Patrycja Jakaś, dyrektor Szkoły Podstawowej w Bąblówku wróciła z województwa bardzo podekscytowana. Na spotkaniu z kuratorem poruszono ważny problem. Coraz częściej wśród dzieci, nawet najmłodszych, słychać było brzydkie wyrazy. Koledzy dyrektorzy innych szkół potwierdzali, że u nich problem też się nasila, nie mieli jednak pomysłów, jak z tym walczyć. Padło wiele słów o narastaniu agresji, o złych przykładach, o wielu innych powodach, które łączyło jedno – wszystkie były ewidentnie niezależne od wysiłków pedagogów, zatem nie stawiały im żadnych wymagań. Jak można się było spodziewać, spotkanie skończyło się praktycznie niczym. Tymczasem pani Patrycja miała pomysł. No, w zasadzie zarys pomysłu, wymagał jeszcze przemyślenia. Dlatego nie zabierała głosu podczas spotkania – wolała spokojnie temat przemyśleć i wdrożyć pomysł u siebie. Wizja chwały prekursora też nie była pozbawiona znaczenia…
Sprawy trudne należy redukować do prostszych, które dają się rozwiązywać. Dlaczego dzieci wykrzykują wulgaryzmy? – zastanowiła się pani Patrycja, i szybko znalazła odpowiedź. Uczą się ich od starszych, nieświadome tego, iż słów takich używać nie należy. A nieświadomość dziecka to wszak pole popisu dla pedagoga… Dalej poszło szybko. Naprędce zwołana Rada Pedagogiczna w jednym, choć okrutnie długim posiedzeniu ustaliła szczegółową listę niecenzuralnych wyrażeń, których młodzież nie powinna używać. Dopiero nad ranem strudzeni pedagodzy udali się do domów – w tej sytuacji nieunikniona konsultacja ze strony małżonków sprawiła, że lista następnego dnia jeszcze się nieco wydłużyła.
Podstawy zostały zrobione. Postanowiono, że na początku 2-giej klasy na lekcjach wychowawczych nauczyciele szczegółowo omówią z uczniami tę listę, i wyjaśnią im, że takich słów i zwrotów przyzwoity człowiek nie używa. A czego Jaś się nauczy, to i Jan będzie już umiał. Oczywiście, na początek akcją objęto również starsze roczniki, które drugą klasę przetrwały w nieświadomości.
Odważnym eksperymentem zainteresowała się lokalna prasa, a za nią wiadomość o nim trafiła do mediów ogólnokrajowych. Jak każdy nowatorski pomysł, i ten spotkał się z krytyką zawistników. Na szczęście czynniki oficjalne były przychylne, acz pani dyrektor zdawała sobie sprawę, że będą się bacznie przyglądać efektom. A efekty – no cóż, na razie trudno je było ocenić. Niemniej skokowa poprawa sytuacji nie nastąpiła. Gdy więc kolejny smarkacz przyłapany przez nauczyciela na bluzgu tłumaczył się w gabinecie z niewinną miną „a bo ja nie wiedziałem, pszepani”, pani Patrycja zrozumiała, że trzeba pójść za ciosem.
Zarządzeniem dyrektora szkoły wprowadzono obowiązek wykucia „na blachę” całej ustalonej listy. Wychowawcy mieli obowiązek wyrywkowego sprawdzania opanowania materiału. I nikt już, w całym Bąblówku – lokalne gazety dawno już opublikowały listę dla edukacji obywateli – nie mógł tłumaczyć się jej nieznajomością.
Inicjatywa rozwijała się nad podziw. Gdy pani Patrycja czekała na posiedzenie Rady Gminnej, która miała wesprzeć projekt, uchwalając sposób karania za nieprzestrzeganie zakazu, znajomy podesłał jej intrygujący link. Wynikało z niego, że ktoś zamierza wykorzystać jej pomysł nawet nie w skali ogólnopolskiej, ale międzynarodowej. Wiadomość niby wspaniała, o czymś takim nie marzyła nawet w snach – ale czy aby nie zechcą jej pominąć i przechwycić dla siebie całą chwałę? Ludzie czasem bywają tak podli…




Wiem, starałem się wymyślić jakiś zaskakujący nonsens. Ale ja za cienki jestem wobec rzeczywistości…
Witaj Ukratku ! Obowiązkowo jeszcze robić kartkówki z brzydkich słow! Tylko to i aż to
O to, to! Co by błędów nie robić, gdyby ktoś chciał na murze listę umieścić!
Witaj, Zante!
Popatrz, o tej formie upowszechniania nie pomyślałem!
Genialne 🙂
Dzień dobry!
Ale się uśmiałam! Opowiadanie znakomite 

Wyobrażam sobie, jak dzieci wzbogaciły swój język
Widzę, że reszta jeszcze śpi. Może ich kawa obudzi?
Witajcie!
Bardzo proszę o niecytowanie tutaj wyrażeń z listy! Narazilibyśmy się na ukaranie przez Radę Gminy Bąblówek!
Postaram się nie cytować.
Dzień dobry! Poczułem tę kawę Bożenki i już jestem!
Więc smacznego, a może coś do tej kawki?
Tylko i wyłącznie wirtualnie! Pięknie dziękuję.
Dziękuję za kawkę i poczęstunek, zmykam do pracy.
Dzień dobry
W sumie to racja, szkoła powinna uczyć
Może nie zawsze tego co nam pasuje, ale… 
Opowiadanko super
Dobre! Po takiej edukacji nikt już by słowa z listy nie zapomniał do końca życia. Nawet wyrwany do odpowiedzi w środku nocy hehehehe 😀
Powiem więcej – ZWŁASZCZA wyrwany do odpowiedzi w środku nocy!
Dzień dobry. Po robocie, a przed kolejną (ale już dużo mnie absorbującą). Chwila przerwy i wracam na Wyspę!
Dobry wieczór

kiedyś mój kuzyn Januszek przybiegł do domu radośnie wykrzykując d**a to mu ciocia kazała, na wyżej wymienionej, usiąść, wziąć zeszycik i 300 razy radosny ów wyraz napisać, ale dokładnie 300 razy … a że kuzyn w rachunkach był nie tego, to mozolił się z tą niewymowną straszliwie. Od tego czasu odeszła mu jakoś ochota na krasomówcze popisy
To mi przypomina, jak animowany Bart Simpson musiał napisać 100 razy na tablicy w klasie „Nie będę już nigdy marnował kredy”.
A mnie się przypomniało jak pewien chłopiec w szkole używał przekleństw. Przyłapany na tym przez nauczyciela, miał napisać 100 razy „nie będę przeklinać”. Cwaniak napisał w zeszycie: „Sto razy nie będę przeklinać”.
Tak rozbawił tym nauczyciela, że ten kazał mu napisać to jeszcze tylko 10 razy.
Ale na mnie już czas pod kordełkę…

Spokojnej!
No tak – jak w bardzo starym dowcipie.Na budowie pracowali panowie ,którzy gaworzyli sobie . Obok przechodziły dzieci z panią nauczycielka. Słysząc wyrazy pani nauczycielka mówi – czy mogliby panowie tak bardziej zdrobniale? Na to pan budowlaniec wrzeszczy do kolegi – Witek ,podaj Q..wa wapienko.
Dzieci slyszą w domu,na ulicy w tv,w radio ,od luminarzy kultury itp. To jest mowa normalna .
Poza tym – kreatywność w narodzie umarła – powszechne w użyciu jest właściwie jedno słowo ,używane jako przecinek a chyba Wańkowicz pisał ,że sztuką jest kląc a mistrzem jest ten ,kto klnie przez 15 minut nie powtarzając anie jednego „słówka”.No a dzieci – no cóż – im się wydaje chyba,że no zwyczajnie -dorastają ,więc z otoczeniem porozumiewają się językiem ogólnie dla wszystkich zrozumiałym.
O tak! Mistrz Waligórski z kolei opisywał wariacje na temat czasownika „pier.olić” i pochodnych.
A może byłoby dobrze, gdyby nie walczyć z tym słownictwem, skoro jest takie popularne, tylko je przyjąć jako parlamentarne? Nikogo by nie gorszyło i byłby spokój. Przecież ten najpopularniejszy przecinek, po łacinie jest przyzwoity. Ale ucząc się na głos jego odmiany, moja siostra dostała w twarz od mamy.
Ja mam specyficznie, bo moi synowie nie łapią kontekstu kulturowego. I za każdym razem przychodzą (bo tak nauczeni) z pytaniem, czy tego wyrazu mogą używać.
I tak myślę, że znać powinno się. Żeby wiedzieć, kiedy nas obrażają. Albo żeby móc sklasyfikować rozmówcę. Znać i wiedzieć kiedy, czego i jak można użyć. A czego nie.
Dobranocka, bo dzisiaj nie mam kłopotu zez wyborem.
Dobrze znana melodia z pewnego serialu. Elektroniczna, dość wolna, bez łomotu, delikatna, plumkająca… ale ponieważ „gdzieś tam jest prawda”, to nie wiem, czy tak hop siup się przy tym zaśnie…
Snów sajens fikszyn!
Kiepski dziś ze mnie gospodarz! Na usprawiedliwienie przyznam, że właśnie wróciłem z urodzin, 25-tych zresztą.
Jubilatką byłą firma przyjaciela
Ohoho. Ćwierć wieku, to zacna rocznica. Jak sobie pomyślałem, że maturę zdawałem, chłe chłe, 26 lat temu, to mnie dreszcz przeszedł.
Cóż to jest, Kwaku, te 26 lat! Cała przyszlośc przed Tobą
Tak sobie też i myślę. Czasami. Od czasu do czasu. A pomiędzy – nieco inaczej.
W czerwcu będziemy świętować 35 rocznicę ślubu i jakoś nie do końca dociera do mnie, że to tak długo…
To gratulacje dla przyjaciela!!!
Dziękuję, przekażę!
Stawiam się na zapalanie lampki. ” O mowo nasza, taka jesteś
trudna
dobranoc
Dzieńdoberek
Słonecznie witam Was, bo od rana mrozik, ale słonecznie.
Dzień dobry po 10 godzinach z…ej (tak a propos wycieraczki) migreny. Dziś cienka herbatka co najwyżej.
Dzień dobry. W Gdyni jak w Poznaniu – słońce, że prawie trzeba po domu chodzić w okularach przeciwsłonecznych, a do tego szron na okolicznych dachach (bo w nocy był minus).
Dziewiąta. Do pracki czas.
Będę, jak będę. (Uwaga, podpowiedź – finiszuję)
DzińDybry:)) Miałem koleżankę, która klęła jak szewc rano w poniedziałek gdy mu zabrakło piątki na piwo. Niemniej w jej wykonaniu brzmiało to tak naturalnie, iż nie przeszkadzało to mi kompletnie. Niektórym to jakoś uchodzi, choć nie bardzo podoba mi się używanie wulgaryzmów w charakterze znaków przestankowych:))
Dzień Pochwalony 🙂 Wydarzenie miało miejsce w jednym z parków w London City . Angielski policjant zauważył , że na jednej z parkowych ławek , jakiś młodzian figluje z dziewczyną . Jak przystało na angielskiego stróża porządku ,przeprowadził myślową kalkulację , kto to może być ? Murzyn nie , bo widać białą cerę . Arab też nie , bo wtedy dziewczyna była by na wierzchu . No , nie ma dwóch zdań , Polak emigrant , którego odwiedziła żona po dobrej zmianie w Kraju …. Podszedł Angol do figlującej pary i zagadnął : Polisch ? Spływaj ! Usłyszał , teroz to ja p…..e ! Jak skońce , to zapole ! Tyle wiadomości z londyńskiego Parku do tematu Ukratka ….
Dzień dobry
Dobrze tak z rana zacząć 
Ciocia zapytała „Aniu, a kto cię tego nauczył?!!!” Dziecko bez wahania odpowiedziało „tatuś”. Rechot był ogólny, bo wszyscy wiedzą, że mój małżonek nigdy takich słów nie używa, a już na pewno nie przy dziecku…
Zachęcona (chyba) naszym rechotem, powtarzała potem dość często ten wyraz. Staraliśmy się nie zwracać uwagi, żeby sobie nie utrwalała, ale jakoś to nie do końca działało. W końcu zapytałam ją, czy wie co ten wyraz znaczy. Oczywiście odpowiedziała mi, że nie wie, ale czy mogłabym jej wytłumaczyć? Zawsze starałam się unikać odpowiedzi typu „Jesteś za mała, żeby to zrozumieć”, więc odpowiedziałam, że tłumaczenie zajęłoby za dużo czasu, którego nie mam, a tylko osoba głupia i ograniczona używa wyrazów jej nieznanych. Pomogło
I to na tyle, że dziś jako osoba zupełnie już dorosła nadal nie używa wulgaryzmów, chociaż doskonale je rozumie 
Pośmiałam się czytając Wasze wypowiedzi
Kiedyś, w zamierzchłych czasach używałam różnych brzydkich wyrazów, ale wyrosłam z tego jak z ubranka. Teraz wulgaryzmy mnie rażą.
Kiedyś moja małoletnia wówczas córeczka (miała może z pięć latek), wróciła do domu z podwórka i nie mogła zdjąć kurtki. Ręka ugrzęzła w rękawie. Cała rodzina usłyszała soczyste „ku…wa”. Sami nie wiedzieliśmy śmiać się, czy oburzać?
Odpowiedź godna Salomona, Mireczko
Odpowiedź została ściągnięta, tylko już nie pamiętam od kogo
To było ponad 30 lat temu, także nie pamiętam czyj to był cytat… 
Genialne! Mogę wykorzystać?
Oczywiście, że możesz
Nie mam patentu i sama to „kopiowałam bez pozwolenia” 

Muszę też przyznać, że czasami słuchając polityków, czy nawet dziennikarzy mam ochotę im zacytować to powiedzenie, bo czasami mam wrażenie, że używają słów, których znaczenia tak do końca nie znają…
Lecę do pracki
Na dziś zapowiada się to samo co wczoraj, czyli od rana do wieczora
Ale dam radę (jak zwykle) 

Miłego popołudnia Wam życzę
Dobry! Jeszcze tylko jeden dzień i koniec etapu I, zasadniczego. Ale żeby nie było – od piątku dooo… poniedziałku? świętujemy osiemnastkę Juniora, więc na Wyspie będę… No właśnie raczej pewnie nie będę. Zobaczymy.
No no no… osiemnastka – ważna sprawa!
Dowód osobisty już przyniósł!
Wszystkiego najlepszego dla Juniora, żeby tych osiemnastek miał duuużo!
Przekażę!
Też dołączę do życzeń!!! Najlepszego Juniorowi!!! Zdrowia i powodzenia w osiąganiu swoich celów
(teraz już z kieliszeczkiem można 😉 )
PS. Wysłałem Asińdźce gołąba, a propos adresowania.
Do mnie?
A nie, do Jo. Drabinka czasem jest konfundująca.
Też się zdziwiłam, ale dlatego, że wcześniej nie byłam na szkicowniku.
I szlag ci trafia 500+…
Gratulacje dla Dojrzałego!
A żebyś wiedział, że dokładnie na ten temat (500+) dzisiaj ubolewaliśmy.
Co do faktycznej dojrzałości, pozwolę sobie odłożyć temat ad acta.
A w Poznaniu posypało na biało…
No właśnie widziałem, kolega się cieszył, że w ostatniej chwili zrezygnował z jazdy rowerem, bo przecież taki piękny dzień był (aż zaczęło śnieżyć).
Gołabki połapane i odesłane. Czas pod kordełkę. Jutro też jest dzień.

Spokojnej!
No to i ja pod kordełkę

Dobrej nocy życzę
No to ja też spokojnej!
Dobrej nocy, Nierozłączki!
(Wszystko widzę!)
No to dobranocka.
Jakoś dzisiaj zgadało się o adresowaniu i takich tam, to na dobranoc proponuję całkiem żwawego Elvisa, ale jednocześnie na tyle mało hałaśliwego, że chyba nikogo specjalnie nie rozbudzi, co? I ta orkiestra za nim, i barytonowy chórek. Kołyszą (trochę szybko) do snu.
No to – „Return to Sender” – odesłano do nadawcy.
Snów epistolarnych, o!
To jest dopiero evergreen ! Kiedy to było? jakies pól wieku temu ?
Dobry!
Zasnęłam przy tv i obudzona zapalam lampkę w tę białą noc. Rano będzie już dezczowo, ale teraz jest zima….
Dzień dobry! Podobno ma być cieplej… Ciekawe KIEDY?

To ja może wstawię kawę?
Dzień dobry

W piątek już +13C, czyli u mnie początek wiosny

Za kawę dziękuję, bo idę już spać
A cieplej ma być u nas już jutro – całe 5C na plusie
Miłego czwartkowania życzę


Weekend już za progiem!!!
A i Wielkanoc tuż tuż
Proszę o adres lub szczegółowsze namiary tej szkoły !!!.

Ze względu na wiek i doświadczenie będę mógł w sposób znaczny dopełnić listę. Jestem do dyspozycji w sprawie całych zdań zarówno nad jak i podrzędnie złożonych z elementami rodzinnymi i szczegółami anatomicznymi.
Pozdrawiam
Witaj, Piotrze!
Wrzuć w GoogleMaps „Bąblówek” i znajdziesz na pewno!
A w radiu powiedzieli, że na giełdach kawa podrożała trochę od wczoraj. To ja herbatę poproszę:-).
Dzień dobry czwartkowo.
Dzień dobry
Deczko zaspałam, więc na obudzenie chętnie kawy się napiję, nie bacząc na cenę 
Witajcie!
Ha! Kupiłem słoiczek kawy jeszcze przed zdrożeniem!
No to za chwilę pewno sobie zrobię
Dzień dobry. Raz się żyje, kawa dla wszystkich chętnych!
Już dziewiąta na zegarze, kawa wypita, a ja uciekam do pracki.
Wiadomo, że młodzi chcą się upodobnić do starszych, więc to na nich się wzorują. Nikt nie zwraca uwagi na bluzgi, dorośli uważają, że to normalny język dzieci. Nasza wina.
Tak pomiędzy Walentynkami a Dniem Kobiet, przyszło mi na myśl:
Nigdy nie podobała mi się ta aktorka, ale pasuje do tematu tego pięterka
Niestety dziś wcześniej mi się skończyła „zdolność komputerowa”, zatem żegnam się, zanim zupełnie mi obraz odpłynie.
A miało być lepiej
Jeszcze będzie!
Dobry wieczór. Nieśmiało informuję, że zakończyłem etap I kolejnego zlecenia. Etap II – od poniedziałku, najdalej od wtorku. A na razie przerwa, muszę wyrwać korzenie sprzed komputera, żeby nie powiedzieć gorzej.
Brawo! Teraz należy się odpoczynek, najlepiej na rowerze. Oczywiście na razie stacjonarnym, albo jakiś inny ruch
O to to. Będę musiał się zmusić!
A ja pod kordełkę i bez przymusu. Spokojnej nocy

Spokojnej!
Popieram Bożenkę. Żadnych przymusów!
Yyy, no ale czasami trzeba sobie dać kopa w zadek, żeby coś zacząć robić.
Owszem – ale z własnej chęci!
Dzisiaj dobranocka będzie lekko śmieszna.
Równolegle do zespołów znanych, że hej, takich jak Bitelsi, Stonesi i jeszcze parę, powstawały mniej znane, takie jak Bonzo Dog Doo-Dah Band, złożony ze studentów szkół artystycznych. Grał w nim np. Neil Innes, później znany ze współpracy z grupą Monty Pythona.
Panowie z Bonzo Dog i tak dalej specjalizowali się w parodiach, toteż dzisiaj na dobranoc – coś w stylu Elvisa. Dęciaki i zaangażowany wokal, ku uciesze Wyspiarzy.
Snów pełnych dobrej zabawy!
Biegusiem utulić Wyspę do snu
Dzień dobry
Fajna ta dobranocka 
Witajcie!
Dziś wybywam na parę godzin – odezwę się koło południa 🙂
Dbry!
Deszcz pada. Nie trzeba podlewać ogródka!
W Poznaniu też pada i jest chłodno.
Dzień dobry. Wydawałoby się – I etap zrobiony, będą wywczasy etc. A guzik. Przygotowujemy weekend pod znakiem urodzin Juniora, więc będzie biegający piątek, już od wczesnego wieczora goście, a jutro to w ogóle tłumy.
Do tego zaraz będę aktualizował oprogramowanie routera, więc przez chwilę będę bez netu.
No urwanie głowy. Oby skończyło się przyszyciem (albo odrośnięciem)
Lepiej głowy nie urywaj, ta jest bardzo dobra, szkoda by jej było
BArdzo dziękuję. Wygląda na to, że aktualizacja się powiodła. Zaraz ruszam dalej biegać.
To ja tylko zgłaszam niski przelot nad pasem, bez lądowania. Ale krążę w pobliżu i generalnie będę się zgłaszał.
Tylko nie uderz o ziemię, bo czy to bezpieczne?
Na Wyspie tak, bo to bezpieczne miejsce
Oj, dobrze, że to nie TUtka!
Tupolew trochę duży i przy niskich prędkościach ma skłonność do przepadania, o ile dobrze pamiętam. Wolę mniejsze maszyny.
No tego ten… Dzień dobry – kawa.
Dla niektórych to zaraz nawet będzie druga dzisiaj!
Ja drugą po południu piję, na więcej mi moja wątrobianka nie pozwala 😉
No proszę, skojarzył mi się ten samolot z kawą od Zoego i przypomniał taki dowcip:
Lecą na długi, nudny patrol samolot rozpoznania elektronicznego (wielki Boeing – AWACS) i eskortujący go myśliwiec. Pilotowi myśliwca najwyraźniej nudzi się potwornie, bo w pewnym momencie wywołuje przez radio oficera łącznościowego z AWACSa i mówi: – A tak umiesz? Patrz! – po czym zaczyna kręcić naokoło Boeinga najdziksze akrobacje, pętle, beczki, korkociągi etc. Po kwadransie lekko zdyszany wraca na pozycję, a wtedy facet z AWACSa zgłasza się przez radio i mówi: – A teraz ja: umiesz tak? No to patrz! – lecą, lecą spokojnie obok siebie, mija 5 minut, 10, kwadrans, w końcu pilot z myśliwca nie wytrzymał i pyta: – Ale co miałbym umieć? A na to tamten: – To, co ja: wstać, przejść się, rozprostować nogi, odwiedzić WC, kawkę sobie zaparzyć…
To z kolei inny dowcip samolotowy:
– Proszę państwa, osiągnęliśmy już wysokość przelotową, można odpiąć pasy. Życzę państwu miłego lotu – wypowiedziawszy tę standardową formułę pilot wyłączył mikrofon, jednak nieskutecznie; zaraz potem na całą kabinę rozległy się słowa, przeznaczone ewidentnie tylko dla drugiego pilota:
– To co, Wojtek? Teraz włączamy autopilota, potem napijemy się kawy, a potem bzykniemy stewardessę…
Stewardessa, roznosząca coś w głębi przedziału pasażerskiego, rzuciła się biegiem, by uprzytomnić kapitanowi, że jednak nie wyłączył. Po drodze zatrzymał ją starszy pasażer, siedzący obok przejścia:
– Niech się pani tak nie śpieszy, przecież powiedział, że najpierw wypiją kawę…
Ten też znakomity!
Nadgorliwa, czy co?
Świetny!
I jeszcze skecz od Monty Pythona w temacie samolotów…
PS. Napisy włącza się, klikając trybik w prawym dolnym rogu i wybierając „Napisy – polski”.
Klasycy są niezawodni!
Ogólnopolskie DzieńDobry:))
Od morza do Tatr!
Podoba mi się takie szerokie pozdrowienie : od morza do Tatr i może : od Bugu do Odry ! Było by to w duchu dobrej zmiany , której codziennie mamy od cholery , żeby być w zgodzie z wątkiem tematu . Słowo cholera , nie jest może wielkim przekleństwem , ale powszechnie uważanym za wulgaryzm . Dziwne …. Dla czego nie gruzlica , albo czarna ospa , tez wredna choroba ? Na przekleństwa jest pewna moda związana z okresem historycznym . Było kiedyś powiedzenie : W dechę , w deseczkę , co oznaczało ogólnie aprobatę , ale dla czego właśnie ” w dechę „? W internecie jest bogaty wybór współczesnych przekleństw , ale o tym sza….bez reklamy . Kłaniam się nisko , czapeczką zimową z pomponem ….
Widzę , że niepotrzebnie rozgadałem się .Dobranoc …
Maksiu, w dechę, że zagadałeś!
Maxiu, bez Ciebie byśmy już zasnęli 🙁
Goście nadeszli, dlatego cicho siedzę, ale główna fala i tak jutro…
Dobrej zabawy
A już właśnie nie. W każdym razie nie dzisiaj. Do jutra spokój.
Krótko byli goście…
Dzisiaj faktycznie, jutro i pojutrze – dłużej.
To ty się dzisiaj wyśpij, na wszelki wypadek…
Patrz, to mi do głowy nie przyszło. Może faktycznie by trzeba?
No tak, przed Tobą maraton…
Ale na razie jeszcze nie idę spać.
Czyli jutro będzie dym:-). Miałem to samo w styczniu…. A dzisiaj to coś astrologicznie znaczy (tylko nie wiem co):-)
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/merkury-wenus-mars-jowisz-i-saturn-w-jednej-linii,193878,1,0.html
A ja już się pożegnam

Kordełka czeka… taka milutka, cieplutka…
Spokojnej zatem. Pewnie niedługo podążę Twoim śladem (aczkolwiek pod inną kołderkę
)
Wiadomo, że nie pod moją
Dobranocka dzisiaj po polsku.
Ewa Bem o powrotach. Dość żywo, ale to jednak bossanova, czyli dobrze się słucha do snu. Klasyka polskiego jazzu w wydaniu popularnym, choć wcale przez to nie gorszym.
Snów powrotnych, zanim wrócisz do rzeczywistości.
Dzień dobry

Co chwilę mam wrażenie, że ktoś mi wali pięściami w drzwi, a to tylko wiatr… Śmietnik sąsiadki odleciał w stronę parkingu. Nasze całe szczęście schowane za domem tylko podskakują i dalej niż do furtki nie polecą
Dla „polepszenia” grozy sytuacji, co kilka minut słychać przejeżdżający samochód na sygnale. Nie rozpoznaję, czy karetka, czy policja, czy straż pożarna… Pewnie znowu jakieś drzewa poleciały na domy i samochody. Mam tylko nadzieję, że nikogo nie zabiły, ani nie okaleczyły. Karmniki dla ptaków puste, ale nawet nie próbuję ich znowu napełniać, bo i tak w ciągu kilku minut będą puste. Wiatr wydmucha z nich wszystko.
A z resztą, żaden ptak nie utrzyma się na tych tańczących na wietrze karmnikach. Dobrze, że są solidnie zamontowane, bo pewnie też by odleciały nie wiadomo gdzie… W sumie, to już nie tyle wiatr, co huragan. Ciężko nawet utrzymać się na nogach, tak dmucha 
Czy właściwie dobry wieczór
Ależ u mnie wieje!!! Łeb z płucami urywa
A tak w ogóle, to dziś nie pracowałam. Leczę się
W nosie otworzył mi się kran i dosłownie nic nie mogę robić
Jedną ręką ciężko i niewygodnie… drugą muszę stale trzymać z chusteczką przy nosie
O „kwadratowej głowie” chyba pisać nie muszę, bo znacie to z własnego doświadczenia 
A może to wietrzysko gdzieś mi to wydmucha?
Dobrze by było, przynajmniej na coś ten wiatr by się przydał 
Oczywiście nic mi nie będzie i kiedyś w końcu to przejdzie… mam tylko nadzieję, że nie któregoś z moich chłopców
Nie daj się wydmuchać wiatrowi, wygrzej się i wracaj do zdrowia!
Trzymaj się Mirelko! Wygląda na to, że coś Cię uczuliło ?
Nie dam się i trzymam się

Dziękuję za wsparcie
Dobranoc
Wrócił mąż z pracy. Cały i zdrowy
Jeszcze tylko czekam na synka…


Mąż, jak zwykle, włączył telewizornię. Straszne rzeczy się dzieją w Chicago. W Downtown na samochód spadł dach (a tam nie ma niskich budynków). Miazga!!! Ale nic nie mówili, żeby ktoś ucierpiał. Mam nadzieję, że nie…
O!!! I synek wrócił, czyli wszyscy w domu
Podali, że ten wiatr w porywach osiąga 70 mil na godzinę, czyli w przeliczeniu na nasze to 112km/h. Całkiem nieźle. I co się dziwić, że dachy latają… Za to na O’Hare odwołali masę lotów (czyli samoloty nie latają), bo bardzo ciężko wylądować. Samoloty kiwają się na wszystkie strony i boki. Kilka wylądowało i ludzie opowiadali jak bardzo się bali. Mało dziwne. No i po wylądowaniu, gdy samolot już stał, to nadal nim machało… Ciekawe kiedy ten wiatr ustanie?
Synek chciał zajechać do sklepu, ale nie mają prądu. To samo stacja benzynowa niedaleko od nas… Ciekawe czy nam się te kabelki też nie pourywają…
Najważniejsze, że wszyscy w domu, bo przy takim huraganie niebezpiecznie.
Dziwne, że piloci zdecydowali się na lądowanie, ale widocznie nie mieli innego wyjścia.
Oby jak najprędzej przestało dmuchać
W sumie lądowanie w dużym stopniu zależy od pilota i od maszyny, której używa. Na pewno nie narażali życia pasażerów bez potrzeby. Część samolotów odesłali do Iowa, a to spory kawał od Chicago (do granicy stanu jest ok. 3 godzin jazdy). Na pewno lepiej jest dojechać taki kawał, niż rozbić się na lotnisku.
Żyjecie?!
Żyjemy!!!
Ale co to za życie…
Dzień dobry!
Wraca zima…
Od ośnieżonych szczytów Tatr, po spienione fale Bałtyku, od pluskającej Odry i Nysy po szemrzące zakola Bugu. Ogólnopolskie pozdrowienia i DzieńDobry nieco śnieżne:))
Dzień dobry, po tak ogólnopolskich pozdrowieniach jak wyżej pozostaje mi już tylko pozdrowić Polonię na całym świecie.
Tutaj pogoda jak drut – słońce, bezwietrznie, właściwie brakuje tylko tych, bagatela, dwudziestu paru stopni na termometrze in plus, żeby móc poplażować!
Tu też słońce się obudziło, ale mimo to jest zimno i wietrznie
W Gdyni plus czy…
Także: czekamy na pierwszą falę gości…
Witajcie!
I proszę powyższe powitanie potraktować szeroko, jako wszechświatowe!
Witaj:)) Rozszerzam na galaktyczne:))
Znów mi się przypomniała wielofunkcyjna tablica powitalna z serialu „Alternatywy 4”
Kochani, goście u bram. Teraz byle dotrwać (do niedzielnego wieczoru?).
Powodzenia
Ty to umiesz się bawić z rozmachem! 🙂
Dzień dobry
A to jest to, co Miralki lubią najbardziej 

Jeszcze nie wiem jaki będzie, ale wiatr jest dużo mniejszy i zapowiadają na dziś +13C i słoneczko
Z nosa mniej mi leci i już myślałam, że wybierzemy się gdzieś na wycieczkę, ale nie wiem… może powinnam bardziej wydobrzeć?
Raczej wydobrzej… okazji do wycieczek jeszcze będziesz miała wiele!
Na pewno będę miała dużo okazji, ale po tylu pochmurnych dniach, gdy słoneczko wyłazi, to aż coś ssie, żeby pojechać gdzieś nad jeziora, czy rzeki

Na zakupy i tak będę musiała się wybrać, więc różnica aż tak duża nie jest
Różnica jest taka, że z zakupów wrócisz najszybciej, jak będziesz mogła, a na wycieczce zobaczysz ptaszka i będziesz na niego czyhać do wieczora, jak się nie da zdjąć…
No i wiaterek, który na pewno nie ustał, zawieje…
A ja po obiedzie włączyłam telewizor i przy nim ucięłam sobie rżemkę
To prawie najlepsze, co można dziś uczynić z telewizorem
Telewizor, to mój usypiacz, szczególnie wieczorem. Ale i w południe zdarza mi się przy nim usnąć jak dziś
Jeśli możesz Bożenko , to wyjaśnij co to za przekleństwo ” rżemka ” , którą byłaś łaskawa uciąć ??
Ups… Miała być drzemka. Nie zauważyłam, że nie weszło „d”.

A przekleństw nie odważyłabym się używać w tak dostojnym Towarzystwie
To wszystko dlatego, że się jeszcze dobrze nie obudziłam. Teraz otwieram oczy przy kawie
Jasny gwint ! Czy nie za głośno to napisałem ? I mogę obudzić śpiącą ? Przepraszam , zyczę miłych snów….
O nie, czas najwyższy się obudzić! A co bym w nocy robiła, gdybym w dzień za długo spała?
Podesłać parę pomysłów? Ale na priv…
Bardzo proszę
Czy wczoraj odczuliście państwo silne wahnięcie światowej średniej IQ? Z tej smutnej okazji zapraszam piętro wyżej…
Cieszę się, bo próbowałam coś wymyślić, ale moje IQ jest chyba poniżej normy
Kochani, w porywach na pokładzie 15 sztuk, plus trzy bardzo niepełnoletnie.
Na dobranoc coś w tym klimacie, bez dalszych komentarzy.
Snów, że jest już po!
No to .. dobranoc. Głowa mnie boli.