To ostatnia wycieczka do Zion z moim stary aparatem. Chociaż trudno go nazwać starym. Miał tylko 2,5 roku…
Nie przeczuwając niczego złego chodziłam i pstrykałam. W wizjerze widziałam w miarę wyraźne ptaszki… jedynie udało mi się ustrzelić drozda wędrownego, bo usiadł bardzo blisko na gałęzi nade mną. Szłam za mężem i się wściekałam, bo gdy próbowałam pstrykać trochę dalsze ptaszki, obraz zaczynał mi pływać. Obeszliśmy „pondzik” i za betonową ścieżką zobaczyłam na drzewie jakiegoś ptaszka. Byłam pewna, że nie mam go w kolekcji. Próbowałam go obcykać, ale po pierwsze uciekał w gałęzie dość szybko, a po drugie ten pływający obraz. Przeszłam przez mostek nad kanałem (czy może rzeczką), ale ptaszek uciekł. Zakaszlałam. Mąż się zdenerwował i syknął mi, że nie miałam kiedy kaszleć! Coś pływało w wodzie (a czego nie zauważyłam zajęta ptaszkiem), a od mojego głupiego kaszlania nurknęło w wodę i znikło. Gdybym wiedziała, to prędzej bym się udusiła niż kaszlała… Trochę urażona poszłam dalej. Mąż został na mostku wypatrując to coś co nurknęło. Ogniczek pojawił się na drodze. Latał wywijając w powietrzu jak baletnica. Gdyby zdjęcia mi wyszły, miałabym co pokazać! Ogniczek odleciał, a ja zwróciłam się do męża. Widziałam, że coś opstrykuje. Podeszłam bliżej, ale gestem pokazał mi, żebym nie lazła. Zatrzymałam się, bo nie chciałam mu płoszyć zwierzyny 🙂 Po chwili zobaczyłam. Jakieś zwierzątko zeszło z mostku i znikło w nabrzeżnych krzakach. Pstryknęłam zdjęcie, ale i tak wyszło do kitu…
Pojechaliśmy nad Lake Michigan. Z daleka wypatrzyliśmy wielkie stado szlacharów. No ni jak było przegapić taką okazję. Poszliśmy brzegiem. Szlachary uciekały od nas. Niektóre w głąb jeziora, ale inne wzdłuż brzegu. Idąc za nimi doszliśmy prawie do Mariny, która jest na granicy z Wisconsin. Zachwyciło mnie drzewo wyrwane z korzeniami, leżące przy brzegu. Nie wiem co sprawiło, że wpadło do jeziora. Korzenie były dziwnie pomarańczowo-czerwone… I to jest jedno z tych zdjęć, które mi wyszły…
Obcykawszy szlachary, wróciliśmy na parking. Mieliśmy wracać do domu. Ruszyłam, gdy na parkingu pojawił się suseł. Przecież nie mogłam odjechać. Ja hamowałam, a małżonek już wyskakiwał z samochodu. Oczywiście z aparatem w garści… A myślałam, że mogę je spotkać tylko w Wisconsin.
Wróciliśmy do domu i zaczęłam przeglądać nasze zdjęcia. Myślałam, że coś mnie trafi. Może jakaś apopleksja czy coś w tym rodzaju? Zrobiłam dokładnie 262 zdjęcia, a z tego do pokazania nadaje się 5. Reszta do kosza. Niewyraźne i rozmazane. Wyszły tylko te, które robiłam z bliska, bez wysuwania obiektywu. Czy może dziwić to, że się wściekłam? Kilka godzin łażenia i praktycznie zero efektów. Dobrze, że chociaż mąż się spisał na medal 🙂
CDN




Zapraszam na kolejną wędrówkę po wertepach
Dobrze tak wędrować, nie męcząc się…
Może tych szlacharów za dużo dałam, ale to i tak drobny wycinek tego, ile małżonek opstrykał. Swoich nie wspominam, bo nie chcę się od początku wku…rzać

Witaj!

Jak dobrze mieć męża, z odpowiednim sprzętem
Też jestem zadowolona… i z męża i z jego sprzętu

Uciąć mu sprzęt poniżej kolan 🙂 🙂

Nie bądź zazdrosny!
Trzeba równać do najlepszych, chyba miałem gdzieś kowadło 🙂 🙂 🙂
Całe szczęście nie powyżej kolan, Misiaczku

Taki mąż, to skarb!
A swoją drogą, dobrze, że te problemy masz już poza sobą 🙂
No właśnie, skarb
Ale nie taki jak teściowa? Bo kiedyś słyszałam, że teściowa to skarb, który trzeba głęboko zakopać 

I wcale nie jest to trudne, jak mi się wydawało 
Jestem zadowolona, że problemy (przynajmniej z aparatem) mam za sobą
Nawet doczytałam jak robić nim filmiki
Zaraz muszę wyjść, ale wcale mi się nie chce
Dostałam odłamkiem w plecy i rano ledwo zwlokłam się z łóżka, tak mi w krzyżu łupie
Jaki realistyczny sen, który ma ciąg dalszy… nawet po przebudzeniu 
W nocy śniło mi się, że jestem na wojnie
Polecam lufkę Miralko, może być gżdylek, byle z wiaderka, zaraz Ci wróci ostrość wzroku, a i na plecy podziała zbawiennie 🙂 🙂

Lufka na plecy może podziała, ale na wzrok… Chyba że chodzi o podwójne widzenie, a nie ostrość.
No właśnie nie mogłam skorzystać z porady, bo jeszcze jeździłam, a jak wspominałam już nieraz, po alkoholu za kierownicę nie siadam

A gdyby tak podwójne widzenie, to w ogóle nie wiem dokąd bbym zajechała. Tu nie ma wytrzeźwiałek
Ostrość wzroku mam OK
Szczególnie w okularach
A plecki „rozchodziłam” bez gżdylka. Co prawda jeszcze je czuję, ale z tym można żyć 

Jednakowoż za poradę dziękuję. Przyda się na zaś
Trzeba oną w czyn wprowadzić, masz jakiś cebrzyk w obejściu? Od biedy może być konewka, ale możesz blaszanym głosem mówić na drugi dzień, więc nie polecam 🙂 🙂
Konewkę mam plastikową i na pewno jej nie użyję, bo potem przez tydzień będzie mi się tym plastikiem odbijało
A nie ma nic gorszego, jak odbijanie plastikiem
Mam za to cebrzyk kamienny i wielkie szklane gąsiorki, które niedługo zapełnimy wiśniami
Także póki puste, można używać

Plecki trochę przeszły, czyli czas brać się za robotę
Może przy pracy te dolegliwości same przejdą? Bo może to lenistwo boli 
W warszawskim parku Moczydło byłem świadkiem jak małe kaczuszki wyskakiwały z gniazda na wierzbie płaczącej wprost do stawu . Mama kaczka , trzepocząc się w wodzie , zachęcała maluchy do skoków , a było tego osiem sztuk ,to chyba dosyć dużo . Wylądowały szczęśliwie wszystkie i od razu umiały pływać !!! Zauważyłem również , że łyski swoje małe , a jest tego sporo karmią z dziobka ! Wygląda to bardzo sympatycznie ,kiedy kurka podpływa do maluszka , a ten coś tam , coś tam , z jej dzioba wybiera . Ciekawy przykład troskliwości o potomstwo w przyrodzie
Podobnie swoje potomstwo karmią bociany. Są też bardzo troskliwymi rodzicami. 🙂
Och!!! Obserwowanie ptaków i zwierzaków jest wspaniałe. Ile ciekawych rzeczy można zobaczyć!!! Gratuluję podglądania natury, Maksiu!!!
Mi tam wystarczy, że obserwuję swoją babę z daleko posuniętą podejrzliwością 🙂 🙂
Ale ptaszków nie obserwuje się z podejrzliwością

Na mnie już czas, dobranoc Waćpaństwu.
Spokojnej!
Jako troskliwa matka kura domowa nakarmiłam potomstwo, wprawdzie nie z dzióbka, a z talerza, ale efekt ten sam: zamknęło dzioby i idzie spać. To i ja też.

Spokojnej!
Jesteś prawdziwą matką Polką , wzór do naśladowania . Pamiętam pytania mojej mamy : Co nie smakuje ? W zęby kole ? To ja ci zaraz te ząbki oczyszczę ! I oczywiście w takiej sytuacji można było zjeść nawet surowe ziemniaki z apetytem pomarańczy ..
To chyba w Kabarecie Starszych Panów chodziło uczone określenie kura domestica?
Moja mama mawiała: „Kłak czy wełna, byle była d..a pełna”. Wszystko musiało smakować 🙂
Dobry wieczór. Jak tylko wstałem od komputera, zostałem wciągnięty w wir wydarzeń, zanim przestałem walczyć, nabrałem powietrza, zanurkowałem do dna i wypłynąłem bokiem, trochę czasu minęło.
Jak tylko przeczytałem, że małżonek dorwał żabę, stanęły mi przed oczami baśniowe pocałunki, królewny i królewicze. No ale jakby to miało miejsce faktycznie, to przecież byśmy mieli fotorelację w ciągu dalszym. No chyba że wolicie ptaki i zwierzaki od królewien, względnie królewiczów, co zresztą nie dziwi.
Wydrak świetny, najpierw myślałem, że to wydra, bez „k”, potem że kuna, bo taki puchaty ogon, ale czy kuna pływa?
Susły z końcówki bardzo się rymują z drapieżnikiem z następnych zdjęć, podejrzewam, że tam jakiś nalot miał miejsce, jak tylko ludzie sobie pojechali.
Żagle „na lądzie” w pierwszej chwili skojarzyły mi się z tym:
ale to by musiała odpowiednia plaża być za tymi drzewami.
Mnie nie udaje się tak odbijać od dna i wypływać boczkiem
Jak ten domowy wir wciąga, to już po mnie…

Sprawdzałam wydry w internecie i żadna nie była taka brązowa. Mają bardziej szare futerka, jasne gardło i brzuszek. Mark mi napisał, że jest to „river otter”, a znaleźć polską nazwę, to już kaszka z mleczkiem
I faktycznie, są z takim ogonkiem i brązowe, chociaż mają i inne kolorki 
Większość brzegu, to rumowiska skalno-betonowe. Ma to zabezpieczać wydmy i brzeg przed falami. Ta żaglówka musiała płynąć blisko brzegu, bo inaczej więcej jej byłoby widać. W sumie to ci, którzy nią żeglowali musieli być albo bardzo sprawnymi żeglarzami, albo bardzo głupimi. Tam nie jest głęboko, a z wody gdzieniegdzie wystają głazy (czy kawałki betonu). Wcale nie tak trudno na coś takiego wpłynąć…
Małżonek na 100% żaby nie całował (ma mnie) i za księżniczkami się nie rozglądał (j.w)
Ja też szłam tym samym tokiem myślenia co Ty. Najpierw wydra, potem kuna i też pytanie, czy kuna pływa
Drapole nie przejmują się spacerującymi ludźmi i jak wypatrzą zdobycz, to ją łapią. Także jak te susły nie nawieją na czas, to będą przekąską krogulca, czy innego jastrzębiowatego.
Ten Twój żagiel na lądzie jest cudny, ale po tych plażach w Zion, to daleko by nie zajechał
Dobranocka będzie TROSZKĘ a propos.
Tzn. też o ptaszkach. Norah Jones z piosenką „Nightingale” czyli „Słowik”. Ciepły, spokojny utwór, takiż głos, w sam raz na Wyspiarską dobranockę.
Snów ciepłych i spokojnych, mimo piątku.
Dobranoc. Galerię obejrzę dopiero w sobotni wieczór, a szkoda ! Ale pora na lampkę
Dzień dobry!
Niech będzie cały dobry

Cześć Bożenko
Buźka, Skowronku
Dzień dobry



Może i mnie się kiedyś uda ustrzelić pticu, ewentualnie niebieskiego motyla, na ten przykład
Po krzaczorach chować się nie będę! Albo gówniarz wytrzyma pozowanie, albo jego strata, że nie zostanie upamiętniony na mym tarasie
Bo proszę Szan.Państwa chmury to można spokojnie pstrykać, a nawet strzelać! W tej chwili ani drgną! Zasłaniając słońce i aż się proszą, iżby je uwiecznić ku pamięci, bo przecież nie są trwale wpisane w widok z mego okna
Doberek! Zestaw śniadaniowy raz!

Baardzo zdrowy

Witaj Jo, wyspana??
Idę sprawdzić temperaturę na zewnątrz i wypalić papieroska. Z kawusią
Słońce się przedziera przez bałwany na mym niebie. Tylko pytanie czy na pewno skutecznie mu się uda.
U mnie słonko od rana, mam nadzieję, że nie ucieknie.
A teraz dołączam do kawusi
Wypita, ćwirów posłuchałam, kosteczki na słoneczku zagrzałam (a ładnie ogrzewa) i do.. cosobotnich prac – marsz! Aaa tak mi się nie chce
A nawet wyspana. I wszystko wskazuje na te plastry od weterynarza
bo nic innego się nie zmieniło.
Bardzo to ciekawe… Może faktycznie zafunduję sobie odchudzające
A są takowe ???

Co prawda, jak się zawezmę, to zawsze te zbędne 3kg przez lato, bez większego problemu zrzucę, po to żeby zimą odłożyć i znowu systematycznie wiosną zrzucać. I tak w koło panie Macieju
I co pan Maciej na to?
Też robi co może
DzieńDobry:)) Uroczy jest ten ptaszek, którego widać jak nie widać. Ileż to trzeba mieć wyobraźni, by zobaczyć to czego nie widać :)))
Ja nawet z trzema mam problem. Prawdę mówiąc utknęłam i jedyne ruchy na wadze, to są albo w górę, albo jako skutek uboczny leków, które mnie wykańczają.
Co do plasterków: ja w to nie wierzę, ale nie potrafię inaczej wytłumaczyć tego, że śpię. Po tylu miesiącach, czy nawet latach, problemów ze spaniem i wręcz bezsenności ostatnio, kiedy budziłam się o pierwszej i do piątej miałam sen z głowy.
Te plasterki działają na zasadzie akupresury. Nanoplastry z bioelektrodami. Jeśli zadziałają na mnie odchudzająco, to uwierzę we wszystko. No może poza „dobrą zmianą”, bo jakieś granice głupoty są jednak nieprzekraczalne 😉
Dzień dobry. Mój zestaw śniadaniowy składa się dzisiaj z kawy. Poza tym będę w kratkę, bo zaraz mamy mieć gości, z wizytą roboczą co prawda, nie kurtuazyjną, i wszystko wskazuje na to, że będę musiał się wcielić w kwiat lotosu na tafli jeziora.
Tylko nie przesadź z neutralizatorem, bo wizytatorzy mogą Twój stan błędnie zinterpretować
Zapasy całkiem pokaźne, nisko- i wysokoprocentowe. W razie potrzeby podejrzewam, że bez problemu wejdę na orbitę, ale na razie nie planuję takiego czegoś.
Witajcie!
Pogoda się klaruje piękna, aż szkoda, że mój ogródek jest za monitorem…
Wczoraj usłyszałem dowcip(?). Jak nazywano osobnika który wykorzystywał młode kobiety do zarabiania pieniędzy? Na takiego mówiono „alfons”. Jak natomiast nazywany jest osobnik, który do zarabiania pieniędzy wykorzystuje bardzo dojrzałe niewiasty???
Ojciec Inkasent :))
Dołączę swoje trzy grosze : Jak nazywa się mężczyzna , który chce , a nie może ? Impotent …. A jak mężczyzna który może , a nie chce ? Swołocz ! Rzekła dama w sile wieku . Dzień dobry 🙂
Dzień dobry


Sobota, czyli robota
Za tydzień mamy wyjechać na długi weekend… a to już niedługo
My też wyjeżdżamy, i to już we wtorek po południu. To będzie zaiste długi weekend.
A my w czwartek z rana
Jak co roku…
Najgorzej, że cały czas zapowiadają deszcze i burze
Także nie wiem jak to będzie… ile można siedzieć w namiocie? 

Chociaż… w ubiegłym roku też zapowiadali, a tylko trochę popadało i pogoda wcale nie była taka zła. Mam nadzieję, że w tym roku będzie podobnie
No i poszli sobie goście.
Czy ten Quackie, proszę pana
Nie był zbytnio szorstki z rana?
Chyba nie, mam nadzieję

Kwiat Lotosu! Pamiętaj!
Jestem kwiatkiem na kaktusie dzisiaj. Kłuję asertywnością.
Ojć!
Idę robić pizzę.

Wizyta była na tyle robocza, że dzisiaj u nas też jedzono pizzę, tyle że kupną. Ja oczywiście nie.
Twardy jesteś. Podziwiam.
Jak Roman Bratny, nie przymierzając. Albo Roman Barbarzyńca, nieco mniej znany (ale mnie osobiście).
Dobry wieczór 🙂 Mam flaszkę czystej-ojczystej i nie zawaham się jej użyć, dodatkowo mam KOD „Ghosts”, który kupiłem okazyjnie, a która to gra zameldowała mi bezczelnie, że mam zbyt słaby komputer, to ja kurka-rurka wydaję majątek na full ultra wypas komputerowy cuda-wianki, gumowe węże, smakołyki na patyku, watę cukrową, buciki do komunii, dżina w butelce, a ten mi melduje, że za mało RAM-u mam? 16 Giga to za mało, rwał jego nać!? Słucham Tangerine Dream, a nie powinienem, bo mi zawsze centralnie odbija przy tej muzie, beret mi czochra i psują mi się zęby przednie 🙂

No to jest problem … Juz dawno mówiłem , po jaką cholerę ta przebrzydła komuna zlikwidowała analfabetyzm . Jakbyś znał tylko pacierz i różaniec , to nie miał byś żadnych problemów . Naczytałeś się, nakombinowałeś ,to teraz masz kłopoty . A nie można tych Giga pomnożyć przez 2 ,dało by to 32 , może to by wystarczyło ?
Teoretycznie by się dało Max, ale praktycznie to jakieś wariactwo, to kompletnie bez sensu, wyścig zbrojeń, który przegram z kretesem, gra po obowiązkowym komunikacie, ciągnie jak przeciąg w rozdzielczościach HD i ustawieniach na full. Zapiera dech realizmem,, jeżu jak pomyślę, że zaczynałem od Dooma w 256 kolorach, nieprawdopodobnie poszła technika do przodu 🙂 🙂
Mam podobnie, jeno nie z czystą, ale szkocką, i bez gry nijakiej.
Stęskniłam się za plasterkiem, więc spać już pójdę.
No dobra. Nie daliście się nabrać. Po prawdzie – na pysk padam.

za 9 minut siostra przełożona zgasi światło, dobrej nocy Jo 🙂 🙂
No właśnie, już zgasiła i po ciemku teraz muszę trafić do łóżka.
Dobranoc.
Spokojnej…
W związku ze szkocką i całym dzisiejszym dniem – dobranocka.
Dość żwawa, a jednak spokojna. Jazz, ale nietypowy. Nowoczesny.
Snów zawracających głowę, bez reszty.
A ja na razie odpoczywam po wyczerpującej pracy

Już dawno powinnam była to zrobić. Oczywiście nie strzygłam tych dwóch krzaków przez cały ranek. Zrobiłam też całą masę innych rzeczy 
No i chciałabym sprawdzić nasz nowy namiot. Nie byłoby najlepiej, gdyby na polu namiotowym okazało się, że coś z nim jest nie tak
W sumie to jest on dość duży, ale taki chciałam.
Po obiadku siadłam sobie do kompa i przez chwilkę nie dam się odgonić
Plecki przestały tak boleć, no to przystrzygłam agrest
Jeszcze wybieramy się na zakupy
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.optimumtents.com/coleman-weathermaster-review.php
Nie wiem czy dobrze się toto otworzy. Nasz jest taki jak ten w środku, z werandą
Łe, toć to pałac jakiś, nie namiot!
No i skończyła się moja przerwa
Małżonek już mi sapie za plecami, że czas jechać. No to w drogę… 
No to położę Wyspę już tylko do snu. Dobranoc

Dzień dobry,
piękny się zapowiada!
Dzień dobry. Spokój panuje w Warszawie, tzn. w domu, ponieważ Juniorzy wybyli na całonocną imprezę i jeszcze nie wrócili (ale wiemy via SMS, że wszystko u nich gra). Będzie trochę biegania koło południa, ale nieprzesadnie.
Gdzie Rzym, gdzie Krym, gdzie karczmy babińskie? 😉
Och, Warszawa gwoli spokoju tylko.
Ale ten spokój to konkretnie bardziej na północ?
😉
Tak, przynajmniej na razie.
Dzień dobry!
W programie mam ” Bajki Brzechwy” w przesympatycznym teatrzyku o zabawnej nazwie „Gwitajcie”. Jakub Gwit, aktor z koleżeństwem założyli mały teatr (50 osób na widowni) do którego chętnie zaglądamy, bo aktorom sić chce grać i nawiązywać kontakt z dzie
cięcą i dorosłą widownią.

Ooo Brzechwa dobry!
Heloł heloł.

A kawa dzie? A herbatka? Jak człowiek sam nie zrobi, to już nie ma?
Dzień dobry Jo
! Chętnie sie napiję. W Twoje pracowite dłonie Madame ! 
Wieczna warta! Jeden kawę, drugi lampkę i jakoś do przodu
Rytuały budują społeczeństwo!
O ile nie opierają się na dekapitacji
E tam! Nic tak nie utrwala więzi między gapiami jak publiczna dekapitacja!
Miałaś ostatni próbę praktycznego zastosowania pod kryptonimem „Audyt” 😉
Na szczęście audyt nie ma wstępu na mój teren
Mam jakis kłopot ! Po każdym wpisie muszę wchodzić od nowa, bo kręci tą naszą Wyspę strasznie długo. Ukratku ?
gdzieżeś Ty i dlaczego tak mi się dzieje ?
Też to zauważyłem, i mam wrażenie że albo z galerią znów coś twórcy przekombinowali, albo aktualna galeria Miralki jest cięższa niż zwykle. Gdy ją przeglądam w pracy, strona otwiera się jeszcze dużo wolniej…
Niestety, strony z dużą ilością grafiki zawsze otwierają się wolniej niż wątki tekstowe. Ale warto poczekać!
Witajcie!
Niedziela, to i jest okazja nieco dłużej zabawić w pościeli…
Ale kiedyś trzeba wstać…
U mnie właśnie gofry z dołu wołają. Z truskawkami.
Zaczęliśmy obchody świątecznego tygodnia. Oj będziemy świętować… bo i moje pierwsze imieniny, i dzień matki, i tyle wolnego…
DzińDybry:)) Pancerny, zamiast jakichś Duchów, proponuję coś razowego, po bożemu:))
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.pasjans.org/kulki/
Tak na uspokojenie?
Jeszcze lepszy Mistrzu jest Supaplex
Znam, oczywiście znam. Nawet gdzieś mam na komputerze lokalnie zachowaną grę.
Ale czy na uspokojenie?
Na uspokojenie to kwiat lotosu.
A właśnie, a propos… Zaraz coś wkleję niżej.
Obiecująca zapowiedź…
Jo, rzuciło mnie się w oczy na zakupach, ale nie próbowałem – znasz? Warto by? Czy to nowość jaka na rynku? Pomarańczowa etykieta to brut, zółta – nie wiem.
Nieee…
Ups… to nie moja branża
Hmm, skoro nie bąbelki, to co, Bożenko?
Już kiedyś o tym pisałam, tylko jajówa.
Aj, faktycznie.
Jajcarz z ciebie, Bożenko?
Jajcara
No, proszę Państwa. Pogoda się zrobiła jak drut, idę pokręcić w plenerze.
Wróciłem, nakręciwszy ponad 24 km. Co więcej, mam zdjęcia, więc mogę was „przewieźć” po Gdyni, w całkiem innym kierunku niż poprzednio.
Świetny pomysł!
Jestem za!
Muszę przegrać zdjęcia i ogarnąć tekst. Zaraz się za to wezmnę.
I znowu pracka Kwaku ? 🙂
No, tym razem przyjemna bez zastrzeżeń, bo na Wyspie.
Zapraszam na nowe pięterko.
Nie zdążyłem się pozachwycać fotkami w tym wpisie a tu już następna notka…