– Czym mogę panu służyć?
Kobieta zdała się wyłonić prosto z mgły. Wysoka, chuda i blada, ubrana w praktyczny szary kombinezon i dziwną, małą czapeczkę nasuniętą mocno na tył głowy.
– Pani jest Wu czy Shade? – zapytał Kress. – Czy może tylko ekspedientką ?
– Jala Wu do usług – odpowiedziała. – Shade nie widuje się z klientami, ekspedientów nie zatrudniamy.
– Macie całkiem spory sklep. Dziwne, że nigdy przedtem o was nie słyszałem.
– Tutaj na Baldurze, otworzyliśmy filię dopiero niedawno. Mamy jednak sklepy na innych planetach. Co mogę panu sprzedać? Może dzieło sztuki? Wygląda pan na kolekcjonera. Posiadamy wspaniałe rzeźby w krysztale z Nor T`alush.
– Nie – zaprzeczył Simon Kress. – Mam już wszystkie rzeźby w krysztale, które chcę mieć. Przyszedłem rozejrzeć się za jakąś maskotką.
– Żywą?
– Tak.
– Obcą?
– Oczywiście.
– Mamy do sprzedania przedrzeźniacza. Ze Światów Celii. Milutka mała małpka. Nie tylko nauczy się mówić, ale po pewnym czasie będzie naśladować pański głos, jego modulację, również pańskie gesty, nawet mimikę twarzy.
– Milutka – potwierdził Kress. – I pospolita. Takie cechy nie są mi potrzebne. Ja chcę czegoś egzotycznego. Naprawdę niezwykłego. I nie milutkiego. Nie cierpię milutkich zwierząt. Mam w tej chwili pełzacza. Importowanego z Cotho, za niemałe pieniądze. Od czasu do czasu karmię go zbędnym kocim pomiotem. Oto co myślę o m i l u t k i c h stworzeniach. Czy wyraziłem się dostatecznie jasno?
Wo uśmiechnęła się zagadkowo.
– Czy miał pan kiedyś zwierzę – spytała – które by panu oddawało boską cześć?
Kress skrzywił się.
– Och od czasu do czasu. Ja nie potrzebuję uwielbienia tylko rozrywki.
– Nie zrozumiał mnie pan – powiedziała, ciągle z tym samym dziwnym uśmiechem na ustach. – Mam na na myśli boską cześć zupełnie dosłownie.
– O czym pani mówi
– Sądzę, że mam coś dla pana. Proszę iść za mną.
Sądzę, iż zarówno początek jak i dalszy ciąg zainteresują większość Wyspiarzy, ten pan jest autorem ostatnio bardzo popularnej „Gry o Tron” to jego opowiadanie które zebrało sporo nagród. Daje sporo do myślenia :)))




Trochę okrutne lecz warte przeczytania :)))
Znam „Piaseczniki”. Zdecydowanie warte przeczytania!
Więc muszę przeczytać, bo nie znam. A tekst mnie zaciekawił
Faktycznie, „Piaseczniki” warte przeczytania. Wciągający
Własnie sobie czytam Starcie królów w oczekiwaniu na 6 sezon
Będzie ten dalszy ciąg, czy trza samemu zdobyć?
Zbyt wiele tego ciągu dalszego:)))
Ale skończył już to pisać?
Jeszcze nie, ostatnie części to „Taniec ze smokami”. dalszy ciąg w pisaniu. :)))
Pytalam o opowiadanie, bo że Gra jeszcze się toczy, to niestety wiem
Dość długie jest to opowiadanie, pewnie nie zmieściłoby się na blogu :)))
No nie mogę się zmobilizować w kierunku RR Martina, a ponoć jest nadzwyczaj wart uwagi. Nawiązując do piętra niżej, wczoraj napisałem reklamację, dzisiaj przywrócili mi wszystkie wpisy i zdjęli bana z pzeprosinami, szybko poszło, liczyłem na poniedziałek 🙂 🙂 🙂
Ten typ od piaseczników jest w Twoim klimacie
Dobry wieczór, jak już pisałem, w sierpniu nad jeziorem pochłonąłem trzy części retrospektywy Martina, w tym przypomniałem sobie i „Piaseczniki”. Powtórzę się – podczas lektury tych opowiadań piałem wewnętrznie z zachwytu, ale i zgrzytałem zębami – tyle znakomitych pomysłów na opowiadania już jest wykorzystanych!
Przy okazji, mam to w formacie pasującym do czytnika Kindle – chętnych zapraszam do kontaktu na quackie@onet.pl, oczywiście dobrze by było zaanonsować również tutaj.
Nie trzeba mieć czytnika, wystarczy aplikacja na komputer, z tym że oczywiście czytać się będzie z ekranu.
Ukratek dzieli się PDFem
Mam na myśli WSZYSTKIE opowiadania z retrospektywy – trzy tomy i trzy pliki.
Zasłużę?
JUż lecę. Do tej skrzynki akurat zaglądam raz na jakiś czas, dlatego prosiłem, żeby anonsować tutaj.
Poczta wysłana.
To może i ja??
Ależ proszę bardzo, już idę.
Wyfrunęło.
i dofrunęło. Dzięki!
A czy ja się jeszcze załapię?
Bożenko, zaraz napiszę.
Dziękuję, już odpisałam.
To dopiero człowiek-orkiestra z Ciebie
A najbardziej – trąba!
W Krakowie powiadają „klarnet” :)))
W czasach niedawno minionych, powędrowały dzieci klas 4-5 na pocztę w ramach poznawania zawodów. Pani kierownik z poczty pokazuje im logo i pyta czy wiedzą, co ono oznacza.
– Widzicie błyskawicę? Tak szybko mają docierać do was listy. A wiecie skąd się wzięła trąbka?
– Bo tu pracują takie trąby…
Odnoszę wrażenie, iż wszystkie pomysły zostały już użyte przez Starożytnych Greków, potem zmieniano tylko sztafaż i technologię :)))
Być może Grecy, a na pewno Ben Akiba twierdził, że wszystko już było.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.infra.org.pl/historia-/zakazana-archeologia/1033-staroytny-komputer-z-antikythiry
Całkiem możliwe :)))
To ja spać może pójdę?
Proszę wyłączyć dmuchawy.
Wyłączyć? My właśnie włączamy, jak idziemy spać, żeby był tzw. biały szum. Niekoniecznie z grzałką.
A ja robię przewiew jeśli nie ma upału (bo w upale chodzi wiatrak)i śpię dobrze. Mam nadzieję, że i teraz będę dobrze spać, więc udaję się dostojnym krokiem pod kordełkę.
Spokojnej!
A dzisiaj dobranocka pod nowym wpisem, żeby już nie piąć się po schodach na starym.
Uwaga Mistrza Tetryka pod jednym z niedawnych dobranockowych wpisów, że to jedna z tych piosenek, co to się zna melodię, czy też wykonanie, ale nijak nie można skojarzyć tytułu, natchnęła mnie do znalezienia takiej piosenki – „Baker Street” Gerry’ego Rafferty’ego. Saksofon się kojarzy od pierwszego trąbnięcia, ale tytuł piosenki już niekoniecznie.
Snów o tym, co znajome, nawet jeżeli nie z nazwiska 😉
Prawda, melodię znałam, tytułu n-nie. Dzięki Kwaku
Byle też nie z twarzy
(własnie skończyłam te Piaseczniki wbrew ostrzeżeniom)
Na własne ryzyko!
Spałam całkiem dobrze, dopóki współpracownicy nie postanowili mnie obudzić. Bo co to kogo obchodzi, że inny ma wolne
Żaden robal ze współinteligencją mi się nie śnił. Za to znów miałam skojarzenie ze Stargejtami 😉
Przykro mi, nie nadążam ! Piaseczniki już się pojawiły na Wyspie z zachętą do czytania, a ja nic.
Urządziłam sobie dzień w kolorze śliwkowym i nawet próbuję wykonać porządną śliwowicję.. tylko padam na nos, więc zapalam już lampkę.
Śpij dobrze i śliwkowo!
Jo, śpisz??? 🙂
A spałam, spałam. Wprawdzie śniło mi się, że nie mam dokąd pójść, znaczy że bezdomna jestem, bo mnie starzy z chaty wyrzucili (to taki sen powracający od 25 lat, normalka… psychiatra miałby tu wiele do powiedzenia, a i bez niego wiadomo, dlaczego), na dodatek nie mam pieniędzy ani pracy i jestem w totalnej życiowej panice.
Jak na stan obecny spojrzeć po takim śnie, to człowiek dochodzi do wniosku, że nie jest najgorzej i właściwie nie musi wpadać w deprechę.
Mnie, onegdaj, prześladował sen, że hitlerowcy do mnie strzelają… Budziłam się spanikowana i szczęśliwa, że to tylko sen, ale zasnąć ponownie niełatwo było.
Na szczęście od dwudziestu paru lat odpuścił.
Dzień dobry 🙂 Każdy ma swoje koszmary senne, ja przez rok pracowałem w pogotowiu ratunkowym, zbierając punkty na studia i to pogotowie śni mi się do dzisiaj jako najgorszy koszmar, do tego realistycznie do bólu i w kolorze, śni mi się, że mnie budzą do wyjazdu i zbieram łopatą z asfaltu [parę razy się zdarzyło w realu] rozmazanego przez TIR-a pacjenta, tu rączka, tam nóżka, a ówdzie główka, horror.
Milutkie sny
Bardzo 🙂 Co ciekawe jestem miłośnikiem horrorów typu gore, czyli skrajnie krwistych i takie sceny to dla mnie lajcik, ale nie wiedzieć dlaczego ten sen mnie okrutnie mrozi, budzę się skrajnie zmęczony i wyżęty 🙂 🙂
Może dlatego, że przy horrorach i gore masz jednak z tyłu głowy, że to dekoracja, charakteryzacja i keczup, a w pogotowiu wiesz, że nie?
Może Mistrzu, ale ja nie jestem specjalnie wrażliwy, zupełnie mnie nie ruszają takie sytuacje w realu, ale ten sen mnie rozwala, to jakaś freudowska pułapka bez wyjścia 🙂 🙂 🙂
Dzień dobry
Dzień dobry!!! Pięknie, mnie – samotną – się zostawiło w nieświadomości, wcale nie błogiej, na Kolacji!!
Piaseczników nie czytałam… Zatem na temat się nie wypowiem.
Kocim pomiotem karmić… Brrrr… No nie, to nie dla mnie. Taż mnie już prawie zemdliło. Ma się tę nadwrażliwość na słowo. Nie tylko pisane, zresztą
Kolacja nie smakowała, to dlaczego tak długo przy niej siedziałaś?
Bo ciągle głód czułam…

Nienażarta jakaś
DzińDybry:)) Za oknem szaro….
posłuchajmy zatem…..
Aaa nie całkiem szaro, nawet się próbuje przebić to złociste

Witaj, Stateczku
A może tak?? Też p. Łucja, co prawda bez panów Z.
A w ogóle u nas na osiedlu dziś dzień otwarty, więc od rana młotki budowlane stukają ze zdwojoną siłą i spać nie dają. A potem przewidywane są tłumy zwiedzających. Jak będzie – czas pokaże. Chyba w tej sytuacji zrobię na śniadanie naleśniki
Z jakim nadzieniem???
Kuba z kremem krówkowym (ale ostatnio i dżemem, co nas bezgranicznie zdumiało), Jasiek – nutella i serek waniliowy, a Piter i ja konsumujemy z dżemami różnymi. Bo ja produkuję domowe, więc co tam akurat się trafi. Aktualnie leci tegoroczna śliwka, co to miała być na zimę…
A, bo to wygląda tak, że matka stoi przy patelni i smaży do oporu. A każdy się z resztą obsługuje.
Naleśniki mają w sobie transcedentną tęsknotę za nieznanym, zwłaszcza te z nadzieniem ananasowym posypane cukrem trzcinowym :))
Ja najbardziej kochałam z czekoladą, bananami i bitą śmietaną. Nad Jeziorem Garda, wieeekiii temu. Może dlatego, że mi je podawano pod nos?
A już tak w ogóle the best to oczywiście gundel palacsinta, tylko nigdy nie chce mi się ich robić.
„Stoliczku nakryj się”, pamiętam z dzieciństwa. Nie trzeba było kucharzyć, szukać, kupować, Mama wszystko podała…….
Faaajnie miałeś 🙂
Z Twoich wpisów mniemam, iż Twoi synowie też narzekać nie mogą :))
Tylko ja cholera, musiałem się sam żywic i jeszcze siostrę dopychać, matka pracowała i studiowała i w domu była gościem, tatko odszedł w siną dal a ja zostałem mistrzem jajecznicy już w wieku 8 lat 🙂 🙂 🙂
Mam nadzieję!
Ja wczoraj zrobiłem na obiad, a ponieważ dawno nie robiłem, niemal schrzaniłem ciasto, musiałem zagęszczać, a potem z powrotem rozrzedzać, ostatecznie wyszły całkiem, całkiem. Juniorzy zjedli po swojemu – jednego z szynką i keczupem, resztę na słodko, z cukrem zwykłym, cukrem pudrem i serkiem homogenizowanym wanilinowym.
Dzień dobry

Doba na własne przyjemności za krótka 
Ja też z tej grupy, nieznających „Piaseczników”, zatem dziękuję Stateczku za zachętę
W ogóle ostatnio bardzo mało czytam
Zawsze tak jest, że doba na przyjemności jest za krótka. natomiast przy kłopotach niemiłosiernie się dłuży. Pewnie ma to coś wspólnego z teoria względności :)))
Doba jest wiekiem z nudnym człowiekiem,

doba godziną – z piękną dziewczyną…
Dzień dobry, w Gdyni piękna pogoda, ale nastroje minorowe – festiwal filmów kończy się w żałobie. Zmarł reżyser Marcin Wrona, 42 lata, więc wszystko się skraca i uskramnia. Natomiast pogoda jakby o tym nie wiedziała – słońce i bezchmurnie.
W Poznaniu też słońce od rana. Reżysera szkoda, taki młody człowiek…
Na Interii czytałam:
Dziennikarz RMF FM Marek Balawajder ustalił, że Marcin Wrona popełnił samobójstwo. Reżyser powiesił się w łazience pokoju hotelowego. Nad ranem jego ciało znalazła żona – podaje RMF FM.
Przeczytałem artykuł o tym nieszczęściu, natomiast hejt pod nim straszliwy. Czy naprawdę to powód do głupienia bez granic?
To straszne jak ludzie mogą być podli. Też to czytałam
Podłość ostatnio jest w modzie.
Trendsetter jednakowoż znany…
Takie zdarzenia mnie zastanawiają : żyjemy w czasie darowanym, nie znając dnia ni godziny. Sposobu też nie. Więc jak to jest ? desperacja, brak sensu czy protest wobec czego tylko ?
Pokornie chylę czoło, cokolwiek to było.
Komentarzy w ogóle staram się ostatnio unikać pod jakimikolwiek wiadomościami. Na stronach gazety pe el wyłączono możliwość komentowania pod artykułami o uchodźcach, jedyny efekt jest taki, że hejt wylewa się gdzie indziej, pod artykułami na dowolny inny temat.
Hejt jest obrzydliwy i wg mnie zboczony.
IMHO to dopuszczanie do głosu wewnętrznego zwierzęcia, instynktów, niepopartych refleksją.
Witajcie!
W Krakówku całą noc lało, rano jeszcze mżyło i chyba mży dalej – na targowisku pojawiły się grzyby!
Znajomi z różnych stron Polski donoszą o nieprzebranym wysypie – dziewczyna z Borów Tucholskich wróciła z grzybobrania z 64 OGROMNYMI borowikami.
Więc nie jest tak źle, grzyby są
Przepraszam, errata, nie 64 tylko 84. Zdjęcie jednej sztuki z tych 84:
Piękny! Aż się chce wyruszyć w las…
Prawdziwy pułkownik, jak mawiał Wieszcz :)))
Auuu !!!!
Właśnie szykuje się zupa kurkowa i sosik z podgrzybków…
Dzień dobry ! Jakie grzyby ja się pytam ?. Naleśniki ? z szynką i pod żółtym serem. Wnuczęta domagają się co najmniej 20 sztuk plus konfitury truskawkowe. Morelowe znacznie mniej chętnie.
Truskawki do szynki? Bardzo wyrafinowany smak mają Twoje wnuczęta:)

Dzień jest taki piękny, że znowu uraczę Wyspiarzy ładną a znaną piosenką !
Idzie, idzie tylko dojść nie może, toż lato mamy dziś, a śliwki uwielbiam 🙂

Ja też. Zjadam je całymi kilogramami
Nie wiem Bożenko czy odkryłaś śliwki brzoskwiniowe? Ogromne śliwy-mutanty wielkości sporego jabłka, 4 na kilogram wchodzą, przepyszne 🙂 🙂
Dzień dobry
Witaj nam Mireczko!
Padam do nóżek 🙂

No hej!
Witam wszystkich razem i każdego z osobna
Tylko nie wiem na jak długo…
Mam nadzieję, że teraz będzie trochę więcej luziku
Dobre popołudnie!
Byłem na zakupach, a potem już tylko samowtór na nowym bulwarze z przeciwpałożnej strony miasta, znaczy od Kępy Oksywskiej, jeszcze kawałek za portem marwoju. Udało mi się pstryknąć zeń parę fotek komórką:
To jest stara torpedownia z daleczka, na pierwszym planie betonowa opaska nowego bulwaru, nieco dalej wzdłuż brzegu – plaża w Oksywiu czy też na Babich Dołach.
To jest z nieco bliższa „nowa” torpedownia, obecnie używana do ćwiczeń przez jednostkę specjalną Formoza (polskich SEALS).
A to lokals.
Cudne fotki Mistrzu Q
No, takie tam, z komórki, żeby Wyspiarzy też trochę na spacer zabrać.
To może ja zabiorę Wyspiarzy na spacerek po Kettle Moraine
Ale jeszcze nie dzisiaj. Jak to w sobotę mam trochę zajęć domowych i zakupy
Ale mogę już zacząć opisywać, bo trochę przebrałam zdjęcia. Nie mam ostatnio czasu na nic. Real pochłania mnie bez reszty… 
Niestety bywa. Mnie np. w tygodniu też pochłania i tak najprawdopodobniej do połowy listopada…
Niestety… bywa
Jak się pracuje kilka dni z rzędu po 10-12 godzin, to wieczorem pada się na dziób i niczego się nie chce
Nawet gęby otworzyć…
Ruiny i zgliszcza, nawet ten łabądek chudy jakiś taki wymoczek 🙂

Toć w budowie, nie w rozbiórce!
Łabędź w budowie?
Łabędź właśnie jako jedyny – nie.
Oj w tym roku bez morza my biedni… Ciężko…
Pogoda nas nie rozpieszcza. Ciągłe upały już mnie prawie wykończyły
Dzisiejszej nocy była taka burza!!! Pioruny waliły jeden za drugim, aż dom się trząsł w posadach. Dziś już chłodno i nawet musiałam założyć bluzę wychodząc do ogródka
Można otworzyć okna i nareszcie odetchnąć 
Czyli pozytywnie 
Ma już być chłodniej i temperatura nie przekroczy 27C
Proponuję posłuchać pięknej muzyczki :)) Obok reszta ze ścieżki „Zakazanego Imperium”
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=5h2Mv5hNUEs
Idę spać. Nie mam siły… Na nic.
Może coś kwaśnego ???
Spokojnej!
i takie :

Ładne! Podpuszczasz Miralkę?
Miralki podpuszczać nie trzeba
Sama się wychyli…
Jak znajdę czas na opisanie zdjęć to zdam relację z wyjazdu do Kettle Moraine. Trochę później pokażę nasz wypad do Starved Rock i Buffalo Rock State Park. Czyli całą gamę koliberków i pelikanów
Podobały mi się te koronniki! Były w dwóch zestawach kolorystycznych !
Pewnie czarne i szare, bo takie są ich dwa gatunki
Ale to już znalazłam u cioci Wiki
Nie znam się aż tak na ptakach

Piękne koronniki!!!
Czy mają tam hodowlę tych ptaków? Bo przecież nie ma ich w Polsce na wolności. Jest im za zimno…
Są prześliczne!!!
Nie wiem czy je hodują, ale jest to możliwe, bo jeśli są młode pawięta, to mogą też być i żurawiowe maluchy
Piękne te żurawie i pięknie uchwycone

Ale ja się już pożegnam, bo na jedynce może być ciekawy film o 21,25
To ja już zapuszczę dobranockę.
Bardzo mi się spodobała koncepcja z wczoraj. Dzisiaj kolejny kawałek, co to wszyscy znają, a nie wszyscy kojarzą tytuł i wykonawcę. Dave Brubeck – „Take Five”. Spokojny rytm, szczoteczki na perkusji, bas, fortepian, i saksofon.
Snów sprawiedliwego.
Hmm, to bardzo obiecujący cykl
Do jutra zatem!
Też popieram!
Dobranoc zatem
Dzień dobry
To znów niedziela? A za oknem deszcz…
Witam:)) Za oknem szaro, ale zaczyna przebijać słońce. Ciepło i bezdeszczowo :))
Witaj Stateczku 🙂 U mnie bez zmian, od rana szaro, buro i ponuro. Jednym słowem, pogoda barowa
Witajcie słonecznie mimo szarego dnia!
Dzień dobry, tutaj i za oknem całkiem słonecznie, mimo zapowiedzi burz, deszczu i ogólnego ochłodzenia.
Dzień dobry !
Pochmurno i chłodno, wreszcie cjce sie życ 
A to jest kura jedwabista….. ładniusia, prawda ?
W zoosafari w Świerkocinie było trochę zwierząt, a że wolno było wejść z psem, więc Ami miała emocje:

– najpierw biała lwica przyjrzała się jej z miną pt” warto się ruszyć dla tego futrzaka „? Mina była bezcenna…
– a potem psy dingo jak zaczarowane biegały wzdłuż ogrodzenia w rytm ruchów Ami. Wyglądało na to, że przydałaby się im taka zabawka. Na jak dlugo by im wystarczyła ? Dziesięć ich było.
A surykatki były czarujące.
Ależ kroczy dostojnie
Aż nierealnie… jak przytulanka!
Milusia…
Ciekawe, czy jak pierze takiej kury wyłazi z poduchy, to kłuje jedwabiście, czy jak „zwykły proszek”? 😉
Dzień dobry

Skończyłam „czereśnie” iii cierpię na brak lektury!!!
A zajrzyj do gołębnika, może akurat… 😉
Wyciągnęłam ze spamu
dobrze, że nie podtrzymałaś… analogii
…Zielone drzewa które chroniły nas w żółte kolory zamienił czas……
Zamieni. Już niedługo…
Dzień dobry

U mnie dochodzi 6 i chyba zaraz wybywamy. Także nie posiedzę za długo. Miłego niedzielenia się
Ależ przecież na Wyspie dzielimy się, czym tylko się da i jak!
N’ dobrze. Udało mi się zrobić cokolwiek zmienić i teraz właściwie mogę zaproponować inkryminowaną lekturę każdemu, kto ma komputer z Windowsem. Sporo czytania, ale warto.
O co oskarżasz tę lekturę?
No dobra, wymienioną wyżej
o kradzież czasu
PS. Zaraz wybywam na nieoczekiwane spotkanie towarzyskie, jak będę z powrotem, dam znać.
I ja wybywam. Moje spotkanie było wcześniej, a teraz mogę się udać na zasłużony odpoczynek.

Dobranoc
Spokojnej!
Zatem powoli zbliżamy się ku dobranocce.
Powoli, statecznym krokiem, niczym wielbłąd przez pustynię. A ponieważ nadal staram się pozostać wśród utworów, które się zna ze słyszenia, rzadziej z nazwy – dzisiaj Duke Ellington i „Caravan” (kompozycja Juana Tizola z 1936 r.). Nie wiem, czy bardzo dobranockowy
Snów wolno poruszających się do przodu.
Wole z dala od wielbłądów. Są brzydkie i złośliwe 🙁 Ale nie ta melodia
W poniedziałek znikam na jakiś tydzień, więc w chętne dłonie przekazuję zapalanie lampki. Proszę dbać o siebie oraz Wyspę, a ja zamelduję sie niezwłocznie po powrocie 🙂
Bądź dzielna i wracaj szybko! Będziem czekać!
dobranoc
Dobranoc! Podniebnych snów w towarzystwie choćby i żurawi!
Dzień dobry
Zobaczyliśmy też spore żółwie i czaplę zieloną. Oprócz tego trzy gatunki motyli, ale proszę mnie nie pytać o ich nazwy 
I to jest najważniejsze. Całe szczęście oboje z mężem uwielbiamy czynny wypoczynek i leżenie pół dnia na kanapie, to nie dla nas
Nie będę zdawała dokładniejsze relacji z tego wyjazdu, bo w tych miejscach byłam już kilka razy i nie ma sensu pokazywać tych samych kątów 
Jak na mój gust, to tak mogłoby być cały rok. Na okrągło! No! Może z niewielkimi zmianami, czyli tak od 20 do 25C, żeby nie było za monotonnie

Trochę dzisiaj objechaliśmy… Zaczęliśmy od Goose Lake Prairie Nature Preserve, potem nad Heidecke Lake i na koniec do William G. Stratton State Park.
W Goose Lake obcykaliśmy błękitnika rudogardłego, strzyżyka (chyba) błotnego (nowa zdobycz) i lasówkę bagienną
Nad Heidecke Lake były tylko jaskółki (całe stado) i gęsi kanadyjskie, czyli bernikle. Było też stadko jakichś małych ptaszków, ale uciekły zanim udało nam się podejść na „odległość strzału”. Nawet nie zdążyłam zobaczyć co to jest…
W Stratton State Park tylko mewy delawarskie… za dużo motorówek, żeby cokolwiek innego tam pływało czy biegało.
Ale pochodziliśmy po świeżym powietrzu i przewietrzyli zadki
Mogę jedynie dodać, że chociaż świeciło słońce, to wcale aż tak gorąco nie było (ok. 23C) i całkiem przyjemnie się chodziło
PS. Pisząc „dzisiaj” miałam na myśli niedzielę. Bo u mnie jeszcze niedziela
Dzień dobry
Lubicie poniedziałki? Bo ja bardzo 
Zwłaszcza, jak Dyr od samego rana sama nie wie czego chce
Nie cierpię poniedziałków … chociaż dzisiejszy jakoś przetrwam na wesoło, zwłaszcza że to ostatni przed urlopem
Dzień dobry


I zasuwamy, bo czas to pieniądz! Ponoć! Na waciki
PS Dzie Krzyś??
Czas jest jak pieniądze, a pieniądze są jak czas, zawsze ich brakuje

Czy nie tak Skowroneczku?
No właśnie, Skowronku, gdzie jest Krzyś?
Co rano Go wyglądam
Szczególnie przy kawie 
DzieńDobry:)) „Czas jest najprostszą rzeczą” napisał Clifford D Simak i miał rację :)))
Dzień dobry! Słońce za oknem jak głupie, a mnie czeka zasuw w pomieszczeniach zamkniętych… Może chociaż uchylę okno.
Znikam, im wcześniej zacznę, tym wcześniej (mam nadzieję) skończę.
Witajcie!
Z tą prostotą czasu ja bym się nie zgodził. Czasem przyspiesza, czasem zwalnia, a czasem zakręca się w kółko…
Kobiety są szczęśliwe kiedy się cofa, zwłaszcza po wizycie u kosmetyczki :))
Coś w tym jest!

Dzień dobry

Szaro, mokro, czyli tak, jak nie lubię
Tu masz rację, Ukratku. Czas się czasami wlecze, ale mój jakby wciąż przyśpieszał. Dopiero było rano, a już jest wieczór. Dopiero była wiosna, a już jest jesień. Dopiero byłam młoda, a już…
… jestem dorosła ?
Powiedzmy…
W wolny weekend (pomijając sprzątanie, gotowanie, prasowanie, pranie i prace ogrodowe) biegałam po lesie
Grzybów jest bardzo duuużo… przyniosłam dwa wiadra grzybów i dwa kleszcze gratis 🙁 Niestety muszę się przez to robactwo pożegnać z lasem 🙁
A teraz zmykam popracować 🙂
Czyżby kleszcze Cię pogryzły? To jest niebezpieczne!
Wszyscy śpimy od dziesiątej??
Myślisz, że to już sen zimowy? Ale podobno ma być jeszcze ciepło!
Może to tylko trening przed zimą?
Żeby się nie dać zimie zaskoczyć? Ale to wbrew TRADYCJI!!!
Otóż i jestem, ale po całym dniu przed komputerem (z naprawdę symbolicznymi przerwami) muszę jednak zrobić sobie przerwę.
Ja też jestem. Miałam gości i nie tylko. Ale teraz to już idę spać.
Spokojnej!
DobraNoc:)) Śnijcie o gwiazdach nad Tahiti :))
Czemu akurat nad Tahiti?
Może dlatego, że księżyc nad Tahiti złotą lampą lśni?
Ponieważ nad Sromowcami Niżnymi jest dzisiaj zachmurzenie :)))
A jest deszcz w Cisnej?
Na pewno był na Brackiej!
Zapuszczę już dobranockę, wszakże nie udając się jeszcze na spoczynek.
Uwidział mi się ten cykl, co ostatnio, chociaż dzisiejszą melodię to pewnie wszyscy znają i z tytułu. „Popcorn” czyli prażona kukurydza w oryginalnym wykonaniu z 1969 roku, kompozycja Gershona Kingsleya, jeden z pierwszych w historii utworów skomponowanych na syntezatorze i chyba pierwszy tak popularny. Co prawda prażona kukurydza na noc to niezbyt dobry pomysł, ale jak to na Wyspie – wirtualna jakoś ujdzie.
Snów lekkostrawnych!
Ileż to tekstów się do tej prostej melodyjki układało w zamierzchłej młodości…
Szczerze mówiąc, nigdy nie układałem, co więcej, nie słyszałem nawet. Mimo że, a może właśnie dlatego, że nasze zamierzchłe młodości być może nieco się rozmijają.
W intencji zdrowych i dobrych snów dla wszystkich, ze szczególnym uwzględnieniem naszej Czarodziejki zapalam magiczną lampkę – której moc ostatnio uzupełniała – i też coś pośpię…

Dzień dobry
Popcorn z rana też smakuje.
Witajcie!

Dawno nikt tu kawy nie serwował… to może dziś ja?
Witam słonecznie i ciepło :)))
Z przyjemnością, a nawet z ciasteczkiem
W Poznaniu nie ma słoneczka, może później…
Kraków powitał rano bardzo malowniczymi mgiełkami 🙂
23 września w środę zaczyna się astronomiczna jesień! Słońce przejdzie przez punkt Wagi, nastąpi równonoc jesienna i tym samym rozpocznie się astronomiczna jesień, która potrwa aż do 22 grudnia.
Mamy więc ostatni dzień astronomicznego lata…
Dzień dobry, kawa dzisiaj jest koniecznością. Dziejową.
Quacku, czy ty się nam nie zapracujesz?
Dzień itd.
Pies całą noc szczekał, bo chory. Nie wygląda to najlepiej…
Zresztą nie tylko to. Jak w przysłowiu o parach i nieczszęściach.
Każdy koniec ma dwa kije, mawiało nieszczęście gotowane na parze :)))
A może twój pies postanowił wziąć na siebie role Mrożkowego kotka (czy też Dorianowego zwierciadła)?
Śmiejcie się, śmiejcie, a nasza Jo jest niewyspana. Serdecznie współczuję
My też jej współczujemy, ale grobowa powaga nie poprawia stanu niewyspania…
Na grobową powagę jeszcze trochę za wcześnie. Z tym się zawsze zdąży.
Dzięki, kochana. Zawsze to jakieś pokrzepienie 😉
Nie, chyba nie… On niestety dożywa swych dni. I coraz częściej ma problemy ze zdrowiem. Bardzo to przykre.
Przykro jest żegnać czworonożnego przyjaciela – ale ich krótsze życie jest elementem porządku natury…
Dlatego nie wzięłam już psa. Zresztą nie wiadomo kto kogo w moim przypadku by żegnał…
Mam siedemnastoletniego mieszańca, biedak trochę cierpiał podczas upałów. teraz żwawo biega, wrócił mu apetyt. Niestety ze schodów muszę go znosić na rękach za słaby, spadłby ze stopnia:))
Ja moją 16-letnią suczkę też znosiłam i wnosiłam na rękach, ale mimo to była w domu żałoba po jej śmierci 🙁
Ano.
Wiem. Ale sam proces nie jest lajtowy. I chyba nie stać mnie na powtarzanie tego z kolejnym psem, chociaż daleko mi do kocio-psich mamusiek. Zobaczymy. Na razie żyje, a naszą rolą jest mu to życie ułatwić do końca.
Tak robią porządni i odpowiedzialni ludzie:))
Mam nadzieję, że do takich ktoś mnie tam gdzieś w ostatecznym rozrachunku zaliczy 😉
Ale to refleksja na boku, nie główny powód moich działań 😀
Ja Ci też współczuję, Jo
I nie zapomnę, gdy odchodziły nasze psy. Bingo miał 17 lat i gdy odszedł, nie tylko nie mieszkałam już w rodzinnym domu, ale miałam własne dzieci… Płakałam po nim strasznie i wcale się tego nie wstydzę. Przez tyle lat człowiek się przyzwyczaił… Ostatni pies – Kama, żyła tylko 10 lat i trzeba było ją uśpić. Miała raka i cierpiała… weterynarz powiedział, że raczej wątpliwe, czy przeżyłaby operację… Byłam już tutaj, a też płakałam jak po stracie kogoś na prawdę bliskiego. Bo przecież pies też człowiek, chociaż zwierzę… 
Chciałam zbudować nowe piętro, ale widziałam, że Mireczka coś przygotowała. Mam nadzieję, że znajdzie czas by to wstawić?
No to zaczekamy 🙂
Hop, hop, Miralko!!!
Hop hop!!!
Proszę na mnie nie krzyczeć


Gdy krzyczeliście, byłam jeszcze w pracy (wróciłam po 20, u mnie) i nie mogłam Waszych krzyków słyszeć. Szkoda gardełek
Nie na ciebie, tylko do ciebie!
Śpij dobrze i intensywnie – nie wiadomo, jaki hałas będzie jutro rano…
No dzięki…
No więc skończyłem właśnie pracę na dziś. Ale przed powrotem na Wyspę jeszcze przerwa od komputera.
Ja też już pójdę spać, mając nadzieję, że gdy rano tu przyjdę, zastanę nowe pięterko.
Będzie antresolka :)))
Spokojnej!
Jedziemy z dobranocką.
Niewątpliwie najczęściej sytuacja, w której nie pamiętamy tytułu utworu, ma miejsce, gdy to utwór instrumentalny. W przeciwnym wypadku idzie taką rzecz znaleźć, ponieważ zazwyczaj ktoś znający tytuł skojarzy i słowa. A w przypadku melodii kończy się to tak, że np. do radia przychodzi e-mail: „Czy moglibyście podać tytuł piosenki, która leci tak: Tam tam tadaam tam taramtam tam?”. Co i tak jest jeszcze do przyjęcia, gorzej jak pisze słuchacz, żeby mu puścić utwór „Is it the Reebok or the Nike?”, a chodzi mu w rzeczywistości o „Is it the Rhythm of the Night”.
Dzisiaj na Wyspie zaś nie reeboki i najki, tylko Glenn Miller – „In the Mood”. Przepiękny utwór w każdym calu, wzorowe wykorzystanie sekcji dętej, aż się ciśnie na usta pytanie, jak oni to byli w stanie tak równo zagrać w czasach przedcyfrowych?
Snów w odpowiednim nastroju!
Po dobranocce, choć nogi skłonne tańcować pod dźwięki orkiestry Glenna Millera, pora jednak iść spać. Dobrych snów wszystkim!

Zapraszam pięterko wyżej. To faktycznie jest już trochę długowate