Nie wiem na ile realne są te zdjęcia, ale część ptaków rozpoznaję. To znaczy nie z nazwy. Widziałam różnego rodzaju filmiki, gdzie samczyki kokietowały samiczki. Te tańce godowe były przepiękne!!! A ptaki wyglądały niemal jak sztuczne, tak były kolorowe i dziwne…
W zasadzie, skoro to nie są moje zdjęcia, powinnam podać autora, żeby nikt się nie przyczepił (a ma do tego prawo). Na pierwszym i ostatnim zdjęciu jest podane, kto zrobił tę prezentację, a także autor. Nie wiem w sumie, czy powinnam to przepisywać, czy po prostu wystarczy podać taki odnośnik.
Gdyby ktoś chciał obejrzeć prezentację z dźwiękiem, podam link
https://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2017/06/Oiseaux_de_Madagascar.pps
I jeszcze raz serdeczne podziękowania Ukratkowi!!! Za pomoc w przygotowaniu…




Zapraszam do oglądania tych kolorowych ptaszków.


W zasadzie, po dokładniejszym przyjrzeniu się, wydaje mi się, że pierwsze zdjęcie i 36 to rysunek. Pozostałe to zdjęcia.
Te dziwne papugi z bardzo długimi piórami mogą mieć je tylko w okresie lęgowym, gdy muszą przywabić samiczkę. Tak jak z czaplami białymi, które puszyste peleryny tracą jesienią. Po okresie lęgowym… już nie muszą się nikomu podobać
Dodam, że slajd 20 i 34 to ten sam ptaszek i o ile się nie mylę, to 14 i37 też. Pamiętam jak kiedyś oglądałam jego taniec godowy
Gdy rozkładał skrzydełka i tworzył z nich kółko, było to słychać. Ten świst był niesamowity… 
To chyba niekoniecznie ptaki z Madagaskaru… aż sprawdziłam na Wiki, bo jeden z ptaków wydał mi się dziwnie znajomy… Slajd 21 to szpak balijski i jest to gatunek endemiczny. Nie występuje nigdzie poza Bali. Czyli na Madagaskarze go nie ma

Tym bardziej, że jest to ginący gatunek. Dosłownie kilka sztuk zostało na wolności. Spotkać go można głównie w ZOO…
Były próby introdukcji tego ptaka, ale z tego co wiem, nie za bardzo chciał się przyjąć…
Dzień dobry
Ptaki cudownie kolorowe, niektóre wyglądają jak kwiaty. Śliczne pięterko 
Dzień dobry.
Określenie „rajski ptak” nabrało dla mnie konkretu. Piękne są.
Podaję śniadanie i idę do roboty. Piec ciasto na piknik.
O, dziękuję, chętnie skorzystam

Dzień dobry. Super fotki. Ciasto na piknik piecze się w sobotę.
nie chciało mi się
Dzień dobry 🙂 Oglądam piękne kolorowe ptaki a w tle żywe (tutejsze przy hotelowe) dają wspaniały koncert 🙂 Cud, miód malina
O, to dobrze Ci
Tylko chwilowo. Niedługo powrót do rzeczywistości 😉
Witajcie!
Obrazki są piękne, choć obecność ewidentnej grafiki (slajd 36) sugeruje dystans również do wskazania na Madagaskar (np. Nowa Zelandia byłaby być może też niezłym adresem dla części z nich).
Pozwoliłem sobie posortować galerię w kolejności slajdów 🙂
Tak czy inaczej, możemy uznać że są to ptaki z Wyspy!
Bardzo dobrze, że posortowałeś. Nie trzeba ich szukać
Dzięki, Ukratku


Mnie jakoś do głowy nie przyszło, żeby je poukładać w innej kolejności, czyli według numerów tych slajdów
Ale też fakt, że byłam zmęczona i było już późno… mogłam usiąść do kompa dopiero jak gość sobie poszedł…
Z tych wszystkich ptaków rozpoznałam tylko szpaka balijskiego. Ale w sumie, to i tak nie robi różnicy. Ptaki są w tej chwili na naszej Wyspie, więc spokojnie możemy uznać, że są to ptaki z Madagaskaru
Dzień dobry, zaspałem, dziękuję 🙂
Obłędne ptaki, te z niebieskim wzorem na głowach (na pierwszym i szesnastym zdjęciu) wyglądają jak kompletnie z innej planety, a znów ten z 24 – jak puzzle poskładane z kawałków innych ptaków.
Kawa powoli zaczyna działać.
Ciekawy ptak, to ten 24
Ojacie! Te pióra na ogonie wyglądają jak jojo! W ruchu i na filmie robi jeszcze większe wrażenie.
Też mnie najbardziej zadziwiły…
A kto widział takiego?
Do końca nie wiedziałam co to jest…
Do ostatnich sekund nie wiadomo, gdzie ma przód, a gdzie tył. I w ogóle wygląda jak ruszająca się pajęczyna.
Trafnie to określiłeś. Też do końca nie wiedziałam nawet czy to jest ptak
Lirogony widziałam już nie raz, także od samego początku wiedziałam jak i co
Kiedyś oglądałam i słuchałam popisów tego ptaka. Potrafi on naśladować takie dźwięki, że aż trudno uwierzyć, że to możliwe
Jest niesamowity 
Jak to dobrze, że dinozaury nie wyginęły!!!
A znowu ten:
kojarzy mi się z Lokim – czarnym charakterem z „nordyckiej” części uniwersum Marvela:
A nazwany jest królem Saksonii
Nawet nie podejrzewałam, że takie ptaki istnieją.
Wiki mówi, że to na cześć Alberta, króla Saksonii, bo Adolf Bernard Meyer, który tego ptaka opisał i sklasyfikował (w 1894 r.), pracował w muzeum w Dreźnie.
Na cześć, no bo raczej nie w związku z podobieństwem…
Hyhy, ale PEŁNE nazwisko tego króla, ze wszystkimi imionami, jest równie egzotyczne – „Friedrich August Albrecht Anton Ferdinand Joseph Karl Maria Baptist Nepomuk Wilhelm Xaver Georg Fidelis”
Tymi imionami można by obdzielić niejednego
Jego Wysokość ma krótsze bokobrody niż ptasi odpowiednik, ale być może ruszał nimi podobnie majestatycznie…
Może na zdjęciach regularnie robiono mu dowcipy, wystawiając zza głowy dwa palce jako „rogi,” i stąd skojarzenie?

Widocznie tworząc postać, wzorowano się na ptaku… bo nie sądzę, żeby było odwrotnie

Nawet niekoniecznie na ptaku, Loki jako czarny charakter może mieć takie „szatańskie” motywy przypisane do postaci.
ALe piękne ,dziwne, kolorowe i mi jest wszystko jedno gdzie mieszkają – na Madagaskarze czy naa Bali czy na Quracao… Najważniejsze ,że jeszce są…
Dzień dobry.
A ja odkryłem właśnie, że ptaki też potrafią się uśmiechać, i to jeszcze jak…
Ten taniec godowy już widziałam… cudny!!!
Jest dla mnie rzeczą niesamowitą, jak to możliwe, żeby natura i ewolucja „włożyły tyle wysiłku” w coś, co służy tańcowi godowemu może raptem parę razy na rok, w sezonie.
Bo natura jest rozrzutna…
Może nie tyle rozrzutna, co mądra, Bożenko

Wszystko ma swój sens i jest niesamowicie logicznie ułożone. Tylko nie zawsze ludzie są w stanie to pojąć i próbują zmienić świat według własnego widzimisię, uważając, że coś jest nielogiczne, niespójne, czy niemądre…
Ale te tańce godowe, to nie tylko widowisko dla ludzi, żeby mieli co podziwiać
To pokaz możliwości samca. Samiczki nie kierują się samym wyglądem i pokazem. Obserwując samca, wybierają tego z najlepszymi genami, żeby potomstwo było jak najsilniejsze, najzdrowsze i najodporniejsze. 

Widzę to najlepiej u kardynałów. Śpiewają te swoje miłosne pieśni kilka razy do roku (przynajmniej 3), ale nie każdy może liczyć na względy. One wybierają te najczerwieńsze samce, bo to oznaka zdrowia i dobrego odżywiania. A taki jest dobrym ojcem, z dobrymi genami.
Przypomniało mi się coś… może nie do końca na temat

Może to i dobrze…

Kiedyś czytałam o eksperymencie. Trwał długo, ale jego wyniki były zaskoczeniem. Wnioski? Jeśli jest zamknięta grupa, która rozmnaża się tylko w swoim gronie, nie ma kontaktu z „inną krwią” (czyli innymi genami), to dość szybko młodzi (w drugim, trzecim pokoleniu) zaczynają być agresywni, ale też tracą ochotę na seks, czyli przestają się rozmnażać. Grupa ginie śmiercią naturalną… Starsze osobniki wymierają, a młode się nie rozmnażają… Czyli… tak propagowana przez niektóre grupy „czystość krwi” jest szkodliwa.
Czyżby Matka Natura przewidziała taki ONR? Który promuje czystość rasy? A może to już to pokolenie, które jest agresywne, ale niezdolne do rozmnażania?
Przy zbyt ubogiej puli genów zaczyna się również genetyczny brak odporności na niektóre choroby, więc tak jakby natura „ułatwiała” śmierć takiej grupy.
Dzień dobry
Chyba już nikt się nie dziwi, że gdy koleżanka podesłała mi prezentację, byłam pod wrażeniem
Ptaki są obłędnie kolorowe 
Świat ptaków jest tak różnorodny, że można dostać zawrotu głowy
Wróciliśmy ze wsi. Jestem psychicznie znokautowana. Chociaż nie – bardziej: przepuszczona przez maszynkę do mięsa. Kilkakrotnie.

Jak ja ich wszystkich…
Lepiej napisz, co ze stanem posłonecznym!
Bo w kontekście tego nieszczęsnego „opalania” to dzisiejsze psychiczne nokauty brzmią, hm, nieszczególnie.
O to nie śmiałam pytać…
Nie, spoko. Zaśnięcie z (toczniem) w słońcu jest niczym, powtórzę: niczym w porównaniu do spotkań rodzinnych.
Well. Unikać jednego i drugiego, bym tylko mógł doradzić. Przy czym na spotkania rodzinne żaden mechanizm zegarowy nie poradzi.
O, pardon! Jest taki! Od bomby zegarowej!!!
Dlatego zrezygnowałam z podobnych spotkań już dawno temu
Co mam się wpieniać bez potrzeby…
Raz na kilka lat, a i to niekoniecznie
Ważne, że wróciliście.
Wróciliśmy i to tuż przed burzą i ulewą.
Czekamy aż będzie można wyjść z psem.
Tu burza znów przeszła bokiem, ale lało równo…
My tam spakowaliśmy się dosłownie przed pierwszymi kroplami deszczu, a już grzmiało. Droga do domu OK. A tu lunęło i rozgrzmiało się ledwo weszliśmy do domu.
Biedny pies nadal czeka.
Yyy, a tak abstrahując od woni mokrej psiej sierści u retrievera w ogóle a Maurycego w szczególe, to są jakieś przeciwwskazania, żeby wychodził w czasie deszczu? Zaziębi się? Boi się burzy?
No wiesz – leje, jakby ktoś szlauchem się bawił po pijaku. I błyska, jak w noc sylwestrową. Pies to pies, ale wychodzący z nim musiałby mieć sztormiak i kalosze rybackie.
Chyba każdy pies boi się burzy. Przynajmniej nie znam takiego, który się jej nie bał.
Rozumiem, że więcej argumentów jest przeciw niż za.
Tutaj przez cały dzień pogoda mocno niewyjściowa (chłód i deszcz, bez burzy wszakże), więc tak też postępujemy.
Ja znam takie, które nie boją się burzy

Bo tak prawdę mówiąc… czy ktoś może sobie wyobrazić, że przewodnik niewidomego włazi ze strachu przed burzą pod stół? Albo chowa się w jakieś zakamarki? A co w tym czasie z niewidomym? Ma włazić za swoim psem? Czy jak? 
Pies nie musi się jej bać, wszystko zależy od wyrobionych nawyków. Już chyba kiedyś wspominałam, że masaż głowy psa, podczas burzy (czy fajerwerków) bardzo pomaga. Masuje się za uszami, tam gdzie kończy się czaszka. Wypróbowałam swego czasu i wiem, że działa.
A poza tym, gdy się psa przyzwyczaja od szczeniaka do huku i niespodziewanych błysków, on rozumie, że to mu w niczym nie zagraża i się po prostu nie boi. Erin, moja amerykańska znajoma, przygotowywała psy do tresury dla osób niewidomych. Żaden z nich nie bał się ani burzy, ani fajerwerków. Nie zwracały na to uwagi
Ja też zdążyłam wrócić z objazdówki. W Kurozwętach w kilka minut zrobiło się dosłownie granatowe niebo, a parking wyglądał jak ogromny tabun kurzu. Wygląda na to, że pogoda się zmieni 🙂
Idę produkować relację w Szkicach. Na wszelki wypadek się pożegnam do jutra.

No to rano przeczytam, ale teraz chętnie się położę. Dobranoc
Spokojnej obu Paniom!
Dobranocka. Przypóźna, pardon.
No to dzisiaj będzie z prawdziwego zdarzenia. W sensie spokojnej i melodyjnej 🙂 dawno nie było Enyi, to dzisiaj będzie. Może trochę mniej znany utwór, ale urodę ma „firmową”. Znaczy charakterystyczną dla tej pani.
Snów najlepszych, jakie się mogą przyśnić.
I z wzajemnością. Dobranoc
Nieustająco lubię Enyę
Zasnęłam o niemozliwej porze, obudziłam sie przed chwilą, by popodziwiać te kolorowe, szalone ptaki, a jeszcze bardziej Wasze komenta
rze… no i zapalić lampkę…
Poniedziałek nie będzie taki deszczowy ?
Idę spać



Miłego poniedziałkowania się wszystkim życzę
Niech Wam się ten tydzień jak najlepiej zacznie i trwa w dobrym aż do końca
Tak ze względu na pogodę za oknem, jak i pogodę ducha
Spokojnych snów, Mireczko
Dzień dobry
Nie mogłam się dziś dobudzić, a tu za oknami pełnia słońca, piękna pogoda się zapowiada 
Gienia! A dzieś ty?
Już biegnę z kubkiem…
Dzień dobry. Trochę zaspałem. Ale poniedziałki mają swoje prawa..
Witajcie!
Wczoraj w Krakowie pogoda wytrzymała dokładnie do zakończenia imprezy „Strefa Wolności”. W kilka minut po ostatnich taktach lunęło jak z cebra, ale deszcz był ciepły i tylko trochę dokuczył nam podczas zwijania imprezy
Widać, że pogoda Wam sprzyja
Dzień dobry! Dzisiaj ma być chmurno i chłodno, tyle że na razie przejaśnienia jeszcze optymistyczne.
Kawy! Lecę do Gieni.
Wyprawiłam dzieci do szkoły. Uzupełniłam wczorajszą wypowiedź. Teraz czas na prasowanie. Mam cztery walizki do spakowania…
Nie szaleje z tym prasowanie. W walizkach i tak się wygniecie
Nie szaleje z tym prasowanie. W walizkach i tak się wygniecie
Ps. Pisanie z telefonu … nawet podwójne komentarze wychodzą
No dlatego ja rzadko komentuję na blogach. Bo na ogół czytam na telefonie, a potem – jak już włączę kompa – zapominam, że chciałam coś napisać.
Nie szaleję. Ja mam SYSTEM, że się nie gniecie
Więcej czasu zajmuje mi wypranie i wymyślenie, co spakować.
I pomyśleć, że kiedyś SIEBIE pakowałam w kwadrans.
Dzień dobry.
W domu nie chciały mi się zdjęcia otwierać (ciągle problem z zasięgiem), a teraz obejrzałam! Wow, ale cuda!
Udanego dnia i tygodnia dla wszystkich;-)
Dzień dobry:)
Jest cieplutko i słonecznie. Dzisiejszy dzień bardzo intensywny. Zwiedzanie, a potem bardzo późny powrót do domu. Pięknego dnia i spokojnego dla pracusiów
Dzień dobry
To dobrze, bo będzie można porządnie wywietrzyć chatę i spać przy otwartym oknie
Chociaż przez kilka dni… potem znowu temperatury powyżej 30C 

U nas na razie przerwa w upałach i dziś ma być „tylko” 20C
Ale cóż… taki mamy klimat
U mnie dziś podobnie z temperaturą. Dobrze, bo utknęłam między pralką a żelazkiem.
Wykończyłam się.
Osiem godzin prania, prasowania i pakowania. W międzyczasie machnęłam obiad i dwie kolacje oraz ciasto bananowe.
I jeszcze udało mi się coś napisać.
Ja nie wiem, czy nie jestem zbyt ambitna…
Zatem Panie, Panowie, Papa Duflot – czas na relaks.
Dobry wieczór. Fajrant. Przerwaaaa…
No czas najwyższy, Pracusiu. Pomyśl teraz o sobie i rozerwij się czymś, byle nie granatem
Okazało się, że rozrywka jest dzisiaj, hmm, mocno utrudniona ze względów technicznych, więc jeszcze wracam, ale po 22:00 zemknę. Może dobranocka w związku z tym zaraz? Tak prewencyjnie?
Oczywiście, mnie to nie przeszkadza. I tak już idę spać…

Spokojnej, z dobranocką czy bez!
Dobranocka więc, prewencyjnie.
Dzisiaj będzie trochę poważnie. Przemysław Gintrowski, sam czy w tercecie z Jackiem Kaczmarskim i Zbigniewem Łapińskim, to jeden z najważniejszych artystów mojej młodości, który, jak to się mówi, ukształtował moją wrażliwość.
Dlatego dzisiaj „Dokąd nas zaprowadzisz, Panie”. Poważne, powolne, ale mocy tu nie brak. I tekst, i fortepian, i głos(y).
Snów od nowa.
Piękna dobranocka
Dobranoc zatem, cisza już na Wyspie…
Spokojnej przy lampce!
Dzień dobry
Będzie burza? Na razie tylko się chmurzy…
Dzień dobry. Mam nadzieję, że u mnie nie. BB ma wycieczkę.
Dobry! Blitzortung pokazuje jakieś niemrawe pohukiwania gdzieś między Kaliszem a Sieradzem, i jeżeli chodzi o Polskę, to tyle.
Pani Gieniu, zapraszamy. Trzeba się dobudzić.

Już podstawiam filiżankę
Green Tea.
Ja to chyba powinnam czekoladę na gorąco. Bo po wczorajszym popisie nadaktywności nie mogę się zebrać do dzisiejszej roboty.
Kawa, czarna i gorzka, średniej wielkości. B. dziękuję.
Dzień dobry.

Fajne święta mamy dzisiaj:
1. Dzień Slayera
2. Święto Wojsk Chemicznych
3. Dzień Języka Rosyjskiego
Język rosyjski i wojska chemiczne mi się jeszcze w miarę wiążą, ale Slayer z nimi już nie.
To może Сляер?
Dzień dobry. Nas na razie burze omijają… Lecę do Gieni.
Witajcie!
Pożyteczna ta nasza Gienia, a z jakim spokojem podchodzi do różnorodności zamówień! Są korzyści ze zmiany ustroju!
Prawda?
Od dobrej godziny siedzę i się śmieję. Śmiech to jest złowieszczy i zatrważający. otóż właśnie się dowiedziałam, że od kilkunastu lat niewłaściwie przyjmuję jeden lek, taki wiecie – dożywotnio nakazany. Bo trzeba go brać wieczorem, a ja robię to rano, razem z pozostałymi, żeby broń Boże nie zapomnieć. Bo zdarza mi się – teraz już wiem, że to nie moja wina, tylko tarczycy. Jak miło mieć na kogo zwalić. No i przez tych kilkanaście lat ŻADEN lekarz mi nie powiedział, że powinno się wieczorem. Na ulotce też nie ma. A przyjmowany rano po prostu ma skuteczność 20%.
Idę się pośmiać dalej. Przy desce do prasowania.
Przychodzi pacjent do lekarza:
– Panie doktorze, kupiłem te czopki, ale mdli mnie okrutnie i po każdym użyciu zbiera mnie na wymioty…
Lekarz nieco zdumiony, żartuje:
– To co pan, łykasz pan te czopki?
Wkurzony pacjent ironizuje:
– Nie, do dupy se wsadzam!
No zobacz!!! Ja kilka lat brałam leki od tarczycy i też mi nikt nie mówił, że trzeba wieczorem… brałam rano

A może to nie ma różnicy? Skąd wiesz, że koniecznie trzeba wieczorem? Mój lekarz też mi nic nie mówił…
A tarczycowe właśnie każą mi rano, 40 minut przed jedzeniem!
Te moje powinno się wieczorem, bo wtedy jest najlepsze działanie leku na problem, czyli najefektywniej blokuje powstawanie cholesterolu. Więc jak się je przyjmuje rano, to do wieczora, czyli do czasu, kiedy ten upiorny cholesterol się wytwarza, niewiele z nich zostaje.
Zwariować można, prawda?
A wiem od kardiologa, który bardzo się zdziwił, że biorę rano i że przez kilkanaście lat żaden lekarz mi nie powiedział, że powinno się wieczorem. Na dodatek jeden z internistów zapowiedział, że mi podwoi dawkę, bo nie widzi efektów!
Tymczasem najprawdopodobniej cholesterol wynika u mnie z tarczycy, więc po ustabilizowaniu tsh trzeba będzie dawkę OBNIŻYĆ.
Od lekarzy to ja najchętniej trzymałabym się najdalej, jak to możliwe… Bo zbyt często człowiek trafia na konowałów.
Ja jak mogę, to ich unikam…
Dzień dobry


U mnie dziś „chłodu” dzień kolejny
Ale przyznam się, że z przerażeniem patrzę na kolejne dni… te powyżej 30C.
Też bym była przerażona
Dobry wieczór. Fajrant. Czyli że przerwa.
A tu piękna burza, dawno takiej nie widziałam
Właśnie zalewa ogródek mojemu średniemu bratu (znaczy temu w Skórzewie).
No, polało też porządnie
U nas piękna ulewa jak tylko mąż wrócił z zamiarem grillowania.
U Was to ostatnio nadprodukcja burz z ulewami.
No tak jakoś.
Przepięknie kolorowe ptaki, gratuluję pomysłu. Ja odpoczęłam, kiedy oglądałam.
Pozdrawiam serdecznie
Niektóre z nich są tak egzotyczne i niebywałe, że rzeczywistość się redefiniuje
Ptaki są niewątpliwie ozdobą tego świata…
Dobranoc Państwu.

Spokojnej!
No to idę w ślady Jo… Dobranoc
Też spokojnej!
Dobranocka.
Jakoś tak mnie naszło ostatnio na utwory, które wyraźnie nawiązują do starych form. Dzisiaj Mike Oldfield ze śpiewającą Maggie Reilly i „Go to France”. Trochę mocny rytm, ale melodyjne bardzo. I zupełnie jak jakiś madrygał albo galiarda, tylko nowoczesna.
Snów o nieprzemijającym pięknie.
Jakże miło słuchać swoich ulubieńców na dobranoc
W śliczną, deszczową noc – dobranoc Wszystkim !

Ten
Jak ten czas leci… Zdawać by się mogło, że to tak niedawno, a dziś mija 36 lat jak braliśmy ślub




Ale jednocześnie sobie pomyślałam, że ten szef musi mego męża bardzo lubić… 
I jak sobie przypominam, mieliśmy wielu przeciwników tego małżeństwa.
Brat męża uważał, że jestem za ładna i na pewno go zostawię, a przynajmniej „doprawię rogi”.
Sąsiadka uważała, że mąż jest dla mnie za młody (o rok starszy, a powinien być przynajmniej o 5).
Moje koleżanki i koledzy ze studiów uważali, że „różnica poziomów intelektualnych” jest zbyt duża i nie wytrzymam z facetem, który skończył edukację na zawodówce
U męża w pracy przynajmniej część kolegów uważała, że mój mąż jest za cichy i za spokojny dla kogoś tak przebojowego jak ja. Rodzice byli wystraszeni – czemu tak nagle ta decyzja? Czyżbyśmy musieli? A przecież byliśmy parą od ponad dwóch lat. Czy mieliśmy czekać do emerytury?
Tylko mój dziadek cieszył się jak dziecko, bo znał teścia dość dobrze, a mojego męża bardzo lubił.
Dodam jeszcze, że przed samym naszym ślubem, szef mojego męża powiedział mi, że jeśli zmarnuję mężowi życie, to mnie zniszczy. Uśmiałam się setnie
Gratulacje!
I wielu jeszcze wspólnych miłych lat!
Ja również gratuluję i życzę wielu lat wspólnego, szczęśliwego życia
Dziękuję Wam
Wszystkiego najlepszego na … dotychczasowej ścieżce życia
Gratulacje, Mireczko!

Jak widać na waszym przykładzie, warto przezwyciężać trudności i uprzedzenia. Życzę wam co najmniej drugie tyle w takiej harmonii, jaką osiągnęliście z dala od doradców
Swoją drogą – gdybym był złośliwy – zapytałbym o obecny poziom intelektualny twoich byłych kolegów i koleżanek…
Nie wiesz Ukratku jak to jest? Niektórzy dopiero zaczynali studiować, a już czuli się ważniejsi i mądrzejsi od innych… biedacy nie wiedzieli, że poziom inteligencji wcale nie zależy od poziomu wykształcenia

Nie utrzymuję kontaktów z moimi byłymi koleżankami i kolegami ze studiów – nie ten poziom intelektualny…
Gratulacje. Oby tak dalej.
Muszę też przyznać, że kiedyś koleżanka z pracy powiedziała nam, że po 18 latach małżeństwa jest nim znudzona i gdyby mogła cofnąć czas, to nigdy by za swojego męża nie wyszła. Jako mężatka z 10-letnim stażem byłam zdziwiona… koleżanka dodała, że jak będę miała taki staż jak ona, to też będę miała dość…
Nie zamieniłabym też swojego męża na nikogo innego… a gdyby można było cofnąć czas, to najwyżej mniej głupot bym zrobiła (oczywiście mając obecne doświadczenie), ale mąż byłby ten sam 
Minęło już dwa razy tyle i nie mam dość, ani nie jestem znudzona
O! I jeszcze coś… czasami mąż mówi mi, że ” I gdzie ja bym taką drugą żonę znalazł”, a mnie od razu tkwi w głowie ten kawał…
Żona chcąc podbudować swoje ego pyta męża
– No i gdzie byś taką drugą żonę znalazł jak ja?
– Drugiej TAKIEJ jak ty, wcale bym nie szukał…
I tym optymistycznym akcentem zakończę swoje wywody




Elizabeth (ta starsza) zaczyna w piętkę gonić i potrafi mi po dziesięć razy opowiadać to samo. Początkowo myślałam, że boi się, że nie zrozumiem po angielsku, ale zauważyłam, że do Florence mówi tak samo
A to przecież jej młodsza siostra i od urodzenia żyje w USA
Oczywiście nie dziwię jej się. Ciekawe czy w ogóle dożyję tego wieku… trudno wymagać, żeby wszystko działało jak w młodości
A prawie setka na nosie, to przeżyty wiek… 
Miłego środowania się życzę
Mnie czeka ciężki dzień. W pracy będę długo, bo mam jej od metra i ciut ciut, a wieczorem kolejna imprezka
A potem jeszcze muszę przygotować coś na lunch, bo w czwartek idę do dwóch staruszek (jedna w lipcu kończy 99 lat, druga jest o parę lat młodsza), a one uwielbiają moją kuchnię (chociaż nie bardzo wiem dlaczego)
Z Florence bardzo lubię pogadać. Jest wspaniała!
Dzień dobry
Rześki poranek wstaje po burzy. W nocy jeszcze padało, bo są kałuże. 
Gienia dyskretnie stawia się na posterunku, a ja idę budzić chłopaków.

Ładnie mi dyskretnie z takim krzykiem… Ale chętnie za nią pogonię z filiżanką po kawę
A bo wiesz jak jest. Ona tak z troski, żeby każdego obsłużyć.
To mnie może obsłużyć za kilka godzin… jak się wyśpię



I mam nadzieję, że nie będzie krzyczeć za głośno… żeby mnie nie obudzić
Miłego dnia
Idę w końcu spać
Dzień dobry w środę. Pracujemy, pracujemy.
Witajcie!
W nocy piękna burza tłukła oknami, wiało okrutnie i porywiście, polało zdrowo – nie macie pojęcia, jaka piękna widoczność!
coś o tym wiem, bez dachu od wczoraj mieszkam, a po burzy to już szczególnie, nie zdjęło, ale szkód narobiło:(
Ale jak to BEZ DACHU??? Tak w ogóle bez???
Tak w połowie. Był azbest.
Zapowiada się niezła jazda. Pies chory. Do naszego wyjazdu zostały dwa dni.
Dzień dobry. Deszczyk pada, słońce świeci i tak dalej. Za oknem zwariowana pogoda…
Ważne, że dzieci się radują 😉
Nb. gdy moją niedużą wówczas córeczkę usiłowaliśmy nauczyć tego wierszyka, uporczywie recytowała własną wersję:
Descyk pada, słonko świeci,
wsystkie dzieci siem ciesom…
Dzieci są pomysłowe
Może znała PRAWDZIWĄ wersję
W końcu dzieci wiedzą.
Ja dziś w biegu, więc zawczasu podaję czekuladki dla Miralki. Bo torciku nie mam.

Sto lat w dobrym zdrowiu!
No to ja ten tort dołożę…
Po cichu na Ciebie liczyłam
Ja też gonię za Gienią. U nas się chyba z 50 Holendrów powiesiło bo wieje okrutnie.
Co wcale jakoś nie pomaga mojej zdrowotności…Antybiotyku i kortyzonu na dziś konieć. Gdzie moja talia??? Co prawda na Śląsku się mówi, że baba bez brzcha to jak garnek bez ucha ale jakoś mnie to nie pociesza
OK, wypijam kawusię i przystępuję do życia….
Jakiś ptak z długim ogonem wydaje nad ranem z siebie dziwne dżwięki..Usiłuję go nagrać i zidentyfikować ale jakoś kurcze ,zanim się pozbieram z tabletem to gdzieś znika… To chyba czapla ale nie jestem pewna…
Może porównasz?
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.bird-watching.pl/index.php?/categories
Dzień dobry, najlepsze życzenia dla Miralki, i dla Wszystkich dobrego dnia. Kawę w dłoń i lecę do roboty.
Uważaj! Nie przewróć się z tą kawą w ręce, bo się polejesz
ja mam tak, że się poleję nawet kiedy się nie przewrócę;-)
Zdolniacha
Typuje tego derkacza błotnego albo sitowego…Ogon podobny…Muszę toto dopaść i sfotografować..
Jak się gdzieś nie wyniesie. Na razie obserwuje kosy. Lubię kosy…
Ja też
Dzień dobry

Za życzenia i torcik bardzo Wam dziękuję
No masz – ja wczoraj byłam gdieś na bakier z madagaskarem i dopiero teraz się doczytałam o Miralce.. Moje gratulacje!!! I wszystkiego naj,naj Miralko…
I też pralinki ode mnie
Dzięki Reno

Dobrze, że pralinki tylko wirtualnie
Dzień dobry. Fajrant. Przerwa. Jak zwykle.
Przerwa do jutra?
Aż tak to nie, na szczęście.
OK. Pies żyje. My też. Właśnie wrócił od weta. Kroplówki, leki itd.
Mogę wrócić do pakowania.
Po tych dobrych wiadomościach mogę się pożegnać do jutra…

Paaa!

No to na pewno spokojnej!
U mnie jeszcze jasno. No dopiero zmierzch. Ale się też pożegnam. Bo kiedyś trzeba spac – może mi sie dzisiaj uda??
A tu też jeszcze się zmierzcha, nie tak, żeby ciemna noc od razu. Spokojnej!
Jo, a co się stało? Idę poszukać o co chodzi z pieskiem. Ale dobrze, że sytuacja już opanowana.
Piesio się rozłożył. Oszczędzę szczegółów, ale źle było z dwukrotnym kursem do weta.
Sytuacja wygląda na opanowaną, ale było ostro, a my jutro wyjeżdżamy…
Współczuję:(
A czy z wyjazdu będziesz pisać?
To dobra wiadomość, Jo
Jest duże prawdopodobieństwo, że psu się polepszy przed wyjazdem 
Wysokie pięterko, ktoś coś może zamierza z tym zrobić?
Niby cos tam zaczęłam na brudno, ale jakies takie nudy wychodzą.
Ktoś by miał ochotę na fabryczny?
Śmiało!
Może pozwól, że my ocenimy czy to nudy, czy nie


Pięterko jest faktycznie za wysokie i czas najwyższy dobudować nowe.
Także nie szczyp się i pokazuj co nowego wymyśliłaś i co chciałabyś nam pokazać
Właśnie nie wiem czy warto, no i z uwagi, na to, ze wczoraj zasnęłam nad edycją tekstu (to jednak chyba jest bardzo nudne) a dziś praca goni a ja jeszcze zdjęć nawet nie przejrzałam to trochę z tym zejdzie, więc jak ktoś ma coś gotowego, to śmiało.
Na pewno warto
Jak się jest zmęczonym, to i się zasypia przy komputerze 
Dobranocka.
Dzisiaj jeden z „nudziarzy” Marka Niedźwiedzkiego – Chris Rea i piosenka o tym, że wszystko minęło. „It’s All Gone”. Spokojna i melodyjna, chwilami wymruczana. Do tego teledysk jak western.
Snów tak jak w kinie.
To ja też idę spać. Dobranoc.
Padam na dziób, ale jeszcze coś Wam opiszę…
Ale po kilku sekundach zerwała się i potruchtała do sąsiadów. Za moment druga tak samo plasnęła, ale znacznie ciszej i od razu zerwała się i poleciała za uciekinierką. Trzecia zeszła najniżej jak się dało i z gracją zeskoczyła na ziemię. Omijając mnie szerokim łukiem jeszcze kilka poleciało za tą pierwszą. Nie wiem co się tak na biedulkę uwzięły?
Wyglądało to tak, jakby chciały ją zagryźć…

Dziś widziałam jak tłukły się wiewiórki. Trudno było je policzyć, bo raz, że w dużej części ganiały się wśród liści, a dwa zasuwały w takim tempie, skakały z konaru na konar, że nawet nie próbowałam liczenia. Widziałam głównie ich jasne brzuszki. Stałam z rozdziawionym dziobem i próbowałam je obcykać… za szybkie
W pewnym momencie coś plasnęło bardzo głośno kilka kroków ode mnie. Aż podskoczyłam, tak było to niespodziewane… a to wiewiórka spadła na betonowy podjazd. Myślałam, że się zabiła
Muszę przyznać, że pierwszy raz w życiu widziałam wiewiórkę, która spadła z drzewa (a może zeskoczyła?). Sądząc po głośności „plasku” musiała nieźle wyrżnąć o ten beton… dobrze, że się nie zabiła. Nie lubię ich, to fakt, ale żeby od razu życzyć im śmierci, to nie…
Jeszcze przez jakiś czas słychać było ich piski u sąsiadów… potem ucichło. Nie wiem, czy przepędziły intruza ze swego terenu, czy po prostu ją zagryzły?
Wygląda na jakieś terytorialne porachunki, ale że kilka goniło za jedną? To dziwne. Oczekiwałbym raczej pojedynku między „gospodarzem” a „intruzem”. Chyba że np. w roli „gospodarza” wystąpiła cała rodzina lokalnych wiewiórek.
One w obronie swego terytorium „występują” grupowo. Nowy osobnik, to zmniejszona ilość pokarmu, więc się bronią. Walczące ze sobą wiewiórki widziałam już nieraz. To normalne zjawisko, ale jeszcze takiej zaciekłości i spadania z drzewa nie widziałam
Trzeba im będzie poszyć spadochrony!
Dzień dobry
Ładny dzień się zapowiada 
Dybry

Podaję Gienię i lecę. Mam dziś horror, nie dzień.
Pędzę za Gienią z filiżanką
Pomyślnego zakończenia!
Jak Ty wyjedziesz to kto będzie Gienię przysyłał?
Dzień dobry!
Kawę poproszę!
A miałam wczoraj tyle planów na wieczór:(
Może nie będzie aż tak źle, jak tego oczekujesz, Jo? A w każdym bądź razie tego Ci życzę
Dzień dobry. Słoneczne dzień dobry. Ktoś tutaj ostatnio pisał, że wymienia opony na letnie. No to ja chyba jestem ostatni ba wyspie w tym temacie. Wczoraj samochód pojechał na wymianę oraz różne uzupełnienia płynów i filtrów.
Nigdy nie wymieniałam opon na letnie czy zimowe. Jak się zużyją, to wymieniam
I nie wiem, czy tutejsze opony są inne, czy tylko przepisy?
Bo przecież klimat mamy podobny. Zimą bywa śniegu po pas…
W Stanach OIMW stosuje się tzw. całoroczne i jakoś się jeździ. Co prawda moje informacje pochodzą z bardziej południowych stanów, gdzie przy 10 cm śniegu to już klęska żywiołowa.
Witajcie!
No, jak już Zoe wymienia opony, to znaczy że zaczyna się lato!
Ja na wszelki wypadek nie wyrzuciłam choinki, bo święta za chwilę i człowiek nie zdąży kupić. To opłaca się teraz te opony wymieniać?

Mechanik z uśmiechem zapytał czy wymieniam zimowe na zimowe…
To on nasz! Z Wyspy!
A dla mnie zaczyna się w momencie, kiedy można chodzić na bosaka, a przynajmniej bez skarpetek.
I oczywiście już się zaczęło.
Dzień dobry! Zanim cokolwiek, to przemknę do Gieni po kawę.
Myślę, że dziś już się lato zaczęło – można chodzić na bosaka, opony wymienione na letnie… A po tych burzach, lato mówi nam dzień dobry. W każdym razie przymrozki nocne nam nie grożą.
No ok. dzień dobry. U Gieni już byłam i u Bożenki tez.
W sprawie różnych tabliczek : w miejscu gdzie zwykle bywa tabliczka – Uwaga!. Zły pies. wisi tabliczka – Uwaga – bardzo dobry pies, tylko ma słabe nerwy…
Ja widziałam tabliczkę – „Co tam zły pies… uważaj na właściciela!”
Uważam, że nie ma złych psów. Są tylko źli właściciele. Każdy pies może być łagodny, jeśli się go dobrze wychowa.
Są całe serie, takie jak ta:
Dzień dobry
Dziś 28C, a później, przez tydzień ponad 30C
No cóż… lato się zaczyna 
Kończy się u mnie chłodniejsza pogoda, a zaczyna być znacznie cieplej
Zapraszam na wyjątkowo długie i nudne pięterko,
No, fajrant, jeszcze zerknę piętro wyżej i przerwa.
U mnie też fajrant, powiem dobranoc i się odmeldowuję

Spokojnej!