« Pierwszy dzień jesieni (praca zbiorowa) Długi weekend w Kettle Moraine. »

Jeszcze kawałek lata

Wahaliśmy się do ostatniej chwili: jechać czy nie jechać na weekend w nasze stałe kaszubskie miejsce? Prognozy były raczej nieciekawe, zachmurzenie – według jednych stacji przelotne, według innych stałe, temperatura poniżej 20 stopni… Ale w jednym wszystkie prognozy były zgodne: deszczu nie będzie. To, oraz piękna piątkowa aura, przeważyło. Szybki telefon do Gospodarzy w sprawie kluczy iii… okazuje się, że nie ma innych chętnych na ten weekend, i nie ma najmniejszego problemu. A więc – jedziemy. We dwoje, bez Juniorów, którzy najwyraźniej mieli ciekawsze rzeczy do roboty.

Piątkowe popołudnie to jednak pora, kiedy na drogach wyjazdowych z Trójmiasta zaczyna się horror pod tytułem „Korki V”. Nie inaczej jest na trasach z Gdyni w kierunku Kaszub. Droga krajowa nr 6 przez Rumię, Redę i Wejherowo – pełna. Nr 20 przez Chwaszczyno i Żukowo – to samo. W tym wypadku należy obrać rozwiązanie pośrednie i pojechać przez bliskie kaszubskie wsie, pełniące już od ładnych paru lat funkcję przedmiejskich sypialni Gdyni: Koleczkowo, Kielno i Czeszewo, a potem można już przez Przodkowo ruszyć „normalną” trasą na Kartuzy i dalej. Bywalcy tamtych okolic radzą w razie wyjątkowo gęstego (wakacyjnego) ruchu jechać opłotkami jeszcze dalej, ale tym razem nie było potrzeby.

Zajechaliśmy więc „tam, gdzie zawsze” w piątkowy wieczór, tak około ósmej, pełni nadziei na piękny weekend wśród cudów natury. Cuda zaczęły się jeszcze tego wieczoru, ponieważ o dziewiątej do domku z jednej strony zajechało towarzystwo posługujące się językiem dość obscenicznym, a o dziesiątej do domku z drugiej strony – ludzie młodsi, ale nastawieni do świata radośnie i optymistycznie, czemu też dawali wyraz pohukiwaniami dla odmiany parlamentarnymi i głośną muzyką. Jak się później okazało, syn właściciela obchodził tam urodziny. Towarzystwo obsceniczne pobiło jednak wszelkie rekordy, imprezując głośno do czwartej nad ranem, a następnego ranka włączając równie głośno radio, transmitujące… mszę! Jednak tym razem nocne hałasy jakoś niespecjalnie mi dopiekły. Zapaliłem w kominku, na noc włączyłem wentylator, a rano… wstało słoneczko.

Tym razem jednak, mimo namów, nie poszedłem na grzyby. Małżonka, owszem, poszła, co też i zaowocowało kilkoma podgrzybkami (a może borowikami?) i miską kurek – w sam raz na jajecznicę. Że był wrzesień, pogoda prześliczna, zdecydowaliśmy się wypożyczyć rowery z ośrodka i pojechać sobie lasem przed siebie. Jechaliśmy, jechaliśmy… aż skończyło się na tym, że objechaliśmy niemal całe jezioro, robiąc ponad 20 km. Niestety całkowicie bez kondycji, więc były i takie momenty – co za wstyd! – że na dwóch czy trzech podjazdach musiałem prowadzić rower. No i wypożyczenie rowerów, mimo ustawienia siodełka pod własny wzrost, miało tę wadę, że jeszcze przez parę dni bolały mnie barki i partie dolno-tylne. Jednak co własny rower, to własny!

Po powrocie nad jezioro poszliśmy na pomost i zmierzyliśmy własnonożnie temperaturę wody w jeziorze. Szczerze mówiąc, za wysoka nie była! Niemniej wytrzęsione i obolałe części ciała po rowerach wymagały wymoczenia. Już po kwadransie ostrożnego wchodzenia do wody, z wzdryganiem się po każdym kroku i stosownymi okrzykami, udało mi się zanurzyć i nawet przepłynąć kilka metrów. Po następnych kilku minutach woda stała się całkiem przyjemna! Kiedy wyszliśmy, na równie odważny krok zdecydowali się sąsiedzi z domku obok, a konkretnie – sąsiadka, która wszakże ograniczyła się do pływania z wiosłem na desce windsurfingowej. Kibicowałem jej gorąco, co zapewne wszyscy zrozumieją po obejrzeniu zdjęcia. Z daleka, ale myślę, że widać, dlaczego. Przy desce widać zresztą również pana, przynależnego do tej pani.

Po południu dotarliśmy do Kuzynki małżonki dwie działki obok i spędziliśmy tam przemiłe popołudnie przy winie i niebywale oryginalnym cieście z malinami i musem gruszkowym (nakładanych na zimno na kruchy spód, proszę nie drążyć o szczegóły, bo nie znam!). Po chwili dotarła również pewna przyjaciółka Kuzynki z sąsiedztwa, a kiedy zrobiło się ciemno – również olbrzymi księżyc, znany w tej fazie jako księżyc żniwiarzy. Zacnie się rozmawiało, o rzeczach przeróżnych, jak to zarybieniu jeziora, Wyspach Zielonego Przylądka, (kontr)reformie edukacji oraz przyszłości.

Następnego dnia zaś, w niedzielę, wszystko wyglądało już tak, jak w prognozach. Chmurno, durno, nieprzyjemnie i chłodno. Dlatego już około południa spakowaliśmy się i opuściliśmy kaszubskie miejsce nad jeziorem. Nie wracaliśmy jednak w linii prostej, zamiast tego pojechaliśmy przez Poganice, w której to miejscowości mieści się kultowa restauracja „Nostalgia”. Gdybyście kiedykolwiek podróżowali między Lęborkiem a Słupskiem w porze obiadowej, polecam! Ach, te polędwiczki w sosie kurkowym! Te wątróbki drobiowe! A wszystko to przy oknie, za którym płynie sobie Łupawa. Tak, ten weekend wynagrodził mi wszystkie niedostatki sierpniowego urlopu, mimo że niedziela wyglądała już nader podobnie:

190 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Jak się pracuje na akord, to nowe pięterka powstają i nocną porą. Zapraszam mimo chłodu za oknem na ostatni ciepły, letni weekend na Kaszubach.

  2. miral59 pisze:

    Ale mieliście fajnie Approve
    Lubię takie wyjazdy tylko we dwoje. Nie trzeba się szarpać z latoroślami, które jako o pokolenie młodsze, mają inne oczekiwania z wyjazdu niż my Pleasure
    Zazdraszczam grzybów Delicious Uwielbiam je, ale już pisałam o trudnościach w ich zdobyciu…
    Walorów sąsiadki nie potrafię chyba docenić… może faktycznie za daleko… Wink A może po prostu jestem zmęczona? I gdyby ta sąsiadka miała piórka, skrzydełka i dziobek, wzbudziłaby moje żywe zainteresowanie, a że nie ma… Wink Happy-Grin
    Dodam tylko, że na samo wspomnienie polędwiczek w sosie kurkowym mam całą gębę śliny. Z problemem opanowuję się, żeby mi nie ściekało na klawiaturę… Delicious Wink Overjoy
    Głównie chodzi o te kurki… mogłyby być (jak dla mnie) nawet bez tych polędwiczek Happy-Grin

  3. miral59 pisze:

    Chyba czas mi do łóżeczka Spanko
    padam na dziób Tired
    A rano znowu do pracy… Sad
    Miłego środowania, Wyspiarze!!! Delighted

  4. Zoe pisze:

    Nooo, konkretna notka. Zazdroszczę słonecznego pobytu, mimo iż zazdrość to niepiękna cecha. Ach i ech.
    Nie zazdroszczę głośnego towarzystwa. Człowiek ucieka od hałasu a tutaj dopada takie coś.
    Ps. Nigdy nie zbieram grzybów z blaszkami. Nie jestem znawcą. Zawsze mam obawę przed nieprzyjemnymi konsekwencjami.
    A i na koniec dzień dobry w środku tygodnia.

    • Quackie pisze:

      Coś podobnego, nawet kurek? To chyba jedyne blaszkowe, jakie zbieramy, bo są tak charakterystyczne, że naprawdę trudno się pomylić, a w razie wątpliwości można zawsze grzyba wywalić. No i jeszcze rydze, ale to rzadki specjał. No i kanie (sowy) jak się czasem trafią, bo jest parę cech, które pozwalają odróżnić kanię (dorosłą!) od sromotnika.

    • Quackie pisze:

      Na szczęście liczne towarzystwo od sąsiadki przez sobotę się stopniowo wynosiło, a towarzystwo z drugiej strony z soboty na niedzielę już nie imprezowało.

  5. Jo. pisze:

    Dzień uh… no podobno dobry. Mnie osobiście czeka końcówka prasowania trzydniowego, więc sami rozumiecie.
    Komuś śniadanie?
    expresso PofCooks Roll

  6. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Piękne pięterko i interesujące Happy

  7. Jo. pisze:

    Ładne pięterko. Tylko opisani sąsiedzi tak nie bardzo.
    A skoro przy opisach jesteśmy – lecę produkować Szkice!

  8. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Rozumiem, że rano najbardziej pożądanym sprzętem byłaby lornetka albo jeszcze lepiej – teleobiektyw?
    Współczucie z powodu sąsiedztwa „wolnoćtomków”…

    • Bożena pisze:

      Też nie znoszę hałaśliwego towarzystwa. Człowiek ucieka od miejskiego gwaru na łono przyrody i wpada jak z deszczu pod rynnę w takie sąsiedztwo… Worry

    • Quackie pisze:

      No więc właśnie sąsiadka to z tej „cichszej” imprezy, jak więc widać, sąsiedztwo ma swoje plusy dodatnie i ujemne.

      Wink1

      Natomiast gdybym miał teleobiektyw, to po pierwsze byłoby widać, że robię zdjęcia, po drugie – musiałbym na zdjęciu publikowanym na Wyspie zamazać twarz. A tak jest przyjemna niedosłowność. Pleasure

  9. Rena pisze:

    O jak ładnie Sympatyczny weekend. Dzień dobry I jestem niezwykle wdzięczna za kawę. I znowu lecę do Maksiminy.Dzisiaj ryb nie słyszałam za to jakiegoś ptaka o dziwnym głosie. Pewnie to ta czapla co ją nie zdążyłam kiedyś „ująć „. Ale ten skrzekot mi nie przeszkadzał… Kawa1

  10. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Kawa ko-nie-cznie!

    expresso

  11. Gimi*** pisze:

    Dzień dobry, ale miły poranek się zapowiada: tekst przyjemny, kawka podana, za oknem słońce świeci.
    Sąsiadów się nie wybiera, niestety, dobrze że chociaż uciążliwości jednych drudzy nadrabiali efektami wizualnymi.

  12. Quackie pisze:

    A ja zabieram się za pracę, aczkolwiek postaram się co jakiś czas zerkać na Wyspę.

  13. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jeszcze dziś przeżyć i będzie z górki Pleasure
    Pod koniec tygodnia może skończę swoje pięterko… Happy
    Miłego dnia Wyspiarze!!! Delighted

  14. Quackie pisze:

    Dłuższą chwilę mnie nie było, co więcej, gdzieś za godzinkę znów wybywam (wywiadówka).

  15. Quackie pisze:

    Otóż nastąpił powrót, jakby się kto pytał. Uprzedzając ewentualne pytania – Najjunior jeszcze sobie nie nagrabił (w szkole), nie nazbierał złych ocen, a te, do których mamy dostęp przez e-dziennik via Internet, są przyzwoite i bardziej niż przyzwoite. Wywiadówka była więc głównie „zapowiadówką”, podczas której ustalono przeróżne rzeczy na przyszłość.

  16. Jo. pisze:

    Idę sobie.
    Dobranoc.

  17. Quackie pisze:

    Na dobranoc – nieco posłodzona wersja „Wish You Were Here” Pink Floyd. Ale co tam, na dobranoc może być i taka. Utwór znany, więc specjalnie rozpisywać się nie będę.

    Snów – stosownie – słodkich!

  18. Rena pisze:

    i ja też w rytm idę do łóżeczka. Jutro mnie zapewne wcale tu nie będzie bo jutro wraz z innymi paniami gotuje. Na 40 osob 3 dania. Bardzo chciałabym ,żeby było już pojutrze..Ma być zupa dyniowa, tagine z jagnięciny,ku-kus , sałatka i na deser jabłka zapiekane…z jakimiś cudami w środku. Od metra krojenia i obierania. No nic – przeżyje pewnie. To życzę wszystkim kolorowych snów kordelka

  19. Rena pisze:

    Tagine – danie marokańskie.Występuje w różnych wersjach .Baardzo lubię i umiem gotować ( no ,nauczyłam się). ALe teraz już naprawdę idę lulu lulu

  20. Tetryk56 pisze:

    Dziewczyny zmęczone, zapracowane, już podkordełkowane – niechaj im i nam wszystkim lampka dodaje otuchy…

  21. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jestem padnięta na amen Tired Ale nie mogę jeszcze iść spać, bo jak się tak wcześnie położę, to o 3-4 rano będzie pobudka Amazed I co ja biedna będę robiła? Chłopcy wstają dopiero o 5…

  22. Bożena pisze:

    Dzień dobry, Hi chociaż za oknami jeszcze ciemno… jak ja nie lubię tych krótkich dni. A będą jeszcze krótsze, ale byle do Gwiazdki Wink

    • Jo. pisze:

      Ja też nie lubię. O 20.00 jest dla mnie noc, a latem człowiek jeszcze czeka ze spacerem, bo za gorąco.

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Z tą Gwiazdką to jeszcze trochę potrwa… Tired
      Jeszcze „Wszystkich Świętych” (chryzantemy), św. Marcin (rogale), św. Mikołaj (rózgi) św. Łucja (świece) i DOPIERO Gwiazdka z „Gwiazdorem” (i to też tylko w Wielkopolsce) Wink

  23. Jo. pisze:

    Chyba przestanę naklejać te plasterki. Koniec spania o 6.00. I co ja mam teraz? Brać się za porządki?
    Eee lepiej podam śniadanie.
    expresso PofCooks Roll

  24. Jo. pisze:

    A w ogóle dziecko nam wymyśliło menu na jutrzejszą rocznicę ślubu. Muszę teraz zrobić listę zakupów.

    Kto by się spodziewał…

  25. Zoe pisze:

    O! Jaki tutaj ruch od rana. Dzień dobry.

  26. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziecko Jo już wie, że najcenniejszym prezentem jest nie praca fizyczna, nie pieniądz, a wartości intelektualne! Happy-Grin

  27. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Raclette w sam raz na jesienną aurę, wprawdzie to bomba kaloryczna, ale jaka fajna! W pewnym sensie to metafora dobrej rodziny – każdy bierze to, co mu odpowiada, ale wszyscy spotykają się zgodnie w jednym miejscu

    Pleasure

  28. Gimi*** pisze:

    Dzień dobry Wszystkim.
    Podstawiam i ja kubeczek na kawkę.
    Kawa1
    U mnie też wczoraj zebranie organizacyjne w przedszkolu/żłobku, o 20.30 byłam w domu dopiero, dzieci zasnąć nie chciały, wiec zasnęło nam się razem z nimi i o 4 pobudka i nie wiadomo co robić: zamienić ubranie na piżamę i spać dalej? czy iść się wykąpać? czy wstać już na dobre i brać się za coś? a może tak -z „zemsty” oczywiście za przedwczesne uspanie rodzicieli- obudzić dzieci o tej nieludzkiej porze i niech też się pomęczą (pytanie tylko kogo to by ta „zemsta” bardziej dotknęła?
    Jednak wygrał zdrowy rozsądek: wstać,dołożyć do piecyka, umyć się, ubrać, poskładać pranie, załadować zmywarkę, zrobić śniadanie, żeby pozostałej części rodzinki umilić poranek.

    • Quackie pisze:

      Hip hip hurra dla Zdrowego R.!

    • Jo. pisze:

      Ja tam nie jestem taką altruistką, więc podziwiam. Szczerze. U mnie egoizm wygrywa każde zawody.

      • Quackie pisze:

        Mam niejasne wrażenie, że ten egoizm (e? really?) jest, hmm, w dużej mierze odpowiedzią na – żeby tak metaforycznie i po anglosasku to ująć – cytryny, które rzuca Ci życie.

        • Jo. pisze:

          No coś Ty?

          Chociaż…

        • Jo. pisze:

          Ja biedne niepełnosprawne dzieci do roboty gonię! Rano BB musiał iść z psem, a wczoraj bratu herbatę robić. Dziś będą odkurzać dom i myć podłogi, bo mąż na imprezie, a ja będę grać w Simy Overjoy

          • Quackie pisze:

            No to znam pewnych młodych ludzi, bardziej pod tym względem (odkurzania, mycia etc.) niepełnosprawnych, chociaż na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że niby nie.

            • Gimi**** pisze:

              Moje dzieci niestety do sprzątania smykałki nie mają(ale jeszcze młode, mam nadzieję, że je nauczę), to najgorsze ich zdaniem co może człowieka spotkać;-)
              Ale kanapki robią chętnie i w ogóle w kuchni chętne i pomagają, tylko później do generalnego sprzątania jest cała kuchnia, ale mogło być gorzej, generalne sprzątanie to jednak nie to samo co generalny remont…. 😉

              • Quackie pisze:

                Właśnie Junior zażądał wczoraj zdalnego szkolenia z odgrzewania kotletów na patelni, a potem instrukcji mycia tejże patelni. Udzieliłem, dostarczyłem, ze szczegółami. A było się uczyć, jak był czas.

      • Bożena pisze:

        Ja to mam dobrze… Wink

  29. Zoe pisze:

    Czytam, zgłodniałem.

  30. Quackie pisze:

    Już wpół do dziesiątej! No to ja się zmywam, pewnie do popołudnia…

  31. Quackie pisze:

    Jo, przejrzyj proszę foldery spamu na poczcie, bo mam wrażenie, że ze względu na temat mój emil mógł tam trafić.

  32. Tetryk56 pisze:

    Dobrze, że dziś nie miałem czasu nawet zajrzeć, bo bym do obiadu nie wytrzymał! ROTFL

  33. Quackie pisze:

    Skończyłem, aczkolwiek dzisiaj muszę odsapnąć, zanim wrócę do sieci.

  34. Wyimaginowany pisze:

    Dobry wieczór Happy

    Taki oto dziś obrazek miałem za oknem. Jakość komórkowa ale coś tam widać Happy

    null

    • Bożena pisze:

      Witaj Lordzie W. Piękne widoki! Śliczne ujęcia Brawo!

    • Quackie pisze:

      Bardzo ładne. Dzisiaj chyba w całej Polsce zachód słońca był tęczą płomienistą, bo sporo znajomych pokazywało takie widoki, np. na Facebooku, ale te chyba najładniejsze.

      Swoją drogą, też ogromnie mi się podobają takie widoki, co jakiś czas sam fotografuję (zwykle komórką) i może nawet kiedyś popełnię wpis o niebie i chmurach, jak mnie najdzie, bogato ilustrowany.

    • Tetryk56 pisze:

      Chyba patrzyliśmy w to samo niebo! Niestety ja zerknąłem zbyt późno, i nie było już czego fotografować…

      • Wyimaginowany pisze:

        Tak, zapewne było to to samo niebo mimo sporej odległości 🙂
        Niestety takie widok mają to do siebie , że szybko znikają i trzeba się wstrzelić z fotografią. Sytuacja zmienia się wręcz na oczach. Widać tu światła samochodu, przejechał kawałek a już jest różnica w odcieniu obrazu. Niecałe 5 minut i było po wszystkim.

  35. Bożena pisze:

    Dobrej nocy Wam życzę i idę pod kordełkę kordelka

  36. Quackie pisze:

    To może dobranocka.

    Na fali tych klimatów, co przedostatnio, a poza tym szybko, żeby jeszcze zdążyć we wrześniu – wibrafon Cala Tjaldera z 1958 roku i wrześniowa piosenka („September Song”), a to wszystko na bazie latynoskiego rytmu (cza-cza?), a jednocześnie spokojne i wyciszające na koniec dnia.

    Snów spokojnych, a jednocześnie z nerwem, jak ten utwór.

  37. Jo. pisze:

    Jakoś mnie dzisiaj zdegustowało.

    Oby jutro było lepiej cokolwiek.

    kordelka

  38. Gimi**** pisze:

    Oj tak zachód słońca dostarczał dziś niesamowitych wrażeń, za to teraz mam wrażenia słuchowe: sąsiad za miedzą kosi kombajnem jakąś kukurydze czy coś i tak od co najmniej 19, jak wróciliśmy do domu. Uprzedzam pytania, u mnie tez jest prawie 22…
    A mój czwartek tez nie był zbyt udany.
    Dobrej nocy

  39. Zoe pisze:

    Dobranoc.

  40. Tetryk56 pisze:

    Spokojnych i łagodnych snów, a moc magicznej lampki niech gładzi wszelkie ekscesy sąsiadów!

  41. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Hi Jeszcze mamy lato tej jesieni Wink

  42. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    A jesień była piękna tego roku….

  43. Bożena pisze:

    Czas na kawę expresso i coś do niej… PofCooks

    • Jo. pisze:

      O, dzięki.
      Kawa2

    • Zoe pisze:

      Włączmy tę stronę i jeździmy kursorem myszy po kolorkach i szukamy pudełka mlecznych czekoladek. Albo śmietankowych lodów:
      https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/smart-paint.pl

      Ps. Nie mam nic wspólnego z handlem tymi farbami, żeby nie było, że namawiam.

    • Quackie pisze:

      O właśnie, tego mi trzeba. Muszę się odchwycić.

    • Gimi*** pisze:

      Dzień dobry, ja też na kawkę się wpraszam.
      Kawa2
      Kto wymyślił kryminały? Niby generalnie nie lubię kryminałów, ale czasem jak mnie coś najdzie, przeczytam gdzieś fragment i przepadam;-(
      Siedzi człowiek i czyta do 1-2, a później rano oczu nie może otworzyć.

      • Quackie pisze:

        Ha! Wciągalność jest miarą dobrej książki.

      • Zoe pisze:

        Jaki tytuł i autor? Jeśli można;-)

        • Gimi*** pisze:

          http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/czwartastrona.pl/remigiusz-mroz-immunitet/

          • Zoe pisze:

            Nazwisko kojarzę ale książek tego pana nie czytałem.

            • Gimi*** pisze:

              Jest to trzecia książka tego autora, którą czytam.
              W zasadzie to chyba bardziej thriller niż kryminał, ale książki tego pana do mnie przemawiają chyba dlatego, że wydają się być prawdopodobne – autor z wykształcenia jest prawnikiem, a nawet doktorem prawa.
              Dobrze się czyta, wciąga, wkręca.
              Dla czystego relaksu polecam, nie wiem jeszcze jak wypadnie Immunited, bo jestem na początku, poprzednio czytałam „Kasację”, zaskakujące zakończenia aczkolwiek nie takie jak by czytelnik sobie wymarzył;-)

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Dzień dobry

      Spóźniony przysiadam się do stolika Wink
      Czy można się dosiąść? Kawa2

  44. Quackie pisze:

    Dzdbry. Coś dzisiaj jestem mętny. Czy ktoś już serwował kawę? Jeżeli tak, muszę się udać pod stosowny komentarz i podstawić filiżankę…

  45. Quackie pisze:

    Obudziłem się. Jest po dziewiątej. Wniosek? Nasuwa się sam.

    Na razie.

  46. Jo. pisze:

    Mnie tu dziś mało, bo kończę tekst o Weronie w Szkicach, a potem zakupy i tak dalej…
    A tam w lodówce Martini czeka. Tym razem Prosecco.

  47. Zoe pisze:

    Czy ze mną jest coś nie tak, czy ze światem (kultury):
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,142076,20764728,chujowa-pani-domu-promuje-balaganiarstwo-czy-inspiruje.html#MTstream

  48. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin

  49. miral59 pisze:

    Zapraszam pięterko wyżej Delighted

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)