Klińskie Roztopiszcza, 11 marca 1962 roku
Bracie w Bycie,
przepraszam za brzmienie tego okrzyku wstępnego, ale nastroić pragnąłem lutnię duszy mojej na ton wysoki, i tak mi się jakoś kiksnęło, a żebym miał wykręcać papier z maszyny i od nowa zaczynać – co to, to za nic. Listów Twoich, Treściami tak Naładowanych, że nie wiem, Worek pod moim łożem madejowym. I byłbym Ci ja z miejsca na ostatni Zew Duszy Twej odpisał, wprost mi się palce do klawiatury Żarzyły, ale myślałem, czy Ty czasem po drodze do Warszawki gdzieś do Genewki lub Konstantynopola nie zboczysz. […]
Ja tu w obliczu nadciągających zmór. Dom cały, niestety, ma być malowany od środka; garaż cementowany; życie zrujnowane. Porządek cichy, powolne Dżynu sączenie obalone na czas jakiś; piszę rozmaite bzdury, a ostatnio zacząłem pisać wiersze, lecz nie we własnym imieniu, a tylko w imieniu Robotów, per procura niejako. Najpierw zapragnąłem, w obliczu nadciągającej zmiany pokoleń (że niby te roboty nas zastąpią), ocalić dla nich bezcenne skarby literatury naszej ojczystej, no więc przekładam (np. „Cóż to za robot, piękny i młody”) – ale potem ruszyłem śmielej:
Idę samotny borem i Lasem
Choć wszędy wicher i słota
I tylko głucho skrzypię zawiasem
Albo o kamień potknę się czasem
Robot – sierota. […]
A propos mopsa, mamy małego jamnika, wabi się Pegaz, a tamtego pieseczka mamy też. Co robić; to nie ja sprowadzam tę menażerię do domu. Przybądź kiedy. Mam obecnie martini bianco, gin (London Gin), rum jamaica, Arak, który Jaś Sz. przywiózł z Persyi, likier Chartreuse i wodę sodową; w ten sposób doraźnie udaje mi się czasem nieco zmniejszyć Ból i Rozpacz Istnienia, które dławią i męczą, jak o tym mówią słusznie Podania i Klechdy Starych Robotów.

A w ogóle to powinienem był napisać jakoś całkiem inaczej, ale beztalencie rozpościera się u mnie na dziedzinę epistolografii też. Ty, mój drogi, to umiesz prawdziwe listy pisać z takim zimnym ogniem wewnętrznego uwznioślenia ponad szkieletów ludy, że składam i się tylko cieszę na to pośmiertne ich wydanie. Narobi szumku-huczku, spokojna głowa! Kanalizuj te pasje, wciskaj je w koryta Twórczości i przybywaj, Maestro Vitae Ofaidane, na Kliny, gdzie już skowronek śpiewa.
Your Old Robot





Dzień dobry


Roztopiszcza nie ma i w najbliższych dniach na pewno nie będzie. Z czego jestem opaczności niezmiernie wdzięczna, bo ich bardzo nie lubię
Nadać imię Pegaz – jamnikowi, to naprawdę trzeba mieć atomową wyobraźnię! Przyznacie
Witam i na tym pięterku
A ja jeszcze kończyłam imprezę urodzinową i nie zauważyłam, że nowy list się pojawił 
Wtranżoliłaś pantofelek

Księżniczki
Nie wtranżoliłam, jest taki piękny, że żal by było go nawet trochę uszczknąć
Aligancki bardzo
O tak, przy tym Puzon wymięka 🙂
O tak, przy tym Puzon wymięka 🙂
Jeszcze taka ciekawostka; Pewnego razu panowie udali się do garażu, bo Lem chciał Mrożkowi pokazać co należy robić przy jego (Mrożka) nowiutkim samochodzie. Podnośnik się omsknął i zrobił dziurę w masce, bo to był Trabant

Być może panowie byli już po łagodzeniu Bólu i Rozpaczy Istnienia
Iiii, to się łatwo naprawiało , szkoda chyba nieduża ?
A w jaki sposób się naprawiało?? Rozgrzanym plastikiem zalewało??

A może kartonem się zaklejało?
A tera zmykam, bo w sobotę poleniuchować się nie da

A szkoda
A ja dziś leżę choć nie pod gruszą, ale na dowolnie wybranym boku…
Nie da rady
Hej Poranna
! Choroba Cię dopadła czy leń ?
Leń
Dzień dobry ! cudo, nie list panamrożkowy
Gębusia tak mi się rozsmiała, że zapomniałam powiedzieć „Dzień dobry ” ! 
Idę sobie na nasz najważniejszy plac, policzymy ilu osobom chciało się pokazać ” dziób pingwina”.
Zmniejszyć Ból i Rozpacz Istnienia … Komuś by się baardzo przydało

Pokaż w moim imieniu też!!! I dolicz sztukę
Wywiązałam się. I podpisałam na liście do parlamentarzystów . Organizatorzy byli zaskoczeni liczbą uczestników i zabrakło im znaczków KOD dla uczestników. Nie wiem ile osób było, ale to jakoś podnosi na duchu 🙂
Właśnie wróciłem – jedna 50-tysieczna. Atmosfera demonstracji była wspaniała!
Do popotem Kochani ! Choć panów ani widu ani słychu 🙂
Ukratek wczoraj wieczorem się odmeldował, znaczy usprawiedliwił nieobecność. Na wszelki wypadek
Dzień dobry 🙂 Jak już wspominamy o trabantach , to na pewno chodzi o PRL . Byłaż ci w tamtym okresie akcja weryfikacji członków PZPR . Tak , tak , podobna do dzisiejszej lustracji . Jak tam u was na wsi sekretarzu z weryfikacją ? Pyta gość z województwa . Została już zakończona – padła odpowiedz . A w jaki sposób ? A , prosiłem kolejno na rozmowę towarzyszy do siebie ,do chałupy i jak wchodził do izby , to w sieni od Walczaka z MO ,dostawał pałką w łeb ! Jak krzyknął : O Jezu ! To won z partii , a jak : O ku..wa ! To oczywiście , nasz człowiek ! No , to macie niezłe pomysły , muszę to rozreklamować do innych wsi , powiedział dygnitarz z województwa . Zyczę miłej soboty….
Masz rację
Witaj, Maxiu
Dzień dobry
I cała masa innych prac, który nie za bardzo lubię 
Tylko jakoś głowa taka ciężka i myślenie przychodzi mi z niejakim trudem. Od razu zastrzegam, że wczoraj nie starałam się „Zmniejszyć Ból i Rozpacz Istnienia”
A może powinnam? To nie byłoby tego bólu głowy? Piję kawusię i chyba wezmę się za coś… przy pracy „zapomni” się o bólu…
Sobota! To ja jak zwykle na krótko. Cotygodniowe zakupy
A pięterko zacne
Albo, byłby większy ból głowy, bo nie wiadomo jaka dawka by Ci pomogła
Tylko wtedy to byłby taki ból głowy, na który zimne piwo pomaga i wiadomo jak go leczyć
Bo tych różnych proszków przeciwbólowych nie znoszę i rzadko kiedy biorę 
No, zostały mi tylko bieżące prace i pastowanie podłóg. Choinka ubrana stoi, dekoracje również (z roku na rok coraz mniej ich stawiam) i spokojnie można będzie się brać za potrawy, ale jeszcze nie w tym tygodniu. Chyba 😀
Nie za wcześnie ta choinka?
Nie. Jeszcze światełka nie będą włączane 😀
Witam szanowne towarzystwo. Uwielbiam Lema – i wcale nie z powodu jego Robotów. Dlatego postanowiłem się tu zameldować.
Allu, ja też już wiele mam przygotowań świątecznych za sobą. Moją to rolą, nie żony, jest pieczenie pierników. A wnuków troje, bardzo lubią babcine (nie mam pojęcia dlaczego tak mówią??) pierniczki więc roboty dużo a roboty nie chcą pomóc.
Jednak choinka??? U mnie zawsze pojawia się dopiero trzy dni przed wigilią. Też chciałbym kiedyś sobie wcześniej wszystko przygotować, ale dziecin się oburzają. „Dziadek!!! Nie psuj wnukom nastroju wigilii!!!”. Więc nie psuję.
Pozdrawiam
U mnie choinka zawsze była ubierana dopiero w wigilię, to wprowadzało w tym dniu świąteczny nastrój. Mama zajmowała się kuchnią, a my z ojcem stroiliśmy choinkę. Ten sam zwyczaj wprowadziłam gdy założyłam własną rodzinę. W ten sposób nastrój świąteczny nie był „rozmyty”.
Ooo – fajnie… Ja przez lata robiłam i wigilię, i choinkę, więc wyobraź sobie, jak to wyglądało. Rok temu moi panowie wreszcie sami zajęli się choinką, co uważam za wielki sukces – mimo wszystko. Bo mogliby nadal nie.
Czy nie za dużo obowiązków bierzesz na siebie? Rozumiem niepełnosprawność Twoich synów, ale mąż też mógłby się poczuwać do prac domowych. A ubieranie choinki, to przecież sama przyjemność.
12.12.1915 przyszedł na świat Pan Jeremi..
No to posłuchajmy
Miałby dziś 100 lat!
Znakomity duet, jak dla mnie – niezastą
piony !
Bardzo lubiłam ich słuchać. Miłe głosy i tacy eleganccy panowie
Świetne teksty i piękne melodie, prawda ? Ale inni też byli wspaniali śpiewając piosenki Starszych Panów !
Dla mnie: najlepsi. Nikt już TAKICH tekstów nie pisał…
Jo, oni byli naprawdę niepowtarzalni
Prawda. Dla mnie Mistrzowie Niedościgli.
DobryWieczór i DobraNoc:)))
Ktoś powinien wystąpić o Nobla dla prezesa za wykrycie nowego genu u Polaków ” najgorszego sortu” – cokolwiek to
znaczy
Ja się osobiście klasyfikuję jako taki gorszy sort. Zanim ktoś inny mnie wyręczy.
Wojciechowski zaprzecza, że prezes tak powiedział, a w ogóle to wszystko wina… No wiadomo kogo
Kiedy ja to słyszałam z ust prezesa,w jedynie słusznej TV Republika ! a Wojciechowski nie zasługuje na wiarę, ciągle się podlizuje.
Wojciechowski słyszy uszami prezesa . A z tą genetyką , to dobrze wiedzieć , że korzenie genów pana prezesa są z okolic Odessy u cioci Dady , a nie w plemieniu Piasta Kołodzieja..
Zdaje mi sie, że on ma geny ciut bardziej skomplikowane 🙂
Nie wchodząc w szczegóły , po mieczu i po kądzieli szlachta jerozolimska z okolic Odessy .
Padam, padam… Dobranoc

PS Bożenko!! Dzie kordełka?? No ta z łóżkiem
Ja też poproszę! Użeczko z kordełkom. Bo jak tu iść spać bez?
Już pędzę z kordełką…
Dobrej nocy życzę.
Witajcie!

Wasz wysłannik tam był:
Ja byłam u siebie, jak już pewnie przeczytałeś!. A ze mną czworo przyjaciół
Bardzo to Wam się chwali, kochani. Dzisiaj następna demonstracja, czy ktoś się tam wybiera? Oczywiście żartuję
Witaj Poranna!
U mnie leje i wieje, więc pewnie będzie spokój 🙂
Kochani, jestem w Polsce, właśnie mijam Szczecin, serdecznie uśmiechając się do Wyspiarzy, osobliwie tych szczecińskich 😉
Mimo kiepskiej pogody było dużo żartów i uśmiechów .:)
To na dobranoc !
Spokojnych snów o bocianach 🙂 Może mi wybaczycie ?
Dzień dobry
Miłej niedzieli 
Dzień dobry.
Oby pogoda dopisała…
Niestety, na to liczyć nie możemy
Witajcie!
Nie jest tak źle – w Krakówku błękit przeziera!
U mnie leje już od nocy
Dzień dobry !
Czekają na mnie ” proste prace domowe”, a ja mam lenia. Dobrze to czy źle ? 
Prace – dobrze.
Leń – źle.
Leń jest zdrową, fizjologiczną reakcją organizmu, wpisaną w mechanizm homeostazy! Martwić się należy dopiero, gdy zdecydowanie zdominuje i rozreguluje ten mechanizm, podobnie jak z temperaturą.
Pięknie powiedziane, Ukratku ! Właśnie się rozregulowuję
DzieńDobry:)) Leje……..
Witaj ! Jesień, proszę Pana, jesień nadal
Dzień dobry 🙂 Jesienne wątpliwości : Czy wierzycie w to , że Mojżesz przeprowadził Żydów prze Morze Czerwone ? Zapytał Rabin -wiernego …. w to , to ja wierzę , ale żeby tam było głęboko – to ja nie wierzę ! Cały czas ,spotykamy się z wątpliwościami , czy sterowanie z tylnego siedzenia , to działanie geniusza – czy opętanego żądzą władzy cwaniaka .
Działania zapalnowane, z użyciem wszystkich aktorskich chwytów. Tekst Brylla dramatycznie wygłosiłą Łaniewska.
Wszyscy, coście dziś biedni,
Co jecie chleb powszedni.
Pójdźcie za naszą Gwiazdą,
Pójdźcie w jasności jasność.
Ci, co gorzko płaczecie,
Ci, co drogi nie wiecie.
Pójdźcie za naszą Gwiazdą,
Pójdźcie w jasności jasność.
Ci, co jesteście sami,
Od bólu obłąkani.
Pójdźcie za naszą Gwiazdą,
Pójdźcie w jasności jasność.
I wy co, bez uśmiechu,
I wy z brudu u grzechu.
Pójdźcie za naszą Gwiazdą,
Pójdźcie w jasności jasność.
I maleńcy, nieważni,
I żyjący w bojaźni.
Pójdźcie za naszą Gwiazdą,
Pójdźcie w jasności jasność.
I wy życiem zmęczeni,
Otępieni cierpieniem.
Pójdźcie za naszą Gwiazdą,
Pójdźcie w jasności jasność. …”
Psalm na inną okoliczność, ale się przydał .
Słuchałam tego. Powiedziała ładnie, jak to aktorka.
…ale nikt mi nie wytłumaczy, że jasność jest jasnością!
Ja uważam Jarka za geniusza, ale opętanego rządzą władzy. Podobnym był Hitler. Kto, jak nie geniusz, potrafi omotać tylu ludzi o różnym stopniu inteligencji?
Wracałem z wyprawy do Bukowiny Tatrzańskiej i zatrzymałem się na kolacyjkę w ” Słowiku ” , koło Kielc . W sympatycznym zajeżdzie wybrałem sobie stolik koło uchylonych drzwi na taras . Po paru minutach ,do stolika obok, usiadła pani Łaniewska w towarzystwie jakiegoś pana . Usiadła , rozejrzała się i widząc uchylone drzwi powiedziała do mnie : Ej , zamknij te drzwi . Udałem , że nie słyszę . Powtórzyła to jeszcze raz , tez nie zareagowałem . Wtedy włączył się jej partner : Chamie ! Nie słyszysz, kto do ciebie mówi ? Zamknij do cholery te drzwi ! Mimo ,że się gotowałem ,odpowiedziałem : Ja otwieram i zamykam drzwi w innym lokalu , a w tym niech zamknie ten , który otworzył ,lub pan , jeśli łaska . Takie to było spotkanie z panią Łaniewską w Słowiku pod Kielcami
To świadczy o braku kultury niektórych osób ze „świata kultury”.
Zamknął bym te drzwi , gdyby to była prośba , a nie rozkaz …. i jeszcze : nie słyszysz , kto do ciebie mówi ? W domyśle – matka polka ….jak mogłem nie poznać takiej sławnej postaci ??
….
Takie sławne osoby tak widać mają…
To jest osoba dobrze operująca głosem, bo to jest jej zawód. Ale jakiż to autorytet ? Dla mnie – żaden.
Również i dla mnie żaden autorytet. Powiem więcej, nie lubię tej aktorki.
Jestem podobnego zdania , mniemanie o sobie , ze jest się osobą , którą powinni znać wszyscy obywatele w Kraju , jest nie tylko nie skromne , ale po prostu głupie .
Aż musiałam sprawdzić jak ta pani wygląda
Jakoś nie mam głowy do nazwisk.
I chyba właśnie tym mierzy się wielkość osoby. Popularność nie przewróciła jej w głowie 
Mogę Ci tylko złożyć gratulacje, Maksiu
I masz 100% racji. Na prośbę można zareagować i pomóc, ale jeśli ktoś innych uważa za motłoch, który musi służyć takim właśnie znanym osobom, to niech sam sobie pomaga. Przypomina mi się Ryszarda Hanin, którą poznałam na obozie. Była cudowna… taka ludzka, prosta osoba. Rozmawiała z nami jak z równymi sobie osobami i nie zadzierała nosa. Ani razu nie dała nam odczuć, że ona jest znaną aktorką, a my tylko adeptami (amatorami) tej sztuki
Prawdziwa wielkość jest skromna. Niestety, niektórym woda sodowa uderza do głowy.
Dzień dobry. Jestem, rozpakowuję się, śpię i generalnie wracam do rzeczywistości. Z oczami w słup ogłoszeniowy. Jeszcze się dzisiaj pojawię, ale na razie robota po powrocie.
Witamy w Kraju!
Dzięki!
Witaj powrócony Mistrzu Q!!!


Czekam teraz na obiecaną relację z wyjazdu
Będzie, będzie na pewno, jak tylko uporam się z tym wszystkim, co się pracowo nawarstwiło w czasie wyjazdu.
Wiadomo, wpierw obowiązek, później przyjemność. Cierpliwie poczekamy
Tak jak Bożenka, nie poganiam i cierpliwie czekam…
…rozumiejąc, że są w realu sprawy ważniejsze niż relacja na Wyspie 
Dzień dobry
Ale się nie dziwię…
Widzę, że sytuacja w kraju wniosła politykę na Wyspę
Czasem nie można się powstrzymać
DobryWieczór:))) Żal że nie ma z nami Senatora, pewnie posłałby mi torpedę, ale dzień dzisiejszy lekko mnie przetrącił. Tyle głupoty na raz to ummeglich, jak mawiał jeden z moich kolegów z brygady:))
Cierpliwie słuchałam obu przemówień i dosyć mną wstrząsnęły. Mam zamiar sprawić sobie śliniaczek jak pan Frasyniuk.
Podziwiam Cię, ja nie wyrobiłam
A ja nawet nie próbowałem… Szkoda zdrowia!
Nie oglądałam i nie bardzo wiem o co chodzi z tym śliniaczkiem, ale skoro Ty masz zamiar go sobie sprawić, to pewnie i mnie będzie on potrzebny
Odcięłam się od tych wiadomości szanując swój system nerwowy. Za bardzo mnie to wszystko wkurzało, a wpływu żadnego nie mam. Na wybory (odkąd tu jestem) nie chodzę, bo uważam, że to nie ja będę musiała połknąć tą żabę, która zostanie wybrana, więc „pomagać” nie powinnam 
Mam o tyle dobrze, że nie mam polskiej telewizji, nie czytam polskich gazet i jedynie czasami zobaczę coś w internecie. A jak mnie wkurza, to nie ma problemu, żeby wyłączyć
Ja idę spać. Nawet bez kordełki.
Bez kordełki będzie Ci zimno, już niosę…
Kochana jesteś.
Żeby jeszcze ktoś wyłączył ten wiatr…
A ja jeszcze trochę przed spaniem poczytam i też Was pożegnam

No to czas na dobranoc.
Tak mi się nasuwa dzisiaj jako jedyna możliwość stary Marillion z mojej ulubionej płyty „Clutching At Straws”. „Warm Wet Circles”, rockowe, ale dość spokojne (przynajmniej do solo gitary).
Snów całkiem nie z tych czasów, a jeżeli to możliwe, najlepiej nie z tej ziemi.
Dobranoc….
Dzień dobry
Nowy dzień, nowy tydzień, oby był naprawdę dobry 
U mnie nie będzie lepszy. Od soboty leje i ma lać cały dzień
Ale sobota i niedziela były niesamowicie ciepłe i na dobrą sprawę można było chodzić z krótkim rękawkiem. Przy 18C nie byłoby przecież aż tak strasznie zimno
Tylko ten deszcz…
I gzie ta zima?!
Prawdopodobnie na Antarktydzie

Witajcie. Pogoda faktycznie jakby lepsza niż wczoraj!
Witajcie!
Nie zna ktoś jakichś dowcipów na poprawienie humoru?
Idzie supermodelka przez wieś, a za nią szczekając biegnie strasznie chudy pies. Jakiś gospodarz podźwignął się od piwa i chce odgonić psa, ale kum łapie go za łokieć i mówi:
– Daj spokój psu! Co on winien? W życiu tyle kości naraz nie widział.
Poprawiłam?
Uzupełnię ten temat …. Kości zostały wreszcie rzucone ! Powiedział mąż po rozwodzie , porzucając bardzo chudą żonę …
Też dobrze
Aaa…
Świętowałam wczoraj 13go i dopiero teraz zrobiłam prasówkę! To o TAKI śliniaczek Pana Frasyniuka chodziło…
Może pomyśleć o masowej produkcji? Tak po kosztach – patriotycznie.
Tak, warto podsunąć ten pomysł, bo pewnie jeszcze będą kolejne zbiórki na ważnych placach !
Dzień dobry
Wczoraj wydawało mi się, że umrę. A to wszystko przez moją głupotę. Zachciało mi się samodzielności
Samodzielnie zaniosłam wielki worek z ziarnem dla ptaków do naszego składzika (w piątek), a już w sobotę nie mogłam ruszyć lewą ręką
Wczoraj było jeszcze gorzej i małżonek zaczął mi mówić, że powinniśmy jechać na pogotowie. Cała lewa strona klatki piersiowej od łopatki po mostek była jakby polana gorącym żelazem… Najgorsze było w nocy z soboty na niedzielę. Budziłam się co chwilę, bo przy przewracaniu z boku na bok budził mnie potworny ból. Nawet nie wiedziałam, że aż tak się w nocy kręcę
Wczoraj zastosowałam sobie masaż piłeczką tenisową i wzięłam jakieś leki. Dziś jeszcze „ciągnie” i dokucza, ale to już betka… będę żyć
I nawet wybieram się do pracy 

Dziś już chyba będę żyła
Ale mam nauczkę, żeby nie nosić ciężki rzeczy, skoro mi nie wolno. Ostatecznie to ziarno nie było mi niezbędne już teraz i mogło spokojnie poczekać w samochodzie na moich chłopców, względnie mogłam iść do domu po wózek i to paskudztwo przywieźć. Ale tak to jest, kiedy człowiek jest niecierpliwy i leniwy
No to gratuluję… wiesz czego. To naprawdę mogło się źle skończyć
Gratulujesz mi głupoty?!!!

Ale to że z lewej strony, to jeszcze nie znaczy, że serce. Jest tam trochę mięśni, kości i innych organów do „bolenia” 
Małżonek wysunął nawet obawę, że to może być serce
Ale objawy faktycznie takie bardziej sercowe, nawet jeżeli ostatecznie to nie serce.
Myślę, że nie powinnaś tego zlekceważyć.
Dzięki za troskę, ale to już nie pierwszy raz i jakoś żyję
I nawet coraz mi lepiej
A chyba każde z Was miało kiedyś takie naciągnięcie mięśni, ścięgien, czy paskudne przewianie. Objawy może i sercowe, ale wiem od czego to mam i na pewno to nie serce
Jeszcze dzień, dwa i całkiem przejdzie… mam tylko nadzieję, że nie na kogoś

A wszystko dlatego, że ciągle zapominam, że nie mam 20 lat i że czas kiedy brałam z ziemi na plery „solak” (to regionalna nazwa 70 kg worka na kartofle) i niosłam go do piwnicy u ciotki, minął już dawno…
I już se nevrátí 
A naciągnięte, przesilone mięśnie pleców (w okolicach łopatki) mogą promieniować bólem w różne strony. W okolice mostkowe też
Ajajaj poniedziałek. Witam.
Ojejejej. Dzień dobry.
Zbieram się do pracy

Miłego dnia Wyspowicze!!!
Dzień dobry.
Tydzień ten i następny zapowiada sie mało zimowo, więc chyba trzeba sie uśmiechać ? Albo wziąć prozac 
Albo nawet prozacco?
O o o!
Miałem bliski kontakt z tymże, saute oraz w drinku z aperolem (tzw. aperol spritz). Działa.
DobryWieczór:)) Byle do wiosny :)))
Dobry wieczór 🙂 Myślę , że zarówno Lem , jak i Mrożek mieli by , w dzisiejszych czasach, doskonałą okazję , do obserwacji zachowań naszych rodaków .Pozwolę sobie przytoczyć pewną myśl o polityce : ” Polityka to sztuka zdobywania głosów ludzi biednych i pozyskiwania pieniędzy bogatych , w zamian za obietnicę ochrony jednych przed drugimi ” ( Walter Anderson) A co na to ludzie ? Mieliśmy okazję obserwować w sobotę i niedzielę , a ciąg dalszy nastąpi , bo sytuacja , jak powiedziała Beasia jest patowa….
Najlepsze zaś, że skuteczny polityk potrafi wmówić obu grupom to samo – że broni ich przed tymi drugimi.
Są tacy mistrzowie ,którym nikt nie wmówi , że białe jest białe , a czarne jest czarne …
A skutecznego polityka poznać po tym, że gdy mówi ci (pardon pour le mot) „Spierdalaj!”, to ogarnia cię dreszcz ekscytacji na myśl o nadciągającej podróży.
Miszcz jest tylko jeden. Zupełnie jak Doda.
Wymiętkłam psze państwa. Idę spać. Tylko o kordełkę bym prosiła, bo zimnooo.
Spokojnej i ciepełej!
(ale kordełki wśród zazulek nie widzę).
PS. Piszę rerację, ale zamieszczę albo bardzo późno, albo jutro.
Już biegnę z kordełką, coby nam Jo nie zmarzła…
A tak prawdę mówiąc, chociaż na zimę przydałaby się wśród zazulek taka kordełka, żebym nie musiała po nią daleko biegać.

Ja też się już pożegnam…
No to spokojnej również!
Tak, też prosiłabym o zazulkową kordełkę.
I dobranocka.
To już zdaje się było. Wszystko już było, rzekł Ben Akiba. Bee Gees w jednym z mniej znanych utworów, ale bardzo – wg mnie – ciepłych i dobranockowych. „Spirits (Having Flown)”, o spokojnym rytmie (calypso?) i nieco bardziej energicznym refrenie z charakterystycznymi chórkami i harmoniami. Perełka, chociaż niedoceniana.
Snów spokojnych i ciepłych.
PS. Jutro rano – relacja. Koło ósmej.
Zacieram rączki na samą myśl o relacji
Poczytam rano (oczywiście u mnie rano)!!!!

Dobranocka udana bardzo ! Na relację poczekam chętnie.
dobranoc:)
Dzień dobry
Coś dzisiaj dospać nie mogłam. 
Zdaje się, że wszyscy czekają w napięciu na ósmą
Witajcie!
Ósma minęła…
No to hajda na stoki!
A, dziękuję, zapomniałem o zaproszeniu na niższym pięterku.