Piątek, 7 październik. Potwór na spacerze:

Słoneczko świeciło, ale nie ma ciekawych widoków, tylko jakieś kolorki jesieni z bliska:

Coś szukamy w krzakach:

I powrót ze spaceru. Około 1km od domu:

W sobotę było tak ponuro, że nie było nic do fotografowania. Poza tym były prace domowe.
W niedzielę krótki wyskok na spacer w pobliskie beskidy:
Nie chodzę na grzyby no ale jeśli są po drodze to grzech nie zebrać (maślak):

Ten też (z)jadalny:

I jak tradycja każe wkład do zupy dla teściowej;-)

Potwór również szuka grzybów. Właściwie szuka wszystkiego:

Niestety nie było słońca w niedzielę toteż landszafciki bardzo średnie, ale ja tu jeszcze wrócę jak będzie lepsze światło:







Dzisiaj mało tekstu. Za to fotek więcej:-)
Dzień dobry i na nowym pięterku. W którym miejscu Beskidów robiłeś te zdjęcia? I jeżeli potwór szukał wszystkiego, to znalazł może coś poza grzybami? Jakiś złoty pociąg? (a nie, to chyba nie te góry).
Wiedziałem, wiedziałem, tutaj środek trasy:

Ogólnie spacer z Wielkiej Puszczy na Kocierz
Coś się nie wkleiło z tą trasą
Edit: O, już jest.
Na temat psa i tego co on znajduje będzie osobny wpis. Kiedyś.
PS. Tata Quackie czasem lubi sobie tamtędy pojechać z Żywca do Kielc.
Zawsze twierdziłam, że temat można zrobić ze wszystkiego.
Podobnie jak zupę.
I bigos.
Ekhem. Nie poruszę kwestii awantury.
Zwłaszcza tej ostatniej. I zwłaszcza przez… Albo nie będę się wypowiadał do się skończy awanturą:-)
Ta, ta – przez kobiety.
Szowinista jeden.
Nie będę nic pisał bo zaraz będę musiał kwiatka tutaj wkleić;-)
To ja zmykam, bo od dzisiaj etap II. Ale będę zaglądał – to już nie takie absorbujące.
Faaajna niedziela! I fajny potwór!
Widać, że oprócz kawy odkrywasz też inne jego zalety
Jedyną jego zaletą jest to, że dzieci go kupiły z zaoszczędzonych przez siebie pieniędzy. Dobry zakup
Sympatyczny ten potwór, widoczki też piękne. Góry mnie zawsze zachwycają, nieważne, wysokie czy niskie. Zawsze są piękne, szczególnie na jesień
Jeszcze parę dni. Na razie jest jeszcze więcej zielonego niż złotego i czerwonego koloru w widoczkach.
Wiem. Kiedyś na początku listopada byłam w Szklarskiej Porębie. Widok gór mnie oczarował!
Jak ładnie, uwielbiam wszelkie zdjęcia z górami w tle, to może dlatego, że nas jak okiem sięgnąć płasko jak na stole:(
A na zdjęciach zdecydowanie ta lepsza strona jesieni;)
Witam się Państwem po weekendzie, tym razem chorobowo, niestety. I sobota i niedziela spędzona przy kominku z kubkiem gorącej herbaty, syropkami dla dzieci i saszetkami dla dorosłych, a i tak dziś czuje się podle;(
Kominek to podstawa (której mi brakuje do gorącej herbaty). Piszę tak bo na górze poczuliśmy oddech nadchodzącej zimy. Potwór i śnieg;-)

O tak, kominek… niestety nie mam możliwości mieć go w domu, a tak mi się podoba
śnieg, brrr, czyli jednak po jesieni ZAWSZE przychodzi zima? miałam nadzieję, ze są jakieś wyjątki…
pisząc kominek trochę przesadzam, bo to zwykła koza z szybką, ale ogień prawdziwy ma, ciepło prawdziwe daje i nawet prawdziwą wodę (nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, że taka woda na „prawdziwym” ogniu, nie mylić z ogniem z kuchni gazowej jest jakaś bardziej gorąca i lepsza?) można na prawdziwą herbatę zagotować, czego na kominku raczej trudno uświadczyć
Weź się wykuruj do piątku!!!
taki jest plan;)
Dzień dobry. Melduje, że wracam do życia. Zajzałam na Onet. I jestem w szoku. Zawsze mi się wydawało, że od zawsze był Wajda i będzie Wajda. I odszedł.
Jeszcze większym szokiem są dla mnie komentarze hejterów…
Paskudny poniedziałek..
Nie zaglądaj tam.
Od lat nie zaglądam w komentarze na onecie. Szkoda zdrowia…
Też tak uważam, nie lubię się denerwować. Nie zaglądam na takie strony.
Ja też niestety za daleko myszą zjechałam. Ale już się pilnuję.
Dzień dobry
Małego Potwora chętnie bym wyściskała … bo wiesz ja „zwierzolubna” bardzo jestem 

Zoe …. jak tam u Ciebie jest pięknie
A tak poza tym to mam okropny dzień. Ciężko się zebrać do pracy po dwutygodniowym zwolnieniu
PS. A ten Sumak to tak sobie dziko rośnie???
Z tym krzakiem to ciężko powiedzieć. Po drugiej stronie drogi jest posesja i może ktoś sobie zasadził poza swoją działką żeby mieć ładny widok z okna.
A nie może?
Ależ może 🙂 Już wyjaśniam skąd się wzięło moje pytanie. Zawsze jestem pełna podziwu dla takich pięknych samosiejek i dziko rosnących krzewów. W moim ogrodzie też mam sumaka, no i wiele innych krzewów, i nie ukrywam, że staram się je bardzo pielęgnować, chucham, dmucham, głaszczę, odżywiam, rozmawiam i jakoś tak niekoniecznie z ich wyglądem
Dzień dobry
Też zauważyłem tego sumaka…
Sumaki to straszne „łobuzy” są…
Jak się rozplenią, to gorzej niż perz…
Dlatego, trzeba je przycinać i wykopywać, bo inaczej „zasumaczą” całe pole…
Pięknie to jest na fotkach. Poza kadrem jest mniej pięknie. Potwora to każdy chętnie wyściska.
Ekhm. Skojarzyło mi się z moim bratankiem i chrześniakiem zarazem, którego wszyscy uwielbiają, z wyjątkiem jego tatusia, a mojego brata, który twierdzi, że na co dzień i dla rodziców bratanek jest straszną zołzą (a to jego drugie dziecko, a jeśli liczyć i pasierbicę, to trzecie pod opieką).
Dzień dobry
Nawet jeśli na zdjęciach nie ma za dużo kolorków jesieni.
Masz tam pięknie, Zoe
Dzień dobry. Tu się kolorki też zaczęły robić, ale razem z nimi – wietrzysko i plucha.
Kolorki widzę nawet przez okno, ale to tylko dwa drzewa – klon i jarzębina. Nie ma to jednak widzieć zalesione zbocza górskie, gdzie co kawałek inny kolor…
Otóż tutejsze zalesione polodowcowe wzgórza również potrafią pięknie wyglądać na jesieni… Niechby tylko zdarzył się słoneczny dzień.
Na przykład Kępa Redłowska od strony Orłowa (zdjęcie z fotoforum gazeta.pl).
A ja tymczasem skończyłem pracę na dziś, plan wykonany, a do tego jeszcze udało się znów chwilowo okiełznać upiory, te z zeszłego tygodnia. Znaczy na razie z tarczą, najbliższe dni pokażą, na jak długo.
Piękne!
A to co to? System mnie wylogował!
Ano, coś tak jakby. Raz Cię widać z linkiem w imieniu, a raz bez.
Widać ci właśnie minęła doba od ostatniego logowania…
Albo niechcący kliknęłaś Wyloguj (mniej prawdopodobne)
Nie, nie kliknęłam na Wyloguj. Ale muszę powiedzieć, że niezmiernie rzadko jestem wylogowana. Przeważnie wchodzę na Wyspę i już tu jestem do dobranocki.
No to ja już się pożegnam… Dobrej nocy życzę

Spokojnej
Dobranocka.
Dzisiaj klasyk, blondynka w formie. Czyli Marilyn i Jane Russell i „When Love Goes Wrong”. Z chórkiem, big bandem etc. Z szybszą wstawką pod koniec, ale poza tym jak najbardziej na dobranoc.
Snów – tych właściwych.
Oj poproszę.

Spokojnej i właściwej.
Mam dla trzy bardzo ale to bardzo złe wiadomości:


Pierwsza – jutro to nie jest piątek,
Druga – pojutrze to również nie jest piątek,
Trzecia – popojutrze to również k…. nie jest piątek.
Dobranoc
Dobranoc, spokojnej nocy, bo zauważ, że po niej popojutrze to już BĘDZIE piątek.
WkW. Nie będę rozwijał skrótu bo nie wypada:-)
Osobiście odbieram to jako bardzo dobre wiadomości 🙂 Za dużo mam do przygotowania na piątek 😉
Dobranoc
No tak. Równowaga we wszechświecie musi być:-)
Spokojnej poniedziałkowo-wtorkowej.
To ja na dobranoc jeszcze linkę wkleję:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/niezwykle-chmury-nad-wielka-brytania,214138,1,0.html
Moim zdaniem to są odciski ordowickich trylobitów. A że w chmurach? No trudno…
TVP Kultura przypomniała „Popiół i diament”. Ile to już lat ja tego nie oglądałem!
A ja w ogóle. I nie czytałem książki (to jedna z nielicznych lektur na polonistyce, której nie tknąłem).
To jest nieprawdopodobne ale prawdziwe. Pisałem maturę z tej lektury. Miałem przeczytane ok. 50. Na szczęście pytanie było otwarte: Czy na podstawie losów bohaterów lektury możemy wzorować nasze postawy w przyszłym życiu? Czy jakoś tak to brzmiało. Na szczęście lubiłem zmyślać i udało mi się napisać tę maturę na 4 słownie cztery. A byłem uczniem technikum elektrycznego na dodatek. Ech.
Ja musiałam 😉
Męczyło mnie straszliwie czytanie tej książki. Męczyło, męczyło i zmęczyło. Nie dałem rady.
Zdarza się. Mi osobiście przy co drugim super hiper bestselerze z empiku.
Biorąc pod uwagę trzy wiadomości od Zoe’go – pora spać…

To ja tak po cichutku przemknę do łóżka, żeby nikogo nie obudzić. Książka, ech, znów.
I znów wszystko będzie na kołderkę:(
Spokojnych….
Pobudka, pobudka. Dzień dobry. Gimi z gwiazdkami może pospać bo czytała książki
Dzień dobry
Ja już nie śpię i zapraszam na śniadanko.

No to czas coś zjeść.
Taaa, dziś wstałam wraz z pierwszym dzwonkiem budzika, czyli o 6, poszłam wstawić wodę na kawkę, przysiadłam i zasnęłam oczywiście.
Dobrze, ze budzik dzwoni jeszcze o 6.20, 6.40, 7.05…. ten ostatni to niby po to, żebyśmy wraz z tym dzwonkiem wymaszerowali z domu….
Książki to zuo!
Witajcie!
Chyba się już skończyły romantyczne świty podczas jazdy do pracy. Znowu trzeba wyruszać w nocy – i tak do wiosny…
Niestety, dni coraz krótsze. A jeszcze dnia ubędzie ok 3 godz.
Aż trzy? A jeszcze zmiana czasu!
Trzy godziny, to znaczy 1,5 rano i tyle samo wieczorem. Zmiana czasu na koniec miesiąca, czyli wracać z pracy będziesz też już jak będzie ciemno. 🙁
Ja się nawet na tę zmianę czasu nieco cieszę: prawdopodobnie przez jakiś czas uda nam się nie zasypiać rano do pracy/przedszkola, a po drugie dzieci powinny zasypiać wcześniej, więc dłuższe wieczory dla rodziców;-)
NIE LICZ NA TO!
Dzieci mają w oprogramowaniu tryb przystosowania. Na przykład w niedziele i święta. To samo dotyczy teoretycznie dłuższych zimowych wieczorów.
A nie ma jakiejś nakładki? aktualizacji?
Dzień dobry.
Co by tu zjeść na śniadanie
Na mnie nie patrz!
Obiad
No żeście mi pomogli…
Obiad nie. W porze obiadu będę w szpitalu. A śniadanie zjeść muszę, bo inaczej do tego szpitala nie dojadę.
Banana z bułką? Jak Małysz?
Nie mam bananów 🙁
Ugotuję sobie owsiankę.
Też dobrze. Słodzisz takową?
Jasne!
A to ciekawy zestaw 😉 Placki z banana jem często ale, że z bułką ? 😉
Dzień dobry
ale „wieść poszła w naród”, że tak można…
Jak miło Cię widzieć
Nie pamiętam w jakiej reklamie Małysz jadł bułkę zagryzając bananem (albo odwrotnie)
Witaj Krzysiu
A widzisz… ja nie oglądam reklam stąd moje zaskoczenie 😉
Banany są uniwersalne, można z nich zrobić wszystko. Jak czasem mamy nadmiar (zwłaszcza w lecie), to miksuję na pulpę, dodaję waniliowego serka homogenizowanego i/lub szczyptę cynamonu, a tak przygotowaną masę wlewam do foremek z IKEI i wstawiam do zamrażalnika. Na drugi dzień mam rewelacyjne domowe lody.
Kradnę pomysł
Ależ proszę się częstować do woli, zresztą żaden tu mój własny ani oryginalny. Z tym że ze względu na porę roku to może już na następny rok.
Dzień dobry. Może dzisiaj uda się przeżyć dzień bez nerwów? Tak dla odmiany?
Z serca życzę.
Mnie się rzadko udaje.
Słyszałem kiedyś, że to kwestia podejścia, nie warunków zewnętrznych. Po dojrzałym namyśle stwierdzam, że jednak warunki mają ogromne znaczenie, a ludzka cierpliwość jest ograniczona. W sumie szkoda.
Potwierdzam.
Że ten no „problemem nie jest problem tylko twoje podejście do problemu”?
„Że warunki mają ogromne znaczenie, a ludzka cierpliwość jest ograniczona”.
Prawda.
Chyba, że się zmieni podejście.
Działa.
Ale trudne i z konsekwencjami.
Nie zawsze można zmienić podejście, uwierz mi.
Ja się nie denerwuję. Prawie. Prawie wcale. Chyba, że coś mnie wk…. na maksa:-)
Na Maksa to jedynie ja mogę się wk…
Wszak to moja psina 
Hehe. Maks sorry;-)
Za karę musisz mu wysłać wirtualną kość
Kopciuszku Kochany cóżem Ci uczynił , że wzięłaś mnie na łańcuch ? A byłem przecież posłuszny i kiedy nie odpisałaś na maila , to nawet nie warknąłem , tylko powiedziałem sobie : kobiety mają zawsze rację , a szczególnie Kopciuszki , to skąd te wk…..??
Maxiu przemiły
cóżem Ci uczyniła, że mnie o takie to okrucieństwa posądzasz
Przesadziłam, ja nawet na tego Maksa przez „s” nie potrafię się wk…
Tylko ten mail mnie jakoś niepokoi 
Dziewiąta minęła, zmieniam okienko.
Miłej pracy, Pracusiu
Dzień dobry 🙂

Dobrze, że wczorajszy poniedziałek jest już historią. Był straszny i wiem, że nie tylko dla mnie. Ale dziś wtorek, nowy dzień i będzie super 🙂
Czyżbyś proponowała filiżankę kawy?
Całe szczęście, bo towarzystwo jakby zapomniało a człowiek nie wielbłąd…
Drugie śniadanie?

No ładnie … a ja na diecie
Oczywiście, że tak 🙂 Praca nie zając 😀 czas na kawę musi być 🙂
Kawa była proponowana po godz. siódmej. No ale kto późno wstaje…
Trzeba chyba wprowadzić drugą zmianę kawową
O, to, to!

Warto by rozważyć kawę na drugą i trzecią zmianę (a może nawet kawę „w ruchu ciągłym”)…
W końcu z powodu różnic czasowych wyspiarze „kawkują” o różnych porach dnia…
I dlatego ja kawkuję po cichutku


Co będę wyskakiwała ze swoją, jak już część z Was przymierza się do obiadu, a ja jeszcze przed śniadaniem
Popieram koncepcję ruchu ciągłego. Po prostu niech ekspresik stoi w gotowości.
Trzeba wyznaczyć ekspralkę…
Znaczy nie od prania, tylko ekspresikową westalkę!
Ekspralka to była pralka. Np. zepsuta.
Nad nazwą westalki będę musiał pomyśleć.
Może cavida? (na wzór nereid i sylfid)
caffeida. Cavida to od cavy, czyli musującego wina z Katalonii (propozycja też całkiem do rzeczy!)
Ooo, no widzicie? Jak się postaracie, to potraficie!
Głosuję na caffeidę! Bo na cavę mam alergię.
Ja wypijam standardowo o godzinie 12.00. Tak więc właśnie jestem po kawie z nowymi siłami. Praca, praca, praca.
A ja po czternastej. I czasem około 11:30 poprawiam rozpuszczalną. W sumie rozkłada się niemal na cały dzień, z czego wynika, że na Wyspie można serwować przez cały dzień. Tzn. ja po 17:00 grzecznie podziękuję, bo potem miałbym kłopot z zaśnięciem.
Nie, nie, nie zgadzam się:-). U mnie pierwsza kawa – południe, druga około 19ej godziny. Tak więc jestem w innej strefie czasowej chyba niż większość wyspiarzy:-)
Większość to nie wiem. Wychodzi na to, że strefy czasowe zmieniają się nie tylko ze wschodu na zachód, ale i z północy na południe.
Dzisiaj faktycznie wstałem późno



Miałem szybką „fuchę’ obok miejsca zamieszkania więc (wyjątkowo) mi się nie śpieszyło do pracy.
Dopiero po wysłaniu komentarza zobaczyłem, że (prawie) wszyscy byli już PO porannej kawie…
Ale nic to, jutro będzie lepiej
I kawa na okrągło…
Dzień dobry


Dopijam kawkę i do pracy lecę
Ale mi się nie chce…
To ja jeszcze coś w temacie pogody i częściowo tytułu wpisu:
Ale ten październik jest za ciepły na takie okrycie
Hmmmm, bardzo zależy, gdzie i kiedy. Jak tutaj był wiatr i sztorm, to uwierz, że nawet kocyka byłoby za mało.
No, to były wyjątkowe dni. Tutaj też potężnie wiało.
Taaa,ciekawe gdzie on jest taki ciepły? u nas „zimno, cimno i do dumu daleko”
A ja się na dziś chyba Państwem pożegnam (chociaż raz) cotygodniowa wycieczka do stolicy, plus tylko z tego taki, że pewnie będzie coś porysowane i nie mam na myśli auta!
Po powrocie pewnie nie będzie sił nawet włączyć komputera, tak więc do jutra. Ciepłego, spokojnego popołudnia i wieczorku…
Udanej wycieczki
Powodzenia!
A ja się znowu przywitam. Być może znowu nie zdąże powiedzieć dobranoc,bo padnę np.
Chociaż właśnie zamówiłam sobie lot do Polski. Za miesiąć co prawda ale tak jakby troszkę mi adrenalinka poszła w górę i przestałam już się chować po kontach i udawać chorą( no trochę chora byłam ,tak naprawdę).
To chorowanie o tyle mi pomogło,że odczepiłam się od komputera,przeczytałam trzy książki i wcale mi nie przeszkadzało ,że te ksiązki już czytałam wiele razy.
Dziś u nas o dziewiątej rano było biało. Tzn mgła panie dziejku była mleczno biała, jechałam ze światłami w rowerze. DMaximiny. Koniec lenistwa – trzeba wracać do życia. Jak można mgłe sfotografować wie ktoś? Bo jak jutro by była to bym spróbowała…Bo świat we mgle taki jakiś mało realny jest…
Mamo – po kątach miało być – co jest ze mną
Można edytować i poprawić, jak Ci się coś źle napisze.
Przyznaj się Rena , że pracujesz w Banku i wtedy cały świat , w którym się obracasz , to konta i aconta i wszystko pasuje …
No i sprawa się rypła…
Jeśli chodzi o banki to najchętniej jakis napad stulecia bym zorganizowała. Tylko po co – w dzisiejszych czasach niestety nie da się bez broni itp ,tak ,że kicha – nie zorganizuje. I tyle na temat banków
To już prędzej z jakimś zdolnym hakerem… Bo czasy włamywaczy-dżentelmenów też chyba już minęły.
Ba…zdolny haker pilnie poszukiwany.. może dać ogłoszenie
Spróbuj pogadać z Wałkuskim i Strzyczkowskim z Trójki – to specjaliści od napadów na banki
Aaaaby gotówkę pobrać zdolny haker poszukiwany.
Tylko poważne oferty na adresss
Tak, podaj adres, a zaraz będziesz miała jakichś funkcjonariuszy.
Chyba że to będzie adres na Wyspie.
Jo, ul. Caffeidy 23, 12-453 Madagaskar08
Kochani… co tu się u mnie dzisiaj działo…
W temacie szpitala?!?
taaaak
To czekamy na relację, choćby wew skrócie.
Tumoroł w Szkicach.
Ka’ześ oroł???
Trzymam(y) za słowo!
Kupiłem patelnię żeliwną. Waży ponad 2,5kg. Ileż nowych, ekscytujących możliwości w moim życiu się pojawiło
Jeeej, na przykład możliwość przydzwonienia potencjalnemu włamywaczowi taką patelnią!
Ciężko podnieść. Muszę zacząć chodzić na siłownię.
Zacznij gotować/ smażyć na niej, będzie szybciej.
Właśnie doczytałem się, że najlepiej jest aby patelnia była używana przez 50 lat. Wtedy jest ekstra. Nieprędko wyjdzie coś dobrego
Och. To tak jak brytyjska trawa? Chcesz, żeby była zielona, sprężysta i bujna? Podlewać, kosić, podlewać, kosić, podlewać, kosić… I tak przez 700 lat.
Idę zrobić jajecznicę. Jak nic nie napiszę tzn., że się wk.. znaczy zdenerwowałem chociaż jestem niespotykanie spokojny człowiek. W najbardziej pesymistycznej wersji odpiszę za 50 lat.
Wystarzasz rzeczoną patelnię?
Mam zamiar wystarzać. Przez najbliższe 50 lat;-). A tak poważnie to pogotuję na niej trochę oliwy.
Jak u Niziurskiego w „Klubie Włóczykijów”:
„W tej chwili pan naczelnik magister Czubek
antykwizuje. – Co takiego?
– Antykwizuje, czyli postarza antyki oraz patynuje landszafty. (…)
– W ten sposób antykwizuje z szybkością 0,45 wieku na godzinę – wyjaśnił woźny.”
Do patelni żeliwnej chyba smalec byłby lepszy, ale ja tam się nie znam, to moja połowa jest specjalistą od obsługi tejże, jedno mogę tylko powiedzieć z całą pewnością: to był nasz najlepszy zakup kiedykolwiek!
Przemyśl to ponownie 😉
Komu zamierzasz przywalić?
Jestem niespotykanie spokojny człowiek.
Opowiadaj
Trochę mam dosyć, a mąż zapowiada Armenię, czy jakiś inny Azerbejdżan. To może ja się oddalę?
Jednak Armenię. To ja idę spać.

Pięknej i spokojnej
Spokojnej… Wait, już pożyczone?
Ja podobnie jak Jo mam dosyć, nawet bardziej niż bardzo. Nie przemyślałam decyzji i wykupiłam karnet miesięczny do fitness clubu. Dzisiaj miałam pierwsze zajęcia. I już chyba wszystko jasne

Dobranoc
Spokojnej, odprężającej i usuwającej zakwasy…
Wróciłam do domu i weszłam na Wyspę żeby się pożegnać. Do jutra, dobranoc.
Spokojnej też
Dziewczyny chodzą gromadnie spać. Co nam pozostaje, panowie?
Mecz:-)
Ja cały czas jestem ale się już też pożegnam .Nie chcę jutro zaspać. Jeszcze tylko mlutki niemiecki kryminalik i lulu
Spokojnej (nie wiem, jak to będzie po niemiecku)
Chyba guten szlafen
Ruhe Nacht! (Heilige Nacht 😉 )
Mecz meczem, ale mnie dziś wyjątkowo morzy. Quacku, zapalisz lampkę?
Dobranoc!
Już lecę. A meczu nie oglądałem, tylko dlatego nasza reprezentacja wygrała.
W ostatnich sekundach. Na „Lewego” można liczyć…
Dobranocka.
Będzie dość dynamiczna, żeby nam się tylko wszystkie zaśnięte Wyspiarki nie pobudziły! Była już jakiś czas temu „postarzona” wersja „Black Hole Sun” grupy Soundgarden, ale takiej – jeszcze nie. W serialu „Westworld” pojawia się w każdym odcinku pianola, grająca współczesne utwory w aranżacji na „saloon z Dzikiego Zachodu”. Między innymi i ten. Dynamika może mało dobranocna, ale początek i koniec bardzo.
Snów z innej strefy czasowej, może być na zachód.
I do kompletu, upoważniony przez Mistrza Tetryka – zapalam lampkę.
Wszyscy śpią? To dobranoc 🙂
Dzień dobry
Dzień? Jeszcze ciemno… 
Dzień dobry. Ależ jest ponuro. Błeee.
Trzeba napić się kawy,
coś przekąsić…
Zapraszam!
To ja podstawiam kubeczek pod wrzątek i parzę herbatkę.
A ja łapczywie siorbię, przepraszam za odgłosy.
Dzień dobry!

Dobry!
Dzień dobry. Co smażysz na tej patelni? Że tak pociagnę poprzedni wątek?;-) I dlaczego najlepszy zakup?
Nie jestem pewna, czy mnie pytasz, ale chyba tak. Tak czy inaczej odpowiadam;-P
Patelnię mamy taką grilową czyli z tymi złobieniami/paseczkami nie wiem jak to nazwać, na dnie i bez żadnych emalii, taką „surową”. Kupiliśmy ją w zasadzie specjalnie do steków, które uwielbiamy i służy nam tylko do smażenia mięs. Smak mięs z tej patelni jest zupełnie inny (o niebo lepszy) niż z teflonowych, poza tym obróbka zupełnie beztłuszczowa.
Połówka się specjalizował w jej przygotowaniu do pierwszego użycia- pamiętam, ze strasznie dymi i strasznie śmierdzi, no i używał do tego chyba słoniny albo smalcu. Zdaje się, ze jak kupiłeś to możesz od razu używać, bez tego pierwszego przygotowania „wypalania” bo ona została już przygotowana (inaczej szybko by zardzewiała), ale mój A. się uparł i wypalał. Teraz specjalizuje się w jej obsłudze, ja się rzadko do tego mieszkam, ale używamy jej bezustannie i jeśli chodzi o przygotowywanie mięs to wszystkie inne się chowają.
Ok. Dzięki. Moja Pani również tak dziwnie na mnie popatrzyła jak zobaczyła ile ta patelnia waży:-). Wczoraj w końcu nawet jajecznicy na niej nie zrobiłem:-). Ale na wszystko przyjdzie czas.
A mówiłeś swojej Pani, aby absolutnie nie myła jej przypadkiem jakimikolwiek detergentami?
Tak. Jestem z tych osób, które lubią poczytać dostępne info na necie na temat rzeczy, które kupuję.
Ja w pierwszej chwili wpadłam w osłupienie bo jak to tak, ale później sama poczytałam tu i ówdzie i dopiero ochłonęłam;)
A czym to się w takim razie myje? Wodą i myjką/ drapakiem? Czy np. można piaskiem?
Woda i drapakiem, może być nawet druciana szczotka. Piasek tez z pewnością nie zaszkodzi, ostatnio czytałam o soli ale jeszcze nie próbowałam.
o ile nie masz emaliowanej, rzecz jasna;-)
Witajcie!
Szaro, buro i ponuro… Uśmiechajmy się!
Nie wyspałem się. Nie będę się śmiał. Będę spał
Można chwilowo podciągnąć kąciki ust w górę ręcznie?
Chwilowo. Zaraz powinienem dać radę naturalnie.
Nie działa…
A u mnie działa, ale wolno i niechętnie.
Dzień bury.
Coś mi się Wyspa słabo dziś ładuje.
Mnie też. Może to te 200+ komentarzy? Ale strona główna też chodzi, jak zaspana.
Próbowałam wstawić ekspresik – w ogóle nie ładował się komentarz. Potem jeszcze robiłam ze trzy podejścia powitalne i też nic.
Chmury nisko. Internet nie działa.

Działa, tylko wolniej. Może to ja jestem Internetem? [urojenia wielkości włączone]
Ja nie mam takich problemów z internetem… ale może dobrze by było zmienić piętro? No bo ponad 200 komentarzy pod długim wpisem, to może być to.
Piętro przydałoby się zmienić, ale ja na razie odpadam. Nie mam czasu (ktoś mi ukradł?)

Dzień mimo wszystko dobry. Dzisiaj trochę pracy, trochę biegania, tak wszystkiego w miarę. Ale najpierw się muszę obudzić, więc kawa (może już zacząć działać).
Trudno się tak naprawdę rozbudzić, gdy za oknami wciąż półmrok pomimo, że dochodzi godzina dziewiąta.
Też prawda, dlatego okno zasłaniam, a w środku zapalam światła.
No terudno. Zmykam popracować.
Dzień dobry. Piję kawę, zjadam rogalika i zapalam papierosa. Oraz po wstrząsającej nocy uskuteczniam wagary. Macie pojęcie – walczyłam z komarem!!.Mnie nie gryzą komary,ten mnie też nie ujadł, za to mi bzyczał!!!! Skandal!
Moja ukochana używa takiego sprytnego urządzenia na komary ze zbiorniczkiem tajemniczego płynu, wkładanego do kontaktu.
Wkłada i komary nie gryzą… (ja wprawdzie twierdzę, że to „placebo” ale jej pomaga)
Ja dzisiaj walczyłam z muchą. Od pierwszej do drugiej trzydzieści. Taka mucha w agonii, co brzęczy i nie można jej zlokalizować.
Jestem nieprzytomna. Ale mucha wyszła na tym znacznie gorzej.
Mnie komary nie gryzą. ALe ten z dzisiejszej nocy to chyba zwariował. I nie dopadłam go,schował się gdzieś przede mną.Albo zginąl z głodu…
Ja używam FRUU i mam spokój od wszelkich owadów.
Zazdroszczę Ci Reniu
Do mnie leci każde paskudztwo i gryzie. Chyba mnie nie lubią 

I nie chodzi mi o to, że jego mogłyby bardziej… ale czy nie mogłyby mnie trochę mniej? 
Chociaż może odwrotnie – lubią i to bardzo… gryźć
Mam to od zawsze. Jeśli w okolicy będzie jakakolwiek pchła, to wiadomo, że najpierw mnie dziabnie. To samo jest z komarami i innymi dokuczliwymi insektami. Ktoś kiedyś mówił, że to zależy od grupy krwi, ale to nie jest prawda. Mąż ma dokładnie taką samą jak ja, a jego tak nie gryzą… i gdzie tu sprawiedliwość?
Ja mam tak samo! Na dodatek mam alergię, która objawia się tym, że dwa-trzy dni po ugryzieniu zaczynam puchnąć. Nie od razu – od razu nawet nie swędzi.
Dzień dobry


Przybyłem na wyspę spóźniony (ostatnio to się robi standardem).
Dlatego rozpocznę (że tak powiem) drugą zmianę kawową.
Niech cafeida będzie z Wami (ang. May cafeide be with you)
Zaraza jakaś? U mnie też jakoś dziwnie zaczyna brakować czasu 🙁
U mnie tego czasu brakuje od kilku lat i jakoś nie mogę wrócić w normalny tryb
A to w nawiasie nawet nieźle brzmi!
Dzień dobry 🙂 Dołączm do drugiej zmiany kawowej 🙂 Jeju jak mi źlee
Mało, że wszystko boli to jeszcze przeziębienie chwyta.
To ja chyba zaraz poprawię poranną dawkę kubkiem rozpuszczalnej. Przeziębienie to nie, ale mam poczucie jesiennej dziwności świata, który układa się powoli do snu zimowego.
To nie jesienna dziwność świata. To po prostu błędy symulacji:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.theguardian.com/technology/2016/oct/11/simulated-world-elon-musk-the-matrix
No cóż, to sugeruje, że Wyspa jest nie mniej realna od pozostałego świata
A tutaj kolejny dowód, że żyjemy w symulacji i niektóre elementy rzeczywistości jakby nie przystają do rzeczywistości:-) Nie ogarniam tego absurdu:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.fronda.pl/a/lewandowski-zalatwil-kod,79940.html
Łomatko, ale bzdury wypisuje ta fronda!
Fakt. I dlatego nie czytam tego
Istnieje pogląd , że to co się wokół nas dzieje ,to nic nowego , wszystko było już dawniej , a teraz czasami zmienia się tylko forma , ale treść jest taka sama . Mój dobry znajomy , który za kołnierz nie wylewał , po pewnym czasie , tak wpoił sobie efekt Pawłowa , że wystarczyła na stole pusta butelka z kłoskiem i był pijany ! Jaka oszczędność w kosztach każdej biesiady ! Za frico , można poczuć się nawet panem całego świata ! Że nikt jeszcze tego nie opatentował ?
To jest zgodne z teorią o spiralnej strukturze czasu (chociaż historia z pustą butelką już niekoniecznie
). Istnieje także teoria o współistniejących cyklach w historii i kulturze, które zbiegają się raz na… parę tysięcy lat? I wtedy następuje „koniec świata”, cywilizacja upada, a następna rodzi się w bólach, zapominając o osiągnięciach poprzedniczki i wypracowując własne – które po następnym cyklu znów znikają.
Coś musi być na rzeczy , bo trudno uwierzyć , że homosapiens pokłócił się z małpą i założył własne plemię . Muszę wybyć do tzw. miasta . Wieczorkiem wrócę do tematu
Dzień dobry
Dobry!
Dzień dobry popołudniowe
Witam i proponuję popołudniową kawkę
i coś do tego 
Ja się na dzisiaj pożegnam.
Noc nieprzespana (z tą muchą…), a przede mną jeszcze szkolenie. Jeśli nie zasnę w trakcie, to zaraz po nim, więc już mówię

Śpij dobrze.
Spokojnej, bez insektów!
Chciałem posiedzieć dzisiaj dłużej na Wyspie, ale tak mnie zaczęło morzyć, że niestety muszę sobie darować. Jak nie ja. No trudno, zdarzają się takie dni.
Na dobranockę proponuję dzisiaj temat z polskiego serialu – „Lalka”. Cudna melodia na klawikord i orkiestrę, autorstwa Andrzeja Kurylewicza. Delikatna, ale zarazem charakterystyczna i z nerwem.
Snów spokojnych. Farewell, miss Izabela 😉
I ja się pomału pożegnam, zmęczona się czuję, bo też i dzień był wyczerpujący. Dobrej nocy życzę.

Odpoczynku wyczerpanym! I żadnych kryminałów przed nocą! 😉

Tak jest Mistrzu. żadnych kryminałów więcej.Dobranoc…
Dzień dobry
To już czwartek 
Kawa,
czy herbata?
Nastawiam ekspres 
Dzień dobry

U mnie jeszcze środa (przez 15 minut)

Ja to już tylko łóżeczko
Prawie północ, a rano do pracy
Dzień dobry. Herbatkę poranną poproszę.
Herbatkę podałam na nowym pięterku.
Drugą kawę też na wszelki wypadek.
Dzień dobry

Zapraszam na nowe pięterko. Niby nie miałam czasu, ale się zawzięłam i jest