie przejmuj Pleasure

  65. Rena pisze:

    W każdej kawiarni np. można się ładować… Za darmo jeszcze, raz już skorzystałamm z usług takiej …W pubach pewnie tez, na stacjach benzynowych itp jednostkach. Happy-Grin

  66. Rena pisze:

    ALe mnie pocieszyłeś . Hi,hi zrozumiałam ten tekst Happy-Grin

  67. Rena pisze:

    A słyszałes może o tym ,że Holendrzy w ubiegłym tygodniu testowałi samochód na światło słoneczne… Podobno w najbliższych dwóch latach ma wejść do produkcji… Ekstra samochodzik..tylko nos ma nieco długi Wink

    • Quackie pisze:

      Nie. No, to faktycznie świetna rzecz… pod warunkiem, że nie będzie akurat w okolicach wyjazdu długiego deszczowego tygodnia.

  68. Rena pisze:

    Ten testowany przejechał 750 km. Fakt – w słoneczny dzień ale ma na pewno jakieś urządzenia do wykorzystania w deszczowe dni. Przecież te co to na dachach je montująą też jakoś zbierają energie..Nie wiem nie znam się tyle wiem ,że Holandia ma 40 & odnawialnej energii. Wiatraki w morzu, te solaria cz Wink1 y jak to się zwie i inne pomysły… Wink1

    • Quackie pisze:

      No więc owszem, zgadzam się, jestem jak najbardziej za.

      Tylko na razie obawiam się, że te 750 km to jest przejechane z jakąś optymalną prędkością (40-60 km/h), a na pokładzie była jedna, maksimum dwie osoby. Przełom to będzie, jak zaczną produkować takie samochody, które na tych bateriach przejadą te 750 km, ale z czteroosobową rodziną na pokładzie, normalnym poborem mocy (światła, klima, radio/ odtwarzacz, nawigacja) i z prędkością ~120 km/h.

      Oczywiście zdaję sobie sprawę, że żeby tak się stało, to trzeba od czegoś zacząć (nie od razu Kraków zbudowano) i tym czymś jest ten samochód, o którym piszesz.

      • Tetryk56 pisze:

        Sądzę, że na trasy bardziej jednak obiecujące są ogniwa paliwowe…

        • Quackie pisze:

          Może w połączeniu z bateriami?

          • Tetryk56 pisze:

            Na pewno tak – problem jedynie w pojemności (a więc i ciężarze) tych baterii. Wożenie ciężkich baterii pochłania energię…

            Z „Bajeczek babci Pimpusiowej”:
            Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
            Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
            Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
            Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!

            • Quackie pisze:

              Gdzieś czytałem o pomyśle na baterię (litowo-jonową albo jeszcze nowocześniejszą?), którą da się dowolnie kształtować, więc dołożono do tego pomysł, żeby z baterii (częściowo?) zrobić karoserię. Karoseria być musi, więc połączenie jej funkcji z baterią byłoby strzałem w 10… gdyby faktycznie udało się to zrobić.

              • Tetryk56 pisze:

                Po prawdzie to każdą baterię da się dowolnie (prawie) kształtować, to kwestia wzajemnego rozmieszczenia i połączenia ogniw; pytanie jak wytrzymała będzie taka konstrukcja… i czy drobna stłuczka nie spowoduje zwarcia, skutkującego eksplozją całej karoserii Wink

  69. Bożena pisze:

    Ale się zasiedziałam! Teraz powiem dobranoc i idę pod kordełkę Spanko

  70. Rena pisze:

    No tak – ten samochodzik , który pokazywali w tv to miał dlatego taki długi przod,że tam były te urządzenia. Autko testowało 4 oosby, bo na tyle osób ten prototyp był wybudowany i jeszcze wyposażony był bardzo luksusowo – skórzane ,białe siedzenia itp podobne bajery. Długo mówili o rozwiązaniach techniczny ale po niderlandzku, a nawet jeśłi by mówili po polsku to itak bym nie zrozumiała bo ja techniczna nie jestm..Natomiast był bardzo elegancki…ten samochód, tylko ten przód był dlugi. Pewnie dla osób się tym interesujących znajdzie sie coś na temat w internecie…
    ..I tak namieszawsy panom znającym się na rzeczy udaję się z godnością na otomanke..
    Dobranoc kochani kordelka

  71. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj mnie wzięło na spokojną wersję utworu lepiej znanego w drapieżnym oryginale. I dlatego będzie „Roxanne” w wykonaniu Pascala Vincelota (bliżej mi nieznanego). Jest ładnie, powłóczyście i przestrzennie.

    Snów o nieprzekraczaniu różnych linii.

  72. Zoe1 pisze:

    Dobranoc z gorącego W
    rocławia

  73. Bożena pisze:

    Dzień dobry z ciepłego Poznania Delighted

  74. Rena pisze:

    Za to ja nie wiadomo dlaczego wstałam skoro świt. Z tym moim spaniem jakieś durne rzeczy się dzieją..
    Oczywiście załapuję się na kawkę .Kelnereczko – poproszę czarną kawkę z cynamonem i krztyną pieprzu.
    Ludzie!!! w nocy spadł deszcz!! Jak sympatycznie.. In Love

  75. Jo. pisze:

    O, dziękuję.
    Noc miałam średnią i dopiero wstaję. Trochę wczoraj przeholowałam. Bo i ta cała robota, i spacer do i z restauracji…
    A dziś już na pół gwizdka.

  76. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po kolejnych dość szalonych dniach dziś jakby spokojniej. Czego sobie i Państwu życzę! Pleasure

  77. Quackie pisze:

    Dzień dobry. A ja nieco zaspałem, po czym zostałem poinformowany, że do południa będzie niedziela biegająca nieco.

  78. Iwona Zmyślona pisze:

    174 komentarze? Rany boskie, toć ja w pół roku tyle nie zdobędę, chociaż komentatorów fantastycznych. Skąd bierzecie te uśmiechnięte, ruszające się buźki i jak je wklejacie w komentarz. Treść komentarza ważna ale dodatkowa, kapitalna zabawa, to właśnie te obrazki. Pozdrawiam wszystkich, którzy wpisywali się przede mną i tych, którzy zrobią to po mnie.

  79. Bożena pisze:

    Witamy na naszej Wyspie, Iwono Hi

  80. Rena pisze:

    Iwona chyba musi się nauczyć troszkę poruszania się po wyspie. Jak ją znam – nauczy się … Wink

  81. Jo. pisze:

    Wymiękam.
    W powietrzu zupa. Na obiad nic. Cholera, muszę coś zrobić, zanim mi tu Taki Jeden zacznie umierać z głodu… Najchętniej w ogóle wzięłabym sobie wolne, ale od rana reanimuję ogródek. A o czwartej chłopaki biegną w Color Run. WSZYSCY TRZEJ. I każą mi jechać z nimi, żeby… zdjęcia robić…

    A wracając do ogródka – przez dwa tygodnie zarósł dokumentnie i mam dżunglę. Jak się pozbieram to coś napiszę w Leniwej Ogrodniczce, a teraz lecę robić torta salata, bo nic innego mi się nie chce.

  82. Rena pisze:

    Nie – inaczej – niech w powietrzu będzie powietrze rzeskie a na obiad zupa pt. zupa nic… albo .. wodzionka . Jo ,robiłaś kiedyś wodzionkę??? do tego jest potrzebny tylko smalec ,czosnek i stary chleb. Smalec może być gęsi Happy-Grin

  83. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wczoraj byliśmy w Potawatomi Woods, w Northbrook. To nowy dla nas park. Na mapie wyczytałam, że jest tam jezioro… a jakie to jezioro, które ma niecałe 2 hektary (4 akry)?!!! To taki większy staw… Wink Overjoy
    Potawatomi, to nazwa plemienia indiańskiego. Mieszkali w okolicach górnego biegu Missouri. Obecnie ich grupy zamieszkują pobliskie stany, czyli m.in. Wisconsin, Michigan i Indiana. Mnie nazwa tego szczepu kojarzy się z St. Charles (Illinois)… Park jest dość ciekawy… z jednej strony jeziorko, o którym wspominałam i liczne zalewiska, a z drugiej strony Des Plaines River. Jest gdzie połazić Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Och, tak, Potawatomi (albo Pottowattomi) występowali na pewno w książkach, które czytałem, dziecięciem będąc. Chyba autorstwa Nory Szczepańskiej (się mi kojarzą dwa tytuły: „Sprzysiężenie Czarnej Wydry” i „Zemsta Karibu”).

      • miral59 pisze:

        Wspomniałam o tym szczepie, bo wiem, że u nas to plemię jest jakoś mniej znane.
        A książkę N. Szczepańskiej „Sprzysiężenie Czarnej Wydry” mam w swojej biblioteczce Delighted

        • Quackie pisze:

          Ach!

          Niestety większość lektur z dzieciństwa (Szklarski/ Szklarscy albo Verne) po latach okazuje się nieznośnymi ramotami. Musiałbym spróbować w wolnej (ha ha ha) chwili i pani Szczepańskiej, żeby się przekonać…

  84. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to z pogodą można czegoś dostać Amazed
    Zrobiło się zimno (18C) i zaczynam domarzać Overjoy
    A w tym tygodniu znowu zapowiadają upały Weary
    I jak żyć? I zachować zdrowie? Szczególnie to psychiczne… Wink Overjoy

    • Quackie pisze:

      To trochę jak u nas dzisiaj. Leje – i termometr pokazuje na zewnątrz 18 stopni. Przestaje lać, wychodzi słońce i błyskawicznie robi się 25 stopni.

      • miral59 pisze:

        U nas było prawie 35C. Przedwczoraj. Te skoki temperatury mnie wykończą Tired
        Organizm przyzwyczaja się do wysokiej temperatury i potem przy normalnej (bo tak w granicach 20C, to JEST normalna temperatura!) zaczyna marznąć. A to normalne nie jest Pondering

  85. Zoe1 pisze:

    Dojechaliśmy do Tętnic. Jutro skalne miasto.

  86. Bożena pisze:

    I znów wieczór i czas się pożegnać. Dobrej nocy wszystkim życzę i hop pod kordełkę kordelka

  87. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Richard Cheese już kiedyś był z tym utworem (tak, za oknem mi pada), ale właśnie dzisiaj znalazłem wersję z Fredem Astaire. No to jeszcze raz „Happy When It Rains”. Nie odmówię sobie tej przyjemności.

    Snów o orzeźwiającym deszczu.

  88. Rena pisze:

    Melduję ,że tym razem przegrałam..Po miesiącu sukcesów czarna plama ale ja tak mam. Poza tym mam zawziętą koleżanke ,ktoa co prawda byla o Angry perowana na głowę i nie zawsze jest z nia teges ale co do kart , jest okropna. I karta do niej lezie jak po brzytwie…Strrraszne.. Angry

  89. Jo. pisze:

    Idę spać ZANIM mnie szlag trafi do reszty.
    Angry

  90. Rena pisze:

    No to ja też. Bo widzę ,że wszyscy w rozmaitych nastrojach. Tzn idę sobie Barnabiego pooglądac…A potem wreszcie spać lulu

  91. Quackie pisze:

    Spokojnej wszystkim, niezależnie od bieżącego nastroju…

  92. Tetryk56 pisze:

    Einstein zmarł i ja też już idę spać…

  93. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Ja już wstałam Fala

  94. Bożena pisze:

    Jeszcze śpią? No to potrzebna jest Gienia… Koffie

  95. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Fakt – Gienia jest skuteczna! Delighted

  96. Jo. pisze:

    …bry
    O ile to możliwe.

  97. Quackie pisze:

    Dobry. Słońce podsusza to, co napadało w nocy, ogrodnicy zacierają łapki, bo nie musieli podlewać.

    Idę się zgłosić do Gieni.

  98. Rena pisze:

    Ja też już dawno wstałam. Gienia się tak darła, że trudno było nie wstać. Jednak ja mam też jakieś obowiązki i dopiero teraz zasiadłam do kompa…Tzn, dzień dobry. Mam w palnie dalszą wyprawę ale …chmurzy się jakoś . ZObaczę.. Happy

  99. Jo. pisze:

    No, trochę ogarnęłam, ale szału nie ma: podobno truskawki się powoli kończą, więc czekają mnie upojne dni nad garami.

    Póki co planuję maraton. Tym razem filmowy, z okazji dzisiejszego 20-lecia Harrego Pottera. Wiem, wiem – nie oglądaliście i nie zamierzacie oglądać. Ani tym bardziej czytać. Ja wręcz przeciwnie – jestem potterromaniaczką i nie będę się tego wypierać. No i wychodzi mi na to, że trzeba urządzić kino domowe z okazji. Zaraz jak wrócimy z tenisa chłopaków.

  100. Bożena pisze:

    A ja pomału, dostojnym krokiem udaję się pod kordełkę…
    Dobranoc kordelka

  101. Quackie pisze:

    Otóż wcale jeszcze nie skończyłem, ale dzisiaj wypadło parę rzeczy nieprzewidzianych, parę przewidzianych (które po prostu były, nie wypadły) i summa summarum jestem w ciemnej… puszczy. Ale na Wyspie tyż.

  102. Quackie pisze:

    Komunikat dotyczący zmiany warty: Jutro po południu wybywam, a w środę dalej, będę się pojawiał mocno okazjonalnie.

  103. Rena pisze:

    A ja sobie wybyłam nie tam gdzie planowałam ( i dobrze,formę trzeba trenować powoli ,systematycznie) ’
    Cholera – od ataku astmy ujawnił sie strach… Nie mam z kim na dalsze trasy i to tak..
    No nic , jakoś trzeba sobie radzić.. Więc powolutku zbliżam sie do 30 km na rowerze. Spokojnie bez stresu, nie za szybko i jest dobrze..Byle pogoda dopisała.
    A teraz to ja też pod kołderke ..tzn no .. przyjmuję pozycję leżącą…

  104. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Będzie vintage i będzie na słodko. Marilyn Monroe i „I Wanna Be Loved by You”, bo tak mi się przypomniało. Wedle najlepszych bigbandowych tradycji.

    Snów o… no właśnie o tym.

  105. Jo. pisze:

    Spaaać!

  106. Zoe1 pisze:

    Dobry wieczór. Wróciliśmy. Jak przemogę lenistwo i zmęczenie to uda mi się może coś wrzucić na stronę..

  107. Tetryk56 pisze:

    A przy okazji: czy ktoś z Państwa szykuje Leśmiana na lipiec?

Skomentuj Tetryk56 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)