Na Goose Lake Prairie State Natural Area wybraliśmy się bladym świtem. To kawałek drogi, a chcieliśmy wrócić wcześnie, zanim słońca porządnie przyparzy. Bardzo źle się chodzi po prerii w pełnym słońcu, gdy w cieniu jest dobrze ponad 30 stopni C. Małżonkowi marzą się te wielkie motyle… jak wyczytałam, niektóre gatunki dorastają do 12 cali (a to ponad 30 cm) rozpiętości skrzydeł. Fakt, dobrze by było je obcykać…
Niedaleko parkingu jakiś ptaszek śpiewał donośnie. Był trochę pod słońce. Wydawało mi się, że to pasówka śpiewna, bo często ją spotykamy. Dla pewności obcykałam. Zauważyłam jakieś żółte plamy na głowie i brak czarnej plamy na piersi… wiedziałam, że to coś nowego. Coś czego nie mamy jeszcze w swojej kolekcji. Dopiero w domu znalazłam – łuszczyk czarnogardły. Szkoda, że tylko samczyk…
Daleko, za jeziorkiem, na wysokim (nieczynnym) wiatraku, siedział jakiś drapol. Z tej odległości trudno było stwierdzić co to właściwie jest. Chociaż wydawało mi się, że to myszołów…
Szliśmy dokoła jeziorka, co jakiś czas zerkając na siedzącego drapola. Doszliśmy do budek lęgowych nadobniczek drzewnych. Widać było młode, ale szybko minęliśmy, bo dorosłe latały dokoła nas z krzykiem. Widocznie bały się o swoje potomstwo. Nie było potrzeby ich straszyć…
Nie udało nam się podejść za blisko do drapola. Jakieś dużo mniejsze od niego ptaki (prawdopodobnie epoletniki) zaatakowały i biedak musiał salwować się ucieczką. Mężowi wydawało się, że poleciał gdzieś nisko i chyba wylądował w pobliżu. Poleciał w te pędy… oczywiście ja za nim. Przy wiatraku jest ławeczka, więc przysiedliśmy na niej. Mąż ciągle rozglądał się z nadzieją… Wtem tuż nad naszymi głowami przeleciały dwie sieweczki krzykliwe. Jedna wylądowała kilka kroków od nas. Paradowała jak na defiladzie… w te i nazad. Co chwilę przysiadała, bacznie nas obserwując. Powiedziałam mężowi, że musi mieć w pobliżu gniazdo i usiłuje nas od niego odciągnąć i może lepiej będzie, jak sobie pójdziemy. Mąż spojrzał na drogę, która nam jeszcze została do przebycia i zdębiał. On ma dużo lepszy wzrok niż ja… a i tak nie wiem jak to maleństwo zauważył? Tak małej sieweczki, to jeszcze nie widzieliśmy!!! Ruszyliśmy wolno w stronę parkingu. Maluszek przebierał tymi malutkimi szczudełkami, ile mu sił starczyło… poprosiłam męża, żebyśmy szli jeszcze wolniej. Bałam się, że to maleństwo padnie z wycieńczenia… Chyba samica latała nam przed nosem i usiłowała odwrócić naszą uwagę. Co kilka kroków padała na ziemię, rozkładała skrzydła i wyglądała to jak ranna, to jak martwa. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkaliśmy. To było piękne!!! Takie poświęcenie rodzica…
Doszliśmy do rozstaju. Ścieżka w lewo prowadziła z powrotem nad jeziorko, w prawo – na parking. Całe szczęście rodzic z maluchem skręcili w lewo. Ten „padający”, w prawo. Nie znam ptasiego języka, bo bym wytłumaczyła, że nie chcemy niczego ani od sieweczek, ani od ich malucha… Na parkingu od razu skręciliśmy do samochodu, zostawiając sieweczkę z boku. Jeszcze moment popatrzyła, poobserwowała i poleciała do swoich.
Pojechałam nad Heidecke Lake. Ale oprócz gęsi kanadyjskich niczego nie było. Oczywiście i te bernikle obcykaliśmy. A przy okazji małżonek zauważył jakieś zwierzę płynące przy brzegu. Młode bernikle wyskakiwały na brzeg błyskawicznie…
Wracając zajechałam jeszcze na miejsce postojowe z wiatą, słusznie przypuszczając, że gniazdują tam dymówki. Potem jeszcze na inny parking. Stoją tam wielkie bele siana i jest specjalne stanowisko strzelnicze. To dla miłośników łuków. Do siana przyczepia się tarcze i można sobie postrzelać. Zawsze to lepiej niż do zwierzaków czy ptaków…
Obejrzałam mapę dokładniej… do Goose Lake można dojechać z drugiej strony. Więcej jezior… koniecznie powinniśmy się tam wybrać… wygląda to niezwykle ciekawie…




Zapraszam na spacer wczesnym rankiem

Ale tamte były prawie tak duże jak ich rodzice. A ten maluch… 
Jestem zauroczona malutką sieweczką krzykliwą i mam nadzieję, że Wam też się spodoba
Nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że to maleństwo nie ma więcej niż kilka dni. Widzieliśmy już sieweczki – nieloty, a właściwie podloty
Dzień dobry
Pięterko piękne i interesujące. Jest co czytać i oglądać 🙂
Dzień dobry, Bożenko

Zawsze to jakaś odmiana
Ale ruch tu się zrobi dopiero jutro może pod wieczór…
Na razie nawet Gienia nie widzi powodu żeby wyjść
Ja jestem. Nawet bez Gieni.. Jak dobrze z rana poczytać i pooglądać coś przyjemnego, jakimś spokojem napawającego.
Miralka jak widać niezawodna i tak ładnie opisuję to co widzi.
Witaj! Chyba tylko na Ciebie można liczyć

To może jednak kawka?
Wiem, Ty mieszkasz w innym wymiarze, i robisz co możesz…

Ale sobota i niedziela minie i będzie jak dawniej. Mam nadzieję, że będą wspomnienia
Też mam taką nadzieję

Opisy z wyjazdów są zawsze ciekawe. Tym bardziej jak dużo się dzieje
kawka jak najbardziej. Bez tego się nie da
Już podstawiam filiżankę. 
Dzień dobry
Za oknem leje i na razie jest w normie… to znaczy temperatura
Ale to dopiero 6 rano. Później będzie znacznie gorzej 
Kawki to i ja się napiję
Tutaj poda co chwilkę i jest chłodno. Ale nadzieja jest na jutro
U mnie chłodno nie jest… Klimatyzacja chodzi na okrągło, a mnie skóra cierpnie, gdy pomyślę o rachunkach za prąd
Ale to jest coś za coś… Albo się dusimy (za darmo), albo chłodzimy i płacimy 

Od jutra natura sama się ochłodzi, więc chociaż na noc będzie można wyłączyć i otworzyć okna.
Dzień dobry, chociaż chwilami mokry.
Jestem już w domku i mam nadzieję, że pobędę. Ogarniam to i owo, jak ogarnę, to się odezwę bardziej merytorycznie.
Dzień dobry, Mistrzu Q


Tak szybko w domu? Myślałam, że dopiero w niedzielę po południu. A to miła niespodzianka
Czekam więc na to „merytorycznie”
Ja też nie spodziewałam się Go dzisiaj, ale miła niespodzianka
E, no bo okazało się raz, że mieliśmy coś jeszcze do zrobienia w domu przed końcem weekendu, a dwa, że gospodarze też udawali się gdzie indziej dzisiaj wieczorem, więc żeby już nie przedłużać…
I bardzo dobrze, pogoda dzisiaj jest pod zdechłym Azorkiem, więc najlepiej w domu. Jutro będzie lepiej
Otóż więc tak: zdjęcia śpiewającego łuszczyka są tak sugestywne, że niemal słychać, jak śpiewa.
Co do drapieżnika na wiatraku, to mimo że wiatrak nieczynny, jak to możliwe, że się nie przekręca pod ciężarem tego domniemanego myszołowa? Chyba musi być jakoś zablokowany?
Sieweczki faktycznie przebojem sezonu. Rozumiem, że ten mały poatrafił się poruszać jeszcze TYLKO na piechotę? Tzn. nie było mowy o (pod)fruwaniu?
Czy nadobniczka jest jakąś kuzynką jaskółek? Bo wydaje się dość podobna z sylwetki.
No i wydaje mi się, że ten ssak co buszował po jeziorze wśród bernikli to musiał być piżmak. Z takim pyskiem i ogonem…
Muszę przyznać, że ten łuszczyk śpiewa cudnie…
Jak na bobra ma zupełnie inny ogon. No, ale Mark nie jest fotografem natury i się nie zna

Nie wiem, dlaczego ten wiatrak się nie obraca pod ciężarem myszołowa… może jest za bardzo zardzewiały i się przyblokował, a może po prostu myszołów trafił idealnie w środek ciężkości i mimo wiatru siedział dość stabilnie. Trudno powiedzieć… Był tak daleko, że sama nawet bym go nie widziała. Małżonek ma dużo lepszy wzrok i na odległość widzi świetnie.
Sieweczki są zagniazdownikami. Mimo kilku dni różnicy w składaniu jajek, wykluwają się jednego dnia i od razu opuszczają gniazdo. Mnie zdziwiło, że ta para miała tylko jedno małe. Zwykle mają po 3-4. Jestem pewna, że ten maluch niedawno się wykluł. Doczytałam też, że to głównie samica odciąga agresorów od gniazda z jajkami, czy młodych. Samiec eskortuje maluchy. Taki podział ról. A młode potrzebują czasu, żeby zacząć latać…
Nadobniczka drzewna po angielsku nazywa się Tree Swallow, czyli jaskółka drzewna. Chyba dlatego, że swoje gniazda buduje w małych dziuplach drzew. Ludzie stawiają im budki lęgowe w miejscach, gdzie takich drzew z dziuplami nie ma. No i oczywiście, nadobniczka jest z rodziny jaskółczaków. Tylko w polskiej nazwie nie ma „jaskółka”
Mnie też się wydawało, że to piżmak, ale nie znam się na tym za dobrze. Mark (ten znajomy fotograf) sugerował, że to bóbr, ale to co chcielibyśmy zobaczyć, nie zawsze pokrywa się z tym, co widzimy
Rewelacja! Dziękuję pięknie za pogłębienie 🙂
No i oczywiście to niemożliwe, żeby bóbr.
Cała przyjemność po mojej stronie
Ha – preczytałam dyskusję. Bobr, nie bóbr coś pływało
Miralko Ty naprawdę bardzo zajmująco o tych ptakach…
Ja musże na łowy też się wybrać. Na początek gdzieś w znane mi okolice..
SObie obiecuje już od dawna ale ciągle coś na przeszkodzie..
Nie wiem czy zajmująco o tych ptakach, ale wiem, że to mój konik
Mogę o różnych ich zwyczajach nawijać godzinami
Tylko nie chcę zanudzać… 


A na łowy zawsze można się wybrać. Nawet jeśli nie zrobi się dobrych zdjęć, to sama obserwacja dużo daje. Poznajemy inny świat
Co najważniejsze bez polityki…
Ciao. Znad morza przenieśliśmy się w góry. Tu jest internet!!!

Poza tym właśnie urodził się nam w Warszawie nowy siostrzeniec a 26 lat temu Key wyemigrowała z Polski. Dobra data!
Świętujemy ile wlezie. Czego i Państwu życzę.
Och. Gratulacje ze wszystkich powodów (włączając w to i powrót na Internetu łono
)
Do gratulacji z chętnością się przyłączę
Cieszę się, że masz internet, możesz częściej być z nami.
Miłego świętowania
Teraz już tak. Bardzo mnie to cieszy, bo odwyk był koszmarny
Zdaję sobie z tego sprawę, bo ja bym też cierpiała, nie mając dostępu do internetu. Tu już chyba uzależnienie
Tak pięknie uosabiasz ptaki, że gyby nie nazwy, wypisz, wymaluj – ludzie. Zresztą słowa takie, jak: „maleństwo”, „poświęcenie rodzica”, „maluch”świadczą o empatii i osobistym zaangażowaniu. Brawo.
Zasyłam wiele serdeczności
Jeśli mam być szczera, to wolę ptaki, niż większość ludzi…
To znaczy jest trochę ludzi, których lubię i z którymi mam wspólny język, ale nie ma ich aż tak wielu 
Pozdrawiam cieplutko
Sobota się kończy, na dziś się pożegnam…

Spokojnej!
Dobranocka.
Spokojnie, z nutą soulową, niepozbawioną rocka. Bill Withers i „Lean on Me.” Samo gęste, samo dobre. Fortepian, bas z niezłym czuciem, harmonie wokalne z chórkami w refrenie. W sam raz na koniec dnia.
Snów o kimś, na kim zawsze można się oprzeć.
Lecimy na imprezę…
Miłej niedzieli życzę
Dobry Wieczór z nienacka, kimkolwiek ten nienacek jest 🙂 Melduję, że na śmietniku nie jest tak źle, co prawda Krzyś jest niedobrym bachorem i kop mu się należy jak pancerbjornowi wiaderko whisky, ale niech mu tam krzyż w plecy na drogę. Długo sam nie siedziałem pod śmietnikiem wnet ktoś zagaił o 50 groszy kredytu na bułkę i tak grosz do grosza, aż przyszła Kokosza i teraz rezyduję na kanapie w centralnym salonie jej apartamentowca na działkach Wyspy Puckiej, czyli dalej jestem Wyspiarzem jakby. :))))
Ps. Sorry za poślizg, ale dopiero dzisiaj przeczytałem historię prawdziwą porzucenia, odrzucenia i innych nienianienia Tetryka i misia:)))))
Wszelki Misiek Pana cernego chwali! A witajcież, kumie!
Ta Wyspa Pucka to metaforyczna, czy faktycznie gdzieś blisko Trójmiasta Cię przywiało?!?
Kłaniam się Mistrzowi nisko 🙂 Wyspa Pucka leży na prawobrzeżu Szczecina i posiada kilka specyficznych cech, po pierwsze teren na niej jest wiecznie podmokły i torfiasty co sprawia, że wszystko tam rośnie jak szalone i osiąga gigantyczne rozmiary. A po drugie zamieszkuje na tej wyspie. podzielonej na działki, armia biednych porzuconych misiów w altanach zazwyczaj skleconych z byle czego.
Ach. Nie miałem pojęcia, że Szczecin ma taką wyspę. W Gdyni takie okolice mają bardzo egzotyczne nazwy – Meksyk, Pekin…
Mój szwagier kiedyś miał na tej wyspie działkę warzywną, ale poległ chłopina z kretesem w walce z chwastami w życiu nie widziałem takich okazów. Przysłowiowy kij wbity w ziemię puszcza liście, widziałem to na własne oczy. Chodzisz jak po uginającym się dywanie, to doprawdy dziwne miejsce :)))
To szkoda, że tylko chwasty tak rosną, a warzywa już nie. Ale to chyba jakieś ogrodnicze prawo Murphy’ego działa.
Misiek!!!

Czy nie mógłbyś tak częściej wpadać? Nawet z nienacka…
Życzę wszystkim dobranoc. Wreszcie mam wygodne łóżko i zamierzam z niego skorzystać.

Spokojnej! O szczegółach dotyczących wygód i niewygód chętnie poczytam w stosownym czasie.
No i ja życzę wszystkim spokojnej …Troszkę jeszcze pooglądam bo na prawde taaki film widziałam, kurzę ,polityczny… no o terrorystach… ale to nie tutaj i nie teraz..wolę ptaki…jednak
Spokojnej z ptakami!
Wróciliśmy z imprezy i zaraz do łóżeczka


Jednak wolę nasze wycieczki od tych imprez… jest ciekawiej i przyjemniej
Może jutro gdzieś pojedziemy? Dotlenić się i popatrzeć na zielone liście i piękne kolorowe ptaki… a może nam się jakieś zwierzę trafi?
Dzień dobry
Niesamowite! Przecieram moje piękne oczy, bo im nie wierzę! Czyżbym tu widziała Miśka?
Mam nadzieję, że to nie była jednorazowa wizyta… 
Jeszcze śpią? Może Gienia ich obudzi…

Szkoda tak pięknego dnia na sen
O to to!

Świętowanie wymaga odespania, ale bez przesady!
Ok, ok obudziłam się już dawno . Jednak lecę do Gieni po kawę i dzisiaj …hmm piękny dzień. Do południa gdzieś wybywam, a po południu to jeszcze nie wiem – jak zwykle karty chyba. Wpadnę wieczorem…
Nie szkoda pogody na siedzenie przy kartach? Chyba, że u Ciebie jest inaczej
Ja wychodzę,będę po południu
Dzień dobry! Tak jest, zaspałem sobie radośnie! Pogoda czy nie. I nawet dość dobrze się spało 🙂
To może jeszcze ja: tam, gdzie byliśmy, w pobliżu Brodnicy, było mnóstwo ptaków, ale tak przemyślnie poukrywanych w koronach drzew, że za nic nie dało się ich sfotografować, zwłaszcza komórką. Co innego ssaki, zwłaszcza czworonożne, osobliwie psy.
Na uwagę zasługują oba, które tam były, a mianowicie przypętawszy się od sąsiadów pies imieniem Edward:
Oraz pies gospodarzy, który na zdjęciu występuje jako „pies z rusztu, czyli hot-dog”:
Ten na drugim zdjęciu („pies z rusztu”), ma jakoś smutną minę… Widocznie na tym ruszcie nie zostawiliście mu ani jednego porządnego kęsa…

Ech, on w ogóle jest wyjątkowo namolny przy stole. Właściciele twierdzą, że to dlatego, że on się uważa za człowieka, tylko trochę innego. Tak to jest, jak się jest psem wychowywanym przez psychologów.
Witajcie!

Wróciłem na łono i za jakiś czas postaram się coś poopowiadać 😉
Miło rozprostowawszy wreszcie nogi odbyć piękny wirtualny spacer nad brzegami jeziora, pogapić się na sieweczki i nadobniczki a nawet piżmaka by wreszcie ujrzeć Miśka dawno niewidzianego!
Dzień dobry! Czekamy zatem na opowieść
Ja też wróciłam i czekam.
No, przygotowanie chwilę potrwa – na szybko mogę podsunąć krótkie podsumowanie watrowiskowej nowicjuszki 😉
Musiało być fajnie…
Na Twoje opowieści warto poczekać
Na pewno będzie cudne!!!
„Krótkie podsumowanie…” przeczytałam… relacja z Watrowiska zapowiada się niezwykle ciekawie
Na mnie czas, idę spać

Ooo noc gwiaździsta nade mną… i mimo solennych deklaracji życia w ascezie, ciąg dalszy świętowania…
Ostatecznie nie co dzień zostaje się Ciotkami, nieprawdaż?
Prawdaż! Jak najbardziej!
A mnie zaś wyciągnęli do kina, ale już(?) jestem.
Ja już wiele o tym watrowisku słyszałam, oj wiele ..same dobre rzeczy i same odbre napitki… Też wróciłąm..ale teraz sobie jednak poglądam Matę Hari.. Do jutra moi mili
Spokojnej!
Dobranocka.
Uwaga, może się kojarzyć z wpisem, bo skoro o jeziorze, a na dobranoc „Nightswimming” R.E.M… Specjalnie w takiej wersji, może niespecjalnie różniącej się od oryginału. Klawisze i głos. I wszystko.
Snów znad jeziora.
Dzień dobry

Natura jest przebogata!!!
Jeszcze się muszę dużo nauczyć…
Spędziłam dziś piękną niedzielę, chociaż trochę pracowitą (popołudnie). Byliśmy nad Heidecke Lake i w Des Plaines Dolomite Prairies Land and Water Reserve. Połaziliśmy trochę (5 godzin) i wróciliśmy do domu
Mamy nowego ptaszka do kolekcji. Muchołap czubaty. Nawet nie wiedziałam, że taka nazwa i taki ptak istnieje
Dzień dobry
Będzie dziś upalnie… 
Chyba czas na Gienię…
Gieniu, zielono herbaciany poranek.
Bardzo proszę
Dzień dobry poweekendowo. Ależ jest pięknie za oknem…
Witajcie!
Wiecie co? Weekend się skończył… niespodziewanie!!!
??? Dzień dobry . Dlaczego niespodziewanie?? bo co , poniedziałek????Gieniu . kawy .poproszę ,czarnej ,bez mleczka z cynamonem i pieprzem…
Będę musiała się z domu jednak dzisiaj wynieść bo sąsiadowi robią podłoge…
Ale masz wymagania! Ale bardzo proszę, każdemu według życzeń…
Och dziękuje…Rany, oprócz podłogi przyszli kosiarze Z TRZEMA MASZYNAMI dRĄCYCH RYJA. Radia nie można włączyc. Przperaszam – ja dopiero wiecorem wpadnę…
No widzisz? Spodziewałaś się?
Współczuję
Podobno jest poniedziałek

A ja zaraz jadę na śniadanie do Giaveno.
Smacznego i miłego
Dzień dobry! Słońce, żar się leje z nieba. Praca za chwilkę.
A jeszcze nie ma południa
Ano właśnie. Ciekawe, czy to się skończy burzą.
Burze zapowiadają na jutro, później ochłodzenie.
Gdzie ta wiara się podziała
Pusto na Wyspie…
…wiara się bije, wiara śpiewa… 😉
…Szkopy się złoszczą, krew ich zalewa… 🙂 Śpiewało się…
Dobry! Fajrant. Po kolejnym spięciu pod hasłem „pracujesz w domu, więc dostosuj pracę do przeróżnych zajęć domowych”. Przerwa, żeby dojść do siebie.
U mnie na dworze 30 albo i więcej. Jestem durna jak but. Chciałąm am o nederlandzkim katolicyzmie napisać. I znowu mi nie wyszlo…
Ale jak nie wyszło? Czasowo? Technicznie? Gdzieś Ci wsiąkł tekst?
No i temat b. interesujący, przecież w Niderlandach dawno temu przez lata rządzili hiszpańscy arcykatoliccy Habsburgowie, ciekawe, czy i jak to się przekłada na stan obecny.
Stan obecny jest też w/g mnie ciekawy… Dobrze – nie umię sobie poradzić ze zdjęciami, tekst mam póki co w głowie. Jutro po południu ….Już dzisaj nie.. Juto do południa jestem mocno zajęta ale wieczorem spróbuje jeszcze raz
Ależ w porządku, poza tym jeszcze Mistrz Tetryk obiecał relację z Watrowiska – na wszystko się znajdzie czas i miejsce, jak sądzę.
A ja się pożegnam, idę pod kordełkę. Dobranoc
Spokojnej!
Dooooobraaaanooooc.
…słońce juuuuuuu-uuż
zeszło z gór, zeszło z chmur, zeszło z mórz…
S-pokojnej!
Dobranocka.
Skoro dobranocka to taki serial, to dzisiaj będzie spokojna, dobranockowa muzyka z serialu. Doskonale znana – temat do „Twin Peaks” Angelo Badalamentiego. Powoli się przelewa jak ta rzeka z czołówki.
Snów powoli się przelewających.
Oj, byle nie na prześcieradło…
A nie, nie!
Wyłącznie w głowie!
Dzień dobry
Czy to jeszcze jest wiosna?
Wstawać śpiochy, Gienia już wyruszyła
Strasznie rozdarta ta Gienia. Uszy puchną. Herbatę na zielono o tej porze proszę.
Uprzejmie proszę…
Dzień dobry. To jest jeden z tych pięknych dni w tym roku. Chłód poranka – 19 stopni w cieniu
Witajcie!
Oj tam, oj tam, śpiochy! O 6:10 dawno już byłem na nogach. I okropnie tego żałowałem…
Masz przynajmniej dłuższy dzień…
Dzień dobry. Nijakiego chłodu poranka nie widzę. W mieszkaniu 24, za oknem 25 stopni.
A ja po kawę do Gieni.
Niestety, u mnie to samo, lub nawet „lepiej”. Dobrze, że mam duży wentylator.
Buongiorno.
To wypoczywanie mnie wykończy…
To weź dłuższy urlop po powrocie…
Łączymy się w bólu i przesyłamy wyrazy współczucia.
No z tym współczuciem to nie szalejemy oczywiście.
Dziękuję.
Obawiam się, że będzie ciężko z tym urlopem. Wracamy akurat na Jana. A następnego dnia chłopaki biegną w Colour Run Poland.
Dziś mamy w planach podwieczorek we Francji, a BB w nocy zaliczył gorączkę, więc atmosfera jest nieco napięta (patrz: Kuba i potencjalne zagrożenie zmianą planów) a ja mało przytomna po nocnym dyżurze (patrz: gorączka u kardiologicznego pacjenta, na zagranicznych wakacjach).
A to przepraszam. Średni odpoczynek.
Jeśli można to nazwać wypoczynkiem…
I jeszcze dodam, że przez dom, pokój i moje łóżko, co chwilę przelatują dwie błyskawice z adhd, wyglądające jak kot o posturze zagłodzonego szczura.
Po kilku dniach do Oscara dołączyła jego siostra, która ukrywała się pod schodami i teraz to dopiero jest rozrywkowo.
Bardzo podobne warunki miałem rok temu w Glasgow, tylko tam były (są) dwie kocie siostry i trochę większe (starsze) od Twoich.
Mojej siostry.
Mnie wystarczy jeden Alex, który da nam popalić po powrocie… On jest śmiertelnie obrażony w tym hotelu.
Alex, znaczy warszawski kot? No cóż, skoro nie było innego wyjścia…
Sì
Hmmm… a ty byś nie była?
No weź!
Hotel! Z superopieką! Pies jest zachwycony!!!
Pomyśl tylko: nie takie rzeczy wytrzymywałaś bez mrugnięcia okiem! Trzymamy kciuki – przede wszystkim za BB!
Damy radę.
Lecę pod prysznic, bo łazienka wreszcie wolna. A potem gnam po sól do Rivoli. Bo gdzieś koło drugiej jedziemy do Briancon. BB w porzo. Plasterki zadziałały i na gorączkę.
Już nigdy, przenigdy nie będę narzekać, że się nudzę!
A czy Ty tak naprawdę potrafisz się nudzić?
No właśnie chyba nie bardzo…
ja dopiero teraz. Byłam niezwykle zajęta jak na mnie. A teraz padam.31 w cieniu . Nie jest żle. Oddałam rower do przeglądu i do domu wróciłam pieszo. Hmm..Doszłąm i nie padłam .Sama jestem zdziwiona..
Ciekawe ,kiedy mi rowerek oddadzą…Nie przyznaję się, żę w piwnicy mam drugi. Bo jakby co ,trzeba by gdzieś pójść.. Chodzenie jest raczej trudnie , o wiele trudniejsze niż pedałowanie…
A tak poza tym ok
Kiedyś skręciłem poważnie nogę, kuśtykałem z usztywnioną gipsem kostką i wszyscy się dziwili, że wolę jechać do pracy na rowerze niż autobusem… 🙂
Yyyy… Nie rozumiem?
Bo to trudno zrozumieć, z gipsem na rowerze?
Usztywniony miałem staw skokowy, staw kolanowy działał bez zarzutu. Jak pedałowałem piętą, wszystko było ok; kroczyć bez ruszania stawu skokowego jest znaczne trudniej.
Ach.
Bry! Fajrant jeszcze za jasnego 🙂 🙂 🙂 zaraz przerwa, tylko się rozejrzę po Wyspie.
A ja to dobre rozumiem. Lubię jeżdzić na rowerze , nie zawsze też jest pięknie – nieraz trzeba się zmęczyć ale .. bolą mnie rózne rzeczy jak cho
dzę, się denerwuje i się zaraz dusze . Żadna przyjemność. Wolę się zmęczyć na rowerze i jakoś – co najważniejsze się nie dusze..
O chyba ciśnienie spada albo coś ,bo aż mi się w głowie kręci. Toja się pożegnam…Do jutra …
Spokojnej!
Sól jest. Gorączki nie ma. Po wycieczce do Briancon wszyscy zadowoleni.

Idę otworzyć jakieś frizzante.
A ja idę pod kordełkę. Dobranoc..
.
Spokojnej!
Dobranocka
Skoro tak się nam okociło na koniec dnia, to i dobranocka będzie a propos – z „Kotów” z Teatru Roma. Trudno było wybrać ulubioną piosenkę, bo cała płyta jest znakomita, ale na dobranoc najlepszy będzie chyba „Makiawel” (w oryginale Makawity). W gruncie rzeczy to blues w scenicznej adaptacji i na orkiestrę. Damskie głosy do tego z piękną harmonią – i wcale nie kocia muzyka!
Snów o kotach, jednak bez objawów alergii u uczulonych!
Koniec bombelków. Koniec (jezujakieszczęście) żarcia.

Prysznic.
Spanie.
Ci vediamo domani.
No właśnie. Dobranoc.
Dzień dobry

Trochę upał zelżał i to jest dobre… spanie przy otwartym oknie…
Miłej środy życzę
Dzień dobry
Lato nas wita pochmurno 
Pożegnała nas kocia muzyka, to niech nas też przywita…
I tu niespodzianka… Nie wiem kto to zamieścił na YT z taką dedykacją…
Traktuj ją jak własną!
Chyba będę musiała
A na dobre przebudzenie, proponuję kawę lub herbatę

To ja tradycyjne już o tej porze herbatę poproszę.
Dzień dobry. Spać mi się chce.
Więc mocna herbata Cię obudzi
Witajcie!
Mniej więcej godzinę temu zaczęło się lato. Znam ludzi, którzy od dziś zaczynają się martwić ubywaniem dnia…
Mnie martwi. Wolę jak dnia przybywa. Tak, że tego…niedaleko szukać
Więc od jutra mamy z górki
Dzień dobry.
Ja tam się chwilowo niczym nie martwię.
I oby jak najdłużej mi tak zostało.
A Gienia to, przepraszam, na urlop pojechała, czy co?
Człowiek na moment interes z oka spuści…
No dobra, raz ekspresik z samoobsługą, chyba nikomu korona z głowy nie spadnie?
Niektórzy narzekali, że Gienia za głośno wrzeszczy, więc dałam jej na dziś wolce.
I bardzo dobrze
A może poszukać jakiejś cichej Gieni
Niestety, jest tylko ta, która drze mordę.
Chyba, że ta… 
Mnie pasi!
Jest cicha i sympatyczna…
Ale to nie Gienia… Zosia? a może Zoja?
Dzień dobry. Kolejny przepiękny dzień (za oknem).
Kawa koniecznie. Podstawiam podajnik pod ekspresik.
Dzień dobry!
Aj już po kawie i po wyekspediowaniu siostry na samolot.
Ona się będzie wczasować W Polsce a ja doglądać jej kwiatko. I wygrzewać się na jej tarasie
Kwiatków
Nie bij się, pomylić się można…
Dzień dobry

Dziś moje starsze dziecko ma urodziny… ale my mamy stare dzieci!!!
No to najlepszego!

Na ten temat wolę…
Ale Twojemu dziecku życzę wszystkiego najlepszego
Ja już dawno powiedziałem córce: teraz to ty się starzej, ja to już mam z głowy… 🙂
Za życzenia córce, pięknie dziękuję


Na pewno nie to co ja… 
Przekażę
A co do starzenia się, to powiedziałam swoim dzieciom dokładnie to samo co Ukratek córce
W sumie, to moja córa skończyła dziś 35 lat. Czyż nie stara?
Fajnie Ttryku Masz świetne riposty
Prgnę Tetryka jak kania dżdzu… niech łaskawie napisze , kiedy będzie miał czas????
Ty uważaj tylko, On ma żonę!
Ależ ja nie w tym sensie go pragnę. Żona może być spokojna
Nie tłumacz się. Kto się tłumaczy, ten się oskarża
No masz… innymi słowy – uważaj na to co mówisz i jak mówisz

Jak Ci ise nudzi to może skocz na szkice i zobacz, czy ten tekst nadaję się na publikacje
A co to jest nuda?
A tu żółty alert temperaturowy… Teraz mamy 34 stopnie. W piątek ma być do 38. Chwała Bogu będę wtedy już w Polsce. Albo w Austrii. Ewentualnie w Czechach.
Dobry! Fajrant. A za 30-60 minut – goście.
Jo jak wybyła urlopowo to się nie może zdecydować gdzie ten urlop zakonczyć…
Poki co zapraszam na nowe pięterko .. Tu też upalnie
To dodaj jeszcze komentarz autorski na nowym pięterku 🙂