Jan Sobieski, Hetman Wielki Koronny,
do
swojej żony, Marysieńki
Jedyne duszy mojej kochanie, dziś oto zjechałem byłem oto do
Warszawy samotrzeć i kazawszy sobie otrzeć, przybyłem na zamek
akuratnie, gdy król JM ŚĆ WP ŚĆ X PS W S Z Ć z kisz. kap. wraz
z królową PŚ ĆŚ… tfu, sur. z bur. TŚĆ w tany ruszał, co mi za-
raz przywiodło na myśl i nasze ruszanie, i wielka żałość mnie
zmogła, że my rozłączeni, a Rzeczypospolita w potrzebie. I zagony
tatarskie po zagonach rzepaku buszują, zasię WMŚPĆĆ królowi jeno
tany w głowie, a sprawy publiczne w zadku. Co pomyślawszy, zaraz
konfederacyję zawiązałem, która mi się była rozwiązała, a zawią-
zawszy pchnąłem byłem umyślnego w plecy, aby mi się nie pętał,
dufając, iże na trzeci dzień w Jaworowie stanę, aby się połozyć,
a to dla wielkich waporów ze wszystkich porów podczas nieszporów,
co ten miało skutek, że żem wyszedł na stronę z Tatary trochę po-
hałłasować, tedy mnie dwie strzygi ostrzygli, a wilkołaki całowa-
li mnie w kłaki, upiory zasię w otwory, skąd się dymię do tej po-
ry. Zasię od południowego wschodu ukazał się jakoby gołąb ognisty
z kością ogonową w zębiech, trzykroć na ziem splunął, co szlachta
sandomierska za dyzgust sobie poczytała, a poczytawszy spać legła,
bo późno już było, a pierwsze kury piali, zamiast żeby koguty, co
mię trochę zadziwiło, ale nie bardzo, nie takie rzeczy żeśmy ze
sobą, duszo moja, po pijanemu wyczyniali. Na tym też bal się za-
kończył, a Najjaśniejszy Pan za skronie mnie ścisnął zaskrońcem
pozłocistym, co tak go sfatygowało, iż orła w koronie był wywinął
i stolec królewski mnie oddał, na którym wkrótce już z Tobą, po-
ciecho moja, zasiądziemy. Co daj Boże, amen.
Twój Hetman Wielki Koronny…
– Panie Matczyński, jak się pisze „hetman”?
– Przez ó z kreską!
– Jajarz…




Nie widząc chętnych na budowanie nowego pięterka, zamieściłam list, który pewnie Wam się spodoba. Autorem jest Andrzej Waligórski, jak zapewne poznajecie
Bardzo dobrze zrobiłaś, bo po tamtych schodach ciężko było się wspinać.
Witajcie!
No to zaliczyliśmy pierwszy śnieg. Dobrze, że pięterko skrócone, bo łatwo by się było poślizgnąć… nawet nie ryzykując kontaktu z królewskim stolcem
Witaj!
U mnie jeszcze szaro. Ale czas pomyśleć o zimie, to przecież już koniec listopada
Dziędobry. U mnie tylko szadź na hektarach obok. Zimno i w ogóle. Ale jakby białym posypało to nawet nie wyobrażam sobie, co by się tu na budowie działo…
Chociaż ja akurat lubię śnieg o tej porze roku.
Witam i zapraszam na kawę
A może słodką bułeczkę? 
Dzień dobry. List powyższy jest mi o tyle bliski, że coś mnie w skroniach od rana ściska, ale lekko. Poza tym to taki dosyć strumień świadomości, gdzie rymy zastępują sens, ale takie wdzięczne kawałki to Mistrz Waligórski jako jeden z nielicznych potrafił.
Dzień dobry !
I bez śniegu zjechałam wczoraj z jednego tylko schodka z takim skutkiem, że prawą nóżkę mam bardziej
Ale nic to, aby do wiosny, która wszak za progiem pani Zimy 🙂
Znaczy, wczorajszy nie był taki znów dobry, dzisiejszy będzie lepszy…
Zdolniacha!
Kawusia podana, słodkie bułeczki z dala ode mnie, bo te małe, złośliwe czyhają w szafie 🙂
Na mnie też, ale taka wirtualna bułeczka nie zaszkodzi
Ach ten król Jachniczek. jak mawiała Marysieńka… listy pisywał gorące, a jakże często żałośliwe, gdy Marysieńka fochy stroiła !
Idę po zakupy. Przeczytałam w sieci, że jutro będzie koniec świata. Trzeba więc się zaopatrzyć, bo u mnie w lodówce hula wiatr.
Jak koniec świata, to kup szampitra albo inne prosecco, jak Jo. Taką okazję trzeba powitać z animuszem!
Mam w barku Amaretto i wino francuskie. Mam czym opijać.
No to już coś
To ja nic nie wiedziałam??? O tym końcu świata? Zaraz bym certyfikowanego Małżonka wysłała po zapasy odpowiednie! No bo jak to – bez???
A podawali o której godzinie? Bo może jeszcze zdążę?
Dzień dobry

Nie ma to jak się pochichrać z rana
A.W. jak zwykle cudowny!!!
U Was śnieg, a u mnie zaczyna już załazić. Jak patrzę na prognozy, to przez najbliższe 15 dni minusowo tylko nocą, a i to jakieś mizerne -1, czy -2
Co zaczyna, pardon? Nie znam tego wyrażenia!
Sorry, literówka
On się po prostu topi, a nie gdzieś załazi 
Powinno być, że śnieg zaczyna już u mnie złazić
Aa, już myślałem, że to jakiś regionalizm, co to nie znam, a chętnie bym poznał.
Nieee… załazi później, tak po świętach, kiedy ludzie już się nacieszą i zostaje im tylko odśnieżanie do wiosny. To załazi, oj załazi… Za skórę załazi.
A koniec świata to będzie u nas w piątek, po Thanksgiving… tak bardzo popularny tutaj „czarny piątek”
Sklepy już zacierają łapki, bo sprzedadzą większość badziewia zalegającego na półkach i w magazynach.
Jeszcze nigdy nie byłam na takich czarnopiątkowych zakupach, jedynie widziałam w telewizji. Horror!!! 
Czyżby w Stanach ludzie na poważnie brali ten koniec świata?
Nie Bożenko. Tutaj co roku jest ten „koniec świata”. Ludzie już w czwartek wieczorem ustawiają się w kolejkach do sklepów. I co roku ileś tam osób jest zadeptanych, ileś tam ma złamane kończyny, bo tak się pchają, żeby być pierwszym. Na tych pierwszych czekają różne rzeczy praktycznie za darmo. Tylko po cholerę mi jeszcze jeden wielki telewizor, nawet jeśli będzie on za $100? Nawet darmo bym nie brała…

A o innym końcu świata, to nawet nie słyszałam
Idealne święto, wykreowane przez sprzedawców. „Mieć, mieć, mieć”. A ilu z tych ludzi naprawdę potrzebuje tego sprzętu?
To oczywiście w żaden sposób nie pretensja do Mireczki, tylko taka ogólniejsza refleksja, zgodna z myślą przedmówczyni.
To nie tylko „mieć i mieć”. Część Amerykanów jest chora na „for sale”. Im się wydaje, że kupują taniej. Tylko jak taka Margaret mieszka sama, a kupuje skrzynkę mandarynek (10 funtów, czyli 4,5kg), bo taniej, to nie mam słów. Przecież ona tego nie zje i przynajmniej połowę wyrzuci. To jakie to taniej?!!! Marchwi też kiedyś kupiła chyba z 10 kg. Pytam ją po co jej tyle? A ona mi mówi, że w takiej ilości było za pół ceny. No i? Obiad gotuje tylko na weekend… przecież nie będzie jadła samej marchwi!!! A kocyki?!!! Kiedyś liczyłam ile ich ma. To dwie duże skrzynie, a i to nie chciały się mieścić. Miała ich ponad setkę. Owszem, miłe w dotyku, przytulne… sama mam takie dwa. Zabieram je ze sobą na wyjazdy. Prosiłam ją, żeby już nie kupowała, bo ma ich tyle, że do końca życia jej wystarczy, a i siostrzeńcom będzie mogła zostawić w spadku, bo na pewno ich nie zużyje. Nie tak dawno kupiła nowe – bo były na wyprzedaży – FOR SALE
A jakby pofatygowali się tam, gdzie ten produkt normalnie stoi, to pod nową ceną jest stara (taka sama lub wyższa)… wiem, bo sprawdzałam
To samo jest z towarem, który nie zawsze dobrze schodzi. I wtedy jest tak, że jak kupisz (na ten przykład) 10 opakowań lodów, to masz $10 taniej. Tylko są to opakowania półgalonowe (czyli niecałe dwa litry) i co zrobić z taką ilością lodów?!!! Może jak ktoś ma dużą rodzinę, albo w planach jakieś duże przyjęcie, to taki zakup ma sens. Ale jak ja mam w tej chwili 3 domowników (razem ze mną) to kto te lody będzie jadł? A Margaret kupiła te 10 opakowań sama… for sale… 
A kupowanie urządzeń tylko po to, żeby mieć, też uważam za idiotyzm. Kupuję tylko to czego potrzebuję. Nie mam kasy na głupoty… a może inaczej… szkoda mi ciężko zapracowanych pieniędzy na coś, czego w ogóle nie potrzebuję. Tylko po to, żeby pochwalić się że mam 
A tak na prawdę, to sklepy czasami robią taki numer, że zmieniają półkę, przylepiają cenę wyższą od normalnej i piszą, że to „for sale”… i ludzie kupują zadowoleni, że mają coś taniej
Nie martw się Mistrzu Q, bo ja tego i tak nie biorę do siebie. Nie szukam „for sale” i często wolę kupić mniejszą ilość za większe (stosunkowo) pieniądze, niż nakupować jak kto głupi i potem wywalić. Ja w ogóle mam wstręt do wyrzucania jedzenia na śmietnik.
Inny koniec świata, to ten z przepowiedni Nostradamusa. Dokładnie obliczył datę – jutrzejszą
O? A to by było ciekawe!
Ciekawe? Więc proszę:
Koniec świata ma nastąpić już w 2015 roku, a dokładnie 25 listopada. To w tym dniu ludzkość zginie, a świat zaskoczy katastrofa. Tak uznali badacze, którzy zajmowali się przepowiedniami Nostradamusa. Proroctwo dotyczące końca świata w 2015 brzmi: Nieszczęście wielkie na pochyłe ziemie, Przez Hesperię i Insubrię: Ogień na statku, plaga i zniewolenie, Merkury w Strzelcu, Saturn zajdzie” i jest zapisane w dziele astrologa Centurii. Układ planet, który zawiera przepowiednia ma pojawić się 25 listopada.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.se.pl/wiadomosci/ciekawostki/koniec-swiata-coraz-blizej-nostradamus-przepowiedzial-ze-nastapi-w-listopadzie-2015_516815.html
To jeszcze potrzebna nam orkiestra, jak na „Titanicu” ?
Przedtem byli Majowie, teraz Nostradamus, a jeszcze wcześniej wszelkie znaki na niebie i ziemi
Przeżyłam już tyle zapowiadanych końców świata, że ten kolejny nie robi na mnie wrażenia
Jeśli kiedyś faktycznie ten świat się skończy, to po prostu umrę… a że i tak umrę, więc co za różnica 
Lata osiemdziesiąte przeszły i zapowiadany koniec świata nie nastąpił…
Z tego co wiem, do wróżki się nie wybiera

Kiedyś mój szwagier (brat męża), osoba bardzo religijna, powiedział mi, że w którymś tam roku (już nie pamiętam dokładnie w którym, lata osiemdziesiąte) będzie koniec świata. Zapytałam jak się takie przepowiednie mają do jego religijności? Wszak w Piśmie Świętym pisze, że „nie znacie ni dnia ni godziny”… A ten mi na to, że może dnia i godziny nie da się określić, ale rok można…
A poza tym… po co mam się zastanawiać nad jakimiś przepowiedniami? Co ma być – będzie, a co ktoś tam wymyślił… niech się boi ten, kto w takie bujdy wierzy
Oczywiście to nie jest jakiś kamyk do Bożenki ogródka. Wiem, że ona tak samo sceptycznie podchodzi do tego typy przepowiedni i wróżb, jak ja
Ja się na black friday szykuję, bo mam upatrzone coś, bynajmniej nie z dawna zalegającego badziewia, ale nie na moją kieszeń. A tego dnia robią takie przeceny, że grzech zmarnować okazję!
Nie wiem, jak w polskich sklepach – możliwe, że też. Te amerykańskie z pochodzenia to owszem. No i sklepy internetowe… Ale i tak wszystko zależy od tego, czy mi łaskawe państwo wypłaci pieniądz w piątek, czy dopiero w poniedziałek…
No, jak masz upatrzone, to w porzo.
Ale ilu jest takich, co nie mają, a polują dla samego instynktu posiadania?
A, nieee – ja od takich polowań to z daleka! A to upatrzone to też wyłącznie przez internet 😀 Zresztą ja przecież WYRZUCAM, znaczy ELIMINUJĘ zawartość garderoby! Tak od roku. To jakbym mogła iść na polowanie i dopakować ilebógda?
Swoją drogą – znałam kiedyś taką jedną koleżankę, która miała trzy szafy i dwa pawlacze zawalone na wpych ciuchami i zawsze słyszałam, że nie ma w co się ubrać!!! Chodziła do secondhandów, na pchle targi, na wyprzedaże, do sklepów indyjskich (wtedy tam była kupa różnych szmat odzieżowych), kupowała na tony i nie miała w co się ubrać.
Odkąd odkryłam BF – szykuję się na markowe i drogie rzeczy, które raz w roku są w zasięgu moich możliwości. Może i częściej, ale nie chce mi się sprawdzać
Nie kupuję drogich i markowych rzeczy. Płaci się za firmę i metkę, a z jakością różnie bywa. Niektórzy znajomi Amerykanie zaopatrują się w sklepach, do których nawet nie wchodzę, bo za drogo. A też im w podkoszulkach szwy lecą na boki (po praniu), czy kolor puszcza i farbuje wszystko w pralce. Jaki jest więc sens takiego przepłacania?
Moja była wspólniczka kiedyś z dumą powiedziała mi, że kupiła w drogim sklepie spodnie za „tylko” $60. Były przecenione ze 130. A za $60 to ja kupię w tańszym sklepie trzy pary spodni i będą wyglądały tak samo i będę ich używała tak samo długo…
Czas mi się zbierać do pracki

Miłego popołudnia Wyspowicze
Dzień dobry 🙂 Wprawdzie jest już po porannej kawie , ale warto wiedzieć ( info w Onecie ), że picie kawy wydłuża nasze życie . Podobno , nawet trzy , czy pięć filiżanek dziennie , ma taki sam pozytywny skutek . Reklama , czy faktycznie tak jest ? Może Krzysio z Gdańska wypowie się w tej sprawie ??
Piję dwie dziennie (najwyżej 3) i jeszcze żyję. Ciekawe, czy to ma związek jedno z drugim?
I ja piję dwie dziennie, jedną rano, drugą po południu. O, zaraz sobie zaparzę

A ja popołudniową mam już za sobą.
Pani doktorze , co mam robić , abym żył 100 lat jak mój dziadek ? Czy pan pije alkohol ? pyta lekarz … Boże broń ! Jestem abstynentem ! A papieroski ? W życiu nie paliłem ! A panienki interesują pana ? Pochwalę się , jestem starym kawalerem … A wynoś mi się z gabinetu trutniu , po cholerę chcesz żyć sto lat ??
I słusznie!
Pan doktor nie widział, ze ma do czynienia z hobbystą ?
Zatem , nie odmawiajmy sobie kawy i innych stymulatorów naszego życia , bo jak dowodzą uczeni , organizm nasz sam najlepiej wie , co mu najbardziej smakuje i dla czego warto żyć jak najdłużej …
Kochani. Wiedziony niewątpliwymi wyrzutami sumienia w związku z brakiem pana Ignacego na Wyspie, sporą część dzisiejszego dnia spędziłem na przeprowadzce (ściślej rzecz biorąc, kopiowaniu) całości opowiadań o nim tutaj.
W związku z tym wszystkie 54 opowiadania (nie liczyłem, mam nadzieję, że otagowałem wszystko prawidłowo i nic nie pominąłem – ewentualne braki proszę zgłaszać!) są dostępne tutaj – http://madagaskar08.pl/blog/category/cykle/lajkonik/
W ten sposób ci z Wyspiarzy, którzy nie czytali całości, teraz mają ten komfort, że mogą to zrobić, nie ruszając się z Wyspy, a ci, którzy czytali, mogą sobie w podobny sposób odświeżyć.
A ponieważ tych linków są całe trzy strony, a zaczynają się od najnowszych, to początek jest tu: http://madagaskar08.pl/blog/2009/09/03/pan-lajkonik-i-kubki/
a u góry wpisu jest nawigacja, kierująca do kolejnych opowiadań.
Mam nadzieję, że autoreklama nie jest zbyt nachalna.
A teraz muszę na jakiś czas wyjść, nie wiem, czy zdążę przed kręceniem, czy po.
I o to chodziło!!!
Przepraszam, że tak późno.
Z różnych względów niesporo mi się było do tego zabrać.
Ale sporą część przeczytałem, większość mi się nadal podoba, przy niektórych się uśmiałem, przy innych łza się w oku zakręciła. To chyba dobrze, że przetrwały próbę czasu? Albo też ja sam nie mam (nadal) dystansu do własnej twórczości.
Nnno, dobrze, że jest komplet, a bardzo bym lubiła cd.
W wolniejszej chwili też z chętnością zajrzę i odświeżę
Bo ja podobnie jak Ukratek też nie mam dystansu do Twojej twórczości i z dużą przyjemnością to sobie odświeżę

Chyba nie wszystko czytałam, ale jeśli nawet, to chętnie sobie odświeżę.
Ha, przynajmniej w czytaniu ciurkiem nie będzie problemu, że za krótkie.
Nadchodzą długie jesienne wieczory, a dobrej literatury brak. Sam widzisz – zrobiłeś dobry uczynek.
No, przy standardowym tempie czytania to może na parę wieczorów starczy.
Pierwszego czytałem chyba jeszcze na udrach, potem różnie – co spotkałem to sobie obiecywałem i tak schodziło. Na pewno „przydasię” na długie wieczory, co to nam nadeszły niechybnie, jak i ten koniec świata!

Właśnie sobie przymierzam nową tożsamość!
Dobry wieczór!
Dobry! Tyś to, Kneziu???
On ci jest, jeno się demokratyzuje !
Joj!
Powiedzmy, że zbroica zaczęła uwierać.
Witaj Kneziu z dużym poczuciem humoru . Dreptaka też lubimy !
Idę kręcić za minut kilka.
Dobranoc Państwu.

Śpij spokojnie Jo, ja też idę w Twoje ślady.

Spokojnej obu Paniom!
Dobranocka zatem jakoś chyba w lepszym nastroju niż ostatnio.
Chyba już kiedyś to grałem na dobranoc na Wyspie, choćby dlatego, że to bodaj jedyny utwór tej pani, który się nadaje na dobranoc. Bjork i „Venus As a Boy”. Lekki, melodyjny, z zabawnym teledyskiem. Czego chcieć więcej?
Snów z przebudzeniem w równie miłym towarzystwie. Wiem, że tak będzie, w końcu jesteśmy na Wyspie.
Oryginalnie usypiana mówię też : dobranoc!
-6
Zima idzie?
+1 – czyżby wiosna?
Miłego środowania się życzę i spadam na górę do łóżeczka
Dzień dobry
-2, nie jest tak źle. Słońce wstaje i barwi baranki na niebie na różowo.
A dzisiaj mówię cześć:-). Cześć.
A i przy okazji jeśli jednak świat się nie skończy dzisiaj to obchodzimy:
Dzień Pluszowego Misia, Dzień bez Futra, Dzień Tramwajarza, Dzień Kolejarza
I imieniny Katarzyny.
Cześć, czy jeżeli czyjeś dziecko wczuje się w atmosferę, to może obedrzeć pluszowego misia ze skóry, tak żeby był bez futra?
Pogubiłam się…
Oj, tak żeby połączyć dwie okazje spośród wymienionych przez Zoego. Gdyby jeszcze dziecko wsadziło tego oskórowanego misia na wagonik kolejki i obwoziło po mieszkaniu, byłaby potrójna okazja.
Makabryczne masz wizje Quacku. Czego byś chciał nauczyć to dziecko?!
Stosownego obchodzenia okazji?
STOSOWNEGO?
Obśmiałam się Kwaku jak norka. Tylko nie wiem, dlaczego norka ?
Dzień dobry, już jestem. Też nie wiem, dlaczego norka, podobnie jak nie wiem (a propos WYŁĄCZNIE śmiania!), dlaczego np. głupi miałby się śmiać do sera.
Ale norka z futrem, czy bez futra?
Jo, to mi przypomina pytanie o jaskółkę – afrykańską lub europejską.
Oj ja Cię proszę! Nie profanuj Misia.
Witaj Jo. Ale wolno stroić żarty z tych rozlicznych Dni Czegoś ?
…albo szukać sposobu, żeby jak najpełniej obejść Dzień tego i tamtego?
No pewnie! Ja generalnie nie obchodzę Dni Różnych, czym się nieustannie komuś narażam. No poza Dniami Których Nie Wolno Nie Obchodzić, na przykład urodziny BB, imieniny BB, rocznica operacji BB, gwiazdka BB – a, nie, na gwiazdkę to się też inni załapują…
Dzień dobry. Środa przynajmniej do 13:00 biegająca, ale jeszcze przez chwilkę będę.
Póki co, słonecznie i pozytywnie.
Wybywamy, odezwę się po powrocie.
Przyjemności!
Witajcie!
Może byśmy uchwalili oprócz Dnia Pluszowego Misia Bez Futra także Dzień Miśka Pancernego?
To może Dzień Gołego Pancerbjorna???

Miśka Pancernego chciałabym tu zobaczyć zamiast obdzierać go ze skóry !
Nie ze skóry, jeno ze skorupy! 😀
Dawno nie było tu Miśka, czy ktoś Go widział? Zawołajmy… Miśkuuuu
Może wreszcie się odezwie? Nie będziemy nikogo z niczego odzierać…
Nic, a nic???

Nic, a nic.

Trzeba wysłac gołębia. niech zastuka
Miśkowi w parapet 🙂
Dzień dobry 🙂 Pragnę uspokoić Szanowną Załogę Madagaskaru , ponieważ widuję Miśka walczącego z głupotą na Forum Onetu . Misiek ,Korab i ja mamy blokadę panów moderatorów , ale czasami udaje się parę zdań przed wykasowaniem zamieścić . Przy okazji przesyłam Wszystkim pozdrowionka z placu boju
To może mu przekaż, żeby po walce wpadł na Wyspę, ochłonąć?
Załatwione
Chętnie czasem dołączę, poproszę o sygnał gdzie jesteście 🙂
A ja jestem powrócon z biegania. Załatwiono wszystko, co było do wybiegania, teraz chwila spokoju i zaraz dalszy ciąg roboty, jeno na miejscu (i nie przy komputrze).
Zamiast odzierać Miśka ze skóry i gołego wozić koleją, mam inną propozycję. Futra ludziom pościągajmy, a Misia koleją przewieźmy.
I mamy wszystkie obchody zaliczone. Może teraz nasz Pancerny nie będzie się bał na Wyspę zajrzeć?
Myślisz, że bał się pozbawienia futra i dlatego nie zaglądał?
A kto by się nie bał odzierania ze skóry?
Dzień dobry

Jeszcze dzisiejszy dzień przeżyć i święto
Witaj Mireczko! Miłego dnia życzę
No, to by było na tyle, co i na przodzie, jak mówiła pewna znana mi w zamierzchłej przeszłości osoba. Pewnie już raczej pobędę na Wyspie, w miarę bez przerw.
Dzień dobry bez futra
Czekam na ten koniec świata i czekam a tu dzień powoli się kończy
Ha, a ja się zastanawiałem, czy w związku z końcem świata nie wziąć jakiegoś dużego kredytu i nie przepuścić na pierdoły. Dobrze, że nie wziąłem.
Ale dzień się jeszcze nie skończył, może jednak pójdziesz do banku?
Żeby było szybko mogą być i chwilówki a co tam
Najszybciej jest chyba w Prowidencie, sami do domu przyniosą, a po ratę już nie zdążą
Eee, lepiej nie, jeszcze nie będzie tego końca i zostanę z kredytem jak Himilsbach z angielskim…
Nie wierzysz Nostradamusowi? Ja wierzę i twardo czekam.
Nie ma co ryzykować. Człowiek potem na głąba wychodzi i tyle.
Witaj Lordzie W. Ja też czekam i nic…
No, a taki byłem ciekawy
Ja też, bo jeszcze nie widziałam końca świata
Też chociaż RAZ w życiu chciałbym zobaczyć koniec świata, a tak to tylko obiecują i nic z tego nie wychodzi
No właśnie.
Końca nie widać, z futra tez się dziś nikogo nie udało ogolić, eh co za dzień
Za to moje futerko dostało nowa podszewkę i ma sie dobrze
Witam Wiedźminko
Nawet nie masz pojęcia jakie mają miny tacy misio – ludzie poproszeni o pozbycie się choćby częściowo swego futra
Coś na wzór :
To, że żadnych trąb ani archaniołów, to mogę zrozumieć – wersja pełna tylko dla płacących, że tak sobie pozwolę. Ale żeby żadnego kalendarza Majów ani nawet asteroidy?
Kalendarz Majów zawiódł, to miało być chyba przed rokiem. Ale wieczorem będę patrzyła w niebo…
Może wypatrzę anioła z trąbą…
12.12.2012
Tak, masz rację. Czas tak prędko leci…
Ja wypatrzyłem
Gdzie?! To nie aniołek, tylko słoń!
Nooo aniołek z trąbą, tak czy nie ?
A wiadomo Mistrzu czy co w naszym kierunku nie zmierza
Nie widzę, nie słyszę.
No tak, to znaczy, że tego nie ma. Zasłaniam twarz dłońmi i mnie nie widać (Jak dawno to było)
Właśnie nie zasłaniam niczego niczym i też nie widzę.
Ale może jeszcze daleko. Tylko szybko leci, czy coś.
Chyba coś leci…
No i nie wiem – robić tę kolację, czy nie? Bo ja się namęczę i zetrę ćwierć kilo parmezanu, a tu dupnie i nikt tego nie zje…
Wpuść w tarcie parmezanu jakiegoś chłopa. Ja dzisiaj 2 h prasowałem i nie mam obiekcji, nawet jak dupnie.
Ty prasowałeś? Zaraziłeś się od Jo?
O chorobcia…
Nie, dlaczego. Skończyłem zlecenie, na razie fuch poza tym nie mam, to robię, co potrzeba. Przed południem było bieganie, a po – prasowanie.
Skończyłeś zlecenie?
Zuch chłopak!
Nie wspominałem? W piątek skończyłem, w poniedziałek wysłałem. Następne już się rysuje na horyzoncie, ale ponieważ to to samo, co się rysuje od sierpnia (!), to optymizm mój pozostaje umiarkowany. Tak czy inaczej, nie zajmę się nim w tym miesiącu, a może i w tym roku. Chyba że symbolicznie i przygotowawczo.
Kwaku, gratuluję, bvo łatwo nie było! ale Ty zamierzasz się obzieleniać ???
A skąd. Wczoraj jak raz odezwała się znajoma z fuchą, taką na waciki, noale przecież nie pogardzę, dzisiaj kolega z nowym klientem, którego trzeba olśnić… Poza tym pełna paleta domowych prac: prasowanie, bieganie, załatwianie. Nie nudzę się.
A, no i prezentów zamawianie!
Dlaczego nikt nie chcę się mną zainspiroooowaaaać
W sensie czego? Prasowania?
Ależ proszę bardzo – dzisiejsze prasowanie dedykuję Jo, osobie niebywale pod tym względem – i wieloma innymi – inspirującej!
W sumie to w jakimkolwiek sensie.
Ale dziękuję. Teraz mogę spokojnie iść spać.

Koniec świata, końcem świata, ale mi tu BlueBlue UMIERA Z GŁODU, więc chyba nie mam wyjścia…
Hymm, umiera, a parmezan zetrze?
No jasne. Nie dość, że umiera, to jeszcze ma trzeć parmezan???
Myślałem, że na umierających Z GŁODU, tarcie parmezanu jako substancji SPOŻYWCZEJ działa uzdrawiająco? Rozumiesz, wołu młócącemu od pyska nie odejmiesz, że takiej ryzykownej analogii spróbuję…
Faktycznie ryzykownej…
Parmezanu zabraknie ?
No to co ? Rano wypijemy kawę czy spotkamy się w zaświatach ?
Może w zaświatach by było bardziej, hmm, bezpośrednio niż tak przez sieć, ale jednak myślę, że bardziej prawdopodobna jest kawa na Wyspie.
PS. Idę kręcić zaraz.
A ja idę spać

Ale miałem dzisiaj zabiegany dzionek! Koniec świata!
Możesz opowiedzieć lub chociaż streścić? Zapowiada się albowiem ciekawie!
Niestety, bez żadnego waloru epickiego! Byłby to najnudniejszy tekst na Wyspie…
A to feler!
Jestem już zupełnie zakręcony i jako taki mogę życzyć wszystkim spać idącym – spokojnej nocy.
Och.
Muszę, niestety (bo na ogół nie przeklejam takich rzeczy).
Film nt. życia codziennego w PRL, pod nim, jak to w sieci, lista komentarzy. Oczywiście niżej przytoczony nie jest komentarzem serio, ale dobrze oddaj sposób myślenia ludzi urodzonych, powiedzmy, po 1989 albo np. dekadę później:
X: Nie wiem, czy wiecie, że za PRL-u nie było Internetu!
Y: @X – a przez ile godzin?
No właśnie 🙂
To dobranocka, bo już czas najwyższy.
Dzisiaj poznańska grupa Fismoll, śpiewająca jednakże po angielsku. Spokojny, refleksyjny utwór w sam raz na dobranoc (oraz dla tych, co być może uważają, że nic się ciekawego w polskiej muzyce nie dzieje – a sam tak do pewnego momentu uważałem).
Snów ptasich.
Spokojny, refleksyjny i szkoda, że po angielsku .Ale ładny !
dobranoc
Dzień dobry
Można spokojnie usiąść do kompa 


Nareszcie po pracy
Jutro się prawie byczę i oprócz upieczenia kaczek, ziemniaczków i zrobienia surówki z czerwonej kapusty nie robię nic… po prostu leniuchuję
Chyba że nie wytrzymam i czymś się zajmę
Pracusiu
Nie jestem pracusiem, Wiedźminko

Rozleniwię się do imentu 
Tylko tak sobie myślę, że jak się pobyczę 4 dni, to potem ciężko będzie wrócić do pracy
A ten cały Nostradamus niech się nie wygłupia i poczeka z tym końcem świata do poniedziałku
Mam cztery dni wolne i chciałabym je jakoś spokojnie przebimbać 
Znalazłam na internecie wytrwałego fotografa. Ale też fakt, że jego wymarzone zdjęcie jest cudne
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.swiatobrazu.pl/po-6-latach-i-720-tysiacach-zdjec-fotograf-wykonal-wymarzone-ujecie-zimorodka-32869.html
Fantastyczne !
Podziwiam to zdjęcie tym bardziej, że sama próbuję fotografować ptaki. Także wiem jak to jest trudne
Ten fotograf na pewno ma bardzo dobry, profesjonalny sprzęt. Byle jakim takiego zdjęcia się nie zrobi. Chociaż… z drugiej strony… 720 tysięcy zdjęć… to wychodzi (średnio) 120 tysięcy na rok, a to daje 10 tysięcy miesięcznie
Z takiej ilości to można trochę udanych zdjęć wybrać.
Ty nie próbujesz fotografować ptaki, Ty je fotografujesz. Twoje zdjęcia są bardzo dobre.
prawda!
O, to, to! Bez fałszywej skromności, Mireczko! Obiektów i pikseli wystarczy dla wszystkich, a czy on ma tak wiernych kibiców?
Dzięki Wam za uznanie i komplementy



Ale mówiłam tu już nie raz, to nie jest z mojej strony fałszywa skromność, ale realne spojrzenie na swoją pasję. Wiem, że niektóre moje zdjęcia są dobre. Czasami trafi mi się udane ujęcie, jakaś śmieszna sytuacja. To jednak jest jeszcze nie to, co chciałabym osiągać. Muszę się jeszcze dużo nauczyć i wtedy… może…
A ten pan ma tysiące fanów, bo wielu osobom podobają się jego zdjęcia
Co nie znaczy, że nie jestem Wam wdzięczna za Wasze wierne kibicowanie
Dzień dobry!
Rzeczywiście, zdjęcia tego fotografa są artystyczne… no i z ptaszkami 
Dzień dobry niedobry. Spać mi się chce i jest mi zimno.
To może napij się kawy?
Kawę pijam w południe. W samo południe. Jakoś dotrwam
A ja wypijam dwie. Jedną przed południem, drugą po południu. Trzeba się czymś wzmocnić przy takiej aurze.
Dzień dobry, ale bardzo pospieszny. Sporo do roboty, a potem wybywam z Wyspy i będę z powrotem jutro… po południu. Nie wiem, czy jeszcze dzisiaj zdążę przed wybyciem.
Szkoda, że Cię tu nie będzie. Życzę przyjemności
Dzień dobry.
Coś mu ten koniec świata nie wyszedł, ale nie będę składać reklamacji.
Ja też nie.
Może Was to zdziwi, ale ja też nie. Może dlatego, że jednak NIE wziąłem wczoraj kredytu, ani nawet chwilówki.
Ja to nie mogę zmarnować tego tarcia parmezanu… A BB koniecznie chciałby zobaczyć swoje prezenty gwiazdkowe 😀
Swoją drogą, przyszła mi do głowy – a może przypomniało się coś przeczytanego? – taka sprawa: a może koniec świata właśnie rzeczywiście był, a nam się tylko wydaje, że nie? Może tak jak duch nauczyciela z Hogwartu, który nie zauważył, że umarł, więc snuje się po salach i korytarzach, cały świat naokoło jest od wczoraj tylko konstruktem naszej świadomości?
Można by nawet zrobić z tego opowiadanie i osobny wpis, ale mam wrażenie, że gdzieś już czytałem coś podobnego, a strasznie nie lubię powtarzać (mimo że mi się zdarzało osnuwać fabuły na dobrze znanych anegdotach).
Dzień dobry!
Czekałam upa
rcie, Nostradamus coś pochrzanił…
Ta przepowiednia mu się nie udała. I jak tu wierzyć jasnowidzom?
Myślę, że to dobra myśl. Mógłbyś coś coś takiego napisać
Wybywam do jutra. Ciao!
Ciao
Witajcie!
Z przepowiedniami jest tak, że świetnie sprawdzają się w interpretacji tego, co już było, gorzej z tym co będzie…
Szczera prawda. Nie wierzę w przepowiednie, ale ten temat wywołałam jako ciekawostkę związaną z wczorajszą datą.
Zgadzam się z Twoim zdaniem, Ukratku. Z przepowiedniami na przyszłość jest tak, że albo się spełniają, albo nie… z tym, że częściej to drugie. Życie jest bardziej pomysłowe, niż ludzie

Na świętego Hieronima jest pogoda lub jej ni ma.
Chociaż…
Jak przeczytałam nierozważnie poranne niusy z ostatniej nocy – to nie powiem… trochę końcem świata mi zaleciało…
To prawda, źle się dzieje, ale do końca świata raczej daleko…
Cicho tu dzisiaj jak w rodzinnym grobowcu
Idę spać. Dobranoc…
Dobranoc Poranna ! Ja w tym czasie wybudowałam pięterko. Radosne ? Niekoniecznie, ale zapraszam.